Choroba odbiła na nim zdecydowane piętno, niby to mróz z premedytacją naciskając na kości, aby je osłabić i złamać; pozwolić im zrosnąć się w zupełnie inny, krzywy wyraz. Nowy alfabet ciała wyszedł na wierzch wraz z kręgami przebijającymi się przez delikatną skórę; nawet długa szata spływająca zbyt ciężko po przeorganizowanych konturach nie potrafi zakryć towarzyszącej Jaskółce mizerności. Można i wytknąć, że nawet w pewien karykaturalny sposób ją wyolbrzymia, zaostrzając mocne krawędzie barków i miednicy, uwypuklając je.
Wysoki, szkapowaty dryblas, pod tym względem zajmujący jedno z czołowych miejsc w klanie. Cała jego postać złożona jest z ostrych kształtów. Twarde, niestarannie stawiane linie jego ram jednak tracą na wyrazistości, im niżej opada wzrok. Długa sierść stopniowo zagęszcza się i ciągnie wzdłuż poziomu jego ciała, w okolicach brzucha rozrastając się na tyle, że ukrywa wszelki zarys wychudzonego korpusu, wyróżniając jedynie cztery, szczudłowate kończyny.
Pysk ma trójkątny z mocno wyróżniającymi się kośćmi jarzmowymi. Klinowaty do tego stopnia, że trudno z profilu wyróżnić gdzie kończy się łuk brwiowy, a zaczyna grzbiet nosa, wizualnie scalając się w długą, pochyłą oś. Całość zwieńczona jest dużymi, zwykle nieco spuszczonymi uszami.
Oczy w kształcie podłużnych migdałów, zwykle przymrużone, w kolorze głębokiego błękitu, wpadającego w purpurę.
Większość jego futra pokrywa chłodny, beżowy kolor; wyjątkiem pozostaje pysk, uszy, łapy oraz ogon wraz z tylną częścią grzbietu, które to zaplamione są czernią.
Zmienił się diametralnie. Gdzieś po drodze, między jednym oddechem a drugim, zdołał odnaleźć w głębi siebie nieistniejącą roztropność. Zaczął ważyć na języku wcześniej bezmyślnie rzucane słowa. I choć wciąż myśli wyjątkowo dużo, nie bojąc się w tym nazbyt pochopnie oceniać innych, czy też elastycznie zmieniać o nich swojej opinii wraz z biegiem znajomości - dużą część swoich rozważań zostawia dla siebie, często nawet przygryzając przy tym własny język.
Wiecznie spokojny, stateczny, uprzejmy; trochę szarmancki i szelmowski. Trudno wytrącić go z równowagi - tak, jakby ta stała się fundamentem jego osobowości. W rzeczywistości jest to jedynie ignorancja ubrana w ładne gesty. Jaskółka zdaje się zbyt zapatrzony w siebie, zbyt mocno pilnujący własnego interesu, aby cokolwiek niezwiązanego z nim zaprzątało mu głowę na dłuższy czas. Wszelkie zdarzenia, słowa rzucone w jego stronę przelewają się przez niego jak przez sito, stąd też z zasady nie żywi do nikogo urazy, pozostając z każdym na neutralnej płaszczyźnie.
Mimo to we wszelkich interakcjach pozostaje charyzmatyczny, ciepły i serdeczny - niemal matczyny, nad każdym z samodzielnie wykształconego pojęcia grzeczności, rozkładając parasol pełen wyrozumiałości. Dając złudne wrażenie, że z jego strony nie spadnie na nich ani jedna kropla osądu. Przez to można odnieść wrażenie, iż jest kotem niesamowicie zgodnym, miękkim w słowie, niezdolnym do konkretyzowania. Ma tendencje do zbytniego rozgadywania się o rzeczach nieistotnych, rozmowę o pogodzie potrafiąc ciągnąć godzinami. Mimo to lubi słuchać - w głównej mierze o sobie, ale nie wzgardzi poświęceniem w imię zdobycia nowych informacji. Skrycie odnajduje niemałą satysfakcję w cichym podburzaniu innych, czy to przez przeklepywanie bezsensownych plotek, które akurat obiją się mu o uszy, czy też czyste zwodzenie ich nietrafionymi poradami, niby to płynącymi z dobroci serca; a gdy jego niewinna "zabawa" zrodzi jednak realne konsekwencje... Sprytnie umywa łapy, przypominając, kto jest tutaj osobą decyzyjną.
Lekkoduch, żyjący bardziej chwilą, niżeli gdybaniami o przyszłości. Bardziej liczy się dla niego tu i teraz, niżeli snucie domysłów o tym, co będzie i co było. Zbywa to z taką obojętnością, z jaką odgania się muchę z latającą gdzieś w okolicach ucha. Stąd też często zapomina o niektórych rzeczach… Albo zwyczajnie udaje, że ich nie pamięta, gdy te są dla niego niewygodne.
Perkoz, choć nie można nazwać jej masywną, jest to kotka wyraźnie większa od większości swoich rówieśników. Jej długie łapy i proporcjonalne ciało nadają jej lekkości i wdzięku. Porusza się cicho, z pewną ostrożnością, jakby bała się nadepnąć na zbyt głośny liść. Jej sierść jest krótka, gładka i przylegająca, przez co dobrze widać jej smukłą sylwetkę.
Ma klasyczne umaszczenie typu colourpoint oraz krótkie futerko. Jej jasnokremowy tułów wyraźnie kontrastuje z ciemniejszymi końcówkami łap, ogona, uszu oraz pyska, które mają chłodny, niebieskoszary odcień. Brak u niej pręgowania czy białych znaczeń, a błękitne oczy, duże i uważne, przyciągają uwagę natychmiast – są pełne niepewności, ale też dziwnej czujności.
Na co dzień Perkoz stara się być taka jak inni – uważnie obserwuje i naśladuje zachowania akceptowane w klanie. Łatwo się przywiązuje, szczególnie do tych, którzy dają jej poczucie bezpieczeństwa. Jest nieco strachliwa w związku ze swoimi przeżyciami.
Księżyce: 25 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Księżyce: 25 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Niski, masywny, o czarnym, krótkim futrze i orientalnej budowie. Oczy po wybarwieniu pomarańczowe.
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
Raczej podporządkowany Psiej Gwieździe i jego ideom z wygody | pewny siebie | są równi i równiejsi | dba o swój wygląd | flirtuje dla zabawy | dumny | zadufany w sobie | edgy
zabrakło jednego punkcika [poszedł w zręczność] plus zmysły z treningu, klep!
The OPTIONWASN'T EVEN OPEN to me It's NOTlike I CAMEBECAUSE I WANTED to If I HAD to GIVEA REASON, it's 'cause I'M OPPORTUNISTIC I WENT with the FLOWand FOUNDa good place to STOP In a PLACE I didn't thinkI HAD anyEXPECTATIONS FOR
Masywna, spora niebiesko-kremowo szylkretka z tygrysimi pręgami i białymi skarpetkami na łapach. Jej futro jest długie, oczy jasnozielone.
Ambicje dalej płoną w niej niczym podsycany suchymi liśćmi ogień. Ostatnie wydarzenia sprawiła, że jest znacznie bardziej ponura niż kiedyś. Wciąż narwana, nigdy nie odmówi walki, a dla klanu zrobi wszystko. Bojowa, uwielbiająca walczyć, rozsmakowana we własnej sile, choć gdy ma słabsze dni ma skłonności do użalania się nad sobą i wątpienia we własne umiejętności oraz postępowanie.
Księżyce: 56 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Księżyce: 56 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Jaki z charakteru, taki i z wyglądu lisi. Po tacie.
Wyrósł chłopak wysoki jak dąb, nieprzeciętnie wręcz - no właśnie - tyczkowaty, bo objętości wszerz to mu natura poskąpiła - orientalna budowa. Na ciele Paliwody dopatrzyć się można przebijającego się przez skórę zarysu kręgosłupa, czy kości miednicy, dobrze, że tę kocią marność długie futro przykrywa, bo całość wychodziłaby dość zaostrzona i kanciasta. I to jakie futro! Jak anielskie włosy... jasne, z paluszkiem prawej łapy skąpanym w bieli; tylko pyszczek ma ognisty, płomienisty, rudy - gdzie też ujawniają się jego tygrysie pręgi, jak pioruny na wzburzonym niebie, okalające całość (flame lynx point). Płomienie te i rudość sięgają również jego uszu oraz łap. Z tego klinowatego pyszczka, o nosie szlachetnie prostym i wyraźnie zarysowanych kościach jarzmowych, spoglądają oczy... och, i jakież to ślepia! Łagodne, poczciwe, o kształcie migdału i w pięknym szafirowym kolorze... każdy w końcu widzi to, co chce widzieć. Harmonię tylko te pokrzywione jak antenki stojące wąsy nieco psują, mała fabryczna wada, ot co - uroku tylko dodaje. Postawione na sztorc uszy, trójkątne i górujące jak u nietoperza, ogon jak lisia ruda kita. Grzbiet wyciągnięty, łapy niebotycznie długie. Krok za to ma dziarski, pełen energii, werwy i żywiołu. Na pierwszy rzut oka widać, że to takie narwane. A na drugi to już nie ma co do tego wątpliwości, dobrze, że tym uroczym szczurzym pyskiem nadrabia za całe zło świata!
Imię zobowiązuje. Paliwoda to... istny paliwoda. Kot w gorącej wodzie kąpany, narwany taki, choleryczny trochę, ale chłopak dobry, potrafi 'dzień dobry' powiedzieć i przez ruchliwą drogę przeprowadzić, o ile takie przedsięwzięcie w jakikolwiek sposób mu się opłaca, wszak samotnicze życie nauczyło go merkantylnego podejścia do codzienności. Street smart, bystry, sprytny, ale też i przebiegły, wycwaniony, cyniczny, osiedlowy filozof, jak mu się zachce coś od serca powiedzieć. I tak samo, jak Pędziwiatr, niekiedy maniery to ma nienaganne, potrafi czarować, łagodne spojrzenie, miły uśmiech i słówka jak miód słodkie... ale z reguły to pluje pod łapy i plag egipskich życzy. Bywa gwałtowny, porywczy, ale i lekkomyślny. Lekkoduch z niego jak mało kto. Najtrafniej jednak byłoby nazwać go małym łotrzykiem, nieszkodliwym takim, co najwyżej mysz ci zwędzi. Trochę blagier, trochę łgarz, ale, musicie dać wiarę, chłopak w sercu niewinny jak jagnię, tylko taki... niesforny trochę. Z problemami, dzieciństwo miał trudne. Z wiekiem mu przejdzie.... miejmy nadzieję!
Księżyce: 66 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
Księżyce: 51 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Żywe przypomnienie przeklętego istnienia Psiego Serca. Wysoki, masywny kocur o długim, burym futrze, przyozdobionym grubymi, ciemnymi klasycznymi pręgami przebiegającymi przez całe jego ciało. Biel pojawia się na brodzie, gdzie schodzi częściowo na klatkę piersiową, kończąc się przed brzuchem, zajmuje palce przednich łap, na tylnych łapach przyjmując formę skarpetek, które nie sięgają wyżej, niż biodro. O poważnym wyrazie pyska, niezachwianej pewności siebie — nie pokazującym tego, co dzieje się w jego sercu. Oczy lodowate, o jasnoniebieskiej barwie, kiedyś błogosławieństwo, dziś klątwa rodu, brzemię wyryte w jego istnieniu. Wysoko postawione uszy, zakończone czarnymi frędzelkami.
Perfekcyjny syn, ideał, ambitny... Czego chcieć więcej? Pies Junior jest spełnieniem marzeń królewskiego rodu Klanu Cienia — i równie wiele co zalet, ma również i wad. Pewny, lecz zapatrzony w siebie, zadufany, przekonany o własnej wyższości. Uparty, dążący do celów, sumiennie starający się o miano najlepszego, idealnego. Znajdzie sposób, by być najlepszy w każdej kategorii - w oskubywaniu ptaków z piór, w zabawie z rodzeństwem, w znalezieniu najładniejszego patyczka w kociarni, w słuchaniu ojca, w słuchaniu matki, w spaniu w najlepszym miejscu u brzucha matki, w wykonywaniu poleceń ojca—
Złośliwiec, menda i wredota - ale nie powie ci niczego nieprzyjemnego prosto w pysk, po prostu grzecznie się uśmiechając w ciszy... Oh, cóż takiego? Na drugi dzień nagle przestał się do ciebie odzywać, a ty nie znasz powodu? Hm... Powinieneś go znać. A dopóki go nie naprawisz - ups! "Przyjaźń" z Psem runęła. Dobiera towarzystwo pod względem tego, kto najbardziej mu się przyda, kto wpłynie na jego reputację, wygląd w oczach rodziców, czy zostanie przez nich zaakceptowany jako odpowiednie otoczenie, a jeśli nie - prędko od takiego kota się odetnie. Jeśli istnieje potencjał w kocie, może zdoła nawet przekształcić go w kogoś wartego jego uwagi... Rzadko jednak jego uczucia wobec drugiego kota są szczere, zamiast tego będąc ukryte pod grubą warstwą wrodzonej uprzejmości i sposobu wychowania.
Jednak tak samo, jak jest synem Grzmiącego Nieba, jest synem Komosowej Łapy — zgrabnie ukryje przed każdym fakt, że lubi przyglądać się wszelkiego rodzaju robaczkom pełzającym po terenie Liściastego Gąszczu, zapamiętując kolor, rozmiar i gatunek, tudzież nadając każdemu z nich osobne, starannie dobrane imiona, godne przyjaciół burego kocurka.
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!