Jest jedną z wyższych kotek w Klanie Rzeki, choć nie w klanach. Łapy ma długie, smukłe, choć umięśnione. Na pewno nie można jej zaliczyć do grubych - o nie! Wręcz przeciwnie, podczepia się ona jeszcze pod te szczupłe koty. Pysk ma idealnie proporcjonalny, nie za długi, nie za krótki, oczy odrobinę skośne, choć wiecznie bijące miłym, radosnym blaskiem. Są one koloru zielonego, czasami zaś błyszcząc trochę bardziej na zielono-żółto. Futro ma krótkie, szorstkie, koloru czekoladowego z białym pyszczkiem, szyją, brzuchem i odrobinę łapami, jak i ogonem. Na nim zaś jest sobie pamiątka po pewnym polowaniu - żyłka wędkarska, która zawinęła się i zasupłała wokół jej ogona, której do tej pory nie potrafi zdjąć; jest po prostu zbyt ścisło zawiązana.
Spoważniała - to na pewno. Nadal jest miła, entuzjastyczna, pewna swego. Dąży do ideału, za cel swój obejmując bycie jak Czerwony Mak, jednak nie dokładnie. Chce być najlepsza... oh nie, ona jest najlepsza! Druga najlepsza wojowniczka Klanu Rzeki. Jej dziecięce zachowania jednak przygasły. Nie jest już takim kompletnym dzieckiem, choć nie można powiedzieć, że jest dojrzała. Ma swoją opinię na różne tematy, jednak nie narzuca jej nikomu. Jest obojętna wobec czyiś poglądów nawet, jeśli nie zgadzają się one z jej własnymi. Lubi żartować i czasem odpocząć od klanowej rutyny, ale to nie tak, że męczy ją klan, o nie! Klan jest miłością, Klan jest życiem. Nigdy by go nie zdradziła. Stara się za wszelką cenę trzymać kodeksu i bronić współklanowiczy, bo przecież to robi przykładny wojownik.
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
Czerń, czerń i jeszcze raz czerń. Nietrudno zgadnąć, skąd wzięło się imię Węgla - w całości pokrywa go gęste, wiecznie zmierzwione i nastroszone futerko w barwie ów minerału, zaś jedynym wyjątkiem jest para niebieskich, okrągłych ślipi, które z czasem zmienią barwę na cytrynową. Jest chuderlawej, szczupłej budowy, porusza się z nieszczególną gracją na szczudłowatych łapkach, wspomagając się przy tym długawym ogonem. Na smukłym pyszczku znajduje się niewielki nos o smolistej barwie, a z mordki wyrastają lekko pokrzywione wibrysy. Cóż, na razie nie zalicza się do klanowych miss piękności, ale przecież jest jeszcze tylko kociakiem, prawda?
Nieznośny. Wszędzie go pełno, zawsze go słychać i zdaje się uważać, że żadne z ogólnie przyjętych zasad go nie dotyczą. Wetknie nos w każdy istniejący kąt i zaplącze się pod łapami każdego żyjącego kota, uśmiechając się przy tym cwaniacko i twierdząc, że przecież jemu wolno - i tej wersji będzie się trzymał, nieważne, ile razy będzie mu udowadniane, że jest inaczej. Ma lekko lekceważące podejście do innych kotów, chyba, że łączy ich bliższa relacja. Jak na razie jego jedynym autorytetem zdają się być rodzice, a w szczególności ojciec, którego to niekiedy usiłuje naśladować... z bardzo marnym skutkiem.
Łasica, Źródło [Krz] | Lew [KG]
Fiołke, paczka druga
niech d u c h y tych comieszkali tu
✦ wezmą n a s za ręce ✦ podpowiedzą « dokąd » wiedzie szlak
przecież w ich spojrzeniu widać c a ł y świat nic tu się nie zmienia odtysięcy już lat ♢♢♢ » zawsze b r a t u równy brat « ➹ ➹ ➹ przerwa
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Fieł, paczka 2
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Syn Stokrotkowej Łąki posiada wysokość średniego dorosłego kota. Kości są nietrudne do zauważenia, szczególnie przy żebrach, choć to nie oznacza brak formy fizycznej, posiada rozwinięte mięśnie, również widoczne, gdy się porusza. Krótka sierść pokrywa całą jego sylwetkę, ona posiada rudy kolor, udekorowana ciemniejszym odcieniem pręgami i również zakłócona białymi zaznaczeniami. Białe łaty futra można je ujrzeć na pyszczku, nie nasuwając się na nos, przy gardle, pod brzuchem i również przy palcach tylnych łap, również można ujrzeć kontynuację białego koloru przy początku ogona, przy dolnej części. Łapy ni za krótkie, ni za długie, w sam raz pasujące to Mchowego Futra i do jego tułowia, jak i również pyszczek, którego koronuje różowy nosek. Zielone ślepia rzadko, kiedy lśnią szczęściem i dumą, tylko są w stanie wyrażać żal i ból, lecz ja we wszystkim, istnieją wyjątki.
Można uznać, że Mchowe Futro ma różne podejścia do innych, biorąc pod uwagę ich pochodzenie. Pomiędzy Klanowiczami jest dosyć spokojny, szczególnie z tymi młodszymi od niego, lecz z jakiegoś powodu trzęsie się jak galaretka, gdyż rozmawia z bardziej doświadczonymi wojownikiem. Lubi sobie z innymi pogadać, może nie często, lecz posiada takie dni, w których opuszcza swą samotność i stara się w jakiś sposób dołączyć się do klanowego życia. Nie utrzymuje zbyt wielkie więźnie z rodziną, jakoś większość wyparowała z jego życia i ich często nie spotyka. Jednak jego charakter dotyczący się do wygnańców, samotników i pieszczochów jest bardziej sucha. Nie lubi ich i nigdy nie będzie ich lubił, według niego to koty, które marnują ich życie, tylko dbając o ich sierść. Właśnie to doprowadza go do negatywnego podejścia do nich, używa kamiennego ton, nie zależy mu na ich opinii w przeciwieństwie do opinii Klanowiczów. Często mu zachodzą za nerwy i nie jest w stanie uważać na jego język, jak któremuś coś się o jego stylu życia się mu nie spodoba.
Mistrz: Sam dla siebie Płeć: kocur Partner: Jego plantacja lol
Tytoń osiągnął swoje finalne rozmiary i okazał się być jednym z najwyższych kotów w całym lesie i okolicach. Jego łapy są potwornie długie, a przy tym szczudłowate i patykowate, dźwigające słabo umięśnione, giętkie, wychudłe i wężowate ciało. Ogon jest bardzo długi, zakończony ostrą końcówką, przypominającą bicz. Pod futrem wyraźnie widać jego żebra, a także dość nieładnie zarysowany kręgosłup. Jego sierść jest wiecznie rozczochrana, zmierzwiona, posklejana i Gwiezdny Klan wie jeszcze co. Kolorem przypomina beton, lub popiół, jest krótka, matowa i szorstka. Odstępstwem od tej barwy są białe łapy, brzuch, gardło, spodnia część ogona, a także pysk, gdzie między oczami tworzy się wąska strzałka. Para lodowych ślepi, które potrafią przeszyć rozmówcę na wylot. Na mordce raczej zawsze jest widoczny grymas, zero uśmiechu, zero jakichkolwiek emocji. Na brzuchu posiada dość pokaźną bliznę po ugryzieniu dzika, której nie dało rady zakryć futro.
Zmienił się. Zmienił się o 180°. To już nie jest tamten Tytoń. Teraz nie da się go jeszcze w pełni opisać, ale można snuć jakieś domysły. Trzeba powiedzieć, że jest niezwykle uparty, a przy tym mało cierpliwy: odpowiedź musi dostać zaraz bo w przeciwnym wypadku szybko się nudzi rozmową. Raczej unika kotów i niewielu klanowiczów darzy jakąkolwiek sympatią. Niedużo trzeba aby go zdenerwować i jest to chyba kolejna jego cecha. Na co dzień raczej aspołeczny, woli unikać towarzystwa innych kotów i trzyma się od nich z dala. Przekonany o nieistnieniu Gwiezdnego Klanu mówi o tym otwarcie i nie boi się wypowiadać swoich opinii na ten temat. Gdy dowiedział się, że nie zostanie terminatorem medyka, została w nim zasiana iskra szaleństwa. Szaleństwa, które pcha go tam gdzie nie powinno go być. Szaleństwa, które wpędza go w coraz to nowe kłopoty, ale nie ma już z niego ucieczki. Jest uwięziony w pułapce własnych, chorych myśli. Mimo to on czuje się świetnie, choć widać, że coś jest z nim nie tak. To tylko pierwszy, najtrudniejszy krok do osiągnięcia szczytu szaleństwa, reszta już pójdzie z górki. W obcych i klanowiczach widzi swoich wrogów, czasem nawet dostaje paranoi, że ktoś chce się go w jakiś sposób pozbyć. Nie należy do tych potulnych misi i umie postawić na swoim.
Od zawsze wiadome było, że z Sosnowego Ogona nie będzie nic małego. Kocur jest szczupły, z delikatnie zarysowanymi mięśniami na ciele. Ma długie, smukłe łapy na których czasem chodzi nieuważnie, wpadając przy tym na mniejsze koty. Z łatwością można powiedzieć, że jest jednym z najwyższych kotów z Czterech Klanów. Jego futro jest burej barwy, na której rysują się ciemniejsze, tygrysie pręgi. Zaś jego pyszczek i opuszki przednich łap są barwy białej, nie skażonej żadnym innym kolorem. Co jeszcze znajduje się na jego mordce? Bystre, złote ślepia patrzące na każdego z uprzejmością oraz nigdy nie schodzący z jego pyszczka uśmiech.
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Średniej wielkości kocur z długą, czarno-białą sierścią. Futerko jest błyszczące, chociaż lekko roztrzepane. Białe znaczenia ciągną się od czoła, w kierunku podbrzusza. Także na palcach przednich, jak i tylnych łap. Ogon jest pokryty naprzemiennie czernią i bielą. Coś jeszcze bardzo charakterystycznego? Wygląd na to że brakuje mu większości lewej, tylnej łapy. To znacznie utrudnia mu szybsze poruszanie się. Oczy kocura są zielone, powrócił do nich spokój, a zmęczenie i niepewność zniknęła. Choć może nie jest to już to samo, co niegdyś. Dodatkowo na szyi kocura znajduje się ciemno-czerwona obróżka, z srebrnym znaczkiem. Na znaczku znajduje się numer telefonu do właścicieli, a na samej obroży wygrawerowany jest ciemniejszy napis "Kot terapeuta"
Widać pewne zmiany od ostatnich dni pobytu w tej okolicy. Myślicie że po wszystkim kompletnie się załamał? Gdzie by tam! Zaskakująco odżył, gdyż uświadomił sobie parę rzeczy, a także zaczął bardziej szanować własne życie. Znowu jest spokojnym, miłym i opiekuńczym kocurem. Zachował w pamięci obraz Klanu Cienia i ma nadzieję że wybaczą mu fakt że nie może powrócić. Kocur jest bardzo empatyczny i stara się znaleźć dyplomatyczne rozwiązania. Lubi przebywać za równo w towarzystwie dwunogów, jak i innych kotów. Zawsze chętny by pomóc, o ile jest w stanie cokolwiek zrobić.
l a s t thingi remember....-..,..i wasrunning.,.forthe door i had tof i n d thepassagebackto theplace..i was before relax - saidthenight man,we areprogrammedto receive you cancheck outanytime youlike
Mistrz: Piorunopręga Płeć: Kotka Matka: Cietrzewiowy Grzbiet Ojciec: Jaszczurczy Język
Cóż, podobno z wiekiem koty powinny nabrać masy mięśniowej lub przynajmniej grama tłuszczu, który chroniłby je przed mrozem albo chociaż nadawał jakiś kształtów. Natomais Trzcina wciąż wyglądem przypomina kociaka skrzyżowanego z patykiem i to nie pierwszej jakości. Ilość żeber na jej klatce piersiowej byliby w stanie policzyć najstarsze koty z Klanu z odległości metra, kręgosłup wyraźnie odcina się na tle skóry, pokrytej niewielką ilością sierści. Jedyne czym jest w stanie się pochwalić Motyla, to wyjątkowo długie i również kościste nogi. Zmatowiałe, gładko przylegające do ciała (dodatkowo podkreślając wygląd szkieletu), w większości bure włosy także nie są powodem zachwytu czy choćby dumy nikogo, a już z pewnością nie Trzciny. Szarozielone oczy, osadzone w środku smukłej, podłużnej czaszki wciąż patrzą na świat z takim samym chłodem i analitycznym, pozbawionym uczuć spojrzeniem, tuż obok długich uszu.
Chłodny, analityczny umysł pozostał i jak na razie nic co kotka przeżyła w swoim krótkim życiu jest w stanie to zmienić. Wciąż solidnie aspołeczna, nie czuje potrzeby kontaktu z innymi kotami, nie widzi w rozmowach żadnego sensu, poza konkretną wymianą informacji.
Nie posiada współczucia, a emocje jakie z rzadka zdarza jej sie odczuć nie traktuje już jako enigmę, a błąd w systemie, któy trzeba jak najszybciej i najdokładniej wyplenić. Perfekcjonistka, chce mieć wszystko dokładnie zrobione, zaplanowane i ułożone, posiada niesamowitą pamięć, z naciskiem na liczby. Jedyną rzeczą jaką ceni w życiu to wiedza i różnorakie sposoby zdobywania jej.