Logo Artemidy
Kłujący Gąszcz
Beztrosko wędrując sobie przez noc, Deszczyk zagłębiała się w rozległe łany rzepaku, podekscytowana na myśl tego, co może pośród nich znaleźć. Ach, roślinność była na tyle gęsta, że, gdyby posługiwała się jedynie wzrokiem, mogłaby się dać zaskoczyć jakiemuś nieznanemu jej - ale nie niemile widzianemu - zagrożeniu. Gdy tylko o tym pomyślała, przestała nasłuchiwać i węszyć na tyle, na ile była w stanie to zrobić, biorąc pod uwagę fakt, że gdy się rozpraszała, zapominała o swoim postanowieniu. Gdy jednak o nim pamiętała... ach, sama myśl, że coś mogłoby wyskoczyć w jej kierunku była niesamowicie ekscytująca.
I właśnie dzięki takiemu zachowaniu, gdy przedarła się przez przestrzeń między dwoma rosnącymi obok siebie krzakami niemalże wpadła na kotkę, która zdecydowanie nie pachniała klanami. Była... duża i niezbyt szczupła, co sprawiło, że entuzjazm Deszczyk z powodu spotkania kogoś nieznajomego opadł nieco, niemniej jednak...
- Miło mi, że zostawiłaś jedną dla mnie - powiedziała, wyciągając łapę w kierunku jednej z myszy z zamiarem przyciągnięcia jej do siebie. Tamta była jedna, a miała ze sobą dwa gryzonie - to brzmiało - nie, krzyczało wręcz - jak zaproszenie do kontaktów towarzyskich.

DZIEŃ DOBRY, JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM; OBIECAŁAM, TO JESTEM THO.
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaczęła jeść jedną z myszy, co jakiś czas się rozglądając i nasłuchując. To że teraz była tu sama, nie oznaczało, że zaraz ktoś nie mógł się przyczaić na nią, albo po prostu przyjść. No i tak też się stało – niedługo później usłyszała, a nawet zobaczyła wysoką kocicę, od której waliło smrodem Klanu Rzeki. Zmarszczyła nos na to, a następnie uważnie się przyjrzała rzeczniaczce. Cóż, właściwie to nie zrobiła tego dobrze, bo słysząc jej słowa, a następnie widząc co robi, sama wyciągnęła swoją szarą łapę i uderzyła kocicę w łapę, żeby zostawiła jej mysz. Co to, to nie.
— Spadaj, to moje żarcie — syknęła, a przy okazji zjeżyła futro. Jakiś random miał zamiar zabierać jej jedzenie od tak? Dobre sobie. Igła była twarda i uparta, i nigdy w życiu nie dałaby sobie wejść na głowę. Nie rozumiała nawet jak ktokolwiek mógł na to pozwolić.
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Długo wędrowałam, zanim znalazłam jakikolwiek ślad Klanu Rzeki. Szczerze mówiąc, to... Sama nie wiem czego się spodziewałam. Jedno wiedziałam na pewno - powitania z szeroko otwartymi ramionami na pewno się nie doczekam.
Wędrując przez miasto i osiedle, zostałam odprowadzona przez Zero, z którym następnie się pożegnałam. Obiecałam mu, że jeszcze się zobaczymy i ruszyłam przed siebie. Szłam spokojnym tempem, na obcych terenach uważając na drapieżniki i polując na kolację przed zachodami słońca.
Dotarłam w końcu do pola dwunożnych, które pomimo tego, że było ścięte, w powietrzu wciąż unosił się charakterystyczny zapach rzepaku. Przeszłam przez pole, aż w końcu do moich nozdrzy dotarł zapach Klanu Rzeki. Przystanęłam na moment, zamykając oczy i wypuszczając głośno powietrze.
- Czy to na pewno był dobry pomysł...? - zapytałam sama siebie, otwierając oczy i ruszając dalej. Nie zamierzałam od razu wtargnąć na klanowe tereny, nie byłam mysim móżdżkiem. W powietrzu wyraźnie unosił się zapach klanowych kotów, nie przekraczałam jednak granicy, przystając przy kłującym gąszczu, kładąc się w cieniu krzewów. Gdy ktoś będzie przechodził obok, przecież usłyszę i w każdej chwili mogęzawołać.
Uniosłam łeb ku górze, starając przejrzeć się niebu spomiędzy koron drzew. Słońce powoli zaczęło sięgać zenitu, więc, jeśli dobrze pamiętałam i w klanowej polityce nic się nie zmieniło, niedługo powinien wyruszyć kolejny patrol. Lub jeśli dopisze mi szczęście, ktoś akurat będzie na polowaniu...
A teraz, jedynie co mi pozostało to czekać.

/Sokół, chodź braciszku :>
[Obrazek: wichurka_pixelek.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ten dzień miał być jak każdy poprzedni spędzony na wypełnianiu swych obowiązków, szkoleniu terminatora, jakichś rozmowach oraz odpoczynku, lecz szarą codzienność postanowiło pokolorować jedno...nieoczekiwane spotkanie. Słońce niemalże już sięgało zenitu, gdy Sokole Skrzydło postanowił wyruszyć na samotne polowanie. Najpierw zaczął od Mszaru, lecz po kilku o dziwo nieudanych próbach, gdy zwierzyny albo w ogóle nie było, a gdy już łaskawie wpadała w jego łapy, obchodził się smakiem; poddenerwowany ruszył w kierunku Ptasich Krzewów i ich zachodniej części, właśnie tam bowiem prowadził go kierunek wiatru. I gdy posuwał się tak pomiędzy drzewami na przód, wiodąc wciąż za zwierzyną, nieoczekiwanie dotarł aż do granicy Klanu Rzeki wraz z Ziemiami Niczyimi, a do jego nozdrzy prędko dotarł nieprzyjemny odór jednej z tych padlin, zwykłej strawy dla wron, która albo grasowała gdzieś w pobliżu, albo jeszcze niedawno odwiedziła to miejsce, a wiatr przyniósł ten smród do niego. Skrzywił się na samą myśl. Nienawidził samotników, pieszczochów i całej tej bandy, która mieszkała na tych ziemiach. Byli niczym i nie zasługiwaliby żyć. Wysunął momentalnie pazury z przednich poplamionych bielą łap, jego ogon zawirował w powietrzu momentalnie je tnąc. Jeśli gdzieś panoszyła się tu ta lisia wywłoka...niech lepiej ma ważny powód, żeby zbliżać się do TEJ granicy, albowiem Sokół nie ręczył za siebie, a jeden niewłaściwy ruch wystarczył, aby pazury ptaszora poszły w ruch. Przeczesywał więc bardzo uważnie wzrokiem okolice, by wypatrzeć każde nawet najmniejsze poruszenie się, gdy ośmielił się zadać jedno ważne, zasadnicze pytanie.
— Jessst tu kto? Mam nadzieję, że masz ważny powód, by zbliżać się do tejże granicy. — syknął, akcentując szczególnie wzmiankę o granicy, a w swym głosie nie krył ani grama pogardy czy też chłodu. Cóż...kimkolwiek jesteś trafiłeś na złego rzeczniaka.

♕ Rather be the hunter than the prey ♕
Cause you’re a natural
A beating heart of stone
You gotta be so cold
To make it in this world

LVL 3 170 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Towarzysze podróży nie uciekną, a Czaik zawsze ich znajdzie, bo wie w jakiej okolicy się znajdują. Nie jest już kociakiem, który tak łatwo gubi swoją drogę. Wędruje przez tereny bardziej w celu rozładowania energii niż rozeznania się, choć miło byłoby spotkać tutejsze koty. Ma świadomość, że z komunikacją może być trudno, ale stara się tym nie przejmować. Dalej nie lubi swojego głosu. Jest odrażający. Uczy się jednak z nim godzić. Lepszy jakikolwiek głos niż zupełny jego brak.
Dociera to gęstych zarośli, które widzi po raz pierwszy, jak wszystko inne. Tak to jest, gdy się gubi zanim zdąży się poznać okolice swojego - teraz dawnego - domu. Nie wie co znajduje się po drugiej stronie, dlatego wchodzi między krzewy, co szybko okazuje się być złym pomysłem. Niektóre z nich mają ciernie, które zaplątują się w długie, sterczące na wszystkie strony futro, dodatkowo pogrubione przez zimę. Złoty Język krzywi pysk w niesmaku, zastanawiając się jak wydostać się z tej sytuacji. Kolce nie docierają do skóry, ale ciągną nieprzyjemnie, wczepione w grzbiet, boki i ogon. Wydostanie się z nich o własnych siłach będzie trudne.

//Zboże. :>
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zboże nie za bardzo ma w zwyczaju włóczyć się po okolicy. Szczególnie nie samemu. Szczególnie, gdy wciąż czuje się mega niedoświadczone. Co nie zmienia faktu, że w sumie to nie bardzo jest kto żeby tak Zbożu wziąć i zabronić.
Nie było już marnym kociakiem, który boi się postawić krok by nie wyrżnąć w ziemię. Zboże wiedziało, że jest lepsze niż to. Zboże wiedziało, że nie musi się aż tak bać. A skoro nie musi się bać, a skoro i tak wszyscy już je nienawidzą, a skoro zasady tylko czekają, by być złamane... Gdzie się podziały koty mówiące, że nie wolno przekraczać granicy?
Zboże przekroczyło granicę. Nie poczuło zmiany.
Po pewnej ilości kroków zapach Klanu Rzeki się oddalił. Wypełniła go pustka. To nie był zapach gromu, to nie był zapach wichru, to nie był zapach kotów. To było coś innego. Mniej przytłaczającego. Mniej wszechobecnego. To było coś niesamowitego.
A mimo to Zboże czuło się głupie, że postanowiło zniknąć akurat w Kłującym Gąszczu. Może powinno się wycofać i przejść się kawałek, by jednak znaleźć mniej kłujące miejsce do sprawdzania jak się czuje wychodzenie poza tereny?
Już miało się cofać gdy doleciał do jej nosa zapach obcego kota. Może to była głupota. Być może Zboże wolało te iskierkę adrenaliny, rozprzestrzeniającą się po jej ciele, od posiadania łba na karku. Być może Zboże było po prostu głupie. Nie zmienia to faktu, że zaciekawione ruszyło przed siebie, starając się pozostać niezauważoną i nietkniętą przez kolce. Mały rozmiar zdecydowanie w tym pomagał.
W końcu jej oczom ukazał się rudy, ale tak inaczej rudy, kot, unieruchomiony wśród kolców, próbujący spośród nich wyjść. Zboże prychnęło pod nosem, widząc nieudolne próby masywnego kota.
- Pomóc ci? - spytało, wyłaniając się spomiędzy poplątanych gałęzi. W jej głosie dawało się słyszeć nutki rozbawienia. Mimo to zachowywało pewien dystans, nie podchodząc od razu.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Złoty Język wgryza się w gałąź wplecioną w kryzę, siłą wyrywając ją z futra i tracąc przy tym parę kłaków. Niestety, reszta kolców znajduje się dalej, więc nie może z nimi zrobić tak samo. Marszczy nos jeszcze mocniej, dopóki do czujnych uszu nie dociera obcy głos. Niespiesznie odwraca pysk w stronę obcego, który wyłania się spomiędzy zarośli. Zwyczajny rudy, malusi, prawie jak kociak. Z mordy wygląda jednak na podrostka, a więc pewnie ten... terminator. Kocisko próbuje poruszyć ogonem, ale wczepiona w niego gałąź przypomina o sobie, ograniczając ruch.
- Hn - wydaje z siebie bliżej nieokreślony pomruk, a zaraz po nim rozluźnia ciało i ruchem głowy zaprasza kota bliżej siebie.
Oczywiście, samotnik może sam się wyrwać z tej sytuacji, ale jeśli obcy kot oferuje pomoc, głupotą byłoby nie skorzystać. Być może oszczędzi sobie bólu. Planuje współpracować, o ile rudzielec faktycznie zamierza pomóc Złoty Język z wydostaniem się z uścisku kolczastych gałęzi.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obcy nie wydał za dużo dźwięków z siebie. Proste mruknięcie, które sprawiło, że Zboże trochę nie wiedziało co o tym sądzić. Ale jednocześnie nie wydawał się niebezpieczny! Tylko taki... Hm. Ładny to słowo opisujące wygląd, nie zachowanie, ale to było jedyne słowo, które przychodziło Zbożu do głowy.
Mimo to z uśmiechem na gębie podszedł do kociska i powoli zaczęło faktycznie pomagać wyplątać się z gęstwiny. Ostrożnie, tak ostrożnie jak Zboże potrafiło - czyli wcale nie aż tak ostrożnie. Mimo wszystko Zboże wciąż było trochę niezdarne w swoich umiejętnościach. Wyciągnęło jeden kolec, odciągnęło jedną gałązkę, próbowało sobie pomóc łapą przeciągając okolczoną gałąź...
- Ał! - syknęło, nagle odsuwając się od kota. Ale jak już to zrobiło, to w sumie było pod koniec pomagania. W sumie niewiele już trzeba było, by złoty kot wydostał się z kolców. Ale oczywiście Zboże musiało się ukłuć w sam środek swojej opuszki. Nieszczęśliwe polizało swoją łapę i zrobiło niezadowoloną minę.
- A co ty tak w ogóle robisz, że się aż tak zaplątałeś się w tych wszystkich gałęziach? - spytało, w sumie bardziej z zaciekawieniem, niż... No jakąkolwiek inną emocją.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Żagiew, mimo niezdarności rudego kota, współpracuje z nim na tyle na ile jest w stanie, aż wreszcie jest w stanie o własnych siłach dokończyć robotę. Całe szczęście, bo malutki pomocnik zostaje uszkodzony w boju przez jeden z kolców. Kocisko wyciąga mordę w krzywym grymasie, który szybko przechodzi w równie krzywy uśmiech. Otrzepuje się przy okazji, tym razem uważając na gałęzie i kolce. Czuje jakieś resztki wczepione w futro, więc zabiera się za wygryzanie ich z niego, przynajmniej dopóki nie otrzymuje pytania. Ach, uroki przebywania wśród kotów. Trzeba mówić. Ale to nic, Złoty Język lubi być w centrum uwagi, nawet jeśli jest to centrum uwagi pojedynczego kota.
- Spa... spaaacyowaiśmy - mówi wolno i bez tonacji, mechanicznie brzmiącym głosem; usta kociska poruszają się jakby do zupełnie innych słów.
Żagiew cofa na moment uszy, czując kiełkującą frustrację. Nie cierpi tego dźwięku, ale Fairy nalega, że mówienie jest bardzo ważne, nawet jeśli przychodzi z wielkim trudem. A, niestety, bez prób nie da się go nauczyć.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W sumie to ukłucie to nie bolało aż tak. Nawet nie krwawiło! Zupełny sukces! Zboże pomogło ładnemu kotu i nawet nie zrobiło sobie krzywdy! Za dużej krzywdy, to jest. No ogółem mogło być gorzej.
Ale jak usłyszało jak ten kot mówi to zmarszczyło brwi i zrobiło zdziwioną minę. Z automatu pyszczek Zboża uformował się w "Co?", a po chwili zaczęło poruszać pyszczkiem tak jak widziało, że złoty kot poruszał. Spaa... Ceryowaaali... Spa... Ce... Rooo... Waaliii... Spacerowali?
- Spacerowali? Spacerowaliście? Oh? Nie jesteś tu sam? - Zboże spytało.
Przekrzywiało przy tym głowę z prawa na lewo przyglądając się samotnikowi. Trochę się Zbożu kichać chciało od tego intensywnego zapachu, który był bardzo ziołowy. Waliło od kota prawie jak z lecznicy, a pod tym zapachem krył się zapach koci, i ten zapach był... Ciężki do zauważenia. W sumie to całkiem fajna myśl? Zboże by może zaadaptowało to dla siebie, gdyby nie to, że te intensywne zapachy, no nie dawały jej oddychać! To wszystko było trudne. Skomplikowane. Ale ostatecznie gdzieś pod tym wszystkim Zboże było najbardziej rozbawione całą sytuacją, i uśmiech wciąż czaił się na jej pyszczku.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocisko przygląda się bez większego zainteresowania zwyczajnie wyglądającemu rudasowi, gdy ten głowi się nad znaczeniem słowa. Byłoby to nawet zabawne, gdyby nie to, że żagiew nie cierpi swojego głosu i problemów z mówieniem. Zerka z ukosa na Rzeczniaka.
- Saami - mówi, po czym pokazuje łapą na siebie. - Zuooty. Aty. - Przechyla głowę na bok w pytającym geście.
Choć nieznajomy kot nie wydaje się szczególnie interesujący, jego pomoc okazała się być przydatna, więc Czaik nie mają nic przeciwko poświęceniu mu odrobiny uwagi, a być może też dowiedzeniu się czegoś od niego.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zboże słuchało co kocisko gada i patrzyło jak się zachowuje, i jej łepetyna przekrzywiała się z prawa na lewą, z lewa na prawą. Huh. Ciekawe to wszystko było. W sumie wszystko w tym kocie było ciekawe i już po kilku uderzeniach serca Zboże próbowało wykombinować w jaki sposób wyciągnąć jak najwięcej informacji jak najmniejsza ilością pytań. Bo to było ciekawe! Inne! I Zboże chciałoby wiedzieć więcej! I tak coś czuło, że gdyby kot mówił lepiej, to by było... No lepiej! I chciało wiedzieć i chciało spotykać innych, i coś, gdzieś, głęboko w Zbożowych trzewiach, rozkwitało poczuciem... Znajomości. Nie, że po prostu zna. Ale że rozpoznaje. Że coś jest wspólnego. Że coś ich łączy, chyba, a może nie, może wcale nie, to brzmiało tak głupio, że Zboże nawet nie chciało sobie pozwolić o tym myśleć.
- Sami. Złoty. A ty. A ja! Ja jestem Zbożowa Łapa! Albo w skrócie Zboże! - Oh na gwiezdnych, jakie pytania zadać by to było najsensowniejsze? Kot wyraźnie nie bardzo mówił, a Zboże chciało wiedzieć... Wszystko. - Ładne masz to futerko, tylko zapach sprawia, że nawet nie wiem w jakiej formie się do ciebie zwracać? Jesteś... kotką? Kocurem? Albo..... Żadnym z tego...?
No co Zboże mogło poradzić na tę nutkę nadziei, która pojawiła się w jej głosie? No niewiele.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Hn. Sbosze. Zbosze. - Marszczy nos, gdy nieposłuszne usta jak zwykle uniemożliwiają poprawne wypowiedzenie słowa, po czym wzdycha ze zniecierpliwieniem. - Uaa- łatnie - mówi.
Kocisko nie ma problemu z tym, że Rzeczniak się jemu przygląda. Samo byłoby skłonne poświęcić mu więcej uwagi, tylko... Zboże wygląda strasznie nudno. Zwykły rudzielec. W Pożodze mają takich sporo. Zaraz jednak młodszy kociak zdobywa uwagę zwiadowcy w inny sposób. Złoty Język mrużą oczy i przechylają głowę na bok, zastanawiając się nad odpowiedzią. Rzadko są pytani o coś takiego tak bezpośrednio. Ostatnie pytanie jednak sugeruje, że Zboże wie. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie wszystkie koty są kocurami lub kotkami. Złotko uśmiecha się leniwie.
- Szadno. Wszyysko - odpowiada, wzruszając nonszalancko barkami. - Objentne. Lubje "my". "Ff- wy".
Pochwały nie odwzajemnia, bo nie lubi kłamać, ale miło usłyszeć, że kotu podoba się ich złote futro.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zboże prychnęło delikatnie śmiechem, nie mogąc się powstrzymać, słysząc jak kot próbuje wypowiedzieć jej imię. Ale mimo tego pokiwało entuzjastycznie głową, bo hej, starali się, tak?
- Tak, Zboże, dobrze ci idzie! - miauknęło. - Ooo, i dziękuję! Też lubię moje imię!
A chwilę później coś absurdalnie ciepłego rozlało się Zbożu w sercu i zamarło na chwilę. Żadno. Wszystko. Kot, złocisty kot o intensywnej osobie, powiedział to może i z trudem, ale to w zasadzie była cała kwintesencja tego wszystkiego. Żadno. Nic. Wszystko. Tak. Nie. Może? Coś pomiędzy? Coś innego? Coś nie takiego jak wszyscy wokół! I to było takie!
Zboże, to małe, rude, zabłąkane Zboże, to Zboże, ono nie było samo.
- Ja też! - wydusiło po chwili podekscytowane. - Znaczy. No. Ja mówię o sobie "ono" albo czasem "ona", ale, no tak, to takie no... Żadno. Wszystko. No, właśnie tak.
Trochę się w tym wszystkim zaplątało i ostatecznie skończyło wgapiając się w ziemię przed własnymi łapami, ale szeroki uśmiech rysował się na jej pyszczku. Tu, przed nią, stał kot który wyraźnie pokazywał, że nie było samo. Jasne że Zboże słyszało o poprzedniej medyczce Klanu Rzeki, ale... To nie do końca było to. Było blisko, ale nie to. A Złoty? Oni byli ewidentnie bliżej tego wszystkiego co siedziało w sercu Zboża. No i przede wszystkim byli żywi.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Krzywi się na pysku, gdy Zboże parska śmiechem. Trochę ma ochotę mu za to strzelić w mordę, ale decyduje się zachować dojrzale, w końcu rudy kot jest wyraźnie młodszy i pewnie niezbyt mądry. Jedynie gwałtowniej porusza ogonem, poza tym jednak pozostaje w bezruchu, wyraz pyska zmieniając na neutralny.
Przechyla głowę na drugi bok z wyraźniejszym zainteresowaniem. Pierwszy raz spotyka kota podobnego do siebie, nawet jeśli Rzeczniak określa się w nieco inny sposób. A to ci dopiero niespodzianka. Kto by pomyślał, że taki zwyczajny rudzielec również może okazać się ciekawy.
- My - wskazuje łapą najpierw na siebie, później na Zboże - spesja- sjalni. - Szczerzy zęby w szerokim uśmiechu.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości