Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Mrozy istotnie zbliżały się, jednak najgorsze czasy dopiero przed kotką. Pomysł na wybranie się na polowanie przed najgorszymi temperaturami i falami śniegu był dobry - zwierzyna poszukiwała kąsków tak samo jak Kukułka. Z początku nie zapowiadało się, że pośród krzewów i drzew faktycznie jest ukryta jakaś zwierzyna, jednak po chwili spaceru dobiegło ją popiskiwanie pewnego zwierzęcia. Za najbliższym drzewem krył się puchaty, szary zwierz dłubiący w ziemi w poszukiwaniu robaków. Jenot nie wyglądał na trudnego przeciwnika, ale zdecydowanie nie był łatwą w zdobyciu ofiarą. Jenot jak na razie nie widział jej. Kukułka, w razie gdyby chciała, mogła jeszcze uciec lub spróbować się do niego zakraść.
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
Może i by zaryzykowała, ale nieszczególnie widziało jej się to tu i teraz; chciała znaleźć sobie zapasy, by przetrwać chociaż parę dni bez konieczności wychodzenia na zimno, no i dawno nie miała okazji z nikim i niczym powalczyć, dlatego ostrożnie się wycofała. Nie było co kusić losu, znając jej szczęście to poturbowałby ją do tego stopnia, że musiałaby zasięgnąć medycznej pomocy w którymś klanie, a nie była pewna, czy powinna się tam pchać - w cieniu były same gbury i obawiała się, że medyka też mogłoby to dotknąć, a w Wichrze już miała dług, a nie była pewna, czy Krwawnikowy Liść nadal rządzi w lecznicy.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Jenot bezpiecznie zniknął za kocicą. Ryzyko zostało pożegnane - któż wie, może wyjdzie to kotce na dobre. Kukułka najwidoczniej postąpiła właściwe. Przeszła zaledwie parę kroków, gdy jej oczom ukazało się rude futerko. Wiewiórka siedziała pośród drzewek, szukając orzechów w tej zimnej pogodzie. Skubała ziemię, kompletnie nie wiedząc, że w krzakach przed nią czai się intruz.
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
No i proszę, opłaciło się ominąć jenota, bo niedługo później dojrzała przed sobą wiewiórkę, która widocznie też robiła zapasy na zimę, podobnie jak samotniczka. Czas się zakraść, a jakże. Przypadła od razu bardziej do ziemi, uginając łapy, ale uważając, by nie dotykać przydługą sierścią, ani brzuchem po podłożu. Zrównała ogon, grzbiet i łeb w jednej linii, a gdy upewniła się, że idzie pod wiatr, to ruszyła w stronę gryzonia, uważając pod łapy i przenosząc ciężar ciała na tylne łapy. I gdyby udało jej się podejść, to wiadomo - skoczyłaby do przodu, złapała wiewiórkę między przednie łapy i zagryzła, ot co.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
A jakże, że się opłaciło! Kotka prawidłowo wykonała pozycję łowiecką i bez najmniejszego problemu zakradła się blisko niej. Rude zwierzątko, nie mając świadomości tego, co się za chwile stanie, skubało sobie w ziemi. Kukułka skoczyła, a wiewiórka za późno usłyszała ją, by uciec. Piszczka umarła szybko i bezproblemowo, a samotniczka została z obiadem w pysku.
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
No i ez. Zakopała piszczkę w ziemi, i ruszyła dalej, tropem jakiejś następnej, jeśli dopisze jej szczęście, żeby przez najbliższe dni nie musieć wychodzić w ten ziąb. Lepiej zmarznąć raz a porządnie, niż codziennie, prawda?
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Chwilowe szczęście po złapaniu wiewiórki nie trwało długo. Kotka spokojnie przeczesywała las w nadziei na znalezienie czegoś do jedzenia i istotnie znalazła coś, jednak niekoniecznie było to źródło pożywienie. Oczywiście nic nie zaskoczyło w spróbowaniu, jednak ryzyko było dość duże. Kukułka wpadła na niewielką polankę w lesie i natychmiast poczuła się obserwowana. Przed nią krakało pokaźne stadko gawronów. Ptaki wyraźnie ożywiały się jakąś rozmową, bądź może po prostu krakaniem. Na chwilę zamilkły i zamrugały niemrawo na intruza. Nie wyglądało na to, że zaatakują pierwsze, ale kto wie? Może bezpieczniej było się wycofać? Albo może warto będzie je zaatakować? W końcu dziesięć sztuk jedzenia to niezłe zapasy!
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
Może i niezłe, za jednym razem praktycznie, ale Kukułka mimo wszystko jedynie zmierzyła wzrokiem patrzące na nią gawrony, przestające nagle interesować się sobą, by spróbować je obejść. Brzmiało kusząco, owszem, ale zdecydowanie bardziej gdyby miała efekt zaskoczenia, a te patrzyły prosto na nią, nie zamierzała wpadać w całe stado dziobów, pazurów i skrzydeł, nie, ona postoi, poszuka jednego samotnego, dzięki.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Odejście od na-pewno-nie-niegroźnego stadka miało swoje konsekwencje; tym razem pozytywne. Kotka chwilkę musiała pobłądzić, by znaleźć swój następny cel, jednak wydawał się odpowiadać jej potrzebom. Nisko na rozgałęzieniu krzewu siedziała jaskółka. Ptaszyna najwidoczniej nie miała świadomości o zbliżającym się zagrożeniu - beztrosko wypoczywała podczas chwilowej przerwy w locie na gałązce i czekała na przypływ energii.
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
Najwidoczniej za każdym razem, gdy decydowała się uniknąć większego czy mniejszego zagrożenia, to Gwiezdni dawali jej zwierzynę w nagrodę za niepodejmowanie ryzyka. Cudownie.
Od razu przypadła do pozycji łowieckiej. Co prawda jaskółka, być może zwiastująca w końcu cieplejsze dni, siedziała na gałęzi drzewa, ale i tak należało zachować czujność, bo nigdy nie wiadomo, czy nie dojrzy jej, nim dojdzie do drzewa, prawda?
Dlatego też powoli, łapa za łapą, w pozycji łowieckiej; z grzbietem, łbem i ogonem w jednej pozycji, oraz brzuchem i długim futrem zaraz nad ziemią, ruszyła w stronę drzewa, uważając pod łapy, nie chcąc nadepnąć na nic, co mogłoby zaalarmować ptaka. Szła pod wiatr, starając się korzystać z bezlistnych krzaków jako kryjówki, oraz co jakiś czas zastygała, niepewna czy jaskółka w ogóle się rozgląda, czy po prostu odpoczywa.
A gdyby udało jej się dojść do drzewa, to spróbowałaby na nie wejść, możliwie od drugiej strony, jeśli pozwalały jej na to podmuchy wiatru; nie ufała temu, czy jaskółka jej nie poczuje, mimo że właśnie była zaraz pod nią. Łapa za łapą postarałby się wejść na górę, a następnie, gdyby znalazła się na jej poziomie, podskoczyła, na ile pozwoliła na to gałąź, do ptaka, by chwycić go między kły i możliwie szybko zabić.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Bezbłędnie! Dzięki sprytnemu korzystaniu z wiatrów i manewrowaniu na gałęzi, ptak przeżył bezbolesną śmierć. Jaskółka, jak się zdawało, do samego końca nie wiedziała, jaki potworny czeka ją koniec. Kukułka płynnie pokonała dzielącą ich odległość, po czym zdobyła kolejny łup do kolekcji zdobyczy. Czy to jej wystarczy czy będzie szukać czegoś dalej?
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
No i proszę, kolejna zdobycz. Świetnie. Wykalkulowała sobie wszystko w głowie i uznała, że może zebrać coś jeszcze, względnie niewielkiego nawet, i będzie mogła nie wychodzić z żadnej nory ani niczego przez następnych parę dni, by nie narażać się na zimno, którego szczerze nienawidziła, nawet z tym swoim długim futrem.
Dlatego sprawnie zeszła z drzewa, łbem do góry oczywiście, zakopała pod nim jaskółkę i ruszyła dalej, zainteresowana jeszcze jednym łupem.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Kolejną ofiarę na swojej drodze kotka znalazła dość szybko. Zbawiona popiskiwaniem zawędrowała głębiej w las i niedługo później natrafiła źródło ów dźwięku. Niewielka piszczka wychodziła na zewnątrz z gąszczu, widocznie głodna po chwili snu. Rozejrzała się na prawo i na lewo, wyściubiając nosek z kryjówki. Odeszła do skubania jagódek z pobliskiego krzaczka. Kotka skrzętnie ukryta przez liście miała idealną okazję do ataku.
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
Idealnie. Ostatnia zwierzyna na dziś dosłownie prawie zjawiła się w jej łapach, czy może być piękniej? Przypadła nieco bardziej do ziemi, uginając łapy, ale uważając, by brzuch czy sierść nie dotykały niczego, co znajdowało się na ziemi i jej samej, zrównała ogon z linią grzbietu, podobnie robiąc z łbem, a następnie ruszyła powoli do przodu, uważając pod łapy i przenosząc ciężar ciała na te tylne, upewniając się też, że idzie pod wiatr. Miała wielkie nadzieje, że jej ofiara była na tyle zajęta, by jej nie zauważyć. I gdyby faktycznie udało jej się podejść, to rzuciłaby się na nią i szybkim ruchem szczęk zwyczajnie zabiła.
Nie zawsze los sprzyjał, mimo iż wszystko zrobiło się dobrze. Badylarka w ostatniej chwili wystraszyła się jakiegoś odległego dźwięku, odwróciła głowę i zobaczyła czarne futro lecące w swoją stronę. Odskoczyła jak rażona piorunem i zaczęła uciekać… ale w przeciwną stronę od swojej dziurki, była jeszcze szansa ją złapać.