Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Wysoka, poszarpana wyrwa w wapiennej skale. Połączona jest z główną komorą Ważkowej Groty, do której wejście stanowi.
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
- Fairy - zawołała chrapliwie, nieco nabuzowana, wchodząc do Groty w której kocur urządził sobie swoje dziwne laboratorium. Tsunami miała wrażenie, że nie do końca umiał leczyć, że dotychczasowe faszerowanie pacjentów ziołami było dla niego raczej metodą prób i błędów niż faktycznym... leczeniem. Niby wiedział, co podać Wronie, ale... a właśnie. Wronie. Można powiedzieć, że w jej sprawie przyszła.
Normalnie nie pokusiłaby się o rozmowę z jakimkolwiek kotem ot tak, dobrowolnie, ale teraz miała w tym cel. Tak samo jak cel miała w rozmowie z Tundrą i w proszeniu ją o mianowanie. Teraz chciała zaspokoić swoją ciekawość. Przecisnęła się przez wnękę w wapienniku, oblizując wargi, rozglądając się za szczurzą mordą.
- Chcę pogadać. Zapytać Cię o coś.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Młoda szylkretka zastała medyka pochłoniętego dosyć nietypowym zajęciem - przygryzał oczyszczone z cierni łodygi dzikie róży na miarę, by następnie oprzeć ich końce o brzegi skały u szczytu jednej z płytszych, niewielkich wnęk. Kot z zewnątrz z pewnością miałyby problem ze zrozumieniem, co próbował właśnie osiągnąć.
Wystarczyło jedno słowo, żeby Fairy rozpoznał, kto właśnie zawitał do lecznicy. Nie musiał się nawet do niej odwracać. Tsunami była jedynym podrostkiem o tak zachrypniętym, szorstkim głosie. Westchnął cicho, nareszcie zwracając łeb do przybyłej. Uśmiechał się lekko, życzliwie.
- Witam ciebie, uczennico - uprzejmie dopełnił konwenansów, zanim pozwolił sobie na reakcję na wypowiedź kotki. - No? O co chodzi?
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Nawet Tsunami miała problem ze zrozumieniem, co próbował osiągnąć, ale wydawał jej się już wystarczająco dziwny i bez tego, więc tematu nie poruszyła. Mrugnęła tylko kilka razy widząc, jak obgryza łodygi i wciska je w ścianę, jakby niedowierzała, ale kompletnie przemilczała temat. Nie ma co. Przyszła w zupełnie innej sprawie.
Odchrząknęła, chcąc oczyścić gardło. Nie lubiła swojego chrypliwego głosu i czasami miała wrażenie, że ma na niego wpływ.
- Ty i Wrona. Coś ty z nią robił, tak. Właściwie - spytała ściszonym głosem, siadając nieco nerwowo przed medykiem, uderzając ciemną końcówką ogona o ziemię raz po raz. - Bo wcześniej widziałam, że. Siedziałeś jej na grzbiecie. Jakbyś ją dociskał do błota. Co to było.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Szylkretka mogła dostrzec zmieszanie, które na kilka sekund starło uśmiech z kościstego pyska kocura. Kiedy wyszła im na przeciw tam na brzegu Czarnego Ogona, to nie miał pojęcia, ile zdążyła zobaczyć. Optymistycznie założył wtedy, że niewiele, że niemal nic. Że zaskoczona była zwyczajnie tym, że Fairy rozmawiał z obcymi, kiedy właśnie musieli opuścić przez nich obóz.
Ale nie mógł wyglądać, jakby miał wątpliwości. Jedynie utrzymanie fasady spokoju i beztroski mogło dostatecznie zasugerować młodej, że nie wspomniała o niczym podejrzanym. Jego życzliwy uśmiech powrócił więc.
- Uprawialiśmy seks, Tsunami - wyjaśnił. - Czy Tundra mówiła ci kiedyś o tym?
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Nie rozumiała czemu uśmiech Fairy'ego wywoływał w niej jakieś dziwne, niekoniecznie pozytywne emocje, ale już tak było. Tak samo jak jego wiecznie swawolny, lekki głos. To, jak zdawał się prawie niczym nie przejmować, ale było w nim coś... jeszcze. Coś czego Tsunami nie umiała wyjaśnić.
Przekrzywiła lekko głowę i ściągnęła brwi. Co za dziwne słowo. Dziwne określenie. No, to, że coś robili wiedziała, ale nie miała pojęcia, czym faktycznie ten seks o którym Fairy mówił był. Ale właśnie w tej kwestii przyszła. Żeby się dowiedzieć.
- Nie - odparła niemal od razu. - Pierwsze słyszę. Czemu miałaby mi o tym mówić.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
CW - post zawiera uproszczony, mechaniczny opis stosunku seksualnego o celu edukacyjnym.
- Oh, całkiem mnie to zaskoczyło. - Nie zaskoczyło go to w ogóle. - Jesteś już prawie dorosła, powinnaś wiedzieć o tym wszystkim.
Wstał, odrywając się wtedy nareszcie od tych patyków, które miały stanowić podstawę konstrukcji prostej suszarni do ziół. Westchnął przeciągle, po czym usiadł przy skale, tak żeby móc oprzeć o nią grzbiet. Był zmęczony. I aż nie wierzył, że robi to, co właśnie robił.
- Zauważyłaś, że kroczem nie tylko się... oddaje mocz, prawda? Masz tam dodatkowy otwór, który jest wejściem do pochwy. Samce mają w tym miejscu jądra i penisa. To są organy, które służą do seksu. Typowy seks polega na tym, że samiec wkłada penisa do pochwy samicy i ociera się o jej wnętrze, aż nastąpi wytrysk. Wytrysk jest wtedy, kiedy z penisa wypływa jasna wydzielina nazywana spermą. Masz jakieś pytania, czy mogę kontynuować? - Przyglądał się uważnie pyskowi Tsunami. Zastanawiał się, jak zareaguje.
Nie był pewien, co ktoś w jej wieku może sądzić na ten temat, ale miał dziwne wrażenie, że może ją to bardzo odrzucać.
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
To, co mówił Fairy sprawiło, że Tsunami tylko mocniej zmarszczyła brwi. I aż uniosła jedną z nóg, aby zerknąć na swoje własne, kosmate krocze, jakby chciała się upewnić, czy medyk mówił prawdę. Wiedziała, że, no, coś tam ma, ale nigdy o tym nie myślała. Nie sądziła, że faktycznie jest to wszystko wykorzystywane w ten sposób. Mimowolnie zerknęła też między tylne nogi kocura.
Zmarszczyła brwi nieco mocniej, ale nie wyglądała na jakkolwiek... obrzydzoną. Raczej zaskoczoną. - I jakie to uczucie? Przynajmniej, no. Z twojej. Perspektywy - bo Fairy miał co innego między nogami i ona miała co innego między nogami... i rozumiała tyle, że nawet jeśli to przyjemne, to obie strony odbierają to inaczej.
Ogon Tsunami drgnął. - I co potem. Z tą. Spermą.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Nie umknęło mu spojrzenie Tsunami, które przesunęło się między jego tylnymi łapami. Cóż, mimo wszystko ucieszyło go to, że nie zareagowała odrazą. Zmrużył ślepia, owijając się swoim cienkim ogonem, który i tak nie ukrył zbyt wiele.
- Zanim odpowiem na twoje pytania, to muszę nadmienić: jeśli chcesz obejrzeć czyjeś genitalia (bo tak nazywają się te organy), to powinnaś najpierw zapytać o zgodę. To są prywatne miejsca.
Zamilknął na chwilę. Rozważał, ile w ogóle powinno się mówić podrostkowi o szczegółach stosunku.
- Uczucie to jest... bardzo przyjemne. Takie rozładowanie napięcia. Którego ty jeszcze nie odczuwasz, bo jesteś trochę za młoda. Za kilka księżyców pewnie już zdążysz je odczuć. Jest charakterystyczne i całkiem intensywne, więc powinnaś nie mieć trudności z rozpoznaniem go. - Przed ślepiami miał scenę dosyć brutalnego kontaktu z Wroną. Dziwnie nie przystawała do żadnego z suchych opisów, które właśnie prezentował młódce. Właściwie sam nie rozumiał dokładnie, w jaki sposób erotyzm łączył się z przemocą. - Zaczniesz wtedy inaczej patrzeć na ko-... kocury albo kotki, albo na inne koty. Jest dużo opcji. Nie wiem czy pamiętasz Złoty Język, ale oni nie byli ani kotką, ani kocurem. Zdarzają się też kotki z penisami i kocury z pochwami, ale jeszcze takich nie spotkałem. Myślałaś kiedyś o tym, kto ci się podoba?
Właściwie to był dobry pomysł, żeby sprawdzić, czy typowo heteroseksualna edukacja będzie w ogóle przydatna dla Tsunami.
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41
Mistrz: tundra
Płeć: kotka
Matka: tundra i pokrzywa
Partner: iksde
Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Reprymenda Fairy'ego nieco ją speszyła. Była po prostu ciekawa i mimo tego, że nie darzyła medyka jakąś ogromną sympatią, to nie chciała go... urazić, lub cokolwiek innego. - Wybacz - bąknęła cicho, niewyraźnie, wzrokiem przeskakując z powrotem na jego klinowy pysk, chcąc skupić się na jego spojrzeniu. Widziała wystarczająco.
Jeszcze nie odczuwasz, powiedział Fairy, a Tsunami zaczęła myśleć o swoim ostatnim spotkaniu z Baranią Łapą. O tym, jak dziwnym uczuciem, które przyprawiało ją o dreszcz było to, jak się do niego docisnęła bokiem. To, jak blisko jej był. Nigdy z żadnym kotem innym niż Sekwoja nie była tak blisko cieleśnie jak wtedy z Baranem i to było miłe i zastanawiała się, czy to właśnie nie jest... to napięcie o którym mówił Fairy. Nie miała pojęcia. Kiedyś się dowie.
- Spotkałam kotkę, która. Urodziła się kocurem - wspomniała od razu o Deszczowej Pogodzie, gdy Fairy zaczął wyjaśniać, że kotka niekoniecznie musi mieć pochwę aby kotką być. To już uświadomiła Tsunami sama Kropla, ale medyk to potwierdził. - ... to chyba bez sensu, tak myśleć. Nad płcią jakiegoś kota. Jak jest ładny to. Jest ładny i tyle. Tak uważam. Bo to wszystko. Sprowadza się do tego, czy. Jakiś kot nam się podoba. Tak - spytała, oblizując wargi.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Księżyce: 112
Mistrz: Tajga
Płeć: kotka
Matka: Tajga*
Ojciec: nie poznałam imienia
Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
* * *
Droga do Świtającej Skały zajęła jej dłużej niż przypuszczała. Artem szedł wolniej niż się spodziewała, a sama trasa dłużyła się jej w nieskończoność. Wykorzystała jednak ten czas by wyjaśnić pointowi istotę Nowego Świtu - nie była pewna, czy jest w stanie uważnie jej słuchać ale uznała że być może odwróci nieco jego uwagę od bólu. Opowiedziała kocurowi o tym, że Nowy Świt to nieduża grupa kotów, która zajmuje tereny na wschód od Topiołek i na swoją władzę powołała Radę, która w tej chwili składa się z trzech członków - Fairy’ego, medyka, Dyni, starszego wojownika i jej samej, Opoki. Przez większość czasu wyjaśniała jednak zasady Nowicjatu, na który miała nadzieję przyjąć jego i Oriona. Instytucja ta polega rzecz jasna na przyjmowaniu kota do grupy na zasadach ograniczonego zaufania i ograniczonych praw by mógł w okresie kilku księżyców poznać koty, zasady i przekonać się, czy takie życie jest dla niego. Wspomniała też, że odejście z Nowego Świtu podczas trwania Nowicjatu nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami - poza tym, że nie ma drugich szans, a wchodzenie na terytorium zajmowane przez grupę jest zabronione.
W ten sposób minęła im droga do Skały. Zaprowadziła kocura prosto do Ważkowej Groty. Stanęli w wejściu i kotka odchrząknęła. Chciała wywołać Fairy’ego, jeżeli tu był. Kiedy kocur się pojawił, Spojrzała na Artema. Na szczęście zdążyła zapytać go o imię.
- Artem, to jest Fairy. Nasz Medyk. - przedstawiła kocura w pierwszej kolejności, uznając z jakiegoś powodu że przed przejściem do rzeczy warto dopełnić uprzejmości. W dziwnych momentach przychodziła jej do głowy taktowność. - Na brzegu Topiołek, od strony Grzmiącej Ścieżki znalazłam jego i jego towarzysza walczących z łabędziem. Uda ci się coś z tym zrobić? - spytała. Dopiero teraz odsłoniła ciałem Artema, by liliowy kocur zobaczył jego ranę dopiero po usłyszeniu historii, a nie przed.
Sama również czuła zmęczenie i ból w szyi ale w tej chwili to nie miało znaczenia.
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Ciemnobrązowy szedł grzecznie razem z nieznajomą. Starał się jej słuchać na tyle ile mógł, bo szczerze powiedziawszy to mówiła ciekawe rzeczy, a żeby zwiększyć w tym momencie uwagę przy słuchaniu to zamiast odpowiadać kiwał głową na znak, że jeszcze nie odleciał i słucha. Pozadawać pytania chyba jeszcze będzie miał czas, bo wygląda na to, że coś szykują skoro nieznajoma tak mu opowiada o tym jej Nowym Świcie. To było coś zupełnie innego niż to co opowiadała mu Antylopia Łapa o Klanach. Czyli najwidoczniej ten cały Nowy Świt nie był Klanem… tylko czymś innym. Ta "rozmowa" odwracała też jego uwagę od bólu pleców, może i ten nie dał się tak łatwo zapomnieć, ale na pewno stał się mniej nieznośny niż był wcześniej. Przynajmniej na razie.
-Witaj -powiedział kiedy nieznajoma przedstawiła go Medykowi, który pojawił się przy nich. Nie przerywał jej wyjaśnień, ale kiedy skończyła dodał jeszcze- No i nie zapomnij, że ty też jesteś ranna -no cóż, nawet w obliczu takiej rany jaką zadał mu ten cholerny łabędź Artem nie zamierzał zapominać o innych czy skupiać całej uwagi na sobie.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150
Mistrz: Dynia, Kos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [*]
Ojciec: Wężowy Język [*]
Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Fairy był u siebie. Fairy zawsze był u siebie. Jeśli miałoby go nie być, to ogłosiłby to z wyprzedzeniem.
Usłyszał chrząknięcie Tundry, ale w pierwszej chwili nawet nie zareagował. Zachowanie Opoki przywiodło mu na myśl zajście w Wężowej Ciemnicy, gdzie Przywódca wywołał go w ten sam sposób. Kilka sekund kontemplował zniewagę z czasu zamierzchłego, której doświadczył, gdy Rojst wrócił z polowania z gówniarzem Roche i już teraz, już w lecznicy i podczas opatrywania ran, zamierzał pasować go na pełnoprawnego członka Pożogi, zupełnie ignorując jego wcześniejsze naganne zachowanie. Zamierzał potraktować go specjalnie tylko dlatego, że młody mu się podlizał. Tylko dlatego, że ███ ███████. ███████ ███ praktycznie przed jego nosem i zmuszali go do patrzenia na to, kiedy tak wparadowali do Ciemnicy i otwarcie prezentowali... swój stosunek do siebie. I jeszcze szmata kazał mu zdawać relację z każdej czynności leczącej, bo nawet na tyle nie potrafił mu zaufać. Jakby bał się, że ich otruje. A bał się, bo wiedział, że im się należy. Właściwie prosto w oczy mu przyznał, że faktycznie ████████ ██ █ ████ okrutnie.
Medyk wydawał się trochę nieobecny duchem, ale przyprowadzonego przez kocicę samotnika powitał z uśmiechem. Chwilę mu zajęło przypomnienie sobie jego imienia, bo absolutnie nie słuchał opowieści Tundry. Obrzucił spojrzeniem ziejącą krzepnącą czerwienią dziurę na grzbiecie kocura.
- Zaczyna cuchnąć. Szybko poszło - stwierdził spokojnie, na pysku wciąż mając pogodny wyraz. - Na szczęście mam coś, co może na to pomóc. Tylko przygotujcie się na to, że zapach ma równie przyjemny co rana.
- Niestety, członkowie stada mają priorytet - to rzekłszy, odwrócił się od nich i podszedł do ściany, we wnęce której kryły się znane zioła. Wyciągnął zeń dwa liście pokrzywy, motek pajęczyny i pojedynczą główkę dzikiego czosnku. Całość zaniósł do przedsionka Ważkowej Groty i zabrał się do obmywania ugryzienia na szyi radnej, które następnie obłożył miazgą z liścia pokrzywy.
- Nic poważnego, zagoi się w ciągu kilku dni - poinformował Tundrę pośpiesznie, żeby nareszcie przejść do pacjenta w gorszym stanie.
Ujął w łapę kolejną kępkę mchu, delikatnie sunąc mokrym strzępem po grzbiecie samca. Gdy skończył już czyszczenie rany, natarł ją sokiem z oskrobanego pazurem ząbka czosnku, co zapewne nie było szczególnie przyjemne. Później brzegi oderwanej skóry pokrył przeżutym liściem pokrzywy i całość zawinął pajęczyną. Uważał, żeby prowizoryczny bandaż nie naciskał na uszkodzone tkanki kocura i pozwalał im oddychać, dlatego opatrunek mógł wydawać się dosyć luźny. Bał się martwicy, skoro skóra z pokaźnego obszaru powierzchni ciała była praktycznie zerwana.
Skończywszy swoją pracę, spojrzał w bladobłękitne ślepia samotnika z zadziornym uśmiechem na pysku i z błyskiem w oku, jakby miał coś na myśli. Jakby go gdzieś zapraszał. Bo dlaczego nie? Dlaczego miałby go gdzieś nie zapraszać?
- Artem, tak?
Obserwował go uważnie. Chciał sprawdzić, czy egzotycznej urody nieznajomy wyłapie jego innuendo. Zazwyczaj nie wyłapywali.
Tundra
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na szyi
Artem
» rana 0. stopnia: lekkie pokłucie prawej łapy
» rana 2. stopnia: zerwany płat skóry z grzbietu, infekcja
Księżyce: 112
Mistrz: Tajga
Płeć: kotka
Matka: Tajga*
Ojciec: nie poznałam imienia
Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Obserwowała kocura podczas pracy, a jej uwagę przykuła szczególnie jego duchowa nieobecność. Prędko przestała o tym myśleć, dała się opatrzyć i kiwnęła mu głową w podziękowaniu.
Musiała jeszcze ruszyć po Oriona.
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem kiwnął głową ze zrozumieniem chociaż mimo wszystko nie do końca mu się to spodobało. Jednak jego uczucia nie były tutaj jakoś specjalnie ważne, więc postanawiał ich na głos nie wypowiadać. Heh... on to jednak chyba jest popychadłem w niektórych kwestiach. Chociaż tutaj przyszedł tak naprawdę tylko dlatego, że przez asfalt raczej by mu się chyba przejść z taką raną nie udało, a kocica, która im pomogła z łabędziem akurat zaproponowała pomoc.
Zacisnął zęby i syknął odruchowo kiedy oriental zaczął dotykać rany, a potem nacierać ją jakąś niezbyt przyjemnie pachnącą i wodnistą mazią. No, ale chyba pomogło, bo po tym Artem poczuł się chociaż minimalnie lepiej... po takiej ranie raczej będzie musiał trochę zaczekać, żeby poczuć jakąś większą ulgę. Jednak postanowił, że później zapyta się co to było, w końcu Artem sam celował w większą wiedzę medyczną i miał nadzieję, że Fairy mu chociaż trochę zdradzi.
-On ma być taki luźny? -zdziwił się kiedy ten specyficzny opatrunek liliowego nowoświtowca wylądował na grzbiecie pointa- I co to był za wodnisty płyn, którego użyłeś? -chciał wiedzieć co to było nawet jeśli miałoby go to tylko uświęcić w przekonaniu, że oriental go nie nasmarował czymś podejrzanym.
Kiwnął głową kiedy padło pytanie o potwierzenie imienia. Uniósł jedną brew kiedy zauważył to dziwne spojrzenie Fairego, które chyba coś inscynuowało.
-Co to za spojrzenie? -zapytał zainteresowany.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.