Mistrz: nie ma Płeć: Kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący jar Partner: nigdy
Kwaśny jest kotem o długim i śnieżnobiałym futrze, tylko uszy ma czarne srebrne i ogon czarny srebrny, a przez ogon leci pas, który się cieniuje na boki; ma kolor po ojcu, czyli jest srebrny z bielą, a pręgi po matce, czyli ticked; Ma niebieskie oczy w kształcie migdałów i różowy nos; Jest ponadprzeciętnej wielkości; Szeroki i masywny, godny kota z klanu gromu; Ma pędzelki na uszach.
Kwaśny jest nieprzyjemnym narcyzem i egoistą w jednym; Myśli tylko o sobie i o tym co dobre będzie dla niego; Nie ma do nikogo szacunku, jest bezczelny i arogancki; Ma się za nie wiadomo kogo i zachowuje się jakby pozjadał wszystkie rozumy; Nie cofnie się przed niczym; Lubi kłótnie i konflikty; Często pcha się tam, gdzie go nie chcą, bo może coś dostać; nie zależy mu na klanie i nie obchodzą go zasady. Czasami może jedynie uśmiechnąć się do rodziny, nikogo innego.
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Bury ogromy kocur z białymi znaczeniami i charakterystyczną plamę nad nosem.
Zapraszam do karty postaci
Barania Łapa (GK)
Świt->adopcje Bagienna Łapa ->NPC
No było do przewidzenia. Nie mam siły na te postacie. Źle mi się nimi pisze. Myślę że nie ma sensu czekać aż tydzień. Proszę o przeniesienie ich najlepiej jak najszybciej
This ain't asong for the broken hearted
No silentprayer for the faith departed I ain't gonna be just a face in the crowd
You're gonna hear my voice When I shout itout loud
IT'S MY LIFE
Duży i masywnie zbudowany kocurek. Posiada krótkie futro o czarnym, pręgowanym tygrysio zabarwieniu. Jego oczy, jak to zwykle u kociaków mają kolor szaro-niebieski.
Jest taki sam jak reszta kociaków - śmieje się, skacze i biega we wszystkie strony. Dla rodziny jest troskliwym bratem, jednak w stosunku do innych bywa opryskliwy. Strasznie irytuje go przebywanie w obecności kociaków młodszych od niego. Zasady ma tak naprawdę gdzieś, a twoje zdanie - daleko pod ogonem. Posiada jednak pewną regułę - jeśli ty potraktujesz go z szacunkiem, on postara się potraktować ciebie. Jest BARDZO, BARDZO ambitny, a autorytetem dla niego stał się Fiołkowy Świt i Malinowa Gwiazda.
Noc [nkt]
Noc -> do adopcji
Cóż...Od jakiegoś czasu pisanie nią było katorgą. Nie mam pomysłu na poprowadzenie jej dalszej historii. Proszę się nią dobrze zaopiekować :*
Asachildyouwouldwait Andwatchfromfaraway But youalwaysknewthatyou'dbethe one That workwhile .................................they ..........................................all .................................................play Inyouthyou'd lay Awakeatnightandscheme Ofallthe things thatyouwould change But it was .......................just ................................a .....................................dream
W sumie to śmieszna sprawa - o ile jako kociak Maczek zaliczał się raczej do tych niższych, tak proces dorastania zdecydowanie wyciągnął go w górę i ni z tego, ni z owego, zrobiło się z niego to przysłowiowe drzewko o szczupłej, atletycznej budowie i długich, chudych łapach, sprawiających, że nagle stał się młodzieńcem całkiem wysokim. Słowem - idealny ścigacz królików. Krótkie, tygrysio pręgowane futerko barwy rudej nadal ciągle odstaje na boki, jakby Mak nie odkrył jeszcze jak nad nim zapanować. Oczy wybarwiły się na brąz, a pod nimi znajduje się różowy nos otoczony krótkimi, jasnymi wąsami. Zwykle chodzi dosyć powoli, wyraźnie uważając na to, jak stawia kroki - jest niezdarny, często potyka się i wywraca, więc robi wszystko, by tego uniknąć.
Mak to w gruncie rzeczy kot prosty jak drut. Wesoły, jednak nie nazbyt energiczny, nie stroniący od towarzystwa innych kotów, chociaż nie mający też nic przeciwko chwilowej samotności. Jest optymistą, wciąż nieco naiwnie wierzącym, że świat to w gruncie rzeczy dobre miejsce, pełne dobrych kotów. Ma w sobie dużo empatii, zależy mu na tym, by inni czuli się dobrze, przez co jest dobrym przyjacielem. W stosunku do starszych kotów odnosi się uprzejmie i z szacunkiem, akceptując, że te wiedzą więcej o życiu niż on sam. Nie jest gadułą, mówi tylko tyle, ile uważa za potrzebne, a tak się składa, że zwykle najpotrzebniejsze dla niego są pytania, to też ich zadaje wyjątkowo dużo. Jest bowiem bardzo ciekawski i chce wiedzieć jak najwięcej; świat, to dla niego układanka, a on chce dopasować jak najwięcej jej elementów. Ciężko mu zaakceptować, że są pytania, na które być może nigdy nie pozna odpowiedz - uważa, że jeśli będzie drążyć dostatecznie długo, pozyska każdą upragnioną informację. Ma w sobie też sporą ciągotę do włóczęgostwa, ciągle marzy o podróżach, o odkrywaniu nowych, niezwykłych rzeczy, których nie widziały jeszcze inne koty. Generalnie jest dosyć inteligentny, jednak ma problemy z zapamiętywaniem takich rzeczy jak imiona czy nazwy. W dodatku nie wpadł jeszcze na pomysł, że starsze koty mogą podawać mu nieprawdziwe informacje, to też bezgranicznie im wierzy, co sprawia, że jest nieco naiwny i w gruncie rzeczy, można wcisnąć mu byle kit.
no cóż, muszę przyznać, że wzięcie czterech postaci było z mojej strony błędem; myślałam, że dam radę, a jednak okazało się, że nie. zwyczajnie nie mam na to energii, a przynajmniej nie w tym momencie mojego życia. w dodatku straciłam chęć do pisania maczkiem jeszcze na długo, zanim rozpoczęłam grę marchewką. próbowałam dać mu szansę kilka razy, jednak nigdy nie wychodziło, co chyba widać, bo moja aktywność na nim ostatnio była znikoma. początkowo chciałam poczekać z postem tutaj do zakończenia obecnej ceremonii i założenia pogrzebu imbirowi, jednak wchodzenie na forum ze świadomością, że maczek leży odłogiem i że może powinnam coś z tym zrobić była dla mnie na tyle męcząca, że odbiła się na mojej aktywności na forum, dlatego postanowiłam porzucić go już teraz, za co bardzo przepraszam imbirowy pył.
a co do tego, co fabularnie stało się z maczkiem — wreszcie wyruszył na swoją wymarzoną podróż. nie chcę go zabijać, bo myślę, że jeśli tylko ogarnę się z życiem i znajdę jakiś pomysł na tę postać, to do niego wrócę.
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
Myślałam nad jego porzuceniem już od jakiegoś czasu. Był moją pierwszą postacią na forum i śmiało mogę stwierdzić, że nieudaną. Miałam duży problem, żeby wpasować się w jego charakter, przez co ciężko mi się nim pisało, co z kolei powodowało, że nieraz nie miałam ochoty się na niego logować i leżał on nietykany. Próbowałam to jakoś naprawić dając mu kilka razy szansę, ale bezskutecznie.
Trutek był moją pierwszą postacią, i pomimo tego, że uważam go za nieudaną to mam do niego pewien sentyment, dlatego też nie chcę go uśmiercać. Nie chcę też oddawać go do zaginionych, czy nkt, ponieważ wiem, że szanse na to, że nim nie powrócę są nikłe, a nie widzę równiez powodów, dla których miałby opuścić klan. NPC wydaje mi się więc dobrą opcją, może nawet kiedyś (jakimś cudem :,>) znajdzie sobie partnerkę i założy rodzinę.
WHENyouthinkthatitcannotb e w o r s eanymore,startb a n g i n gTHE boardwithy o u rLEGYouwillsee H O Wrelievedyouf e e lwhenyou S T O P
Mistrz: Słonecznikowa Pestka Płeć: Kotka Matka: Lniane Fute'ko Ojciec: Zółtooki Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Pustułczy Wrzask--> Zaginiona
Pstrokatej dosłownie nic nie trzymało już w klanie rzeki, więc postanowiła wyruszyć na poszukiwania jedynego kota który cokolwiek dla niej znaczył. Obecnie najpewniej włóczy się po ziemiach niczyjich, na pewno kiedyś nią wrócę
Larwia Łapa--> zaginiona
Czarna kotka zaczęła zdawać sobie sprawę iż zupełnie nie pasuje do klanu, i po prostu z dnia na dzień ulotniła się z życia klanu, w którym de facto była jedynie małym elementem, którego większość nie pamięta.
Ruszyła w kierunku ziem dwunożnych z nadzieją spotkania Czermienia- nią też wrócę
Jorgen--> zaginiona
Tutaj raczej nic się nie zmieniło- nadal mieszka ze starszą panią, nadal szuka Sasanki.
Z forum oczywiście nie odchodzę, po prostu z perspektywy czasu te postaci wydają mi się niezbyt udane i potrzebuję czegoś nowego.
Bywajcie
Niższa od standardowego kota, ale proporcjonalna, urodziwa i czarowna. Długowłosa, szylkretowa kotka z dużą ilością bieli. Czarne i rude łaty rozłożone niesymetrycznie na grzbiecie i głowie, gdzie na lewej stronie łba więcej jest czerni, natomiast na prawej - rudości. Ma miodowe ślepia, tuż przy źrenicach zmieniające barwę na zielony. Cierpi na polidaktylię, choć nie utrudnia jej to życia | kp
she's beauty, she's grace, she will punch you in the face | kp
Od dłuższego czasu widać u mnie spadek aktywności, który bynajmniej nie jest spowodowany natłokiem nauki. Chodzi o sprawy mniej i bardziej prywatne, a także o po prostu zmniejszoną ilość czasu, jaką mogę poświęcić na kotki, dlatego stwierdziłam, że dwie postacie stanowią dla mnie zbyt duże obciążenie, a zamulanie w sesjach wcale nie jest rozwiązaniem. Z tego też powodu:
Kawcza Łapa > zaginieni
podczas samotnego spaceru przy Grzmiącej Ścieżce na jej drodze stanął lis, z którym wdała się w walkę, jednak w wyniku niefortunnego, niezaplanowanego ruchu znalazła się w wodzie, z której nie była w stanie się wydostać, kawałek dalej udało jej się zacumować przy pomocy zanudzonego w wodzie, opadniętego kawałka drzewa, cała przemoczona i zziębnięta napotkała na swojej drodze spacerujących dwunogów, którzy owinęli ką kurtką i zabrali do samochodu. Ślady walki przy brzegu Grzmiącej Ścieżki były wyraźne, zapach lisa unosił się w powietrzu, podobnie jak zapach Kawki.
bardzo chciałabym nią kiedyś wrócić, bo to postać z dużym potencjałem i ciekawym charakterem, który wystarczy trochę dopracować i podrasować, dlatego zostawiam jej wolną drogę i liczę, że kiedyś do niej powrócę
Ciernik jest dość sporym kociakiem o grubym, gładkim futerku, które jest długie. Jest ono także w kolorze niebieskim jak i białym. Śnieżno-białe futerko pokrywa kociaka na sporej części pyska, gardle, piersi, brzuchu i od samego końca łap do mniej więcej łokci (a nawet nieco wyżej) z przodu, zaś z tyłu są to po prostu nieco przydługawe białe skarpetki. Nie posiada żadnych pręg, jest gładki pod tym względem. Oczy są na razie szaro-niebieskie, jednak z czasem się wybarwią na zielone. Nosek i środek uszu są różowe.
Jako że jest kociakiem, Ciernik jest pełny energii. Prawie zawsze chętnym do zabawy, ciekawym świata, wesołym kociakiem. Jest jak większość kociaków, ot co. Raczej się słucha mamy, chociaż zdarzy się, że nie posłucha i zrobi swoje. Starszych kotów raczej się nie słucha, jednak to wszystko zależy od tego, jaki dzień ma Ciernik oraz jak się zachowują te starszy koty w stosunku do małego kociaka. Syn Głogowego Cienia nie waha się o nic zapytać, nieważne czego by to dotyczyło, nawet spraw, którymi niekoniecznie powinien się interesować w takim wieku. Jest pewny siebie i nie wygląda na to, by się to miało zmienić. Ale nigdy nic nie wiadomo, prawda? Kocurek raczej nie posiada jakichś wielkich ambicji, jednak jest tylko kociakiem, z jego wiekiem może się to zmienić.
jaskrowa łapa [kw]; migotliwa łapa i świetlista łapa [gk]; igła [m]; tymiankowa łapa i wężowa łapa [nkt]
Ciernista Łapa → Zaginieni
Tak sobie uświadomiłam, że pisanie nim zaczęło mnie męczyć. Siedzę, zastanawiam się co napisać, w końcu piszę kilka słów i wychodzi jedno, może dwa zdania. I nie wiem co dalej, piszę na siłę, żeby po prostu było, i mam wrażenie że wychodzą mi przez to straszne gnioty. Za każdym razem jak wchodzę na niego to mam nadzieję, że nikt mi nie odpisał. Jeszcze 3 miesiące temu pisanie nim było świetne, sprawiało mi przyjemność, a teraz jak został terminatorem to... tak nie jest. I ja sama nie wiem czemu, nie umiem tego wyjaśnić. Teraz, gdy sobie to w końcu uświadomiłam, to mnie coś popchnęło w kierunku porzucenia. Myślę, że kiedyś nim wrócę, ale nic nie obiecuję.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
No hej. Kurde, źle mi z tym trochę, szczególnie z Mchem, bo jeszcze chwilę temu mówiłam Łatce, że wrócę nim do aktywności. Cóż, nie w najbliższym czasie.
Owsiana Łuska -> Npc? Nkt?
Chłopak dobrze nie zniósł tego odrzucenia jego problemu przez Malinową Gwiazdę. Jak mogła zwyczajnie olać sprawę tak ważną, jak wzrok biało-kremowego kocura. Sam Owies nawet nie wiedział, jak będzie w stanie kontynuować bycie wojownikiem. I cóż, on się o tym dowie offscreenowo, a ja, mam nadzieję, że kiedyś usłyszę o tym, jak sobie radzi. Bo ja chyba nie jestem w stanie tego poprowadzić. Ani teraz, ani chyba nigdy. Szczerze, nie zostaje mi dużo furtek na jakiś powrót i nawet nie wiem, co mogłabym z nim zrobić i jak go w przyszłości rozegrać. Decyzję zostawiam administracji, jak im wygodniej. Nie umiem się zdecydować na to.
Mech aka Kostek -> Adopcja lub nieaktywni
Nie jestem pewna czy on jeszcze nawet może pójść do adopcji xD Bo teoretycznie w kp chyba mam zgodę na adopcję. Jeśli jednak nie, to nieaktywni. Młody pewnie się błąka po ulicach osiedla, yy, znaczy się jego nowym domku, bo boi się wystawić głowy poza płot :V I baaardzo, jeszcze raz, przepraszam Łatkę i też rodzeństwo, bo Mech zniknął, akurat jak wróciła Bogatka i nawet tego fabularnie nie umiałam dokończyć. Może z samą Wydmą i Kaliną będzie łatwiej, nie wiem. Ale spróbuję.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Mistrz: Mknąca Zawierucha i Oszroniony Szczyt (lmao) Płeć: kotka Matka: Łasicze Futerko Ojciec: Jastrzębi Krzyk Partner: Lwica
Ani trochę nie przypomina leśnego kota; wyróżnia się na tle pręgowanych burków. Po pierwsze i najważniejsze: jest idealną kopią Lwicy. Bliźniaczki są do siebie podobne do tego stopnia, że nawet własna matka nie jest w stanie ich odróżnić. Tygrysicę okrywa krótkie kremowe futerko przybierające czarną barwę na ogonie, łapach, mordce oraz uszach, które dodatkowo upstrzone są jaśniejszymi plamkami, lecz to nie koniec. Jej umaszczenie obejmuje także biel znajdującą się na przedniej prawej łapie (na zewnętrznym palcu), na tylnej lewej, gdzie białe są wszystkie palce prócz wewnętrznego oraz niewielką łatkę na piersi. Grzbiet oraz zad są ciemniejsze od reszty ciała. Podobnie jak siostra Tygrysica jest mała i drobna, natomiast jej oczy mają przejrzystą błękitną barwę.
Tygrysica od zawsze jest rozsądniejsza od Lwicy. W ich parze to zdecydowanie ona jest rozumem, głosem rozsądku i mózgiem całej operacji. Koteczka myśli taktycznie, lubi planować i wymyślać plan A, B, C, a w razie niewypału powyższych także D, E i F. Podobnie jak siostra jest rozrabiaką szukającą wrażeń, lecz z odpowiednią szczyptą inteligencji oraz racjonalnego spojrzenia na świat. Tygrysica jest łatwa do sprowokowania, gdyż nie ma za grama cierpliwości. Szybko się obraża, z trudnością wybacza. Jest typem zołzy i złośnicy, aczkolwiek okazuje to w oryginalny sposób: spuszcza Lwicę za smyczy, pozwalając jej na wykonywanie swoich niewybrednych żarcików, a nawet jej w tym pomagając.
Tygrysia Łapa -> gwiezdny klan
zabita przez psa lub borsuka podczas samotnej wycieczki po terytoriach klanu cienia
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Nie potrafię się już nawet zmusić do pisania tą postacią. Wiem, że można z niego coś jeszcze wycisnąć i może znajdzie się ktoś, kto się na to zdecyduje i podoła?
Dziękuję Zaśnież i Bursztynowi za możliwość grania w miocie i... no oby trafił w dobre łapki :
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Nie rzuca się w oczy. Jest kocurem średniego wzrostu o dość lekkiej budowie ciała, co nadrabia półdługą sierścią; najdłuższa jest na szyi gdzie tworzy kryzę, brzuchu i ogonie, ale również u nasady szczęki i na policzkach, łokciach i udach; dłuższy kosmyk na jego potylicy często lekko odstaje. Jego kruczoczarna szata nie jest szczególnie gęsta, przypomina nieco pióra; jest też często niedokładnie ułożona bądź wyczesana jedynie w połowie, gdyż stracił zainteresowanie w trakcie pielęgnacji. Biel pojawia się na jego pysku, skąd spływa na szyję, pierś i brzuch, białe ma również przednie łapy od palców po nadgarstki i tylne - aż po kolana. Głowę ma kwadratową, oczy stosunkowo wąskie, o barwie bladej żółci. Różowy nos okolony długimi, białymi wąsami jakie wywijają się ku dołowi.
Cechuje go dość lekkie podejście do życia; nie ma szczególnie wygórowanych ambicji i zadowala się tym, że płynie z prądem. Oportunista, który zawsze ocenia sens swoich poczynań oraz ewentualny zysk z podjętej akcji. Wolny duch, elastyczny i szybko przystosowujący się do zmian. Nie lubi się wysilać, ma stosunkowo słomiany zapał i jest wybitnie energooszczędny. Nie dla niego długie patrole i polowania, choć lubi się włóczyć samotnie, daleko poza ziemie swojego klanu. Nie czuje się szczególnie przywiązany ani do ziemi, ani do zasad, ani do kotów; ignoruje większość poleceń jeżeli nie widzi w nich zysku dla samego siebie. Z lubością nurza się we własnym cynizmie i nie stroni od pełnych kpiny uśmiechów; roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, nie stroni od drobnych kłamstw i manipulacji słowem. Lubi towarzystwo pięknych kocic i rozmowy o niczym, rozwija wówczas skrzydła i czuje się jak w swoim żywiole. Życie traktuje z przymrużeniem oka i mało co bierze na poważnie.
Głogowy Cień → zaginieni
znudziło go życie w klanie. przestało być interesujące i zabawne w swojej chaotyczności już dawno, jednak przez chwilę chciał jeszcze samemu zasiać nieco chaosu - ostatecznie i to go znudziło. zrobił bilans zysków i strat, ostatecznie decydując, że nie miał niczego do stracenia, ale całe osiedle do zyskania. zniknął bez słowa, zacierając za sobą ślady. i tak pewnie minie trochę czasu, nim ktokolwiek zorientuje się, że nie ma go podejrzanie długo.
if itook youeverywhere, thenwell, youwouldn't knowhow to walk
if i spokeon yourbehalf,then well,you wouldn'tknow how totalk if igave youeverythingand everythingis what ibought
icantake it allback, i nevercared'bout whatyou thought
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Niestety, ale szkoła daje mi popalić. Nie umiem się skupić na odrabianiu zadanych zadań, przez co potem nie mam czasu na pisanie postów. Już myślałam, że szło mi lepiej, przez co wzięłam tą 5 postać i teraz po prostu nie ma szans, żebym wyrabiała się z odpisami. Kocham Promyka i na pewno nie zginie on na długo. Jestem w stanie zapewnić, że jeśli w wakacje, no cóż będą wakacje to może nim wrócę. Był tak blisko ukończenia trenigu, ale wiem, że jeśli nie zrobię tego teraz to wszystkie moje postacie będą duchami. Szczerze on i tak nie był pewny, czy się nada na wojownika. Nie jestem w stanie jednak wyobrazić sobie, żeby odszedł z własnej woli. Nie gdy jego siostry są w takim stanie i matka przeżyła tyle strat w swoich dzieciach.
Co więc z białą chmurką deszczu? Promienna Łapa- Był na polowaniu. Kocur często na nie chodził, bo wydawało mu się, że jest to jedyna rzecz, którą robi dobrze. Nie spodziewał się jednak tego co się stało. Mimo iż znał dobrze granice, to w pogoni za zającem wyszedł na tereny niczyje. Gdy już znalazł się poza Klanem Cienia do jego nosa dotarła woń miodu. Pech chciał, że był tam akurat pszczelarz, który zabrał kota że sobą. Jak bardzo by się on nie starał wyrwać to nie zostało po nim nic więcej jak białe kłaki.
Chciałbym przeprosić za to, że nie potrafiłam wycenić swoich możliwości. Na początku wydawało mi się, że na prawdę daje radę z 5 postaciami, ale na prawdę biorąc uwagę to ile mam czasu i chęci to po prostu nie jest to dla mnie. Przy najmniej nie podczas roku szkolnego, który odbywa się w domu. W szczególności muszę przeprosić z całego serca: Mknącą Zawieruche. Miałam na prawdę nadzieję, że chociaż to dociągnę. Żeby Olchowy synek miał wytrenowanego terma, a Promyk został tym całym wojownikiem. Nie widzę w tym jednak już sensu. Czterolistną Łapę. Wiem, że ich relacja miała wiele przed sobą. Nie dałabym teraz rady nawet jej ruszyć przez moją aktywność z taką ilością kont. Mam nadzieję, że bura siostrzyczka jakoś da sobie radę i tym razem nie będzie się głodować. Porzeczkowej Pestce. Przyjaciółce Promyka, która była z nim bardzo bliska. Miałam nadzieję, że jakoś ich relacja się ruszy, ale no cóż nasze sesje lubią mieć prehistoryczną czaso. Czaplą Łapę. Ich znajomość mogła być ciekawa. Kociczka jest dla mnie bardzo fajną postacią i ich sesja była bardzo przyjemna. I wiele innych osób, które miały ze mną sesje i Promyk je sobie cenił.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
Ośnieżony Szlak -> zaginieni
Podczas jednego z patrolów łowieckich, który odbywał ze Skocznym Krokiem, opuścił granice Klanu Cienia, skuszony wizją upolowania tłustego zająca, który znajdował się zaraz po drugiej stronie, na ziemiach niczyich od strony Malinowych Krzewów. Ścigał szaraka z towarzyszem aż do Punktu Obserwacyjnego, gdzie został złapany przez dwunoga.
Skoczny Krok wie, że Ośnieżony Szlak został porwany i informacja może (nie musi) dotrzeć do Płomykówkowej Gwiazdy.
Mam bardzo ciężki okres w pracy, który zaczął się już na początku zeszłego miesiąca. Mnóstwo projektów, badań, analiz, spraw budżetowych i prezentacji, a pomiędzy głównymi strategiami dochodzą kolejne - wszystkie z krótkim deadlinem - dlatego muszę zrezygnować z przynajmniej jednej postaci na jakiś czas, a jeśli projekty i dyrekcja okażą się niełaskawi - być może poleci kolejna. Nie spisuję Ośnieżonego na straty, bo jeśli w mojej karierze sie uspokoi to pewnie nim wrócę, aczkolwiek nie chcę, żeby wisiał tak w tle i nic nie robił.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Ciężko mi porzucać Rudaska, ale... Cóż, pisanie na nim stało się dla mnie... Dość uciążliwe.
Przede wszystkim popsułam go ze względu na charakter. Odsunął się od rodzeństwa, prawie w ogóle się z nikim nie zadawał, a stawał w cieniu.
Na początku przyjemnie mi się nim pisało, jednak potem straciłam chęć do pisania nim. Ma dużo problemów i to na nim najczęściej zalegam z postami, sesjami i wszystkim innym.
Przepraszam wszystkich, z którymi miałam na nim sesję, oraz którzy byli dla niego ważni. Szczególnie chciałabym przeprosić Sztormowego Pazura i Białą Burzę, którzy są rodzeństwem Rudaska. Nie chciałam, aby tak się od nich odsuwał, ale to samo na fabule wyszło. Ćmi Zachód, za to, że nie dokończyłyśmy treningu Rudego.
Chcę też przeprosić Wiewiórczy Skok i Barwną Ścieżkę, za to, że nie dokończyłam na nim z wami sesji, albo w przypadku Wiewió, polowania. Promienną Łapę i Cierpką Jagodę, przyjaciół Rudego z innych Klanów, których ten bardzo polubił i miał nadzieję na długą przyjaźń.
Na koniec przeprosiny dla Szkarłatnego Zachodu, która już nie gra na forum, ale była dla Rudaska ważna i mocno dobiła go śmierć Mistrzyni.
*****
Nikt nie spodziewał się, że śmierć zielonookiego syna Kwitnącego Jaru nadejdzie tak szybko. Tak gwałtownie.
Pewnego dnia Rudy wybrał się na jeden ze swoich spacerów po terenach. Podczas tej wędrówki spotkał go jednak pech.
Do nosa kocura doleciał ostry zapach zwierzęcia, z którym spotkała się niegdyś jego Mistrzyni.
Szybko został zaatakowany przez rudo-białe stworzenie, które, kto wie, może było tym samym, które pozbawiło życia Szkarłatny Zachód.
Ruda Łapa nie mógł się ruszyć. Był zbyt zszokowany. Z oczu lały mu się łzy, podczas gdy zwierze zacisnęło szczęki na jego krtani.
Tego samego dnia, patrol Klanu Rzeki mógł znaleźć na Trawiastej Dolince ciało kremowego Terminatora, a w pobliżu ostry zapach lisa.
Może są jednak plusy jego śmierci?
Jedno jest pewne. W końcu może spotkać się ze Szkarłatką, której śmierć tak mocno go dobiła.
*****
Jeszcze raz chciałaby wszystkich przeprosić. Porzucam go z wielkim bólem, bo kocham wszystkie z moich postaci.
Dziękuję tym, którzy mieli sesję z błędno-imiennym Termkiem... :