niska, pulchna kotka; biała w czekoladowe plamy, ogon czekoladowy z białą końcówką, pysk w większości czekoladowy, krótkie futro, oczy żółte
Cicha,społecznie niezręczna, skromna i łagodna kotka. Słodka, nieco zbyt naiwna. Niepewna siebie, wrażliwa i łatwa do zmanipulownia. Nie jest głupia, poziom inteligencji ma przeciętny, po prostu nie potrafi mówić “nie”, ani póki co wyrażać swojego zdania.
Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
Mała i samotna, zazwyczaj unikająca innych, starszych od siebie kotów. Łatwo ją onieśmielić bądź zastraszyć, zazwyczaj chodzi rozglądając się na prawo i lewo, upewniając się, czy przypadkiem ktoś albo coś nie idzie w jej kierunku. Mimo iż stara się unikać rozmów, nie za bardzo się jej udaje, choć rozmowa z nią za pierwszym razem nie jest zbyt długa, możliwie że pod koniec ruda się jakoś rozkręci i coś o sobie opowie. Ten samotny typ kotki nie przepada za chodzeniem z rodzeństwem, bo samej może i jej się wydaje, że lepiej lecz nie pogardzi gdyż któryś z rodzeństwa zdecyduje się na wspólne spędzenie czasu. Ślimaczek, z kicm jocha spędzać czas, wraz z tatą bądź mamą, lecz jest w stanie zrozumieć, że nie jest jedyną kluską która może się dobierać do rodziców, trudno, musi się jakoś podzielić.
Korzenna Woń - GK, zginął w walce
Onyks - Martwi, zginęła w walce
Truflowa Łapa - GK, podczas wyprawy poza terenami, zginęła w walce
Sarnia Łapa - GK, zginęła w walce
Blada Łapa - Martwi, zginął poza terenami, gdy odchodził z klanu, zabili go samotnicy, których spotkał, nie chciał iść do Gwiezdnego Klanu, więc no
Mam cztery* akcje MG wzięte:
Iskra i Echo: polowanie
*Zmierzch: polowanie, rzucałam z konta Trufli
Skała (Zbutwiała Łapa): wróżka
Wirek, Jelon i Sonko: wróżka
Geny Pliszka odziedziczyła po ojcu, bo - podobnie jak Zmarźniętego Nosa - jej ciało naturalnie jest raczej duże i wysokie, choć oczywiście nie przesadnie - w końcu spędziła dużą część życia w lecznicy, a to rozwojowi mięśni nie sprzyja. Ma jednak do tego potencjał w przyszłości. Pokrywa ją długie, szare o niebieskim podtonie futro, na którym układa się wzór grubych, klasycznych pręg. Część jej ciałą pokryte jest białymi znaczeniami: ciągną się od czoła, przez pysk, kryzę, klatkę piersiową - gdzie lekko się zwężają, ale zaraz znów rozszerzają na brzuchu, gdzie kończą swój bieg. Bielą oblane są też jej łapy: przednie mają skarpetki do połowy, zaś tylne do stawu skokowego. Jej oczy są niebieskie, wpadające lekko w turkus.
Ominął ją etap socjalizacji, gdy była kocięciem. Nieco niezręczna, nadmiernie poważna, ale o ambitnym i szlachetnym sercu. Lubi brać na siebie więcej odpowiedzialności, niż potrafi udźwignąć i zachowywać się na starszą, niż faktycznie jest.
pliszkowy zagajnik - NPC, wydaje mi się, ze to najprzydatniejsze wyjście, ale jeśli nie to zabiło ją coś na polowaniu, bo ze zmęczenia była nieuważna.
królicza łapa - NPC, można z niej opiekunkę zrobić idm, ale jeśli nie to zgubiła się lol
kwiatuszek - adopcje
mszar - zgodnie z prośbą adopcje, ale ewentualną osobę adoptująca prosiłabym o nieużywanie moich rysunków ani dizajnu :thumbsup:
tak przede wszystkim to przepraszam, bo nabrałam postaci w dobrych miotach i stworzyłam ciekawe relacje, której mi samej jest cholernie głupio kończyć w ten sposób, ale nie chcę grać dalej ze świadomością, że to tylko tymczasowe i ostatecznie odejdę, a chodzi mi to głowie od marca (XD). za każdym razem jakoś przekonywałam się że jednak zostanę, dam sobie szansę, że jak dostanę serotoniny z nowej postaci to będzie gicik i tak dalej, no ale no. spoiler. nie, przynajmniej nie na dłuższą metę.
nie jest to kwestia ilości postaci czy sesji, a mojego podejścia do forum ig. wolałabym skupić całość swoich efforts w miejsca, na których mi zależy, zamiast rozrzucać je niezręcznie na kawałki, no i… no artemida niekoniecznie jest takim miejscem dla mnie, jestem mniej zintegrowana ze społecznością, a gra "od czasu do czasu" nie przynosi mi przyjemności, bo za każdym powrotem do aktywności jest milion rzeczy do nadrobienia, a sprawę pogorszyło tylko to, że przez kwestie prywatne rzadziej zaglądałam na serwer.
i guess że chciałam, żeby mój powrót na artemidę w tym roku był pewnego rodzaju spokojniejszym domknięciem tego rozdziału, niż moje poprzednie odejście, jakiś closure, i tu spełnił swoją rolę. mimo wszystko bardzo enjoyowałam kreowanie moich postaci, trening króliczek i reszta jej fabuły była cudownym doświadczeniem!! chciałabym też ogromnie podziękować za wzięcie mnie do dwóch fabularnych miotów i przepraszam, że nie wykazałam się bardziej :<
i sory cień że tak w środku cerki ale lepiej teraz niż po idk dostaniu termów czy coś XDDDD
czy wiesz jużjakie miejscezajmujesz w szeregu, czy jesteśwybrańcem czy teżpierwszym z brzegu czy miałeśwpływ na to,kim teraz jesteś czy płyniesz jak liść unoszonyna wietrze?
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Poczerniała Łapa -> zaginieni
Osetowa Łapa -> zaginieni
Modraszek -> adopcje z prośbą by wleciał jako postać od zera lub chociaż miał zmieniony wygląd i charakter trochę
No nie jara mnie to już. Miło się to obserwuje ale tak naprawdę nie mam ochoty wchodzić na forum nie mówiąc o pisaniu. Znalazłom sobie inne zajęcia i mam inne projekty i nie ma co udawać że tak naprawdę będę tu aktywnie grać. Postaci wrzucam do zaginionych tylko dlatego że szkoda mi je zabijać ale jakoś nie sądzę bym nimi wróciło.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 73 Płeć: trans kocur Matka: że kto Ojciec: bzycząca polana, żmijooki Trwałe urazy: źle zrośnięte złamanie ogona w połowie (-1 Zr)
średniej wielkości długowłosy cynamonowy point z bielą, niebieskimi oczami i wywiniętymi uszami. ogon nienaturalnie wykrzywiony w połowie
wyluzowany, opiekuńczy, łagodny ale również i buntowniczy, uparty oraz łatwy do sprowokowania kocur
gwiezdna łapa [KRz], poświata [KG]
twarz w dłoniach
już w sumie byłem pewien, że raczej odejdę, ale mając nadzieję na jakiś ok moment na to, ale nie jestem w odpowiednim stanie by prowadzić nawet w połowie tak intensywne akcje jak teraz na gwiazdnicy by to przeciągać w czasie, nawet jeżeli będzie to wyglądać kompletnie idiotycznie fabularnie
cicha łapa -> zaginieni (again), tym razem po prostu porwany przez dwunoga na jakimś patrolu perhaps
prześwitująca łapa -> zaginieni
gwiezdna łapa -> spróbuję zdecydować zanim miną te trzy dni, bo tutaj szczerze nie wiem co zrobić na ten moment
od razu mówię, że nie jest to decyzja jakoś super nagła, bo wiedziałem, że wcześniej czy później napiszę tutaj dla swojego dobra. od w sumie dawna kotkowanie nie sprawia mi frajdy dłużej niż na krótki moment, a zamiast tego stresuje mnie i dołuje. tak bardzo jak wiem, że z tej aktualnej akcji mogłoby wyjść coś serio ciekawego, to naprawdę nie jest to dobry pomysł bym na siłę kontynuował rozgrywkę, bo to coraz bardziej się robi dla mnie bardzo niezdrowe. nadal czuję się źle i biorę zbyt dużo rzeczy na samym początku o wiele zbyt personalnie, przez co definitywnie mogę się robić nieprzyjemny, a nie powinienem w taki sposób wylewać swoich frustracji na innych, nie ważne co i jeżeli ktokolwiek poczuł się faktycznie urażony, to szczerze przepraszam. przepraszam też ange, że wziąłem sesję, zacząłem i w sumie chwilę po odchodzę
życzę miłego kotkowania reszcie, tho. wracać możliwe że w ogóle nie wrócę, ale perhaps nadal będę sobie siedzieć na serwerze
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Na ten moment nie mogę zebrać motywacji i chęci do pisania czegokolwiek, a chłopcy i tak zaraz wpadną do zaginionych, więc przynajmniej się z wami pożegnam.
Pewnie jeszcze wrócę, a na razie dziękuję wam za grę <33
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Wyciągnięta szylkretka o intensywnie żółtych ślepiach. » Kanciasty pysk zdobią intensywnie żółte oczy i czarny nos; spośród wszystkich wibrysów uwagę przykuwają dwa, białe. Całe jej ciało pokrywa krótka, czarna sierść z rudymi przebłyskami; największa plamka znajduje się na klatce, a równie duża, acz podłużna – z tyłu przedniej łapy. Futerko na jej piersi bez zmian chaotycznie sterczy we wszystkie strony, ale jest znacznie ładniejsze, przyjemniejsze w dotyku. Nie jest szczególnym czyścioszkiem, stąd często można zobaczyć ją paradującą z wplątanymi w kłaki listkami, na które nawet nie zwróciła uwagi. Życie w Klanie zauważalnie przysłużyło się Wyderce, która oczywiście pozostała wysoka, ale przybrała nieco na wadze. Jej nieproporcjonalnie długie, acz coraz bardziej umięśnione łapy kończą łaciate poduszeczki – przede wszystkim różowe, jednak z czarnymi plamkami. Szczupłe, atletyczne ciało kończy cienki ogon, przypominający bicz.
Uparta gaduła pozbawiona cennych hamulców. » Pogodna i wesoła, skora do żartów i żądna przygód. Z przyjemnością dowiaduje się nowych rzeczy, chociaż przyswajanie suchych formułek sprawia jej niemały kłopot. Wbrew pozorom często rusza swoją pstrokatą głową, wiele rozumie, a jeżeli nie – to zadaje dużo pytań, żeby jednak zrozumieć. Dalej ceni sobie towarzystwo innych kotów, chociaż coraz częściej potrzebuje chwili na oddech. Jest bardzo rozmowna, niekiedy przytłaczając swoją gadką drugą stronę; zdarza się również, iż palnie coś głupiego i nawet nie zwróci na to uwagi. Nie do końca rozumie, kiedy powinna ugryźć się w język, zwłaszcza jeżeli mowa o (bezsensownych) psotach, których nie potrafi sobie odmówić. Bez problemu stawia na swoim – wydaje się być wręcz nierozsądnie nieustraszona, kierowana wrodzonym uporem i niechęcią do zmiany zdania. Ma silną potrzebę bliskości, boi się straty.
Nagietkowy Prześwit [KRz], Węgielek [KRz] i in.
Podczas jednego patrolu Wyderka wpadła na samotnika, Włóczykota, który... właściwie to od dawna jej poszukiwał? Z początku nie była co do niego przekonana, ale udowodnił jej, że zna się z Niedźwiadkiem, jej zaginionym bratem – a co więcej, twierdził, że jest w stanie ją do niego zaprowadzić. Może wspólnymi siłami udałoby im się uwolnić kocura przebywającego w gnieździe dwunogów? Wyderka nie chciała opuszczać swojej wichrowej rodziny ani przyjaciół, ale... nie mogła tak po prostu zrezygnować z Niedźwiadka, nie.
Wreszcie szylkretka podjęła decyzję, szczególnie stanowczą. Pożegnała się ze wszystkimi, ściskając szczególnie mocno Iskrę, Świt, Korzenia i Krzyk. Obiecała, że niedługo wróci; na tyle szybko, że jej smród nie zdąży ulotnić się z jej legowiska – i wyruszyła na poszukiwania w towarzystwie Włóczykota.
naprawdę kocham wyderkę, ale nie mam tyle chęci i czasu co wcześniej; wszystko energochłonne, czym się obecnie zajmuję (studiowanie oraz pracowanie nad magisterką i projektem doktoratu) dotyczy tego samego – pisania. i żeby nie było, sprawia mi to dużo przyjemności, ale nie samym pisaniem człowiek żyje – zaczęłam potrzebować trochę innego rodzaju rozrywki od pisarskiego wcielania się w kotka...
ale! powrót do was był najlepszą decyzją, jaką mogłam podjąć – naprawdę świetnie się z wami bawiłam, przypomniałam sobie, ile funu przynosi tworzenie własnych postaci, a do tego nawiązałam i odnowiłam kontakty z super osobami, no i wróciłam do rysowania...
na pewno jeszcze wrócę. może za miesiąc, kwartał, ale nie wieczność. no i dalej będę na discordzie, zostańmy w kontakcie :>
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car seems she forgot all about the library like she told her old woman now
and with the radio blasting goes cruising just as fast as she can now and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
długa, biała sierść | czarny ogon | czarna plamka pod nosem po lewej stronie | błękitno-szare oczy | średniego wzrostu | długie uszy
od urodzenia dumna z pochodzenia | sztuczna pewność siebie | wytrwałość i upartość | trochę złości
Bonawentura -> zaginieni
zaszył się gdzieś dalej, może poszedł w stronę morza
Pąsowa Łapa -> zaginieni
poszła polować na lisy, nie wróciła
Czosnek -> zaginieni
wrócił w okolice osiedla
może się rozmyślę ale idk, czuję potrzebę, może przerwa się przyda dłuższa :pensive:
XD przepraszam, chwila słabości
I'm thequeenofself sabotage
YoucanbethedaggerthatIputinmyownback
You're draggingme throughhellI know I'm thebladeyou've been counting on But you don't want to cut it off If you'rewaterand I'mfire Why's theflamekeep gettinghigher?
Gotyourclawsinmymindandmyheart
Back offbeforeIdestroy you Oops!꧁ ༺I didn't mean to༻ ꧂
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 49 Mistrz: Świetlikowa Knieja Płeć: kotka Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: Blizna na nosie, łapie, plecach i ogonie; poszarpane lewe ucho; pół ogona (–1 zr).
Postawna i masywna, o mocnych łapach i szerokiej kufie o ostrych rysach, garbatym nosie, zielono-złocistych oczach. Długie futro – czarne klasycznie pręgowane z bielą (pokrywającą prawie pół pyska, kark, brzuch, łapy, fragment grzbietu, nasadę i końcówkę ogona). Często zadarta na kle warga.
Przebyte doświadczenia sprawiły, że jest bardziej pewna siebie – przeżycie zawdzięcza sobie samej; swoim umiejętnościom, uporowi, sile i sprytowi. Pełna siły, śmiałości i męstwa – tak jak życzył sobie Pies, chociaż nie zrobił nic, by udało jej się to osiągnąć, tak samo zresztą jak Bagno. Zrozumiała, że jako kocię nie "kochała ich całym swym sercem, które w całości oddała w ich łapy" – bała się, dlatego obserwowała każdy ich ruch, starała się nie popełniać żadnych błędów i parła do przodu, chociaż wiszące nad nią oczekiwania podcinały jej łapy. Trudno pozbyć się tego uczucia, więc wciąż towarzyszy jej lęk – ale nauczyła się stawiać mu czoła. Milcząca, niechętnie zabiera głos; trzyma się na uboczu i obserwuje, analizuje, szuka ciepła.
Wydrzy Wąs ♢ Bezchmurne Niebo [GK] i in.
Rozświetlona Łapa -> adopcja/nkt
Kasający Kieł -> hm myślę, że ona by po prostu nie wyszła, a wątpię, że może trafić do adopcji (jeśli może to super) jeśli nie to id Gwiezdny Klan
Bardzo mi głupio z powodu odchodzenia będąc w dwóch miotach fabularnych gdzie dostałam od graczy takie zaufanie na starcie swojej - ponownej - przygody na arci, ale...coś się zmieniło. Niby jestem tu rok, ale w od kiedy wzięłam nb moje podejście do tego forum nie zmienia się i najgorsze, że postępuje bardziej, powodując, że nie mam większej chęci do grania tu. Może jednak powrót mi nie był tu wskazany, ale na początku bawiłam się super i nie widziałam, że może to pójść w tę stronę, eh. Chce jednak postawić na swój komfort, a bycie tu tylko dlatego, że "nie chce zawieść osób, które dały mi szansę" prędzej mnie dalej wyniszczy, niż pomoże wrócić do gry, a to powód, przez który wzięłam nb gdy pojawiła się ta myśl po raz pierwszy. A głupio mi też z tego powodu, że porzucam postaci w momencie gdy Kieł jak Ropuch stała się wojownikiem i nie mogę pociągnąć tego wątku dalej. Z góry przepraszam rodziców moich postaci, ale zdania już nie zmienię. Zbyt dużo o tym myślałam i z każdym dniem tylko przybliżałam się do tej nieuchronnej decyzji. Arcia to nie miejsce już dla mnie, po prostu.
Tak jak pisałam, nie wiem, czy Kieł może trafić do adopcji. Jeżeli nie może, to ona mimo wszystko nie opuściłaby klanu tak po prostu. Byłoby to in character jej więc jedynym rozsądnym powodem jest jej śmierć. Może być poza granicami, może być na terenie klanu, by dodać więcej dramaturgi rodzinie Psa i Bagni. Możecie uznać, że jej rozszarpane ciało zostało przez lisa w pobliżu granicy. Toń powinna trafić jeszcze do adopcji. Ktoś może da jej piękne rozwinięcie historii, skoro nie jest rozwinięta postacią i ma duży potencjał przed sobą. No, to by było na tyle kochani. Milej gry i jeszcze raz przepraszam graczy, których być może zawiodłam, ale...moje zdrowie jest ważniejsze i dobre samopoczucie niż pikselowe kotki.
duża (36 cm w kłębie, 115 cm od nosa do końca ogona) || umaszczenie kremowe srebrne o tygrysim pręgowaniu || długie futro || białe znaczenia na brzuchu, końcówce ogona || oczy :: bursztynowe (pomarańczowe) lewe, prawe zielone || ciemne pędzelki uszu
Budowa Lawendy przywodzi na myśl przedstawiciela rasy Maine Coon. Silnie zbudowane muskularne ciało, szeroka klatka piersiowa to są typowe cechy dla tej kotki. W kłębie jej wielkość oscyluje w okolicach 36 cm, a długość ciała wynosi około 115 cm. Kończyny średniej długości, mocne a łapy duże, zaokrąglone. Umaszczenie w tygrysie pręgi, kremowe srebrne. Futro długie, a w okolicach szyi, brzucha, boków oraz po tylnej stronie ud wyjątkowo puszyste.
Głowa średniej wielkości z mocno zarysowanym podbródkiem, a pysk o klasycznym europejskim kształcie.
Uszy duże, wysoko osadzone zakończone są ciemnymi pędzelkami. Ogon długi, puszysty przywodzi na myśl kitę wiewiórki. Bielą pokryty jest cały brzuch oraz końcówka kity. Duże, zaokrąglone oczy przywodzą na myśl bałtycki bursztyn w przypadku lewego jej oczka oraz piękny szmaragd w przypadku oczka prawego Wpatrują się we wszystkie stworzenia z nadal dziecięcą niewinnością oraz ciekawością.
{indywidualistka, lojalna, zaborcza, akceptująca inność, wrażliwa, nie potrafi wyrazić własnych emocji, "za"głośna bądź "za"cicha, wulkan pozytywnej energii, naiwna, łagodna, pozytywnie nastawiona wobec świata, skora do poświęceń}
Lawenda jest kotką o bardzo indywidualistycznym podejściu do świata a zarazem bardzo lojalną wobec klanu oraz rodziny. Rodzina jest dla niej wartością samą w sobie, stawia ją na pierwszym miejscu. Bywa aż nadto zaborcza jeśli chodzi o przyjaciół, rodzinę i być może stworzenia partnerskie. Jednakże o tym ostatnim nikt jeszcze się nie dowiedział, bo nadal nie było jej dane poznać partnera, partnerki bądź innej istoty partnerskiej. Akceptuje przejawy odmienności seksualnej oraz tożsamości, być może ze względu na rodzeństwo, a być może po prostu jest otwarta na inność. Sama zresztą czuje się inna. Wrażliwa, wręcz o artystycznej duszy, a zarazem nie potrafiąca wyrazić i nazwać swoich emocji. Bywa, że porozumiewa się wierszem, wykorzystuje różnego rodzaju porównania, aby opisać swój stan emocjonalny. Kiedy przychodzi co do wsparcia innych, ma zasadniczo jeden problem, próbując ich zrozumieć odwołuje się do swoich przeszłych doświadczeń przez co określana jest jako egocentryczna. Wynika to jednak tylko z tego, że łatwiej jej w ten sposób zrozumieć rozmówcę, a nie z jej złej woli.
Ma problem ze swoją tonacją. W nieodpowiednich momentach — a przynajmniej tak uznają inni — jest albo bardzo głośna, albo wręcz przeciwnie, za cicha. Można ją określić jako wulkan pozytywnej energii, stara się rozprzestrzeniać radość i "magię przyjaźni" po terenie całego klanu, tak samo jak i poza nim. Jest pozytywnie nastawiona do świata, lecz z jej naiwnością stanowi to trochę niebezpieczną — dla niej — mieszankę wybuchową. Chciałaby żeby cały świat był dobry oraz szczęśliwy.
Pomimo tej emocjonalności, naiwności oraz łagodności kiedy przyjdzie moment, że jej rodzina, przyjaciele bądź po prostu klan są zagrożeni wie, że będzie w stanie stanąć w obronie najbliższych.
Niestety życie prywatne i sprawdzenie czy jestem w stanie pisać na zwierzaczkach sprawiły, że rezygnuję z Arci. Nie wiem jak to działa przy chorobach, czy Lawenda może trafić do adopcji, jeśli tak to super.
We are so young Our lives have just B E G U N
But already we're considering Escape from thisworld
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Długo nad tym myślałam i uznałam, że to będzie najlepsza decyzja nie tylko dla mnie ale też dla innych.
Heja. Nie sądziłam, że kiedykolwiek napisze tu taką wiadomość a jednak. Gram na Artemidzie od 2018 i mam z nią wiele wspaniałych wspomnień, które na zawsze zostaną w moim sercu. Jednak od pewnego czasu zamiast mieć fun z pisania to czuje się obciążona. Przez dobre miesiące zmuszałam się do pisania, sądząc, że to kolejny z tych trudniejszych okresów. Niestety ale do teraz czuje, że nie mam tych chęci. Sądziłam, że chwilowe nb mi pomoże się zregenerować i znów mieć chęci do pisania ale no… Nic takiego się nie stało.
Szczerze, nie znam głównego powodu dlaczego czuje się tak a nie inaczej. Pewnie zlepek spraw prywatnych jak i te na forum sprawiły taki a nie inny efekt. Uznałam więc, że muszę na chwilę was opuścić.
Wężowa Skóra – Gwiezdny Klan
Sytuacja Węża już od dobrych miesięcy nie wyglądała dobrze. Leczenia się nie powodziły, opóźniały i już podświadomie się szykowałam na jego śmierć. Uznałam, że jego zgon będzie najsensowniejszym ruchem i rozwiąże fabularne problemy.
Jeżeli chodzi o fabułę to uznałam, że gromowy patrol zwrócił ciało Węża do Klanu Cienia by tam odbył się jego pochówek. Przekazali również rodzinie jego ostatnie słowa: ,,Powiedzcie im, że ich zawsze kochałem i zawsze będę nad nimi czuwał.”
Zmierzch – adopcje
Jest to świeża postać i mało co nią pisałam, więc na pewno ktoś ją pokocha. Zmierzch mimo iż krótko ją posiadałam to dała mi przez chwilę ogromną radość. Sądziłam, że pomoże mi w tym trudnym okresie ale szybko potem straciłam siły by się wkręcić w fabułę.
Nurkująca Łapa – zaginieni
Nie mam serca go uśmiercać. Kocham go całym serduszkiem i chciałabym nim kiedyś wrócić. Dlatego daje go do zaginionych.
Fabularnie Lis pewnego razu wybrał się na spacer, z którego niestety nie powrócił. Przyczyna jego zniknięcia jest nikomu nie znana.
Bardzo przepraszam wszystkich z którymi tworzyłam świetne wątki na fabule. W szczególności rodzinie Węża: Bajorko, Pająka i Bzyka. Przepraszam całą rodzinkę Zmierzch bo szykowała się naprawdę ciekawa fabuła ze świetnymi graczami. Również przepraszam Maddel bo świetne wątki fabularne nam się tworzyły czy to na Lisie i Zmierzch czy na Wężu i Liściu </3 Przepraszam również rodzinkę Nurkującej Łapy a zwłaszcza Gałązkę, z którą Lis miał najlepszy kontakt.
Na pewno nie żegnam się z wami na zawsze. Dalej będę na artemidowym discordzie by z wami pogadać lub żeby rzucić jakimś rysuneczkiem. Poznałam tutaj naprawdę wspaniałych ludzi i nawet mi się nie śni by tak sobie zniknąć, co to to nie!
Kocham was bardzo i życzę wam udanej dalszej fabuły <3
Jagnięca Łapa nie zmieniła się za bardzo od dzieciństwa. Urosła, jednak nadal jest jednym z najmniejszych kotów w Klanie Wichru. Od kiedy trenuje wydaje się trochę bardziej umięśniona. Stara się dbać o swoje krótkie, białe futro, jednak przychodzi jej to z trudem i zdarza się, że momentami jest bardziej szara. Jest ono najbardziej niesforne na głowie, gdzie tworzy swego rodzaju różki. Pod nimi z kolei znajdują się duże, niebieskie oczy, a jeszcze dalej jest jasnoróżowy nos. Uszy Jagnięcej Łapy najczęściej przylegają do jej głowy.
Nie wyróżnia się wyglądem, nie wyróżnia się charakterem. Jest po prostu... Normalne, przynajmniej na tę chwilę. Nie wyrywa się przed szereg, choć za razem nie lubi być ostatnia. Jest spokojna i z reguły nie sprawia kłopotów swoim rodzicom. To typ, który podąża, a nie przewodzi. Zdarza się, że zrobi coś wbrew swojej woli, ponieważ ktoś ją o to poprosił. Nie lubi się kłócić i z nikim konfrontować, więc zazwyczaj nie stawia na swoim. Poza tym jest łagodne i nie szuka zwady. Stara się być miła i życzliwa, ponieważ tak ją nauczono – a to, co mówią dorośli, jest święte, dlatego kurczowo trzyma się wymyślonych przez nich zasad. Jagnię jest bardzo ufna, bowiem na ten moment nie rozumie, że ktoś może chcieć dla niej źle. Często nie jest w stanie powstrzymać swoich emocji i płacze, dlatego nie radzi sobie w stresie. Mimo to odznacza się ciekawością charakterystyczną dla kotów w jej wieku, chociaż ze względu na swoją lękliwość nie zawsze daje się jej ponieść.
Czereśniowa Łapa [Rzeka]
Jagnięca Łapa, Czereśniowa Łapa -> zaginieni
nie powiedziałabym, że to odejście per se, bo jeszcze w tym roku chciałabym wrócić nimi do gry. ostatnio jest u mnie po prostu gorzej i z czasem i z siłami, mimo że chęci są :( przepraszam wszystkich tych, z którymi miałam fabuły, a w szczególności Beepo i Vinę – mam nadzieję, że ewentualny powrót Jagi i Czesia będzie pretekstem do jeszcze ciekawszych sesji!!
jeśli chodzi o to, co się z Jagi i Czesiem stało, to można założyć, że pewnego dnia ich ślad po prostu gdzieś się urwał na terenach