Logo Artemidy
Kamienista Przełęcz
Sytuacja była tragiczna, to był fakt, jednak nic nie wyglądało na to, by miało się to zmienić, bowiem Krwawnikowy Liść nie był w stanie zlokalizować niczego przydatnego. Cóż, nie od razu obóz zbudowano, czy coś.

Krwawnikowy Liść
◦ przerzuty: 0/4
◦ medyczne przerzuty: 0/4


Szukałam pajęczynę, a znalazłam, ugh, lawendę. Cóż za ironia losu, prawda? Tak się jednak składało, że tego przeklętego zielska brakowało w składziku. Najpierw zabrałam się ze delikatne zbieranie kwiatów, starając się uszkodzić jak najmniej, a potem tak samo zrobiłam z liśćmi. Im więcej tym lepiej, tak na przyszłość.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rozczarowujące, ale nie niespodziewane. Często tak było, że na początku nie dało się niczego znaleźć. Wiadomo, każdemu lepiej by się żyło, gdyby kwiatki wręcz pojawiały się pod łapami, ale Krwawnikowy Liść się nie zniechęcał; szedł nadal przed siebie, rozglądając się i węsząc w poszukiwaniu ziół.

Skoro lawendy brakowało w Wichrowym składziku, to jedynie chwilowo, ponieważ Lśniąca Sadzawka już naprawiła to nieporozumienie. W jej łapach znalazło się trzynaście kwiatów lawendy i jedenaście liści. Dobry wynik.

+13 kwiatów lawendy
+11 liści lawendy
+155MedExp


Lśniąca Sadzawka: S: 7(15) | Zr: 9(18) | Sz: 6(12) | Zm: 24 | HP: 85/85 | W: 75/75
» statystyki obniżone o połowę ze względu na ciążę
» wykorzystane przerzuty medyczne: 5/5
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Do przewidzenia było to, że na początku ciężko jest cokolwiek znaleźć, jednak przez najbliższe długo dla Krwawnikowego Liścia nie przewidziano zmian. Dalej nic, kompletne zero.

Krwawnikowy Liść
◦ przerzuty: 0/4
◦ medyczne przerzuty: 0/4


Udało mi się zebrać całkiem sporo medykamentów, jednak trudno się dziwić, patrząc na to, że robiłam to całe życie. Ostrożnie zakopałam zebrane części lawendy i ruszyłam na dalsze poszukiwania, licząc na tę przeklętą pajęczynę. Potrzebowaliśmy jej.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dalej nic? W porządku. Kocur miał spore dozy cierpliwości, nic więc dziwnego, że informację o braku jakichkolwiek przydatnych roślin przyjął ze spokojem. Wystarczyło jedynie poszukać, zaraz coś wpadnie w łapy.

Lśniącą Sadzawkę spotkało to samo, co jej syna. Czyli chwilowa pustka. Jednak, co było pocieszające, to biedronka, która przyleciała do kocicy i usiadła na jej nosie. Pierwsze oznaki Pory Młodych Liści.

Lśniąca Sadzawka: S: 7(15) | Zr: 9(18) | Sz: 6(12) | Zm: 24 | HP: 85/85 | W: 75/75
» statystyki obniżone o połowę ze względu na ciążę
» wykorzystane przerzuty medyczne: 5/5
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i proszę, wystarczyło się troszkę rozejrzeć i już zioła same wpadają w łapy! Znaczy, no, może nie do końca, bo to co spotkał Krwawnikowy Liść wymagało od niego troszkę pomyślunku, ale zawsze to coś! Była to bowiem mysz. Martwa, drobna, prawdopodobnie późna ofiara Pory Nagich Drzew. Można było jednak próbować coś z niej wycisnąć.

Krwawnikowy Liść
◦ przerzuty: 0/4
◦ medyczne przerzuty: 0/4


Dopiero co zebrałam lawendę, więc nie dziwiło mnie to, że nie od razu znalazłam cokolwiek innego. Po prostu szłam dalej, rozglądając się za pajęczyną, bo gdzieś tu przecież musiała być.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zatrzymał się przed martwym zwierzęciem, spoglądając na nie z ciężkim do zdefiniowania spojrzeniem. Co się stało? Co musiało się wydarzyć, że ta biedna mysz leżała teraz bezwładnie na ziemi? Choć nie widać było po niej śladów ataku, to i tak miał nadzieję, że to nie była sprawka żadnego terminatora, a już tym bardziej wojownika. Zabijanie zwierzyny, a później zostawianie jej w taki sposób było karygodne. Przynajmniej zwierzę nie pójdzie na marne…
Kocur zaczął rozglądać się za mchem. Oderwał jego kawałek i wrócił do gryzonia, nad którym się pochylił. Rozciął jego brzuch pazurem i odsłonił woreczek żółciowy; przebił go, żeby za chwilę zacząć wyciskać go na leżący obok mech.
Po wszystkim postanowił zjeść zwierzę. Nie chciał zostawiać go w takim stanie pod ziemią, a wątpił, że ktokolwiek chciałby zjeść rozprutą mysz.

Lśniąca Sadzawka również po chwili poszukiwań trafiła na coś ciekawego. Nie była to co prawda pajęczyna, ale może akurat przykuje uwagę medyczki? Była to roślina szorstko owłosiona, z dużymi kwiatami, zwisającymi luźno na szczycie łodygi. Najbardziej charakterystyczny był jej zapach ogórków, który kocica mogła od razu poczuć.

Lśniąca Sadzawka: S: 7(15) | Zr: 9(18) | Sz: 6(12) | Zm: 24 | HP: 85/85 | W: 75/75
» statystyki obniżone o połowę ze względu na ciążę
» wykorzystane przerzuty medyczne: 5/5


/Wygaszone.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie mógł w to uwierzyć. Nie mógł uwierzyć w to, że po raz kolejny Lawendowa Gwiazda pokazała swoją głupotę przed całym Klanem Wichru, zupełnie bez wstydu. Nie wybrała go, nie chciała aby poszedł na zgromadzenie… Kocur nie odezwał się, gdy do niego to dotarło, nie próbował się kłócić, ale skrzywił się i z nerwowym trzepnięciem ogona odszedł do legowiska terminatorów. Żeby on nie mógł iść na zgromadzenie? On… Najbardziej uzdolniony terminator w Klanie. Szczerze? Wiedział, że powinien o siebie zawalczyć i doskonale rozumiał, co chciał teraz zrobić. Pójdzie na zgromadzenie mimo wszystko, nikt mu przecież nic nie zrobi jak się nie zorientuje! Musiał się po prostu wymknąć i przyjść w miejsce spotkania Klanów, a stamtąd już nikt go nie wygoni.
Książę zrobił właśnie tak, według swojego planu. Przez chwilę nieuwagi kotów pilnujących obóz wymknął się, przekonany, że zrobił to niezauważony. Teraz szedł przez tereny Klanu, śladami kotów które wcześniej szły tędy na zgromadzenie. Skupiony myślami na tym, jak ciekawe rzeczy będą tam na niego czekać…

//psuje dobrej zabawy, zapraszam <3
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Roziskrzona Noc wiedziała, no zwyczajnie wiedziała, że to nie będzie spokojny, sympatyczny wieczór. Mogła się tylko założyć z Płomykiem o to czy źródłem problemów będzie Pająk czy Borsuk. Obstawiłaby, rzecz jasna, swojego terminatora. I jak się okazało – przegrałaby, bo jako pierwsza z obozu zniknęła wypluwka Lśniącej Sadzawki.
Bura była gotowa zjeść całą gałąź, gdyby okazało się, że biały kocurek wybrał się jedynie na niewinny spacerek po ciemku, bez jakiegokolwiek słowa, więc zaraz ustanowiła Trawiastą Polanę i Wietrzny Dzień tymczasowymi strażnikami obozu (ze szczególnym przykazaniem pilnowania ich problematycznego syna), a sama zgarnęła swoje lustrzane odbicie na drobne polowanie.
Przy wyjściu z obozu zapach Pajęczej Łapy pokrywał się z licznymi zapachami kotów, które wyruszyły wcześniej na Zgromadzenie, więc wojowniczka przyspieszyła kroku. O jak nakopie smarkaczowi jak już go znajdzie, rodzona matka go nie pozna. Ściągnie go za ogon z Czterech Dębów jeśli zajdzie taka potrzeba, nie ma problemu.
– Trzymaj mnie, bo jak go znajdę to zamorduję. – syknęła do Płomyka na pewnym etapie tropienia. Uprzedziła go na początku, że w przypadku tego dzieciaka nie ma co liczyć na jakąkolwiek współpracę, a teraz jedynie coraz bardziej się nakręcała. Umysł chętnie podsuwał jej coraz czarniejsze scenariusze, włącznie z gonieniem Pająka między kotami z czterech Klanów. Bo tego Wichrowi jeszcze brakowało, wciągnięcia sąsiadów w swój wesoły cyrk.
Dostrzegłszy białą plamę pośród nocnego krajobrazu, przykleiła uszy do czaszki. Kiwnęła do Płomyka głową i skręciła lekko w lewo, chcąc zajść uciekiniera z dwóch stron. I liczyła na to, że za sprawą bliźniakowej telepatii bury załapie jej plan.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jaśniejący Płomień nawet nie stara się ukryć poirytowania, że jakiś dzieciak wykorzystał chwilę nieuwagi i zniknął jak ten sen złoty. Nie jest na bieżąco z cyrkami autorstwa Borsuczej Łapy i Pajęczej Łapy, więc siostrzane zgrzytanie zębami traktował raczej z pobłażaniem niż jak poważną sprawę, ale cóż - jak to bywa w podobnych przypadkach, do czasu. Teraz podziela jej rządzę mordu, bo nie godzi się na to, by przechytrzył ich jakiś ledwo odrośnięty od ziemi terminator. Było przykazane, że ma tej nocy siedzieć w obozie, to będzie w nim siedział, choćby miało to być dwa metry pod ziemią.
- Nie zamierzam cię powstrzymywać - odpowiada mrukliwie, w pośpiechu przemierzając kolejne partie wichrowych ziem. Od początku nietrudno się domyślać, dokąd tak pędzi ich drogi uciekinier, ale odnajdywanie potwierdzeń tych podejrzeń w postaci jego zapachu sprawia tylko, że sierść unosi się na burym karku. Doprawdy, ostatnie, czego im brakuje, to przedstawienie w samym centrum zdarzeń pod Czterema Dębami. Czy Wicher może ośmieszyć się bardziej, niż pokazując wszem i wobec, jak nie radzi sobie z własnymi terminatorami? Jedyną jasną stronę tej sytuacji, jaką dostrzega Płomyk, jest wstyd, którego najadłaby się Lśniąca Sadzawka.
Ich oczom ukazuje się biała zjawa. Co jak co, Pajęcza Łapa nie jest stworzony do nocnych ucieczek - nietrudno go wyłapać, zwłaszcza tutaj, gdzie więcej jest drobnych skałek niż gęstwiny traw. Spogląda na siostrę, która już patrzy na niego porozumiewawczo. Odpowiada na jej kiwnięcie i przybiera pozycję łowiecką, ruszając w przeciwną stronę. Stara się ukrywać pośród skał, ale jako że nie poluje na zwierzynę, stawia tempo ponad precyzję.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był przekonany, że się udało. Przekonany, że wymknął się i nikt tego nie zauważył. W końcu nikomu nie mówił o swoich planach, nawet Borsukowi, a potem wykorzystał okazję i uciekł z obozu kiedy żaden kot nie patrzył. Teraz biały kot szedł przez wysokie trawy, nie starając się zbytnio być cicho... w końcu był już tak daleko od obozu, że nikt nie miał prawa go usłyszeć! Nadepnął na gałązkę, która pękła pod naciskiem jego łapy, ale zupełnie to zignorował.
Poruszył uszami, przekonany, że usłyszał natomiast podejrzany szelest. Pogoda nie była tak zdradziecka tego dnia. Wiatr nie szalał, więc dlaczego miałby usłyszeć coś takiego? Terminator zatrzymał się na chwilę w pół kroku, z jedną łapą uniesioną, i spojrzał za siebie... a potem zaczął się rozglądać dookoła, marszcząc lekko nos i przy tym pokazując jeden, wystający teraz w skupieniu kieł.
- Co jest!? Pokaż się, kimkolwiek jesteś! - warknął, na tyle głośno że dźwięk został poniesiony w miarę daleko. Jeśli nikogo tu nie było, najwyżej okaże się że mówił do wiatru. Ale wolał się upewnić, czy żaden mysi móżdżek za nim nie polazł. Nie chciałby tego...
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście telepatia bliźniaków zadziałała i bury bez słowa odbił w prawą stronę. Po łuku osaczali dzieciaka, gdy ten nagle zatrzymał się jak spłoszona sarna. Rozglądał się dookoła, wypatrując źródła dźwięku, ale na jego nieszczęście ciemna sierść na grzbietach wojowników nie wybijała się na tle nocnego krajobrazu jak jego jasna szata.
Zastygła w bezruchu, uginając niżej łapy, gdy Pająk warknął. Kusiło ją by się pokazać. By złapać go za kłaki na karku jak durne kocię, którym był, a następnie zaciągnąć do obozu bez jakichkolwiek wyjaśnień. Bo były zbędne. Bo doskonale wiedział co zrobił. Z drugiej strony nie chciała ryzykować, że smarkacz rzuci się do ucieczki w stronę Czterech Dębów, więc zaraz wróciła do skradania. Tym razem ostrożniejszego. Korzystała z każdej kępy trawy, która zdążyła się przebić w tym niesympatycznym miejscu. Jej celem było odcięcie terminatorowi drogi pod Cztery Dęby, chociaż bacznie go obserwowała. Na wypadek, gdyby dostrzegł ją przedwcześnie.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęcza Łapa staje w miejscu, co jest równoznaczne z tym, że bliźniaki nie muszą gnać jak na złamanie karku, chcąc odciąć mu drogę do Czterech Dębów; Płomień zatem zwalnia nieco, aby zmniejszyć ryzyko wydawania zbytecznych dźwięków. Po drodze wciąż obserwuje ofiarę, gotów rzucić się za nią w pogoń, jeśli ta zorientuje się o zasadzce i zdecyduje ratować się ucieczką. Dopóki nie znajdzie się na korzystniejszej pozycji, wojownik nie ma zamiaru reagować na słowa. Niech się pozastanawia. Odrobina strachu byłaby tu jak najbardziej wskazana i na miejscu.
Każdy stawiany z ostrożnością krok przybliża go do celu, aż wreszcie zajście drogi kocurowi staje się kwestią przebycia kolejnego króliczego skoku.
- A ty myślisz, że dokąd się wybierasz, hm? - rzuca wyłaniając się zza skały i stając naprzeciw terminatora. Wciąż spięty i wciąż na lekko ugiętych łapach, wszak zwierzyna ma to do siebie, że w obliczu zagrożenia przejawia tendencję do wariackich kroków. - Wracaj do obozu, ale już.
Ukazuje kły w formie ostrzeżenia. To nie żarty, a oni nie będą się z nim patyczkować, więc niech weźmie tę bezgłośną radę do siebie i postępuje zgodnie z zaleceniami. Na co dzień, w obozie pewnie robi, co mu się żywnie podoba, ale tutaj mamusia mu nie pomoże.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Brak odzewu. Nikt nie odpowiedział na jego słowa i barki Pajęczej Łapy opadły w wyraźnej uldze. Może faktycznie coś mu się tylko wydawało. W końcu nikt nie widział, jak wymykał się z obozu! Biały kocur kontynuował więc, robiąc jeszcze kilka kroków przed siebie, szybko, prawie jakby przymierzał się do biegu. Wtedy jednak, zanim się rozpędził, pojawiła się przed nim sylwetka, jakby znikąd. Terminator nastroszył futro i cofnął się o krok, zaskoczony, ale pozostał wyprostowany i dumny, nie dał się zastraszyć. Na chwilę przestał być uważny i podszedł do niego wojownik... Jak mu było? Jaśniejący... Jaśniejący...
- Jaśniejący Ogień? Co ty tu robisz...? - warknął poważnie, wyciągając szyję żeby stanąć pysk w pysk z drugim kocurem. Nie bał się go ani trochę i chciał mu to pokazać wprost. I właściwie to doskonale wiedział, co ten tutaj robi, ale musiał przyznać że był zaskoczony - pytanie wyrwało się z jego pyska samo z siebie. - Niby czemu mam cię słuchać, co? Mam takie samo prawo tu być, co ty! I tak samo ze zgromadzeniem- muszę tam być! - syknął drugiemu w pysk, pewnie przy okazji plując trochę. Zdawał się tym nie przejąć i trzepnął jedynie ogonem w nerwach.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Granice niedaleko terenów Klanu Wichru.
To był cel matki, która w czasie swych kroków i wędrówki, złapała za mech i oczyściła nim rany bratanka. Nadal leżał, nie odzywał się, a jego oddech był....Nijaki.
Cholera.

Szybszym truchtem tu dotarła - chciała biec, co robiła w możliwych, choć bardzo krótkich momentach, by skrócić sobie drogę do granicy.
Nie było pory, by patrole się zanosiły, lecz na grom z jasnego nieba, wystarczył tylko jeden spacerujący wojownik Klanu Wichru, którego Porzeczkowa Pestka zaalarmowała, by wezwał medyka.
Tyle też dobrego, że kot z wichru zauważył stan Niedźwiedziej Łapy - dziecka.
Co tam się do diazga wydarzyło? Kogo była to wina?
Nie wiedziała.
Dymna koteczka nie ściągnęła swego bratanka ze swych barków - zbyt bała się, że mogłaby jeszcze doprowadzić do powiększenia się ran kociaka, gdzie ten już i tak stracił dużo krwi.

Czekała, a jej serce biło - na gwiezdnych, czemu to tyle trwa?
Czemu musiało to spotkać akurat ich?
Lśniąca Sadzawka, Krwawnikowy Liściu ...Którekolwiek sie pojawi, to tak Porzeczkowa Pestka wiedziała - na żadne z nich już nigdy złego słowa nie powie, jak pomogą jej kocięciu.
Oh lady, RUNNING down to the riptide
Taken away to THE dark side
I wanna be your left HAND man

[Obrazek: LGGUj0P.png]

I love you when you're singing THAT song and
I got a lump in MY throat 'cause
You're gonna sing the words WRONG.


[Obrazek: 28712697_TQHVOwKiVhcNra0.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXWszystko zadziało się zbyt szybko i z żałosnej przepychanki dwóch dzieciaków przerodziło to się w poważną walkę. Ale Niedźwiedź nie wiedział, jak to się stało, że Bobra tu nie było. Ostatnim co pamiętał, była ta wściekła szamotanina, i ból, a potem... pustka? Dziwne, i nagle był w zupełnie innym miejscu, niesiony, transportowany gdzieś. Czuł ciepłą krew na swoim karku, spływającą po szyi, po nim całym. Nie był w stanie rozpoznać kierunku, gdzie był niesiony, ani osoby, która się nim zajmowała, choć czuł zapach podobny do tego, jaki był w Liściastym Gąszczu, to uspokajało. Mieszało się z zapachem krwi, ale uspokajało.
XXXXW końcu nadszedł spokój, ktoś, kto go transportował, zatrzymał się, a on poruszył ledwo wargami w bolesnym grymasie. Wibrysy były sztywne, z bólu przyciśnięte do mordki, podobnie ogon, oplatający jego ciałko. Każdy ruch głową bolał, piekł okropnie, więc starał się pozostawać w bezruchu najdłużej, jak tylko mógł. Czekał w jednej wielkiej nie wiedzy, nie wiedząc, na co i po co, otumaniony bólem niewiele kontaktował.

Rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek z policzka
Rana 0. stopnia: zadrapanie pod okiem
Rana 2. stopnia: mocno naderwany płat skóry, krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki > zmiana stopnia
Rana 3. stopnia: zerwany płat skóry z karku, krwawi, -5HP w pierwszej kolejce, -3HP w kolejnych

KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE
na suche, spękane serce
rozkołysz te myśli na wietrze

NO WYPUŚĆ JE WRESZCIE

「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」
wykastrować głowę ze wspomnień
musisz to wyżuć i wypluć za siebie

ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości