Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Sytuacja była tragiczna, to był fakt, jednak nic nie wyglądało na to, by miało się to zmienić, bowiem Krwawnikowy Liść nie był w stanie zlokalizować niczego przydatnego. Cóż, nie od razu obóz zbudowano, czy coś.
Szukałam pajęczynę, a znalazłam, ugh, lawendę. Cóż za ironia losu, prawda? Tak się jednak składało, że tego przeklętego zielska brakowało w składziku. Najpierw zabrałam się ze delikatne zbieranie kwiatów, starając się uszkodzić jak najmniej, a potem tak samo zrobiłam z liśćmi. Im więcej tym lepiej, tak na przyszłość.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Rozczarowujące, ale nie niespodziewane. Często tak było, że na początku nie dało się niczego znaleźć. Wiadomo, każdemu lepiej by się żyło, gdyby kwiatki wręcz pojawiały się pod łapami, ale Krwawnikowy Liść się nie zniechęcał; szedł nadal przed siebie, rozglądając się i węsząc w poszukiwaniu ziół.
Skoro lawendy brakowało w Wichrowym składziku, to jedynie chwilowo, ponieważ Lśniąca Sadzawka już naprawiła to nieporozumienie. W jej łapach znalazło się trzynaście kwiatów lawendy i jedenaście liści. Dobry wynik.
+13 kwiatów lawendy
+11 liści lawendy
+155MedExp
Lśniąca Sadzawka: S: 7(15) | Zr: 9(18) | Sz: 6(12) | Zm: 24 | HP: 85/85 | W: 75/75
» statystyki obniżone o połowę ze względu na ciążę
» wykorzystane przerzuty medyczne: 5/5
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Do przewidzenia było to, że na początku ciężko jest cokolwiek znaleźć, jednak przez najbliższe długo dla Krwawnikowego Liścia nie przewidziano zmian. Dalej nic, kompletne zero.
Udało mi się zebrać całkiem sporo medykamentów, jednak trudno się dziwić, patrząc na to, że robiłam to całe życie. Ostrożnie zakopałam zebrane części lawendy i ruszyłam na dalsze poszukiwania, licząc na tę przeklętą pajęczynę. Potrzebowaliśmy jej.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Dalej nic? W porządku. Kocur miał spore dozy cierpliwości, nic więc dziwnego, że informację o braku jakichkolwiek przydatnych roślin przyjął ze spokojem. Wystarczyło jedynie poszukać, zaraz coś wpadnie w łapy.
Lśniącą Sadzawkę spotkało to samo, co jej syna. Czyli chwilowa pustka. Jednak, co było pocieszające, to biedronka, która przyleciała do kocicy i usiadła na jej nosie. Pierwsze oznaki Pory Młodych Liści.
Lśniąca Sadzawka: S: 7(15) | Zr: 9(18) | Sz: 6(12) | Zm: 24 | HP: 85/85 | W: 75/75
» statystyki obniżone o połowę ze względu na ciążę
» wykorzystane przerzuty medyczne: 5/5
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
No i proszę, wystarczyło się troszkę rozejrzeć i już zioła same wpadają w łapy! Znaczy, no, może nie do końca, bo to co spotkał Krwawnikowy Liść wymagało od niego troszkę pomyślunku, ale zawsze to coś! Była to bowiem mysz. Martwa, drobna, prawdopodobnie późna ofiara Pory Nagich Drzew. Można było jednak próbować coś z niej wycisnąć.
Dopiero co zebrałam lawendę, więc nie dziwiło mnie to, że nie od razu znalazłam cokolwiek innego. Po prostu szłam dalej, rozglądając się za pajęczyną, bo gdzieś tu przecież musiała być.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Zatrzymał się przed martwym zwierzęciem, spoglądając na nie z ciężkim do zdefiniowania spojrzeniem. Co się stało? Co musiało się wydarzyć, że ta biedna mysz leżała teraz bezwładnie na ziemi? Choć nie widać było po niej śladów ataku, to i tak miał nadzieję, że to nie była sprawka żadnego terminatora, a już tym bardziej wojownika. Zabijanie zwierzyny, a później zostawianie jej w taki sposób było karygodne. Przynajmniej zwierzę nie pójdzie na marne…
Kocur zaczął rozglądać się za mchem. Oderwał jego kawałek i wrócił do gryzonia, nad którym się pochylił. Rozciął jego brzuch pazurem i odsłonił woreczek żółciowy; przebił go, żeby za chwilę zacząć wyciskać go na leżący obok mech.
Po wszystkim postanowił zjeść zwierzę. Nie chciał zostawiać go w takim stanie pod ziemią, a wątpił, że ktokolwiek chciałby zjeść rozprutą mysz.
Lśniąca Sadzawka również po chwili poszukiwań trafiła na coś ciekawego. Nie była to co prawda pajęczyna, ale może akurat przykuje uwagę medyczki? Była to roślina szorstko owłosiona, z dużymi kwiatami, zwisającymi luźno na szczycie łodygi. Najbardziej charakterystyczny był jej zapach ogórków, który kocica mogła od razu poczuć.
Lśniąca Sadzawka: S: 7(15) | Zr: 9(18) | Sz: 6(12) | Zm: 24 | HP: 85/85 | W: 75/75
» statystyki obniżone o połowę ze względu na ciążę
» wykorzystane przerzuty medyczne: 5/5
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Nie mógł w to uwierzyć. Nie mógł uwierzyć w to, że po raz kolejny Lawendowa Gwiazda pokazała swoją głupotę przed całym Klanem Wichru, zupełnie bez wstydu. Nie wybrała go, nie chciała aby poszedł na zgromadzenie… Kocur nie odezwał się, gdy do niego to dotarło, nie próbował się kłócić, ale skrzywił się i z nerwowym trzepnięciem ogona odszedł do legowiska terminatorów. Żeby on nie mógł iść na zgromadzenie? On… Najbardziej uzdolniony terminator w Klanie. Szczerze? Wiedział, że powinien o siebie zawalczyć i doskonale rozumiał, co chciał teraz zrobić. Pójdzie na zgromadzenie mimo wszystko, nikt mu przecież nic nie zrobi jak się nie zorientuje! Musiał się po prostu wymknąć i przyjść w miejsce spotkania Klanów, a stamtąd już nikt go nie wygoni.
Książę zrobił właśnie tak, według swojego planu. Przez chwilę nieuwagi kotów pilnujących obóz wymknął się, przekonany, że zrobił to niezauważony. Teraz szedł przez tereny Klanu, śladami kotów które wcześniej szły tędy na zgromadzenie. Skupiony myślami na tym, jak ciekawe rzeczy będą tam na niego czekać…
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Roziskrzona Noc wiedziała, no zwyczajnie wiedziała, że to nie będzie spokojny, sympatyczny wieczór. Mogła się tylko założyć z Płomykiem o to czy źródłem problemów będzie Pająk czy Borsuk. Obstawiłaby, rzecz jasna, swojego terminatora. I jak się okazało – przegrałaby, bo jako pierwsza z obozu zniknęła wypluwka Lśniącej Sadzawki.
Bura była gotowa zjeść całą gałąź, gdyby okazało się, że biały kocurek wybrał się jedynie na niewinny spacerek po ciemku, bez jakiegokolwiek słowa, więc zaraz ustanowiła Trawiastą Polanę i Wietrzny Dzień tymczasowymi strażnikami obozu (ze szczególnym przykazaniem pilnowania ich problematycznego syna), a sama zgarnęła swoje lustrzane odbicie na drobne polowanie.
Przy wyjściu z obozu zapach Pajęczej Łapy pokrywał się z licznymi zapachami kotów, które wyruszyły wcześniej na Zgromadzenie, więc wojowniczka przyspieszyła kroku. O jak nakopie smarkaczowi jak już go znajdzie, rodzona matka go nie pozna. Ściągnie go za ogon z Czterech Dębów jeśli zajdzie taka potrzeba, nie ma problemu.
– Trzymaj mnie, bo jak go znajdę to zamorduję. – syknęła do Płomyka na pewnym etapie tropienia. Uprzedziła go na początku, że w przypadku tego dzieciaka nie ma co liczyć na jakąkolwiek współpracę, a teraz jedynie coraz bardziej się nakręcała. Umysł chętnie podsuwał jej coraz czarniejsze scenariusze, włącznie z gonieniem Pająka między kotami z czterech Klanów. Bo tego Wichrowi jeszcze brakowało, wciągnięcia sąsiadów w swój wesoły cyrk.
Dostrzegłszy białą plamę pośród nocnego krajobrazu, przykleiła uszy do czaszki. Kiwnęła do Płomyka głową i skręciła lekko w lewo, chcąc zajść uciekiniera z dwóch stron. I liczyła na to, że za sprawą bliźniakowej telepatii bury załapie jej plan.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jaśniejący Płomień nawet nie stara się ukryć poirytowania, że jakiś dzieciak wykorzystał chwilę nieuwagi i zniknął jak ten sen złoty. Nie jest na bieżąco z cyrkami autorstwa Borsuczej Łapy i Pajęczej Łapy, więc siostrzane zgrzytanie zębami traktował raczej z pobłażaniem niż jak poważną sprawę, ale cóż - jak to bywa w podobnych przypadkach, do czasu. Teraz podziela jej rządzę mordu, bo nie godzi się na to, by przechytrzył ich jakiś ledwo odrośnięty od ziemi terminator. Było przykazane, że ma tej nocy siedzieć w obozie, to będzie w nim siedział, choćby miało to być dwa metry pod ziemią.
- Nie zamierzam cię powstrzymywać - odpowiada mrukliwie, w pośpiechu przemierzając kolejne partie wichrowych ziem. Od początku nietrudno się domyślać, dokąd tak pędzi ich drogi uciekinier, ale odnajdywanie potwierdzeń tych podejrzeń w postaci jego zapachu sprawia tylko, że sierść unosi się na burym karku. Doprawdy, ostatnie, czego im brakuje, to przedstawienie w samym centrum zdarzeń pod Czterema Dębami. Czy Wicher może ośmieszyć się bardziej, niż pokazując wszem i wobec, jak nie radzi sobie z własnymi terminatorami? Jedyną jasną stronę tej sytuacji, jaką dostrzega Płomyk, jest wstyd, którego najadłaby się Lśniąca Sadzawka.
Ich oczom ukazuje się biała zjawa. Co jak co, Pajęcza Łapa nie jest stworzony do nocnych ucieczek - nietrudno go wyłapać, zwłaszcza tutaj, gdzie więcej jest drobnych skałek niż gęstwiny traw. Spogląda na siostrę, która już patrzy na niego porozumiewawczo. Odpowiada na jej kiwnięcie i przybiera pozycję łowiecką, ruszając w przeciwną stronę. Stara się ukrywać pośród skał, ale jako że nie poluje na zwierzynę, stawia tempo ponad precyzję.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Był przekonany, że się udało. Przekonany, że wymknął się i nikt tego nie zauważył. W końcu nikomu nie mówił o swoich planach, nawet Borsukowi, a potem wykorzystał okazję i uciekł z obozu kiedy żaden kot nie patrzył. Teraz biały kot szedł przez wysokie trawy, nie starając się zbytnio być cicho... w końcu był już tak daleko od obozu, że nikt nie miał prawa go usłyszeć! Nadepnął na gałązkę, która pękła pod naciskiem jego łapy, ale zupełnie to zignorował.
Poruszył uszami, przekonany, że usłyszał natomiast podejrzany szelest. Pogoda nie była tak zdradziecka tego dnia. Wiatr nie szalał, więc dlaczego miałby usłyszeć coś takiego? Terminator zatrzymał się na chwilę w pół kroku, z jedną łapą uniesioną, i spojrzał za siebie... a potem zaczął się rozglądać dookoła, marszcząc lekko nos i przy tym pokazując jeden, wystający teraz w skupieniu kieł.
- Co jest!? Pokaż się, kimkolwiek jesteś! - warknął, na tyle głośno że dźwięk został poniesiony w miarę daleko. Jeśli nikogo tu nie było, najwyżej okaże się że mówił do wiatru. Ale wolał się upewnić, czy żaden mysi móżdżek za nim nie polazł. Nie chciałby tego...
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Na szczęście telepatia bliźniaków zadziałała i bury bez słowa odbił w prawą stronę. Po łuku osaczali dzieciaka, gdy ten nagle zatrzymał się jak spłoszona sarna. Rozglądał się dookoła, wypatrując źródła dźwięku, ale na jego nieszczęście ciemna sierść na grzbietach wojowników nie wybijała się na tle nocnego krajobrazu jak jego jasna szata.
Zastygła w bezruchu, uginając niżej łapy, gdy Pająk warknął. Kusiło ją by się pokazać. By złapać go za kłaki na karku jak durne kocię, którym był, a następnie zaciągnąć do obozu bez jakichkolwiek wyjaśnień. Bo były zbędne. Bo doskonale wiedział co zrobił. Z drugiej strony nie chciała ryzykować, że smarkacz rzuci się do ucieczki w stronę Czterech Dębów, więc zaraz wróciła do skradania. Tym razem ostrożniejszego. Korzystała z każdej kępy trawy, która zdążyła się przebić w tym niesympatycznym miejscu. Jej celem było odcięcie terminatorowi drogi pod Cztery Dęby, chociaż bacznie go obserwowała. Na wypadek, gdyby dostrzegł ją przedwcześnie.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Pajęcza Łapa staje w miejscu, co jest równoznaczne z tym, że bliźniaki nie muszą gnać jak na złamanie karku, chcąc odciąć mu drogę do Czterech Dębów; Płomień zatem zwalnia nieco, aby zmniejszyć ryzyko wydawania zbytecznych dźwięków. Po drodze wciąż obserwuje ofiarę, gotów rzucić się za nią w pogoń, jeśli ta zorientuje się o zasadzce i zdecyduje ratować się ucieczką. Dopóki nie znajdzie się na korzystniejszej pozycji, wojownik nie ma zamiaru reagować na słowa. Niech się pozastanawia. Odrobina strachu byłaby tu jak najbardziej wskazana i na miejscu.
Każdy stawiany z ostrożnością krok przybliża go do celu, aż wreszcie zajście drogi kocurowi staje się kwestią przebycia kolejnego króliczego skoku.
- A ty myślisz, że dokąd się wybierasz, hm? - rzuca wyłaniając się zza skały i stając naprzeciw terminatora. Wciąż spięty i wciąż na lekko ugiętych łapach, wszak zwierzyna ma to do siebie, że w obliczu zagrożenia przejawia tendencję do wariackich kroków. - Wracaj do obozu, ale już.
Ukazuje kły w formie ostrzeżenia. To nie żarty, a oni nie będą się z nim patyczkować, więc niech weźmie tę bezgłośną radę do siebie i postępuje zgodnie z zaleceniami. Na co dzień, w obozie pewnie robi, co mu się żywnie podoba, ale tutaj mamusia mu nie pomoże.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Brak odzewu. Nikt nie odpowiedział na jego słowa i barki Pajęczej Łapy opadły w wyraźnej uldze. Może faktycznie coś mu się tylko wydawało. W końcu nikt nie widział, jak wymykał się z obozu! Biały kocur kontynuował więc, robiąc jeszcze kilka kroków przed siebie, szybko, prawie jakby przymierzał się do biegu. Wtedy jednak, zanim się rozpędził, pojawiła się przed nim sylwetka, jakby znikąd. Terminator nastroszył futro i cofnął się o krok, zaskoczony, ale pozostał wyprostowany i dumny, nie dał się zastraszyć. Na chwilę przestał być uważny i podszedł do niego wojownik... Jak mu było? Jaśniejący... Jaśniejący...
- Jaśniejący Ogień? Co ty tu robisz...? - warknął poważnie, wyciągając szyję żeby stanąć pysk w pysk z drugim kocurem. Nie bał się go ani trochę i chciał mu to pokazać wprost. I właściwie to doskonale wiedział, co ten tutaj robi, ale musiał przyznać że był zaskoczony - pytanie wyrwało się z jego pyska samo z siebie. - Niby czemu mam cię słuchać, co? Mam takie samo prawo tu być, co ty! I tak samo ze zgromadzeniem- muszę tam być! - syknął drugiemu w pysk, pewnie przy okazji plując trochę. Zdawał się tym nie przejąć i trzepnął jedynie ogonem w nerwach.
Granice niedaleko terenów Klanu Wichru.
To był cel matki, która w czasie swych kroków i wędrówki, złapała za mech i oczyściła nim rany bratanka. Nadal leżał, nie odzywał się, a jego oddech był....Nijaki.
Cholera.
Szybszym truchtem tu dotarła - chciała biec, co robiła w możliwych, choć bardzo krótkich momentach, by skrócić sobie drogę do granicy.
Nie było pory, by patrole się zanosiły, lecz na grom z jasnego nieba, wystarczył tylko jeden spacerujący wojownik Klanu Wichru, którego Porzeczkowa Pestka zaalarmowała, by wezwał medyka.
Tyle też dobrego, że kot z wichru zauważył stan Niedźwiedziej Łapy - dziecka.
Co tam się do diazga wydarzyło? Kogo była to wina?
Nie wiedziała.
Dymna koteczka nie ściągnęła swego bratanka ze swych barków - zbyt bała się, że mogłaby jeszcze doprowadzić do powiększenia się ran kociaka, gdzie ten już i tak stracił dużo krwi.
Czekała, a jej serce biło - na gwiezdnych, czemu to tyle trwa?
Czemu musiało to spotkać akurat ich?
Lśniąca Sadzawka, Krwawnikowy Liściu ...Którekolwiek sie pojawi, to tak Porzeczkowa Pestka wiedziała - na żadne z nich już nigdy złego słowa nie powie, jak pomogą jej kocięciu.
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXWszystko zadziało się zbyt szybko i z żałosnej przepychanki dwóch dzieciaków przerodziło to się w poważną walkę. Ale Niedźwiedź nie wiedział, jak to się stało, że Bobra tu nie było. Ostatnim co pamiętał, była ta wściekła szamotanina, i ból, a potem... pustka? Dziwne, i nagle był w zupełnie innym miejscu, niesiony, transportowany gdzieś. Czuł ciepłą krew na swoim karku, spływającą po szyi, po nim całym. Nie był w stanie rozpoznać kierunku, gdzie był niesiony, ani osoby, która się nim zajmowała, choć czuł zapach podobny do tego, jaki był w Liściastym Gąszczu, to uspokajało. Mieszało się z zapachem krwi, ale uspokajało. XXXXW końcu nadszedł spokój, ktoś, kto go transportował, zatrzymał się, a on poruszył ledwo wargami w bolesnym grymasie. Wibrysy były sztywne, z bólu przyciśnięte do mordki, podobnie ogon, oplatający jego ciałko. Każdy ruch głową bolał, piekł okropnie, więc starał się pozostawać w bezruchu najdłużej, jak tylko mógł. Czekał w jednej wielkiej nie wiedzy, nie wiedząc, na co i po co, otumaniony bólem niewiele kontaktował.
Rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek z policzka
Rana 0. stopnia: zadrapanie pod okiem Rana 2. stopnia: mocno naderwany płat skóry, krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki > zmiana stopnia
Rana 3. stopnia: zerwany płat skóry z karku, krwawi, -5HP w pierwszej kolejce, -3HP w kolejnych
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE