Księżyce: 53
Mistrz: Rześka Pszczoła
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Śnieżny Płatek [npc]
Ojciec: ??? [npc]
Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe
Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Siniak niefortunnie nałożył się położeniem ze swoim poprzednikiem i... dał się odczuć. Nie na tyle by odebrać całą radość z kolejnego już (!!) sukcesu tego dnia. I nie na tyle by wydawało się to istotne, więc potrząsnął przecząco łbem w odpowiedzi na pytanie Łabędziej Gwiazdy.
– I wydaje się jakieś prostsze! – przyznał z zachwytem. – Jakbyśmy tu zostali do wieczora to jeszcze wyłowiłbym stos wyższy od ciebie! Znaczy... gdyby dalej mi szło tak jak teraz. – zreflektował się prędko, że może odrobinę przeceniał swoje umiejętności teraz. Że należało sprostować odrobinę. Ale śladów po swojej pierwszej zdobyczy Popiołek już nie dostrzegał, więc spytał z zainteresowaniem. – Miał dużo ości?
Miał nadzieję, że nie.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
No i proszę, jak dobrze szło Popiołkowi budowanie pewności siebie. Kilka złapanych sztuk więcej i zapomni, że kiedykolwiek miał jakiś problem z łowieniem. Przyjemnie było go widzieć w takiej radości.
— Klan Rzeki z pewnością by ci podziękował — stwierdził pogodnie, powoli stąpając w kierunku korzenia, by następnie usadowić się na nim podobnie co ostatnio i delikatnie zanurzyć ogon w zimnej wodzie. — Ale mniejsza ilość też będzie w porządku. A kiełb był bardzo dobry, ości prawie nie dało się odczuć. Smakował tym lepiej, że dostałem go od ciebie. — Uśmiechnął się do srebrnego. — To co, do dzieła? Nim zbierze mi się na poobiednią drzemkę.
Księżyce: 53
Mistrz: Rześka Pszczoła
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Śnieżny Płatek [npc]
Ojciec: ??? [npc]
Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe
Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Szedł obok Łabędzia, samemu przeskakując na swój szczęśliwy korzeń. Może to w nim cała zasługa? Może starczyło, że Popiołek zapamięta, który to jest i już zawsze łowienie będzie mu szło tak gładko? Rozpromienił się na wieści, że ości były niemal niewyczuwalne. Albo na powód, dla którego ten konkretny kiełb był jeszcze lepszy.
– Do dzieła. – potwierdził chętnie, podbudowany swoimi ostatnimi sukcesami. Chociaż z tyłu głowy pojawiła mu się myśl, że faktycznie nie mogli siedzieć tu do wieczora. Przywódca miał przecież swoje faktyczne obowiązki. Może mówił teraz o drzemce, ale Popiołek rozumiał przekaz, należało się sprężać.
Usadowił się tak jak ostatnio, nie nachylając się niepotrzebnie nad wodą. Tym razem również zdecydował się zanurzyć właśnie ogon, ostatnio spora ryba się nim zainteresowała, więc miał cichą nadzieję, że to była część klucza do sukcesu. Pamiętał by zastygnąć w bezruchu i w napięciu obserwował co się działo pod powierzchnią wody.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Łabędź też dokonał wszelkich starań, żeby mu się powiodło — uważał, by ani cień, ani jego odbicie nie padły na taflę, i siedział w absolutnym bezruchu, usiłując nie ruszać przesadnie głową nawet wtedy, gdy zmieniał kierunek spojrzenia z wody na terminatora. Kocurkowi szło wyśmienicie, mógł zatem bez wyrzutów sumienia pozwolić sobie na przyjemność wspólnego połowu...
Teoria nie do końca się sprawdziła. A może zależy jak na to spojrzeć? Do Popiołka przypłynął ciemny kształt większy od złowionego wcześniej kiełba, ale niedorastający do płetwy grzbietowej dorodnego karasia sprzed chwili. Niemniej, to chyba rozważania na inną porę. Teraz należało się skupić, by ciekawsko podskubująca pasiasty ogon rybka nie stała się zaraz jedynie wspomnieniem.
Księżyce: 53
Mistrz: Rześka Pszczoła
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Śnieżny Płatek [npc]
Ojciec: ??? [npc]
Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe
Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Spójrzmy prawdzie w oczy – dla Popiołka każda ryba, która podpływała do ogona, nie musiała przerastać kiełba, starczyło, że była większa niż nic, które zwykle interesowało się jego paluszkami. Syn Śnieżnego Płatka ledwo co zdusił w sobie chęć poruszenia ogonem by strzepnąć łaskoczącą rybkę. Może jednak ogon miał jakieś minusy. Ale tylko może.
Nie wiedział ile takich skubnięć by zniósł w bezruchu, ale wiedział też, że ciekawska rybka potrzebowała zwykle góra dwóch by uznać, że jednak nie natrafiła na nic smacznego. Dlatego też pazury miał w gotowości by zaatakować biedne stworzonko z dwóch stron. Chciał piszczkę wyrwać z wody i przytulić do piersi, chociaż intencji nie miał tak sympatycznych jak opis by mógł wskazywać, raczej liczył, że dzięki temu mu nie ucieknie. I że łatwiej będzie się wgryźć w razie czego.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Wyrwany z wody ciemny kształt przybrał formę cechującego się dość wyjątkową urodą jazgarza — i bardzo dobrze, że Popielata Łapa zadbał o dobry chwyt oraz był przygotowany na sprawne dobicie ryby, w przeciwnym razie ta niepozorna mordka mogłaby zaprezentować terminatorowi swoje liczne ząbki w pełnej krasie i pełni drapieżnych możliwości. Dzisiaj jednak, zdawałoby się, drapieżnikiem był tutaj tylko Rzeczniak.
Siedzącemu nieopodal Łabędziowi również się poszczęściło. Niemal w tej samej chwili, w której młodszy kocur przytulił rybę, on zamachnął się łapą i wyłowił małego czebaczka. Wyglądało na to, że obaj mieli być z czego zadowoleni.
— O proszę, jak ładnie nam poszło — zauważył pogodnie, po dobiciu ofiary skupiwszy się z powrotem na swoim uczniu. — Niestety moja jest trochę mniejsza, ale gdybyś miał ochotę, chciałbym ci ją wręczyć. Tamten kiełb był naprawdę bardzo dobry.
Księżyce: 53
Mistrz: Rześka Pszczoła
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Śnieżny Płatek [npc]
Ojciec: ??? [npc]
Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe
Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Czy on wyłowił właśnie więcej ryb niż przez ostatnie... w zasadzie ile? Cztery? Dwanaście? W każdym razie dość sporo księżyców. Więc może i było jeszcze za wcześnie na twierdzenie, że zła passa minęła, ale jazgarz, którego do siebie tulił był prawdziwy. Był prawdziwy i był dowodem na to, że sprawa nie była aż tak przegrana jak jeszcze dzisiaj rano uważał. Niesamowite.
Odwrócił się na dźwięk głosu przywódcy, akurat by zobaczyć jak Łabędzia Gwiazda dobija rybkę. To była pierwsza jaką dzisiaj złowił czy odkładał je gdzieś, że Popiołek ich nie widział?
– Ale i tak jest bardzo ładna. – pokiwał głową z przekonaniem. Czebaczek chyba nie odstawał wizualnie od swoich czebaczkowych braci, ale zdaniem srebrnego był bardzo spoko. Tylko... tylko nie bardzo chciał go przyjmować. Czuł jakby to ujmowało jego podarkowi, ta wzajemność. Jakby nagle zamiast prezentu mieli wymianę. A nie chciał wymiany, przecież nie o to mu chodziło, gdy dawał Łabędziowi swoją pierwszą zdobycz. Zgarbił się nieznacznie ze swoim jazgarzem, zastanawiając się jak z tego wybrnąć. Zmarszczył lekko brwi. Chyba nie potrafił, więc finalnie skinął łbem z krótkim dziękuję, wkładając w nie tyle przekonania ile był w stanie. Ale nie ruszył się z miejsca, siedział ze swoim jazgarzem wsparcia emocjonalnego. Świeża ryba była lepsza, jak już ustalili. Ale jeśli Łabędzia Gwiazda zamierzał dalej łowić to Popiołek wcale nie chciał się ruszać ze swojego szczęśliwego korzenia. Ale jakie inne opcje mieli?? Koniec żeby mógł zjeść w spokoju?? No końca łowienia też wcale nie chciał, każdy scenariusz wydawał się niefajny.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Zastygli obaj, każdy na swoim korzeniu, i chyba każdy z nich z inną wizją tego, co nastąpi dalej. Łabędź uśmiechnął się — ni to zachęcająco, ni to z zakłopotaniem — i już miał przystąpić do tłumaczenia się ze swojego marnego podarku, zapewnienia, że Popiołek wcale nie musiał rybki przyjmować, jeśli nie nęciła go myśl o użeraniu się z ośćmi, gdy został uprzedzony krótkim podziękowaniem. Jednym słowem, po którym wrócili do punktu wyjścia, czyli odgrywania dwóch skał. O ile skały miały w zwyczaju dzierżyć ryby.
Łabędź odchrząknął i odsunął sprawcę zamieszania, biednego czebaczka, głębiej na brzeg.
— No to do boju — zarządził z drewnianym entuzjazmem i, wreszcie spuściwszy wzrok z ucznia, zanurzył końcówkę ogona w wodzie. — Póki światło nam sprzyja.
Księżyce: 53
Mistrz: Rześka Pszczoła
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Śnieżny Płatek [npc]
Ojciec: ??? [npc]
Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe
Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Popielatej Łapie chyba już tak nie zależało na dalszym łowieniu jak przed chwilą. Po pierwsze, skoro przyjął rybkę to smaczniejsza była tuż po złowieniu. A po drugie (przede wszystkim po drugie) widział reakcję Łabędziej Gwiazdy i... och, czuł się paskudnie. Powinien się ruszyć z miejsca, odłożyć jazgarza, zamiast nadal go ściskać, ale przykleił się do korzenia jakby cały pokrywała żywica.
– A co z czebaczkiem... – spytał niepewnie, zezując w stronę rybki. – Teraz jest najlepszy...
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Łabędź zastrzygł uchem i z delikatnym uśmiechem pokręcił głową, nie odrywając spojrzenia od nieruchomej tafli.
— Nic mu się nie stanie, jak trochę zaczeka. A po łowieniu możemy zrobić sobie prawdziwą, nieprzerywaną niczym ucztę. Brzmi dobrze? — zaproponował łagodnie. — Oby Gwiezdni czuwali nad tym, że nie rzucę tych słów w złą porę — jeszcze trochę tak posiedzimy nad rzeką, a urośnie za nami istny stos ryb i będziemy mogli sobie na to pozwolić bez obaw, że ktoś w Obozie nie zje obiadu. Tak chyba będzie wygodniej, niż odrywać się od zajęcia i wybijać się z rytmu, hm?
Odrobinę uniósł wzrok, chcąc skontrolować, czy udało mu się choć trochę uspokoić Popiołka.
Księżyce: 53
Mistrz: Rześka Pszczoła
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Śnieżny Płatek [npc]
Ojciec: ??? [npc]
Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe
Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Spojrzał bez przekonania na szarą mordkę przywódcy. Powietrze było zimne, może nie tak lodowate jak woda, ale taki drobny czebaczek przecież w mig zesztywnieje. Szybciej niż doczekają się podpłynięcia kolejnych dwóch ryb, nawet z dotychczasowym szczęściem. Ale w tych wszystkich słowach, jedna część powoduje przeskoczenie trybików w srebrnej głowie.
– Racja, nie powinienem jeść przed mamą. Znaczy, przed starszyzną. I kociętami. Trzeba najpierw im coś złowić. – koniec już mamrotał pod nosem do siebie, kiwając łbem, wreszcie gotowy odłożyć jazgarza na brzeg.
A później usiadł na korzeniu tak by nie rzucać cienia na wodę i spuścił ogon jako przynętę i zastygł w oczekiwaniu na rybki.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Cóż, nie do końca taki przewidywał wniosek końcowy dla swoich słów, ale najważniejsze, że mogli wrócić do łowienia, prawda? Nałapią ryb, powiększą stos i od razu humory się poprawią; tak jak przy wcześniejszych powodzeniach młodego rybaka.
I rzeczywiście ten jeden cel bezsprzecznie udało im się spełnić — ryby brały jak szalone, wydawać by się mogło spragnione wiary w to, że w ten chłodny poranek spotkał je prawdziwy cud pod postacią futrzanych kąsków. Jednak im później się robiło, tym dłużej musieli czekać na pojawienie się kolejnych pretendentów do zajęcia honorowego miejsca na brzegu. Poza tym, Łabędź nie wiedział, czy młodszy towarzysz podzielał jego odczucia, ale on zaczynał zamarzać od tej lodowatej wody. Jak gdyby zimno z ogona zaczynało wspinać się coraz wyżej i wyżej.
— Na dzisiaj chyba wystarczy, co? — odezwał się wreszcie, odczekawszy, aż Popiołek skończy swoje aktualne zmagania. — Trochę żeśmy się zagalopowali. Nie wiem, jak my to wszystko doniesiemy do Obozu. I jak, podobały ci się łowy?
Księżyce: 53
Mistrz: Rześka Pszczoła
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Śnieżny Płatek [npc]
Ojciec: ??? [npc]
Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe
Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Niestety nie dane było Popiołkowi zakończyć miłym akcentem – piskorz to jednak śliski typ, który miał coś z węża. No i wyrzucony w powietrze wydał ten swój świst, który kocura nieco wytrącił z równowagi. I już moment później kolejnym dźwiękiem był plusk uciekiniera. Terminator westchnął lekko, ale... nie załamało go to? Chyba? Sporo dzisiaj złowili, był ciekaw jaka część stosu była jego wkładem, ale głupio mu było przyglądać się teraz każdej rybce i zastanawiać nad tym czy to on ją złowił.
– Och, może być problem. – przyznał, bo jego limitem zwykle była jedna duża ryba, jeśli nie chcieli by obiad dla całego klanu kilkanaście razy wyślizgnął się na ziemię i poobijał z każdej strony. – Czy mogliśmy wyłowić stąd wszystkie ryby? I jakbyśmy chcieli tu wrócić jutro to nic by nie podpłynęło? – miał nadzieję na odpowiedź twierdzącą, bo to by znaczyło, że we wcześniejszych połowach nie było jego winy. Ale liczył też na zaprzeczenie, bo zdążył się przywiązać do swojego szczęśliwego miejsca. Stał nad stosem, z tyłu głowy mając konieczność wyboru ryby do niesienia, ale teraz skupił na pytaniu. – O. Było bardzo... raźniej. Zupełnie inaczej niż jak sam łowiłem wcześniej. Chociaż dalej nie rozumiem skąd aż taka różnica i... co jeśli jutro znowu wszystko wróci do normy?
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
— Cóż, chyba jednak nie obejdzie się bez zjedzenia części na miejscu. Dla luźniejszego ładunku. — Poruszył wąsami. Żartował, ale tylko w połowie, propozycja uczty była jak najbardziej aktualna. Aczkolwiek nie zdziwiłby się, gdyby finalnie z niej zrezygnowali; robiło się pioruńsko zimno. A to niby z biegiem dnia powinno stawać się cieplej. — Rzeczywiście, poszło nam znakomicie, jednak wątpię, by na tyle, żeby nic już nie zostało. Rzeka jest zaskakująco pojemna, a to miejsce jest dobre nie tylko dla nas. Przede wszystkim dla nich. Stawiam tłustego karpia o to, że już o zmierzchu, gdy ryby wyjdą na żer, nie będzie dało się odczuć, że ktokolwiek tu dzisiaj łowił.
Powoli podniósł się i spełzł ze swojego korzenia. Z bólem rozciągnął zesztywniałe kości. Przedobrzył dzisiaj, to na pewno. Czy żałował? Absolutnie nie. Wróci do Obozu i padnie na pysk. Prześpi większość dnia. Nie będzie tyle myślał.
— Hmm, to może umówmy się tak — jeżeli wróci do normy, przyjdziemy tutaj razem raz jeszcze i zastanowimy się, skąd ta różnica. Ale myślę, że nie będzie takiej konieczności. Pamiętasz? Zbudzony potencjał.
Księżyce: 53
Mistrz: Rześka Pszczoła
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Śnieżny Płatek [npc]
Ojciec: ??? [npc]
Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe
Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Przeszedł go dreszcz. Do interpretacji własnej zostawmy czy ze względu na temperaturę, czy myśl o złamaniu kodeksu (chociaż... łowił z przywódcą, czy taka propozycja też mogła być prawem?).
– Może najpierw spróbujmy zabrać? W Chruśniaku by się ucieszyli... – oblizał pysk. Tak między Gwiezdnymi, a prawdą, zaczynał się robić głodny. Albo raczej już był, ale największa fala głodu dopadła go akurat, gdy skupiał się na łowieniu. Może obite ryby były małym problemem, mniejszym niż to, że je chcąc nie chcąc, strasznie zaślini.
– Aż tak? – zdziwił się. To wydawało się aż nieprawdopodobne. – A ryby mieszkają w jednym miejscu czy w całej rzece? Mam na myśli, że... Ten jazgarz. Złapałem go tutaj. Ale jakbym nie złapał go dzisiaj tylko jutro to mógłbym go złapać przy Bobrowej Tamie? Czy tak daleko by nie odpłynął, bo tu jest jego dom?
I ile trzeba łowić w jednym miejscu by osuszyć rzekę z jej mieszkańców? Czy może im w przyszłości zabraknąć ryb? Im dłużej się zastanawiał, tym więcej pytań się pojawiało w srebrnej głowie, ale nie chciał zasypywać nimi Łabędzia. Już i tak wiele dzisiaj dla niego zrobił.
– Zbudzony potencjał. – powtórzył bezwiednie. Może? Miło by było w to wierzyć. A jeśli żaden potencjał się dzisiaj nie przebudził, wciąż mieli plan awaryjny. Taki, który dzisiaj się świetnie sprawdził. Minął moment, chociaż zawahanie nie zniknęło, nim Popiołek znowu się odezwał. – A czy... gdyby nie było konieczności... to możemy i tak przyjść?
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯