Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Nieplanowane przeze mnie uderzenie Kos w brzuch udaje się niespodziewanie dobrze. Nie chciałem jej kopnąć aż tak mocno. Prawda jest taka, że zdążyłem poczuć złość z frustracji i odrobinę strachu związanego z byciem przygniecionym do ziemi przez Kos. Być może właśnie to spowodowało, że cios udał się tak dobrze. A może po prostu miałem szczęście.
Nie ma to w tej chwili wielkiego znaczenia, jako że Kos kończy naszą walkę i chwali mnie tak bardzo, że mam ochotę rozpłynąć się w powietrzu. Robi mi się ciepło, mimo że pogoda tego dnia zdecydowanie nas nie rozpieszcza. - Jesteś zbyt dobra - mówię z szerokim uśmiechem na pysku. Dzięki Kos czuję się naprawdę mentalnie pogłaskany i połechtany jak nigdy dotąd. Jest mi ciepło w środku, kiedy jej słucham, bo to naprawdę dobra kotka. Przez głowę przechodzi mi nawet myśl, że żałuję, że nie jest moją matką.
Kiwam jej kilka razy głową, kiedy przemawia do mnie później ale nic więcej nie mówię. Jestem oszołomiony tym, co przed chwilą miało miejsce i tym, co powiedziała. Prawdopodobnie nigdy nie byłem przez nikogo tak wychwalony i wprawiło mnie to w lekkie osłupienie.
* * *
Przychodzę na miejsce, które wyznaczyła Kos i widzę, że ta musiała przybyć chwilę przede mną.
- Dzień dobry, Kos! - mówię jej dziarsko, zapomniawszy już o zakłopotaniu poprzedniego spotkania. - Mamy się uczyć zasad, tak? Czego będziemy się dzisiaj uczyć? - pytam jeszcze pogodnie, spoglądając na nią.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Trening z Gronostajem szedł jej sprawnie, ale to dobrze. Nie czuła już tej dziwnej frustracji, jaką odczuwała przy uczeniu Przymrozka... Starała się jak mogła, ale to z nim był jakiś problem. Z Gronostajem na szczęście takiego problemu nie miała i został im teraz ostatni temat do omówienia. Zasady, Kodeksy, Genezy. Proste rzeczy. Teraz to taka hm, nagroda, za ich ciężkie dni pracy. Kocur ładnie się spisał i zasługiwał na cały dzień łażenia i gadania.
- Cześć Gronostaju, tak, dzisiaj omówimy sobie całą teorię - przerwała na chwilę, sprowadzając go ze Skraju Lasu do granic. - I obejdziemy nasze tereny, żebyś się nie gubił na spacerach. To, jak pewnie wiesz, jest Skraj Lasu, miejsce, gdzie prowadzimy treningi. Ogółem to mamy parę zbiorów zasad. Jest główny, są zasady rady i nowicjuszy. Powiedz mi proszę, czy znasz jakąkolwiek zasadę obowiązującą w naszym stadzie? - najpierw zasady, później rangi i inne pomniejsze kwestie. Zapowiada się dobry dzień.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Nie znam zasad na pamięć, nie kojarzę ich brzmienia w takiej formie, w jakiej podała je pani Tundra jakiś czas temu podczas zebrania. Zapamiętałem ich sens ale nie - dokładne brzmienie. Czuję się niekomfortowo z tym, że za chwilę będę musiał powiedzieć Kos, że niestety nie pamiętam żadnej ale powstrzymuję się przed tym. Milczę przez kilka uderzeń serca, poddając moje zwoje mózgowe niewiarygodnemu wysiłkowi. Ostatecznie po upływie owych kilku uderzeń serca otwieram gwałtownie oczy i wykrzykuję, jakby to było odkrycie stulecia:
- Że kandydatem na Radnego może być każdy dorosły członek Nowego Świtu, który nie odbywa nowicjatu! - jestem zachwycony swoim niespodziewanym odkryciem. Drepczę obok Kos, mimo wszystko świadomy, że moja umiejętność podania jednego punktu któregoś z regulaminów Nowego Świtu nie jest zupełnie niczym imponującym.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Czekała cierpliwie podczas milczenia Gronostaja, nie pospieszając go, ani nie spoglądając na niego wyczekująco. Po chwili, na szczęście, usłyszała jak Gronostaj mówi jedną z zasad, nawet nie z głównego Kodeksu, tylko z Kodeksu Rady. Cóż, mogą zacząć i od tego, chyba to nic nie będzie szkodzić.
- Bardzo ładnie, tylko pełnoprawni członkowie Nowego Świtu mogą być Kandytami na Radnego. Wiesz, Nowicjusz zawsze może odejść, więc nie może być Kandydatem. Ta zasada pochodzi z Kodeksu Rady, a poza Kodeksem Rady jest jeszcze Kodeks Nowicjuszy i ogólny, dla całego Nowego Świtu. Jednak teraz omówimy sobie inne zasady z Kodeksu Rady - odchrząknęła, zaznaczając, że teraz przedstawi mu zasady i powinien słuchać. - Każdemu z nas, czyli kotom uprawnionym do głosowania, przysługuje jeden głos. Więc nie możesz zagłosować na dwie opcje, tylko na jedną. A kadencja Radnego trwa jeden obieg pór. Więc Fairy i Tundra niedługo przestaną być Radnymi, chyba że znowu ich wybierzemy, o czym mówi kolejna zasada: Członek stada może pełnić dowolną liczbę kadencji Radnego. Rozumiesz póki co? Jeśli masz pytania, to mi je zadaj, chcę, żebyś wszystko rozumiał - podczas ich dyskusji tereny zaczęły się zmieniać, a co za tym idzie, dochodzili powoli do pierwszej granicy. Przeszli już przez Motyli Zagajnik, dochodząc do Granicy.
- To jest Zdrapana Kora, nasz punkt graniczny, zapamiętaj go bardzo dobrze. Tam dalej już nie są nasze tereny - mruknęła do niego, powoli zmierzając w kierunku kolejnego punktu.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Kos wyjaśnia mi wszystko naprawdę precyzyjnie, dzięki czemu nie mam zupełnie żadnych wątpliwości co do sposobu funkcjonowania Nowego Świtu. Staram się nie uśmiechać głupio, kiedy kotka opowiada, a kiwać tylko spokojnie głową co jakiś czas.
Kiwam głową jeszcze raz, kiedy mijamy Zadrapaną Korę. Kojarzę to miejsce, to właśnie w nim spotkałem się na chwilę z moim zaginionym dawno rodzeństwem, a później z Niedźwiadkiem, oba te spotkania o dziwo miały miejsce właśnie w okolicy tych odrapanych z kory z drzew. Spoglądam na nie jeszcze przez chwilę, a potem mijamy je i pozostawiamy za sobą.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Ruszyli dalej wzdłuż granicy. Gronostaj nie miał żadnych pytań, co było zasadniczo naturalne, bo wszystkie tematy były proste, więc Kos nie przejmowała się, że ten czegoś nie rozumie. Gronostaj, poza tym, że był wrażliwy, wyglądał na takiego, który naprawdę potrafi słuchać i zrozumieć.
- Kolejny punkt mówi, że wybory na Radnego rozpoczynają się w ciągu maksymalnie dwóch księżyców od zakończenia obecnej kadencji Radnego. To chyba proste i nie muszę tego omawiać... Takie wybory trwają jeden księżyc, a jeśli dwoje kandydatów ma taką samą liczbę głosów, to Rada wybiera zwycięzcę. Czy to jest jasne? - spytała, tak dla pewności, szykując się do przejścia dalej.
- Teraz przejdziemy do zbioru Zasad Nowicjuszy. Ogółem, to Nowicjusz nie może głosować w głosowaniach ani podejmować innych istotnych decyzji w naszym Stadzie, ale może polować, wypoczywać i leczyć się na naszych terenach. Nowicjusze to koty, które przechodzą taki okres próbny i uczą się, jak to u nas jest, żeby później zdecydować, czy zostają, czy odchodzą. Więc Nowicjusze mają takie same obowiązki jak my, ale mogą odejść od nas bez żadnych konsekwencji, bo nie wiem, nie podpasowały mu zasady czy coś - objaśniła, już dochodząc do kolejnego punktu granicznego.
- To jest Złamana Jodła, kolejny punkt graniczny - dała mu chwilę, po czym ruszyła dalej.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Prędko przechodzimy przez kolejne punkty różnych kodeksów i zastanawiam się ile ich jeszcze przed nami.
- Tak, Kos. Wszystko jasne. - odpowiadam, mimo że w zasadzie akurat w tym przypadku byłbym w stanie zadać co najmniej dwa dodatkowe pytania. Mam jednak wrażenie, że moja mistrzyni wyjątkowo spieszy się z przerabianym materiałem i nie chcę przerywać jej wykładu, w końcu to nie jest tak, że czegoś nie rozumiem, miałbym po prostu ochotę trochę pofilozofować.
Słucham dalej o Nowicjuszach i kiedy szylkretowa kotka kończy, moje myśli odpływają w stronę Niedźwiadka i tego, jak odnalazłby się w Nowym Świcie. Co jakiś czas kocur wraca do moich myśli i za każdym razem dochodzę do podobnych wniosków: że zupełnie niczego nie wiem o tym kocie. I co gorsza, nie mam pojęcia czy będę w stanie jeszcze kiedykolwiek go odnaleźć. Nie rozumiem nawet, dlaczego tak mi na tym zależy. Być może dlatego, że był to dla mnie pierwszy kot spoza Nowego Świtu, który okazał się być całkiem przyjaźnie nastawiony. Zagubiony i nieco nieśmiały ale miły. Mógłby być nowicjuszem i moim przyjacielem. Wzdycham cicho i zapamiętuję miejsce, które mijamy.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Super - wymruczała, ruszając dalej. - Jeśli masz pytania, oczywiście, możesz je zadawać, nawet jeśli mogą brzmieć głupio. Po to tu przecież jestem, żeby rozwiać twoje wątpliwości - wymruczała, dając mu czas na odpowiedź. Gdy ten rzekł to, co miał powiedzieć, odparła mu i ruszyła dalej, do kolejnego punktu granicznego.
- Inna zasada mówi, że Nowicjuszom przydzielany jest opiekun, który wdraża go w życie w Stadzie, obserwuje jego postępy i to, czy rozumie nasze zasady. Jeśli kiedykolwiek zostaniesz takim Opiekunem, traktuj kota z szacunkiem, jak z resztą wszystkich i odpowiadaj na jego wszystkie pytania zgodnie z prawdą. Lepiej, żeby Nowicjusz się później nie rozczarowywał... Taki opiekun jest wybierany z pełnoprawnych członków Nowego Świtu - dała ma czas na ewentualne pytania. - Jeśli Opiekun uzna, że Nowicjat jest skończony, Nowicjusz na najbliższym Zebraniu składa przysięgę wierności naszemu Stadu i staje się pełnoprawnym członkiem Nowego Świtu - to, przynajmniej według niej, brzmiało bardzo prosto i nie potrzebowało żadnych pytań, jednak kto wie, może Gronostaj czegoś nie rozumiał? Kos, między swoimi słowami, dawała mu więc czas na odpowiedzi, żeby nie czuł się tylko jako słuchacz, który musi tylko potakiwać..
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Kiwam jej głową, nieco zaskoczony że podjęła ten temat akurat chwilę po tym, jak sam pomyślałem, że gdyby nie jej śmiertelne tempo, mógłbym zadać kilka dodatkowych pytań.
- Wszystkich zawsze traktuję z szacunkiem. - odpowiadam z lekkim uniesieniem brody do góry, bo nie rozumiem, dlaczego miałbym w ogóle mieć w zamiarze traktować inaczej, a szczególnie w jakikolwiek sposób nieprzyjemnie, tylko dlatego że ktoś nosi inną rangę niż ja, czy też urodził się poza Nowym Świtem. Jeżeli trzymać się szczegółów, ja również nie przyszedłem w nim na świat, przecież prawda jest taka, że urodziłem się w klanie Pożogi. Ale to szczegół, który nie ma dla nikogo znaczenia. - Karą za złamanie przysięgi zawsze jest wygnanie? Czy może być to coś gorszego? - pytam, szczerze zainteresowany tematem.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Na pewno w większości przypadków - przyznała. - Nie mieliśmy zbyt wielu wygnańców dotychczas, więc ciężko mi to jednoznacznie określić. Zazwyczaj będzie to wygnanie, ale jak sam widziałeś po przypadku Pokrzywy, ktoś może zostać poddany poddany resocjalizacji. Wydaje mi się, że o losach danego kota będzie po prostu decydować sytuacja. Jeśli przewinienie będzie poważne, to kara będzie sroga, jak wygnanie, wątpię, żebyśmy zabijali, to nie jest w naturze Nowego Świtu, jeśli zaś będzie lekkie... Kara nie powinna być mocna. Ale tak, jeśli ktoś złamie przysięgę wierności, raczej na pewno zostanie wygnany - przytaknęła mu, podsumowując.
- Przejdziemy teraz do zbioru głównych zasad. Jest ich jedenaście, są bardzo ważne i musisz ich przestrzegać. Znasz jakieś? - spytała go najpierw. Kocur przecież musiał coś słyszeć, nie żył pod kamieniem.
- To są Grzbiety. Nasz punkt graniczny - przedstawiła jeszcze, dając mu czas na powiedzenie wszystkiego, co wie.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Kiwam głową na jej wyjaśnienia. W skrócie - raczej nie ma reguły i każde przewinienie będzie osobno rozpatrywane.
- Znam kilka punktów - przyznaję, chociaż gdyby zależało to wyłącznie ode mnie, nie podjąłbym się próby przywoływania żadnej z nich. Boję się, że coś przekręcę bardziej, niż nie powiedzenia niczego. Po spojrzeniu Kos i tonie jej głosu wnioskuję jednak, że świadczyłoby to o mnie bardzo źle, gdybym nie był w stanie przywołać choćby kilku zasad Nowego Świtu. W związku z tym przez kilka następnych sekund zbieram myśli, drepcząc wciąż u jej boku. - Nie będę w stanie wymienić ich po kolei ale zacznę od tego, który chyba najbardziej lubię. Mówi o tym, że mimo, że w Nowym Świcie nie ma żadnej konkretnej wiary, to każdy może wierzyć w co zechce, jeżeli nie próbuje przekonać innych że to jedyna słuszna wiara. To dobra zasada. Oznacza wolność dla każdego - wierzących i niewierzących. Tę kwestię podkreśla jeszcze jedna zasada - mówi że wszyscy jesteśmy równi i nie będziemy traktowani inaczej ze względu na nasz wygląd, wyznanie i pochodzenie. - mówię, mając nadzieję że po tak długim namyśle moja wypowiedź brzmi naprawdę dobrze. Nie chcę udawać bardziej inteligentnego niż jestem, a jednak pragnę dać w tej chwili znać Kos, że już jakiś czas temu przestałem być dzieckiem, mam swoje zdanie które pragnę wypowiedzieć na głos i mam w sobie dużo więcej rozsądku niż w dniu, kiedy zaczynaliśmy razem trenować. - Jest też zasada, która mówi, że jeżeli członek Nowego Świtu ma podejrzenie, że jakiś kot stanowi zagrożenie dla niego, ma powiedzieć o tym radzie. I rada zdecyduje czy powinno się użyć przemocy. - przedstawiam zasadę swoimi słowami, nie będąc w stanie przedstawić jej dokładnego brzmienia, takiego jakie wyrecytowała Tundra księżyce temu, na samym początku istnienia Nowego Świtu. - Są też takie zasady mówiące, że nie wolno zdradzać nikomu spoza Nowego Świtu położenia obozu i że trzeba pomóc kotu w potrzebie niezależnie od tego, skąd pochodzi i czy jest członkiem Nowego Świtu, ale inny mówi że pomoc dla członków jest zawsze priorytetem. Jest też punkt, że władzę stanowi wybierana przez członków rada. - robię w tej chwili przerwę na chwilę by dać odsapnąć strunom głosowym i przemyśleć, której z zasad jeszcze nie wymieniłem, a jest to trudne, głównie dlatego że robię to nie po kolei. - Koty spoza Nowego Świtu nie powinny być traktowane jako wrogowie, lecz potencjalni sojusznicy. - mówię i jest to pierwsza zasada, którą świadomie wypowiadam w dokładnym, precyzyjnym brzmieniu. - Ostatnie, co mi się przypomina to zasada, która mówi, że kotów spoza Nowego Świtu nie powinniśmy traktować, jak wrogów, a jak potencjalnych sojuszników - kończę i spoglądam pytająco na mentorkę.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Zasadniczo, kocur mówił bardzo dobrze i nawet sama Kos się zdziwiła, że nie będzie zmuszona do długiego monologu, skrupulatnie wyjaśniającego całe Zasady. Gronostaj wymienił ponad połowę Kodeksu i to bez żadnych błędów, przynajmniej tych rażących. Kos nie przeszkadzała mu w żadnej chwili, dając czas, by ten mówił, dokładnie to, co myśli. Dzięki temu wiedziała, że Gronostaj jest szczery z tym, co mówi i w pełni rozumie wypowiadane zasady.
- Przepięknie, jestem zaskoczona twoją wiedzą - pochwaliła go. - I tak, wszyscy jesteśmy równi, to nasza podstawowa zasada. Moje życie, twoje życie, Tundry, Tsunami i wszystkich innych kotów jest tak samo równe. Dlatego jest też inna zasada mówiąca, że atakować możemy tylko wtedy, gdy kot atakujący jest zagrożeniem dla nas lub innych kotów. Więc, jeśli kiedykolwiek będziesz prowokowany, lepiej jest odejść, zamiast atakować. Atakować możesz tylko wtedy, kiedy ktoś zaatakuje najpierw ciebie, lub inny kot pilnie będzie potrzebował pomocy. Zabijanie, w ogóle, atakowanie... Jest złe. I nie czyni ciebie lepszym od innych - no, to kolejną zasadę mieli z głowy. - Tak poza tym, to mówisz bardzo dobrze i cieszy mnie to, że rozumiesz zasady. Poza tym, są jeszcze dwie, mówiące kolejno, że każdy z pełnoprawnych członków Stada składa mu przysięgę wierności i dobro Nowego Świtu przekłada ponad swoje własne. Więc nie bój się pomagać kotom z naszego stada lub robić coś na jego rzecz. Następna mówi, że każdemu dorosłemu napotkanemu kotu można zaproponować dołączenie do Stada jako Nowicjusz. Ale nie proponuj tego na lewo i prawo, nie chcemy przecież, żeby trafiały tutaj złe koty ani żeby ktoś poznał położenie naszego obozu. Masz jakieś pytania? - tak oto zakończyli chyba większą część, więc Kos mogła odetchnąć.
- Powiesz mi, jakie mamy Ścieżki? I jakie rangi są na tych ścieżkach, oraz co te rangi wykonują? - spytała go powoli. - To Brzeżek, punkt graniczny, następny będzie dopiero przy granicy z Topiołkami, jeziorem.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
Kos uzupełnia moją wypowiedź, bo rzeczywiście pominąłem w swojej wypowiedzi kilka punktów. Mimo tego czuję zadowolenie z samego siebie bo mentorka wydaje się być pod szczerym wrażeniem mojej wiedzy, którą udało mi się przedstawić w formie całkiem zwartej i wartościowej wypowiedzi.
Podczas jej krótkiego wykładu kilka razy kiwam głową na znak, że rozumiem co mówi i zgadzam się z nią.
- Mamy trzy ścieżki; salamandry, trzmielojada i wilka. Na szczycie tej pierwszej stoi Alchemik, drugiej Strateg, a trzeciej Opoka. Ścieżka salamandry skupia się na leczeniu kotów i ma dwie rangi: Znachora i Zielarza. Ten pierwszy koncentruje swoją wiedzę na leczeniu ran i chorób, a drugi na wiedzy o ziołach i innych medykamenach. Alchemik to w tym przypadku taki… dowódca Znachorów i Zielarzy, może im wydawać polecenia i decydować, kto dostanie się na ścieżkę salamandry. - zakańczam przemowę na temat pierwszej ścieżki i daję sobie kilka oddechów, zanim zacznę omawiać kolejną. Moja wiedza nie jest prawdopodobnie jakoś szczególnie obszerna ale z pewnością wystarczy na początek. - Ścieżka trzmielojada zbiera koty, które walczą i patrolują ziemie Nowego Świtu i poza nim. Na jej czele stoi Strateg, który ma pod sobą czterech zwiadowców. Zbierają informacje, robią zwiady. Stróż to podstawowa ranga na ścieżce trzmielojada. Patrolują granice, polują, bronią ziem. Ostatnia jest ścieżka Wilka, na której szczycie stoi Opoka i ma pod sobą Piastunów. Ona decyduje o tym kto będzie opiekunem nowicjatów. Piastuni mają… dbać o spokój i porządek wewnątrz grupy, opiekują się najmłodszymi, prowadzą lekcje nowicjuszom i kociętom. Są jeszcze dwie rangi poza tymi związanymi ze ścieżkami: uczeń i nowicjusz. Tego drugiego już omówiliśmy a ten pierwszy… no, uczy się na wybranej przez siebie ścieżce. - kończę i milknę by wysłuchać uwag kocicy.
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Zasadniczo Kos nawet nie musiała go poprawiać. Wszystko wyjaśnił zwięźle i krótko, nie marnując dosłownie na nic czasu. Kos znowu mruknęła z uznaniem, szybko biorąc się za ewentualne dopowiadanie pewnych informacji.
- Tak, na Salamandry jeszcze szukasz ziół, a Znachorzy mogą pomagać również kotom spoza stada, Zielarze znają się również na tworzeniu medykamentów i leczeniu chorób. Strateg rozdziela patrole, jeśli Zwiadowca nie ma zadań, jest normalnym Stróżem. Piastuni jeszcze organizują spotkania Stadowe, on również umie polować, choć nie jest to jego główne zadanie. Uczeń, jak mówisz, szkoli się i jest pełnoprawnym członkiem, Nowicjusz nie. Jest jeszcze Radny, ale go sobie omówiliśmy podczas dyskusji o zbiorze Zasad rady - no, poszło im całkiem nieźle, nie ma co. Teraz tylko Genezy i... Koniec.
- Wiesz może, jak powstał Nowy Świt? Albo czym różni się od starych Klanów? A, zapomniałabym, to są Pszczele Chaszcze, nasz kolejny punkt graniczny - i ruszyła dalej.
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką.
Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niewiele można o nim powiedzieć. Starsze od siebie koty traktuje z szacunkiem i lekkim przestrachem. Jest spostrzegawczy i ciekawski ale zdecydowanie nie brawurowy. W zasadzie nie odróżnia się od innych kociąt: potrzebuje ciepła, uwagi i zabawy. Jeżeli ma te trzy czynniki po swojej stronie, jest szczęśliwym, zdrowym i grzecznym kocurkiem. Może się wydawać, że Gronostaj jest nieco za mało ruchliwy, jak na kociaka. Zamiast bójek czy biegania w kółko, często wybiera rozmowę o interesujących go sprawach.
Tundra (NŚ)
- Nowy Świt powstał z części kotów, które kiedyś tworzyły klan Pożogi. Ten został wygnany ze swoich ziem przez Ćmią Gwiazdę i kilka kotów wyruszyło na poszukiwanie nowego domu. Tak znalazły to miejsce, ustanowiono regulaminy, granice i rangi. Powołano radę. Pamiętam te wydarzenia chociaż bardzo słabo. Byłem naprawdę mały. - mówię jej, mając nadzieję że taka nie szczególnie długa wypowiedź na temat genezy naszej grupy wystarczy. Trzepię uchem, przygotowując odpowiedź na drugie pytanie. - Dynia opowiadał mi trochę o klanach. Mają jednego przywódcę o imieniu z członem Gwiazda. Ten ma zastępcę. Mają zwykle jednego medyka, który ma pomocników i terminatorów. Terminator to dziwne słowo na ucznia. Nie mają ścieżek i wszyscy zostają wojownikami po ukończeniu szkolenia, to znaczy treningu. Uczniowie mają imię z członem łapa i to jest zawsze jakaś łapa. Jak… Śnieżna Łapa. Potem mają inne imiona i one wyglądają jak… Jakieś Coś. Śnieżna Zaspa na przykład. Klany wierzą w gwiezdny klan a ich przywódcy mają dziewięć żyć. To chyba główne różnice. - kończę i spoglądam na Kos. Jestem naprawdę ciekaw czy ma mi do powiedzenia o klanach coś, czego nie wiedziałem dotąd.