Logo Artemidy
Trening Stokrotkowej Łapy
#1
Ostatnia Ceremonia jak wszystkie inne była burzliwa, ale żeby zobaczyć Gwiezdnego to trochę miał ochotę się zaśmiać. Jedyną dobrą rzeczą jaka wynikła z tego zbiorowiska było to, że dostał Stokrotkową Łapę jako podopiecznego. Nie był jednak pewien, czy posiadanie dziecka Lśniącej Sadzawki jako Terminatora to dobra rzecz, trochę obawiał się czy po poznaniu się bliżej młodzik nie okaże się taki sam jak stara jędza. Aktualnie nie zakładał najgorszego, zbyt dużo razy to robił, nie potrzebował sprawiać przykrości następnemu kotu swoim zachowaniem, tak więc z uśmiechem wszedł w Ciepłe Skałki. Wzorkiem szukał swojego podopiecznego, mając nadzieję go tu znaleźć, ale też nie mógł być pewny, że na pewno tutaj się znajduję.
– Stokrotku? – wypowiedział donośnym, ale łagodnym głosem, by zwrócić uwagę podopiecznego, o ile się tutaj znajdował.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#2
Ceremonia Stokrotki... była co najmniej dziwna. I zdecydowanie ogłupiająca. Wiedział, że będzie to stresujące dla niego wydarzenie, że z pewnością nie będzie mógł spokojnie zasnąć w nowym miejscu... jednak burzliwa dyskusja między jego matką, siostrą, a przywódczynią klanu, do której jeszcze później doczepił się zmarlak... zdecydowanie zaburzyła jeszcze bardziej już odpowiednio nadszarpnięte nerwy syna Lśniącej Sadzawki. Nawet kiedy oddalił się od tłumu i próbował znaleźć swoje miejsce w legowisku dla terminatorów, czuł się nieswojo.
Zasnął późno, kręcąc się cały czas i wiercąc, zdecydowanie odczuwając brak kojącego zapachu ziół, który zawsze otaczał jego sen. Czy z jego futerka niedługo też zniknie ten zapach...? Martwił się na samą myśl, oh jeju! Obudził się równie wcześnie, do końca nie będąc niewyspanym, jednak nie miał innego wyjścia, jak przyszykować się do dzisiejszego dnia - a fakt, że nie mógł przewidzieć, jak się on potoczy, wzbudzał w nim jeszcze większy niepokój. Ułożył jednak swoje bure kłaczki, by jako tako się prezentować i podskoczył lekko, gdy usłyszał głos swojego mistrza. To już? Ojeju, jeju!

- ...Już idę! - podniósł się prędko na wszystkie łapy, pojawiając się za moment przy Korzennej Woni, patrząc na niego nieśmiałym wzrokiem. Wojownik nie mógł mieć wątpliwości, że syn Lśniącej Sadzawki... nie okaże się starą jedzą. Prędzej mu do ciepłej, rozlazłej kluchy, niż medyczki-postrachu Klanu Wichru. - Dzień dobry, Korzenn- Korzeniu... czy to... na pewno okej... żebym tak do ciebie mówił? W końcu... jesteś starszy, jesteś wojownikiem i...! Mogę mówić, jeśli to jest okej, mówiłeś, że już jest okej, ale... Przepraszam. D-denerwuję się. Trochę... trochę bardzo. - zaczął się plątać w swoich słowach już na samym początku i musiał ugryźć się boleśnie w policzek od środka, by zamknąć się, zanim palnie kolejną głupotę. Naprawdę, już tak się ośmieszyć na pierwszym dniu treningu, mimo, że Korzenna Woń dał mu już znać, że może tak mówić? Jaki jesteś żałosny wyszeptał ten sam, nieprzyjemny głos w głowie, który trzymał się go od sytuacji z Drewnianą Łapą. Oh, gdyby tylko mógł się już położyć z powrotem w swoim jeszcze nieprzyjaznym kąciku w Ciepłych Skałkach i pogrążyć się w swoich myślach, by nie przynosić sobie więcej wstydu.
[Obrazek: dcqfaxh-49c6b465-6256-4224-9deb-1757ea62...F7NPg0PGLY]
accustomed to being forgotten
thats my immaturity
trauma arising from my doubts
what is the reason im alive?
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#3
Pośpiech, roztrzepanie i stres były widoczne w każdym ruchu jaki wykonywał bury kocurek. Każde słowo było wypowiedziane z niezwykłym roztrzęsieniem i nie odzywał się po prostu cicho przyglądając się synowi Lśniącej Sadzawki. Przypominał mu Orzełka, też był nieśmiały. Przypominał mu Jabłonkę. I przypominał mu Plażę. Na szczęście miał sporo doświadczenia z takimi kotami i w sumie bardzo przyjemnie spędzał z nimi czas, oczywiście o ile dawały mu podejść do siebie i nie uciekały od razu.
– Możesz tak do mnie mówić, nie martw się nie jestem jakoś przywiązany do swojego imienia Wojowniczego. Oczywiście samo bycie Wojownikiem jest dla mnie zaszczytem, ale nie potrzebuję by ktoś bliski musiał się tak do mnie zwracać. A chce mieć z Tobą dobre relacje, więc jak będziemy na równi od początku to będzie nam łatwiej – odpowiedział szczerze na pytanie i posłał młodemu lekki uśmiech. – Nie masz się czym denerwować, przejdziemy się dzisiaj na Wyjące Wzgórza i porozmawiamy o rangach w naszym klanie – miał nadzieję, że uspokoiłaby Stokrotka taka informacja, więc jak najbardziej się nią podzielił. Wolał dać mu poczucie, że nic takiego się nie dzieje i nie rzuci go nikt na stado wilków, by walczył za klan.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#4
Choć w środku bardzo, ale to bardzo chciał uciec, schować się przed całym światem i już nigdy nie wychodzić na zewnątrz, tak wciąż utrzymywał się na wszystkich czterech łapach przy swoim mistrzu, czując się absolutnie nieprzygotowanym do tego, co go czekało. Przełknął nerwowo ślinę, próbując nie myśleć o tym, czego nasłuchał się na ceremonii i odetchnął głęboko, chcąc wypełnić umysł wyłącznie pozytywami.

Na słowa Korzennej Woni skinął tylko głową, gryząc się w policzek i czując jak gardło nieprzyjemnie ściska się w jego ciele, i tak czy siak nie pozwalając kolejnym słowom na ujście z burej mordki syna Lśniącej Sadzawki. Mógł tylko mruknąć ciche okej, po czym czekał na kolejny ruch ze strony mistrza, mimo wszystko... ucieszony, że ten chciałby mieć z nim, jak to nazwał, dobre relacje... to było... miłe. Bardzo miłe, dzięki czemu Stokrotka czuł się trochę mniej zestresowany, niż przed chwilą. Na razie nie kazał mu oddawać życia za klan, albo wkraczać w krwawe walki o honor... więc chyba póki co było dobrze. Miał tylko nadzieję, że nie było to zasadzką, która później okaże się być najmroczniejszymi koszmarami młodego kocurka, który i tak bał się już najprostszych czynności.
[Obrazek: dcqfaxh-49c6b465-6256-4224-9deb-1757ea62...F7NPg0PGLY]
accustomed to being forgotten
thats my immaturity
trauma arising from my doubts
what is the reason im alive?
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#5
– Jadłeś coś? – zaczął po chwili, by przerwać ciszę, która zapanowała. Nie była dla Niego niezręczna, ale myślał, że może młody będzie chciał coś dodać. Jak nie to nie. Najpierw musi nakarmić podopiecznego, by znowu nie iść z pustym brzuchem na Trening tak jak to mu się zdarzyło z Brzózką... Ach, zbyt Go zirytowała. – Jeśli nie to najpierw zajdziemy do stosu i zjesz coś w obozie albo weźmiemy coś na Wyjące Wzgórza, ale to zależy od Ciebie. Jak masz mi się nie skupić z głodu gdzie idziemy albo jedzenie będzie zbyt kusić to niedobrze – zażartował lekko i poczekał na odpowiedź Stokrotka.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#6
- Tak... jadłem, jest w porządku. - odpowiedział już stabilniejszym głosem, gdy jego ciało przyzwyczajało się do uczucia bezpieczeństwa, które przecież powinno go otaczać przy jego mistrzu. Korzenna Woń na pewno był wojownikiem dojrzałym, doświadczonym i... wiedział co robi, na pewno! Im dłużej Stokrotka przekonywał siebie samego o tym, tym bardziej rozluźniały się jego mięśnie, a i on sam zaczynał mieć nieśmiały uśmiech na mordce. Skoro nie musi od razu biec i rzucać swojego życia za klan, by go bronić... to będzie okej. Na razie było okej. - Jest. W porządku. Naprawdę. Możemy iść i skupić się na... treningu, a pokusy związane z jedzeniem... póki co nie mają szans mnie dosięgnąć. - sam spróbował zażartować, spoglądając niepewnie na Korzenia. Chyba... naprawdę zaczynało być w porządku. Pierwsze koty za płoty, jak to się mówi, a póki co Korzeń ani go nie zjadł, ani nie rzucił wrogim klanom na pożarcie, więc... co mogło pójść źle?
[Obrazek: dcqfaxh-49c6b465-6256-4224-9deb-1757ea62...F7NPg0PGLY]
accustomed to being forgotten
thats my immaturity
trauma arising from my doubts
what is the reason im alive?
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#7
Skinął głową na informacje, że terminator już jadł, cieszyło go to, bo z pełnym brzuchem mógł się na pewno lepiej skupić, a to już coś. Widział też, że powoli młodzik dawał radę i lekki uśmiech wchodził mu na pyszczek. Cieszyło go to. Otwierał się przed nim, a chyba z tego co widział Stokrotek nie należał do najbardziej towarzyskich kotów nawet jeśli nie było to spowodowane niechęcią, a zwykłym strachem.
– Super! W takim razie idziemy, pokażę Cię drogę na Wyjące Wzgórza, a po drodze opowiem Ci po krótko co i jak – powiedział wesoło i ruszył w stronę wyjścia z obozu. Chwilę im się szło już dlatego, gdy byli w odpowiedniej odległości od obozu, przyszła pora na zaczęcie powolnego opowiadania wszystkiego. – No więc tak, takie oczywistości na razie. Naszą Przywódczynią jest Lawendowa Gwiazda, Zastępcą Biały Puch, a Medykiem... no wiesz, ale i tak muszę powiedzie – stwierdził przez lekki śmiech. – Lśniąca Sadzawka i Krwawnikowy Liść. A teraz pytanie do Ciebie jak myślisz, jakie zadania ma kociak jako ranga? – zapytał ze spokojem patrząc przed siebie. Było to podchwytliwe pytanie, bo dzieci jednak nie miały żadnego zadania dopóki nie dorosną, ale kto wie, może Stokrotek wymyśli coś ciekawego? Oczywiście było to tylko sprawdzenie kocurka, czy na pewno się skupia.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości