Logo Artemidy
Omszone Półki
#1
Część Świtających Skał, sąsiadującą z Ubitą Ziemią oraz Jarzębinową Grotą, tworzą skalne półki, znajdujące się dość nisko nad ziemią. Przez sporą część dnia znajdują one częściowo w cieniu, co tworzy przyjazne warunki do rozwoju mchu oraz innych porostów. Te pokrywają omawiane skały w połowie lub w całości. Półek jest kilka, a największe z nich są wystarczająco duże, by pomieścić dwa leżące dorosłe koty. Aby doskoczyć do najniższej półki, kociak powinien mieć co najmniej dwa księżyce.
[Obrazek: AUZz40B.png]
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Sekwoja czekała na Gronostaja w umówinym miejscu, trochę przed czasem. Słońce było już prawie u szczytu nieba, a ona leżała na półce skalnej i obserwowała Ubitą Ziemie. Czekała. Lepiej niech ten knypek Gronostaj nie spóźni się o chociażby sekundę, bo nie ręczy za siebie, osobiście powyrywa mu kłaki i to nie tylko w ramach sparingu. Ta jego strachliwą mistrzyni Kos bynajmniej go nie obroni jeżeli ona się już do niego dorwie. Lepiej więc dla niego by był o czasie, chyba że lubi jak mu zimno. A jak już nawet się spóźni to by miał już jakąś wiarygodną wymówkę, to może mu się upiecze. Jeśli będzie miała do tego czasu dobry humor oczywiście. W końcu co innego jak śpiący królewicz sobie po prostu zaśpi pół dnia, a co innego jak był na polowaniu czy czymś takim.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Co mi strzeliło do głowy, kiedy pytałem Sekwoję, czy chce odbyć ze mną walkę treningową? Nie mam pojęcia. Po prostu chciałem z kimś pobić się na niby, a ona była w pobliżu i wyglądała na zdrową i w pełni sił. Spytałem ją i oto byliśmy umówieni. Walka miała się odbyć, a ja liczę, że nie przegram tego pojedynku jakoś znacznie mocno.
Kiwam kocicy głową i od razu zaczynam walkę. Będziemy się bić. Nie naprawdę, ale spróbujemy pokazać co mamy najlepszego.
Rzucam się w stronę kotki i próbuję ją przewrócić, podcinając jej nogi ciężarem mojego ciała. Może i nie jestem zbyt silny i ciężki ale za to na pewno jestem szybki. Dodatkowo korka może nie spodziewać się takiego rodzaju ataku i dzięki temu może on udać się nieco lepiej. Robię ślizg w stronę jej nóg.

Rolling 1d10+3: 9 +3 = 12
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11


Sekwoja za to miała nadzieję na jakąś pożadną walkę. Chociaż nie ukrywając wierzyła że bez problemu uda jej się skopać mu dupę. Może przynajmniej nie aż tak że będzie uciekał z płaczem do mamusi. Naprawdę miała dość narzekania Zrzędliwego Listka, nie potrzebowała więcej. Kos jeszcze jej nie ślęczyła nad głową, do niej mógł się najwyżej naskarżyć. Chociaż był już prawie dorosłym frajerem to mógł sobie sam radzić.
Zaczęło się w miarę szybko i w miarę efektownie, bo już zdążyła się nażreć piachu gdy Gronostaj wywalił ją na ziemię. Wślizgnąć się podcianając jej przednie łapy, a za nimi poszły też tylnie. Punkt dla Gronostaja, gorzej dla niej. Słaby start. Skuliła tylnie łapy by zasłonić nimi czuły brzuch, a prawą przednią próbowała go powalić waląc go po nogach. A jak nie powali to może chociaż narobi mu trochę siniaków.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Z pewną dozą zaskoczenia przyjmuję fakt, że udało mi się powalić kotkę na ziemię. Jej ciało łupie o ziemię, a ja stoję nad nią przez chwilę, oszołomionym, nie wiedząc co dalej. Tego nie przemyślałem, nie przewidziałem, że uda mi się zajść aż tak daleko. W międzyczasie Sekwoja nie próżnuje i sama podejmuje próbę ataku, w końcu na tym polega walka; treningowa, czy nie. Na wymianie ciosów, na interakcji.
Jestem nieco nieuważny i być może właśnie dlatego kotce udaje się zupełnie perfekcyjnie mnie przewrócić. Padam na ziemię, mimo że córka Pokrzywy i Tundry użyła do tego tylko jednej łapy. Kiedy się przewracam, próbuję kopnąć ją w głowę tylnymi nogami.
Rolling 1d10+3: 8 +3 = 11
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Rolling 1d10+1: 10 +1 = 11

(obniżone staty ze względu na oślepienie)

Z dozą zaskoczenia i wściekłości przyjmuje potężny cios w łeb. Gronostaj trafił ją girami w oko i miał jeszcze tego pożałować. Zamknęła obolałą i łzawiącą patrzałkę. Wykrzywiła pysk w gniewnym grymasie pokazując zęby. W pierwszym odruchu wstała, wysunęła pazury, gotowa mu się szybko zrewanżować i rozedrzeć ucho. Stanęła na tylnych łapach, jak wielki niedźwiedź, gotowy do ataku. W ostatniej chwili się jednak powstrzymując. Schowała pazury, zabrała obie łapy znad jego głowy, cofnęła o parę kroków by się nie wywalić, jedynie usiłując przygnieść jego zad do ziemi. Miał szczęście że się opamiętała, bo inaczej już by chodził z okropną blizną do końca życia. Upiekło mu się chyba tylko dlatego że był frajerem Nowego Świtu, a jej siostrzeńcy go lubili.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Kładę po sobie uszy, kiedy widzę gniew Sekwoi nade mną. Dziwaczna to kotka, dziwna acz fascynująca. Trzepię głową, wyrzucając z głowy podobne myśli. Teraz walka. Czuję ulgę, kiedy kocica decyduje się jednak nie rozszarpać mnie na strzępy i zdecydowała się jedynie przycisnąć mnie do ziemi.
Równie dziwna to decyzja co dziwna kotka ale nie zamierzam jej w tej chwili poddawać w wątpliwość. Macham gniewnie ogonem, a następnie próbuję gwałtownie wstać, zrzucając kocicę z siebie. Mam nadzieję zrobić to na tyle mocno i niespodziewanie, że kotka runie na ziemię. Zobaczymy, czy ma to szansę na powodzenie.

Rolling 1d10+3: 3 +3 = 6
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12


Sekwoja dalej nie ugięcie próbowała utrzymać jego zad przy ziemi. Nie puszczała nawet jak zaczął słabo wierzgać. Gronostaj albo się nie przykładał i traktował ten sparing jak zabawę albo rzeczywiście miał tak mało siły że nie mógł jej zrzucić. Gdzie ona nawet na nim nie stała tylko opierała się przednimi łapami. Frajer. Będą musieli częściej ćwiczyć żeby kocur w końcu mógł się pochwalić większą muskulaturą. Jak chciał kontynuować karierę na Ścieżce Trzmielojada to musiał być silny. Jeśli nie był to niech spada na inne ścieżki. Może na innym stanowisku będzie bardziej użyteczne takie chuchro.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Rosomak odpoczywała. Tego dnia wyszła z obozu, z samego rana, chcąc zapolować na coś, czym mogłaby podzielić się z rodziną... ale polowanie kompletnie jej się nie udało. Była jeszcze zbyt słaba, za mało przyzwyczajona do braku większej części ogona, aby zaskoczyć swoje ofiary i złapać je na czas. Było to... niezwykle frustrujące. Szylkretka nie mogła nawet wyżyć się w trakcie polowania, nie mogła polować by zapomnieć na chwilę o tragedii która ostatnio spotkała Nowy Świt. Pozostało jej tylko odpoczywać w obozie i o tym myśleć, prawie jakby było to jej karą.
Jej szeroko otwarte, dwukolorowe oczy błyszczały, prawie jakby młoda miała się zaraz rozpłakać. Ale póki co trzymała się mocno, leżąc na omszałych skałach, starając się cieszyć przyjemnym wiaterkiem mierzwiącym jej futerko i obserwowaniem członków swojego ukochanego stada. Ale... szczerze mówiąc, nie mogła się na tym w pełni skupić.

//ciocia!!
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Sekwoja nie mogła patrzeć na siostrzenice siedzącą zupełnie samą. Tym bardziej że ta wyglądała na przygnębioną. Nie trzeba było być geniuszem by się skapnąć. Pies użarł Rosomak spory kawał ogona. Trzeba było być ślepym i totalnie durnym by nie zauważyć, że utrudnia jej to życie. Śmierć Jesiona tym bardziej nie pomagała. Wydawało jej się że ta dwójka była dość blisko, w końcu kocur się nią opiekował gdy była młodsza. Poza tym czego by nie mówiła o tej pierdole to był dobrym kotem. Też jej było przykro że umarł. Zajmował się pierwszym miotem Tsunami chociaż nie musiał, wykonywał swoje obowiązki i na tym kończyłaby się lista dobrych uczynków. Jak o nim myślała to wydawała się jakaś taka dłuższa. Cóż taki Czarnowron czy Medard to pewnie nic nigdy nie zrobili dobrego. Dla nikogo. Myśleli że będą żerować na Nowym Świcie, ale jak się okazało że trzeba coś robić, to spieprzyli z podkulonym ogonem. No, ale dobra teraz nie to było najważniejsze, tylko pocieszenie Rosomak.
- Hej młoda - powiedziała z zaskakującym spokojem i ciepłem. To było dla niej mocno szczególne. Totalnie zdurniała, nie miała zielonego pojęcia co powinna zrobić albo powiedzieć w takiej sytuacji. Miała spytać czy wszystko w porządku, ale przecież nie była kompletnym pajacem wiedziała że nie. Była kijowa, jeśli chodziło o uczucia. - Jak się czujesz? -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Widziała, jak Sekwoja zbliża się już od dłuższej chwili. W końcu spojrzała na nią i przyglądała jej się tak w ciszy, czekając aż jasna kotka zbliży się wystarczająco aby mogły porozmawiać. Bo Rosomak zgadywała, że właśnie po to Radna do niej podchodzi.
Poruszyła lekko uszami słysząc łagodne przywitanie ze strony cioci. Nie wiedziała, że mogło ono być czymś wyjątkowym dla niej - nie myślała o tym teraz, po prostu doceniła fakt, że druga kotka jest dla niej wsparciem. Sama też na pewno cierpiała po śmierci Jesiona… Szylkretka nie wątpiła w to, że ta tragedia odbiła się na wszystkich członkach Nowego Świtu.
- Dzień dobry, ciociu. - przywitała się spokojnie, choć jej głos był zachrypnięty. Nawet nie zorientowała się, że od początku dnia z nikim jeszcze nie rozmawiała. To było nietypowe, zwłaszcza dla kota tak towarzyskiego jak ona. Rosomak na moment odwróciła wzrok od Sekwoi i wpatrzyła się we własne łapy. Odchrząknęła cichutko. - Myślę, że jest mi trochę przykro. Moje dzisiejsze polowanie zupełnie się nie udało, ciociu. Obawiam się, że już nigdy nie będę w tym dobra. - jej barki uniosły się lekko gdy westchnęła. A potem kotka spojrzała na swoją ciotkę i przechyliła lekko łebek. - Ale jak ty się czujesz? Czy twój dzień mija spokojnie? - spytała równie monotonnym głosikiem co zawsze, ale wyraźnie starała się nadać mu w miarę wesoły ton. Nie chciała nikogo martwić.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Sekwoja miała wystarczająco zmartwień poza śmiercią Jesiona, by jakoś wybitnie po nim rozpaczać. No przynajmniej nie konkretnie po nim. Tak, tak, było jej przykro. Trochę. Bardziej martwiły ją zaginięcia sióstr, młodszych siotrzeńców i Ambient. Czy te maluchy w ogóle przeżyją na wolności. Może gdyby lepiej dopilnowała maluchów to by nie poznikały. Nadal gdzieś by tu były i mogłaby patrzeć jak dorastają i stają się wartościowymi członkami stada? Nie to co jakieś przybłędy. Może też gdyby była w odpowiednim miejscu i czasie, to Jesion nadal by żył, a ogon Rosomak byłby cały. Przecież to takie młode jeszcze jest ledwo życie zaczęło, a już tak skrzywdzone.
- A tam, gadanie. Nie będę cię oszukiwać, nie wygląda to za dobrze, ale jesteś silna i nauczysz z tym żyć. Poza tym nie jesteś sama. Ja tu jestem i z wszystkim ci pomogę - nie wiedziała co powinno się robić z takim kikutem zamiast ogona. Może gdyby Rosomak była sama to byłby to wyrok śmierci, ale nie była. Miała wielką rodzinę, która na pewno jej pomoże. Ona na pewno jej nie zostawi. Poza tym widziała Czarnowrona z wydziobanym nosem i wygryzioną częścią pyska. Chodził sobie taki cudak po świecie? Chodził i pewnie nadal chodzi gdzieś tam daleko. Jakoś żarł i szok że mu to zwierzyna z każdej strony nie wypadała. Obrzydlistwo, jak i sam kot. Wracając, skoro takie coś było w stanie żyć, to jej siostrzenica też. - Ja? Bywało lepiej, ale ech jest okej -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Rosomak nie miała pojęcia dlaczego działo się to wszystko. Od czasu śmierci Jesiona, jej mamy i opiekuna, jednego z najbliższych jej kotów, wszystko zaczęło się sypać. Jej rodzeństwo i inni najbliżsi znikali ze stada, jeden za drugim, a ona nie mogła nic na to poradzić. I co gorsze, wiedziała że na przykład takich Ambient mogła powstrzymać… ale tego nie zrobiła. Wciąż śniła o rodzeństwie, którego już przy niej nie było, wciąż rozpaczała po utracie Jesiona, i choć bliskość obecnych wciąż Nowoświtowców pomagała, to na pewno nie mogła naprawić tej sytuacji i załatać złamanego serduszka szylkretowej kotki. Świat tak nie działał - niestety tyle rozumiała.
- To, że tak uważasz, sprawia że czuję się trochę lepiej. Dziękuję, ciociu. Wiem, że muszę być silna. Dla rodziny. - odpowiedziała z błyskiem determinacji w dwukolorowych oczach… choć na jej pysku wciąż widać było nietypowe znużenie i przygnębienie.
To prawda, że nie była sama. Nie wątpiła w to, że rodzina będzie jej pomagać, tak jak robiła to zawsze. Nie mogło to naprawić jej błędów ani nie mogło przywrócić nikomu życia, ale zdecydowanie dodawało jej poczucia, że nie jest z tym wszystkim kompletnie zdana na siebie.
- Może położysz się obok i odpoczniesz? Chcę ci pomóc, aby twój dzień był dobry. Towarzystwo pomaga, a choć wiem że musisz być bardzo zapracowana… to każdy powinien odpoczywać. - miauknęła lekko proszącym tonem. Nie chciała przecież, aby jej ciocia się zapracowała.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Sekwoja za to dobrze zdawała sobie sprawę dlaczego tak się dzieje. Życie to po prostu jedno wielkie pasmo rozczarować i przykrych niespodzianek, przeplatanych wesołymi wydarzeniami. Los się chyba jednak na nią uwziął bo w jej życiu działo się więcej złego niż dobrego. Nie zamierzała jednak się nad sobą użalać, nie była jakimś tam słabeuszem, by płakać nad każdą najmniejszą pierdołą. Nie wszystko dało się przewidzieć i zapobiec. Przyzwyczaiła się do tego. Zawsze można było próbować i po to właśnie tu była. By złapać los za mordę i powiedzieć mu że ma w dupie co on sobie wymyślił, bo ona go powstrzyma, nawet jakby miała wszystko obrócić dupą do góry. Ochroni swoją rodzinę i Nowy Świt, jej kochanych frajerów.
Nawet jeżeli Rosomak nadal wyglądała na przygnębioną, co w jej przypadku było całkowicie zrozumiałe, to było widać że trochę się rozjaśniła. Ucieszyło to Sekwoje. Jej dzielna dziewczynka, znaczy Tsunami, ale jej siostrzeńcy byli dla niej prawie jak jej własne dzieci.
- Nie ma za co młoda, to dobrze że chcesz być silna do rodziny, ale nie zapominaj że jesteś zarąbista, taka jaka jesteś - powiedziała i potargała futerko na czarnej głowie. Dla niej oni wszyscy nadal byli tylko kociakami. Nie potrafiła się przyzwyczaić do myśli że są już prawie dorośli, a część już ją przerosła.
- Nah, nie martw się o mnie. Nie musisz mi poprawiać dnia, ale chętnie z tobą posiedzę. Mam akurat chwilę - powiedziała po czym położyła się przy Rosomak. Nowy Świt chyba nie stanie na głowie, jeżeli posiedzi sobie chwilę z siostrzenicą. No, a przynajmniej miała taką nadzieje.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Rosomak zdecydowanie nie była przyzwyczajona do takiej wizji życia. Dotąd było ono tak beztroskie, bo choć koteczka zdawała sobie sprawę z czyhających na koty w tym świecie niebezpieczeństw, to te nigdy nie dotknęły jej tak bezpośrednio, jak ostatnio. A teraz nagle, wszystko naraz zaczęło się sypać, a otaczających ją członków stada, rodziny, było coraz mniej. Młoda szylkretka nie czuła się w tym jeszcze tak pewnie jak ciocia, ale powoli do tego dążyła. Wciąż uważała, że to jej zadanie.
Zamruczała cichutko na czuły gest ze strony Sekwoi, mrużąc dwukolorowe oczka. Ale zaraz potem znów je wybałuszyła i spojrzała tak na kotkę obok siebie, prawie pytającym wzrokiem. Wyraźnie nad czymś myślała.
- Jak to robisz, ciociu... że jesteś tak silna? - spytała po chwili, patrząc z nieukrywaną ulgą jak Sekwoja kładzie się obok. Dawno nie spędzały razem czasu. Bardzo dawno. - Nie płakałaś, gdy Jesion umarł. Nigdy nie płakałaś. A ja płakałam. - wymamrotała. Wciąż dziwne było dla niej to, że wtedy płakała... jako że było to dosyć nienaturalne w jej przypadku. Zawsze uważała się za silnego kota. Powinna być silna, skoro chciała zostać Radną.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości