Logo Artemidy
Lisia Nora
#31
XXXUśmiech Dettlaffa, gdy Żmija zapytał o psy, był równie niepokojący co sama obecność psów na terenach tak blisko Klanu Cienia. Kocur nie zamierzał jednak zwracać na to uwagę w żaden widoczny sposób. Zamiast tego skupił się na treści jego odpowiedzi - w końcu właśnie to było jego oryginalnym zmartwieniem. Słowa "jakiś czas temu", choć nie mogły być mniej precyzyjne, znacznie mu ulżyły. Jeżeli Dettlaff nie pamiętał, jak dawno to było, to znaczy że bardzo dawno. Nie było się więc o co martwić.
XXXPokręcił głową na "nie". To znaczy, lubił przebywać z innymi kotami i lubił jak one mówiły, no i lubił jak komuś udało się zrozumieć coś, co próbował mu przekazać. Nie lubił samego odzywania się. Za każdym razem, gdy próbował wypowiedzieć więcej niż 3 słowa naraz, jego język plątał się i inne koty się na niego denerwowały. A wtedy on sam się denerwował i stresował, i jeszcze trudniej było mu mówić. Już jako kocię nauczył się więc, że lepiej jest w ogóle nie próbować.

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Gwiezdni, przodkowie i inni bogowie byli łaskawi, dając Dettlaffowi bardzo dobry wzrok. Lub generalnie - dobrze, że w ogóle nie był na wieki ślepy. W innym wypadku dogadanie się z kocurem byłoby niemal niemożliwe. Wszak w wypadku, gdyby był ślepcem, nie widziałby machania głową.
- To nie szkodzi - odpowiedział zaraz, wzruszając barkami. - Kiedyś spotkałem dwójkę kotów, które mówiły w obcym języku. Nie rozumieliśmy się w ogóle, a ty chociaż wiesz co ja do ciebie mówię. Dogadamy się.
Zapewnił go lekko, zaraz przeciągnął się leniwie i rozejrzał na boki.
- O ile masz ochotę się dogadywać - bowiem nie zmusi go do tego. - Chcesz tu siedzieć w miejscu, czy wolisz pozwiedzać teren? Mogę zawsze dotrzymać towarzystwa.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
XXXUśmiechnął się nieśmiało i spojrzał Dettlaffowi w oczy. Dziwak czy nie, to był pierwszy raz gdy spotkał się z takim zrozumieniem i serdecznością. Kotów w Klanie Cienia nie stać było na taką uprzejmość - no, może poza Mech. Wirujące Pióro na przykład postawił sobie za cel zmuszanie Żmijowej Łapy do odzywania się najczęściej jak tylko możliwe. Tnąca Zawieja nie znosił go za grzech posiadania tak zwanej "brudnej krwi", więc nawet gdyby Żmiję nagle naszła chęć na konwersację, wojownik pewnie po prostu by go opluł i odszedł. Większość klanowych matek akceptowała go do pewnego stopnia, ale uważała jego niechęć do odzywania się za fanaberię. Reszta klanu unikała z nim kontaktu, a przynajmniej tak mu się wydawało.
XXXA Dettlaff? Dettlaff był zwyczajnie miły.
XXXNa jego propozycję skinął głową, co w zasadzie nie odpowiadało w żaden sposób na zadane pytanie. Wykonał jednak pojedynczy krok do przodu i spojrzał na kocura znacząco. Pójdziemy na spacer.

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Wystarczyło, by zrobił ten krok. Dettlaff poruszył prędko wibrysami, po czym rozejrzał się na boki, zastanawiając się w którą stronę lepszym będzie się udać - tam, gdzie niegdyś przechodził ze Żbikiem, czy może udać się do miejsca w którym kiedyś znajdowało się jego i Voodoo legowisko.
- Byłeś kiedyś w Jagodowym Zagajniku? Co prawda, o tej porze pewnie nie jest wielce przyjemnym miejscem, bo nie ma zbyt wiele rzeczy, którym można się poprzyglądać... ale wiadomo - jeśli to okolica, a mamy się przejść, ważniejszym będzie nasze wspólne towarzystwo. Widoki powinny spaść na bok - spojrzał nań, nim obrał ruch w danym kierunku. - Możemy też iść w stronę Klanu Rzeki... Ale to kawał drogi stąd.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Podróży ciąg dalszy! Ostatnie spacery w śnieżycy i spędzenie dużej ilości czasu w towarzystwie Sekwoi w pniu jakiegoś drzewa sprawiły, że dopóki się nie rozpogodziło, to czarna niemal w ogóle nie wychodziła na dłuższe spacery. Miała dość mrozu, śniegu, zawieruchy i wszystkiego innego, co mogło ją spotkać. Dopiero gdy słońce częściej świeciło, niż nie świeciło, zrobiło się ciepło, kwiaty wyszły z ziemi, ptaki śpiewały o wiele weselej, no i było wręcz duszno, wróciła do swoich długich i częstych spacerów poza klanowe tereny, znów unikając treningu - ale teraz nie przez czyste lenistwo i niechęć do robienia czegokolwiek przez okropną, zimną pogodę, ale przez to, że miała ciekawsze rzeczy do robienia. Zresztą, nadal nie określiła się, czy chce zostać tym wojownikiem, czy nie. I nadal nie odbyła na ten temat poważnej rozmowy z samym przywódcą, ani nawet z, heh, samą sobą.
Truchtała sobie przez las, wdychając ciepłe powietrze, przynoszące z sobą zapach deszczu, który niewątpliwie miał szansę dziś spaść, biorąc pod uwagę, że zbierało się coraz więcej chmur nad lasem, i choć nadal nie padało, to nie zwiastowało to niczego dobrego. A parne, duszne powietrze sugerowało, że wraz z opadami może również przyjść wyładowanie elektryczne. No cóż.
Dlatego też przy okazji szukała sobie ewentualnej kryjówki gdzie mogłaby się schować, w razie co, mając nadzieję, że nawet jeśli będzie dane jej się tam schować z kimś, to będzie to ktoś nieco... żywszy niż jej poprzednia towarzyszka i nieco mniej sarkastyczny, bo do teraz nie była pewna, czy biała kotka ją w ogóle lubi, toleruje, czy ma o niej złe zdanie!
W taki sposób natrafiła na lisią norę; widoczne jeszcze były znaki, że ktoś, kiedyś, tu mieszkał, więc zatrzymała się i nachyliła nad dziuplą, uważnie smakując powietrza przez nos i uchylony pysk, by zbadać, czy te ślady są stare, czy w miarę świeże.

[Onyks]
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
xxxxZadbane acz lekko zmierzwione futerko nowej damy ujawniło się oczom Onyks, gdy ta przechadzała się pośród następnych miejsc w poszukiwaniu czegoś niesamowitego – może kremowego futerka? Rosa. Gdzież ona się podziewała? Nie miała pojęcia, ale gdyby mogła pobiegłaby do niej od razu, gdy tylko jej wzrok wylądowałby na niej. Niestety nie tym razem.
xxxxPowoli, pewnie i cicho sunęła do kocicy, która z zaciekawieniem przyglądała się jakiejś norze, zielonooka nie wiedziała czego mogła szukać, ale na pewno chciała się dowiedzieć. Zapach długowłosej kotki niedługo potem dotarł do jej nozdrzy, pachniała lasem wszystkim co można spotkać po drodze, a mimo to posiadała swój konkretny zapach, lekko przesiąknięty... cieniem.
xxxx– Czego szukać może tutaj taka kotka jak Ty? Przyszłaś upolować lisa? Nie boisz się tak sama? – zapytała delikatnie bez zastanowienia odnajdując oczy kotki, gdyby ta tylko zamierzała odwrócić do niej głowę. Uśmiech na pysku czarnej piękności osadzony był pomiędzy chęcią poznania, a chęcią popsocenia, nie wybrała jeszcze. Może towarzyszka już tak?
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Nie powinna tracić czujności znajdując się tak blisko lisiej nory, mimo że zdążyła już wyczuć, że raczej opuszczonej, a jednak to zrobiła. Tak skupiła się na zapachach wewnątrz; suchej ziemi i widocznie starego mchu i liści, do tego stopnia, że wyczuła nawet zapach zgnilizny, albo jej się wydawało, że praktycznie podskoczyła, gdy za nią odezwał się głos. Lekko podniosła jej się sierść na grzbiecie i ogonie, a ona sama odwróciła się niemalże na zadzie, przyglądając uważnie kotce, która za nią stała, dopiero teraz lustrując ją wzrokiem i wciągając w nozdrza jej zapach. Ładny pysk i uszy, podobne jak miała Izabela, tylko tamta posiadała kręconą sierść. Och, wyglądała jak Bluszczowe Pnącze i jego rodzina! To od razu zainteresowało Kukułczą Łapę, jak i to, iż pachniało od niej typowo samotnikiem. Czyli, krótko mówiąc - nie wyczuła od niej żadnego klanowego zapachu. Cudownie, lepiej chyba trafić dziś nie mogła.
- Och! Brońcie Gwiezdni, przyszłam tu, by sprawdzić, czy ta nora jest już opuszczona, czy może nadal zawiera kogoś w środku. Wiesz, w razie jakby zaczęło padać - rzuciła, zerkając na niebo. Nadal było na nim pełno chmur, a duchota wręcz zapewniała, że może zaraz sobie popadać. Następnie znów spojrzała na kotkę, już o wiele spokojniejsza, nawet sobie przysiadła. - Polowanie na lisy brzmi jak pomysł, ale nie dzisiaj - dodała, cicho chichocząc. - Och, no i zapomniałabym; jestem Kukułcza Łapa, jak tobie na imię? - przedstawiła się, zgodnie z wpajaną od dzieciaka kulturą. Onyks zaintrygowała kotkę, więc miała nadzieję, że ta nie pójdzie sobie od razu, tylko da się porwać na krótką rozmowę, nawet jeśli mogła ją teraz w myślach wyśmiewać za... to jak się przestraszyła.
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
xxxxCzuła na sobie wzrok kotki, widziała też jak złociste ślepia powoli obrysowują jej każdy skrawek ciała, ale nie miała zamiaru zostać dłużna i odwzajemniała intensywność spojrzenia, dając sobie czas na podziwianie. Bardzo zadbane futro ciemnowłosej towarzyszki wyglądało jak dym, który kiedyś widziała podczas pożaru budynku... a może to był popiół? Nie była pewna, jednak żółte ślepa z czarnym futrem były idealną parą do jej porównania, które aż zbytnio jej się podobało. Ognista znajoma. Nie wszystko musiało być widoczne na pierwszy rzut oka, czasami potrzeba było spojrzeć dokładniej, by odnaleźć to co się chce.
xxxx– Na deszcz się zbierać może w każdej chwili, mogłaś nie opuszczać swojego bezpiecznego obozu, prawda? Chociaż... wtedy by nie udało mi się spotkać takiej wspaniałej damy – wymruczała od razu – Mam nadzieję, że będzie w środku trochę miejsca, by się pomieścić we dwie... O ile byś chciała? – dodała potem pytając filuternie z nutką flirtu. Widziała powoli jak złotooka się rozluźnia i siada przed nią, co było dość niespodziewanym zachowaniem... przynajmniej zazwyczaj. Nie bała się samotnika? Ciekawe. Była już Wojownikiem może? Nie wyglądała też na starszą, niż ona sama, więc możliwe, że skończyła swój trening...
xxxx– Kukułcza Łapa... – czyli jednak nie była Wojownikiem, ciekawe... A myślała, że trochę żwawiej robią sobie nowych obrońców terenów? Ale w sumie nie miała pojęcia jak to działa, nie jej oceniać. – A czemuż polowanie na lisy nie jest dobrym pomysłem, Kukułko? – zapytała na razie ignorując pytanie o imię, mogło być to niemiłe, mogło być to tajemnicze... mogło dodać atmosfery, a może i nie. Na razie nie wiedziała, czy dobrze podawać swoje imię, ale na pewno lubiła lekko popsocić, gdy ma możliwość.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
- Pf, siedzenie w obozie jest nudne - odparła. - Wiedziałam, że może zacząć padać, ale uznałam, że wyjście i tak będzie lepszą opcją - przyznała, wzruszając barkami. Po co miała siedzieć cały dzień w obozie i się nudzić, albo zostać zaciągniętą do sprzątania legowisk przez Orlego Szpona, jak mogła wyjść, pozwiedzać, a jak zacznie padać, to po prostu się skryć? Czyż ta opcja nie brzmiała lepiej? Następnie odwróciła łeb przez ramię, by skontrolować jeszcze raz wzrokiem lisią norę. - Sądzę, że jakby zaszła taka potrzeba, to zmieści się nawet więcej kotów - jeśli dobrze zerknęłam, nim nie wybiłaś mnie z rytmu, to mogła to być nora nawet całej lisiej rodzinki! - odpowiedziała wesoło. Oczywiście, żartowała, bo wiedziała, że nora jest duża, wszak wsadziła tam praktycznie cały pysk i zdołała się rozejrzeć.
Sama Kukułcza Łapa nie miała oporów, by usiąść. Po pierwsze - nie miała jeszcze okazji trafić na złośliwego samotnika, który mógłby się na nią rzucić i ją zaatakować, więc raczej nie spodziewała się takiego spotkać i mieć z takim do czynienia, a po drugie czarna kocica nie prezentowała się specjalnie agresywnie i nie wyglądała, jakby chciała się na nią rzucić z pazurami. No, i sama umiała już walczyć, więc jak coś to nie zostałaby od razu zmieciona z powierzchni ziemi. A i zresztą, jak to mówią - martwi obowiązków nie mają!
Lekko zmarszczyła brwi, gdy Onyks nie przedstawiła się od razu, rejestrując za to w główce, że może powinna ją trochę nauczyć manier i że jak ktoś mówi swoje imię, to drugi kot powinien podzielić się swoim, ale zrezygnowała póki co. Może po prostu niedosłyszała, jest głucha, albo nie chciała się nim dzielić - możliwości jest wiele!
- No raczej nie chciałabym skończyć w takich szczękach, po co mam ryzykować? - odparła, lekko wzruszając barkami. A po drugie, czego nie wyznała, nie miała żadnego oparcia medycznego w klanie, co mogłoby się skończyć jej śmiercią, jak Lamparta, a tego mimo wszystko nie chciała.
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
xxxxUśmiechnęła się i oblizała górną wargę wraz z kłami, oczywiście wyszło to naturalnie, nie raz już wykonywała ten ruch, by kogoś rozproszyć. Tym razem miała zamiar się po prostu pobawić w lekki flirt. Odwróciła wzrok natychmiast po tym wszystkim, a jej pysk przybrał wyraz lekko zawstydzonej. Nie chciała przecież, by jej zamiary zostały uznane automatycznie za zaproszenie. Nie wiedziała nawet czy złotooka byłaby zachęcona czymś takim albo zrozumiała zamiary, ale już wolała dmuchać na zimne.
xxxx– Na pewno jest lepiej na wolności... Chociaż jak w ogóle wygląda obóz? Jest to jakaś zamknięta przestrzeń? Siedzicie w dziuplach albo jaskiniach? Albo może szukacie lisich nor i wszyscy się tam gnieciecie? – zapytała rozbawionym tonem i przechyliła głowę w zaciekawieniu jaką odpowiedź dostanie. Równie dobrze mogła usłyszeć, że to nie jej sprawa. Nie byłaby zdziwiona, ale lekko zawiedziona na pewno. – Wątpię, że przyjdą jeszcze jakieś koty, raczej będziemy tylko we dwie – odpowiedziała filuternie i podeszła krok bliżej do podróżniczki, a może uciekinierki z klanu? Raz już spotkała kociaka co nie powinien wychodzić poza tereny obozu, a tu proszę! Nie podejrzewała jednak dorosłej damy o takie coś! A przynajmniej nie przed damą samą w sobie.
xxxx– To dobrze, ostatnio spotkałam kogoś kto poluje na lisy dla zabawy i nie powiedziałabym, że to najmądrzejsza rzecz na świecie – westchnęła, kręcąc głową, chociaż jak tym razem było łatwo wyłapać, Onyks wcale nie powiedziała tego z powagą i zmartwieniem. Wzrok, który opuściła po wypowiedzeniu ostatniego zdania, teraz podniosła, by ich spojrzenia się skrzyżowały, a na jej pyszczek wszedł lekki uśmiech. Może i przedstawi się prawdziwym imieniem, ale to zadecyduje za chwilę.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Nie zrozumiała prawdziwych intencji Onyks, bo zwyczajnie, cóż, raczej nie patrzyła na inne koty w takim kontekście! Raz spojrzała i co, i nico, kot ten zniknął bardzo szybko z klanu i została jej po nim pustka. Przykre, ale prawdziwe. Zniechęciło ją to zupełnie, więc nawet nie zwracała uwagi na takie... hm, sygnały? Ton głosu? Słowa, które były wypowiadane przez inne koty?
- Nie wiem, nie byłam w innych klanach, wiesz, nie jesteśmy najlepszymi sąsiadami, co nie - zażartowała, poruszając wąsami. - Ale jeśli wygląda to u nich jak u nas, to... hm, można powiedzieć, że to otwarta przestrzeń z wieloma kryjówkami, ale tak skonstruowana, by było jak najmniej wyjść i wejść, by było jak tego bronić, a kocięta nie uciekły tak o, jak się mrugnie - opisała, dość ogólnie, ale jednak wiedziała, że nie powinna podawać samotnikom każdej informacji o klanie, bo było to niebezpieczne. Nie każdy miał dobre zamiary i był po prostu miły. A mimo że do klanu nie była aż tak przywiązana, jak jej brat, to... jednak miała tam parę bliskich kotów, o których by się zwyczajnie martwiła, w razie jak co!
Nie poruszyła się nawet o kocięcy ogon, gdy samotniczka się do niej zbliżyła, acz przełknęła niepewnie ślinę, uważnie ją obserwując i nie spuszczając z niej kroku. Raczej widziała jej kroki jakby próbowała spuścić gardę Kukułczej Łapy, a następnie rzucić się jej do gardła, więc cienista terminatorka obiecała sobie uważniej się jej przyglądać, nie spuszczać z niej oka, acz nie pokazywać po sobie, że jakkolwiek przejęła się tym zbliżeniem i słowami. Dosłownie, zabrzmiało jak ostatnie słowa głównego potwora z horroru - i to pomyślałaby sobie Kukułka, gdyby wiedziała co to film i czym są horrory!
- Jest ktoś taki? I ile ma już ich krwi na pazurach? - spytała, naprawdę zainteresowana tym polowaniem na lisy. Brzmiało niebezpiecznie, groźnie - ale i ciekawie, jeśli ten ktoś już jakiegoś upolował i, na przykład, trzymał jakieś pamiątki! Ooo, ile by dała za takie lisie kły, pazury, albo całą kitę!
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
xxxxPodryw jaki zastosowała na kotce nie zadziałał, była tym lekko zawiedziona, ale nic straconego... raczej. W pewnym sensie próbowała zastąpić ekscytację jaką czuła przy Rosie, ale nie mogła znaleźć nikogo kto byłby nią. Nie mogła doczekać się ich następnego spotkania, które nigdy nie nadeszło i coś przeczuwała, że nigdy nie nadejdzie. Została tylko z nadzieją przywiązaną do końcówki ogona, która ciągnęła ją za każdym razem, gdy czuła powiew zimnego powietrza i zapach róż. Świeża rosa o poranku też nie była jej przyjazna. Czuła ekscytację na myśl o kotce i nie mogła nigdzie jej schować albo porzucić, przyczepiła się do niej jak rzep.
xxxx– Nie jesteście? – zdziwiła się podnosząc brwi do góry. Nie była jakoś głupia, by nie zrozumieć, że skoro każdy broni swoich granic to na pewno mają swoje zasady, ale żeby nie znosić się w ogóle? To było już dziwne... – Czyli praktycznie i bezpiecznie... W takim razie posiadam coraz lepsze zdanie o Was... wiesz. Was wszystkich. Strasznie abstrakcyjne wydaje mi się to jak żyjecie, a mimo to ma to w sobie system, sposoby, Kodeks i wiarę. Wydajecie się zorganizowani, ale nie zawsze zżyci. – odpowiedziała przypominając sobie jak to Rdzawa Mordka przedstawiał jej Klan. Kompletnie różniło się to od tego jakim kotem był Wąż, czy Wichrowa Żabcia. Nie każdy wydawał się tak zły i źle namalowany, więc dobrze zdawała sobie sprawę, że mógł jej strasznie koloryzować i kłamać. Albo jako jedyny mówić prawdę, ale to już przeczucie samo jej mówiło, że wersja wszystkich innych była bardziej prawdopodobna.
xxxxCzarnowłosa mogła już potwierdzić swoje przypuszczenia, że kotka zwyczajnie nie jest zainteresowana niczym od niej, nawet chwilą zabawnego flirtu. Nie miała więc zamiaru więcej próbować nic więcej, nie miała chęci na brak reakcji, a to tylko otrzymywała. Ciężki przypadek, ale nie narzekała co do rozmowy, przynajmniej była rzeczowa i na poziomie. Tak jakby. Ale Onyks wystarczało.
xxxx– Podobno poluje, nie dopytywałam bardziej. Wiesz kłamstwa to każdy może wciskać, ale Ty wydajesz się wiarygodna, więc dajmy na to, że wierzę we wszystko co mówisz. Nazywam się Onyks, odpowiadając na Twoje poprzednie pytanie. Nie lubię tak rozpowiadać kim jestem, zawsze się coś może wydarzyć. A co złego to nie ja, prawda? – zaśmiała się lekko i wyluzowała już do końca. Może pożałuje tego bezmyślnego działania, ale czy nie żałowała już wielu rzeczy w swoim życiu? Ha! Oczywiście, że żałowała.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
To już któraś z kolei eskapada niebieskiego kocurka, aczkolwiek pierwsza taka daleka. I w dodatku samotna. Wyruszył z rana, a słońce już znajdowało się wysoko w górze. Miał jedynie nadzieję, że tata nie będzie się o niego martwił, tym bardziej że nikomu nie mówił o swojej wyprawie.
Po tym jak przyjrzał się dziwnej drewnianej konstrukcji, w której znajdowało się coś na wzór wysuszonej trawy, jego uwagę przykuła dziura, która znajdowała tuż obok. Pamiętał, że tata mówił że należy uważać na potencjalne niebezpieczne i groźne miejsca, ale to konkretne wydawało się normalne. Nie unosił się z niej żaden konkretny zapach. Z tego też powodu Obieży, kierowany typową dla siebie ciekawością odkrywcy ostrożnie szedł na dół, żeby znaleźć się w korytarzyku prowadzącym do podziemnej izby. Przestronna, w pełni wzbudziła ciekawość Raniuszkowego syna. Podejrzewał, że zmieściło by się tutaj całe jego rodzeństwo wraz z ojcem.

//Barwna Historia!
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Gdyby tylko on liczył swoje wycieczki... Wątpił, że zadając sobie nawet taki trud dałby radę wszystkie je spamiętać. Nie były zdecydowanie jego bliznami - trwałym śladem na skórze, który ciągle przypominałby mu o tym, że przeżył coś takiego w swoim życiu jak wędrówka. Bo prawda była taka, że włóczył się ciągle. Prędzej to on był blizną na ciele napotkanych osób. Liściem opadającym z drzewa prosto na głowę kogoś, kto postanowił pod nim spocząć.
Czyli to on sam w sobie był pewną wędrówką. Raną, która albo się w pełni zagoi, albo zamieni się w bliznę, w zależności od głębokości. Od tego, jak mocno ktoś weźmie do siebie jego słowa. Jego kolorowe wymysły. Ale i podróż potrzebuje czasami odpocząć. Przystopować na chwilę, dając innym złapać oddech. A swoim dalszym pomysłom na kierowanie losów innych - dać się zregenerować. I zaszczycić uśmiechnięte pyski czymś o wiele nowszym. Jako miejsce idealne do spędzenia swojej przerwy wybrał sobie właśnie lisią norę. Ospale wszedł do środka, tym samym puszczając mimo... Nosa zapach nieznajomego kocura. I to był błąd, bo gdy tylko w obrazie jego przyszłego tymczasowego legowiska coś zaczęło dziwnie się dziwnie wyróżniać... Postawił uszy, wbijając odrobinę zdziwiony wzrok w kota, który przybył tu wcześniej niż on. Jednak nie wybiło go to jakoś z rytmu. Zamiast poczuć się... Ciężej. Przepełnić się rozczarowaniem z powodu tak prędkiego rozwiania jego wcześniejszych planów, był jakoś dziwnie... Szczęśliwy. Wręcz lżejszy.
— Wybacz moje najście. Najwidoczniej nos zaczął mi szwankować od tego zimna. Powiedz... Nie zamarzł mi jeszcze? Nie sczerwieniał zupełnie? Bo jak tak, to chyba będę musiał pomyśleć nad zmianą imienia na Wrończyk. Gdyby tylko jeszcze z tą moją zimową metamorfozą w parze szły jakieś inne korzyści... Przykładowo jakbym mógł tak jak ten ptak wzbić się ponad wyżyny - wzlecieć do góry, nad lasy, nad łąki i móc w pełni obserwować otaczający nas świat. Ten sam, którego cudowności nie jestem w stanie pojąć swoim zwykłym okiem. Objąć łapami, pozostającymi uporczywie zaraz przy podłożu... Tymi samymi, które pod sobą nie poczuły nawet jego połowy. Wszystkiego nie da się zwiedzić, prawda? I niczego nie da się też w pełni pojąć, oj nie da... — zaśmiał się, zaraz to uśmiechając promiennie. Owszem, było zimno. A on sam jedyne co obecnie czuł to chłód, ciągle utrzymujący się w jego nozdrzach. Zniknie z czasem. W norze nie musiał się obawiać o to, że zostanie soplem lodu.
— Och, aż mi się przypomniało... Kiedyś na swojej drodze spotkałem kota bez ogona. Oczywiście moja ciekawość wyszła wtedy na wierzch, niczym żmija wpełzająca na kamień, chcąc wygrzewać się na słońcu. Tyle, że dla mnie tym blaskiem ogrzewającym moją skórę miała być wiedza o przeszłości tego pewnego jegomościa. I ją dostałem. Podobno ogon zimą zmarzł mu do tego stopnia, że odpadł. Dlatego jestem taki przezorny i martwię się o swój nos. Kto wie, czy czasem inne części ciała nie mogą ot tak odpaść. A węch zdecydowanie jeszcze mi się przyda — skończył, czując jak śnieg na jego futrze w końcu się roztapia, skapując na podłoże nory. Usiadł, nie dodając nic więcej. Chciał dać nieznajomemu odrobinę czasu na przeprocesowanie przyjaznego słowotoku, który był prawie jak kuksaniec w bok, jeżeli nie spodziewał się przybycia kogoś innego.
[Obrazek: podpis.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Przyglądał się podziemnemu dziełu nie podejrzewając nawet, kto był jego twórcą. Jednego był jednak pewien, musiał mieć prawdziwy talent w budownictwie. Chyba, że było to dzieło samej matki natury. Nagle jego oczom ukazały się kłaczki leżące pod jedną ze scian. Podszedł do nich, żeby się im przyjrzeć. Kompletnie nie spodziewał się, że ktoś zaszczyci go swoją obecnością. Jednak na szczęście dla niego, nie był to właściciel tego miejsca.
Niemalże podskoczył, gdy usłyszał za sobą czyjś głos, a do jego nosa dotarł obcy zapach. Odwrócił się niemalże od razu, żeby jego oczom ukazał się kot o długim kolorowym futerku. Ależ on miał piękne futerko. Prezentowałby się niczym lew z tą swoją puchata grzywą, gdyby nie szczegół w postaci jego delikatnego pyszczka. Chociaż, czy lwy nie mogą być delikatne. Może wśród tych wszystkich odważnych, silnych i dzielnych dużych kotów, znalazłyby się te o bardziej delikatnej osobowości. Chociaż odwaga nie wykluczała spokoju. Wpatrywał się w nieznajomego z pełnymi fascynacji ślepiami, gdy nagle doszło do niego, że zadał mu pytanie. Był tak zajęty jego elegancją i sposobem wyrażania się, że niemalże zapomniał się. Otworzył pyszczek, żeby zaraz potem go zamknąć, i ponownie otworzyć.
- Oh, nie. W dalszym ciągu jest różowy i trzyma się świetnie, a przynajmniej tak wygląda. Prawdziwie nieprzychylna ta obecna pogoda dla kocich nosów. Mój utknął kiedyś przy lodowej tafli, kiedy podziwiałem lśniące w niej odbicie. Moja siostra musiała mi pomóc, bez niej bym się nie oswobodził, albo skończył z połową nosa. Ale jak widać wszystko jest z nim w porządku. -Poruszył nosem chcąc zaprezentować.- I proszę nie przepraszać, to nie moja nora, jestem tu tak samo przypadkiem jak Pan. Chyba, że Pan planował tutaj przybyć, i to ja jestem intruzem, za co przepraszam. -Skoro go przeprosił to nora raczej nie należała do niego, ale wolał zachować się kulturalnie, nie chciał żeby nieznajomy wziął go za kogoś niewychowanego.
Nastroszył się delikatnie, jednak bynajmniej nie że strachu, czy agresji, a ekscytacji. Nieznajomy mówił dużo, ale jego słowa, podobnie jak sposób wyrażania się były fascynujące. Aż nie chciał mu przerywać, dlatego zwyczajnie poczekał, aż ten skończy swą wypowiedź.- Oh! Więc w takim przypadku rzeczywiście trzeba uważać. Jak dobrze, że moja siostra była tam wtedy żeby mi pomóc, bo rzeczywiście skończyłbym bez nosa. Ale z Pana nosem jest wszystko w porządku, jeśli nie boli to nie ma o co się martwić. -Podszedł bliżej drugiego kocura i wyciągnął się do góry, żeby dotknąć jego nosa. Chciał się upewnić, że nie jest zimny i zmarznięty.- A właściwie, czy ten nieznajomy powiedział Panu jak to się stało? Zdaje sobie sprawę, że to przez mróz, ale czy ogon odpadł tak po prostu? Nagle, bez żadnego ostrzeżenia? To musiało być niecodzienne, przerażające, ale nawet fascynujące. -Wyrzucił swoim spokojnym tonem w między czasie.
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości