Mięta była moją pierwszą postacią i bardzo się z nią zżyłam. Naprawdę, kocham ją i uwielbiam to, w jaką stronę na początku toczyła się jej fabuła. Od jakiegoś czasu jednak zamiast kotki, którą chciałam, by była, zmieniła się w kupkę żalu i rozpaczy, a tragedia za tragedią tylko pogarszały sprawę. Nie miała tak naprawdę nikogo, kto by ją pocieszał, próbowałam to zrobić na siłę. Jednak nie wyszło. Męczyłam się z nią okropnie, za każdym razem jak wchodziłam na artemidę i myślałam, że i na niej mam do zrobienia odpisy bo zalegam, miałam ochotę wyłączyć forum po to, żeby ją olać. Często też tak robiłam, niestety. Długo już ją trzymam z nadzieją, że może uda mi się znaleźć znowu bakcyla na pisanie nią, że przestanę się z nią męczyć, jednak to już trwa zbyt długo.
Bardzo, bardzo przepraszam wszystkich, z którymi miała jakąś relację. Jest Was naprawdę dużo i nie chcę wymieniać, bo kogoś pominę :( Szczególnie jednak przepraszam Przebiśniega i Śwista za to, że nie dałam rady dotrwać do końca Waszych treningów.
Może i z charakteru nie jest czarujący, ale z wyglądu - jak najbardziej. No, może ma nieco smętną twarzyczkę, ale wyrósł na dużego, smukłego kocura. Zapowiadał się na kogoś tłustego i raczej grubego, ale księżyce spędzone jako samotnik dały się we znaki. Jego ciało pokrywa długie, srebrzyste futerko zdobione klasycznymi, czarnymi prążkami. Od pyska, przez szyję, pierś i brzuch, a kończąc na czubku ogona ciągnie się białe znaczenie. Ma również białe skarpetki na każdej z łap. Na końcu uszu ma raczej krótkie, czarne pędzelki. Jego oczy zaś w większości są jasno-brązowe, ale gdzieniegdzie znajdują się zielone "nitki". Jego nosek jest czerwony, z czarną otoczką.
Chrząszcz na pewno się zmienił. Uciekło z niego jakiekolwiek młodzieńcze szczęście czy motywacja - większość dnia spędza w swojej dziupli, głównie leżąc. Lisi Wrzask sprawiła, że kocur czasami wyjdzie i posiedzi w obozie dłużej niż kilka uderzeń serca, i chociaż zaczyna czuć się już coraz bardziej komfortowo wśród kotów, nadal mózg mówi mu...różne rzeczy. Że go nie lubią, że oceniają, że każdy śmiech to nabijanie się z niego. Szybko się stresuje i ma w sobie wiele emocji, które boi się okazywać w publice. A Chrząszczyk cały czas jest jak tykająca bomba i potrafi płaczem wybuchnąć w każdym momencie, dlatego tak unika wychodzenia z dziupli. Jest raczej miły i uległy, nie chce narażać się innym kotom, ale w środku często buzuje zirytowanie czy zazdrość. Ma niską samoocenę i uważa, że kompletnie nie nadaje się na kocura...albo w ogóle na wojownika. Nie jest samodzielny i do wszystkiego potrzebuje drugiej osoby, której często mu brakuje. Bardzo chciałby się zmienić, ale z natury jest leniwy i szybko się poddający - cóż, czas pokaże, czy wyjdzie kiedyś z tego żałosnego dołka.
powiedzmy sobie szczerze, zepsułam tą postać. czasem miałam jakieś wyskoki weny, ale na dłuższą metę jest nim okropnie trudno pisać. od dłuższego czasu już tak sobie wegetował w moich multikontach. trzymałam go, licząc, że może się polepszy, że może wreszcie go jakoś fajnie rozwinę, ale XD nie. dlatego też wolałabym się pozbyć tego ciężaru, także no, chrząszczyk zrobił elo. chciał pójść na polowanie, nieco się przydać klanowi, ale spotkał liska i w pewnym momencie już nawet przestał się starać tam przeżyć lmao
pozdrawiam szrona, motyla i resztę martwej ferajny za miłą fabułkę
<div class='chrzo'> <span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span> sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came
<span class='tekst3'>there's a panic in you</span> there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me
<span class='tekst3'>DOWN</span>
</div>
Bogatka o ile kiedy się urodziła to była przeciętna to teraz jest ciut mała. Nie odbiega jakoś strasznie dużo wzrostem, ale jednak. Jej łapy są wiotkie i chude, a z sylwetki jest po prostu szczupła i zgrabna. Ma normalnej długość uszy, które są stożkowate i szpiczaste. Pyszczek ma sliczniutki i malutki, który podkreśloby jest noskiem niczym różowy guziczek. Oczy ma raczej zwyczajne, ani duże, ani małe. Koloru nie zmieniły. Nadal są niebieskie, tylko trochę bardziej intensywne. Jej futro jest jedwabne i dobrze zadbane, krótkiej długości. Jej matka ma wspaniałe geny, które przekazała swoim pociechą. Bogatka jest Seal Lynx Pointem lub inaczej Snow Lynx Pointem. Oznacza to, że jest wspaniałym kotem bengalskim. Jest cała wręcz biała z typowymi rozetami w kolorze szarym, lekko brązowym. Ma też typowe dla pointów cieniowania, na pyszczku, uszach, łapach i ogonie. Jak już o ogonku mowa to jest on lekko długi. Pazurki ma drobne, ale za to ostre jak ciernie. Ma bliznę na grzbiecie.
Oj. Bogatka się bardzo zmieniła. Od kiedy się zgubiła na całe dwa księżyce już nie jest taka sama. Już nie jest taka odważna i pewna siebie. Czuła się zagubiona i stracona. Teraz trzyma się niczym kleszcz strasznego matki i rodzeństwa. Już zaczęła bać się świata. Nadal będzie się starać trzymać swojego zdania, ale wystarczy jedno zaprzeczenie. Jedno słowo, a ona już jest potulna jak baranek. W końcu sama wpakowała się w kłopoty i tyle bładziła. Gdyby się słuchała tak by nie było. Właśnie dla tego teraz jest takim lepem. Czuję się z każdej strony otoczona i zagrożona. Może kiedyś, ale na pewno nie w niedalekiej przyszłości, ale wróci do siebie. Ale są na to małe szanse.
Od dawna mnie męczyła, a w monencie, w którym stracić ma kolejne dziecko, nawet nie chce mi się myśleć o tym, jak bardzo by cierpiała
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Bryza to dość zgrabna kotka, z długimi nogami jak na kota klanu Wichru przystało. Jej długie i gęste futro jest niebieskie, tygrysio pręgowane z jaśniejszymi miejscami, np. na jej szyi i pyszczku. Kiedyś starała się o nie dbać za wszelką cenę, ale teraz jej futro jest matowe, i można zauważyć tam parę kołtunów, co ona uznaje za coś pasującego do niej. Nos jak i wszystkie poduszki jej łap są różowiutkie. Oczy kotki są duże i z czasem wybarwiły się na ładny żółty kolor. Często wręcz wyszczerza swoje oczy by wyglądać groźniej, a jej białe i duże kły sprawiają że uznaje że to na pewno działa.
Bryza to nie jest ten typ osoby która stara się stopować by nie zranić innej osoby. Jest wręcz przeciwieństwem tego. Mówi co tylko wpadnie jej na język a zwykle jest to coś albo o sobie, albo o tym że inni są od niej gorsi. Wszystko co robi powinno się na niej skupiać. Mimo tego nie jest typową divą. Nie dba o swój wygląd czy popularność a o siłę i władzę. Przecież to jest najważniejsza cecha w dobrym wojowniku, prawda? Silny i budzący strach w innych. Ale właśnie Bryzie jeszcze daleko do tego. Jej zachowanie najwyżej irytuje innych wokół co z kolei, irytuje ją. Jeśli zdarzy jej się poledz na czymś to nie ma mowy że zgodzi się że to jej wina. O nie, zwali to wszystko na koty wokół niej, pogodę albo że jakiś kot z klanu gwiazd zrobił jej psikusa, nigdy że to jej po prostu nie wyszło. Sama uwielbia śmiać się z porażek innych, i gdy je widzi to uznaje że koty które je wykonały muszą być gorsze niż myślała. Kotka ma zapewne gdzieś tam jakieś cieplejsze emocje ale są ukryte pod grubą warstwą egoizmu i gęstej sierści.
Bryza - adopcja
Na początku chciałabym przeprosić moje rodzeństwo, Klan Wichru oraz administrację, że wyraziła zgodę na multikonto a ja sobie po prostu nie dałam rady. Szczerze mówiąc zżerają mnie wyrzuty sumienia, że tak to się potoczyło i przez to coraz bardziej odechciewało mi się logować na kotki. Odkąd powstała Bryza zauważyłam, że spadła mi aktywność na Agrestowej Łapie do której jestem bardzo przywiązana, a gra zaczęła mnie psychicznie męczyć. Przyznam się - przy mojej obecnej sytuacji nie umiem wczuć się w drugą postać. Multikonta nie są dla mnie. Wystarczy mi Agreścik.
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Mały został zabity przez dzika podczas patrolu z Lisim Ogonem. Odwrócił uwagę zwierzęcia od rudego wojownika i chciał go odciągnąć poza granicę, ale się przeliczył. Dzik go dopadł. Nie miałem już siły na napisanie tego w fabule, dlatego piszę tutaj. Można uznać, że Lisi Ogon go przyniósł, gdy dzik już się oddalił.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................. ................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ......palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem................................. .............................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
</td></tr></table></center>
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m................. .............i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
sigh
bardzo mocno nie chciałam tego robić ale.... well. shit
bobrzy kieł - zaginieni. w bardzo vague sposób pożegnała się z płomykówką; sugerowała, że zniknie... ale, hej, kto by myślał, że mówiła serio. potem znalezienie jej w obozie i na terenach graniczyło z cudem
pomidorowa łapa - zaginieni. wyszedł pozwiedzać i tyle go widzieli ale kiedyś wróci. może
cya :pustka:
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Mistrz: only Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Drobny Płatek [NPC] Ojciec: Zwichrzony Ogon [NPC] (Krzywy Skok [NPC]) Partner: Duma
Wysoki czarny koci kościotrup. Dokładnie tak można go określić, na pierwszy rzut oka. Dobra z tym kościotrupem to trochę przesada, jednak trzeba być szczerym, Nietoperz jest chudziutki, nawet jeśli nie wygląda już, jakby chodził na szczudłach, choć nadal ma długie łapy. Długie futro bękarta pokrywa szlachetny czarny kolor, bez ani jednej białej plamki, które wiecznie jest czyste, miękkie i całkiem ciepłe co stanowi swoistą katorgę w cieplejsze dni. Czarnego koloru są również nos oraz wąsy. Kocur nabrał również ostrzejszych rysów pyska, które dodają mu tylko surowszego wyglądu. Trójkątne również czarne uszy zdobią, pędzelki w tym samym kolorze. Właściwie jedynym elementem Nietoperzej Łapy, która nie jest czarna, są jego ślepia. Lekko skośne w kolorze dzikiej żółci, sprawiają wrażenie wręcz świecących na tak ciemnym tle. Krok kocura jest sprężysty i dumny, a za nim niczym piracka bandera ciągnie się wysoko uniesiony długi ogon, zwiastując nadciągające kłopoty.
Nietoperza Łapa trochę dojrzał... Dobra kogo ja próbuje oszukać? Jedyne co się zmieniło to fakt, że kocur odrobinę przycichł i absolutnie nie jest to sprawka tego, że kocur przestał uważać, że wszystko mu się należy. Nadal tak uważa, jednak teraz sięga po odrobinę inne środki podczas zdobywania tych rzeczy. Odkrył bowiem że małym kłamstwem tu lub tam zyska to, czego chce szybciej niż gdyby miał się awanturować. Niestety szybko nauczył się tej sztuczki. Jeśli zaś chodzi o wykonywaniu czyichś rozkazów, nie lub tego robić, chyba że cos mu to da. Lubi chodzić własnymi ścieżkami. W dużym skrócie to arogancki i bezczelny bękart, choć żeby nie było, że tylko taki zły z niego kocur. Uwielbia rywalizować i się popisywać, co może nie zawsze przynosi pozytywny skutek, ale się stara. Nietoperz jest ciekawski i uparty co w połączeniu daje mieszankę wybuchową, gdy kocur chce się czegoś dowiedzieć i nie odpuści.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
Ośnieżony Szlak - Gwiezdny Klan. Zagryziony przez psa na granicy z niczyimi.
Wzburzona Łapa - adopcje. Choruje.
Przepraszam rodzeństwo oraz przyjaciół tych postaci.
Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
Chłodny w obyciu, pozbawiony empatii, a przy tym niezwykle ambitny. Gronostaj może nie zmienił się wiele od wieku kocięcego, jednak z pewnością z każdym księżycem ulatywały z niego resztki frustracji, pozostawiając go opanowanym, pozbywając się agresywnych reakcji na bodźce wyprowadzające go z równowagi. Jego umysł, czysty i klarowny, z umiłowaniem do pracy na wysokich obrotach i poznawaniu tajemnic i mechanik otaczającego go świata, nie jest zmącany żadnymi emocjami; kocur nie odczuwa nic prócz chęci pięcia się na szczyt, perfekcyjnego wypełniania celów i dumy, która jest jedyną rzeczą, którą może wywołać u niego szczery uśmiech. Dalej uważa siebie za perfekcyjnego bez ani jednej skazy, stawia siebie ponad wszystkich, nie osiadając przy tym jednak na laurach, a dalej piąc się wyżej. Mówi tyle, ile uważa za słuszne, nie szczędząc przy tym ironii i szyderstwa.
Drobna Łapa [KRz]
grzmot » adopcje
yeah, napisałam nią dosłownie kilka postów, jednak wolę podjąć taką decyzję teraz, gdy jest bardzo mała i ktoś wykorzysta ją w pełni. czuję się dosyć zmęczona zarówno przez życie, jak i to, co dzieje się na forum. gronostaj i bratek znaczą dla mnie bardzo dużo i chcę się ograniczyć tylko do nich, bo naprawdę nie mam ochoty pisać na niej postów na siłę i stresować się tym, że ktoś długo będzie musiał czekać na odpis. głupio mi, bo ledwo spełniałam warunki na multikonto, ale nie chcę żeby stało się to przykrym obowiązkiem, a nie przyjemnością. przepraszam
<center><span class="gronotlo"><img src="https://thumbs.gfycat.com/FewFittingGibbon-size_restricted.gif" width=380px;></span>
<span class="gronobrazek"><img src="https://i.imgur.com/2Je22hN.png" width="350 px"></span>
<div class="gronocien"></div><span class="gronotext">I COUNT THE CORPSES ON MY L<s>EF</s>T<br>I FIND I'M NOT SO TIDY<br>»★«
SO I BETTER GET AWAY<br>BETTER MAKE IT TODAY BUT I CAN'T CO<s>NTR</s>OL IT<br>MY FACE ISDRAWN</span>
<span class="gronotext1">My instinct still emotes it</span>
</center> <link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Beth+Ellen&family=Carter+One&display=swap" rel="stylesheet">
Średniego wzrostu kotka o jasnokremowym, długim i bardzo, bardzo aksamitnym oraz sumiennie wyczesanym futerku. Z małych zgrabnych uszek Złocistego Kłosa wyrastają białe włoski, tego samego koloru są również jej wąsy. Pysk ma okrągły, a policzki pełne. Nos kotki jest ciemnoróżowy, tak samo zresztą jak poduszki łapek. Posiada duże, otoczone białą obwódką oczy we wspaniałym miodowym odcieniu. Najwięcej chluby przynosi jej okazały ogon, przypominający ciągnący się w nieskończoność złoto-biały tren. Porusza się ostrożnie z powodu drobnych problemów z koordynacją ruchów, ale trzeba jej oddać, że jest w tym całkiem urocza, zwłaszcza jak się potknie. Odkąd została Samotnikiem bardzo schudła, czego jednak nie widać przez gęste futro, można za to poczuć jej drobny szkielet, gdyby tylko tak nie stroniła od fizycznego kontaktu.
Jak zdjęta z krzyża... Czyli jak każdy, kto jakiś czas przebywał w klanie Cienia i miał to nieszczęście określać się kiedyś jako empatyczny i wrażliwy. Złocisty Kłos jest dobrze wychowana, poważna, ale też głęboko emocjonalna - tak głęboko, że zazwyczaj na próżno szukać tych skrywanych uczuć na zewnątrz. Wycofana, ustępująca, bierna - pewnie to tym cechom zawdzięcza po dzień dzisiejszy przetrwanie. Jednocześnie ma w sobie coś arystokratycznego, wiele zachowań po prostu urąga jej godności, chociaż nie przez wzgląd na rozdmuchane ego... Raczej zupełnie mimowolnie uznaje, że coś jest nie dla niej, a wtedy stara się wybrnąć z niewygodnej sytuacji. Wobec rozmówców najczęściej nostalgiczna oraz łagodna, będziesz miał naprawdę szczęście, jeśli ujrzysz jej blady melancholijny półuśmiech. Nie oznacza to jednak, że Złotko daje sobą pomiatać albo łatwo ją zmanipulować, wszak jest typem zagorzałej intelektualistki.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Sokół zmarł wraz z Zającem. Nie widzę już dalszych podstaw do tego, by istniał i żył, jego pokolenie odeszło, a ukochany kot zmarł, zatem dla niego także nie ma już miejsca na tym świecie. Chciał zginąć w walce, umarł we śnie, u boku ukochanego Zająca. I tak było dla niego po prostu najlepiej.
Kozica po prostu odeszła i nie widać po niej właściwie żadnych śladów śmierci, więc nie ma możliwości zakładać, że coś ją zaatakowało, że coś ją zabiło. Była tego dnia niespokojna i jakaś słaba, jakby coś przeczuwała, ale nie umiała zlokalizować źródła swego lęku. Wyszła na spacer i już z niego nigdy nie powróciła, bo odeszła całkiem wolna na Srebrną Skórkę.
Przepraszam tych, którzy chcieli jeszcze się z nimi spotkać, którzy chcieli jeszcze z nimi grać. Dałam sobie dobry tydzień na przemyślenie wszystkiego. O porzuceniu Kozicy, jak wiecie, myślałam już od dłuższego czasu, bo nie byłam w stanie jej dalej rozwijać. Myślałam, że może spróbuję ruszyć nią teraz, ale nie jestem w stanie. Straciła też sporą część kotów, z którymi była jakoś związana i niestety - nie widzę dla niej dalszego sensu istnienia. A Sokół? Miał długie i naprawdę dobre życie, przetrwał wiele, pomógł w walce o Klan, spełnił wszystko, co spełnić chciał i tak naprawdę uważam, że śmierć u boku Zająca to najpiękniejsze, co mogło go ostatecznie spotkać.
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
króliczy sus -> gwiezdny klan
w czasie jednego ze swoich spacerów po granicach został zaatakowany przez lisa i, niestety, przegrał
marchewkowa łapa -> zaginieni
którejś nocy nie mógł spać i znudzony wymknął się z obozu, nigdy jednak nie wrócił
niezwykle boli mnie pisanie tutaj, ale cóż. już od dłuższego czasu nie mam ani czasu, ani tym bardziej siły, które mogłabym poświęcić na kotki, przez co też nie mogę poświęcić moim postaciom odpowiedniej uwagi. przykro mi, że je zaniedbuję, więc wolę porządnie skupić się na jednej postaci, niż prowadzić trzy po łepkach.
bardzo przepraszam ludzi, z którymi miałam sesje i z którymi moje postaci miały jakieś relacje. szczególnie przepraszam popielny żar i dębowy cień, którym znika kolejne dziecko ; ;
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Średniego wzrostu bura kotka. Na jej futrze są widoczne tygrysie pręgi, a samo w sobie jest krótkie, choć puszyste w dotyku. Jest chuda, nawet bardzo, chociaż nie na tyle, żeby zagrażało to jej zdrowiu. Obserwuje otoczenie zielonymi oczami, nie zdradzającymi jej obecnych uczuć. Inną wyróżniającą cechą jest to, że ciężko ją usłyszeć, gdyż postawia nieintencjonalnie ciche kroki.
Chłodna Bryza wydaje się dość specyficzną kotką. Często siedzi gdzieś zamyślona, czasami widocznie przygaszona, nie bardzo rozmawiając z innymi. Bardzo chciałaby to zmienić, no ale niestety nie wychodzi jej to. Gdy już się z nią rozmawia, to okazuje się, że jest to całkiem miła i sympatyczna kotka, skora do rozmów na jakikolwiek temat. Zawsze zwraca się do każdego z szacunkiem i stara się nie urazić niczym tej osoby. Nie wdaje się w niepotrzebne konflikty. Stara się również dbać o bliskich, chociaż tak naprawdę straciła sporą większość z nich i ma poczucie samotności, winy. Często przez to, że zaniedbała swoje relacje, jest smutna, a jej myśli są częściej pesymistyczne i po prostu ponure, choć na taką nie wygląda. Przeważnie utrzymuje neutralny wyraz twarzy, a nawet się uśmiecha, nie zdradzając na powierzchnie swoich prawdziwych uczuć.... (KP po więcej)
Błotnista Kałuża (KC), Trawiaste Źdźbło(KW)
Świecąca Łapa -> nkt
Kiedy ją tworzyłam, to miałam jeszcze sporo wolnego czasu i bez problemu byłam w stanie udźwignąć 4 postacie, teraz niestety nie jest to dla mnie możliwe. Nie chodzi tutaj też jedynie o brak wolnego czasu, ale też od samego początku nie byłam w stanie się w nią wczuć. Przepraszam.
Świecąca Łapa była ciekawa świata, więc wybrała się poza obóz na granice z Terenami Niczyimi. Nie wiedziała, że będzie na nią czyhać Dwunożny, który następnie ją porwie. Nie miała szans się wyrwać, będąc od razu zamknięta do dziwnej klatki.