Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Skrzące Słowo liczył na choćby jedną mysz… i trafił na coś bardzo podobnego. Charakterystyczne zabarwiony rdzawobrunatny gryzoń, o kremowym brzuchu, siedział sobie w krzaczku. Wyglądało na to, że ta konkretna badylarka była łatwym celem.
Skra: S: 22 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 69/80 | W: 38/60
» rana 1. stopnia: bolesne dziobnięcie nad lewym okiem
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z ogona
» celność obniżona o 2 ze względu na spadek wytrzymałości
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Jaskółka uciekła i sytuacja wyglądała słabo, ale na szczęście Skrzące Słowo, jako wprawiony łowca, dość szybko napotkał na swojej drodzy kolejną ofiarę. Tym razem była to badylarka, taka dość konkretna. Bez zastanowienia kocur przybrał pozycję łowiecką i pod wiatr, patrząc pod łapy ruszył przed siebie. Pamiętał oczywiście również i o tym, by ciężar ciała przenieść na tylne łapy. Skradał się, oddychając praktycznie bezgłośnie by wtem, będąc w odpowiedniej odległości skoczyć na gryzonia i szybciorem pozbawić go życia.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Niestety. Wojownikowi znowu się nie poszczęściło. Wiatr w pewnym momencie zmienił kierunek, informując ofiarę o czyhającym niebezpieczeństwie. Skrzące Słowo nie zdążył nawet skoczyć, bo badylarka, jak z bicza strzelił, rzuciła się do ucieczki, znikając z pola widzenia kocura.
Skra: S: 22 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 69/80 | W: 38-2=36/60
» rana 1. stopnia: bolesne dziobnięcie nad lewym okiem
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z ogona
» celność obniżona o 2 ze względu na spadek wytrzymałości
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Cóż, biednemu zawsze wiatr w oczy i wiadomo co. W związku z tym, Skrzące Słowo uznał, że jest to wystarczający sygnał od Przodków, że polowanie należy zakończyć. Zebrał więc swoje zdobycze i wrócił do obozu, by następni od razu iść do spania. Coś źle się czuł.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże naprawdę polubiło spędzanie czasu z Trującą Łapą. Była taka inna od reszty kotów, ostra w swój sposób, wytrwała, waleczna i absolutnie okropna w najbardziej rozrywkowy sposób jaki Zboże do tej pory miało okazję zobaczyć. Dlatego gdy nadarzyła się okazja by wyrwać ją z obozu na spacer rzecz jasna to zrobiło.
Wyciągnęło ją z obozu po południu, gdy słońce już zaczynało się robić pomarańczowe, naznaczając wszystko łagodnym złotym światłem. Natura była głośna, jak tylko natura podczas Pory Młodych Liści potrafi być, gdy wszystko się zieleni i wraca do życia. Wraz z cieplejszymi dniami do pyszczka Zboża przykleił się olbrzymi uśmiech, zwiastujący nie tylko radość ale i głupie pomysły. Było absolutnie gotowe by tego ciepłego dnia pokazać Tojad chociażby cały świat!
- O, a zaraz będziemy na Makowej Polanie! Za parę księżyców to miejsce pokryje się pięknymi czerwonymi kwiatami, ale na razie jest tu więcej krokusów niż czegokolwiek! - oświadczyło z ekscytacją. I była to absolutna prawda, co dało się wyczuć nosem - im bliżej Makowej Polany byli tym bardziej zapach kwiatów mieszał się z zapachem Zboża, które ewidentnie już wykorzystywało ich obecność. - A za Makową Polaną, no cóż, znajduje się zaraz granica Klanu i Grzmiąca Ścieżka. Będziesz chciała podejść? Czy może wolisz... Spędzić czas w kwiatach? - Zboże spytało, absolutnie nic nie sugerując, ale absolutnie wszystko sugerując swoim szelmowskim uśmiechem. I chociaż tym razem był to bardziej niż mniej żart, to wcale nie pogniewałoby się za żaden obrót sytuacji.
//Tojad <3
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Tojad nie miała nic przeciwko spędzaniu czasu ze Zbożem. Nie było ciętym na wszystko Kostkiem czy prostym w obsłudze Szafirkiem, ale miało w sobie coś, co przyciągało Tojad, chociaż nie do końca wiedziała, co to było. Jakkolwiek by tego nie nazwała, sprawiało, że przebywanie w towarzystwie Zboża było... przyjemne. Zdecydowanie. Więc jeśli miała okazję, by mieć tej przyjemności w życiu trochę więcej, to nie zamierzała ot tak z tego rezygnować. Nawet, jeśli Bawełniana potem będzie się pultać, bo musiała szukać Tojad po całym obozie.
Szły przez tereny, które akurat budziły się do życia, a córa Ciemnej Mordki rozglądała się tak dyskretnie, jak tylko mogła, bo wszystko wokół było zupełnie inne niż te kilka księżyców temu. Takie żywe, zielone, ciepłe, że Tojad nie mogła się powstrzymać przed zwyczajnym czuciem się dobrze. Może nie uśmiechała się do wszystkiego i wszystkich jak niektórzy, ale zdecydowanie rzadziej była aż tak naburmuszona, żeby nie dało się z nią rozmawiać. Teraz też, świadomie lub nie, kierowała pysk ku słońcu, które sprawiało, że jej futro było prawie tak samo złote, jak sierść Zboża. Szła prawie bok w bok z terminatorem, dając się prowadzić, choć ponownie właściwie nie wiedziała, dokąd dokładnie idą. Nie, żeby jej to szczególnie przeszkadzało, bo po ostatnim razie wiedziała, że jakkolwiek to się nie skończy - będzie przyjemnie.
- Pachną jak ty - powiedziała, trochę pod nosem, trochę od niechcenia, ale miała cichą nadzieję, że Zboże usłyszało. A może nie? Było tak przejęte tym wszystkim, całą tą porą nowych liści, że to aż odrobinę zabawne. Kącik pyska Tojad uniósł się lekko w odpowiedzi na posłany jej uśmiech.
- A ty? - spytała, zerkając w stronę Zboża. - Co wolisz? Którą część świata chcesz mi dzisiaj pokazać?
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Głos Tojad bywał elektryzujący jak burza, sprawiając, że Zboże czuło się gotowe zrobić absolutnie wszystko, wykonać największą głupotę, byle zachować Tojad przy sobie i czuć tę samą olbrzymią ilość energii na zawsze, na wsze czasy. Czuło się jakby było w stanie już nigdy więcej nie spać, jeśli tylko Tojad pozostałaby elektryzującą sobą, nawet jeśli wiedziało, że gdy Tojad przestanie być w zasięgu wzrok to przestanie też być w umyśle. Tojad była wspaniała - tak długo gdy była obok. W innych okolicznościach mogłaby równie dobrze nie istnieć.
Ale teraz istniała. I była zadowolona, z lekko uniesionym kącikiem ust, który nie umknął Zbożu wcale.
- Hmmmm - mruknęło głośno i teatralnie. - Przy grzmiącej ścieżce będzie śmierdzieć, szkoda marnować piękny dzień na nieprzyjemne doświadczenia, nie sądzisz? Może... Podejdź tu bliżej, widzisz tę kępę wysokiej trawy obok krzaka? Jestem przekonane, że znajdziemy tam coś, hm, miłego - powiedziało, zbliżając się do Tojad.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Gdyby kiedyś usiadły i porozmawiały, okazałoby się, że Tojad podziela ten sentyment. Jeśli Zboże było w okolicy - świetnie, Tojad częściej się uśmiechała i była bardziej skłonna do żartów. Ale nie mogła powiedzieć, że myślała o niej dniami i nocami czy kombinowała, jak znaleźć się w okolicy rudzielca. Nie wzdychała tęsknie, czasami tylko zauważyła Zboże kątem oka, gdy akurat tak się zdażyło, że ich ścieżki w obozie się przecinały. Ale kiedy już udało im się razem wymknąć, jak teraz... Tojad mogła to niechętnie przyznawać nawet przed samą sobą, ale serce biło jej nieco mocniej i krew w żyłach miała jakby nasyconą energią błyskawicy. Uśmiech sam pchał się jej na pysk, nawet bardziej niż przy Kostku, co było nie lada osiągnięciem. Przy Zbożu czuła się beztrosko i bezkarnie, co może nie było najlepszym połączeniem, ale za to jakim ekscytującym.
Też zrobiła krok w stronę Zboża, tak, że ich boki były o grubość wąsa od siebie. Spojrzała w miejsce, o którym była mowa i prawie natychmiast skierowała powątpiewający wzrok na rudy pysk.
- Jeśli to jakiś głupi żart, to dostaniesz lepę - powiedziała najpoważniej, jak tylko potrafiła, ale uśmiech wciąż gdzieś błądził w kącikach jej ust, a puszysty ogon przesunął się po pręgowanym grzbiecie. Mimo to, wszyscy zgromadzeni dobrze wiedzieli, że była w stanie skopać Zbożu cztery litery - ba, nawet więcej, niż tylko cztery. Nie czekając dłużej, Tojad przyjęła postawę łowiecką, tak na wszelki wypadek, i zaczęła skradać się w stronę kępy, mając oczy i uszy bardzo szeroko otwarte.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże cały czas uśmiechało się pod nosem patrząc jak Tojad zbliża się do specjalnego miejsca, a chwilę później samo za nią ruszyło. Najpierw do jej nosa mogło dotrzeć o wiele intensywniejsze uczucie niż do tej pory, całej masy kwiatów, a gdy weszła w kępę jej oczom ukazało się - jakże by inaczej - zbiorowisko zebranych już kwiatów, ułożonych na sobie, czekających w ukryciu. Zboże zebrało je wcześniej i schowało w tym miejscu by zabrać je do obozu drugim kursem, bo zwyczajnie nie dało rady zabrać ich wszystkich na raz, ale Tojad wcale nie musiała tego wiedzieć. Wystarczyło że wiedziała, że oto Zboże pokazało jej miejsce, które wcześniej przygotowało.
Po czym Zboże znienacka skoczyło na Tojad, przewracając ją prosto na stertę kwiatów.
- Ha, mam cię! - mruknęło, patrząc jej w oczy. - Tym razem mam zamiar się odpłacić za poprzednie przygody - dodało, po czym polizało kocicę po policzku.
A później zaczęło składać coraz więcej liźnięć, po jej szyi, piersi, policzkach.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Nie wiedziała, czego się spodziewać, ale na pewno nie tego. Może czegoś naprawdę ciekawego, jak kopca kreta czy roztrzaskanego ula, albo jakiegoś mniej przyjemnego żartu, w stylu sterty dżdżownic. Ale kwiaty? Cały stos? Myślała, że nos ją zwodzi, póki nie zobaczyła tej ogromnej ilości płatków, łodyg i czego tam jeszcze na własne oczy. Stanęła jak wryta, nie bardzo wiedząc, jak przeprocesować informację, że najwyraźniej Zboże starało się zrobić na niej jakieś wrażenie. Czy źle oceniła całą sytuację i całą ich relację? Zamrugała, powoli dochodząc do siebie.
- Zboże. Co... - zaczęła i nie dostała szansy, żeby skończyć, bo Zboże ją bezczelnie przewróciło, prosto w kwiaty. Ich zapach mieszał się z równie kwiecistym zapachem Zboża, przez co zaczynało jej się powoli kręcić w głowie. A może to od tego, że serce jej biło coraz mocniej, obijając się prawie o żebra i znów, tak jak ostatnio, nie miała nic przeciwko temu. W jej gardle zaczął rodzić się niski pomruk, a na pysku wykwitł najszerszy uśmiech, jaki kiedykolwiek można było u niej zauważyć. Zboże zamierzało jej się odpłacić.
Między tymi wszystkimi liźnięciami, które też próbowała odwzajemniać, położyła łapę na rudej piersi.
- Zrób to - mruknęła. Popchnęła lekko Zboże, żeby dać sobie większe pole manewru, przewróciła się na brzuch, i cóż - dała Zbożu pole do popisu.
[...]
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
[...]
Szukanie uciech gdy świat był tak żywy wydawało się być lepsze niż jakiekolwiek wcześniejsze doświadczenia. Być może to ogólny nastrój Zboża sprawił, że czuło się tego dnia aż tak dobrze z Tojad, a może faktycznie było w tym wszystkim coś specjalnego. Być może też doświadczenie i wiedza czego się spodziewać znacząco w tej kwestii pomogły i miało tylko nadzieję, że ta radość - z bycia, z czucia, z posiadania ciała i możliwości jego użytkowania, i dzielenia wspólnych doświadczeń - że to wszystko udzieliło się Tojad.
Gdy Zboże zeszło z kocicy z szerokim uśmiechem na pysku polizało ją w policzek.
- Naprawdę cię lubię Tojad, i jak obiecałom że jeszcze gdzieś pójdziemy to nie będę łamać słowa. Chodź!
Z tymi słowami wyprowadziło Tojad z kępy traw i kwiatów i poprowadziło ją dalej w świat, pokazując wszystko co dało się pokazać po drodze.
//zt x2
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Po poprzednim dniu pełnym wrażeń, Skrzące Słowo jedynie oczekiwał umówionego z ukochaną spotkania przy zachodzie słońca. Cieszył się nie tylko na myśl o powołaniu na świat kolejnego pokolenia wspaniałych wojowników, ale również z tego, że w końcu spędzi czas z ukochaną. On i ona, sami. Jak kiedyś.
Szli ramię w ramię w stronę Makowej Polanki, splatając ze sobą ogony, by na miejscu usiąść i przez moment obserwować zachód słońca. Był piękny, choć w porównaniu z Księżycowym Jeziorem, wyglądał dość biednie.
- Chcesz nacieszyć się widokiem, czy przechodzimy do konkretów? - zaśmiał się, topiąc pysk w jej kudłatej, puchatej piersi i zaczął ją łaskotać, dmuchając. Od czegoś trzeba zacząć, a tak się składa, że za wygłupami również się stęsknił.
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Również Jeziorko wyczekiwała swojej randki z mężem - co prawda perspektywa bolesnego i długiego porodu nie była kusząca, tak jednak wiedziała, że podoła zadaniu - już raz jej się udało. Nie to jednak było najważniejsze - ich dzieci były już prawie dorosłe i samodzielne, więc perspektywa drugiego miotu była nieunikniona.
Również ona z zachwytem wpatrywała się w zachód słońca, nie wiedząc, że jest dla niego konkurencją, rozkoszując się chwilą. Gdy jednak padły słowa jej partnera, parsknęła, capnęła go łapą po boku i powiedziała: - No wiesz co! Może chociaż trochę romantyzmu? Tutaj śliczny zachód słońca, tutaj kwiatki, poopowiadaj mi jaka to jestem wspaniała to zobaczymy, czy przejdziemy do konkretów! - wydęła usta, udając obrażoną, zerkając co chwila na Skrę, a w kącikach jej ust błąkał się uśmieszek. Nie ma tak łatwo!
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Myślałem że już to wszystko wiesz. Że twoje oczy są piękniejsze, niż najpiękniejszy zachód słońca? Że twój uśmiech jest cieplejszy nie najcieplejszy dzień w Porze Zielonych Liści? Że jesteś najpiękniejsza w całym lesie i poza nim? - zaczął, wedle prośby, wychwalać ją pod niebiosa. Zresztą, nie musiał się nad tym specjalnie wysilać, bo komplementy przychodziły mu do głowy niemalże od razu.
Zerwał kwiat, który znajdował się nieopodal i wplątał między futro ukochanej.
- Żaden kwiat nie dorównuje twojej urodzie. Muszę jednak przyznać, że ten wyjątkowo dobrze ją podkreśla - uśmiechnął się jeszcze, liżąc ją po policzku. Jeżeli chciała romantycznego nastroju, to będzie go miała. Tak się składało, że kochał na nią patrzeć i kochał ją komplementować.
Księżyce: 150 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: kotka Matka: Świetlikowy Zagajnik Ojciec: Wietrzny Wąs Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Zachichotała jak nastolatka, słysząc wszystkie komplementy. Mruczała zadowolona, gdy ten wyliczał wszystkie jej boskie atrybuty, określenia lepsze i barwniejsze niż te dotyczące opisu bigosu w pewnej książce Dwunogów. Od razu jej humor poprawił się, chociaż wcześniej i tak był dosyć wyśmienity i wdzięcznością przyjęła kwiat. Skra był prawdziwym bajkopisarzem i wiedziała, że żaden mężczyzna nie doceniłby jej jak on. - Mmmm... od razu lepiej! Muszę przyznać, że schlebiają mi twoje słowa i jestem absolutnie zadowolona z tego co usłyszałam. Można więc powiedzieć że zaliczyłeś pierwszy test! Drugi test jest... sprawnościowy! Berek! - zakrzyknęła wesoło, trącając go w bok i lecąc ile sił w łapach naprzód. Wiedziała, że w trymiga ją dogoni.
Ale właśnie o to chodziło.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »