Logo Artemidy
Wyjące Wzgórza
  Zrobiło jej się niezwykle głupio, kiedy odsunął się od jej dotyku. Najwyraźniej był to zły pomysł od samego początku; nie powinna była w ogóle podchodzić, pewnie samo to było już dla niego trudne do wytrzymania. Cofnęła lekko uszy i sama miała już otwierać pyszczek, żeby wymamrotać "przepraszam", kiedy Skaza ją ubiegł.
  To już było dla niej średnio zrozumiałe. Dopiero po chwili, patrząc na niego, doszła do wniosku, że to mogła być to jedna z oznak parszywego stanu psychicznego, w jakim się znalazł – takie kajanie się bez powodu. Nie pomagało jej to jednak wcale w znalezieniu reakcji, bo zdarzenie sprzed chwili wyczerpało wszystkie znane jej opcje.
   – Za co? – zapytała więc cicho mimo tego, siadając na trawie tam, gdzie stała.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Za te bzdury. -Poruszył niespokojnie ogonem, wciąż nie podnosząc wzroku znad swoich łap.- To nie twój problem. -W zasadzie uważał, że to był tak samo jej problem, jak i jego, w końcu oboje mieli na pieńku z Szakalą Łapą. Jednakże jego wypowiedź powinna skończyć się na ostrzeżeniu, a nie wyrażeniu własnych obaw, jakby czegoś od niej oczekiwał. Bo tak nie było. Raczej.
- Po prostu... Tak jakoś... -Położył uszy po sobie. Trochę go frustrowało, że nie potrafił się odpowiednio wytłumaczyć. Zerknął na siebie, w stronę krzewów. Z mniejszą intensywnością niż wcześniej, ale wciąż.- Jest niebezpieczna. Uważaj. -Postanowił zrezygnować z prób wytłumaczenia i po prostu postarał się poprawić, tym razem odpowiednim ostrzeżeniem. Poruszył się, wyglądając jakby miał zaraz odejść, chcąc uniknąć niezręczności.
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  No to już... Obserwowała go z rosnącym zdenerwowaniem. Gdzieś z tyłu głowy narastała myśl – czemu w ogóle musiała znaleźć się w takiej sytuacji? Skaza najpierw wyzewnętrznia jej się, potem nagle mówi, że to nie jej sprawa, zupełnie nic się w tym nie klei... Czemu musiało trafić akurat na nią? Była przekonana, że połowa, nie, większość kotów w klanie poradziłaby sobie dużo lepiej niż ona. Gdyby któryś z nich był na jej miejscu, problem byłby już w tej chwili rozwiązany. A ona nic sensownego nie zrobiła, było wciąż tak samo źle, jak na początku, a w dodatku Skaza odwracał się już i zaraz odejdzie.
   – Czekaj – rzuciła za nim, podrywając się z miejsca. – To nie ma sensu.
  Zdawała sobie sprawę z niestosowności tych słów, ale to było wszystko, co umiała akurat z siebie wyrzucić w odpowiedzi.
   – Znaczy... Że to bzdury, a potem mówisz, że mam uważać. To się kupy nie trzyma. Jest niebezpieczna, ale namieszała ci w głowie – próbowała naprędce wytłumaczyć, ale z każdym kolejnym słowem miała coraz gorsze poczucie, jakby ściągała ich coraz bliżej jakiejś katastrofy. – Słuchaj, ja też się boję. Nie jej, tylko... że... – Oddech miała przyśpieszony. – Ale...
  W tym momencie zrozumiała do bólu, czemu o własnych słowach powiedział "bzdury". "Też się boję, że mnie coś zabije, ale się nie bójmy"? To było śmieszne. Spuściła głowę, wzrok trafił gdzieś na trawę obok. Nie była w tym nawet zła, Gwiezdni. Była beznadziejna.
   – Nieważne.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zatrzymał się, ale nie uniósł na nią spojrzenia. Dobrze wiedział, że to co mówił nie miało sensu. Z jednej strony chciał ją ostrzec, z drugiej nazywał swoje obawy bzdurami. Po prostu wytłumaczenie tego było niebywale trudne.
"Nieważne". Poruszył uchem. Zupełnie jakby mu te słowa wyjęła z pyska. Może byli jednak do siebie bardziej podobni niż przypuszczał.
- To nie jest nieważne, ani nie są to bzdury. Po prostu ciężko to wytłumaczyć. -Nie patrzył w jej stronę, wzrok w dalszym ciągu skupiał na łapach.- Po prostu nie chcę, żeby coś się stało. Tobie. Mi. Komukolwiek. Po prostu uważaj na siebie. -Nie był gotowy opowiedzieć jej o swoich emocjach, ani tym bardziej o lisie. Uważał, że nie powinien jej tym zadręczać. To co powiedział było jego zdaniem jedynym słusznym rozwiązaniem. Zaraz po tych słowach, ruszył przed siebie, zamierzając wrócić do obozu. Dość miał niezręczności i stresu. W obozie był bezpieczny.

//Zt??
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Co mogła powiedzieć? Miał rację. Porwała się do słów i myśli, których nie umiała poskładać, upadła i poddała się tak samo jak on. Patrzyła na niego z bólem, który urósł tylko, kiedy dokończył i odwrócił się, żeby odejść.
  "Po prostu nie chcę, żeby coś się stało". Ona też nie chciała. Modliła się o to, starała się o to, i znała też rozpacz chwili, w której wszystkie te wysiłki spełzały na niczym. Młody terminator znikał gdzieś sam poza obozem, bezwzględny agresor rzucał się na kota, niepowstrzymany niczym. Powinna mu powiedzieć, że to przesada, kiedy tak naprawdę wiedziała dobrze, że to nawet nie wystarczy?
  Stała w milczeniu, zaciskając zęby, aż Skaza nie zniknął pośród traw, po czym powoli odwróciła się i odbiegła w przeciwnym kierunku.

/zt
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Teoretycznie nie miała po co tu przychodzić. Jej jedyny terminator spędzał aktualnie czas z Iskrą, najprawdopodobniej na poznawaniu zawiłości kodeksu, albo czymś równie ważnym dla klanowego życia. Mogłaby spokojnie odpoczywać w cieple kociarni; może gdyby nie to, że była zmęczona natłokiem pracy wokół malutkich kociąt tak by zrobiła. W obecnej sytuacji poprosiła Mordkę o zajęcie się Splątanymi Korzeniami, bo potrzebowała rozprostować kości i przebiec się po terenach. Łapy same poprowadziły ją tutaj, a Szlak właściwie nie oponowała. Ostatni raz była tutaj dawno, dawno temu, kiedy łagodne pagórki były pokryte bujną trawą i kwiatami, a nie grubą warstwą śniegu. Usiadła na szczycie jednego z nich, obserwując z odległości odbywający się niedaleko trening walki. Terminator machał chaotycznie łapami na prawo i lewo, ale nijak nie mógł trafić swojego mistrza. Uniosła lekko kącik pyska, a potem zerknęła pod swoje własne łapy, gdzie bezwiednie ulepiła sobie podobny pagórek ze śniegu. Hmm. Gdyby się postarała, może zrobiłaby coś takiego jak te ludzkie budowle z białego puchu? Niemożliwe że minęło już tyle czasu, a ona widziała je cały obrót pór roku temu...
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nudziło mu się w obozie. Ile można czekać na ceremonię? Czy w wichrze zawsze tak było? Miał za karę odczekać jeszcze 2 księżyce, żeby nie poczuć zbyt szybko tego wichrowego świata? Uh. No ale dobra - czas sobie jakoś tam zapełniał. Dziś na przykład spacerem. Najchętniej spędziłby czas ze złotą kotką, ale ona była zajęta, nie mogli się coś zgrać... miała dużo na głowie. Trochę go to smuciło, ale znów - no dobra. Bywa.
Wyszedł z obozu, skierował się gdzieś, nawet nie wiedział gdzie, bo mu nikt nie powiedział co to za tereny, więc po prostu szedł. Po drodze sypał śniegiem spod łap, co wyglądało jak cudowna zabawa, ale on tego tak nie odczuwał. Sypanie śniegiem na boki po prostu dawało mu uczucie lekkości i spokoju. Śnieg był taki lekki, sypki. Doszedł do jakichś wysokich pagórków, wzgórz, gór, zwał jak zwał. Wszedł na nie, a tam zauważył wichrzaczkę. To znaczy miał nadzieje, że wichrzaczkę, bo wszystkich jeszcze nie znał. Jakby tu przyszedł ktoś z innego klanu, to pewnie by się nie zorientował. Doszedł do niej i zaczął siadać obok. Wtem zobaczył w oddali trening walki i nawet rozpoznał koty biorące w nim udział. - Hej. - Przywitał się i spojrzał na jej łapy. - Pewnie ty zbudowałaś te pagórki? - Uniósł łeb i rozejrzał się wokół. Pewnie miała inżyniera z budownictwa czy coś.

「 Sometimes
I t.h.i.n.k too much,
XXXXX╰┈➤ yeah, I get so caught up 」
I'm always s-t-u-c-k in my head
◢ I wish I could escape I tried to yesterday ◣
T o o k all the sheets off my bed

. . . . . . . . . . . .
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Obróciła łeb w stronę zbliżających się kroków i na wzrok nowego wichrowego nabytku uśmiechnęła się lekko. Największy kociak w Wichrze, nie miała jeszcze okazji z nim porozmawiać albo dobrze go poznać. Wiedziała o nim w sumie tylko tyle że nazywa się teraz Szop i że dołączył bo jest bratem Trufli... czy coś w tym rodzaju. Czemu opuścił Grom (a może nigdy w nim nie był?), tego nie miała okazji się dowiedzieć.
  — Hej! Nie no, tylko ten jeden tutaj. — Parsknęła cichym śmiechem, wskazując łapą na niewielką kupkę śniegu siedzącą przed nią. — Nie umiem kopać za dobrze, skonstruowanie tych wszystkich zajęłoby mi mnóstwo czasu. To Wyjące Wzgórza, słyszałeś już? Jak mocno wieje wiatr to wyje między nimi jak pies. — Może już to wiedział, może nie. Jako kociak raczej nie powinien wychodzić z obozu, ale podejrzewała że nikt nie chodził za nim i nie pilnował kiedy wchodzi i wychodzi. Ostatecznie sam musiał zdecydować o dołączeniu, nikt go na siłę w Wichrze nie trzymał. No i przede wszystkim nie był już dzieckiem, raczej byłby w stanie się obronić. — Jak ci się podoba w Wichrze? Ja nie przepadam za Porą Nagich Drzew, ale kiedy wszystko się wreszcie zazieleni nasze łąki są naprawdę ładne.
  Bezwiednie dosypywała więcej śniegu na swoją górkę, obserwując jego pyszczek w oczekiwaniu na odpowiedź.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Słyszałem, że tutaj się trenuje, ale nie słyszałem skąd nazwa. Ma sens. w Klanie Gromu to miejsce to były Słoneczne Grzbiety. Ciekawe, bo też odnosi się do pagórków, tylko, że z piasku. Wicher i Grom nie takie różne. - Odwrócił głowę i spojrzał przed siebie, znów na walczące koty. Chciał już zacząć trening, miał pecha, że to się jeszcze nie wydarzyło. Przyszedł nie w porę.
Powrócił wzrokiem na kolejne pytanie i zobaczył, że ta znów coś usypuje. Sam także zaczął jeździć łapą w śniegu, robiąc ścieżki i korytarze. jej górka mogłaby być magicznym pagórkiem, a jego ścieżka drogą, przez którą musi przejść bohater i zawalczyć ze strasznymi potworami. A przynajmniej to przyszłoby mu do głowy, gdyby był dwunogiem, a że nie był, to jeździł po prostu w śniegu. - Bardzo ciepli jesteście, mili, dobrze mnie tu przyjęto. Chciałbym już co prawda zacząć trening, ale czekam i się nie narzucam. I tak pewnie pójdzie szybciej, bo nie jestem 6 księżycowym kociakiem. To będzie formalność w zasadzie. Ten śnieg też mnie już męczy, ale przynajmniej można w nim porysować. - O, no właśnie. Mógł jakoś wykorzystać śnieg. Mógł w nim narysować śmietnik, gdy rozmawiał z Rycerzykiem... że też nie pomyślał.

「 Sometimes
I t.h.i.n.k too much,
XXXXX╰┈➤ yeah, I get so caught up 」
I'm always s-t-u-c-k in my head
◢ I wish I could escape I tried to yesterday ◣
T o o k all the sheets off my bed

. . . . . . . . . . . .
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Z piasku? — Uniosła brwi. — Nie mamy tu za dużo piasku, kamieni też tylko trochę. Podobno gromowy obóz wygląda całkiem inaczej niż nasz? — Przyklepała śniegową górkę łapą kilka razy, co trochę zmniejszyło jej wysokość. Potrzebowałaby dużo więcej budulca żeby zrobić śnieżnego człowieka jak te powstające na osiedlu.
  — Cieszy mnie to! Nie każdy kot w Wichrze patrzy przyjaźnie na nowe pyszczki, ale zdecydowana większość nie ma z tym żadnego problemu. No i Gwiazda nie ma, to najważniejsze. Trenowałeś już w Gromie? — Chyba mogła założyć że tak, skoro znał kawałek terenu poza obozem, ale równie dobrze mógł o nim słyszeć jako kociak. Różne rzeczy się zdarzały. Zawiesiła wzrok na jego łapie, konstruującej grzmiące ścieżki obok jej górki. Dosypała jeszcze trochę śniegu na szczyt, pomagając sobie ogonem przy zgarnianiu go z okolicy. Spod białego puchu wystawała martwa, czarna trawa.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jest zdecydowanie inny. W zasadzie w ogóle siebie nie przypominają, poza tym, że tu i tu są legowiska i miejsce dla przywódcy. - Nie zdradzał żadnych sekretów według siebie samego, dlatego tak spokojnie o tym mówił.
- Roziskrzona Gwiazda wygląda już na dość starego, ale bardzo mądrego kota. Choć zawsze mówiliśmy o... niej... nie o nim... Trufla mi mówiła, że to ta sama Gwiazda, chociaż i tak się zdziwiłem. Ale domyślam się, że klan nie robił rabanu o tak prostą rzecz. - Wzruszył barkami, bo mu wszystko jedno jak się ma do kogo zwracać. Nie jego zaimki, nie jest wybór i poczucie komfortu. A nie miał żadnego powodu, żeby komuś ten komfort zabierać.
- Trenowałem, ale mój mistrz zmarł jeszcze kiedy byłem terminatorem. Zmarła też przywódczyni. Klan Gromu potem długie księżyce miał problem się zebrać organizacyjnie. Mianowania były bardzo opóźnione, przydzielenie mi nowego mistrza także. Ale to co ważne zdążyłem poznać i przetrwałem. Pamiętam nawet część kodeksu. - Postanowił zebrać w łapki śnieg, który wyleciał na boki, a potem przysunąć go do Mrówki. - Masz, możesz go dodać do swojej górki.

「 Sometimes
I t.h.i.n.k too much,
XXXXX╰┈➤ yeah, I get so caught up 」
I'm always s-t-u-c-k in my head
◢ I wish I could escape I tried to yesterday ◣
T o o k all the sheets off my bed

. . . . . . . . . . . .
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Pokiwała głową. Jeśli nie chciał wchodzić w szczegóły nie zamierzała naciskać.
  — To relatywnie nowa zmiana. Sama na początku nie wyłapałam że zaszła, po prostu subtelnie je zmienił. — Wzruszyła ramionami. — Ale masz rację, nikt nie robił problemu. Nie on pierwszy i pewnie nie ostatni. — Nie przesadzałaby gdyby powiedziała, że co trzeci kot w Wichrze mówi o sobie w inny sposób niż kiedy był kocięciem. Przynajmniej pod tym względem klan był zgodny, nie robić nikomu problemów z tego powodu.
  — Och! Przykro mi. — Być może nie byli blisko, ale dla wielu terminatorów byłaby to spora strata. — Mój odszedł z klanu, ale już po moim treningu. — Pokręciła głową. — Długo mieszkałeś poza klanami? Ile ty masz właściwie obiegów pór roku? O ile nie przeszkadza ci pytanie.
  Na oko dawałaby mu może z 30, 40 księżycy. Mrugnęła do niego jednym okiem i przyjęła podarowany śnieg ze skinięciem głowy. Dorzuciła go na górkę i przyklepała.
  — Jeszcze trochę i będziemy mieć kolejne Wyjące Wzgórze! Albo możemy go przerobić na śniegowego kota, jak ludzie z osiedla. Byłeś kiedyś tak daleko?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Długo. 20 księżyców. Dokładnie je zliczam. - Chociaż to brzmiało trochę jak szaleństwo. - Nie liczę tego w obiegach, nie wiem ile to... ale mam 40 księżyców. - Odparł na jej pytanie bez krzty zająknięcia. Dokładnie wiedział.
Spojrzał na jej coraz wyższą górkę. Potem wstał i przeciągnął się. Odepchnął śnieg łapą na bok, gdzieś w dół zbocza. I potem znów. - Strasznie dużo śniegu. - Mruknął. - Chętnie. - Usiadł znów i zebrał nieco śniegu, którego nie wywalił, po czym przysunął na górkę mają jego część. Z niej zrobił jakieś dwie kulki na wzgórzu. - O, chciałem zrobić uszy, ale przecież jeszcze głowa. - Pokiwał na boki speszony. Poczekał aż ona stworzy podstawy, lepiej jej to szło. - 20 księżyców żyłem na osiedlu. Znam tam każdy śmietnik, wiem, gdzie dają najlepsze resztki z barów, a nawet widziałem jak dwunogi ubierają się w mięso. - Odparł, nie spoglądając na nią. Nie wiedział, że dla niej poznanie innego kota, z którym mogłaby mieć potencjalnie sporo osiedlowych tematów, mogło by być ważne.

「 Sometimes
I t.h.i.n.k too much,
XXXXX╰┈➤ yeah, I get so caught up 」
I'm always s-t-u-c-k in my head
◢ I wish I could escape I tried to yesterday ◣
T o o k all the sheets off my bed

. . . . . . . . . . . .
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Jak dokładnie wiedział! Kocur musiał być zupełnie innym rodzajem kota niż ona, nie wiedząc nawet ile dokładnie miała księżycy. Rozmawiając wtedy z Krzyk mówiła dwanaście miesięcy, potem jakiś samotnik ją poinformował że przelicza miesiące źle – zostało jej jedynie zaufać zaniżonym estymacjom Oriona że miała wtedy koło sześciu księżycy. A ile miała teraz? Nie wiedziała. Po prawdzie przestała nawet liczyć ile czasu spędziła już w klanie, orientując się w czasie bardziej dzięki nieśmiałym zapachom wiosny w powietrzu. Jeszcze kilka księżycy i będzie pełny obrót pór roku, wiedziała tylko tyle. Dla wszystkich innych zastosowań szylkretka liczyła czas w miotach w kociarni. Kiedy została Matką i Orion zniknął – miot Śledzia, a kiedy była pierwszy raz na granicy z Gromem dzieciaki Klaczy miały dwa księżyce i zaczynały roznosić Splątane Korzenie.
  Wróciła myślami do ziemi, do jej górki śniegu i szarego brata Trufli.
  — Trochę więcej niż ja. — Dosypała kolejną porcję śniegu na rosnącą śniegową konstrukcję. Kocur zaraz po tym dorzucił jeszcze dwie kule. Gdyby mieć bardzo dużo wyobraźni to możnaby się tu doszukać leżącego kota. — Racja! Zróbmy najpierw głowę. — Zgodziła się, przesuwając łapkami kulki do siebie i próbując zrobić z nich jedną większą. Dorzuciła trochę więcej śniegu na wierzch, znowu przyklepała. Przekrzywiła głowę i w zamyśleniu wykroiła łapą kawałki dolnej górki, żeby wyglądała bardziej jak klatka piersiowa i łapy.
  — Na osiedlu! — Miauknęła ze zdumieniem. Klanowe koty, rodowicie klanowe koty, często się go bały. — Dwunogi ubierają się w mięso mówisz? Dużo się zmieniło od kiedy byłam tam ostatni raz.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyjął to, że jest starszy, ale nie dopytywał. Może nie chciała tego zdradzać. Kotek się o wiek nie pyta, czy coś.
Popatrzył jak ta układa dokładnie swoją porcję śniegu, tworząc głowę i wycinając oczy. On zabrał kawałek śniegu ze swojej strony i zrobił ogon śniegowemu kotkowi. Może po prostu nie będą zajmować się jednym, tym samym miejscem bałwana, tylko przyjmą różne zadania? Wydawało mu się to logiczne.
- Widziałem w pudle, gdzie dużo z nich było pozamykanych i się ruszali. Tam pokazywali dwunoga w mięsie. Dziwne rzeczy, osiedle było ciekawsze niż las, ale las jest spokojniejszy i bardziej komfortowy. Jest więcej spokoju, niż tam. A ty tam byłaś kiedy? - Spojrzał na nią, zadając pytanie.

「 Sometimes
I t.h.i.n.k too much,
XXXXX╰┈➤ yeah, I get so caught up 」
I'm always s-t-u-c-k in my head
◢ I wish I could escape I tried to yesterday ◣
T o o k all the sheets off my bed

. . . . . . . . . . . .
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości