Logo Artemidy
Krzywe Drzewo
***

Czas mijał nieubłaganie, a on nawet nie wiedział, kiedy to się działo. Po prostu żył, trwał, słuchał tego, co się mówiło, ale nie miał już tylu sił, żeby wędrować gdzieś daleko. Poznawanie nowych kotów nie dawało mu również tak wielkiej przyjemności, jak kiedyś i spędzał najwięcej czasu w pobliżu granicy z Klanem Wichru. Jego łapy nie miały tak wiele sił, jak kiedyś, nie był tak sprawny i obawiał się, że żadne dalekie wycieczki nie były dla niego. Żałował tego, a jednocześnie wiedział, że taka po prostu była kolej rzeczy, że tego powinien był się od dawna spodziewać. Właśnie z tego powodu Toń nie rozpaczał, nie ronił łez, nie zachowywał się, jakby działo się coś, co było zupełnie niesprawiedliwe. Bo tak nie było, a on czuł się zadziwiająco dobrze.
To może było nieco dziwne, biorąc pod uwagę to, co się działo dookoła niego, to, że świat pędził na łeb, na szyję, nie zatrzymywał się co jakiś czas słyszał, że ktoś odszedł, ktoś zniknął. Jemu jednak zupełnie to nie przeszkadzało, nie było w tym nic, nad czym musiałby i chciał się jakoś mocniej zatrzymywać. Dawne dzieje były dla niego już tylko i wyłącznie dawnymi dziejami, a teraz czekał na to, co przyniesie mu ta reszta życia, czując jednocześnie, jak robi się coraz to chłodniej. To jednak również jakoś szczególnie mu nie wadziło, zwłaszcza że wiedział, iż dzisiejszy dzień miał okazać się tym szczęśliwym. Miał możliwość zobaczyć Lawendę, a to oznaczało dla niego o wiele więcej, niż cokolwiek innego.
Znalazł sobie wygodne miejsce w pobliżu Krzywego Drzewa i przymknął oczy, słuchając tego, co działo się dookoła niego. Nie bał się, że coś go zaatakuje, w jego wieku bowiem podobne rzeczy nie miały już znaczenia, ale mimo to starał się wyłapywać każdy dźwięk, by zorientować się, kiedy nadejdzie kocica. Nie miał jej zbyt wiele do powiedzenia, bo w jego życiu nic już się nie działo, ale chciał jej posłuchać. Znowu.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dni mijały powoli. Pogoda była paskudna, cały czas padało, a promieni słońca nie dało się zobaczyć od wielu dni. Takie warunki atmosferyczne nie przeszkadzałyby Lawendzie, gdyby nie wpływały na jej stawy i samopoczucie. Już niestety nie była pierwszej młodości i powoli pogoda zaczynała jej doskwierać. Nie raz wstawała z bólem jakiegoś stawu i musiała go rozruszać. Na szczęście nadał była pełna wigoru i nie traciła pogody ducha. Tym razem pomimo ponurego dnia, Lawenda z radością wyszła ze swojego legowiska. Umówiła się z Tonącym Słońcem na spotkanie, więc była cała w skowronkach. Wcześniej wyczyściła i ułożyła futerko, aby ładnie się prezentować, choć i tak przy deszczu to nie miało większego sensu, ale toaleta poranna musiała być. Żwawym krokiem wyszła z Obozu i podążała w wyznaczone miejsce. Od niedawna Toń przeprowadził się w okolice Klanu Wichru, więc mogli częściej na siebie wpadać. Jego też czas doświadczył, o wiele bardziej niż ją, gdyż był starszy. Właściwie zostało mu już nie wiele księżyców, więc muszą teraz czerpać z tego garściami, aby pożegnać się ze świadomością, że w pełni wykorzystali wspólny czas. Gdy niebieska kotka wypatrzyła Tonące Słońce przy Krzywym Drzewie to natychmiast przyspieszyła.
- Tonące Słońce! Witaj, kochanie!- powiedziała radośnie i wtuliła się w jego długie futerko.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń dostrzegł ją chwilę wcześniej i uśmiechnął się lekko, czekając, aż do niego podejdzie. Kiedyś zapewne poderwałby się z miejsca, podbiegłby do niej i po prostu zaczął jej coś opowiadać, ale niestety te chwile minęły bezpowrotnie. Nie był już tak silny i zwinny, doceniał spokój i swoistą stateczność, gdy można było snuć plany, opowiadać o swoich snach i marzeniach. Nie zostało mu na nie zbyt wiele czasu, ale jakaś jego część cieszyła się na myśl, że z pewnością uda mu się je zrealizować na Srebrnej Skórce, gdzie później dołączy do niego również Lawenda.
- Lawendo - wymruczał w odpowiedzi, zamykając oczy i po prostu się do niej przytulając.
Przez krótką chwilę trwali w ten sposób, a on cieszył się tym, że znowu byli razem, że mogli spędzić choć kilka chwil u swego boku, chociaż żałował, że to ona musiała się do niego wybierać, nie on do niej. Był jednak zbyt wiekowy, żeby biegać gdzieś daleko, a jego łapy stały się zdecydowanie słabsze, niż przed księżycami. Poza tym wciąż musiał sobie to przypominać, nie mógł tak naprawdę odwiedzić kocicy. Mogli rozmawiać na granicach, mogli się wzdłuż nich przechadzać, ale nie dane było mu nigdy zobaczyć obozu Klanu Wichru, niedane było mu przekonać się, jak wszystko tam wygląda.
- Jak się masz? Wygląda na to, że dzisiaj nie uda nam się poszukać Klanu Karpia, ani ścigać chmur. Ale tutaj tez jest całkiem przyjemnie, mamy całkiem wygodne legowisko i możemy obserwować wszystko, co się dookoła nas dzieje.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odruchowo córka Czyżyka spojrzała w zachmurzone niebo. Obłoków było pod dostatkiem, ale pędziły poganiane przez wiatr jeden za drugim, więc nici z dopasowywania kształtów. Klanu Karpia również dziś nie znajdą, ale może jeszcze będzie im dane go poszukać? Wzdłuż Czarnego Ogona choćby? Może jednak gdzieś się po cichutku kryje? Trzeba kiedyś zbadać Szuwar Turzycy!
- Zgadza się! Co ja widzę, trawę, już nie taką zieloną jak niedawno i drzewa bez liści. Ach, pamiętam jak ta trawa była intensywnie zielona, kiedy z Traszkową Łapą wybraliśmy się do Siedlika Koni, aby zobaczyć owe zwierzęta. Zjadały ją ze smakiem. Myślisz, że teraz im gorzej smakuje?- zaczęła jakiś luźny temat o niczym. Z Tońkiem często poruszali takie tematy, uwielbiają gdybać, przedstawiać swoje punkty widzenia i dyskutować. To jest chyba najlepsze w ich relacji. Tematy do rozmów nigdy się nie kończą.
- A tak to czuje się dobrze. Rany po walce z teju już się zagoiły. Zostały tylko blizny - oznajmiła i zaprezentowała swoją szyję, aby pokazać jak ładnie się wszystko zagoiło. Otrzymała fachową pomoc, więc inaczej być nie mogło. Znaczy mogło. Blizny mogłyby całkowicie pokryć się futerkiem i zniknąć.
- A ty jak się czujesz? Jaką rybę ostatnio złowiłeś- zapytała wesoło, a oczu świeciły jej się jak dwie iskierki. Była naprawdę szczęśliwa. Nic nie mogło popsuć tej chwili.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To, że nie mogli szukać na niebie chmur i nie mogli ścigać tego, co im się podobało, nie oznaczało jeszcze, że nie mogą po prostu porozmawiać, że nie mogą wymyślić kolejnych bzdur, jakimi mogliby się w tym czasie zająć. Nie obchodziło go ani trochę to, że nie byli już najmłodsi, że powinni od dawna być poważni, czy coś podobnego. On sam nie miał już ani siły, ani ochoty na to, by być naprawdę poważnym, taki był, kiedy był młodszy, ale ostatecznie nie znalazł w sobie wielu sił na to, by zmieniać świat. To zresztą właściwie w ogóle nie liczyło się w tej chwili, kiedy całe jego życie było już właściwie za nim, daleko za nim.
- To pewnie jak z jedzeniem chudej myszy i tłustego bażanta - stwierdził w końcu z namysłem, żeby pochylić się w stronę marnego źdźbła trawy, jakie kołysało się tuż obok niego. - Ale musiałbym spróbować, bo może się mylę i takie jest najlepsze - dodał, zrywając w końcu trawę zębami, po czym przeżuł ją i skrzywił się, niezbyt zadowolony z efektów, zaś jego oczy lekko błysnęły.
Nim odpowiedział na pytanie Lawendy, nachylił się, żeby przesunąć językiem po jej futrze, ciesząc się, że wszystko było w jak najlepszym porządku, ciesząc się, że nie musiał się nadmiernie martwić, że jeszcze mieli czas, żeby rozmawiać. Poruszył później swoimi śmiesznymi uszami, przekrzywiając nieco łeb i nawet zmarszczył nos z cieniem niezadowolenia.
- Płotki, same płotki! - stwierdził, zerkając ponownie na kocicę, a potem zamknął na chwilę oczy, gdy powiał silniejszy wiatr. - Mam nadzieję, że tobie będzie szło lepiej, gdy będziesz tego uczyła kocięta - dodał, by zaraz spojrzeć ponownie uważnie na Lawendę.
Rozmawiali o tym, ale działo się jak zawsze wiele, teraz zaś, mimo wszystko, wydawało mu się, że było spokojnie. Choć oczywiście, to mogła być tylko i wyłącznie jego, niewielka, bardzo wąska perspektywa, z której nie wynikało absolutnie nic konkretnego. Mógł się mylić.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To było dobre porównanie. Zapewne trawa o tej porze roku nie jest tak soczysta i pyszna jak porą nowych liści. Swoją drogą ciekawe jak to jest, kiedy leży śnieg. Czy konie specjalnie odkopują trawę? Czy smakują im takie lodowate źdźbła? Trzeba by było przeprowadzić obserwację. Szkoda tylko, że nie ma na nie czasu. Poza tym szybko się robi ciemno, więc to jeszcze bardziej skraca długość obserwacji. Lawenda zachichotała widząc jak Tonące Słońce przeżuwał trawę, niczym Medyk rozdrabniający zioła. Po chwili zaśmiała się wesoło patrząc na uszy Tońka. Zawsze ją to rozbrajało i do dziś się nie znudziło i chyba nigdy nie znudzi.
- Znaczy, że chyba zielona lepsza?- zapytała rozbawiona. Po minie partnera domyśliła się, że trawa nie jest dobra, ale zapytać zawsze można. Niebieska kotka postawiła uszy na sztorc i z zainteresowaniem słuchała wypowiedzi partnera. Kiwnęła głową z zachwytu, że ten coś złowił, mimo, że to same płotki. Lepsze to niż nic.
- Może. Myślę, że spróbujemy złowić ogromne karasie. Co ty na to?- oznajmiła i uśmiechnęła się ciepło do Tońka, a po zaledwie uderzeniu serca polizała go po policzku. Na pewno zadba o edukację swoich kociąt. Przydzieli im najlepszych mistrzów i każde obowiązkowo będzie miało nauki. Każdego nauczy łowić ryby oraz pływać.
- Myślisz, że jak będzie nas więcej to jest większe prawdopodobieństwo, że znajdziemy ten słynny Klan Karpia?- zapytała i mrugnęła okiem do Tonącego Słońca. W głębi serca obawiała się, że partner nie doczeka tej chwili. Czy w ogóle dożyje do wieku terminatorskiego swoich kociąt? Czy je kiedykolwiek zobaczy? Czy w ogóle uda im się je mieć?
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur uśmiechnął się lekko na jej słowa, po czym przyznał jej rację, zauważając, iż w istocie zielona, młoda trawa była zdecydowanie lepsza niż to, co właśnie przed sobą miał. Z tego też powodu doszedł do wniosku, że konie najpewniej gustowały raczej w tym, co wyrastało z ziemi Porą Młodych Liści, nie zaś w tych ochłapach, jakie trafiały się teraz.
- Pewnie dlatego potem mają suchą trawę - stwierdził jeszcze z namysłem, ale ostatecznie wzruszył lekko ramionami, bo mimo wszystko nie było to coś, co jakoś niesamowicie go interesowało.
Oczywiście, było to zajmujące, ale w tej chwili liczyły się dla niego mimo wszystko inne rzeczy. Cieszył się, że mieli dla siebie czas z Lawendą, cieszył się, że mieli szansę na to, by jeszcze porozmawiać, by posiedzieć przy sobie, jednocześnie, jak widać, snując plany na przyszłość. Było to niewątpliwie zachwycające i podnosiło go na duchu, cały się bowiem rozpromienił, gdy tylko zaczęli o tym mówić.
- Karasie? Będziemy musieli się bardzo, ale to bardzo postarać, ale kiedy będziemy próbowali wszyscy razem, na pewno się nam uda - stwierdził poważnym tonem, nie zamierzając dopuszczać do siebie żadnych smutków, nie zamierzając zastanawiać się w tej chwili, kiedy dokładnie Gwiezdny Klan uzna, iż jego czas na tym świecie dobiegł końca i powinien zasilić ich szeregi. - Tylko lepiej żadnemu nie dawaj tak na imię, potem ktoś mógłby wpaść na pomysł, że kiedy tylko je upoluje, będzie zwycięzcą - dodał, dotykając nosem karku kocicy, czując się błogo pomimo niesprzyjającej zupełnie aury.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciekawe czy ta sucha trawa smakowała koniom. Nie mają zbytnio wyboru, więc pewnie jedzą ją, aby przetrwać. Tak samo jest w Klanach, je się jakieś mizerne piszczki, byle mieć siły na dalsze funkcjonowanie i przetrwanie do pory nowych liści. Córka Mknącego Ptaka kiwnęła głową i już nie kontynuowała tematu. Można by było jeszcze pogdybać, ale są ciekawsze tematy, a nawet dużo poważniejsze, dotyczącye ich przyszłości.
- Postaramy się, będziemy łowić tak długo aż się uda- powiedziała zdeterminowana. Ona była optymistycznie nastawiano, gdyż jej pierwszą złowioną rybą był właśnie karaś. Czy naprawdę go tak trudno złowić? Myślała, że jak każdą inną rybę, ale widocznie się myliła, nie jest specjalistką w tej dziedzinie.
- Oj, nie przesadzaj. Poza tym uważam, że Karaś to ładne imię. Myślę też, że nikt nieśmiałby zaatakować. A tobie jakie imię się podoba? - zapytała z błyskiem w oczach. Temat kociaków już nie raz się przewijał, ale nie ich imion. Warto to ustalić, aby później nadać swoim pociechom najpiękniejsze imiona!
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tylko nie próbuj złowić całego Klanu Karpia - stwierdził na to ze śmiechem, wiedząc doskonale, że były to z ich strony jedynie przekomarzanki.
Jednocześnie wiedział, że Lawenda bardzo chciała, żeby wszystko się udało, a czas uciekał, mknął nieubłaganie, pędząc pomiędzy ich łapami, przemykając się gdzieś, gdzie nie dało się nad nim w pełni panować. Nie mógł go zatrzymać i zdawał sobie z tego w pełni sprawę, ale starał się na tym nie skupiać. To była bowiem ostatnia rzecz, jaka przyniosłaby mu w tej chwili jakąkolwiek pociechę.
Na jej pytanie zamruczał cicho, po to, by przytulić się do niej mocniej i przez chwilę zastanawiał się nad tym, co powiedziała, o co zapytała, poruszając przy okazji uszami. W jego głowie przewijały się imiona jego przyjaciół i rodziny, i chociaż chciał powiedzieć o Jeżynie, o Łososiu, czy Źródle, powstrzymał się przed tym. Nie chciał, żeby jego kocięta spotkał taki los, jak jego najbliższych, nie chciał również w żaden sposób obciążać ich tym, co ich kiedyś spotkało. Dlatego też ostatecznie zamknął oczy, po prostu wspominając wszystkie dobre chwile, jakie dzielił z Lawendą, każde ich szaleństwo i śmiech, każdy dzień, kiedy byli ze sobą szczęśliwi.
- Chmurka - powiedział zatem. - I Kaczuszka - dodał, marszcząc w rozbawieniu nos, stwierdzając jeszcze, że w tym ostatnim przypadku musieliby zapewne postarać się o jakieś specjalne, wygodne legowisko przypominające gniazdo ukryte pośród wodnej roślinności.
- Dasz sobie radę? - zapytał zaraz poważnie, bo tylko z jej potwierdzeniem, z jej zapewnieniem, mógł faktycznie ostatecznie podjąć tę najważniejszą w życiu decyzję.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tego na pewno by nie zrobiła. Nigdy nie śmiałaby unicestwić Klanu Karpia, który był dla nich w pewien sposób ważny. To ugrupowanie ryb przewija się od ich pierwszego spotkania i niech tak będzie do końca ich życia, a nawet dłużej, przez ich potomstwo. Niech trwa w ich wyobraźni. O czymś też muszą rozmawiać na starość, a ten temat nigdy nie przemija i zawsze będzie aktualny.
- Nie martw się, nie złowie całego! Nie mogłabym po tylu księżycach pozytywnych relacji z nim- odparła ze śmiechem. Następnie Lawendowa Gwiazda z niecierpliwością czekała jakie imiona zaproponuje Tonące Słońce. Może od kwiatów albo drzew iglastych, co uważała za dobry, choć mało oryginalny, zwłaszcza to pierwsze. Wreszcie padły dwie propozycję uroczych imion. Chmurka i Kaczuszka, śliczne!
- Fantastyczne! Bardzo mi się podobają! Idealnie oddają moje zdobycie kaczego gniazda i naszą wspólną rozrywkę!- zareagowała z zachwytem. Na pewno weźmie te imiona pod uwagę jak będzie je nadawać swoim maluchom. Szkoda, że nie będą mogli zrobić tego wspólnie.
- Tak- odpowiedziała pewnie. Bardziej gotowa nie będzie.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jeszcze zaczęliby na ciebie później polować w odwecie - stwierdził na to, wyraźnie niezadowolony, a następnie lekko się uśmiechnął.
Takie niepoważne rozmowy ani trochę im nie przystały, nie były czymś, na czym powinni się skupiać, nie w ich wieku, ale wcale go to nie interesowało. Był przekonany, że dzięki temu potrafili czerpać radość z życia, że dzięki temu byli w stanie robić to, na co dokładnie mieli ochotę, że właśnie dzięki temu jeszcze zupełnie się nie zestarzeli. Zapewne oczekiwano od nich czegoś innego, ale mimo wszystko Toń był daleki od tego, żeby w ogóle ulegać podobnym kwestią, żeby się nad tym zastanawiać. Dawniej może było inaczej, może był bardziej buntowniczy, ale ten czas już przeminął i nie zamierzał do niego wracać.
- Cieszę się, że ci się podobają - stwierdził, mając nadzieję, że kocica faktycznie wybierze któreś z tych imion, a później polizał ją po policzku, czekając na jej odpowiedź.
Dopiero wtedy, gdy potwierdziła jego przypuszczenia, gdy nie odsunęła ostatecznie od siebie możliwości posiadania kociąt, Toń potarł nosem jej szyję, a później ostrożnie się podniósł. Nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów, mrucząc cicho, jakby chciał ją uspokoić, choć to odnosiło się również do niego. Jednym bowiem było zaplanowanie czegoś, a czymś innym było spełnienie tych planów, tych marzeń. I choć nigdy nie był do końca pewien, czy kiedykolwiek to nastąpi, pochylił się, by zacisnąć lekko zęby na jej karku.
[...]
Później położył się ponownie u jej boku, spokojnie przesuwając językiem pomiędzy jej uszami, ciesząc się jej obecnością i wszystkim, czego to dotyczyło. Był szczęśliwy i nie obchodziło go, że pewien czas dobiegał końca, że pewne rzeczy mogły okazać się teraz o wiele trudniejsze, niż dawniej. To nie było coś, co go odrzucało, choć prawdą było, że nie wiedział, jak długo jeszcze uda mu się wytrwać na tym świecie, jak wiele czasu minie, nim jego bliscy zawołają go ze Srebrnej Skórki.
- Mam nadzieję, że twoi wojownicy nie wygnają mnie z granic, kiedy przyniosę dla ciebie jakiegoś smakowitego karasia - powiedział cicho, śmiejąc się przy okazji, nie chcąc, by odebrała to jednak jako skargę.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O tym nie pomyślała. W ogóle jej nie przyszło do głowy, że to Klan Karpia może ją zaatakować. Zawsze myślała, że to ona jest dla niego zagrożeniem, a nie on dla niej. Czyżby nie doceniała tego wyjątkowego Klanu? Żyje w jej wyobraźni od tylu księżyców, a tak słabo go zna. Czy będzie jeszcze okazja, aby poznać się lepiej? W ogóle czy to ma sens? Jest bardzo dojrzałą kotką, takie rzeczy nie powinny zaprzątać jej głowy. Nie tego oczekuje się w jej wieku, zwłaszcza z taką rangą. Na szczęście przy Tońku liczba księżyców nie ma znaczenia, ani to jaką pozycję zajmuje. Przy nim może być sobą, energiczną, wesołą i z bujną wyobraźnią Lawendą.
- Ojej, to by nie było fajne...- odparła cicho i spojrzała na piękny uśmiech Tonącego Słońca odwzajemniając go. Już wolała dalej nie dyskutować o klanie Karpia, gdyż jeszcze okaże się on waleczny i krwiożerczy. Następnie Lawenda pokiwała energicznie głową. Propozycję imion bardzo jej się podobały i na pewno zostaną wzięte pod uwagę. Wiadomo, że dopiero jak zobaczy swoje pociechy na własne oczy to będzie podejmować decyzję. Zapewne będzie to zależeć od ich wyglądu i może emocjom jej towarzyszącym? Jeszcze nie przeżyła porodu, więc nie wie jak to jest. Ciekawe właśnie czy kotki mają przyszykowane wcześniej imiona czy pod wpływem chwili na bieżąco wymyślają. Musi się jakieś Matki o to dopytać.
Niebieska kotka delikatnie polizała czółko Tońka, gdy ten dotknął nosem jej szyi. Serce zaczęło jej bić jak szalone. Czuła się jednocześnie podekscytowana i zestresowana. Nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. Jedno wiedziała, że jest na to gotowa. [...]
Następnie Lawenda mruczała głośno, gdy Toń przesuwał językiem po jej czole. Wtuliła się w jego szyję i delektowała się jego zapachem. Czuła się bardzo zrelaksowana i spełniona. Ciekawe czy z tego wydarzenia będą jakieś owoce. Bardzo by chciała, aby tak było, tylko czy jej czas już nie przeminął i nie spełni się jako matka? Wszystko jest możliwe. Pozostaje czekać.
- Oczywiście, że nie! Wydaje mi się, że są oni przyjacielsko nastawieni i prędzej chcieliby cię poznać i porozmawiać niż przeganiać, choć nie wykluczam, że może się taka jednostka znaleźć- zapewniła. Zna wszystkich klanowiczów i nie uważa, aby ci od razu rzuciliby się na Tońka z zębami i pazurami. Wydaje jej się, że raczej będą chcieli go poznać i jedynie zwrócą uwagę, że nie powinno go tu być, ale to są tylko jej przypuszczenia.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń nic nie zakładał z góry, nie chciał, żeby jego wyobrażenia w jakiś sposób rzutowały na rzeczywistość. Dlatego też nie chciał od razu, w tej chwili, obiecywać sobie, że za jakiś czas dowie się, że faktycznie został ojcem, tym bardziej że nie był nawet do końca pewien, czy doczeka dnia, w którym jego dzieci zostaną terminatorami. Nie wiedział nawet, czy zechciałyby go poznać, w końcu, mimo wszystko, był jedynie samotnikiem, wygnańcem z innego Klanu, który nic nie osiągnął w życiu.
Wybór jednak nie należał do niego, a do jego potencjalnego potomstwa, nie zamierzał bowiem do niczego ich zmuszać, był jednak pewien, że Lawenda opowie im o nim wszystko. Nie chciał również w to ingerować, bo przecież nie powinien narzucać jej swojego zdania, ani robić niczego podobnego, zatrzymał więc dla siebie wiele myśli, uznając, że tak będzie po prostu najlepiej.
- Przekonamy się już wkrótce? Postaram się coś dla ciebie złowić, sam pewnie tego wszystkiego nie przejem, a tobie może się przydać. Poza tym będzie mi to sprawiało przyjemność - stwierdził jedynie, uśmiechając się do niej lekko, a potem przymknął powieki, gdy powiał nieco silniejszy podmuch wiatru. - Mam nadzieję, że nie bierzesz na siebie ostatnio zbyt dużo? Ciągle nie orientuję się, co dzieje się dookoła, zdaje się, że już zupełnie straciłem poczucie w tych klanowych sprawach.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na słowa Tonącego Słońca, Lawenda poczuła niepokój. Zaczęła obawiać się, że nie odniosą sukcesu i kolejnej szansy już nie otrzymają. Nie zostanie matką i nie spełni się całkowicie. Cóż, przynajmniej dane jest jej posiadać partnera, który wspiera ją i doradza. Bez niego byłoby ciężko i świat nie byłby taki piękny.
- Pewnie tak. Naprawdę udaje ci się złowić tyle ryb? - zapytała z troską. To miłe z Tońka strony, że przyniesie jej rybę, tylko, żeby nie głodował. Pora Nagich Drzew zbliża się wielkimi krokami i zwierzyny jest coraz mniej. Nie chciałaby, aby partner podupadł na zdrowiu, bo jej oddawał jedzenie. Ona może liczyć na opiekę Klanu, Tonące Słońce nie.
- Nie, daję radę. Choć przyznam, że z niektórymi sprawami sporo zalegałam. Jedna z wojowniczek wierzy, że jest przeklęta i dlatego ma pecha. Powinnam udać się szybciej do Medyka z tą sprawą, ale jakoś tak... najważniejsze, że już wiedzą. O Wrzos też miałam porozmawiać z Medykami, bo chciała zostać Medyczką, ale zanim się za to zabrałam to wszystko było wyjaśnione- opowiedziała. Ostatnio nie idzie jej najlepiej, ale źle też nie jest. Ważne, że życie się toczy.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

xxxOstatnimi czasy spacerowała więcej, nie potrafiąc usiedzieć już w jednym miejscu. Nie mogła spędzać wolnych chwil na lenistwie, od razu będąc dręczoną przez myśli jej zgorzkniałego umysłu, który wciąż nie pogodził się z traumą. Jej ciało jednak reagowało inaczej - uśmiechała się wciąż, jakby dalej była tą samą kotką, co wcześniej. Dlaczego miałaby martwić innych swoimi problemami? Potrafiła tylko odgrywać odpowiednią rolę w teatrze, który zwany był życiem.

Tego dnia odłączyła się od patrolu, mówiąc, że za niedługo wróci do obozu. Zamiast tego mimowolnie ruszyła w stronę Czarnego Ogona, którego nie miała jeszcze odwagi przekroczyć. Stanęła nad brzegiem, patrząc na taflę wody i zastanawiała się przez chwilę, zanim powoli włożyła łapy do wody. Jej oczy otworzyły się szeroko z szoku, gotowa spanikować, próbowała jednak przybierać łapami szybciej, by przedostać się na drugi brzeg... a gdy po ciężkich próbach to się udało, a jej futro było przemoczone i kąsane przez chłód jeszcze bardziej. Przeklnęła się w myślach, jednak wytrzepała tyle wody, ile zdołała, i zwróciła wzrok w stronę drzewa, które zaintrygowało ją już wcześniej. Powoli zaczęła iść w jego stronę, delikatnie kołysając ogonem nad ziemią.

//bóbr<3
[Obrazek: jC2exu7.png]

can’t you see me?
like on that magical day, say “believe me”
my heart incinerated, come and feel me, feel me
oh can’t you see me?
my friends don’t understand me anymore
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości