Logo Artemidy
Trening Źdźblastej Łapy
#1
Czekał na Biedronkową Łapę w wyznaczonym miejscu myśląc, że mogliby zacząć od pokazywania granic i może opisów ważnych stanowisk w innych klanach. Reszta przyjdzie z czasem, ale najłatwiej było zacząć od tego, no i oczywiście musiał jej pokazać Wyjące Wzgórza, ale to już inna sprawa i jakoś to ogarną, nie ma co. Czuł się dzisiaj wypoczęty, chociaż czy to był naprawdę odpoczynek, gdy ledwo można spać? Może po prostu musiał wziąć drzemkę po oprowadzeniu po granicy z klanem Cienia? Wiedział też, że skończy się na tym, że łapa mu powoli wysiądzie jak przejdą więcej. Boleśnie się przekonał, gdy chciał zrobić obchód całodniowy.
– Siemka, chodź idziemy najpierw na Wyjące Wzgórza – przywitał się od razu informując kotkę, gdzie aktualnie idą.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#2
W przeciwieństwie do Korzennej Woni, Biedronkowa Łapa czuła się tak samo wypoczęta, jak w dniu nauk. Była prostą, młodą istotką, której największym dotychczasowym problemem było to, że jej starszy kolega nie został mianowany - nie znalazłaby pewnie innego rozwiązania na problemy ze snem, niż po prostu... pójście spać. Zgodnie ze swoim wcześniejszym postanowieniem, obudziła Śpiewającą Łapę, jeśli ta wciąż spała, a następnie zastosowała się do wskazówki mistrza i poszła zjeść. Trochę spieszyła się z posiłkiem, nie mając całkowitej pewności, czy zabrała się za niego odpowiednio wcześnie. Po tym udała się do wyjścia z obozu - dotychczas nieprzekraczalnej granicy - i ucieszyła się, gdy zobaczyła czekającego kocura. Im bardziej zbliżała się do opuszczenia bezpiecznych terenów, tym bardziej biło jej serce. Wiedziała, że nie łamała żadnych zasad, ale jej umysł tak długo uznawał to wyjście za miejsce, do którego nie wypadało się nawet zbliżać...
- Dzień dobry! - odparła wreszcie, odzyskując wigor. Musiała wewnętrznie powtórzyć sobie kilka razy, że taka jest kolej rzeczy. Poruszyła uszami, słysząc dotychczas nieczęsto słyszaną nazwę. Od razu zapytała też: - Co będziemy tam robić? Czy będziesz mnie dziś uczył polować?
Oczywiście zamierzała dostosować się do tego, co zarządzi Korzeń, ale nie ukrywała swoich nadziei względem nauki polowania. Obiecała przecież Pajęczej Łapie, że pójdą złapać jakąś zwierzynę już po jej pierwszym treningu, a szkoda byłoby powrócić z niczym, gdy ich wspólny cel stanowiło pokazanie Lawendowej Gwieździe, że starszy kolega może już stać się wojownikiem.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#3
Wstał z miejsca i ruszył z kiwnięciem głowy, by szylkreta poszła za nim. Niebezpieczne i zakazane wyjście miało zostać kiedyś przekroczone przez niego i Pigwę. Miała to być ich wycieczka, a potem on się na nią obraził, gdy ta się wymigiwała, ale mimo to... lubił ją. Teraz zostały jedynie jej wspomnienia. Uśmiechnął się i odwrócił do Źdźbła.
– A jeśli chodzi o Twoje pytanie to miałem zamiar pokazać Ci raczej granicę z Cieniem i popytać o stanowiskach w klanach. Jak bardzo chcesz to mogę pokazać Ci pozycję łowiecką, ale raczej zostawiłbym to na później, gdy już tereny zaczną mieć dla Ciebie więcej sensu. Oczywiście lepiej jak chodzisz z kimś na polowania, ale ważne też, by się ogólnie nie gubiła – wyjaśnił łagodnie i zrównał z nią tempa, jeśli ona tego nie zrobiła. Nie uważał, by rzucanie jej na polowanie było jeszcze takim dobrym pomysłem, niby pamiętał jak Brzózka i on przez to coraz bardziej się rozpadali jako zespół, ale... była jeszcze za młoda. – Więc jak? Wolisz to co przygotowałem, czy zamienić to na stanowiska i coś o polowaniu? Jeszcze Cię na takowe nie wyślę, ale ogólnie mogę poopowiadać. Chociażby o starciu mnie i paru kotów z pelikanem? – dodał ostatecznie i poczekał na odpowiedź, a oni byli już kawałek poza obozowym laskiem. Mijali jakieś drzewka, a chwilę później zaczęły rzucać im się w oczy pagórki.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#4
Wspomnienie Korzenia było odrobinę bliźniacze z tym, które Źdźbło dzieliła ze Śpiewem - w ich przypadku chodziło tylko o wyjście z kociarni w młodym wieku, coś nawet niekoniecznie zabronionego, ale potencjalnie niepożądanego dla kociąt nieszczególnie odrośniętych jeszcze od ziemi. Wybranie się poza obóz stanowiło czyn większego kalibru, ale terminatorka otrząsnęła się już, gotowa na każde wyzwanie wobec jej dotychczasowych blokad. Musiała być dobrą wojowniczką!
- Zostawmy tak, jak to przygotowałeś! - odpowiedziała energicznie, uprzednio gwałtownie kręcąc głową. Jej pytanie nie miało w sobie ani trochę chęci sugerowania wojownikowi programu nauczania - to on był przecież mistrzem i z pewnością miał o wiele większe pojęcie, co będzie dla niej, jako nowej terminatorki, ważne!
Ponadto w Biedronkowej Łapie tliło się jeszcze trochę ciekawości z czasów kocięcych, a jej umysł wciąż nie przetrawił jeszcze pomysłu na to, jaki mógłby być kot z innego klanu. Chętnie obejrzałaby granice z Cieniem choćby po to, żeby sprawdzić wygląd ich terenów, dowiedzieć się, czy krajobraz obcej grupy znacząco różni się od tego, który będzie mogła zobaczyć, spacerując po Wyjących Wzgórzach.
- I bardzo chcę się dowiedzieć o stanowiskach w Klanach, ale o walce z pelikanem też! To było to ptaszysko, z którym walczyła Brzózka i... Czubatkowy Mrok? - dopytała, z odrobiną wahania dodając miano obgadywanej przez Pajęczą Łapę wojowniczki.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#5
Kiwnął głową nie zastanawiając się bardziej nad tym czy na pewno nie wolałaby czegoś zmienić, ale skoro nie protestowała to raczej w porządku. Brzózka była kompletnie inna w tych sprawach i wyminęli się z tym jakie ona potrzebowała nauczanie, a jakie on chciał jej narzucić. I gdzie ona teraz jest? Nawet nie wiedział.
– Tak to było to ptaszysko, ale najpierw zapytam Cię o nasz klan, a o ptaszysku opowiem Ci więcej jak będziemy na granicy – odpowiedział, a następnie powoli zaczął wspinać się z Biedronką u boku na Wyjące Wzgórza i łąki, które powoli już przestają być takie żywe. Szczególnie w Porę Nagich Drzew. – No więc pewnie wiesz kto jest w naszej trójcy klanowej? Chętnie posłucham, ale jak nie wiesz to też nie problem. I dodatkowo bym chciał się dowiedzieć czym zajmują się Matki oraz Kocięta w naszym klanie. Czy mają jakieś obowiązki albo coś ogólnie co przyjdzie Ci do głowy. Tylko bez stresu – powiedział spokojnie z lekkim uśmiechem i wskazał łbem na resztę pagórków, które ich otaczały. – I tak poza tym poznałaś już drogę na Wyjące Wzgórza – dodał wesoło.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#6
Kotka skinęła głową, odrobinę napinając ciało na wieść o nadchodzących pytaniach. Nie stresowały jej zanadto - pamiętała, że w trakcie nauk Korzeń też zadawał jej nieco pytań i wyszła z tego bez szwanku, mogąc pochwalić się odrobiną posiadanej już wiedzy. Napięcie było raczej jedną z części skupienia, które ogarniało właśnie Źdźbło, chcącą powtórzyć te niewielkie zasługi z czasów dzieciństwa. W międzyczasie starała się nie pozostać w tyle za Korzenną Wonią, jednocześnie skanując wzrokiem otoczenie, by jak najlepiej zapoznać się z terenami. W końcu niedługo miała polować w tych okolicach!
- Trójcy klanowej... To znaczy przywódca, zastępca i medyk, tak? - odpowiedziała, odrobinę zdezorientowana zwrotem użytym przez Korzenia, słyszanym nieco rzadziej, niż standardowe wymienienie rang. Zaraz jednak lekko potrząsnęła głową, by kontynuować odpowiedź. - Przywódcą jest Lawendowa Gwiazda, zastępcą jest Roziskrzona Noc, a medykiem Lśniąca Sadzawka i... Krwawnikowy Liść! - dodała już z większą pewnością. Najwyraźniej największą trudnością okazało się zrozumienie mniej powszechnego dla Źdźbła terminu, a nie przywołanie z pamięci konkretnych imion.
Zaraz nadeszła następna część, związana z matkami i kociakami. O obu rangach zdarzyło jej się rozmawiać - choć nie była to może najlepsza lekcja, Pajęcza Łapa komentował nieco prześmiewczo zakres ich obowiązków w rozmowie ze swoją młodą podopieczną. Kwestię przydatności kociaków Źdźbło przerabiała praktycznie z każdym, kto zainteresował się jej chęcią do nauki od najmłodszych księżyców.
- Matki... one rodzą kociaki i mieszkają z nimi w kociarni. Tak jak moja mama. - zaczęła, uśmiechając się na wspomnienie o Żbikopręgiej. - A kociaki muszą słuchać się rodziców i uczyć, nie tak, jak terminatorzy, ale są... przyszłością klanu! - dodała, pod koniec w zasadzie cytując Korzenia, który tłumaczył jej kiedyś kwestię przydatności najmłodszych członków Klanu Wichru. Co prawda dziwnie czuła się, mówiąc, że są przyszłością, być może dlatego, że niedawno sama piastowała tę rangę, ale potrzeba powtórzenia zapamiętanej formułki wygrała z zawstydzeniem. Po tym Biedronkowa Łapa ponownie rozejrzała się dookoła, chłonąc widok i towarzyszące mu emocje. Czuła się, jakby znalazła się w nowym świecie. - Dobrze, czyli to Wyjące Wzgórza. - powiedziała trochę do siebie, trochę do Korzenia.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#7
Skinął głową na pytanie Źdźbła, mówił już trochę potoczniej, bo nawet nie wiedział jak lepiej ubrać to w słowa, zresztą domyśliła się od razu, więc było wszystko pod kontrolą. Przyglądał się uważnie i widział lekko konsternację na jej pyszczku, zastanawiał się czy odpowie poprawnie, bo ostatnio się zmieniło coś.
– Tak, wszystkich dobrze pamiętasz – odpowiedział łagodnie, chociaż miał ochotę przerwać i wyjaśnić, że Lśniąca Sadzawka nie zasługuje i nigdy nie będzie zasługiwać na ten tytuł. Zrobiła tyle złych rzeczy i miała do każdego problem kto nie był po jej stronie, że nie pojmował co ta stara prukwa jeszcze tutaj robiła. No, ale córka Żbikopręgiej nie musiała o tym słuchać, szczególnie na treningu, więc po prostu ugryzł się w język i poczekał na następne odpowiedzi.
– Też bardzo dobrze, musimy się nimi po prostu opiekować, ale nie mają żadnych większych obowiązków – dopełnił tylko wypowiedź koteczki, ale odpowiedziała jak najbardziej poprawnie. Wiedział, że teraz inna sprawa. Granice. Mają iść na tą z Cieniem, a on cóż... Trochę się obawiał, jego łapa nie była wcale tak sprawna jakby chciał, a jeśli za długo będą chodzić to znowu będzie go boleć. Do wytrzymania, ale milej jak nie bolało. – A teraz chodź, pokaże Ci trochę tereny z Cienia... Wchodzić tam nie będziemy, ale zobaczysz coś na pewno. No i jak będziemy szli to opowiedz mi jeszcze czym zajmuje się Starszyzna, a czym Terminatorzy – wydał polecenie, chociaż nie było to coś co musiało być wykonane, jak nie wiedziała to też jej głowy nie urwie. No ale ruszyli, najpierw wchodząc w Samotne Jodły, a potem się zobaczy gdzie dalej by chciała iść.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#8
Na szczęście Korzeń powstrzymał się przed wygłoszeniem opinii na temat medyczki, do której Źdźbło żywiła zupełnie inne uczucia. Była za młoda, by poznać którekolwiek z przewinień Lśniącej Sadzawki, zamiast tego mając okazję poznać ją jako z początku surową, a później już wyłącznie miłą, starszą kotkę. Skrytykowanie jej mogłoby zrobić z treningu lekcję historii. Nie, żeby Biedronkowa Łapa niechętnie podchodziła do poznawania przeszłych zdarzeń, ale akurat te mogłyby namieszać jej w głowie.
Skinęła głową, zadowolona z udzielenia poprawnych odpowiedzi. W zasadzie większość tej wiedzy miała w głowie dzięki obecnemu mistrzowi, ale ten pewnie byłby zadowolony również z tego, że części dowiedziała się od Pajęczej Łapy. Choć po zadaniu kilku dodatkowych pytań równie dobrze mógłby zupełnie zawieść się na białym kocurze, powielając swoje odczucia wobec medyczki również w kierunku jej syna.
Źdźbło podążyła za Korzeniem, niezbyt świadoma dalszych problemów z łapą kocura - pewnie gdyby o nich wiedziała, miałaby większe opory przed wychodzeniem poza obóz. Na szczęście mogła się skupić na kolejnym etapie przepytywania, ponownie nie stanowiącym zbyt wielkiej trudności.
- Starszyzna to starsze koty, które już zasłużyły się dla klanu. Nimi też się opiekujemy. - odpowiedziała zwięźle, znów wspominając rozmowę z nauk na temat tego, gdzie zaczynało się bycie darmozjadem. Na chwilę zastanowiła się nad pytaniem o terminatorów - ich obowiązki były bardziej rozległe. - Terminatorzy muszą się uczyć na treningu, a jeśli umieją już polować, to muszą coś upolować i przynieść, zanim zjedzą, bo starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, zanim nie zapolują, by nakarmić starszyznę. - wyrecytowała dwie z zasad Kodeksu. - Poza tym muszą wymieniać mech w legowiskach.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#9
Słuchał uważnie i nie przerywał Biedronce, wolał poczekać na konkretną odpowiedź i poprawić jeśli zaszłaby taka potrzeba. Miał nadzieję, że nie zagadywał też koteczki zbytnio, by się nie okazało, że nie zwraca uwagi na otoczenie, znajomość terenów też jej się przyda, ale o tym zaraz.
– Tak, ponownie. Wszystko wiesz – rzucił wesoło, chociaż było to też bardziej żartobliwie, bo czy wszystko wie to trzeba jeszcze sprawdzić, ale radziła sobie bardzo dobrze i cieszyło go to. Ukłucie w brzuchu pojawiało się jednak, gdy myślał o swoich innych terminatorach, najpierw Pączkująca Łapa zaginęła, potem Stokrotkowa Łapa się izolował, a Brzozowa Łapa? Czasami nawet nie wracała do obozu, bał się, że w końcu w ogóle nie wróci. Zawsze miał oko na swoich terminatorów, sprawdzał czy są w obozie, miał jakieś oko na nich dla własnego spokoju ducha.
– Dobrze, rozejrzyj się trochę po okolicy, niedługo dojdziemy do granic, ważne też byś znała tereny – polecił i wskazał pyskiem na wprost, zamierzał zaprowadzić ją na Borsuczą Norę, a potem się zobaczy. Szli w ciszy w większości, bo nie chciał jej rozpraszać cały czas, a poza tym jeszcze parę kroków i mogli się zatrzymywać. – No i jesteśmy, możesz się rozejrzeć, a ogólnie to możesz wybrać czy chcesz odwiedzić Cztery Dęby i granice Rzeki dodatkowo, czy iść w dół i spojrzeć na granice z Ziemią Niczyją – wyjaśnił od razu i poczekał na to co ustali kotka albo może co zauważy na terenach innego klanu?
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#10
Uśmiechnęła się lekko w odpowiedzi na pochwałę, dla odmiany praktycznie pewna, że była ona żartobliwa. W rozmowie z siostrą czy kimś młodszym prawdopodobnie zaczęłaby już tłumaczyć, jakiej wiedzy jej brakuje i ile ma jeszcze nauki przed sobą, ale w przypadku mistrza nie miała na tyle śmiałości, dodatkowo zwyczajnie wierząc w to, że Korzeń wie już takie rzeczy. Ponadto, zgodnie z jego nadziejami, skupiała się także na rozglądaniu po mijanych terenach. Zatrzymała się na moment, gdy dotarli do obszaru Samotnych Jodeł.
- Czy ten teren ma jakąś nazwę? Tak jak Wyjące Wzgórza? - spytała, przesuwając wzrok z powrotem na niebieskiego kocura. Skorzystała też z okazji na chwilę odpoczynku, biorąc parę oddechów i sprawdzając, czy zauważy jakieś różnice między powietrzem obozowym a tym poza obozem. Niestety nie wyczuła żadnych cech, które mogłaby samodzielnie nazwać.
Następnie znowu podążyła za wojownikiem, nie narzekając jeszcze na szczególne zmęczenie. Rozglądała się jeszcze uważniej, niż dotychczas, przekonana, że gdy tylko dotrą do granic, sama będzie w stanie do zauważyć. W zasadzie to była naprawdę blisko oczekiwania, że podział między Klanem Wichru, a Klanem Cienia, będzie oznaczać wyraźna, prosta kreska na podłożu. Niestety żadnej takiej nie było w pobliżu, a Biedronkowa Łapa przeniosła spojrzenie na mentora.
- A skąd wiemy, gdzie kończy się nasz teren, a zaczyna Klan Cienia? - spytała, zaraz poruszając uszami i dodając kolejną wątpliwość: - I to miejsce też ma nazwę?
Zaraz potem otrzymała możliwość wyboru, na co podniosła szybciej głowę, zaciekawiona przedstawionymi opcjami. Przez moment mogła nawet wyglądać na niezadowoloną - najlepiej bowiem przyjmowała te decyzje, które podjęły starsze, mądrzejsze od niej koty - ale gdy usłyszała o Czterech Dębach, ciekawość wzięła górę. Mówili przecież o miejscu Zgromadzeń, jednym z elementów opowieści pochodzących wyjątkowo od Klekoczącego Bociana!
- Chciałabym zobaczyć Cztery Dęby. Tam odbywają się Zgromadzenia, prawda? Opowiesz mi tam o Zgromadzeniu, na którym byłeś?
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#11
– Hm? Och to po prostu Samotne Jodły, nic szczególnego, ważniejsze są granice – odpowiedział z lekkim uśmiechem, bo no oczywiście było to istotne, ale nie aż tak jak granice, bo jeszcze nie ogarnie, że właśnie przekroczyła jakąś i co? Niedobrze. Dlatego też poczekał chwilę na Źdźbło, a potem ruszyli dalej, bo Terminator nie znający granic to nie za mądry Terminator.
– Przede wszystkim po zapachu. Jeśli dobrze wciągniesz powietrze to poczujesz, że zapach Cienia jest bardziej bagienny i błotnisty sam w sobie, trochę inny, niż nasz. Pachniemy bardziej łąkami i lasami. No i w pewnym momencie odróżniasz je po pamięci, znasz je jak własne legowisko i nie ma nawet mowy, że się pomylisz. Musisz po prostu się przyzwyczaić. Stoimy na Borsuczej Norze, znaczy... tak się nazywa. Nie konkretniej na niej stoimy – wyjaśnił wszystko najlepiej jak umiał i sądził, że zrobił dobrą robotę. Nie dało się przecież poznać granic po wygrzebanej linii, nie dało się po kotach co stały i informowały na bieżąco, Gwiezdni też nie pilnowali. Wolna łapa co zrobisz, po prostu nie przekraczaj ich jak nie chcesz dostać w łeb. – Tak, tam się odbywają i opowiem, jak najbardziej – potwierdził wesoło, chociaż jeśli miałby opowiadać o Zgromadzeniu to czy opowiadać o dramie jaką wywołała Lśniąca Sadzawka, czy jednak nie uda mu się zatrzymać opinii o niej dla siebie samego? Musiał się chwilę nad tym zastanowić. – No ale najpierw dokończymy sobie rangi w klanie, co? Wiesz jakie zadania ma Przywódca i Zastępca? – zapytał wesoło, acz łagodnie. Jeśli nie wiedziała to najwyżej sam jej wyjaśni, sam przecież nie wiedział czym zajmował się zastępca, a raczej nie znał jego ukrytej funkcji, która aż tak ukryta niby nie jest. Wtedy była.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#12
Skinęła głową, jeszcze raz rozglądając się w poszukiwaniu jodeł, które dały nazwę temu miejscu, a następnie skupiając się z powrotem na ich dalszej wycieczce - skoro Korzeń twierdził, że granice są ważniejsze, to Źdźbło jak najbardziej miała zamiar go słuchać. Jej instynkt także przecież podpowiadał, że za brak wiedzy na temat nazw nie grozi jej złamanie Kodeksu, ale za wstępowanie na tereny innego klanu już jak najbardziej. Tak, zdecydowanie musiała skupić się na nadchodzącej lekcji, by nie ryzykować przewinieniem. W tym celu na pewno powinna zrozumieć, jak odróżniać od siebie tereny.
Jeszcze raz wciągnęła powietrze, zasłuchana w słowa mistrza, by w zapachu tym razem wyłapać jakiekolwiek nuty wskazujące na to, że znajdują się tuż przy terenach Cienia. Może faktycznie dało się wyczuć pewne różnice? Niestety Biedronkowa Łapa miała zerowe doświadczenie z bagnami, błoto pamiętając jedynie z wczesnego okresu swojego życia, gdy panowała deszczowa Pora Opadających Liści. Musiała więc postawić na wiarę, że to, co wyczuwa, faktycznie jest zapachem Cienia.
- Hm, przywódca... Słowo przywódcy jest prawem, no i Zgromadzenie czterech klanów odbywa się z woli przywódców podczas pełni księżyca, kiedy trwa rozejm. - znowu zacytowała Kodeks, wspominając zasady dotyczące przywódców. Następnie to samo zrobiła wobec drugiej rangi: - I Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#13
Ruszył więc w stronę Płaskiego Głazu wraz z Źdźbłem przy swoim prawym boku, dzięki czemu stał między nią, a granicą z Cieniem. Było to po prostu bezpieczniejsze albo po prostu miał takie wrażenie, pilnował by kotka nie przekroczyła jej chociaż niechcący. Czasami się da zamyślić i nikt jej nic za to nie zrobi, ale na Treningu spróbuje jednak nauczyć ją gdzie mniej więcej powinna się zatrzymywać, by nikt się nie doczepił. Oczywiście słuchał uważnie przy tym co miała do powiedzenia o randze Przywódcy i Zastępcy, ale oprócz tego, że były to tylko regułki z Kodeksu to nie były one do końca pełne.
– Kodeks jest ważny, ale nie przekłada się aż tak na zadania i obowiązki – zaczął niewzruszenie, bo potknięcia nie były złe, miała dobry początek, ale najwyraźniej nie znała całego konkretu. Nie patrzył na nią, ale mówił do niej z tym swoim lekkim uśmiechem. – Widzisz, Przywódcy może i zwołują Zgromadzenia, ale to nie jest ich codzienne zadanie. Dbają o nas i o to byśmy byli zorganizowani, zwołują Ceremonie, mianują Wojowników jak i Terminatorów – tutaj puścił jej oczko. – Wyznacza mistrzów, ogólnie prowadzi nas. No i Przywódcy dostają dar dziewięciu żyć, ale niestety nic o tym nie wiem. Może to Ty mi kiedyś opowiesz jak zostaniesz Przywódcą? Kto wie – zaśmiał się, chociaż nie dlatego iż był to szyderczy żart. Wydawała mu się to po prostu wesoła wizja, a na dodanie lepszego przekazu trzepnął szylkrerke w bark. – Zastępcy zaś pomagają nam jak i Gwieździe. Teraz Roziskrzona Noc zwołałaby ceremonię, gdyby Lawendowej Gwiazdy nie było w klanie, nie miałaby siły, czy cokolwiek innego. Zastępcy czuwają nad nami i nad Przywódcami. Wyznaczają polowania i patrole, tak samo jak Ci coś przeszkadza z treningiem to idziesz do nich najczęściej. Więc jakby co to uderzaj do mojej mamy i mów jak coś Ci ze mną przeszkadza – zażartował tak jak jego Zastępczyni Wichru kiedyś z nim. – Nie zawsze zaś Zastępca zostaje Gwiazdą, zdarza się, że ktoś ginie lub przechodzi do Starszyzny. A poza tym wiesz co? Kiedyś Zgromadzenia powinny się odbywać w każdą pełnie księżyca! Tak głosił Kodeks, ale zmieniono go, bo nasze życia są o wiele spokojniejsze od tego co mieli nasi przodkowie. Nie musimy tak często się zbierać. – zakończył swój wywód o wszystkim, gdy ich łapy powoli dochodziły do miejsca Płaskiego Głazu, ale to zaraz. Najpierw chciał dowiedzieć się czy wszystko przyjęła do wiadomości, a poza tym nagadał się i musiał wziąć wdech i nawilżyć paszczę.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#14
Źdźbło raczej nie zauważyła subtelnej ochrony Korzenia i sposobu, w jaki powstrzymywał ją od nieświadomego przekroczenia granicy, ale była skupiona na wyszukiwaniu różnic między terenami zarówno wzrokowo, jak i poprzez węch, cały czas biorąc głębokie lub krótsze, porządne oddechy i starając się w tych porcjach powietrza odnajdować część Wichrową i część Cienistą. Było to nadal trudnawe zadanie, a choć Biedronkowa Łapa uwielbiała przede wszystkim teorię i regułki, co udowadniała swoją wypowiedzią o funkcjach przywódców i zastępców, to wiedziała, że musi zdobyć kolejną z praktycznych umiejętności.
- Myślisz, że mogę kiedyś zostać Przywódcą? - zapytała po wesołej uwadze, częściowo uśmiechnięta, a częściowo jednak wypełniona niepewnymi, nieokreślonymi uczuciami. Może gdyby kiedyś faktycznie objęła tę rangę, to byłaby w stanie dbać o Klan Wichru nawet lepiej, niż jako dobra, ale jednak wojowniczka? Oczywiście wciąż wolała otrzymywać rozkazy, niż je dawać, ale jeśli miałoby to przynieść pożytek klanowi...
Wsłuchała się w dalszą część wyjaśnień, nieco zawiedziona tym, że najwyraźniej jej odpowiedzi sporo brakowało. Niemniej chętnie dowiedziała się więcej na temat rang, zadowolona z tego, że od tego momentu nie będzie już mieć dziurawej wiedzy w tej kategorii. Na wspomnienie o tym, że Źdźbłu mogłoby coś przeszkadzać w Korzeniu, z przestrachem w oczach spojrzała w kierunku wojownika.
- Ale nic mi nie przeszkadza! - zapewniła, kręcąc gwałtownie głową. Na następną obserwację dotyczącą Zgromadzeń tylko skinęła głową z lekkim uśmiechem, zaraz jednak pomyślała o pewnej interesującej kwestii. - Czyli... kiedyś było mniej spokojnie? W jaki sposób?
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#15
– Tak naprawdę każdy może nim zostać – zaczął wesoło. – Nie każdy się nadaje to na pewno, ale Ty? Jak dla mnie mogłabyś i zostać Przywódcą! Czemu nie? Już jesteś ambitna – uśmiechnął się. – Nie namawiam jednak i nie rzucam Cię od razu do rządzenia klanem, luźna myśl. No i jak dobrze pamiętamy kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora – wyrecytował jej też formułkę z Kodeksu, bo w sumie czemu nie! Wiedział, że pewnie ma ją gdzieś schowaną w pamięci i zna ją, ale dodatkowo rzucić też może, nie zaboli ich to. – Ja kiedyś chciałem zostać Przywódcą, ale zrozumiałem, że się do tego nie nadaję. Najpierw chciałem nim zostać z moim samolubnych pobudek, a potem trochę bardziej spokorniałem i zwyczajnie nie umiałbym przewodzić całym klanem. Ty też jak poznasz siebie lepiej to będziesz wiedzieć, czy to będzie Twoja ścieżka. Czasami bycie zwykłym Wojownikiem to najlepsze co może być – opowiedział szczerze i spojrzał na Źdźbło. Oboje byli młodzi, ale on znał siebie lepiej, niż dzieciak co dopiero z kociarni wyszedł. Nadal nie sądził, że umiałby przewodzić klanem, zaś jego mama... cieszył się, ale i bał, nie jej decyzji, a tego jak wpłynie na nią rządzenie tyloma kotami. Co jeśli będzie to dla niej za ciężkie?
– Żartowałem! Ale ciesze się, że nic Ci nie przeszkadza – zaśmiał się i aż na chwilę przystanął z tego w miejscu. Nie sądził, że tak się przejmie, ale to chyba będzie jego ulubiony żart od dzisiaj. Nie ma co, ma zamiar go używać już do końca życia. – Więcej wojen między klanami. Byliśmy wrogo nastawieni do siebie, teraz jest między nami więcej przyjaźni i czasami związków. Nie znam się niestety, aż tak na tym... Deszczowa Pogoda! Ona dużo wiedziała, mama mojego... przyjaciela – zatrzymał się w słowach na chwilę, bo ukłuło go. Nie wiedział co. Lekki ból na wspomnienie o Vernonie... gdzie on się podziewał? Żył jeszcze? – Niestety dawno już jej nie ma w obozie, może odeszła? A może coś się wydarzyło? Nie wiadomo, ale czasami już tak jest – stwierdził, chociaż teraz żałował wchodzić na te wody. Chciał się wycofać, nie chciał rozmawiać o nich... nie chciał mówić o swoim jedynym wspaniałym wyjątkowym burasie, którego również gdzieś poniosło i jeszcze nie wrócił. I może nigdy nie wróci? – No, ale jesteśmy przy Płaskim Głazie! Tu jak przekroczyć granice jesteśmy na terenie Czterech Dębów, a kawałek w tamtą stronę – wskazał głową. – Jest Podnóże Pagórka. I dziś chyba byśmy kończyli oprowadzanie tutaj, więc... rangi i opowiem o Zgromadzeniu, co Ty na to? – zapytał z lekkim uśmiechem.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości