Logo Artemidy
Wyjące Wzgórza
Młody dotarł do wejścia do obozu bez utraty którejkolwiek z kończyn, a gdy obrócił się za siebie po kunie nie było ani śladu. Albo zrezygnowała z pogoni, bo ta trwała za długo, albo spłoszył ją intensywny zapach wielu kotów. Tak czy siak Szafran został zaklasyfikowany jako zbyt wymagająca ofiara, a drapieżnik ruszył za innym tropem (prawdopodobnie).

Szafran: lvl: 1 | S: 2 (4) | Zr: 3 (7) | Sz: 3 (6) | Zm: 1 (3) | HP: 60 | W: 37-4=33/40
Staty obniżone ze względu na wiek.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Borsucza Mordka akurat miał wychodzić z obozu kiedy zobaczył widok praktycznie komiczny. I to znowu z tym samym typiarzem co jeszcze niedawno próbował go przekonać żeby był ojcem jego i jego brata. Teraz było to jednak jeszcze zabawniejsze niż poprzednio. Wyszedł z obozu i nadział się na kunę. Dymny kocur widział tak naprawdę tylko końcówkę tej znakomitej ucieczki -i trochę szkoda, ale lepsze to niż nic- ale dalej był to zabawny widok. Taki pewny siebie smarkacz nagle ucieka przed zwyczajną kuną, która nawet chyba od niego większa nie była. Kocur musiał powstrzymać się od śmiechu, ale durnowaty uśmiech pojawił się na jego pysku. Nie no, po prostu musiał to komuś opowiedzieć, bo zginie. A pokazać dowód to w ogóle. Może nawet byłej mentorce pokaże, bo w sumie czemu nie? Przekona się, że mogła trafić gorzej niż do tej pory uważała. On to przynajmniej był w wieku terminatorskim jak się wybrał na zewnątrz z Pajęczyną. Wyjście było związane bardziej z frustracją spowodowaną brakiem ceremonii w odpowiednim czasie a nie jakimś durnowatym pomysłem rozpieszczonego mlekosiorba.
Chociaż o późniejszym nocnym wypadzie ze Zgniłym Zielem nie mógł już tego powiedzieć, ale ćśśś.
-A ty gdzie się wybrałeś, hm? -zapytał, stając w wejściu do wichrowego obozu.
a nas wiedzie trójka demonów
co n a m i się karmią:

na przedzie xxx,,pycha xx,,podąża z tańczącą latarnią
chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
broi pod zbroją xxxx lubieżnośćxxxx pokusa niełatwa
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bieg, nawet jeśli męczący i trochę przerażający (nie bardzo, przecież był bardzo odważny i doskonale sobie radził), przynosił jednak całkiem dobre efekty, bo kuna zostawała coraz dalej od niego, a tereny lepiej znane zbliżały się coraz bardziej. Niestety wiązało się to z dostrzeżeniem, że jego powrót nie pójdzie to całkiem gładko. Zatrzymał się przed wojownikiem, wiedząc, że ucieczka akurat przed nim mogła wcale mu nie pomóc.
Czemu ze wszystkich kotów w klanie musiał trafić akurat na niego? Chociaż, może nie było to aż tak złe. Może mógłby to spróbować w jakiś sposób wykorzystać, Borsuk powinien go zapamiętać jako kogoś całkiem bezbronnego, uroczego, potrzebującego pomocy i opieki... Nie kogoś, kto mógłby sam zaplanować ucieczkę z Obozu i doskonale (przynajmniej do pewnego momentu) go wykonać. Najlepiej, jeśli taki jego obraz pozostanie dla wszystkich widoczny, wtedy nikt nie będzie się spodziewał, że w przyszłości będzie mógł to chcieć zrobić raz jeszcze.
Teraz należało tylko postarać się go do tego przekonać. Szafran nabrał powietrza, zatrząsł się i spojrzał na wojownika wypełniającymi się łzami oczami.
- Bo ja... - rozpoczął płaczliwym głosem, któremu autentyczności w tym momencie dodawał prawdziwy strach, mimo wszystko wciąż odczuwany teraz przez kocurka - ...się zgubiłem, i nie chciałem iść tak daleko... Ale ona mnie zaczęła gonić... I potem... - - W tym momencie wepchnął swój pyszczek w futro Borsuczej Mordki, co stłumiło jego następne słowa, które stały się już całkowicie niezrozumiałe.
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Borsucza Mordka odruchowo spiął się kiedy młody schował pysk w jego futrze. Takiego obrotu spraw, mimo wszystko, się nie spodziewał. Spodziewał się krzyków, płaczów też, obrażania się i takich tam, ale nie tego że Szafran schowa pysk w jego futrze i zacznie się trząść jak osika. Na początku dymny kocur stał tak w ciszy, mózg wywalił mu błąd, którego syn Trawiastej Polany nie mógł przez dobre kilka uderzeń serca ogarnąć. Jednak wojownik w końcu pokręcił głową, żeby odgonić tę niewygodną pauzę, która zdecydowanie mu się nie podobała. On chciał cyrku, nie współczucia. On nie dostał żadnego współczucia ani nic kiedy się wymknął.
-Zgubiłeś się, hm? -prychnął z rozbawieniem- Nie chciałeś iść tak daleko? W obozie się zgubiłeś i zapomniałeś że z niego wychodzisz? Ciężko jest raczej go nie zauważyć i przypadkowo minąć wojowników pilnujących wyjścia -powiedział. W dodatku musiał przyznać, że dzisiejsza warta ochrony wejścia to się za bardzo nie popisała skoro skubaniec tak się wydostał bez większego problemu- Coś tu kręcisz smrodzie. I może nawet bym to docenił gdyby twoja wymówka nie była beznadziejna, wiesz? Bo i tak kunę goniącą cię oglądało się dosyć zabawnie. Zawiodłem się.
a nas wiedzie trójka demonów
co n a m i się karmią:

na przedzie xxx,,pycha xx,,podąża z tańczącą latarnią
chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
broi pod zbroją xxxx lubieżnośćxxxx pokusa niełatwa
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niestety, najwyraźniej Borsuk czasem myślał i zdawał sobie sprawę, że wydostanie się na zewnątrz nie było czymś bardzo prostym. Chociaż skoro się wymknął, to nie mogli przecież pilnować wyjścia aż tak dobrze. To, że musiał spędzić kilku dni na obserwowaniu odpowiedniego punktu i czekaniu na okazję, można było pominąć. I uznać, że to wina tych nieodpowiedzialnych wojowników, którzy zupełnie nie skupiali się na swojej pracy, a nie jednego małego, niewinnego kociaka, który przecież nie chciał zrobić coś złego.
Odsunął się o krok. Nawet jeśli wojownik coś podejrzewał, postanowił trzymać się całkowicie wybranego wcześniej zachowania i dalej być kimś niezbyt mądrym, ale za to całkowicie niewinnym.
- Bo ja... zobaczyłem motylka i pobiegłem za nim, a przy wyjściu z Obozu akurat nikogo nie było... - powiedział, uznając, że to brzmi jak najbardziej głupi i niewinny powód, który umiał wymyślić - Nie chciałem, przepraszam... - spuścił pokornie wzrok, zatrzymując teraz spojrzenie na swoich własnych łapkach - - Nigdy więcej już tego nie zrobię. - I ze wszystkich wypowiedzianych przez niego tu kłamstw, to zdecydowanie było największym. Jednak czy to wystarczało? Nie był całkowicie przekonany, więc postanowił kontynuować - Ja... nie chcę, żeby mama i wujek się dowiedzieli, bo wtedy będzie im na pewno bardzo smutno, że coś mi się mogło stać. Prooooszę. - Oczywiście, dbał o swoją rodzinę, nie tylko o tym, czy nie otrzyma kary. Nawet jeśli nie spodziewał się, żeby na pewno Różyczka postanowiła mu taką dać, nawet jeśli by się dowiedziała. Jednak do im mniejszej ilości kotów dojdzie wiadomość o tym, co się stało tym lepiej dla niego.
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Motylka? To musiał być to bardzo ciekawy motylek -prychnął z rozbawieniem. Oczywiście że nie wierzył Szafranowi w te jego wyjaśnienia. Borsucza Mordka sam miał za sobą wycieczki poza obóz za czasów kocięcych więc wiedział, że biegnąc za motylkiem nie da się wyjść z obozu. To by było zbyt piękne aby było prawdziwe- Wiesz komu musisz opowiedzieć o tym motylku? Roziskrzonej Nocy -zaśmiał się- Ona jest zawsze taka nieobecna, że pewnie posłucha o tym czy był on niebieski a może żółty -zadrwił z obojga, młodego smarkacza i swojej byłej mistrzyni- Może przy okazji powie żeby więcej wojowników pilnowało wyjścia, żeby takie smarki jak ty nie wybiegały poza obóz przypadkowo za motylkami. Smutno by było jakby cię zjadła taka kuna. Chociaż, może to selekcja naturalna po prostu? Hmmm.
a nas wiedzie trójka demonów
co n a m i się karmią:

na przedzie xxx,,pycha xx,,podąża z tańczącą latarnią
chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
broi pod zbroją xxxx lubieżnośćxxxx pokusa niełatwa
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co powinien zrobić? Z jednej strony mógłby prosić Borsuka, żeby nie szli do żadnego innego kota, bo wcale nie jest to konieczne. Z drugiej jednak, może ta Roziskrzona Noc będzie zdecydowanie prostsza do przekonania, że nie zrobił zupełnie nic złego. Do tej pory nie miał z nią do czynienia, nie miał pojęcia czego mógł się spodziewać. Przez moment zastanowienia stał, wpatrując się w ziemię, starając się dalej wyglądać na bardzo smutnego i przestraszonego... W rzeczywistości, teraz, gdy zagrożenie ze strony kuny ostatecznie minęło, czuł przede wszystkim zirytowanie. Można go już zdecydowanie było zostawić w spokoju i nie wracać do tej sytuacji, obaj tylko marnowali swój czas stojąc tutaj.
Bo czemu właściwie wojownik nie chciał go po prostu puścić wolno do Obozu? Jak na kogoś bardzo niechętnego do zostania jego ojcem, zdecydowanie za bardzo obchodziło go to, co Szafran teraz zrobi.
- Roziskrzona Noc na pewno zrozumie, że nie chciałem zrobić nic złego. - odpowiedział, teraz jakby nieco pewniej niż wcześniej, to już nie przed nim będzie musiał starać się dalej. A zresztą przecież naprawdę nie chciał, a co więcej, nie zrobił. I trzeba było być głupim, żeby myśleć, że cokolwiek innego mogło być prawdą. Więc proszę bardzo, niech do niej pójdą, skończy się to tak, że Szafran szczęśliwy wróci do Kociarni, a Borsucza Mordka pożałuje, że chciał by zakończyło się to jakkolwiek inaczej.
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ah tak? Czyli tak to miało wyglądać? No cóż, Borsucza Mordka nie zamierzał narzekać, bo im większy cyrk z tego wszystkiego wyjdzie, tym więcej zabawy będzie dla niego. Dlaczego? Bo tym razem to nie on będzie na celowniku a ten mały śmierdziel, który nawet nie potrafił wymyślić jakieś sensownej wymówki, żeby go przekonać. Na motylka nikogo nie nabierze. Jakby chociaż coś kreatywnego wymyślił to Borsuk by mu odpuścił, ale teraz to zdecydowanie nie było na to opcji. Niech się nauczy bycia pomysłowym.
-No to się zaraz przekonamy -dymny wojownik oświadczył a potem złapał Szafrana za kark niczym matka niegrzeczne kocię i zaniósł do obozu, żeby przynieść Roziskrzonej Nocy prawdziwie nieziemski prezent w postaci niegrzecznego kociaka.

//zt >>> przeniesione https://artemida.webd.pl/thread-4326-pos...#pid442025
a nas wiedzie trójka demonów
co n a m i się karmią:

na przedzie xxx,,pycha xx,,podąża z tańczącą latarnią
chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
broi pod zbroją xxxx lubieżnośćxxxx pokusa niełatwa
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skoro już podjął taką decyzję, to nie zamierzał się w z niej tak łatwo wycofywać. Jeszcze wszyscy zobaczą, jak on skończy w tej sytuacji jako zwycięzca. A jeśli nie, to przekona każdego, że nic takiego się nigdy nie wydarzyło i to ewentualnie Borsucza Mordka tylko sobie coś wymyślił.
Był już całkiem gotowy, by samemu powędrować na miejsce spotkania z zastępczynią, gdyby nie to, że został złapany w zęby, na co zareagował próbami uwolnienia się z uścisku (niezbyt nasilonymi, ale jednak przez moment istniejącymi). Niestety uniemożliwiło mu to też ewentualną opcję, jaką była następna ucieczka, tym razem nie przed kuną, a wojownikiem. Chociaż czy naprawdę by to zrobił? Jeśli był niewinny (a oczywiście, że był), nie miał żadnego powodu żeby to robić, mógł posłusznie poddać się zaniesieniu do wnętrza Obozu. Byleby przy tym nie zobaczyło go żadne z rodzeństwa, bo była to jednak sytuacja dość upokarzająca.
Po drodze mógł spróbować zastanowić się nad tym, co dokładnie powinien powiedzieć Roziskrzonej Nocy. Do Borsuka więcej póki co i tak nie zamierzał się więcej odzywać i tak powiedział już wystarczająco dużo.

// zt
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Został terminatorem i co? I nic. Jajco nawet! Kompletnie nic się nie zmieniło, no poza faktem, że musiał się przeprowadzić do innego legowiska. Ta jego cała mistrzyni za to - ona została w kociarni, co było w ogóle śmieszne. Czemu Lawendowa Gwiazda dała mu na mistrza kogoś, kto sam jeszcze zajmował się kociętami? Gdyby Kasztan miał skłonność do widzenia wszędzie podstępu, pewnie stwierdziłby, że to zamach na jego karierę jako wojownika. Ale że akurat ten potomek Jodły i Pszenicy miał w głowie co najwyżej cztery świerszcze, to nie przejmował się tym jakoś specjalnie. Jasne, było mu przykro, że nie zaczął treningu od razu- w końcu mu się należało! Czekał już wystarczająco długo! - ale jeszcze nie zamierzał robić o to afery ani wiekowej przywódczyni, ani mistrzyni, która też raczej powinna się przenieść z kociarni prosto do legowiska starszyzny, zamiast trenować kogokolwiek. Lepiej by było, gdyby Kasztan sam się wszystkiego nauczył.
Gdzieś tam za to podsłuchał, a może zasłyszał, że treningi odbywały się na Wyjących Wzgórzach, tuż obok obozu. Skoro miał się sam zająć swoją edukacją, to chyba tam właśnie powinien się udać, tak? A skoro wzgórza były rzekomo wyjące... Kasztan rzucił się pędem przed siebie, ile tylko sił miał w coraz dłuższych łapach.
- [i]UuuUUUuUuuU!!! - zawył, biegnąc, z uśmiechem na pysku i wiatrem w uszach.

//jodła :D
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie łudziła się, że jej kociaki zostaną w obozie po zostaniu terminatorami. Teraz, kiedy mogli już wychodzić z obozu to była pewna że większość z nich wyleci praktycznie od razu na tereny i nie będzie się zbyt długo zastanawiać. No, i przypuszczenia Jodły okazały się prawdą, w czasie spaceru udało jej się usłyszeć i zobaczyć Kasztana biegającego po Wyjących Wzgórzach jakby go przynajmniej coś goniło.
Jodłowa Gałązka przykucnęła w cieniu i żółtymi ślepiami obserwowała syna, który darł się wniebogłosy. Właśnie wtedy wpadł jej do głowy dość ciekawy pomysł. Czarno-biała kotka przybrała pozycję łowiecką i zaczęła cicho skradać się, ukrywając się w cieniach i wysokiej trawie w czasie podchodzenia bliżej Kasztana. Chciała go trochę nastraszyć, ucząc go przy okazji że takie wycie na terenach może przyciągnąć niepożądaną uwagę i konsekwencje.
-Bu! -Córka Zwinnego Strumyka wyskoczyła z trawy, która znajdowała się na drodze biegu syna.
Don't know what's waiting down below
⛧ The wolfpack lurks, awaiting you ⛧
- To follow, to bleed -
[Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8]
It's time for you to return, they decide
⛧ Oh no, oh no, the wolfpack's waiting for them ⛧
Too calm, you'll see
- Below the surface waits for you -

LVL 7 90 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A czy łudziła się, że będą mądrzejsze niż za czasów, gdy w obozie jeszcze siedziały? Bo jeśli tak, to czekał ją zawód, i to taki porządny. Kasztan w ogóle nie brał pod uwagę konsekwencji własnych działań, ani trochę nie myślał o ryzyku, z jakim wiąże się darcie ryja na terenach. To, że nic go nie goniło akurat w tym momencie, wynikało chyba tylko z głupiego szczęścia, w przeciwnym wypadku każdy możliwy drapieżnik w promieniu całych terenów klanów od miejsca przebywania Kasztana zainteresowałby się taką zdobyczą. Czy coś sosbie z tego robił? Nie, ani trochę, dzięki za troskę.
Nie przewidział jednak, że coś może mu wyskoczyć przed pyskiem, coś dużego i czarnego głównie i w ogóle znajomego, gdyby tak sobie o tym pomyśleć. Ale Kasztan teraz nie myślał, Kasztan działał. Próbował działać - wyhamować, skręcić, cokolwiek. Średnio mu wychodziło, więc ostatecznie odskoczył w bok prawie że w ostatnim momencie.
- [b}GhaaAAAAHAaaha!!!![/b] - Ciężko było powiedzieć, czym dokładnie był dźwięk, który Kasztan z siebie wydał, ale na pewno był on głośny i dochodził prosto z serca kocurka. Podrostek przeturlał się jeszcze kilka razy, zanim klapnął na ziemi, prawie zupełnie bez życia. - Słabe zagranie - wyzipiał jeszcze.
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jodłowa Gałązka mrugnęła kilka razy, patrząc na to jak jej syn toczy się po ziemi niczym pchnięty kamyczek. Czy takie zachowanie było typowe dla kociąt? Czy ona też się tak zachowywała jak była mała? Bo tak szczerze, to sobie nie przypominała żeby było z nią… tak niespokojnie i chaotycznie. Czarno-biała przekręciła głowę lekko kiedy usłyszała ten przedziwaczny dźwięk, który wydobył się właśnie z Kasztana. Wow. Ona sama nawet nie potrafiła powiedzieć co to było.
-Wygrana to wygrana -Jodła wzruszyła barkami- Zagranie słabe czy nie, ważne że efektywne -pouczyła go. W walce morały nie były najważniejsze, najważniejsze było przeżycie, a żeby przeżyć trzeba się czasami posuwać do różnych rzeczy- Co tutaj robisz tak kompletnie sam drąc się wniebogłosy?
Don't know what's waiting down below
⛧ The wolfpack lurks, awaiting you ⛧
- To follow, to bleed -
[Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8]
It's time for you to return, they decide
⛧ Oh no, oh no, the wolfpack's waiting for them ⛧
Too calm, you'll see
- Below the surface waits for you -

LVL 7 90 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trzeba było przyznać, że wędrówka przez Wyjące Wzgórza przynosiła wspomnienia, i to całkiem przyjemne, nawet jeśli trening wojownika średnio go interesował. Roziskrzona teraz już Gwiazda była naprawdę fajnym i wyluzowanym mistrzem, więc wspomnienia były przyjemne. Tak więc kiedy wpadł na pomysł wyprawy na mały spacer przy okazji pewnie jakiś patrol -nawet jeśli jako terminator medyka nie miał już obowiązku patrolować granic jak wojownicy- to zaproponował wspólne wyjście właśnie jej.

//Roziskrzona Gwiazda
LVL 4 150 / 300
MedLVL 5 195 / 700
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy była niezwykle poruszona propozycją Falującej Łapy? A czy niebo było niebieskie? No dobra, o tej porze to zwykle raczej wydawało się szarawe, ale to jedynie przez pokrywające je chmury, nikt nie wątpił, że pod nimi ukrywa się całkiem niebieskie niebo!! Tak samo zresztą było z Roziskrzoną Gwiazdą, która płakała ze wzruszenia jedynie w duszy, a z zewnątrz przejawiała jedynie czysty entuzjazm – tego ukrywać nie musiała przecież, cieszyła się na wspólny spacer z byłym terminatorem, kto by się nie cieszył!!
– O rany, ile czasu minęło już od naszych treningów, co? – uśmiechnęła się do niego. – Dawno więc nie było okazji do pogadania jakoś bardziej, więc opowiadaj, jak tam medyczne życie, daje w kość?
No nie żeby poza treningami nigdy nie rozmawiali, ale wiadomo, że wyjścia na Wyjące Wzgórza bardziej sprzyjały głębszym konwersacjom!
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości