Logo Artemidy
Nadzieja
#1
Przednia część głównej izby, usytuowana między wejściem a zachodnią ścianą Ważkowej Groty. W tym miejscu przeprowadza się wstępny wywiad z pacjentami i przygotowuje się ich do pobytu w lecznicy. Wyróżnia ją jedynie wyjątkowo spękane, kamienne podłoże i ułożony w kącie solidny zapas mchu, używanego do czyszczenia łap i futra przybywających.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Chwilę poświęcił na rozciągnięcie grzbietu i kończyn; mięśnie nadal miał spięte, rozbolałe od gorączki. W ciągu ostatnich dni czuł się coraz lepiej i wydawało się, że choroba opuści go dzięki samemu odpoczynkowi i cierpliwemu żuciu niemożebnie kwaśnych owoców dzikiej róży. Wiedział jednak, że nie powinien udawać się poza obóz będąc osłabionym, a wciąż jeszcze nie był zdolny do swobodnego nabierania głębokich oddechów. Zdawało się, że w płucach zalega mu imponująco uparta flegma, przy każdym gwałtowniejszym ruchu czepiająca się znów oskrzeli.
Cóż.
Odwrócił łeb ku szylkretowej kotce, racząc ją życzliwym, ale raczej nietrzeźwym, uśmiechem. Pokrzywa stała nieopodal wejścia do Ważkowej Groty, w bezpiecznym oddaleniu.
- Wierzę... wierzę, że poradzisz sobie sama - rzekł, tłumiąc natrętny kaszel za zaciśniętymi szczękami. - Oczywiście, w pierwszej kolejności szukaj pokrzywy i pajęczyny. To się zawsze przyda. Pokrzywa ma miękką, mięsistą łodygę, ząbkowane liście, zielone kwiaty, parzące włoski... czasami również bardzo ładne, miodowe oczy. Najwięcej jej przy drogach, ale dobrze też jest szukać jej w lesie. Nieco rzadziej rośnie na łąkach i polach, byle nie podmokłych. Pajęczynę znajdziesz wszędzie, jednak najprędzej na łące albo pod lasem, na skraju lasu.
Właściwie doskonale wiedział, że znała oba te medykamenty i recytował jej to, co sama mogłaby mu wyrecytować. Ale starał się podchodzić do uczenia podstaw tak, jak podchodził do tego Ważka - dobry znachor powinien mieć je wyryte we łbie na tyle głęboko, żeby nawet w największym szoku o nich nie zapomniał.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Trzymała się na dystans, siedząc przy wejściu do Ważkowej Groty i czekając na wskazówki, o które prosiła. Liczyła, że pójdą razem, jednak stan medyka, choć już poprawiający się, to wciąż to uniemożliwiał. Słuchała opisu pokrzywy, choć przecież to pospolite ziele było jej doskonale znane. Można było spotkać nawet w niektórych bardziej zapuszczonych uliczkach miasta, ale być może było coś złudniczo pododobnego do tej rośliny i bardzo sprecyzowany opis pozwoli zielarce uniknięcia pomyłki.
Jedno z uszu powędrowało do tyłu, gdy otrzymała swojego rodzaju... komplement? Czuła się z tym niezręcznie i nie wiedziała co o tym myśleć. Biedaczek majaczył w gorączce. Tak, to na pewno było to. Być może coś, co znajdzie okaże się skuteczne na te niepokojące objawy.
- Jest coś, na co powinnam uważać? Albo, czego pod żadnym pozorem nie powinnam była zbierać? - zapytała. Wiedza medyczna nie była potrzebna, aby wiedzieć, że nie każde zielsko nadawało się do leczenia. Były też takie zupełnie bezużyteczne, jak i takie, których dotknięcie mogło wiązać się poważnymi dolegliwościami, nawet śmiercią. Inne natomiast wprawiały w otumanienie, jak niedawno odnaleziona kocimiętka. To może pod jej wpływem był Fairy i dlatego tak bredził? Nie posądzała niebieskiego o ciągoty do tego rodzaju używek, wydawał się być zbyt poukładany i to dosłownie, ale w tak długotrwałym bólu mógł pokusić się o wypróbowanie, choć chwilowego rozwiązania.
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Poruszenie ucha szylkretki skwitował zdziwionym zmrużeniem oczu i prędkim łypnięciem ku wyjściu z lecznicy. Czy usłyszała coś na zewnątrz? Miał nadzieję, że to nie kolejne wybryki uczniów. Wciąż doskonale pamiętał smród moczu na gęstej sierści Tsunami i zdecydowanie nie miał ochoty znowu czyścić czegoś podobnego.
- Oczywiście, że coś jest. Mam nawet całą listę: cis, ostrokrzew, psianka. Specjalnie na tę okazję uporządkowałem ją alfabetycznie. To wymagało wiele trudu. Będę musiał solidnie odespać ten wybryk. - Milczał chwilę, patrząc w ślepia Pokrzywy, i wybuchnął chrapliwym śmiechem, który stopniowo przeistoczył się w paskudnie mokry kaszel.
Żałosne to było. Żałosne do cholery. Jakimś cudem po połowie roku zajadłej nauki znał jeno pięć medykamentów na krzyż. Dotąd nie miał pewności, czy przypadkiem nie czyha na niego jeszcze jakaś niepozorna trucizna, którą neświadomy niczego nafaszeruje swoich podopiecznych i tym jednym prostym trikiem wybije pół Świtu.
- Cis to wiecznie zielone drzewko o płaskich, miękkich igłach. Rodzi intensywnie czerwone owoce, których soczysty miąższ otacza otwór skrywający szarawe nasiono. Każda część cisu jest trująca, ale w małych ilościach pozwala na spędzanie ciąży. Przydałoby się więc trochę go nazbierać, ale należy to robić bardzo ostrożnie... - Wtedy uśmiechnął się blado do kotki, aby zasugerować, że nie zamierzał jej do zabawy czerwonymi jagodami nakłaniać. Że zbieranie ich to nie jest jej obowiązek, ale byłaby to przysługa. - Ostrokrzew za to nie ma żadnego pożytecznego zastosowania. Rośnie w wilgotnych okolicach i rzuca się w oczy ze względu na ciemnozielone, błyszczące z wierzchu liście, których krawędzie zawijają się w niby-kolce. Kwiaty ma białe, owoce - okrągłe, czerwone i drobne, rosnące w niewielkich kiściach. Jest zabójczą trucizną, tak samo jak owłosiona krzewinka zwana "psianką", którą, w odróżnieniu od ostrokrzewu, odnajdziesz na suchych polach, przy drogach i w ludzkich ogrodach. Najbardziej śmiercionośne są jej czarne jak noc jagody, jednak należy wystrzegać się dotykania nawet jej małych, jasnofioletowych kwiatów i sercowatych, zakończonych ostro liści.
Koniec. Co więcej mógłby jej powiedzieć?
- Byłoby mi bardzo miło, gdybyś zbierała również rośliny, których jeszcze nie znamy. Tak jak kiedyś mówiłem: twoim zadaniem jest również poszerzanie naszej stadnej wiedzy o ziołach. Nie jesteś moją asystentką, tylko przyszłą specjalistką w swojej własnej dziedzinie, więc nie bój się słuchać własnego rozsądku i eksperymentować. Jest nas tylko dwoje, ale jesteśmy jedyną nadzieją dziesiątek kotów, którym klanowi fanatycy nie zamierzają pomagać. Musimy dawać z siebie wszystko.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
***

Dzisiejszego ranka, zaraz przed udaniem się na rutynowy patrol, Kos poinformowała go, że wieczorem zajdzie do lecznicy, bo potrzebuje leczenia. Nie udzieliła mu żadnych dokładniejszych informacji, ale jej choroba nie mogła być szczególnie zaawansowana ni zaraźliwa, skoro bez mrugnięcia ślepiem zdecydowała się kontynuować wykonywanie swoich obowiązków.
Doceniał to, że wojowniczka zdecydowała się go uprzedzić o swojej wizycie, więc teraz zawczasu przygotował próbki medykamentów nieopodal wejścia do Ważkowej Groty, aby móc podać jej właściwe zioła od łapy, bez zbędnego przedłużania. Siadł, przodem do wyglądającej zza skał Ubitej Ziemi, i taksował spojrzeniem powracające do obozu koty w poszukiwaniu szylkretki.... A przynajmniej starał się, bo jego wzrok uparcie przyciągały drobinki piachu, które wdarły się za próg Nadziei, plugawiąc swoją szarością wyszorowane podłoże. Ile razy mógł czyścić to miejsce, zanim zaczęłoby to być niezdrowe?
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Czy chciała o tym mówić? Nie. Czy powiedziała? Tak. Czemu? Nie wiedziała. Fairy emanował po prostu jakąś negatywną energią, odpychającą ją od siebie. Bała się go, chociaż mogła zagryźć go w trzech ruchach, ale co zrobić? Z bolącymi łapami nie mogła zrobić nic, a ból nie ustawał i musiała to zgłosić, żeby być bardziej wydatną dla Klanu, taka była jej rola. Lepiej mieć to szybko i z głowy, po problemie i tyle.
- Fairy? - weszła do groty z niejasnym wyrazem psyka. - Już jestem - wiedziała, że lada chwila będzie musiała już wychodzić, ale miała też pewną wiedzę i sprawy, o których kocur musiał wiedzieć, dla dobra Klanu. - Wspominałeś też o tym, że ktoś wiedzący coś o duchach lub chcący szkolić się na medyka powinien się zgłosić. Więc jestem. Ogółem, jeżeli Tsunami zezwoli, polecałabym Ci brać młodą krew do nauki, ale zanim oni dorosną, zioła i tak będą potrzebne. Mogę po nie chodzić, albo pomagać w lecznicy póki nie dorosną do wieku terminatorskiego - zaoferowała się w pierwszej sprawie. - I wiem też to i owo o duchach. Nawet trochę dużo - wychowała się w wierze do Gwiezdnych, wiedziała mniej-więcej, gdzie jest to całe jezioro Gwiezdnych i cóż, ona się po prostu na tym znała.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Szylkretka stanęła mu przed oczami. Wystarczyło jedno spojrzenie, żeby dostrzegł w niej stres. Dlaczego się denerwowała? Omiótł ją wzrokiem od czubków uszu, aż po palce u stóp. Po spękane palce u stóp, widział brudne strupy na krawędziach jej opuszkach. To wszystko? Podejrzliwy grymas zamajaczył na jego pysku, który nie znikał nawet po tym, gdy kocica zaczęła mówić....
Ale wspomniała o duchach. Lico Fairy'ego natychmiast się rozjaśniło, ciężko mu było ukrywać ekscytację. Nie mógł doczekać się kontaktu z "drugą stroną". Od lat marzył o tym; zawsze nurtowało go pytanie o życie po śmierci.
- Rojst mówił, że Klan Pożogi, wspólnie, zbuduje własny plan zaświatów, gdzie dusze honorowych członków stada dołączałyby do Wiecznego Ognia, by płonąć wiekuiście, swoją potęgą, swoją wiedzą oświetlać ścieżkę dla przyszłych pokoleń, które nieść miały ten Ogień po całym świecie, aż świat ten doszczętnie strawiony zostanie przez jego płomienie i zastąpiony będzie nową, lepszą kreacją. Kreacją Pożogi - opowiadał bombastycznie, nie tracąc kontaktu wzrokowego z wojowniczką. - Chciał też mordować Gwiezdnych. Za pomocą medytacji usiłował wprowadzić się w stan snu na jawie, w którym spotykałby dusze z Gwiezdnego Klanu. Podobno podczas takiego spotkania można z nimi walczyć jak z żywymi kotami. Można je unicestwić raz na zawsze, jeśli zniszczy się ich astralne ciała.

W międzyczasie delikatnie, ale zdecydowanie, podnosił łapy Kos i obmywał je mokrym mchem. Gdy skończył mówić, przeżuł porcję świeżej pokrzywy i miazgą posmarował popękane opuszki kotki.
- Poleż chwilę, niech się wchłonie - polecił, wskazując łbem na legowiska Afirmacji.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Słuchała uważnie jego słów, starając się nie być bledszą (co u kotów było hm, trudne). To, o czym mówił Fairy było... Co najmniej brutalne. Nie takie, jak przewidywał Nowy Świt. Zdecydowanie cała zabawa z ogniem odpadała. Jakieś łagodniejsze płomyczki, czemu nie, ale całe ogniska? Może nigdy na własne oczy ognia nie widziała, ale słyszała, ze jest groźny nie na żarty. Wątpiła również, żeby móc coś takiego przekazywać kociakom, ani żeby Dynia to poparł. A on wciąż był w radzie i trzymał stronę Klanów, podobnie Tundra. Nie, to na pewno nie przejdzie. A może?
- To wiem - odparła na twierdzenia o możliwości zabicia Gwiezdnych. Walczyła przecież z mamą, więc wiedziała, jak to jest. - Ale w snach są o wiele silniejsi niż na jawie. O wiele, więc nawet nawet z dwoma kotami mogłoby być ciężko zabić jednego, byłego wojownika - ostrzegła go. Pamiętała, jak jej mama biła strasznie silnie, nawet jeśli niespecjalnie. Już wtedy przeczuwała, że to jakieś Gwiezdne sztuczki, ale teraz miała całkowitą pewność. - Co do samego wyglądu brzmi ryzykownie - dodała opinię. - Nie wiem, jak zareagowałby na to kocięta, ani czy radowałaby ich wizja spłonięcia całego świata. Jeśli będzie to obgadywać z radą, powinniście wymyśleć coś łagodniejszego, coś, co będzie zachęcało do wiary - zaproponowała, mówiąc pewnie. To ona czuła się jak ryba w wodzie. - I potrzebne jest nam specjalne miejsce do kontaktu z przodkami, inaczej nie da się z nimi skontaktować - i Gwiezdnym dzięki, że Rojst nie wiedział o tej całej sadzawce.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Gdy patrzył na co najmniej zatrwożoną reakcję Kos i słuchał jej słów, był rozdarty między rozbawieniem a złością. Choć śmieszne wydało mu się to, jak daleko poza bezpieczną normę wykraczały poglądy Pożogi, które sam pomagał budować, to czuł oburzenie protekcjonalnością zbędnych rad szylkretki. "Pomyślmy o kociętach", oczywiście. Pomyślmy o dziecięcych rozumkach, poszukując najprawdziwszej, najdoskonalszej ideologii, pod dyktando której ułożymy swoje życia i postżycia... Ale jego myśli uczepiły się kwestii Rojsta i jego walk z duszami, jakby z jakiegoś niejasnego powodu właśnie to było dla niego najważniejsze.
- Myślę, że Rojst był świadomy tego, że Gwiezdni są potężni. Jestem przekonany, że zdążył to rozważyć i był gotowy zmierzyć się z tym problemem. On był... niezwykłym kotem. Jedynym takim - odparł z wyraźną irytacją.
Przełknął ślinę, walcząc z narastającym poczuciem wstydu. Wstydu za co. Za co?

Gdy już wstało to, co mu leżało na wątrobie, przeszedł nareszcie do tego, co było istotne. Do mistycyzmu.
- Nie mogę uwierzyć, że właśnie proponujesz mi, żebym układał religię podług tego, co będzie zachęcało do wiary, zamiast podług tego, co najsłuszniejsze. Nie zamierzam godzić się na słodkie kłamstwa, już prędzej sczeznę. Powinnaś być odważniejsza i odważnie patrzeć prosto w obrzydliwy pysk Prawdy. A Prawdą tego świata jest ból, niedostatek i znój. Obecnie żyjemy w niesprawiedliwości i, jeśli chcemy to zmienić, to musimy na to pracować. Karmimy się przemocą wobec zwierząt, leczymy się przemocą wobec roślin i takoż przemocą możemy zaburzyć obecny ład, bo przemoc to najbardziej niezawodne narzędzie kota do wpływania na świat materialny. Gdyby tyranów masowo mordujących "brudnokrwistych" obalić można było łagodnością, to już dawno nie torturowaliby tego świata - Zakończył swój wściekły wywód suchym warknięciem. I zamilknął, chwilę ciszy poświęcając na to, żeby uspokoić nerwy.

- Ale to miejsce. Miejsce kontaktu z przodkami. Co powinno zawierać? - zapytał niemrawo, dalej oddychając ciężko i dalej myślami krążąc wokół rozlewania czystej, czyściutkiej krwi po brudniej, brudaśnej ziemi. - Mamy nad głowami niemal idealnie okrągłą jaskinię. Piękne ma ściany, pełne kolorowych, kamiennych wzorów. Wydaje mi się adekwatna.
[Obrazek: ECvOgTJ.png]
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Kiedy Fairy zaczął na nią naskakiwać, po raz pierwszy nie miała ochoty skulić ogona i uciec, tylko postawić swoje, równie ostre odpowiedzi. Może i kocur był przy początkach Pożogi i wiedział o jej zdrowo powalonej ideologii zdecydowanie więcej, jednak to Kos miała ogromne doświadczenie w życiu w społeczności, co umacniało ją w przekonaniu, iż to ona ma rację. Kocur był po prostu skrzętnie zmanipulowany, a ona nie, co również dawało jej przewagę.
- Jeśli był świadomy, dlaczego chciał ich atakować? Wiedział, czym to się może skończyć. A Gwiezdni pomimo życia na Srebrnej Skórze potrafią zesłać parę klęsk jak im się coś nie podoba - przerwała na chwilę - Jeśli Rojst miał pomysł, jak go rozwiązał? Nie znamy jego rozwiązania i nie dowiemy się o tym jeszcze przez dłuższą chwilę. On odszedł, porzucił nasz Klan bo coś mu się nie podobało, nie umarł, więc nawet takim kontaktem pośmiertnym nic nie zyskamy - zmierzyła go pewnym spojrzeniem. - Jedynym takim? Czy jedyny taki kot zdradza własny Klan, który stworzył, bo mu się chce? A może to ciebie zmanipulował, żebyś nie wyobrażał sobie życia bez niego? - uniosła brew, doskonale wiedząc, że ten argument jest po prostu za mocny.
- Wiara nie istnieje bez wierzących - zauważyła słusznie. - Ilu znajdziesz takich, którzy przez całe życie będą chcieli wysłuchiwać mąk i cierpień, zamiast wierzyć w słodycz życia, Koty są wygodne w większości przypadków, więc czym ich zachęcisz? Gadaniem o bólu, podłości świata, czy tym, że gdzieś, może po śmierci jest dobro i to w nie powinniśmy wierzyć? Więc co, tworząc taką religię wolisz, żeby każdy z wierzących narzekał co chwila na zło, miał zwieszoną głowę i wałęsał się załamany? - czy nie przesadzała? Co jeśli ten zdecyduje się użyć pazurów, bo nie będzie wiedział jak jej odpowiedzieć? - Jestem za tym, żeby nad tym pracować - tu nie dodała nic, bo nie czuła potrzeby. Wyjaśniła swoje myśli wcześniej. - Powiedz mi więc, jak mamy przeżyć? Tak skonstruowano przyrodę, bo i nas zajadą drapieżniki. Więc mamy teraz nie jeść, nie leczyć się? Zaraz wszyscy pomrzemy i nikomu nie pozostanie naprawianie świata. Nawet Gwiezdni nie daliby rady zmienić całego układu naturalnego, bo im się tak chce - zauważyła, ponownie celnie. - Twoje wartości są czasami słuszne, jednak weź pod uwagę, iż wiara powinna zachęcać, niekoniecznie kłamstwami, nie mówić, że po śmierci wszyscy będziemy cierpieć, bo popełniliśmy jeden nieistotny błąd, lub nie staraliśmy się wystarczająco, nawet jeśli pracowaliśmy ponad siły. Dobrze jest mieć karę dla złych kotów, ale i nagrodę dla dobrych - zwróciła mu uwagę, wcale nie warcząc jak Fairy. Rozmowa z kocurem była ciężka, ale wiedziała, że da radę przez nią przebrnąć.
- Coś, co będzie charakterystyczne dla wiary - to już powiedziała spokojnie. - Z tego co wiem, Gwiezdni mają jako miejsce Sadzawkę, w której w jakiś szczególny sposób odbijają się gwiazdy. Jeśli więc pozostaniemy przy myśli ognia - tu skrzywiła się nieznacznie - dobrze by było znaleźć coś, co płonie. W końcu koty mają sobie przypominać w co i kogo wierzą.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Do tej pory w Ważkowej Grocie był chyba dość spokojny dzień. Przynajmniej do momentu gdy w przedsionku pojawił się buro-biały kocur. Po dźwiękach pociągania nosem było można od razu zauważyć że nie był okazem zdrowia. Także czasami wydawał z siebie lekki charkot, tłumiąc kaszel. Jeżeli ktoś spróbowałby dotknąć okolice jego pyszczka, wyczułby mocne ciepło, przekraczające normę ciepła oddawanego przez koty.

Jenot obudził się w nienajlepszym stanie, czując drapanie w gardle, zapchany nos, ból głowy i przenikliwy chłód. Więc po prostu wspaniały poranek. Po kilku chwilach gdy nabrał pewności, kocur wstał na łapy i skierował się w stronę Ważkowej Groty. W wejściu, Jenot zmrużył oczy i zaczął rozglądać się za znachorami, Czy po prostu za Pokrzywą i Artemem, jako że były to jedyne koty zdolne teraz leczyć. - Artem...Pokrzywa? Ktoś tu jest? – Zawołał, chrypliwym głosem.

/Objawy: charczenie, biała wydzielina cieknąca z nosa i dosyć wysoka temperatura./
[Obrazek: Sygna.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Artem miał w sobie dwa koty. Jeden eksplorujący tereny, a drugi siedzący w lecznicy, to sprawiało że zwykle było pół na pół szansy, że będzie akurat w Ważkowej Grocie, jednak tyle najwidoczniej dzisiaj wystarczyło. Ciemnobrązowy point robił porządki i przy okazji patrzył na składzik, próbując odszyfrować co do czego mogłoby się nadawać. Oczywiście, że z nieba mu nic nie spadnie, był już na tyle dorosły żeby zdawać sobie z tego sprawę, ale może coś będzie na tyle oczywiste, żeby odgadnąć, zawsze warto mieć nadzieję.
W tym momencie właśnie do groty wszedł Jenot. Artem spojrzał w tamtą stronę kiedy usłyszał chrypliwy głos kocura. Nie brzmiał on najlepiej. Point zmarszczył brwi w zamyśleniu i podszedł do młodego, postanawiając sprawdzić o co chodzi.
-Jestem, jestem -powiedział, stając przed Jenotem i oglądając go- Co się stało? Nie brzmisz najlepiej -Artem widział, że kocur również i nie wygląda najlepiej, ale postanowił go wypytać zanim zacznie kurację, może jest jeszcze coś czego nie widać z zewnątrz.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Raczej nie wiele trzeba było wysiłku by od razu zauważyć że Jenotowi coś dolegało. Inną kwestią było dokładne oszacowanie problemu i stosowne leczenie.
Kocur, mimo złego samopoczucia, uśmiechnął się na widok Artema w powitaniu. Jak jednak dokładnie mógł określić co mu było? - Katar i ta chrypa na pewno. – Kocur odpowiedział. Po jego głosie i sposobie mówienia było wiadomo że nie kłamał na pewno. Jenot przymknął oczy, czując łaskotanie w nosie. Nakierował się odrobinę w inną stronę, by nie kichnąć bezpośrednio na Artema. - PSII! – Trochę białej substancji znalazło się na posadzce Ważkowej Groty.
Jednak katar i chrypa nie były jedynym problemem. - Ogólnie nie czuję się najlepiej. Czy mi się tylko wydaje że dzisiaj jest tak zimno? – Mruknął cicho, odczuwając kolejną falę dreszczy. Czuł z powodu gorączki także lekki, tępy ból głowy, który nie dawał mu spokoju.
[Obrazek: Sygna.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Artem zastanowił się. Takiego czegoś chyba jeszcze nigdy nie przyszło mu leczyć. W czasie swojego pobytu w lecznicy kiedy jeszcze Żelazo tutaj był chyba też nie udało mu się nigdy nic podpatrzeć na ten temat. Ciemnobrązowy point w głowie miał informacje tak naprawdę niepełne. To było najgorsze. Zimno mu... w taki miły dzień? Hmmmm... no to chyba już w miarę się wyklarował artemowy umysł...
-Usiądź i poczekaj chwilę, zobaczę co da się zrobić -powiedział, pokazując Jenotowi jedno z legowisk dla chorych ogonem a następnie poszedł w stronę składzika i usiadł przed nim. Ciemną łapkę położył na brodzie i zastanowił się. Wiedział od swojej dawnej znajomej, że miód i ogórecznik z jakąś jagodą mogą zadziałać, jednak nie dość, że nie wiedział jaka dokładnie to jeszcze żadnej w składziku nie było. No cóż, chyba będzie musiał po prostu na razie spróbować bez jagody. Wziął liść ogórecznika, następnie ostrożnie nałożył na niego trochę miodu i zawinął, a potem wrócił do pacjenta- Weź to, mam nadzieję że pomoże.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Sekwoja nie mogła już dłużej ignorować objawów swojej choroby. Nie przejdzie jej samo, potrzebowała jakiś ziół i pomocy jakiegoś pseudospecjalisty. Nikt w Nowym Świcie nie miał jakiejś wybitnej wiedzy medycznej. Nie oszukujmy się. Aura na pewno miał talent, ale brakowało mu wiedzy i doświadczenia. Pociągnęła nosem i wlazła do Ważkowej Groty, mając nadzieje że znajdzie kogoś kto jej pomoże. Nie obchodziło jej w tej chwili kto to będzie. Rozejrzała się, a oczy aż się jej zaszkliły. Głowa ją strasznie bolała, to chyba od gorączki. Jęknęła chrapliwie i usiadła, bo nie miała siły stać. Były takie upały że można umrzeć z przegrzania, a ona nabawiła się katarku. Jak nie miała pojęcia.
- Jest tu kto? - zapytała chrapliwie i stosunkowo cicho. - Pomocy? -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości