Logo Artemidy
Jedna z gałęzi nad obozem
#1
Gronostaj zwykle siada na jednej z gałęzi drzewa, wznoszącego się nad obozem. Gałąź nie znajduje się szczególnie wysoko, ale panuje z niej naprawdę dobry widok na cały obóz, w tym na wejście do kociarni.

Wskakuję dwoma susami na wygodną gałąź, którą zwykle zajmuję ostatnio całkiem często. Mam stąd dobry widok na kociarnię, jestem gotów by zareagować, jeżeli będzie potrzebna moja pomoc, a jednocześnie jestem w stanie przymknąć na chwilę oko by odpocząć. Dopiero niedawno uświadomiłem sobie, jak bardzo potrzebny jest w zdrowym funkcjonowaniu odpoczynek i jak trudno o niego, będąc opiekunem całego miotu kociąt. Czyszczę futro, szczerze licząc na kilka minut spokoju.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Rosomak spała. Spała całkiem długo, nie sprawiając nikomu problemów, jak to grzeczne kocię, ale w końcu musiała się obudzić i tak też się stało. Nie była pewna, czy obudził ją jakiś głośniejszy dźwięk z zewnątrz, czy od tak rozbudziła się sama, ale zaraz otworzyła oczy i podniosła łebek, jeszcze nieco zaspanym wzrokiem rozglądając się po kociarni… i ziewnęła przeciągle. Jak zawsze po pobudce, poświęciła chwilę na lizanie futerka na piersi, ignorując fakt, że w każdym innym miejscu na jej ciele jest ono nieułożone i sterczy na wszystkie strony. Nie widziała tego, więc najwyraźniej nie było istotne.

Koteczka rozbudziła się nieco i zauważyła, że wraz z nią w kociarni nie ma żadnego opiekuna. Nikogo dużego. Nie było tu Gronostaja. Przyzwyczajona do obecności kocura postanowiła go poszukać, może z nudów, także wygramoliła się z legowiska i zaczęła rozglądać. Jej wzrok padł na gałąż Gronostaja dosyć szybko - była przyzwyczajona do faktu, że on tam przesiaduje.

- Mamo Gronostaju. Co robisz? - miauknęła pogodnie, podchodząc pod gałąź z wysoko uniesionym ogonkiem. Stamtąd to dopiero musi być ładny widok na obóz…
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Nie jest mi dane zbyt długo być sam na sam ze swoim futrem ale to nie ma znaczenia. Sam tego chciałem. Sam o to prosiłem. Przywołuję na pysk radosny wyraz bo tak też się w tej chwili czuję. Jedno z wcale-nie-moich kociąt samo nawiązuje ze mną kontakt.
- Cześć, maleńka - mówię do niej z czułością, która mnie opanowuje po usłyszeniu jej powitania, które brzmiało "mamo Gronostaju". Z jakiegoś powodu ogromnie mi się ten zwrot podoba i wydaje mi się w tej chwili najlepszą nagrodą za każdy wysiłek podjęty podczas opieki nad nią i każdą noc, podczas której zmrużyłem oczy wyłącznie na kilka uderzeń serca. To mi wystarczy.
Zanim znów się do niej odezwę, zeskakuję płynnie z gałęzi. Nie chcę by musiała zadzierać głowę zbyt mocno, by na mnie spojrzeć. Nie chcę, by ją rozbolała.
- Czyszczę futro. Jak tak ja ciebie patrzę to myślę, że też powinnaś. - mówię, wskazując jednocześnie ogonem na jej potargany boczek. - Nie chcesz chyba żeby zaczęli cię nazywać rozczochrańcem? - pytam z uśmiechem, który ma jej dać znać, że żartuję i nic takiego się nie stanie, nawet jeżeli będzie najbardziej potarganym kotem w Nowym Świcie. Choćby dlatego, że ja na to nie pozwolę.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Tak ciekawska i energiczna koteczka na pewno nie była łatwa do upilnowania, a jednak Gronostaj zawsze był blisko i opiekował się nią. Tak samo jak na mamie Tsunami, na nim ogromnie Rosomak zależało. Był bardzo pogodny i uśmiechał się, to często zadziwiało małą kotkę… a jednak było tak miłym widokiem. W końcu dla niej Gronostaj to nikt inny jak kolejny członek rodziny.

Stała w miejscu, praktycznie w bezruchu, przyglądając się mu gdy zeskoczył z gałęzi by stanąć obok. Sama mogłaby wejść na jego drzewo i tam z nim posiedzieć… nie wiedziała, czy byłaby w stanie, ale na pewno chciałaby spróbować gdyby on tam został. Jednak nie przejęła się tym, skupiając się w pełni na kocurze i jego słowach.

- Moje futro? - obróciła lekko główkę żeby faktycznie spojrzeć na swój bok, gdzie zobaczyła swoje futro. Sterczące na wszystkie strony, z kawałkiem mchu wplątanym gdzieś pomiędzy. - Wyglądam źle?

Zerknęła na Gronostaja raz jeszcze, kładąc uszy po sobie w lekkim zmieszaniu. Przestąpiła z łapy na łapę, odzywając się po chwili jakby namysłu.

- Jasne… że nie. - wymamrotała, nieświadoma tego, że nie mówił poważnie. Czasami po prostu trudno było stwierdzić.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
- Wyglądasz, jakbyś dopiero wstała - przyznaję uczciwie, nie potrafiąc jej powiedzieć, że w istocie wygląda nieco niechlujnie. Z jednej strony wiem, że powinienem być zupełnie szczery wobec kociąt ale nie umiem. Zbyt pobłażliwa ze mnie tatka. - Ale zaraz coś na to poradzimy - mówię i zabieram się do szybkiego układania futerka na rosomakowym boczku. Kilka szybkich pociągnięć zgodnie z kierunkiem wzrostu włosa (tzn odwrotnie niż pod włos) i futro leży na niej naprawdę ładnie.
- Teraz jesteś już zupełnie śliczna - mówię i pociągam językiem jeszcze raz, tym razem po jej uchu, z pewnością wywołując łaskotki.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Nie było to odpowiedzią wprost, ale zadowoliło najwyraźniej Rosomak. Skoro nie jest źle, to najważniejsze. Bo to przecież nie tak, że nie chciała wyglądać dobrze - czasem po prostu zbyt wiele się działo żeby mogła o to zadbać. Zapominała sprawdzić, czy jej futerko wygląda schludnie. Zdarza się.

- Wstałam. - potwierdziła słowa Gronostaja, obracając tylko lekko głowę gdy ten się do niej zbliżył. Pozwoliła mu poprawić swoje futerko bez żadnego marudzenia. Jakoś tak lubiła gdy ktoś ją lizał - miło było otrzymać tak czuły gest ze strony kogoś bliskiego.
Poruszyła szybko uchem czując tam też język kocura, słysząc jego słowa. Na jej pyszczku pojawił się lekki uśmiech. Spojrzała na swoje nieco bardziej ułożone futerko, po czym skupiła się na Gronostaju już w pełni.

- Dziękuję. - miauknęła, znów unosząc dwukolorowy ogon jakby w geście podziękowania. Przyjrzała się kocurowi przed sobą, potem spojrzała znów na gałąź z której przed chwilą zeskoczył. - Czy to… twoja gałąź?

Nie pierwszy raz widziała go na niej, stąd to pytanie. A wciąż była nią zaciekawiona, bo koteczka sama nie miała okazji być na tak wysokim miejscu w obozie. Stwierdziła, że na pewno dużo stamtąd widać… i chciała tam wejść, o.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Cieszę się, że mój gest w stosunku do czarnej koteczki nie spotkał się z odrzuceniem. Wiem, że kocięta powoli zbliżają się do wieku, w którym mogą zacząć widzieć kontakt fizyczny jako coś niepożądanego, coś nieprzyjemnego. Dobrze, że Rosomak jeszcze tak nie myśli.
Rozmowa średnio się klei ale mam nadzieję, że uda nam się to zmienić w ciągu kilku następnych minut. Mam ochotę dowiedzieć się kilku rzeczy na temat córki Tsunami.
- Wiesz, tak technicznie to ona należy do drzewa, nie do mnie. - mówię z łobuzerskim uśmiechem, patrząc na kotkę. - To, że często na niej siadam i patrzę na obóz nie sprawia, że to moja gałąź. - dodaję, będąc niezwykle ciekawym reakcji Rosomak na moje nieco filozoficzne, głośne rozważania.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Rosomak uwielbiała tego typu gesty ze strony najbliższych. Fizyczny kontakt z nimi był czymś przyjemnym, czymś czego nigdy jej tak naprawdę nie brakowało - to znaczyło więcej niż słowa, według niej. Dlatego bardzo doceniła taki gest ze strony Gronostaja, nawet nie pomyślała o tym żeby go jakkolwiek odrzucić.
Wcale nie uważała, że rozmowa się nie klei, a może po prostu tego nie zauważyła. Była zaciekawiona kocurem i tym, co tu się działo, choć może na pierwszy rzut oka zwykła rozmowa nie była niczym wielkim. Cóż, dla małej koteczki była to okazja na poznanie Gronostaja lepiej, a może nawet dowiedzenie się czegoś ciekawego - to wielka rzecz!

- Oh. To prawda. - miauknęła cicho, trochę sztywno, robiąc wielkie oczy. Mama miał rację - przecież nawet gdyby przywłaszczył sobie tę gałąź, ona wciąż tak naprawdę byłaby częścią tego wielkiego drzewa. Kotka nie myślała o tym wcześniej w taki sposób. - Czy to oznacza, że ja też mogłabym na niej usiąść? - spytała po chwili. Może Gronostaj mógł jej w tym pomóc. Pomyślała, że na gałęzi będzie im się rozmawiało przyjemniej. Jej na pewno będzie jeszcze przyjemniej.

Choć z Gronostajem zawsze było przyjemnie. Koteczka lubiła spędzać z nim czas, lubiła tak rozmawiać - na szczęście mieli na to okazje bardzo często, skoro on opiekował się nią i rodzeństwem.

- Mamo. Dlaczego tyle się nami opiekujesz choć nas nie urodziłeś? - uniosła ogon i przekrzywiła łebek w zaciekawieniu. To wcale nie tak, że miała coś przeciwko temu - była po prostu ciekawa. Byli rodziną, Gronostaj opiekował się nimi ale Rosomak nie rozumiała dlaczego on a nie mama Tsunami to często robi. W końcu to ona ich urodziła - to tak działało, prawda?
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Dlaczego się nimi opiekuję? Bo darzę ogromną, wręcz patologiczną miłością ich matkę, bo obrzydliwie kręci mnie wykonywanie jej poleceń, a także dlatego, że jak się niedawno okazało, lubię mieć kontakt z kociętami, lubię je uczyć i lubię jak mnie słuchają. I tylko ta ostatnia informa brzmi na tyle niewinnie, że mógłbym przekazać ją Rosomak. Jak mam jej to powiedzieć? Jak znaleźć się jak najbliżej prawdy i jednocześnie nie sprawić, że koteczka uzna mnie za kompletnego odklejeńca albo co gorsza, wystraszy się i nie będzie chciała mieć ze mną kontaktu?
Przez chwilę marszczę brwi, wpatrując się w jej małe uszy.
- Widzisz, kocham waszą mamę, a kiedy pojawiliście się wy, okazało się, że kocham też was. Tsunami pozwoliła mi się wami zajmować i tak pomagam jej od kiedy tylko przyszliście na świat. - mówię ostatecznie, czując że podczas mówienia na ten temat szybciej bije mi serce. Mówię jej prawdę, milczący jednocześnie na temat najbardziej skrzywionej części mnie. Nie wiem, czy mogłem lepiej to ująć.
- Pewnie. Chcesz spróbować się na nią wspiąć? - pytam z lekko uniesionymi brwiami i niepozbawiony wewnętrznych wątpliwości. Od czasu, kiedy powierzono mi opiekę nad kociętami Tsunami, staram się być jak najbardziej odpowiedzialny i poważny. Prawda jest taka, że wciąż żyje we mnie mnóstwo dziecięcego pragnienia zabawy i nieco lekkomyślności kota, który nie zaznał w życiu wiele cierpienia.
Mimo świadomości, że to co zamierzam zrobić z Rosomak nie należy ani do rzeczy rozsądnych, poważnych, ani odpowiedzialnych, przekonuję samego siebie, że jestem w stanie zapewnić kotce bezpieczeństwo podczas wspinaczki.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Rosomak nie miała właściwie żadnych wątpliwości co do tego, że jej sympatia wobec Gronostaja jest odwzajemniona. Nie zdążyła raczej zwrócić uwagi na to, co kocur czuje do mamy Tsunami, jednak okazało się że jest to miłością… i bardzo miło było jej to słyszeć. Na jego słowa, jakoś tak, koteczka poczuła jakieś dziwne ciepło w sercu. Naprawdę byli rodziną.

- Musisz bardzo kochać mamę Tsunami... Czy ona ciebie też kocha? - spytała, niewinnie, jak to kocię. Odpowiedź może i wydawała jej się oczywista, ale koteczka chciała wiedzieć co Gronostaj o tym myśli. No ale… tak, skoro Tsunami pozwoliła mu na opiekę nad nimi, musi czuć to samo! A co do samej Rosomak… - Bo ja ciebie kocham. - powiedziała z zupełną powagą, jakby na potwierdzenie swoich słów ocierając się pyszczkiem o klatkę piersiową kocura - bo tam najłatwiej było jej dosięgnąć. Ten gest przypominał trochę przytulenie się, choć sama kotka nie była pewna czym miał być. Po prostu lubiła być blisko swojego ulubionego opiekuna.

- Lubię, kiedy się nami zajmujesz. Też chcę kiedyś pomagać tak przy kociętach, kiedy dorosnę, będę duża. - tak, to wyglądało na ciekawe zajęcie. A Rosomak spędzała dużo czasu zastanawiając się nad swoją przyszłością w Nowym Świcie, choć jeszcze nie do końca rozumiała samo jego działanie.
Na pytanie kocura mała kotka wybałuszyła oczy, jakby zdziwiona, ale zaraz pojawiło się w nich zaciekawienie i ekscytacja. Jej odpowiedź była już właściwie oczywista, ale Rosomak i tak się odezwała:

- Tak. Chciałabym. - niecierpliwie przestąpiła z łapy na łapę, już teraz wbijając wzrok w gałąź. Nigdy nie wspinała się tak wysoko, ale była przekonana, że z Gronostajem nic złego się nie stanie.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
- Nie, Tsunami mnie prawie na pewno nie kocha. - mówię poważnie i trochę ciszej i nieco smutniej niż do tej pory. Również w tej sprawie nie zamierzam okłamywać Rosomak chociaż nie chcę przemawiać z aż takim zdecydowaniem, w końcu od naszej ostatniej szczerej i poważnej rozmowy minęły prawie trzy księżyce.
Czuję, że na słowa Rosomak moje gardło ściska się, a do oczu napływają łzy, którym na razie nie pozwalam spłynąć na brodę i pierś. Jeszcze przez chwilę delektuję się tym, co usłyszałem, tym co podarowała mi tego dnia czarna koteczka. Zdaje się, że tych kilka słów jest prawdziwym wynagrodzeniem za wszelkie niedogodności rodzicielstwa, z którymi się spotkałem do tej pory. Trudno mi zareagować w jakiś konkretny sposób, a kolejnych słów kotki prawie nie słyszę, tak bardzo jestem w tej chwili skoncentrowany na sobie.
- Więc wchodź pierwsza, ja muszę być na razie na dole, by w razie czego móc cię złapać - zapowiadam, przesuwając kotkę po kamieniach w stronę pnia drzewa. Ach tak, instrukcja. Jak to było? - Musisz wbijać pazury w korę i przenosić ciężar na łapy dopiero wtedy, kiedy będziesz mieć pewność, że siedzą w korze pewnie. - wyjaśniam, ale jeszcze nie pozwalam kotce wleźć na drzewo, trzymam łapę na jej karku. - Wytłumaczę ci schodzenie, jeszcze zanim wejdziesz, uważaj. Kiedy schodzisz, zamiast zaczynać od przednich łap, zaczynasz od tylnych: najpierw jedna tylna i dopiero kiedy ona znajdzie podparcie, druga tylna. Wtedy dołączasz dwie przednie i znowu: szukasz podparcia jedną tylną, a potem drugą tylną. Dopiero potem zwalniasz ciężar z przednich łap. Zrozumiano? - mówię do niej bardzo powoli, mając świadomość, że to wciąż całkiem mały kociak i może nie być w stanie zbyt dużo przyjąć jak na jeden raz. Mam jednak nadzieję, że akurat to zrozumiała. Może to być kwestia życia i śmierci. Nas obojga, swoją drogą.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Koteczka poruszyła uchem, przechylając lekko na bok swoją małą główkę. Gronostaj powiedział to z takim prawie że przekonaniem, z taką emocją, chyba smutkiem, a Rosomak nie do końca rozumiała skąd to się wzięło. Jaka kryje się historia za relacją jej dwóch opiekunów? Zaciekawiło ją to, nie potrafiła tego ukryć i zwłaszcza nie rozumiała, skąd sam Gronostaj wie co czuje Tsunami.
- Dlaczego? – spytała więc po chwili, wpatrzona nadal w starszego kota. – Powiedziała ci tak? – mówił to tak, jakby sam do końca nie wiedział, więc zapewne nie, ale… nie rozumiała skąd taki wniosek. Przecież mama Tsunami nie powierzyłaby opieki nad kociakami komuś, na kim jej nie zależy, prawda?

Nie spodziewała się wywołać aż takiej reakcji u Gronostaja. I prawdę mówiąc, nie zdała sobie z niej sprawy, bo nie patrzyła na jego mordkę jeszcze chwilę, wtulona pyszczkiem w jego futro. Mówiła jedynie to, co czuje, tak jak powinno się robić – nigdy nie lubiła ukrywać swoich uczuć. Odsunęła się od kocura dopiero po chwili.

Kiwnęła łebkiem na następne słowa opiekuna, a potem spojrzała na niego wybałuszonymi oczami, słuchając jego słów uważnie. Była podekscytowana tym nadchodzącym nowym doświadczeniem. Kto by nie był? Ledwo docierały do niej jego słowa z tego wszystkiego, ale uważała, że zrozumiała najważniejsze rzeczy. W końcu wspinanie się na drzewo nie może być aż tak trudne. A schodzeniem… póki co wcale się nie przejmowała. Na wyjaśnienia Gronostaja kiwnęła głową. Zrozumiano.

I jeśli tylko kocur jej pozwolił, już wyrwała się do przodu, w stronę drzewa. Położyła przednie łapki na korze, wysuwając pazury. Ale zanim zaczęła włazić, spojrzała na Gronostaja.
- Potem wejdź ty. – poprosiła. Rozumiała, że może chciał jej pilnować, ale chciała też z nim posiedzieć na górze, jak już się tam wdrapie.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
- Nie da się wybrać, kogo się kocha - wyjaśniam krótko, czując się niezwykle nieswojo podczas rozmowy z Rosomak na temat tego co łączy, a właściwie, co nie łączy mnie z Tsunami. Nieszczególnie mam ochotę dzielić się tym z kimkolwiek, rozmawiać na podobne tematy z kimkolwiek, kto nie jest nią, szylkretową matką obecnej tutaj koteczki.
- Pewnie, że tak - odpowiadam i kiwam jeszcze głową, by zachęcić ją do wejścia na drzewo. Jestem ciekawy, jak jej pójdzie.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
- Ja myślę, że się da. - odparła uparcie, przysuwając się na moment bliżej kocura żeby otrzeć się o niego bokiem pyszczka i barkiem. - Mama Tsunami pozwala ci się nami opiekować. To nie może znaczyć, że cię nie kocha. - a w każdym razie tak rozumiała to mała koteczka… Była przekonana o swojej racji, choć może dosyć naiwnie - jak to kocię. Nie miała pojęcia o tym, jak dokładnie wygląda sytuacja między Tsunami i Gronostajem.

Zachęcać to jej nawet nie było trzeba, ale doceniła to. Zaraz uniosła pierwszą łapkę i wbiła pazury w korę - napięła mięśnie i gdy stwierdziła, że nie spadnie, to dołożyła też drugą. Było to proste, ale nawet jej to nie zaskoczyło - jasne, że sobie z tym poradziła!
Potem zaczęła unosić też tylne łapy, następnie po nich znów przednie, i w ten sposób Rosomak wspinała się. Trochę chwiejnie i powoli, ale wciąż!
Jej futerko nastroszyło się w ekscytacji i choć już po chwili bolały ją mięśnie, nie przyzwyczajone do takiego rodzaju wysiłku, to kotka nie poddała się aż nie znalazła się na najniższej gałęzi. Tam też wdrapała się i przycupnęła na moment, oddychając nierówno, obracając się by spojrzeć na swojego opiekuna.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Nie odpowiadam już na jej słowa, dlatego że mogliby w ten sposób przerzucać się jeszcze przez cały księżyc i zupełnie nic by z tego nie wynikło. Uśmiecham się tylko, co ma oznaczać, że naprawdę chciałbym, by było tak, jak mówi.
Wspinam się za nią na drzewo, stosując wszystkie wskazówki, które przed chwilą sam jej przedstawiłem. Nie mam większego problemu z wejściem na drzewo, co oczywiste, ale fakt, że czuję w tej chwili bardzo silne emocje związane z nieszczególnie rozsądną rzeczą, którą robimy, zupełnie mi nie pomaga.
- Fajnie być tak wysoko, nie? - pytam kotkę z lekkim uśmiechem na pysku.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości