Logo Artemidy
Makowa Polanka
#91
Skrzące Słowo liczył na choćby jedną mysz… i trafił na coś bardzo podobnego. Charakterystyczne zabarwiony rdzawobrunatny gryzoń, o kremowym brzuchu, siedział sobie w krzaczku. Wyglądało na to, że ta konkretna badylarka była łatwym celem.

Skra: S: 22 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 69/80 | W: 38/60
» rana 1. stopnia: bolesne dziobnięcie nad lewym okiem
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z ogona
» celność obniżona o 2 ze względu na spadek wytrzymałości
[Obrazek: emo0uSQ.png]


LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Jaskółka uciekła i sytuacja wyglądała słabo, ale na szczęście Skrzące Słowo, jako wprawiony łowca, dość szybko napotkał na swojej drodzy kolejną ofiarę. Tym razem była to badylarka, taka dość konkretna. Bez zastanowienia kocur przybrał pozycję łowiecką i pod wiatr, patrząc pod łapy ruszył przed siebie. Pamiętał oczywiście również i o tym, by ciężar ciała przenieść na tylne łapy. Skradał się, oddychając praktycznie bezgłośnie by wtem, będąc w odpowiedniej odległości skoczyć na gryzonia i szybciorem pozbawić go życia.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Niestety. Wojownikowi znowu się nie poszczęściło. Wiatr w pewnym momencie zmienił kierunek, informując ofiarę o czyhającym niebezpieczeństwie. Skrzące Słowo nie zdążył nawet skoczyć, bo badylarka, jak z bicza strzelił, rzuciła się do ucieczki, znikając z pola widzenia kocura.

Skra: S: 22 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 69/80 | W: 38-2=36/60
» rana 1. stopnia: bolesne dziobnięcie nad lewym okiem
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z ogona
» celność obniżona o 2 ze względu na spadek wytrzymałości
[Obrazek: emo0uSQ.png]


LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Cóż, biednemu zawsze wiatr w oczy i wiadomo co. W związku z tym, Skrzące Słowo uznał, że jest to wystarczający sygnał od Przodków, że polowanie należy zakończyć. Zebrał więc swoje zdobycze i wrócił do obozu, by następni od razu iść do spania. Coś źle się czuł.

zt, dziękuję wszystkim 3 mg <3
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Zboże naprawdę polubiło spędzanie czasu z Trującą Łapą. Była taka inna od reszty kotów, ostra w swój sposób, wytrwała, waleczna i absolutnie okropna w najbardziej rozrywkowy sposób jaki Zboże do tej pory miało okazję zobaczyć. Dlatego gdy nadarzyła się okazja by wyrwać ją z obozu na spacer rzecz jasna to zrobiło.
Wyciągnęło ją z obozu po południu, gdy słońce już zaczynało się robić pomarańczowe, naznaczając wszystko łagodnym złotym światłem. Natura była głośna, jak tylko natura podczas Pory Młodych Liści potrafi być, gdy wszystko się zieleni i wraca do życia. Wraz z cieplejszymi dniami do pyszczka Zboża przykleił się olbrzymi uśmiech, zwiastujący nie tylko radość ale i głupie pomysły. Było absolutnie gotowe by tego ciepłego dnia pokazać Tojad chociażby cały świat!
- O, a zaraz będziemy na Makowej Polanie! Za parę księżyców to miejsce pokryje się pięknymi czerwonymi kwiatami, ale na razie jest tu więcej krokusów niż czegokolwiek! - oświadczyło z ekscytacją. I była to absolutna prawda, co dało się wyczuć nosem - im bliżej Makowej Polany byli tym bardziej zapach kwiatów mieszał się z zapachem Zboża, które ewidentnie już wykorzystywało ich obecność. - A za Makową Polaną, no cóż, znajduje się zaraz granica Klanu i Grzmiąca Ścieżka. Będziesz chciała podejść? Czy może wolisz... Spędzić czas w kwiatach? - Zboże spytało, absolutnie nic nie sugerując, ale absolutnie wszystko sugerując swoim szelmowskim uśmiechem. I chociaż tym razem był to bardziej niż mniej żart, to wcale nie pogniewałoby się za żaden obrót sytuacji.

//Tojad <3
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Tojad nie miała nic przeciwko spędzaniu czasu ze Zbożem. Nie było ciętym na wszystko Kostkiem czy prostym w obsłudze Szafirkiem, ale miało w sobie coś, co przyciągało Tojad, chociaż nie do końca wiedziała, co to było. Jakkolwiek by tego nie nazwała, sprawiało, że przebywanie w towarzystwie Zboża było... przyjemne. Zdecydowanie. Więc jeśli miała okazję, by mieć tej przyjemności w życiu trochę więcej, to nie zamierzała ot tak z tego rezygnować. Nawet, jeśli Bawełniana potem będzie się pultać, bo musiała szukać Tojad po całym obozie.
Szły przez tereny, które akurat budziły się do życia, a córa Ciemnej Mordki rozglądała się tak dyskretnie, jak tylko mogła, bo wszystko wokół było zupełnie inne niż te kilka księżyców temu. Takie żywe, zielone, ciepłe, że Tojad nie mogła się powstrzymać przed zwyczajnym czuciem się dobrze. Może nie uśmiechała się do wszystkiego i wszystkich jak niektórzy, ale zdecydowanie rzadziej była aż tak naburmuszona, żeby nie dało się z nią rozmawiać. Teraz też, świadomie lub nie, kierowała pysk ku słońcu, które sprawiało, że jej futro było prawie tak samo złote, jak sierść Zboża. Szła prawie bok w bok z terminatorem, dając się prowadzić, choć ponownie właściwie nie wiedziała, dokąd dokładnie idą. Nie, żeby jej to szczególnie przeszkadzało, bo po ostatnim razie wiedziała, że jakkolwiek to się nie skończy - będzie przyjemnie.
- Pachną jak ty - powiedziała, trochę pod nosem, trochę od niechcenia, ale miała cichą nadzieję, że Zboże usłyszało. A może nie? Było tak przejęte tym wszystkim, całą tą porą nowych liści, że to aż odrobinę zabawne. Kącik pyska Tojad uniósł się lekko w odpowiedzi na posłany jej uśmiech.
- A ty? - spytała, zerkając w stronę Zboża. - Co wolisz? Którą część świata chcesz mi dzisiaj pokazać?
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Głos Tojad bywał elektryzujący jak burza, sprawiając, że Zboże czuło się gotowe zrobić absolutnie wszystko, wykonać największą głupotę, byle zachować Tojad przy sobie i czuć tę samą olbrzymią ilość energii na zawsze, na wsze czasy. Czuło się jakby było w stanie już nigdy więcej nie spać, jeśli tylko Tojad pozostałaby elektryzującą sobą, nawet jeśli wiedziało, że gdy Tojad przestanie być w zasięgu wzrok to przestanie też być w umyśle. Tojad była wspaniała - tak długo gdy była obok. W innych okolicznościach mogłaby równie dobrze nie istnieć.
Ale teraz istniała. I była zadowolona, z lekko uniesionym kącikiem ust, który nie umknął Zbożu wcale.
- Hmmmm - mruknęło głośno i teatralnie. - Przy grzmiącej ścieżce będzie śmierdzieć, szkoda marnować piękny dzień na nieprzyjemne doświadczenia, nie sądzisz? Może... Podejdź tu bliżej, widzisz tę kępę wysokiej trawy obok krzaka? Jestem przekonane, że znajdziemy tam coś, hm, miłego - powiedziało, zbliżając się do Tojad.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Gdyby kiedyś usiadły i porozmawiały, okazałoby się, że Tojad podziela ten sentyment. Jeśli Zboże było w okolicy - świetnie, Tojad częściej się uśmiechała i była bardziej skłonna do żartów. Ale nie mogła powiedzieć, że myślała o niej dniami i nocami czy kombinowała, jak znaleźć się w okolicy rudzielca. Nie wzdychała tęsknie, czasami tylko zauważyła Zboże kątem oka, gdy akurat tak się zdażyło, że ich ścieżki w obozie się przecinały. Ale kiedy już udało im się razem wymknąć, jak teraz... Tojad mogła to niechętnie przyznawać nawet przed samą sobą, ale serce biło jej nieco mocniej i krew w żyłach miała jakby nasyconą energią błyskawicy. Uśmiech sam pchał się jej na pysk, nawet bardziej niż przy Kostku, co było nie lada osiągnięciem. Przy Zbożu czuła się beztrosko i bezkarnie, co może nie było najlepszym połączeniem, ale za to jakim ekscytującym.
Też zrobiła krok w stronę Zboża, tak, że ich boki były o grubość wąsa od siebie. Spojrzała w miejsce, o którym była mowa i prawie natychmiast skierowała powątpiewający wzrok na rudy pysk.
- Jeśli to jakiś głupi żart, to dostaniesz lepę - powiedziała najpoważniej, jak tylko potrafiła, ale uśmiech wciąż gdzieś błądził w kącikach jej ust, a puszysty ogon przesunął się po pręgowanym grzbiecie. Mimo to, wszyscy zgromadzeni dobrze wiedzieli, że była w stanie skopać Zbożu cztery litery - ba, nawet więcej, niż tylko cztery. Nie czekając dłużej, Tojad przyjęła postawę łowiecką, tak na wszelki wypadek, i zaczęła skradać się w stronę kępy, mając oczy i uszy bardzo szeroko otwarte.
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
Zboże cały czas uśmiechało się pod nosem patrząc jak Tojad zbliża się do specjalnego miejsca, a chwilę później samo za nią ruszyło. Najpierw do jej nosa mogło dotrzeć o wiele intensywniejsze uczucie niż do tej pory, całej masy kwiatów, a gdy weszła w kępę jej oczom ukazało się - jakże by inaczej - zbiorowisko zebranych już kwiatów, ułożonych na sobie, czekających w ukryciu. Zboże zebrało je wcześniej i schowało w tym miejscu by zabrać je do obozu drugim kursem, bo zwyczajnie nie dało rady zabrać ich wszystkich na raz, ale Tojad wcale nie musiała tego wiedzieć. Wystarczyło że wiedziała, że oto Zboże pokazało jej miejsce, które wcześniej przygotowało.
Po czym Zboże znienacka skoczyło na Tojad, przewracając ją prosto na stertę kwiatów.
- Ha, mam cię! - mruknęło, patrząc jej w oczy. - Tym razem mam zamiar się odpłacić za poprzednie przygody - dodało, po czym polizało kocicę po policzku.
A później zaczęło składać coraz więcej liźnięć, po jej szyi, piersi, policzkach.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziała, czego się spodziewać, ale na pewno nie tego. Może czegoś naprawdę ciekawego, jak kopca kreta czy roztrzaskanego ula, albo jakiegoś mniej przyjemnego żartu, w stylu sterty dżdżownic. Ale kwiaty? Cały stos? Myślała, że nos ją zwodzi, póki nie zobaczyła tej ogromnej ilości płatków, łodyg i czego tam jeszcze na własne oczy. Stanęła jak wryta, nie bardzo wiedząc, jak przeprocesować informację, że najwyraźniej Zboże starało się zrobić na niej jakieś wrażenie. Czy źle oceniła całą sytuację i całą ich relację? Zamrugała, powoli dochodząc do siebie.
- Zboże. Co... - zaczęła i nie dostała szansy, żeby skończyć, bo Zboże ją bezczelnie przewróciło, prosto w kwiaty. Ich zapach mieszał się z równie kwiecistym zapachem Zboża, przez co zaczynało jej się powoli kręcić w głowie. A może to od tego, że serce jej biło coraz mocniej, obijając się prawie o żebra i znów, tak jak ostatnio, nie miała nic przeciwko temu. W jej gardle zaczął rodzić się niski pomruk, a na pysku wykwitł najszerszy uśmiech, jaki kiedykolwiek można było u niej zauważyć. Zboże zamierzało jej się odpłacić.
Między tymi wszystkimi liźnięciami, które też próbowała odwzajemniać, położyła łapę na rudej piersi.
- Zrób to - mruknęła. Popchnęła lekko Zboże, żeby dać sobie większe pole manewru, przewróciła się na brzuch, i cóż - dała Zbożu pole do popisu.

[...]
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
[...]

Szukanie uciech gdy świat był tak żywy wydawało się być lepsze niż jakiekolwiek wcześniejsze doświadczenia. Być może to ogólny nastrój Zboża sprawił, że czuło się tego dnia aż tak dobrze z Tojad, a może faktycznie było w tym wszystkim coś specjalnego. Być może też doświadczenie i wiedza czego się spodziewać znacząco w tej kwestii pomogły i miało tylko nadzieję, że ta radość - z bycia, z czucia, z posiadania ciała i możliwości jego użytkowania, i dzielenia wspólnych doświadczeń - że to wszystko udzieliło się Tojad.
Gdy Zboże zeszło z kocicy z szerokim uśmiechem na pysku polizało ją w policzek.
- Naprawdę cię lubię Tojad, i jak obiecałom że jeszcze gdzieś pójdziemy to nie będę łamać słowa. Chodź!
Z tymi słowami wyprowadziło Tojad z kępy traw i kwiatów i poprowadziło ją dalej w świat, pokazując wszystko co dało się pokazać po drodze.

//zt x2
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
// cóż za temat znalazłam XDD

Po poprzednim dniu pełnym wrażeń, Skrzące Słowo jedynie oczekiwał umówionego z ukochaną spotkania przy zachodzie słońca. Cieszył się nie tylko na myśl o powołaniu na świat kolejnego pokolenia wspaniałych wojowników, ale również z tego, że w końcu spędzi czas z ukochaną. On i ona, sami. Jak kiedyś.
Szli ramię w ramię w stronę Makowej Polanki, splatając ze sobą ogony, by na miejscu usiąść i przez moment obserwować zachód słońca. Był piękny, choć w porównaniu z Księżycowym Jeziorem, wyglądał dość biednie.
- Chcesz nacieszyć się widokiem, czy przechodzimy do konkretów? - zaśmiał się, topiąc pysk w jej kudłatej, puchatej piersi i zaczął ją łaskotać, dmuchając. Od czegoś trzeba zacząć, a tak się składa, że za wygłupami również się stęsknił.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Również Jeziorko wyczekiwała swojej randki z mężem - co prawda perspektywa bolesnego i długiego porodu nie była kusząca, tak jednak wiedziała, że podoła zadaniu - już raz jej się udało. Nie to jednak było najważniejsze - ich dzieci były już prawie dorosłe i samodzielne, więc perspektywa drugiego miotu była nieunikniona.
Również ona z zachwytem wpatrywała się w zachód słońca, nie wiedząc, że jest dla niego konkurencją, rozkoszując się chwilą. Gdy jednak padły słowa jej partnera, parsknęła, capnęła go łapą po boku i powiedziała:
- No wiesz co! Może chociaż trochę romantyzmu? Tutaj śliczny zachód słońca, tutaj kwiatki, poopowiadaj mi jaka to jestem wspaniała to zobaczymy, czy przejdziemy do konkretów! - wydęła usta, udając obrażoną, zerkając co chwila na Skrę, a w kącikach jej ust błąkał się uśmieszek. Nie ma tak łatwo!
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Myślałem że już to wszystko wiesz. Że twoje oczy są piękniejsze, niż najpiękniejszy zachód słońca? Że twój uśmiech jest cieplejszy nie najcieplejszy dzień w Porze Zielonych Liści? Że jesteś najpiękniejsza w całym lesie i poza nim? - zaczął, wedle prośby, wychwalać ją pod niebiosa. Zresztą, nie musiał się nad tym specjalnie wysilać, bo komplementy przychodziły mu do głowy niemalże od razu.
Zerwał kwiat, który znajdował się nieopodal i wplątał między futro ukochanej.
- Żaden kwiat nie dorównuje twojej urodzie. Muszę jednak przyznać, że ten wyjątkowo dobrze ją podkreśla - uśmiechnął się jeszcze, liżąc ją po policzku. Jeżeli chciała romantycznego nastroju, to będzie go miała. Tak się składało, że kochał na nią patrzeć i kochał ją komplementować.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zachichotała jak nastolatka, słysząc wszystkie komplementy. Mruczała zadowolona, gdy ten wyliczał wszystkie jej boskie atrybuty, określenia lepsze i barwniejsze niż te dotyczące opisu bigosu w pewnej książce Dwunogów. Od razu jej humor poprawił się, chociaż wcześniej i tak był dosyć wyśmienity i wdzięcznością przyjęła kwiat. Skra był prawdziwym bajkopisarzem i wiedziała, że żaden mężczyzna nie doceniłby jej jak on.
- Mmmm... od razu lepiej! Muszę przyznać, że schlebiają mi twoje słowa i jestem absolutnie zadowolona z tego co usłyszałam. Można więc powiedzieć że zaliczyłeś pierwszy test! Drugi test jest... sprawnościowy! Berek! - zakrzyknęła wesoło, trącając go w bok i lecąc ile sił w łapach naprzód. Wiedziała, że w trymiga ją dogoni.
Ale właśnie o to chodziło.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości