Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Noc to czarny dymny kocur o długim, miękkim futrze i klasycznych pręgach. Jego sierść to mieszanka ciemnym odcieni, okolicznie rozjaśniających się. Oczy ma obecnie niewybarwione, ale staną się intensywnie niebieskie. Wyrósł na kocura wysokiego, smukłego, choć atletycznego. Jego ciało jest skąpane w bliznach.
Cichy, spokojny obserwator. Zazwyczaj niewiele mówi. Kieruje się własną oceną otoczenia i rzeczywistości. Zdaje się dość mroczny, a sposób w jaki mówi może wywoływać ciarki. Ciężko ocenić po jego pysku to, co czuje i myśli, bo kocur nie wykazuje emocji - co jednak nie znaczy, że ich nie czuje.
Kami [P]
Kami -> Zaginieni
Ktoś z rodziny jej właścicielki się rozchorował i musiały wyjechać.
Nocny Chłód -> Zaginieni
Tak jak obiecał Cerys, odszedł razem z nią z Klanu, gdy ta jednak się w nim nie odnalazła. Nie był zbyt zadowolony z ów obrotu spraw, postanowił jednak dotrzymać danego jej słowa i odeszli razem szukać Wielkiego Żółtego Pola.
UUUHHHHHHH. Przepraszam najbardziej Suiko i Orvii za zrobienie nadziei na powrót rodzeństwem, razem ze Szkar trochę inaczej sobie to wyobrażałyśmy i jednak nam nie siadło. Gra tutaj już długo sprawia mi kłopot i nieważne jak bardzo próbuję, to ciężko mi się złapać gry tak jak kiedyś :((
Bardzo dziękuję wszystkim za wspólną grę i cudownie spędzony czas, może się jeszcze kiedyś zobaczymy!
Smok to niski, ale długi szylkretowy kocur. Pod długą, lśniącą, miękką sierścią, kryje się warstwa tłuszczu i mięśni. Uważa się za przystojnego kocura i ciężko się z tym sprzeczać. Jego futro jest w stonowanych odcieniach kremowego i niebieskiego zalanych przez mleczną biel. Nos ma ciemno szary na płaskim pysku. Ma dwoje intensywnie bursztynowych ślepi.
Równe rozcięcie na czubku prawego ucha
Typ flirciarza i lekkoducha. Żywiołowy, łatwo odnajdzie się w każdej sytuacji. Lubi kwestionować idee i testować granice. Sam nie lubi brudzić sobie łap, od tego ma przecież Alikorna. Nie lubi jednak walczyć z innymi kotami. Nie czuje się w tym pewnie. Jedyne co ma dla niego równie duże znaczenie co urok osobisty, to on sam i może ewentualnie rodzina. To on jest mózgiem i gadułą z dwójki braci. Z jednej strony leniwy i wygodnicki, z drugiej ma w sobie ducha przygody. Potrzebuje wrażeń, szybko się nudzi. Często miesza kłamstwo z prawdą, ale nie boi się powiedzieć tego co leży mu na języku. Ma niesamowitą słabość do błyskotek.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Żaba ewoluował z puchatej kluseczki w całkiem zgrabnego podlotka, którego długie futro pozostaje zawsze nienagannie ułożone. W większości rude, klasyczno pręgowane z białymi znaczeniami na stopach, brzuchu, spodzie ogona i podgardlu. Porusza się zawsze wyprostowany, dystyngowanym krokiem. Łapy musiał odziedziczyć po tacie, długie i tylko dzięki okrywie włosowej nie wyglądające jak cienkie słomki, bo i cały kocurek jest raczej szczupły i niestety, nie zapowiada się na najwyższego kota w Klanie Wichru. Ale, ale, kurdupelkiem, na którego zapowiadał się po przyjściu na świat również nie zostanie! Odpowiednio podkarmiony za kociaka, wygląda na zwykłego, średniego przeciętniaka, którego oczy wybarwiły się na bliżej nieokreśloną mieszankę zieleni i błękitu, lub zieleni i żółci, w zależności od tego jak pada światło.
Miesiące spędzone w lecznicy wpłynęły na charakter małego Żaby. Ograniczony kontakt z rówieśnikami, a za to długie rozmowy z chorującymi kotami sprawiły, że szybko zaczął wysławiać się podobnie do nich, chętnie używając tych "dorosłych słów", które pozwalają mu brzmieć mądrze. Bo Żaba lubi brzmieć mądrze, a jeszcze bardziej lubi być podziwiany, dlatego też stara się zachowywać i wyglądać odpowiednio w każdej sytuacji, najczęściej mówiąc to co wypada, a nie to co naprawdę ma na myśli. No chyba, że może kogoś uraczyć pogardliwym spojrzeniem, ale to już inna bajka. Oprócz tego kocurek ma zapędy do dramatyzowania i wyolbrzymiania, przez co nie zawsze udaje mu się wypaść na tak dostojnego, jakby tego chciał.
Nie ukrywam, że jestem zawiedziona, że użytkownicy nie postanowili się wypowiedzieć w temacie i może w jakiś sposób dać mi inne spojrzenie na całą sprawę, przez które mogłabym się zastanowić, czy może moje rozumowanie jest błędne. Na ten moment wrażenie - zwłaszcza po pierwszym sensownym i wyjaśniającym komentarzu ze strony administracji dzień po mojej wymianie zdań z nimi, kiedy postanowiłam poprosić o szerszą dyskusje innych - że ich priorytetem jest uparte trwania przy swoich decyzjach co jest prawidłowe, a co nie, mimo braku jakichkolwiek z tym związanych zasad i nawet na rzecz dobrej zabawy graczy ze mną pozostaje. Po kilku dniach zastanowienia się czy chce w takiej atmosferze i na takich zasadach korzystać z forum, dochodzę do wniosku, że niekoniecznie. Na pewno nie na ten moment.
Dam sobie kolejne 3 dni na zastanowienie się nad Wróblem, bo to jedyna postać, przez którą się wahałam. Mam na nim fabuły z sporą liczbą graczy z którymi pisanie sprawia mi faktyczną przyjemność. Na wszelki wypadek podziękuję już za grę, zwłaszcza cremzie, law, szakszuce i itriemu <3
Wróblowa Łapa- GK - umiera na powikłania po walce
Ponieważ wiem, że sprawę rozpatrywania fabularnych kwesti ktoś chce poruszyć na propozycjach, na razie wrzucę go na nieobecność i zobaczymy czy cokolwiek się zmieni
Jajowata Łapa - GK - po spotkaniu z Furkoczącą Łapą postanawia spróbować jakie jagody mogłyby być smaczne. Cis okazuje się nie tylko niesmaczny, ale i trujący. Ciało znalazł patrol łowiecki, koło którego miała zbierać mech, po zakończonym polowaniu (dzień wcześniej poskarżyła się na Mewę Donośnemu Krzykowi) Pisklę - zaginieni - zostaje odłapana przez ludzi, przestaje żyć w stajni
Księżyce: 38 Mistrz: Spadające Niebo Płeć: kocur Matka: Tupocząca Gwiazda, Brzozowa Drzazga Partner: Ostatni już raz sprawiłem, że jej oczy płaczą
szeroki, niski, o długim, kręconym futrze barwy czekoladowej pręgowanej klasycznie. Biel na łapach, brzuchu, ogonie oraz pysku. Oczy bladoniebieskie.
nieśmiała, przyjaźnie nastawiona do świata istotka, która stara się iść przez życie pewnie i z uśmiechem na twarzy
Ślimacza Skorupka [S], Tygrys [GK] i reszta
Kornikowy Żer -> nkt
przerwa. bo nie mogę no. znowu dotarłam do momentu, gdy nie potrafię zabrać się za posty, chęci brakuje, a postać leży i się kurzy. za długo zwlekałam i to była, wbrew pozorom, niezwykle trudna decyzja.
ale z doświadczenia wiem, że to przejdzie. Kornikiem wrócę na pewno, oby szybciej niż później. muszę po prostu na nowo poczuć kotkowanie
do zobaczenia kochani, ziomeczka można przerzucić od razu<DD