Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Proszę państwa, hop wystarczyło, by młody Gronostaj, co prawda z trudnościami, samodzielnie zabił zająca! Musiał tylko zacisnąć mocniej szczęki, bo kark zwierzyny okazał się być trochę trudniejszy do skręcenia, niż przypuszczał, ale tak czy siak, nikt nie zabraniał mu się chwalić, jak dobrze mu poszło. Kocurek mógł być z siebie dumny.
- Pięknie ci poszło! - zza krzaków wyłoniła się Kos, uważnie obserwująca go na każdym krok. - Podszkolimy ciebie jeszcze, to dopiero będziesz znakomitym łowcą. Możesz być z siebie dumny. Zawrócimy się po zwierzynę i, jeśli chcesz, przerobimy dzisiaj jeszcze walkę, a jak nie to wrócimy do obozu i zrobimy ją jutro. Wiem, że możesz być całkiem zmęczony po polowaniu - uśmiechnęła się, pozostawiając mu wybór. To ani trochę nie był powód do wstydu, wręcz przeciwnie, jeśli się zmęczył, to znaczy, że pracował ciężko. Zroszony Listek powinna pękać z dumy, gdy zobaczy tego zająca.
- Ja też jestem z ciebie dumna - pochwaliła go szczerze, bo w końcu nic tak dobrze nie działa na młodego kota, jak pochwała mistrzyni.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Robi mi się ciepło w środku, kiedy słyszę słowa Kos. Nie potrafię również powstrzymać szerokiego uśmiechu, który ciśnie mi się na pysk. Jestem z siebie bardzo zadowolony i jednocześnie czuję dużą sympatię do mojej mistrzyni.
- Pewnie, że możemy zrobić to dzisiaj. To znaczy… przerobić walkę. - mówię w odpowiedzi na to, co powiedziała przed chwilą. Jestem gotowy na kolejną porcję materiału jeszcze tego dnia.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Nie miała zamiaru narzekać, że jest głodny wiedzy. Bądź co bądź, chyba oboje chcieli mieć to za sobą, ona dlatego, żeby w końcu wytrenować swojego pierwszego terminatora, on, żeby stać się pełnoprawnym członkiem Nowego Świtu i w dodatku, żeby pozbyć się strachu. Odchrząknęła, powoli ponownie prowadząc go na sam środek Skraju Lasu. O ile tereny Nowego Świtu był jej dobrze znane, tak zawsze czuła, że są po prostu świeże, a ich zapach nie jest taki sam jak Klanów, gdzie był on osadzany przez setki pokoleń. Czy tak czuły się koty, kiedy po raz pierwszy schodził z Wielkiej Wody do Czterech Drzew?
- W walce głównie chodzi o to, że jeśli jesteś od przeciwnika mądrzejszy, to możesz go łatwiej go pokonać - pominęła fakt, iż czasem kot jest po prostu bezsilny, jeśli przyjdzie mu się mierzyć z parsezonowym kocurem, który pół życia spędził zabijając borsuki dla zabawy. - W walce również, wykorzystujemy otoczenie. Kiedy przyjdzie Pora Nagich Drzew i spadnie śnieg, będziesz mógł go wykorzystać, żeby sypnąć komuś w oczy. Lub piaskiem, ziemią, czymkolwiek, wtedy go oślepisz i trudniej będzie mu się celowało. Ponadto, jeśli jesteś mniejszy, możesz być zmuszony do zwinnego unikania ruchów, a jeśli większy, to może będziesz musiał zadawać ciosy. Nie ma do tego zasady, ale tak zazwyczaj jest, więc jeśli widzisz jakieś ogromne samotnika, lepiej się nastawić, że tylko podczas uników będziesz miał szansę na atak - zatrzymała się na chwilę, analizując, co jeszcze musi przerobić. - Czy wszystko jest zrozumiałe? Jeśli tak, wymień mi, według ciebie, jakieś czułe punkty w ciele kota.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Słucham jej bo naprawdę chcę się tego dowiedzieć. Bycie zupełnie skupionym w tej sytuacji nie jest jednak tak proste, jakbym tego chciał. Dlaczego? Z powodu walki treningowej, którą kiedyś odbyłem z Tsunami. Przychodzi mi do głowy, że muszę ją kiedyś poprosić o rewanż. Nawet, jeśli mam przegrać. Szczególnie, jeżeli ma mnie przycisnąć do ziemi i pokonać. Trzepię głową. To bardzo zły moment na takie myśli.
Kos zadała pytanie. Zaraz… och, tak.
- Oczy? Jak oberwiesz w oczy to niedobrze. Pysk też boli. Pod ogonem. A tak pod względem bezpieczeństwa i spowodowania zagrożenia życia to brzuch i gardło. I kark. - myślę głośno, starając się jak mogę odpowiedzieć poprawnie.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Dokładnie, bardzo ładnie - nie była to kolejna wygórowana pochwała, jednak coś szczerego, bo istotnie, nie miała czego mu zarzucić. Jego wiedzę wystarczyło tylko uzupełnić i... Mogą walczyć. Może lepiej sobie to odpuścić? On jest taki drobny, taki kruchy, osobliwy na swój sposób, co, jeśli zrobi mu jakąś krzywdę? Ona była rosłą wojowniczką, on młodym terminatorem, w razie wypadku Fairy może mieć problemy. Zwłaszcza, że nie jest w pełni doświadczonym medykiem, który poświęcił całe swoje życie nauce o ziołach i leczeniu kotów. Pozostawało jej mieć nadzieję, że kocur będzie przejdzie trening pod jej okiem bezboleśnie.
- Oczy, jak najbardziej, pysk, uszy, nos, brzuch, kark, gardło... Dużo tego jest, wymieniłeś większość, jak nie wszystko. Ogólnie cały pysk jest wrażliwy, więc jeśli chcesz zadać dotkliwsze rany, celuj właśnie w niego - zrobiła krótką przerwę, dając małemu czas na przeanalizowanie tego wszystkiego. - Jeśli nie masz pytań, możesz zaczynać sparing. Nie będziemy się bić z pazurami i kłami, ot, zwykłe sprawdzenie, czy rozumiesz zasady. - oddaliła się od niego, jednak nie na tyle, by ten, w razie chęci, nie mógł jej zadać pytań. Szło im sprawnie, jednak to była dopiero połowa, jak nie ćwiartka treningu.
//W razie czego - rzucamy jak przy normalnym sparingu.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Rolling 1d10+2: 3 +2 = 5
Mamy walczyć? Dobrze, będziemy walczyć. Jestem trochę zdenerwowany, w końcu nie miałem dotąd okazji walczyć z kimś tak wiele ode mnie starszym i tak bardzo doświadczonym, jak moja wspaniała mistrzyni. Jedyne, co przychodzi mi do głowy w tej chwili, to próba jakiegokolwiek jej zmylenia. Jest większa, silniejsza i zwinniejsza, pozostaje mi spróbować podstępu czy zdobycia przewagi w inny sposób. Dlatego wyraźnie zerkam w stronę jej lewego boku i szybko odwracam wzrok, jakby próbując ukryć swoje własne spojrzenie. Następnie wykonuję atak w jej prawą stronę; trzepię ją w prawy bark i odskakuję. Uda się?
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kocur skoczył w jej kierunku, z całkiem kreatywnym zamiarem zmyłki. Trzeba mu przyznać, że gdyby walczyli na krew i pazury, ładnie mógłby ją zaorać, lecz w tym przypadku, gdy wzrok Kos uważnie wodził po oczach kocura, zawzięcie szukając miejsca, gdzie szykuje się atak na nią, więc odnalezienie jego zmyłki zajęło jej trochę, jednak udało się. Czy to dlatego, że zobaczyła zdradliwą iskrę w jego oczach, czy po prostu kocurowi coś się nie poszczęściło, trzepnął ją tylko niegroźnie, ot, ledwo co poczuła.
- Ładna zagrywka! - pochwaliła go szczerze, szykując się do zadania swojego ciosu. Zamachnęła się na niego, chcąc uderzyć go w brzuch, nie był to jakiś wymyślny ruch, lecz na początek pasowało.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
No w zasadzie to mogło być lepiej. Trafiam ją ale nie tak precyzyjnie, jak planowałem. Za to słyszę pochwałę od Kos, co naprawdę mnie cieszy. Szczerzę do niej zęby w odpowiedzi na usłyszane przed chwilą miłe słowa. Nie mam czasu na zastanawianie się nad tym, co dalej zrobić. Jedyne, co przychodzi mi do głowy na widok ciosu mistrzyni, zbliżającego się w stronę mojego brzucha, to uszkodzenie w tył, by uniknąć jej ciosu. Naprawdę nie chcę sprawdzić, jak taki cios wygląda na własnej skórze, nawet tylko markowany. Liczę, że uda mi się uniknąć tego, co kocica planuje przez wyjście z zasięgu jej łap.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Chciała zaatakować, lecz Gronostaj, sprytny, jak widać, uniknął gładko jej ciosu. Usunął się z linii jej łapy, prawidłowo, jak gdyby to faktycznie była prawdziwa walka. Musiała mu powiedzieć, że jest z niego dumna, nie było innej możliwości.
- Również pięknie, świetnie ci idzie! - rzuciła, myśląc już, jaki cios powinna wyprowadzić. Najpierw go trochę poataakuje, później da mu szansę na obronę, jak robiła z resztą zawsze. Kos więc nań skoczyła, chcąc uderzyć go przednimi łapami w barki.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Ponownie uśmiecham się szeroko, szczerząc zęby, kiedy słyszę jej bardzo miłą dla uszu pochwałę. Znów nie mam wiele czasu na zastanawianie się nad tym, co po zaraz wykonać. Walka jest szybka i zdaję sobie sprawę, że prawdziwa, taka krwawa, będzie jeszcze szybsza i będą jej towarzyszyły jeszcze większe emocje. Muszę nauczyć się dobrze reagować w takich warunkach, będę wtedy miał szansę reagować podobnie sprawnie i trzeźwo w mniej sprzyjających i mniej kontrolowanych okolicznościach.
Kos uderza mnie w barki, ale nie za mocno. Decyduję się na odpowiedź atakiem na atak.
Zamiast bronienia się, próbuję teraz skoczyć pyskiem w stronę gardła Kos, by zaznaczyć ugryzienie, którego bym tam dokonał, gdyby była to prawdziwa walka. Teraz zamierzam ją tylko dotknąć.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Udało jej się, uderzyła go w barki, lecz nie było to nic nadzwyczajnego.
Tymczasem Gronostaj nie wprowadził kolejnego unik przed jej ciosem, lecz zaatakował, co wydawało się być dobre, biorąc pod uwagę, że w prawdziwej walce nie zawsze ma się inicjatywę i gdyby tylko odpowiadać unikami na ataki, nic szczególnego by się nie wydarzyło. Dobrze walczył. Jego ugryzienie jednak nie należało do najmocniejszych, ba, nie udało się całkowicie, może dlatego, że miała zasłonięte gardło, może przez jakieś jej szczęście czy opatrzność Gwiezdnych, uniknęła ciosu.
- Cudnie, w prawdziwej walce byłoby to piękne zagranie - pochwaliła go szczerze, coraz dumniejsza z jego postępów.
Jej atak nie był jakiś wymyślny - chciała go po prostu pacnąć w brzuch, informując, iż gdyby używała pazurów, mogłoby być nieciekawie.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Tym razem komplement kotki szczerze do mnie trafia i przez chwilę czuję się nieco zbity z tropu, rozkojarzony. Co ja miałem tu robić? O matko, walczyć! Widzę zbliżające się do mojego brzucha uderzenie i już wiem, że chcę sprawić, by ono nie padło. W pierwszym, naprawdę dziwacznym impulsie, mam ochotę się położyć. Błyskawicznie wybijam go sobie z głowy, uświadamiając, że jedyne, co osiągnę, to przełożenie tego ataku na inne miejsce. Muszę się zupełnie wycofać. To, co ostatecznie mi wychodzi to próba położenia się i odturlania od Kos, by cios nie padł, albo padł na mniej wrażliwą część mojego ciała.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Gronostaj, cokolwiek sobie w swojej główce wymyślił, udało mu się to. Gładko uniknął cios, jakby nie był młodym terminatorem, a kimś dorosłym, wielkim wojownikiem, mającym za sobą już nie jedną bitwę. Wymsknął się z jej łap tak zwinnie i szybko, iż Kos w pewnej chwili po prostu stała osłupiała, zdziwiona, jakim cudem ktoś tak niedoświadczony mógł po prostu rozpłynąć się spod łap. Dopiero zaraz dojrzała go z daleka, turlającego się jak najdalej od niej. Ciekawe zagranie.
Odpuściła sobie komplement, bowiem postawa, i samo spojrzenie było dla Gronostaja wystarczającą nagrodą oraz przeszła do, na razie, ostatniego ataku. Zaraz da mu szansę poaatakować... Skoczyła na niego, z zamiarem przygniecenia przednimi łapami, a celowała w brzuch, choć chciała przytrzymać go za barki.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Nie umiem powiedzieć, dlaczego tym razem nie decyduję się na uskoczenie w bok, skoro widzę, że Kos rzuca się w moją stronę żeby mnie przewrócić. Nie chciałem po raz kolejny być tym, który wyłącznie się broni. I wkrótce żałuję tego, co zrobiłem, bo kocica przywala mnie boleśnie do ziemi. Mogło być gorzej, a jednak stękam lekko, kiedy siła uderzenia wypycha powietrze z moich płuc.
Próbuję zamarkować uderzenie tylnymi łapami w brzuch kocicy.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Jej atak udał się całkiem nieźle. Zaraz po wyprowadzeniu swojego ciosu, Gronostaj znalazł się pod jej łapami, przygnieciony przez nią, dokładnie, jak chciała. Może uderzyła go za mocno? W końcu przez pysk Gronostaja przebiegł jakiś cień bólu, chyba naturalny, przecież musiała użyć trochę siły, żeby uzyskać pożądany efekt... Nie ważne, jak postąpiła. Stało się tak i w sumie to dobrze, bo jej uczeń będzie mógł się sprawdzić w nowej roli. Pytanie tylko, jak sobie z Kos poradzi?
Poradził sobie bardzo dobrze, bo kocica już po chwili została z niego zrzucona. W momencie, gdy chciała się wygodniej ułożyć na ciele kocura, żeby nie miał możliwości ucieczki, odsłoniła na chwilę brzuch, czego kocur nie odpuścił - i kopnął ją, aż poleciała kawałek dalej. Nie ważne jak kocur był młody, przy użyciu mózgu mógł powalić większość wojowników. Tak też było w tym przypadku. Kos przez chwilę zamarła, z trudem łapiąc oddech, leżała tak, obita o twardą ziemię, dając sobie czas i Gronostajowi, żeby ten wstał. Złapawszy oddech, wstała chwiejnie, z dumą przyglądając się kocurowi.
- No, Gronostaju - pochwaliła go szczerze, przeciągając się. - Ładnie mnie rozgerałeś, muszę przyznać. Jestem z ciebie dumna, masz się czym chwalić wśród przyjaciół - zrobiła przerwę na oddech, wciąż nie przychodzący jej z łatwością. - Możesz być z siebie dumny, naprawdę, świetnie dzisiaj pracowałeś. Na dziś wystarczy, mam nadzieję, że nie za mocno cię obiłam? - spytała, nie chcąc zawracać głowy Fairy'emu. - Teraz wrócimy do obozu, ale najpierw zbierzemy twoje zwierzyny, które złowiłeś. Zjedz sobie jedną czy dwie, zasłużyłeś. Jutro obejdziemy sobie tereny i omówimy wszystkie Kodeksy i Zasady. Jeśli masz pytania, zadaj je proszę teraz - rzekła z uśmiechem. Kolejna rzecz zaliczona.
//Możesz zaczynać nowy dzień, chyba że Gronostaj ma pytania, czy coś!