Logo Artemidy
Trening Szponiastej Łapy
#1
Szpon, pomimo próśb ojca w dalszym ciągu dyskutował o swoim imieniu z Łabędzią Gwiazdą i wygląda na to, że dopiął swego, otrzymując miano Szponiastej Łapy. Skrzące Słowo nie zamierzał tego komentować. Po prostu czekał na syna przed wyjściem z obozu, chcąc rozpocząć jego szkolenie jak najszybciej.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#2
Po pożegnaniu się i wytuleniu z Przywódcą, w końcu mógł przyjść - więc tak zrobił. Doskoczył do ojca wesoło, odrzucając już na moment tę niepotrzebną powagę, którą trzymał w sobie moment wcześniej. Uśmiechnął się, wyprostował, machnął ogonem i potem ruszył głową na znak, że może już iść, jeśli tylko ojciec by tego chciał.
- Co dziś mamy zamiar robić, co? Poza tym, słyszałeś? Jednak mi zmienił imię. Nie wiem czemu każdemu to tak przeszkadza. W końcu to moja sprawa jaki chcę być i kim chcę być. Kora i Cierń nie powinni w to ingerować - ani ty, dodał już niemo, posyłając tylko znaczące spojrzenie. - Teraz to nawet bym nie chciał być tym Orlikiem. Bo to takie niemiłe, jak ktoś mi coś mówi, że mam chcieć i lubić, bo tak mi powiedział Przywódca. A jakby mi kazał moczyć zadek w zimnej wodzie, to też miałbym milczeć!!! Cieszę się, że Łabędź mnie lubi. Moja przyjaciółka mówiła, że można mieć więcej rodziców, i jakbym mógł sobie kogoś dobrać, to dobrałbym jego. Czy on też może być moim tatą albo mamą? Proszę? On się zgodzi jak ty się zgodzisz!! No... i mama...
Pociągnął... nie o treningu, ale po prostu mówił. Kiedy ostatnio gadał z ojcem, pha! Podczas kary chyba jeszcze!! To jest, oczywiście, czasem tam gadali, ale teraz Skra będzie słuchać niekończącego potoku się słów co parę dni. I dobrze. Szpon to lubił. Lubił mówić.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#3
Skrzące Słowo był już lekko poirytowany zachowaniem Szpona, a jego kolejne słowa zdenerwowały go tylko bardziej. Ile razy miał powtarzać te same rzeczy, ile razy miał się jeszcze wstydzić? Kiedy Szpon w końcu dorośnie, kiedy zmądrzeje i zrozumie, że takie zachowanie jest nieodpowiednie? Był cierpliwy, ale jego cierpliwość również ma swoje granice.
- Nie zaczniemy od niczego, dopóki nie zrozumiesz pewnej rzeczy, Szponiasta Łapo. - mówił ostrzej niż normalnie, ale wciąż spokojnie. - Miałeś pełne prawo do tego, żeby nie być zadowolonym ze swojego imienia i twoje rodzeństwo nie powinno się wtrącać, ja również, więc przepraszam. Powinieneś jednak wiedzieć, że załatwianie wszystkiego krzykiem i zwracanie na siebie uwagi przy każdej możliwej okazji nie jest dobrym zachowaniem. Jeśli imię ci się nie podobało, wystarczyło podejść do Łabędziej Gwiazdy i grzecznie go o to poprosić, wyjaśniając swój problem. Nie musiałeś krzyczeć na cały klan. Nie musisz też oznajmiać swojej obecności za każdym razem, krzycząc w niebogłosy. Nie było ceremonii czy pogrzebu, żebyś tego nie robił, Szponie. To niedojrzałe i irytujące dla wszystkich wokół. Prosiłem się już wielokrotnie, żebyś przestał. Co byś zrobił gdyby umarła twoja matka, albo ktoś z rodzeństwa, a jakiś kociak albo terminator wrzeszczał na ich pogrzebie? Jakbyś się czuł, gdybyś zostawał wojownikiem, czuł się wyjątkowy, a ktoś na twojej ceremonii zwracałby całą uwagę na siebie, nie pozwalając ci lśnić choć na to zasłużyłeś? - zaczął, zaczynając od najbardziej irytującej rzeczy, którą należało ukrócić jak najszybciej, bo Szpon przestał być kociakiem, a w dalszym ciągu zachowywał się dokładnie tak samo. To nie przystało w jego wieku i było smutne dla wszystkich wokół, nie mówiąc o tym, że irytujące.
- A kto ci nagadał takich głupot? Po co ci trzeci rodzic, ja i matka ci nie wystarczamy? Rodzina jest czymś, czego nie możesz sobie wybrać i jest mi najzwyczajniej przykro, że chciałbyś mnie wymienić i uważasz, że potrzebujesz kolejnego rodzica. - dodał zdecydowanie smutniejszym tonem. - Niemiłe jest to, że ktoś kazał ci polubić nowe imię bo tak? A miłe jest to, że notorycznie ignorujesz to, co do ciebie mówię? Że robię wszystko żeby cię zrozumieć i tłumacze ci wszystko jak tylko potrafię, a ty to ignorujesz i prosto w pysk mówisz mi, że chciałbyś sobie dobrać trzeciego rodzica? - dodał. Znosił wiele, ale takiej ignorancji już nie mógł znieść. Nie podnosił tonu, nie krzyczał. Miał już po prostu dość gówniarskiego i roszczeniowego zachowania syna. Uważał, że jemu należało się wszystko, ale nic nie dawał od siebie. - Wymagasz od innych czegoś, czego sam od siebie nie dajesz, Szponie.
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#4
- Wystarczy Szpon! - on zaś odrzucił luźno. Ton ostrzejszy czy luźniejszy... bez różnicy. A potem tylko ściągnął brwi, słuchając tego aaaarcy długiego wywodu, z pytaniem bliźniaczym do tego, które zadała mu siostra na naukach. Biały jedynie odetchnął zbolale, jakby błagał o to, żeby po prostu skończyć o tym gadać, bo do czego to niby prowadzi!! - Nijak. No, jak ktoś krzyczy, to niech krzyczy. Na pogrzebach już nie wolno, bo trzeba okazywać innym te... no... coś tam, nie pamiętam. Ale nie wolno krzyczeć, tylko dać im żałować, że ktoś umarł. No, a na ceremoniach... jak ktoś będzie krzyczeć, to ja będę krzyczeć głośniej. Przecież to fajne, że ktoś krzyczy wesoło, to znaczy, że się cieszy. Ja krzyczę, jak się cieszę.
Odparł wprost. Zawiła logika to to nie była, nie miała być. Kiedy był podirytowany, starał się być poważny - był ciszej. Był ciszej przy zgarnianiu Róży, był ciszej podczas samej rozmowy o imieniu, był ciszej gdy każdy się do niego przyczepił na Ceremonii. A tak... preferował być głośno, bo to lubił.
- Ja myślę, że każdy powinien robić coś co lubi. Nie krzywdzę tym nikogo, bo nie krzyczę na nikogo że jest głupi, a Kora tak robi. Ja krzyczę, że będę super, że każdy będzie super i że jest fajnie i!!!! Nie rozumiem co w tym złego - dodał po chwili, łapą uderzając delikatnie w śnieg, by ten wkopać na łapy ojca. A tuż po tym się napiął, aby ewentualnie odskoczyć, gdyby ten załapał zaproszenie do zabawy. Skończyło się na kolejnym westchnieniu i kręceniu oczami. - Co w tym przykrego, że chcę być szczęśliwy?
Nie było w tym grama pretensji. Nie miało po co być, po prostu - nie rozumiał.
- Moja przyjaciółka, Siniak, mówiła że tak jest. No więc... czemu tak miało by nie być. Lubię Łabędzią Gwiazdę, bo on nie jest na mnie nigdy zły. Nigdy przenigdy nie był. Jak krzyczę to bierze mnie na bok i ze mną rozmawia, a nie mówi mi że mam być cicho i koniec kropka. To on mi powiedział, że mam być cicho na pogrzebach, bo tak jest miło - odpowiedział. Poparł więc argument, że może słuchać - bo ostatni pogrzeb, ten partnera wuja, spędził cicho. Nie można mu zarzucić, że nie. - Ty też jesteś fajny. I mama też. Ale nie rozumiem, co w tym złego? Skoro Siniak ma trzech rodziców, czemu ja nie mogę??? To są podwójne standardy?? Ona jest ode mnie lepsza?
Zmarszczył brwi. Bo to bez sensu. Im więcej myślał, to bez sensu. A potem tylko dmuchnął nosem.
- Mógłbym to samo powiedzieć tobie, tato - a phh! Dokładnie, niech ma za swoje!!!!! Niech wie jak to jest jak... jak.... JAK SIĘ KOMUŚ PYSKUJE, O!!! Bo teraz to mu tata pyskował, nic poza tym. Ale po prawdzie, no, co on miał dawać? Był najgrzeczniejszy jak mógł, starał się poprawić, ale z tatą i mamą jakoś dogadywał się mniej niż ze Zmierzch, o Łabędziu nie wspominając. - Cały czas tylko słyszę że coś mam robić, czegoś nie robić i... i... i to głupie jest. Nie rozumiem czemu tak ma być. Przecież, okeeej, poza wyjściem poza obóz, nie zrobiłem nigdy nic złego. I gdyby Łabędź ze mną nie pogadał, to nawet bym nie wiedział czemu mam nie krzyczeć tu i tam. Zmierzch mówiła, że może z wami porozmawiać o tym, nie zrobiła tego?
Z mamą. Miało być z mamą. Ale chyba między rodzicami się takie wieści roznosiły? Chyba nie było to tajemnicą?
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#5
- Kiedy jesteś sam, albo z kimś rozmawiasz, możesz okazywać emocje w jaki tylko chcesz sposób. Kiedy jednak jesteś na pogrzebie czy ceremonii, z szacunku do innych powinieneś zachować ciszę. Koty dorosłe, dużo lub mniej starsze od ciebie nie lubią hałasu i krzyczące jednostki są dla nich irytujące, przyprawiają o ból głowy, co już jest czymś złym, Szponie. Złym jest też zwracanie całej uwagi na siebie, kiedy należy się ona komuś innemu, rozumiesz o co mi chodzi? To nic złego, że chcesz być szczęśliwy, tylko sposób w jaki to okazujesz jest nie w porządku względem innych, skoro czują się niekomfortowo. Nie powinno to działać tak, że okazujesz swoją radość kosztem radości i komfortu innych, rozumiesz o co mi chodzi? To po prostu niemiłe. To co robi Kora też jest niemiłe i z nią o tym porozmawiam, żeby nie było, tak być nie powinno. - mówił, podając konkretne przykłady dlaczego krzyczenie wniebogłosy na publicznych zebraniach było jednak złe. Może jeśli Szpon zrozumie, że jednak w jakiś sposób jego zachowanie wpływa na inne koty w negatywny sposób, to zrozumie, że faktycznie nie powinien tak robić? Nie był złym kotem, nie był też złośliwy. Może po prostu wystarczyło mu dokładnie wytłumaczyć, jak małemu dziecku, dlaczego inni mogą się czuć źle lub niekomfortowo? Może gdyby podszedł tak do tego kilka księżyców temu, ominąłby go cały ten wstyd? Gdyby to było takie proste, gdyby Szpon w końcu zrozumiał... byłoby świetnie.
- Szponie, normalna rodzina to mama i tata. Kotka może mieć kocięta tylko z jednym kocurem w tym samym czasie. Nie może być w ciąży z dwoma różnymi kocurami w tym samym czasie. Siniak ma tylko jednego tatę, ale jej mama sama nie wie, kto nim jest, więc jest łatwiej jest jej powiedzieć, że oboje nimi są. Widzisz, są dwa rodzaje miłości. Was, moje dzieci, kocham inaczej niż waszą mamę, choć równie mocno. W normalnym związku, jeśli kogoś kochasz, nie widzisz świata poza tym kimś. Nie wyobrażam sobie mieć w swoim życiu kogoś poza waszą mamą i wasza mama też nie mogłaby mieć nikogo poza mną. Twoja rodzina jest normalna, Szponie. Twoja przyjaciółka jest co najwyżej pokrzywdzona tym, jaki tryb życia prowadzi jej matka, że twierdzi że jej dzieci mają dwóch ojców. Nie masz czego zazdrościć. - wytłumaczył najlepiej jak tylko potrafił. Starał się nie komentować tej całej sprawy, ale kiedy jemu dziecku wpaja się do głowy takie głupstwa, nie może siedzieć cicho. Niech każdy robi co chce, tak długo jak Skrzące Słowo tego nie widzi i nie wpaja swoich chorych ideologii jego dzieciom.
Westchnął.
Był zły. Ale był też dorosły i w jego obowiązku było trzymanie swoich emocji na wodzy, zwłaszcza teraz, gdy Szpon zdawał się dać mu odpowiedź na pytanie dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej.
- Czy chciałbyś, aby każdą zasadę omówić dogłębnie? Oprócz poinformowania cię o jej istnieniu mam też mówić ci skąd się ona wzięła i dlaczego ważne jest jej przestrzeganie? Czy wówczas łatwiej będzie ci to wszystko zrozumieć i się do tego dostosować? - zapytał spokojnie. Czy to wszystko było aż tak proste od samego początku?
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#6
- O, to, to to!!!! Szacunek. To słowo mi uciekło z głowy - gdyby mógł, to aż by klasnął w podzięce za przypomnienie go. A potem tylko słuchał dalej tego... ahh! Przynudzania! Potem tylko zmrużył oczy. Już, już mu coś trybiło.... ale, musiało się pojawić "ale". Inaczej by to nie był Szpon. - To po co mnie słuchają, skoro ich drażnię? Ja się nie przejmuję tym co mnie irytuje i jakoś sobie żyję.
Wyjaśnił... wprost. Bo znowu, nie rozumiał. On godził się z tym co się dzieje. A, nie, moment.
- Nikt poza tobą i mamą nie mówi mi, że mam być cicho - wzruszył barkami. - Skoro innym to przeszkadza, to... to... nie wiem. Dziwne to. Jak nie jestem do nich niemiły, ale tak do nich-do nich, to przecież nie powinno to być problemem.
Jak do ścia-ny! Ale, chociaż starał się zrozumieć. Bo to... no... nie miało sensu, miało za dużo luk.
- Poza tym, tym razem krzyczałem mniej. Mama mi tylko wspomniała, że mam być ciszej, i aż do samego zmieniania imienia nie byłem głośno - HA!!!! I co teraz?! Jednak się poprawił! Minimalnie, ale jednak. Chociaż szczerze, nie rozumiał, czemu w ogóle nie może krzyczeć. Opanowane krzyki nie były aż tak złe. Były częścią Szpona!
- Nieprawda - zmarszczył brwi. To jest... może prawda? Odwrócił wzrok, jakoby szukając czegoś co mogłoby go poprzeć, ale... nie. Nic. Zero. - Czemu niby tak jest? Przecież chyba mogę kochać kogo chcę?...
Bo to mu się nie zgadzało. Miał... kochać... tylko kotkę? Jedną? A co jak pokocha dwie? A co jak pokocha kocura? Co wtedy? Nie będzie mógł go kochać? Wtedy ten kocur go wyśmieje? Ściągnął pysk w prostą kreskę, odsunął uszy do tyłu. Pierwszy raz nie wiedział nawet co powiedzieć. Bo był za mały i zbyt niedoświadczony, by umieć się wypowiadać w tej sprawie. Nie kochał nikogo. Nie tak.
- Chcę omawiać. Lubię rozumieć - dodał... ciszej. Bo wciąż myślał raczej o "pokrzywdzonej" Siniak, niż o tym, że ma trenować. Dziwna była ta miłość. Jakaś niesprawiedliwie brzmiała.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#7
- Nie da się ciebie nie słuchać, kiedy jesteś głośno. Nikt nie zwraca ci uwagi, bo my jesteśmy twoimi rodzicami i to nasz obowiązek ci to wytłumaczyć i tego dopilnować. Proszę jedynie, żebyś miał na względzie również komfort innych, dobrze? Zauważyłem że krzyczałeś mniej, naprawdę się z tego powodu cieszę i jestem z ciebie dumny, ale byłoby rewelacyjnie, gdyby krzyczenia nie było w ogóle. Myślę, że sam Łabędzia Gwiazda by cię za to pochwalił, wiesz? - próbował podejść do tego dyplomatycznie, spokojnie. Miał do czynienia z dzieckiem, z kotem młodym, nie z kimś dorosłym. Szpon nie rozumiał wszystkiego. Musiał pomóc mu to pojąć, wytłumaczyć jak działa świat, życie w społeczeństwie. Od tego był jako ojciec, nawet jeśli czasem opadał z sił i tracił cierpliwość. Jeśli się podda, albo zdenerwuje, wszystko pójdzie na marne i wrócą do punktu wyjścia.
- Sęk w tym, że nie da się kochać więcej, niż jednego partnera, Szponie. Kocham twoją mamę, tylko ją. Nie jestem w stanie pokochać kogoś innego. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to, że twoja mama nigdy nie była dla mnie ważna, a oprócz tego, bardzo bym ją skrzywdził. Miłość, cielesność i wszystko co z tym związane to bardzo obszerne i ciężkie tematy, synu. Jestem przekonany, że wszystko to zrozumiesz jak dorośniesz, że będę w stanie ci pomóc w razie jakichś problemów. Na razie jest na to jeszcze za wcześnie, ciągle się rozwijasz, poznajesz świat, lepiej zacząć od rzeczy zdecydowanie prostszych. - skwitował, uznając że nie ma na razie sensu poruszać tematu miłości i tego wszystkiego. Był młody, bardzo młody, właściwie to ledwie wyszedł z Chruśniaka. Miał dużo czasu na pojęcie tego czym jest miłość, teraz był czas na zajęcie się innymi sprawami. Być może jego bracia pomogą mu to zrozumieć, gdy zacznie się sezon na pierwsze zauroczenia i miłostki.
- Dobrze więc. Pierwsza zasada kodeksu brzmi: Broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie, kiedy pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. Czy możesz mi powiedzieć jak ją rozumiesz? - poprosił. Zamierzał dyskutować o każdym punkcie kodeksu po kolei, jeśli tylko Szponowi pomoże to wszystko zrozumieć i przyswoić.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#8
- ...Myślisz? - zapytał podejrzliwie. Oczywiście, wierzył że Łabędź byłby z niego dumny w każdej sytuacji, nie ważne do Szpon by robił, ale... hmm... drobne zapewnienie było miłe. Inna kwestia, czy w ogóle będzie się do tego stosował! Szpon miał swoje humory i humorki, żył SWOIMI ZASADAMI!!! I wszystkie inne tylko wokół niego egzystowały kiedy miał akurat na nie ochotę.
A ochoty nie miał na przykład na to. Bo im dłużej słuchał o tym co mówił mu ojciec, tym bardziej... nie wiedział co myśleć. Oczywiście, nie zgadzał się z nim. Było to dla niego głupie, nie miało sensu. On kochał wiele kotów! Może nie jak tata mamę, ale... no. Kochał. I co jeśli będzie kochał bardziej? Co jeśli faktycznie pokocha więcej kotów, tak super mocno że wejdzie z nimi w związek?
- W końcu - sapnął, gdy ten zarzucił pierwszą zasadą kodeksu. Ni odrobiny szacunku, ale czy Szpon się tym przejmował? Miał tendencje do mówienia bzdur w nieodpowiedniej chwili. - Noo... nijak! To brzmi samo w sobie dość logicznie, jak Klan ponad wszystko, nie ważne co będzie mnie łączyć z jakimś innym kotem, to muszę wybierać Rzekę.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#9
- Jestem przekonany. - odparł, próbując zmusić się do zapamiętania, że będzie musiał mieć do Łabędzia małą prośbę. Doskonale wiedział, że Szpon sobie to zapamięta i jeśli taki scenariusz nie będzie miał miejsca, Skrzące Słowo zostanie na zawsze znienawidzony a rzekome kłamstwo będzie mu wypominane do końca życia. Ah, dzieci.
- To prawda. Twoja mama miała kiedyś przyjaciela w klanie Wichru. Mało tego! Przez pewien czas był moim konkurentem bo się w niej zakochał. Tak więc możesz mieć przyjaciół poza Rzeką, możesz mieć nawet rodzinę poza swoim klanem, ale zawsze musisz stawiać klan Rzeki ponad nimi. Dlatego uważam że w zawieraniu przyjaźni nie ma nic złego, ale nic poza tym. Nie potrafiłbym staną do walki przeciwko twojej mamie, na przykład, gdyby doszło do konfliktu z innym klanem. - odpowiedział, dodając swoją opinię. Przyjaźnie - w porządku, ale miłość rodzina? Nie mógłby żyć ze świadomością że najbliższy jego sercu kot znajduje się na drugim końcu lasu razem z jego dziećmi. Że nie mógłby oglądać jak jego dzieci dorastają i poznałby je dopiero po mianowaniu. To byłoby po prostu nie do zniesienia.
- Nie poluj i nie wstępuj na tereny innego klanu. Jest to tak samo zrozumiałe i logiczne, tak myślę. Każdy klan ma swoje tereny, swoją zwierzynę i każdy pilnuje swojego nosa. Jeśli na przykład zobaczysz zająca na naszych terenach, ale w trakcie pogoni ucieknie on na teren innego klanu, nie możesz już go schwytać, nie należy już do twojego klanu. Czy to jest jasne? - omówił drugi punkt. Wydawał się równie oczywisty co pierwszy, ale wolał omówić wszelkie możliwe wątpliwości, żeby w przyszłości nie usłyszeć "bo myślałem, że...". Lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza ze Szponem.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#10
Czy on by umiał stanąć do walki z przyjacielem?
Nie wiedział. Nie wiedział, bo nigdy nie był w takiej sytuacji. Jego charakter był tak dziki, nieprzewidywalny, że mógł w jednej chwili być pewien takiego ataku, takiej walki, nie żałowałby niczego, ale... z drugiej strony, kto wie? Póki co jednak tylko parchnął pod nosem, uważając to za absurdalne, że ojciec nie umiałby walczyć z możliwym wrogiem. Bo na ten moment był bardziej niż pewien, że on dałby radę.
- Ale to nasz zając - mruknął niemal od razu. - Co jak nie będziemy w ogóle mieć jedzenia? Umrzemy z głodu?
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#11
- Jeśli pozwoliłeś mu uciec na tereny innego klanu, to już nie jest nasz zając. Dlatego jednak nie zalecam polowania w pobliżu granic. Nietrudno o jakiś głupi pomysł pod wpływem emocji. - wytłumaczył, tym samym odradzając synowi potencjalne polowania na granicach. Nietrudno było się zdenerwować i nawet nieumyślnie przekroczyć granice w pogoni za zwierzyną, a konsekwencje takiego czynu mogły być niewyobrażalne.
- Nie. Każdy klan dba o siebie, ale kiedy drugi klan jest w potrzebie, można liczyć na pomoc. Być może w drodze wyjątku inne klany użyczyłyby nam skrawku swoich terenów, a być może po prostu otrzymywalibyśmy trochę złapanej zwierzyny. Ciężko przewidzieć. Na pewno jednak nie zginęlibyśmy z głodu - w ostateczności moglibyśmy też polowania na terenach niczyich, tu w pobliżu lub nieco głębiej. Możliwości byłoby naprawdę wiele, ale odkąd żyję nie było jeszcze takiej konieczności. - dodał. Z pewnością nie umarliby z głodu, bo potencjalnych rozwiązań problemu było naprawdę wiele. Nie należało się zatem niczym martwić.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#12
Aha, no no... miało to sens, tak. Przytaknął więc głową, nie widząc sensu w komentowaniu oczywistego.
- To co dalej? - pogonił go (z lekka), ale oczywiście nie w złej myśli. Po prostu chciał mieć te teoretyczne rzeczy z głowy, a nie przeciągać jak nie miał żadnych pytań, bo tak to oboje tu tkwili i tyłki sobie odmarzali!
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#13
- Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. - kontynuował, skoro wszystko wydawało się być jasne i klarowne. - Starszyzna to koty powyżej setnego księżyca. Należą do niej koty, które całe życie spędziły na służbie klanowi i odbywają zasłużony odpoczynek. Są zatem zwolnieni z polowań, choć nikt im tego nie zabrania, gdy zdrowie ich nie ogranicza. Kocięta natomiast nie mogą same zapewnić sobie pożywienia i nie mogą polować. Są również przyszłością klanu. Dlatego właśnie koty piastujące te dwie rangi muszą zostać nakarmieni jako pierwsi. Czy do tego są jakieś pytania? - rozwinął dokładnie skąd taki punkt w Kodeksie. Starszyźnie należał się szacunek i nagroda za długie księżyce służby, zaś kocięta była przyszłością klanu. Należało więc o nich dbać w pierwszej kolejności, choć nikt nie powiedział, że gdyby zwierzyny było mało, wszyscy musieliby głodować, a całość z łowów byłaby przekazywana właśnie tym kotom. Byłoby to sprawiedliwie dzielone, z tą różnicą że pierwszeństwo mimo wszystko mieliby oni.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#14
- A jak na moje - oczywiście, musiał zacząć. Jakby nie pomarudził, to najpewniej jęzor by mu uschnął. Zresztą - i tak Skra oszczędził sobie momentu bólu uszu, bo w końcu poprzednią rundę Szpon nie pytał o żadne bzdury. - To każdy powinien jeść kiedy tylko chce. To jest, czaisz, nie że oooo zaraz ja czy ty pójdziemy i połkniemy wszystko co tylko jest na stosie, ale powiedzmy że jestem bardzo głodny, to normalne że coś sobie zjem.
Wzruszył barkami, przeskakując z łapy na łapę, wracając powoli do zabawy śniegiem.
- Czemu nie jesteś w starszyźnie? Wyglądasz jakbyś miał już z dwieście księżyców - rzucił zaraz wesoło. Nie, by go obrazić, ale po prostu... nijak miał w głowie wizję stu księżyców. Tata też nie wyglądał tak młodo jak on czy choćby nawet Cis. - A co jak ja powiem że mam sto księżyców? Kto mi udowodni że nie mam?
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#15
- Ja uważam przeciwnie. Nie stanie ci się krzywda, jeśli przez zjedzeniem czegoś upewnisz się, że kocięta i starsi już jedli. Starsi strzegli klanu, byś mógł się narodzić i rozwijać, zaś kocięta w przyszłości będą robiły to samo dla ciebie. Gdy zwierzyny jest w bród, zawsze będziesz mógł zjeść kiedy tylko masz ochotę. W przypadku kryzysu jedynie ostaną ci się mniej apetyczne kąski. Wojownicy i terminatorzy jednak są w kwiecie wieku. Nasze organizmy lepiej radzą sobie z chorobami, poradzą sobie z mniejsza ilością pożywienia lub nie stanie nam się większa krzywda, jeśli będzie to pokarm słabszej jakości. Starszyzna ma już wycieńczone organizmy, gorzej sobie z tym wszystkim poradzą, a kocięta są po prostu słabe, bo dopiero zaczynają się rozwijać, a w klanie należy dbać o wszystkich. Możesz się z tym nie zgadzać, ale musisz tego przestrzegać. - powiedział, tłumacząc mu dlaczego ten punkt ma ogromne znaczenie, tylko nie w obecnych czasach, gdy panował dobrobyt i nikomu niczego nie brakowało. - Pamięta się, kiedy mniej więcej dany miot się urodził. Nikt ci nie uwierzy że masz więcej niż sto księżyców, bo zawsze będzie ktoś - a zwłaszcza przywódca - kto będzie w stanie to oszacować. Zawsze będzie w klanie ktoś, kto będzie cię chociażby kojarzył. Domyślam się jednak, że jako młodzieniec masz zaburzoną percepcję wieku. Do starszyzny będę mógł odejść dopiero za trochę ponad dwadzieścia księżyców. Nie jestem aż tak stary, jak może ci się wydawać. - nawet jeśli żył prawie osiem razy dłużej od niego, dalej był młodzikiem w kwiecie wieku i daleko mu było to starego dziada. W młodym wieku jednak inaczej się na to wszystko patrzy, to oczywiste.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości