A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Omg :sob: nie spodziewałam się że jednak się dostanę lskvskvj dziękuję!!! To be honest, byłoby suepr jakby Szmalina dwa się urodziła pierwsza, ale jeśli komuś super super zależy to mogę oddać to miejsce!!
Jeszcze raz dziękuję :0 Do kapejki będę dopiero siadać gdy wróci mi laptop z serwisu, do tego czasu będzie pewnie robione dużo szkiców i takich śmieszków
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Od zawsze wiadome było, że z Sosnowego Ogona nie będzie nic małego. Kocur jest szczupły, z delikatnie zarysowanymi mięśniami na ciele. Ma długie, smukłe łapy na których czasem chodzi nieuważnie, wpadając przy tym na mniejsze koty. Z łatwością można powiedzieć, że jest jednym z najwyższych kotów z Czterech Klanów. Jego futro jest burej barwy, na której rysują się ciemniejsze, tygrysie pręgi. Zaś jego pyszczek i opuszki przednich łap są barwy białej, nie skażonej żadnym innym kolorem. Co jeszcze znajduje się na jego mordce? Bystre, złote ślepia patrzące na każdego z uprzejmością oraz nigdy nie schodzący z jego pyszczka uśmiech.
omg, dziękuję bardzo za szansę!! stokrotka może urodzić się ostatni, ale jest mi to tak naprawdę obojętne:D z chęcią odegram też sesję z otwieraniem oczek! jestem otwarta na wszystko
✧・゚I won'tactmya g e・゚✧ Time isjust aninventionthat ismade
○No,I won'tactmya g e○ 。.。☆✼★ ☆✼★。.。 It'sjustmyreflectionthat isout ofdate 'Cause it'sallinyourattitude It'sall inyourpointof view
✧・゚I won'tactmya g e・゚✧
Księżyce: 116 Płeć: dobre pytanie (pachnie jak kocur) Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień
Ciemna sylwetka, chodząca chwiejnie i biegająca wokół jak oszalała. Czarnuszka jest średniej wielkości kociakiem, tłuszczyk którego na początku swojego życia miała całkiem sporo zaczął bardzo powoli ustępować miejsca mięśniom. Bardzo. Powoli. Ogólnie jest jeszcze dosyć pulchna, co widać bardzo dobrze, bo jej krótkie, czarno-białe futerko niewiele ukrywa. Kociak ma parę dużych oczu – już wybarwionych, pomarańczowo-żółtych- a także mały, czarny nosek. Biel na jej ciele ciągnie się od podbródka poprzez całą pierś i brzuch, a także zdobi jej wszystkie palce. Wąsiki są jasne i wyraźne - po mamie!
Wszędzie jej pełno – jak jej nie widzisz, to na pewno ją słyszysz, bo jej pyszczek nie często się zamyka. Bardzo pewna siebie, a w każdym razie z zewnątrz na taką wygląda – zawsze musi postawić na swoim, choć nawet ona ma zmartwienia. Wiele, jak się okazuje – Czarnuszka bowiem łatwo wpada w stres i staje się ofiarą wątpliwości. Jest pesymistką, a jednak uśmiech nigdy nie znika z jej pyszczka. Dużo się śmieje, nawet gdy może sytuacja tego nie wymaga, ale cóż… każdy radzi sobie z emocjami na różne sposoby, prawda? Młoda jest dosyć ekscentryczna, nie lubi trzymać się zasad i zawsze szuka kłopotów.
Rosomak (NŚ), Ranna Łapa (KRz)
naprawdę nie spodziewałem się dostać i dziękuję bardzo?? za to że Pajęczyna będzie mógł zaistnieć? nie mogę się doczekać tak ciekawej gry aaa
co do narodzin to mi odpowiada cokolwiek, choć można właściwie przyjąć że urodzę się ostatni, o :D
i chętnie też wszystko rozegram, tak osobiście, ale poczekam z tym też na opinię pozostałych <3
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Miód może urodzić się drugi lub ogółem gdzieś w środku. A co do rozgrywania sesji to bardziej by mnie pierwsze słowa jarały niż otwieranie oczków, bo otwierania oczków nie umiem pisać xD
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Można śmiało powiedzieć, że Mięta przestał być nieporadnym, małym kociakiem. Kocur nabrał nieco masy dzięki opiece Mamy oraz Wujka. W końcu kazali mu ćwiczyć, spacerować oraz dużo jeść. Całe szczęście, że zbytnio nie utył przy bokach czy pupie. Po prostu nabrał kształtów prawdziwego samczyka. Jest o wiele wyższy i ma "solidniejsze" łapy. Obecnie śmiało można go zaliczyć do grupy średnich kotów. Syn Lśniącej chodzi zawsze z wysoko podniesionym łepkiem. Niestety to daje również złudne wrażenie, że dumnie prezentuje swoją klatkę piersiową. Zupełnie niczym kot, który wszem i wobec oznajmia pozostałym o swojej pewności siebie. Natomiast Mięta po prostu lubi obserwować otoczenie. Pewnie dlatego zawsze zachowuje wzmożoną czujność. Jego ciało jest gotowe do nagłego skoku, uniku czy nawet ucieczki. Przynajmniej na pyszczku kociaka już nie dominują emocje typu strach, zdziwienie. Obecnie bardziej można zauważyć zaciekawienie bądź powagę. Tęczówki samczyka przybrały barwę żółtego zmieszanego z zielenią. Wszystko zależy od światła bądź pogody. Całe szczęście jego futro nadal pokrywa biel. Oczywiście należy pamiętać o dymno-czarnych znaczeniach: symetrycznych plamkach na obu bokach, kresce pomiędzy uszami oraz 3/4 ogona. Dodatkowo sierść Mięty już nie jest taka długa i gęsta. Po prostu określiłby ją mianem przeciętnej, średniej. Za to przy uszach pojawiły się również dłuższe pasma. Przez co wyglądają tak, jakby należały do rysia niż kociaka. Generalnie Mięta jest zadowolony ze zmian, ponieważ zyskał ostre kły i dość niebezpieczne pazury.
Mięta miał dużo czasu, żeby wszystko sobie porządnie przemyśleć i uporządkować. Właściwie, to już nie przypomina wystraszonej kulki. Można śmiało powiedzieć, że nieco dorósł. Emanuje od niego przesadna powaga, a razem z nią pewne "zrozumienie". Chodzi o ogólne zależności np. pozyskiwanie wiedzy. Kotek już nie unika kontaktu z pozostałymi. Doskonale wie, że posiadają spore doświadczenie czy umiejętności. Dodatkowo mogą podzielić się teorią bądź praktyką. Chętniej również odwiedza nowe miejsca. Tam z ukrycia obserwuje zwyczaje starszych kotów, roślinność, zwierzęta, pogodę itp. Czasami próbuje przekuć pozyskane informacje w konkretne czyny. Bywają momenty, że sam rozpoczyna rozmowę z kimkolwiek. Oczywiście stara się wtedy nie zdradzać zbyt wiele odnośnie siebie. Woli słuchać co ciekawego ma do zaprezentowania rozmówca. Trzeba dodać że Mięta nadal jest bystry oraz spostrzegawczy. Tak samo nosi wewnątrz siebie paniczny strach. Tylko to uczucie urosło i zmieniło się wraz z nim. Zamiast ataków paniki czy prób ucieczek jest lęk przed przywiązaniem do kogokolwiek, czegokolwiek. Przecież koty mogą odejść, a nawet zdradzić! Dlatego kociak zachowuje swego rodzaju dystans emocjonalny. Mięta nie bawi się, nie biega, nie psoci. Natomiast umie wyciągać konkretne wnioski np. co jest bardziej opłacalne. Ma ambicję zostać najlepszym medykiem Klanu Wichru. Bardzo możliwe, że właśnie przez to pozostałe koty nieco go unikają bądź uważają za "niemowę".
aaAaA?! bbb dziekuje!! jesli chodzi o kolejnosc rodzenia sie to dostosuje sie do innych (◍•ᴗ•◍) postaram sie, zeby kp pojawilo sie do konca tygodnia, a co do sesji z otwieraniem oczu to jestem jak najbardziej chetna!
Serce płoń niczym żywy ogień Nutko dzwoń, ułóż mi melodię Kwiatów woń niech do góry niesie mnie No dalej Serce płoń niczym żywy ogień Nutko dzwoń, ułóż mi melodię Kwiatów woń niech do góry niesie mnie
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Dodam też, że osoby niezdecydowane na jakieś imie dostaną je na dniach, a niezdecydowanych co do galerii zapraszam na pw <3
Księżyce: 123 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek [NPC] Ojciec: Sucha Kora [NPC] Trwałe urazy: dwie blizny na pysku: Pierwsza od połowy brody, do końcówki czoła. Druga również od połowy brody, zatrzymująca przy górnej części pyska; blizna po ugryzieniu na lewej, przedniej łapie
Księżyce: 123 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek [NPC] Ojciec: Sucha Kora [NPC] Trwałe urazy: dwie blizny na pysku: Pierwsza od połowy brody, do końcówki czoła. Druga również od połowy brody, zatrzymująca przy górnej części pyska; blizna po ugryzieniu na lewej, przedniej łapie
Co pierwsze rzuca się w oczy w Róży? Kolor jego futra. Bowiem jego długie włosy przy nasadzie są czarne, a później przechodzą w stłumioną biel (Czarny dymny). Najwięcej jest jej na jego bujnej kryzie, brzuchu i spodzie ogona. Nie jest tak chudy jak wcześniej. Nabrał masy i... Mięśni. Jest mocno zbudowany, ale nadal dosyć smukły. Jego łapy są dosyć długie, a on sam jest bardzo wysoki. Oczy ma zielone. Kolorem przypominają trawę wczesną wiosną. Futro gładko przylega do jego skóry, będąc skierowane w dół. Zdecydowanie uwydatnia kształty kocura. Nos i poduszki ma czarne, a szpiczaste, długie uszy zdobią białe pędzelki. Ma mocno zbudowany pysk, odznaczający się na tle odrobinę kanciastej, twardo zarysowanej głowy. Nieco bieli pojawia się również na twarzy kocura, robiąc oprawkę jego oczom, co jedynie uwydatnia ich piękny kolor i odznacza brwi. Porusza się lekko, z gracją. Niemalże tak, jakby pływał, puszysty ogon zawsze trzymając nisko przy ziemi. Przez ten cały czas dorobił się paru blizn. Ta po lewej stronie jego pyska ciągnie się aż od połowy brody, do końcówki czoła. Druga zaś również przechodzi przez brodę, ale kończy się znacznie wcześniej. Zatrzymuje się zaraz przy górnej części jego pyska. Przy okazji został mu ślad po ugryzieniu na prawej, przedniej łapie.
Wydoroślał. Przynajmniej trochę. Nadal jest śmiały i pewny siebie. Uwielbia towarzystwo i wciąż szuka go na siłę, jeżeli doskwiera mu samotność. Ale stał się o wiele bardziej czarujący. Przyciąga swoją delikatnością, swoim zapachem. Mówi to, co inni chcą usłyszeć i często ich komplementuje, nawet nieszczerze. Mówi spokojnie, opanowanie. Wielokrotnie zbliżając swój głos do przyjemnego półszeptu. Tylko, aby wywołać u kogoś motylki w brzuszku. Zrozumiał znaczenie słowa ''nie'' i widzi granice. Nic nie zrobi wbrew czyjejś woli. Ale może próbować zrobić tak, aby to on sam zatarł wcześniej zaznaczoną linię ''stop'' i dał mu wejść do środka. Droczy się z innymi dla własnej zabawy. Lubi się przekomarzać i dokuczać, ale w ramach zadośćuczynienia z chęcią da ci odrobinę ciepła. Dystansuje się od innych i nie przywiązuje do nich większej uwagi, o ile nie jest zmuszony do ciągłego kontaktu z nimi. Lubi zmiany, lubi [i]nowości[/i]. Nie trzyma się rutyny, nie cierpi jej. Leniwy i odrobinkę ospały. Nie lubi wykonywać rzeczy sam, woli być wyręczany. Ale dochodzi do tego poprzez przyjaźń, niżeli manipulacje i wiązanie komuś dookoła szyi pętli kłamstw. Większość rzeczy robi bezcelowo, ot tak. Nie rozmyśla nad konsekwencjami własnych działań, nie ma poczucia obowiązku. Bardziej żyje jako obiekt do podziwiania. Coś, na czym można zawiesić oko, niżeli... Żywa istota. Lubi sprawiać przyjemność innym i często dla zabawy zgadza się na większość rzeczy, o jakie go poproszą. Nawet, jeżeli to zwykła głupota. Nie denerwuje się, cierpliwości ma pełno. Ogranicza stres do minimum, zupełnie się od niego odcinając. Wyciszając negatywne emocje.
Nagietek [krz] | Kruczek [kw]
ąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąaa???
nie spodziewałem się ani trochę, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczony agkdakads
z kolejnością dostosuję się do innych |D i!! z chęcią rozegram wszystkie sesje <3
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
Gratulacje wszystkim!!!!!!! Nie mogę się doczekać by zobaczyć was na fabule, dzieciaczki!
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
Nadal jest strasznie uparta, a teraz wręcz się w tym pogorszyła - tylko ona ma rację. A jeśli jej nie ma, to spójrz zdanie wcześniej. Potrafi się kłócić godzinami, byle wyszło na jej. Nie przyzna się, że faktycznie, nie miała w czymś racji, tylko będzie próbowała w jakikolwiek sposób pokazać, że jej racje, to faktyczne racje. Jeśli kiedykolwiek palnęła, że coś zrobi - to możesz być pewien, że to zrobi, nieważne co. Nie wierzysz? Potrzymaj jej piwo. Łatwo zyskać jej sympatię, owszem, ale równie łatwo ją stracić, zależnie od tego jak prowadzi się rozmowę, i co najważniejsze - gdy podważy się jej zdanie - to kaplica. Jest bardzo ambitna, chciałaby być w przyszłości kimś wielkim. Znanym, świetnym wojownikiem, najlepszym na świecie łowcą, przywódcą, zastępcą, nawet mogłaby być medykiem, byle się jakoś wyróżniać. Albowiem chciałaby ona być kimś wyjątkowym. Kimś innym niż wszyscy. Uwielbia wściubiać nosa w życie innych. Nie ma dla niej tematów tabu, czy prywatnych. Jest ciekawskim typem - oprócz wtrącania się we wszystko, co może, zadaje również tysiąc pytań na sekundę. Musi wszak wiedzieć wszystko! Jednak, nie jest uważnym słuchaczem; nudzi ją, gdy ktoś cały czas nawija i nawija. To ona woli robić za nawijacza!