Sowie Spojrzenie ulokował swoją kryjówkę w jednej z rozkopanych mogił, które znajdowały się w Kamiennych Pazurach. Widać było, że była ona pusta już od dłuższego czasu. W dość płytkim dole znajdowała się marnie sklecona, drewniana trumna, która, nadgryziona zębem czasu, raczej już trumny nie przypominała. W tym momencie bardziej można by było ją uznać za jakiegoś rodzaju mizerne podpory, żeby ziemia się nie zapadła do środka. Góra dołu i stary kamienny nagrobek były zarośnięte pnączami, które robiły za swoisty dach, ukrywając wszystko w środku przed wzrokiem nieuważnego przechodnia. Jedynym wejściem do środka była wygryziona dziura w pnączach po stronie naprzeciw nagrobka.
Przedmioty znajdujące się w legowisku: kocia czaszka
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Bury samotnik akurat wygramolił się z legowiska, które kiedyś sobie tu stworzył, wyglądając przy tym przy okazji jak zombie, który w jakiś sposób został ożywiony i wypuszczony ze swojego trumiennego więzienia. Sowie Spojrzenie jednak się tym za bardzo nie przejmował. Miał inne rzeczy do roboty niż przejmowanie się takimi drobiazgami. Szkielet burknął coś do siebie pod nosem a potem spojrzał się na pozycję słońca. Robiło się ciemno, niedługo pewnie księżyc zacznie wchodzić na niebo. To dobrze. W nocy wychodzi więcej mar, z którymi mógłby zrobić porządek. Były cienisty przeorał ziemię przed swoim legowiskiem pazurami, zaznaczając kolejny raz, że jest to jego własność i nikt nie ma prawa tutaj wchodzić. Sowa nie będzie tolerował więcej intruzów na swojej ziemi, a zwłaszcza w swoim legowisku. Nie miał już na to siły, tylko mu przeszkadzali. Jeśli nie będzie ich się dało przegonić słowami i strachem, buras będzie musiał używać przemocy. Tak sobie postanowił.
//Sekwoja
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Za to Sekwoja nie przejmowała się tym że właśnie wparowała na czyjeś terytorium. Jak chcesz by nikt ci nie właził, to musisz umieć się bronić. Jak nie, to sam sobie jesteś winny. Zobaczyła kocura, który wyglądał, jakby byle pierdnięcie mogło go zdmuchnąć. Totalnie jakby w każdej chwili mógł zejść z tego świata. Co za ofiara losu, aż ją wykręcało od środka, gdy na niego patrzyła. Jak można był tak się zaniedbać. Jk taki kościotrup mógł przeżyć tak długo na wolności. Czyżby był, jakimś byłym pieszczoszkiem dwunożnych. Zabaweczką, którą się znudzili. No, nie mogła przejść obok, nie wściubiając swojego nosa. Chociaż jeszcze nie wiedziała co chce z tym fantem zrobić.
- Wyglądasz jak śmierć - zaczęła. Bez żadnego dzień dobry, przedstawienia się, czy podobnych pierdół. Prosto z mostu.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Sowie Spojrzenie zmarszczył brwi i odwrócił głowę w stronę nowoprzybyłej kiedy ta do niego podlazła jakby znajdowała się na swoim podwórku. Bury szkielet warknął kiedy usłyszał jej słowa. Co za totalny buc. Nie dość że przyłazi, włazi jak do siebie to jeszcze będzie go obrażać. Niedoczekanie jej.
-Wolę wyglądać jak śmierć niż jak jakaś niedorobiona owca -syknął, orając przy okazji pazurami ziemię, którą miał pod łapami- Czego tu szukasz przybłędo? -warknął jeszcze i cały się najeżył. Widać po nim było, że był w wybitnie złym humorze w tym momencie, starając się przy okazji pokazać, że denerwowanie go raczej nie przyniosłoby niczego dobrego i nie było dobrym pomysłem.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
- Wole wyglądać, jak owca, niż byłe wiaterek mógł mnie zdmuchnąć - warknęła, bo na takiego wyglądał jej kosiarz. Zaraz nawet zębami nie będzie się złapać by nie odlecieć. Miała nawet do niego interes, ale w tej chwili bardziej miała ochotę obrzucić go większą ilością wyzwisk, niż rozmawiać. W Nowym Świcie na pewno go nie chciała. Jak mówiła o typach spod ciemnej gwiazdy, to właśnie takich miała na myśli. - Szukam kogoś z wiedzą o zaświatach, a ty mi wyglądasz na wystarczająco szurniętego -
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
-Ten wiaterek to ci zaraz dmuchnie po gębie -odpysknął. Niech typiara się lepiej nie panoszy, jest na jego rewirze, na jego terenie, na terenie cienie, które nie lubią obcych tak samo jak on.
A potem… zaśmiał się. Cóż… zdecydowanie nie brzmiało to jak normalny śmiech, raczej jakby Sowa miał się zaraz udusić, ale jakby się chwilę zastanowiło to pewnie można by było dojść do odpowiednich wniosków co to takiego było.
-Może i mam, może i nie mam, ale nawet jakbym miał to czemu miałbym wiedzę tę zdradzać tobie, hm? -wycharczał.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Typo niech lepiej nie chucha, bo jak poczuje jego śniadanie z przed trzech dni to, spuści mu łomot. Nic nie odpowiedziała na jego kolejną głupią odzywkę, tylko parsknęła i dalej biła wściekłe ogonem. Jego dziwny śmiech, sprawiał że jeszcze bardziej chciała przejechać jego gębą po żwirze. Normalnie jakby muchą się krztusił. Obrzydliwe.
- Mogę cię nauczyć polować, to w końcu sam byś nie był na wpół martwy - zaproponowała. To by mu się chyba najbardziej przydało, bo mamuśka, go nie nauczyła jak się myszki łapie.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
-HA! Ty mówisz poważnie? -wyśmiał ją- Nie potrzebuję żebyś mnie uczyła polować. Bardzo dobrze sobie radzę samodzielnie -aż go rozbawiła swoją śmieszną propozycją, a rozbawić Sowę było niemożebnie trudno- Oh Gwiezdni i Bezgwiezdni, to był wyjątkowo żenująco śmieszny żart -prychnął jeszcze. Cóż ona sobie w ogóle myślała? A może niczego nie myślała? Może miała całkowicie pusty łeb? W sumie Sowie Spojrzenie ani trochę by się nie zdziwił, od początku kocica mu się nie spodobała i teraz jedynie przekonywała go w stwierdzeniu, że jest zwyczajnie tępa i bezsensownie agresywna.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
- ...a tak w ogóle to twoje cienie nijak się mają do moich cieni. Bo moje są groźniejsze po prostu, nie moja wina że ich nie widzisz - wzruszyła barkami, kierując się, jak zawsze, w stronę rozkopanej mogiły, wyprzedzając Sowę by pierwszej dotrzeć do legowiska. Podobała jej się miejscówka samotnika, bo była bardzo mroczna, niejeden sztucznie depresyjny młody kociak byłby zachwycony mieszkaniem w grobie. Co może być lepszego od szczania na klanową władzę czy system? Oczywiście przebywanie wśród zwłok.
- Nie myślałeś żeby tu trochę urządzić? Nie mówię, że musisz zaraz od razu spać w kwiatkach, ale żeby nanieść tu trochę mchu? Tak żeby w dupe nie gryzło.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Groźniejsze. Sowie Spojrzenie nie chciał jakoś w to uwierzyć, zwłaszcza w to że on ich nie widzi. Do tej pory nie było cieni, których Sowie Spojrzenie nie widział, właśnie dlatego w imieniu, które sam sobie nadał, uwzględnił swoje spojrzenie, które widzi więcej niż inne koty.
-Groźniejsze? Czyli co według ciebie robią? -zapytał z oczywistą nutką wątpliwości w głosie. Nie było groźniejszych cieni od tych, które widział bury szkielet, bo takie to chyba musiałyby się wywodzić z największych głębi Miejsca Gdzie Brak Gwiazd, a takie za wiele wymagały, więcej niż Mysz mogłaby im dać.
Sowa też lubił swoje legowisko, było odosobnione, ciemne i nikt nie spodziewał się znaleźć legowiska w starej mogile, więc nikt wręcz tam nie szukał, tylko chyba przypadkiem ewentualnie mógłby ktoś go znaleźć, a takie coś to wtedy załatwi się siłą, pazurami i kłami.
-Do tej pory miałem ważniejsze zadania niż zajmowanie się dekoracjami i wygodą -stwierdził.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Sowa bywał trudny w komunikacji. No, może nie tyle trudny, co osobliwy i czasami Mysz miała ochotę się przymknąć i przemyśleć dokładnie jak odpowie na kolejne pytania albo jakie zajęcie tym razem mu zaproponuje. Szybko jednak zrezygnowała z takich zabaw, kiedy wyszło na to, że myślenie jednak wymaga trochę zbyt dużo zaangażowania, które nie było warte czasami nijakich lub dziwacznych reakcji samotnika, których zrozumieć nie umiała.
- Mordują. Na przykład. I straszą i nachodzą, zasadzają się, łapią w pułapki. No wieeesz, standard. Tak właściwie to zrobią wszystko o czym pomyślisz i jeszcze więcej, tylko twój mały koci mózg nie jest w stanie tego ogarnąć. Ale to nie obelga tylko fakt - dodała, wskakując na kamienny nagrobek. Zamierzała mu kłamać i oszukiwać ile tylko się da, bo jak z jednej strony robiła to dla zabawy, to z drugiej Sowa był niestabilny i kto wie, co by zrobił, jakby jednak Mysz okazała się go okłamywać cały ten czas.
- Coś nie wierzę, żebyś na jedno uderzenie serca nie mógł usiąść na zadzie. Przyniesienie mchu to żadna filozofia!
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Nie, to nie był standard… takie rzeczy robili Bezgwiezdni… cienie są tylko duchami tych co nie zaznali spokoju, ale nigdzie nie trafili, nie zdobywając przez to żadnej formy, którą mogliby pokazać, zlewając się z cieniami tej śmiertelnej rzeczywistości, i żeby stąd kierować kotami widzącymi takimi jak on. Ale mógł wybaczyć to, że Mysz nie wiedziała jaka różnica jest między tymi dwoma bytami, była młoda i głupia, Sowa ją jeszcze przeszkoli.
-Tak robią Bezgwiezdni, wiem, bo z jednym walczyłem a z drugim rozmawiałem -charknął- A mój mózg akurat potrafi ogarnąć i zrozumieć dużo, nie to co ci idioci z Klanu Cienia, właśnie dlatego jestem tym kim jestem, bo widzę więcej niż barany, które mają zamknięte oczy, ignorując wszystko -burknął, wyciągając pazury i orając ziemię pod łapami na samą myśl o tych wszystkich idiotach z Cienia, którzy uważają go za wariata.
-Bezgwiezdni nie mają cierpliwości, cienie również -powiedział a później zastrzygł uszami kiedy usłyszał kolejny niecierpliwy szept- Zaraz! -syknął, spoglądając gdzieś w bok.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Przekręciła oczami. Mocno, żeby chociaż na chwilę bury zniknął jej z oczu. Nie dało się przy nim odpocząć. Tak po prostu. Był dziwny, bywał głośny albo na odwrót, tak cichy że miała ochotę go walnąć żeby sprawdzić czy żyje. Niestety żył za każdym razem.
- A co ty się tak mądrzysz? Boli cię, że wiem więcej od ciebie. Bo wiesz, to nie tak, że ty wiesz wszystko i te twoje cienie mówią ci wszystko. A żeby istnieli Bezgwiedni to najpierw musieliby być Gwiezdni. A ty chyba nie wierzysz w takie głupoty, co? - głupio pytała i prawdopodobnie doskonale znała odpowiedź. Niestety jej brak wiary w kocich przodków trochę się gryzł z opowieściami o cieniach czy innych duchach, ale starała się to jakoś trzymać w ryzach nierozsądku, bo tylko wtedy miało to jakiś sens. A raczej jego brak, ale mogła to argumentować, że samo życie nie ma sensu.
- Mają, po prostu cię nie lubią. Ja mogę robić co chcę, tylko żywi mnie ograniczają.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
-A mądrzę się, bo ja tu jestem tym z większym doświadczeniem i wiedzą jeśli chodzi o zaświaty -Sowa syknął przeciągle, piorunując Mysz zielonym spojrzeniem. Jeśli młoda będzie się tak rzucać to ten dzień zdecydowanie zbyt dobrze i przyjemnie się nie skończy. Była cienista kotka nie była mu niezbędna do wykonania planu, była po prostu ułatwieniem w jego wykonaniu, nie czymś co musiało się w nim znajdować, żeby doszedł do skutku- Bezgwiezdni, Gwiezdni, jeden pies, niczym się tak naprawdę od siebie nie różnią -warknął i przeciął kilka razy powietrze chudym ogonem- Obie frakcje trzeba wyeliminować -prychnął, bo właśnie to zamierzał zrobić- A ty co? Nie wierzysz w coś w co widzisz codziennie na własne oczy? -zapytał podejrzliwie. Na tych podejrzeniach skupił się na tyle, że nawet nie skomentował tej ostatniej głupoty, która wyszła z pyska Myszy.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
- A może mi cienie szeptały słowa zanim się jeszcze urodziłam, hm?? Może zanim w ogóle byłam myślą?? I wtedy mam bezgranicznie większe doświadczenie od ciebie - wzruszyła barkami, jakby to była najoczywistrza rzecz na świecie i całkowicie sensowna. Może i nie powinna była skakać z odzywkami do Sowy, kiedy ten znacznie ją przerastał siłą, nawet jeśli na takiego nie wyglądał.
- Cienie to nie duchy. Cienie to...cienie. Po prostu. Duchy nie istnieją. Ale prędzej uwierzę w ducha niż gwiezdnego kotka na chmurce, no błagam. Nie jestem dzieckiem - przekręciła oczyma. - W ogóle, Sowie Spojrzenie, słyszałam, że sam sobie nadałeś imię. Ja też chcę. Po prostu Mysz jest fajne, bo wiesz, nikt się nie spodziewa jak nagle zaatakuję, bo ojej słodka mała Myszka. Ale takie Mysie Spojrzenie też by było fajne, hm? Ale rozumiem, prawa autorskie, to ci nie zabiorę, ale może ci coś chodzi po tej twojej główce?
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]