Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
wysoki, atletycznie zbudowany | krótkowłosy | czarny lynx point [tygrysie pręgi] | białe znaczenia | błękitne oczy | anizokoria: źrenice o dwóch różnych rozmiarach (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej)
smutny | flegmatyczny | pesymista | antyspołeczny | o dobrym sercu | ma kręćka na punkcie odnalezienia klanów, sam nie rozumie czemu | ma problemy z pamięcią
- Z daleka - odparł najpierw, nieco enigmatycznie, ogon owijając wokół własnego ciała zwiniętego w kształt bochenka na płocie. - Znad morza. Prawdę mówiąc... nie wiem, co mnie przywiało aż tutaj, ale to miejsce wydaje się być znajome - dodał, na chwilę uciekając wzrokiem od burego kocura, wlepiając niesymetryczne źrenice w widoczny tylko dla niego punkt gdzieś na horyzoncie. Poruszył uchem na dźwięk słów kocura, o dziwnym imieniu, z dziwnego miejsca. Coś mu dzwoniło w głowie na wydźwięk tych słów, ale nie wiedział, w którym kościele. - Klanu... Gromu - powtórzył niemrawo, wysilając się niesamowicie, aby przeszukać wszystkie zakątki swojego umysłu i przypomnieć sobie, skąd zna tą nazwę. Pożar... Klany w lesie...
Lampka zapaliła się w głowie Wawrzynka. Klany, cztery Klany. Jego dziadek, Księżycowooki, wywodził się z gromu. On już tu... kiedyś był. Dawno, dawno temu. Kocur zmarszczył nieco brwi, przypominając sobie szczegóły; zaraz wyraz jego pyska powrócił do stoickiego spokoju i dziwnej melancholii, jak wcześniej. Wpatrzył się w Muchomorowy Bór. - Jak się ma Wężowa Gwiazda? - spytał w końcu. - Ja jestem Wawrzynek. Miło mi cię poznać, Muchomorowy Borze.
Odwrócił wzrok ku zwierzętom po drugiej stronie płotu; gdy rozmawiał z burym wojownikiem, do wodopoju podszedł jeszcze jeden koń, kasztanowata klacz z białymi nogami. Przypatrywał się jej i karemu ogierowi przez chwilę, analizując słowa Muchomora. - Zdaje mi się, że to tak jak... koty żyjące z ludźmi. To ich wybór, nikt ich do tego nie zmusza, po prostu im tak wygodniej. Mają schronienie, jedzenie, opiekę ludzi... dwunogów, znaczy się. Może tak jak koty, gdzieś żyją dzikie konie, ale te wybierają opiekę ludzi ponad wolność właśnie z wygody? Tak sądzę.
znam swojemyśli – prowadzą mnie xxxxxxxxxxxxxxxxtak jak PROWADZĘ się sam wciąż jestem czysty a czuję się xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxjakbym coś brał budzą mnie nerwyxtrujące jak wilczego łykakrzew xxxxxxxxxxkwitnie mi w oczachczerwony krzak xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxPRZELEWAM KREW
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
- Morze? Co to takiego? – spytał rzeczywiście z zainteresowaniem, chociaż w jego wciąż dość neutralnym tonie głosu trudno było wyczuć jakieś dowody na to. Chciał jednak usłyszeć o tym nowym, tajemniczym miejscu, które musiało znajdować się gdzieś daleko poza wszystkim, co znał do tej pory. I jak miało się zaraz okazać, nie było to ostatnie z pytań, jakie miał w tym momencie do zadania.
- Wszystko z nim w porządku. Skąd znasz Wężową Gwiazdę? – Być może spotkali się przypadkiem, tak jak oni teraz, ale może wiązała się z tym jakaś bardziej interesująca historia. W klanie Wawrzynek nigdy nie był, gdyby miał tam żyć za panowania ich aktualnego przywódcy, Muchomorowy Bór by o tym pamiętał. Raczej też nie próbował do nich dołączyć, bo wtedy też znajdowałby się w klanie, a nie tutaj (w opinii wojownika Wąż przyjmował właściwie każdego, kto tylko tego chciał). Musiało więc chodzić o coś jeszcze bardziej skomplikowanego – lub wręcz przeciwnie, bardzo prostego.
- Widziałeś kiedyś takiego dzikiego konia? Albo cały klan koni? Koty spotykałem już żyjące na różne sposoby, ale te stworzenia zobaczyłem tylko tutaj i przez to wydaje mi się to bardziej dziwne. – Być może samodzielnie żyły gdzieś daleko i dlatego nie miał okazji się na nie natknąć? Z pewnością istniało na to kilka wytłumaczeń, jednak w tym momencie czuł, że jeszcze wie za mało, by stwierdzić, czy na pewno tak było.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Dwójka terminatorów szczerze dawała w kość wojowniczce... Jeden idiota próbujący się do niej przymilić i druga też średnio obdarzona komórkami mózgowymi uczennica, która miała aż nadmiar energii i zero opanowania. Jeszcze do tego dochodziły patrole, polowanie, własne ćwiczenia... Ah normalnie księżna nie miała sił i czasu na jakieś dłuższe spacery. Ale dzisiaj, postanowiła sobie wziąć wolne.
Fascynowały ją te wielkie stworzenia w siedlisku koni... Może nie interesowała się ich historią, dlaczego dwunożni je tu przetrzymują czy takimi pierdołami, jednak samo ich obserwowanie było wystarczająco ciekawe. Kotka siedziała akurat na płocie, obserwując jednego z koni, który podszedł do wodopoju, by zaspokoić pragnienie. Kusiłoby wskoczyć mu na grzbiet ale... Podziękuje. Nie chciałaby skończyć jako płaski placek pod jego kopytami.
//Zaskroniec <3
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
Szła wzdłuż płotu, który oddzielał Siedlisko Koni, od reszty lasu. Był to jeden z tych dni, podczas których zamierzała wybrać się na osiedle. W pewnym momencie jednak zatrzymała się raptownie. Do jej nozdrzy dotarł znajomy zapach. Zapach, który kiedyś kojarzyła z domem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu najbliżej stąd było do Klanu Gromu. Niemniej jednak poczuła się nieswojo, a przez myśl przeszło jej zwątpienie. Od czasu odejścia, nie miała okazji trafić na dawnego pobratymca. Nie wiedziała nawet, czy w ogóle chciała na jakiegoś wpaść. W końcu celowo unikała granic gromu. Jak się jednak miało okazać, nie był to ktoś kogo w czasach przynależności do klanu, nazywała pobratymcem. - A jednak dołączyłaś. Śmierdzisz gromem. -Odezwała się, gdy tylko wskoczyła na płot. Rozpoznała w kotce samotniczkę, z którą kiedyś miała styczność. Sam ten fakt sprawił, że niepokój, który wcześniej poczuła, całkowicie minął. Nie znała jej. Jedyne co o niej wiedziała to to, że nie zamierzała dołączać do klanu, a co zabawne, chyba jednak to zrobiła.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
O mało się nie wzdrygnęła, gdy obok niej pojawiła się jakaś kotka. I czekajcie czekajcie księżna znała to futerko...! Nie pamiętała jej imienia, gadały chyba tylko chwilkę, ale była pierwszym kotem, z Gromu którego poznała. A to wszystko jeszcze przed tragedią, która miała miejsce w Nowym Świcie, więc nie widziały się dłuuuugo.
Mimo pięknego komentarza, który rzuciła w jej stronę, Zmierzch się uśmiechnęła w jej stronę. To czy szczerze, czy nie zostawiła kotce do interpretacji. - A ty śmierdzisz jak łajza. Wiesz, zastanawiałam się, czy pochowali cię, czy zwinęłaś się z tego klanu... I jak się żyje poza klanem, hm? - zapytała, gotowa na jakieś gorące ploteczki czy inne ciekawe wieści.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
Odpowiedziała kotce tym samym, uśmiechem, choć szczerze mówiąc miała ochotę się skrzywić. Bardzo dużą ochotę. - Na całe szczęście zdążyłam sssię ulotnić, zanim moje ciało zdążyło zgnić pod piachem. -Jakże cudowna wymiana zdań.- Wyśmienicie. Nie muszę znosić bełkotu tej irytującej zbieraniny, a co ważniejsze - nie muszę być świadkiem bezczelnej faworyzacji. Normalnie żyć, nie umierać. -Zabawne, że kiedyś jedyne czego pragnęła to zostanie wzorowym wojownikiem klanu, na który mogłaby teraz zwyczajnie napluć. - A tobie? Jak ci ssłuży życie w klanie? -Odbiła kamyk, może przyniesie jej nieco ciekawszych informacji.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
- Faworyzacji? Teraz to mnie zaciekawiłaś. Czy jest to powiązane z historią twojego oka? - dopytała, bo coś tam pamiętała, że to z winy klanu kotka była w takim stanie, jakim była... Ale poza tym nic nie wiedziała. Plus Księżna nie doświadczyła na razie żadnej faworyzacji, Wąż może nie był idealnym przywódcą, ale na pewno nie zniżyłby się do faworyzowania jakiegoś kota...
- O dziwo wyjątkowo dobrze. Spodziewałam się, że będzie gorzej, ale przyjęli mnie wyjątkowo ciepło. Skończyłam trening, szkolę jednego idiotę którego mam ochotę rozszarpać i jeszcze jedną terminatorkę. Normalnie żyć nie umierać - dodała szczerząc przy tym kiełki. Nie celowała w zostanie kimś więcej w klanie, ale podobało jej się to jak dobrze jej szło. Dwójka terminatorów i to jeszcze dla kota niepochodzącego z klanu... Wąż musiał serio jej ufać.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
- Brawo, szkoda, że nie mam przy sssobie żadnego piszczka w nagrodę za tak wyśmienite zdolności dedukcji. Chcesz possłuchać, czy zadomowiłaś sssię na tyle, że złe ssłowo będzie odebrane jako obraza nowego domu? -Kotka przyznała, że była zaciekawiona, ale skoro miała okazję kogoś lekko uszczypnąć to zamierzała z tego skorzystać. Za długo musiała udawać kogoś miłego w towarzystwie kotów, które pochodziły z Wichru.
Nie umknęło jej, że została skopiowana, na co nawet się uśmiechnęła.- Czyli nie za dużo sssię zmieniło, sskoro tak łatwo nazywasz kogoś idiotą. Dobrze wiedzieć. -Poruszyła nieznacznie ogonem.- Dymiący Ssstaw jeszcze dycha? -Skoro miała okazję, spróbuję pozyskać pewne informację.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Komentarz o dedukcji był zbędny i jedynie lekko zirytował kotkę. Zmrużyła oczy i pf, że niby ona ma odmówić po takiej zachęcie? - Oh nie jestem tak ślepo zapatrzona w klan, by się obrazić… Opowiadaj, a nie trzymasz mnie w napięciu - przyznała już lekko poddenerwowana. Skoro tak bardzo nie chciała gadać to może rzeczywiście było to coś wielkiego? Hm.
- Ah nie przejmuj się, to tylko mój uczeń. Reszta nie jest aż tak okropna. Dymiący Staw już od paru dobrych księżyców nie żyje. Na jego miejsce wstąpiła Salamandra - przyznała z uśmiechem. Lubiła kotkę, ale dalej uważała, że zupełnie się nie nadaje na to stanowisko. Chociaż, hm, czy ktokolwiek z dostępnych kandydatów byłby lepszy…? Trudne pytanie.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
Nie trzeba jej było dwa razy powtarzać. Od razu gdy tylko uzyskała odpowiedź, przeszła do opowiadania. - Zrobił mi to sssamotnik, którego Wężowa Gwiazda przyjął do klanu, Pajęcza Łapa. Podczass pogrzebu, na środku obozu, do tego przy świadkach. Ciekawie sssię zapowiada, co? -Zaczęła od skrócenia sytuacji, przecież nie wyjawi czegoś tak interesującego w jednym, krótkim zdaniu. Trzeba było podtrzymać chwilę niepewności, nawet jeśli miało to wzbudzać w słuchaczu irytację.- Kara, którą otrzymał była najśmieszniejszym żartem, jaki ussłyszałam w ciągu całego mojego życia. Ha! -Prychnęła z udawanym rozbawieniem, wciąż pamiętając niesprawiedliwość jakiej wtedy doznała.
Uniosła brew, gdy usłyszała kto zajął miejsce poprzedniego zastępcy. Personalnie nie uważała Salamandry za złego kota, nie była nawet irytująca, a jednak nie miała z nią najlepszych relacji. Nie podobało jej się, że Wąż przydzielił jej niewidomego kota na mistrza. A tym bardziej, nie uważała, że był to najlepszy wybór na zastępcę.- Szkoda, Dymiący Ssstaw był jednym z niewielu kotów poza kadrą medyczną, które miały łeb na karku. Ale cóż, sstało się, ssspokój jego duszy. -Pozwoliła sobie na chwilę ciszy, po czym kontynuowała.- Jak ssprawuje się Tupocząca Sssalamandra? Sskoro dossstała tak znaczący awanss, to musiała wytrenować przynajmniej jednego terminatora. -Nie zamierzała póki co poruszać tematu swoich wątpliwości co do słuszności tej pozycji.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Ooo. OOO! No to teraz niezłą ciekawostkę dostała. Serio, zastanawiała się kto zrobił taką szpetną bliznę na całkiem niezłym pysku kotki i trudno uwierzyć, że to ten laluś… Aż uśmiechnęła się szerzej, a końcówka jej ogona drgnęła z irytacji. - Tu akurat się zgodzę, Pajęczyna nie powinien być przyjęty do klanu. Jest z niego okropny egoista, którego zresztą poznałam przed dołączeniem do klanu. Powiedział że starszyzna powinna nie istnieć, że lepiej się ich pozbyć niż pozwolić by żerowali na klanie - również prychnęła przypominając sobie o jego słowa. To była jak na razie najgłupsza decyzja jaką podjął Wąż. - Nie wiem, czy to cię pocieszy, ale nie ma go już w klanie. Zniknął po prostu i mam szczerą nadzieję, że rozszarpał go jakiś pies - dorzuciła szczerząc lekko kiełki. Ah, miło by było nigdy więcej go nie zobaczyć...
Sama nie miała raczej pozytywnej opinii o Dymiącym Stawie… W końcu to przez niego musiała czekać dodatkowy księżyc aż wreszcie mogła dołączyć do klanu. A żył zbyt krótko by mogła go jakkolwiek poznać. - Tym terminatorem byłam ja - rzuciła taką ciekawostką, no oprócz niej mianowała też była jakaś Brzózka inna terminatorka Salamandry, ale ona się nie liczyła, pf. - I hm, na razie daje sobie radę, ale nie jestem pewna czy się nadaje, by zostać gwiazdą i prowadzić klan. I nie mówię o jej ślepocie, tylko ogólnie dość miękka jest, obawiam się, że złamie się pod presją… - przyznała, nawet z faktyczną nutą obawy w głosie. Bo życzyła szylkretce jak najlepiej, chciała, żeby kolorowa się spełniała i wspięła na szczyt, ale to czy nadawała się, by dowodzić klanem to inna kwestia…
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
Uważnie obserwowała reakcję kotki i aż sama uniosła kąciki pyszczka, gdy tylko dostała informację zwrotną. Odczekała, aż kotka skończy mówić, po czym prychnęła głośno ze (o dziwo!) szczerego rozbawienia. - Ha! I Wąż przyjął do klanu kogoś takiego! Nie, nie! Mało tego, że przyjął, dał mu się nawet omotać wokół własssnego pazura jak naiwne kocię. -Jeszcze nigdy nic tak bardzo jej nie rozbawiło jak to co właśnie usłyszała. Potrzebowała chwili, żeby powrócić do swojej zwyczajnej ekspresji. Odchrząknęła, po czym kontynuowała.- Wybacz, ale zwyczajnie nie trawie Węża. Karą Pajęczej Łapy za pozbawienie mnie wzroku, były obowiązki terminatora. Rozumiesz to? Zysskał rangę wojownika, możliwość na przyszłe wyszkolenie terminatora, a jedyne co musiał robić to wymiana mchu i zbieranie kleszczy ssstarszym. Sstraszne, przerażające wręcz, jakże biedny mógłby sssię po czym takim pozbierać. -Świsnęła ogonem. - Zabawnym jesst myśleć, że kot któremu tak bardzo ufał Wężowa Gwiazda, tak po prostu rozpłynął sssię w powietrzu. Szczególnie po tym jak przysięgał mu lojalność. -Gwiezdni, jakże potrzebowała z kimś o tym porozmawiać, ale w taki sposób, gdzie nie będzie musiała się hamować.
Uniosła brew, wydając przy tym krótkie o na podaną ciekawostkę. Ciekawym było, że obie miały wątpliwości co do słuszności tej pozycji, jak i obie się u niej szkoliły.- Czyli nie tylko ja uważam to za wątpliwą decyzję. Dobrze wiedzieć. Jednak, gdy ja byłam jeszcze w klanie to Wąż nie miał zbyt dużego wyboru. Nie wiem czy coś ssię zmieniło, jeśli nie, to ten wybór nie dziwi mnie aż tak. Najwyżej Sssalamandra zrezygnuję, o ile będzie miała odwagę by podjąć taką decyzję. -Nie opierała się już przed używaniem konkretnych słów, nawet jeśli kotka miała z nią dobre relacje. W końcu nie mówiła na temat zastępczyni niczego złego, samą prawdę.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Tylko sprzątanie legowisk… Kiepska ta kara. Rozumiała przewinienia z przeszłości, ale za szpetne poranienie współklanowiczki taka marna kara? Aż nie mogła uwierzyć, że ta decyzja faktycznie wypadła od Wężowej Gwiazdy… - Nie zdziwiłabym się, gdyby ten robal zmanipulował jakoś Gwiazdkę. Bo Wąż potrafi być ostry, nie boi się dawać kar kotom, które coś przeskrobały… A ta cała sytuacja z Pajęczyną mi jakoś do niego nie pasuje - przyznała, mrużąc oczy w zastanowieniu. Nie uważała, że Zaskroniec kłamała, w końcu czemu miałaby to robić? Ale też chciałaby być obiektywna, ale nie była pewna czy mogła… W końcu lubiła Węża, to on jej pozwolił dołączyć do klanu i był jednym z niewielu kotów, z którymi się dogadywała… Więc dziwnie się czuła słuchając jaką durną decyzę podjął.
Zastanowiła się chwilę. Nie znała aż tak dobrze kotów i nie wiedziała, czy był w klanie ktoś kto w pełni wytrenował terminatora… Chyyba stary Puszczyk i Muchomor, ale czy byli lepszym wyborem…? Nie. - M, racja… Jest chyba dwóch kandydatów ale już wolałabym Salamandrową Gwiazdę niż ich. Ale jeszcze trochę i skończę szkolić moich idiotów, wtedy będzie jakiś konkretny wybór - dorzuciła tak w pół żarcie szczerząc ząbki. Kiedyś rzeczywiście marzyła, by wspiąć się na szczyt rangowej hierarchii, ale teraz, gdy stała się kimś z zewnątrz, to porzuciła ten plan.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Całe to wybarwianie się i upływ czasu odsłoniły prawdziwy wizerunek młodej kocicy, czarny srebrny tygrysio pręgowany point z bielą jakim się ostatecznie stała pozostał już z nią na zawsze. Szarość ślepi już dawno ustąpił ostetecznemu błękitnemu odcieniowi. Jeszcze jako kocię wydawało się, że jej długie tyczkowate łapy wyniosą ją ponad przeciętny wzrost kotów, ale nic z tego. Gąska pozostała drobnego rozmiaru delikatnie skrojoną kotką, której smukłość kamuflowała już tylko jej długa sierść. Swoją drogą jej piękne futerko zazwyczaj jest w pożądnym stanie, bez przesadnego uczesu, ale nadal w miarę schludnie wyglądające. Przez ostatnie księżyce nie odżywiała się jednak najlepiej, dlatego pod całą tą warstwą sierści i skórą skrywane jest naprawdę zaskakująco wychudzone ciałko.
Cały trud przez jaki musiała przejść w młodym wieku, trochę się w niej zmieniło. Naiwna radość i fascynacja światem zdawały się być już pękniętą skorupą, z której wykiełkowały problemy z zaufaniem, sceptycyzm i oziębłość. Gąska posiada spore pokłady empatii i chęci niesienia pomocy każdemu kto jej potrzebuje. W kontaktach z innymi bywa różna. Czasami zamknięta i trochę nieobecna, rzadziej bardzo otwarta i rozgadana, a niekiedy milczy i jedynie gestykuluje zamiast używając mowy.
Pojawiła się w dobrze znanym sobie już miejscu, w które nie raz ze swoją towarzyszką udawały się by w spokoju i ciszy zaspokoić pragnienie i poobserwować dwunogów. Dzisiaj tych stworzeń zdawała się nie dostrzegać, więc po wzięci kilku szybkich łyków zeskoczyła z brzegu wanny i odeszła nieopodal. Przysiadła za wilgotnym podłożu i wpatrywała się gdzieś ślepo przed siebie, nie wiedząc dokładnie, gdzie teraz powinna się udać, co ze sobą zrobić i jak żyć. Przewodniczka zagnięła, ona została sama, a nigdy wcześnej żadnej decyzji nie podejmowała przemieszczała się jedynie za starszą kocicą niczym jej cień i we wszystkim jej wtórowała.
Gąska starała się ułożyć natłok myśli i problem istnienia w głowie, kiszki grały jej przepiękną melodię, która była jedynie ponaglaniem podjęcia jakiejkolwiek decyzji. Kocica ziewnęła przewlekle i podrapała się jedną z łapek za uszkiem. Odpocznie jeszcze chwilkę i spróbuje zbliżyć się do terenów Czterech Klanów w nadziei na jakąś zdobycz. Może jej się wydawało, ale tam było jej jakby więcej i była duża łatwiej dostępna niż gdziekolwiek indziej. Pointka mogła po prostu mieć takie złudne wrażenie, lecz to raczej... rzadko ją myliło. Zastrzygła uchem słysząc jakieś dźwięki gdzieś za sobą. Momentalnie się podniosła i zaczęła wyszkiwać ich źródła. Ostatnie czego teraz było jej potrzeba do szczęścia to kolejne kłopoty!
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Dawno nie było jej poza terenami własnego klanu. Właściwie od wtedy, gdy tata powiedział, że ma nie chodzić na osiedle. Ale to nie było jeszcze osiedle, tutaj było zdecydowanie bliżej do terenów Rzeki, a trochę dalszy spacer nie mógł nikomu zaszkodzić. Przyda się trochę rozruszać łapy, szczególnie tą krzywo zrośniętą, zanim będzie trzeba je wykorzystać do jakichś większych celów. Zajęć przecież Kałuży nie brakowało – dwóch terminatorów do trenowania, patrole, polowania, kto wie co jeszcze… Tak, aż warto czasem było przejść się dalej, szczególnie teraz, gdy bywało już trochę cieplej.
Tak więc Kałużowa Dolina przemierzał Siedlisko Koni, gdy do jego oczu dotarł widok innego kota. Co nie było szczególnie zaskakujące, gdziekolwiek się nie poszło, można było na kogoś trafić – ale w tej kotce było coś dziwnie znajomego. Może to jedynie przez umaszczenie, tak podobne do części rodziny wojownika. Czy to mógł być całkowity przypadek? Czy może jednak przeczucie nie myliło Kałuży i kiedyś się już poznali? - Cześć. …Spotkaliśmy się kiedyś? – Spytała, podchodząc z uśmiechem do (nie)znajomej. Może ona będzie miała jakąś bardziej konkretną odpowiedź na to pytanie.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to