Smukła, krótkowłosa, szylkretowa (niebiesko-kremowa) kotka z białymi znaczeniami (pierś, stopy, brzuch, pyszczek i od nosa nad wysokość oczu), ma złociste oczy. Futerko na głowie jest ulizane pod włos: sterczące, zjeżone, imitujące czub.
Złośliwa zołza, nieusłuchana, uparciuch, ale da się z nią porozmawiać, jeśli znajdzie się temat, który ją interesuje.
Jak obiecała tak też zrobiła. Po odespanym czuwaniu wstała trochę później, ale bez problemu. Jeszcze przed treningiem z Krzykliwą Łapą udała się na spacer z Białym Puchem, tak jak obiecała. Wyruszyły razem z obozu przy czym Czubatkowy Mrok leniwie przeciągnęła się. — Aż milej tak obudzić się w nowym legowisku - przyznała by przerwać ciszę między nimi. — Jak tam w ogóle? Trochę nam się urwał kontakt po treningu - nie chciała by zabrzmiało to jakoś zgryźliwie czy wrednie. A warto wiedzieć co zastępczyni klanu, która przez moment była jej mistrzynią. I jednak to ona pierwsza nauczyła ją walki.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Biała zastępczyni nie wiedziała, jak powinna się czuć z tym spacerem. Z jednej strony cieszyła się, że kocica nie odrzuciła jej propozycji i nie wyglądała na oburzoną, z drugiej nadal czuła się głupio przez sprawę z jej treningiem. Przed ich wyruszeniem wyznaczyła już patrole, które miały odbyć się tego dnia, więc zadania na ten dzień były prawie skończone.
- Właśnie, co do treningu... - miauknęła, spoglądając na kotkę złotymi oczami. Może lepiej, że ten temat został poruszony na samym początku. - Chciałabym Cię osobiście przeprosić za tą całą sytuację. Po mojej chorobie zastanawiałam się, czy ponownie nie przejąć twojego treningu, jednak z tego co... widziałam, to dobrze dogadywałaś się z Jaśniejącym Płomieniem, a ja miałam mniejsze wyrzuty sumienia, że zostawiłam Cię w jego łapach. - powiedziała, spuszczając ze skruchą biały łeb. Płomyk był dobrym kotem, sama go trenowała, wiedziała jaki jest. Miała również wrażenie, że mogli się zgrać nieco bardziej charakterami. Obydwoje w końcu byli ambitni i szybko się uczyli.
- Cieszę się, że skończyłaś trening i teraz sama zostałaś mistrzynią. A jak Ty się czujesz przed treningiem Krzykliwej Łapy?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Smukła, krótkowłosa, szylkretowa (niebiesko-kremowa) kotka z białymi znaczeniami (pierś, stopy, brzuch, pyszczek i od nosa nad wysokość oczu), ma złociste oczy. Futerko na głowie jest ulizane pod włos: sterczące, zjeżone, imitujące czub.
Złośliwa zołza, nieusłuchana, uparciuch, ale da się z nią porozmawiać, jeśli znajdzie się temat, który ją interesuje.
Coś się spodziewała właśnie tego tematu na spacerze, ale to może i lepiej. Jak Białemu Puchowi coś leży na sercu w tej sprawie, to niech mówi. Ze spokojem ruszając co jakiś czas uchem. Na czas przemowy zastępczyni odwróciła w jej kierunku czubaty łeb. — Nie ma już czego poruszać. Owszem, na początku byłam rozgoryczona bo jednak być podopieczną zastępczyni to nie byle co i byłam zła, że nic z tego nie wyszło. Ale ukończyłam trening i Jaśniejący Płomień okazał się być super kotem. Więc nie mam co mieć ci za złe - powiedziała ze spokojem. No bo co tu roztrząsać? Jest Czubatkowym Mrokiem? Jest! — Stresowałabym się, ale wcześniej przyszło mi rozmawiać z Krzykliwą Łapą jak była już ruchliwym kociakiem i nie wydaje się być kłopotliwa. A nawet jeśli, krzywda mi się stanie jak dostanę jakiegoś nie wychowańca? Sama nie jestem lepsza - zarechotała. — A nawet się cieszę. W końcu. Nie jestem tylko wojowniczką z imienia i ceremonii, ale przydzielono mi obowiązek wojownika, czyli trening terminatorki.
Bury, krótkowłosy, cętkowany bengal. Jego ślepia z wiekiem przybrały oliwkowo-zieloną barwę. Ogólnie, nie bardzo wyróżnia się od byle kota w swoim wieku. Choć nie można nazwać go najwyższym z kotów w lesie, jest wysoki jak na swój wiek.
Zirytowany kłak futra
Wężowy Błysk, Kamień, Wiaterek [KG]
Czysto teoretycznie... mógł już polować. W końcu ukończył trening, jedynie co - nadal nie otrzymał swojego imienia. Było to jednak kwestią najpewniej co najwyżej księżyca, bo jakoś tak powinna wpaść kolejna ceremonia. Chyba, tak mu się wydawało. Tak czy inaczej, nie miało to dla niego większego znaczenia. Co złego mogło się stać? Nie był tutaj sam. - Będę kawałek dalej. Wtedy powinniśmy łatwiej znaleźć jakąś zwierzynę - mruknął w stronę Pszenicy, głową wskazując na wschód od miejsca w którym teraz byli; tam miał zamiar sam się przemieścić. - Powodzenia... i jak co, to wiadomo, krzycz! Przyjdę ci pomóc. Albo ja zacznę wrzeszczeć i ty przyjdziesz mnie ratować.
Po tym odszedł na bok. Nos przyłożył do ziemi, uszy nadstawił i, kto wie, może coś uda się mu znaleźć!
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXDla Pszenicznego Kłosa polowanie było już codziennością. Nie zawsze tak udaną, jaką by chciał, ale hej! Nie ma co się przejmować. Czasem wyjdzie, czasem nie. Ważne, żeby nikt nie chodził głodny. Gdyby tak było, to szukałby zwierzyny do skutku, ha. Uśmiechnął się do towarzysza, następnie spojrzał na wskazane przez cętkowanego miejsce, gdzie ten miał zamiar się udać. Innej opcji nie było, niż się rozdzielić. XXX- No mam nadzieję, wiesz, mam jakiegoś przeogromnego pecha do znajdywania zwierzyny, haha - zaczął, a jak już zaczął... jedna myśl zaczęła gonić drugą. - Raz to nawet poszedłem do swojej cioci, Iskry... Oh, chyba lepiej, jak ci opowiem później, co nie. Jak już coś złapiemy. Bo to od razu tak milej sobie pogadać przy jedzeniu. Zwłaszcza takim, co to się samemu złapało - zaraz po wspomnieniu wojowniczki uzmysłowił sobie, że może już pora zamknąć mordkę i skupić się na tym, po co tu przyszli. XXX- Jasna sprawa! - przytaknął z werwą. No a jakżeby inaczej. On pomoże jemu, a on jemu, pomogą sobie nawzajem. W najgorszym wypadku któryś pobiegnie po pomoc do obozu albo zaczepi przechodzący patrol. No oby takiej potrzeby nie było, co prawda uporali się już z przerośniętymi gołębiami, ale kto wie, jakie jeszcze dzikie zwierzęta mogą ich napaść. Liliowy uciszył się już zupełnie i wyruszył na poszukiwanie zwierzyny, kierując się pod wiatr.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Dzień zdawał się idealny na polowanie: lekki, niezbyt chłodny wiatr, brak opadów i mgły dawały nadzieje na szybkie znalezienie zwierzyny. Niestety, choć Orzeł wytężał zmysły, póki co nie było nic widać. No, nic jadalnego, a przynajmniej nie dla terminatora nieznającego się na medycynie. W pewnym momencie kocur wszedł w kępkę białych, ustawionych wierzchołkowo kwiatów z długimi łodygami. Ktoś wprawiony powiedziałby, że to medykament, ale czy Orzeł mógł o tym wiedzieć i co najważniejsze: czy zwróciłby na niego uwagę?
Jego kolega miał większe szczęście. Wystarczyło parę kroków, żeby do nosa Pszenicy doleciał zapach jakiejś piszczki, a gdyby się tylko rozejrzał, również obraz. Była to popielica, skryta dobrze wśród wysokich traw, posilająca się jakimś nasionkiem. Świetna okazja na pierwszą zdobycz tego dnia.
Bury, krótkowłosy, cętkowany bengal. Jego ślepia z wiekiem przybrały oliwkowo-zieloną barwę. Ogólnie, nie bardzo wyróżnia się od byle kota w swoim wieku. Choć nie można nazwać go najwyższym z kotów w lesie, jest wysoki jak na swój wiek.
Zirytowany kłak futra
Wężowy Błysk, Kamień, Wiaterek [KG]
Och... och, oczywiście, że nie mógł tego zjeść. I oczywiście, że nie był zbyt zadowolony ze znaleziska, które nijak mogło pomóc Klanowi. A mimo to, uznał że wróci do kwiatków później. Nie podejrzewał nawet, że te będą miały jakieś specjalnie magiczne, medyczne zdolności, po prostu chciał urwać ich parę i zanieść do najbliższych mu kotów, jak chociażby dla Korzenia, Czubatki czy Deszczowej Pogody. Odważniejszy Orzeł nie był bezdusznym i bezuczuciowym, chciał im pokazywać że ich lubi czy też kocha. Jeden z kwiatków nawet urwał, położył obok reszty i przykrył go kamykiem, dla pewności że nie pomyli tych kwiatków z jakimiś innymi!
No, ale zbieraniem ich zajmie się później, Po pokręceniu nosem na roślinkę i upewnieniu się, że pamięta gdzie ta jest - ruszył w dalszą drogę, znów z nosem blisko ziemi. Liczył na to, że uda mu się trafić na trop jakiejś zwierzyny czy...czegokolwiek, na co będzie mógł zapolować.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXNo i elegancko. Takiego szczęścia się nie spodziewał, a tu proszę - popielica jak się patrzy. Najpierw do nosa wojownika dotarła smakowita woń, dlatego z największą ostrożnością na jaką było go stać rozejrzał się za jego źródłem. I wypatrzył. No ledwo, bo gryzoń był skryty wśród wysokich traw. Wojownik przypadł do ziemi i zaczął się skradać w kierunku szarego ssaka, pamiętając o tym, aby przenieść ciężar ciała na tylne łapy. W miarę jak przybliżał się do swojej ofiary, szykował się do skoku, aby kolejno złapać i zabić zwierzę.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kocur zostawił kwiatki za sobą, woląc jednak coś, na co mógłby zapolować. Niechaj tak będzie. Miał szczęście, bo zaraz coś mignęło mu przed oczami. Niemalże zlewająca się z kolorem trawy żabka skakała sobie w oddali, aż wreszcie przystanęła w miejscu i zaczęła patrzeć w jeden punkt. Skusimy się?
Pszeniczny Kłos swoje imię dostał nie bez powodu – a dowodem na to miało być dzisiejsze polowanie. Gryzoń do końca nie był świadomy obecności drapieżnika, któremu bez problemu udało się podejść do swojej ofiary, skoczyć na nią i uśmiercić zaciśnięciem szczęk. To było szybkie i niemalże bezbolesne.
Bury, krótkowłosy, cętkowany bengal. Jego ślepia z wiekiem przybrały oliwkowo-zieloną barwę. Ogólnie, nie bardzo wyróżnia się od byle kota w swoim wieku. Choć nie można nazwać go najwyższym z kotów w lesie, jest wysoki jak na swój wiek.
Zirytowany kłak futra
Wężowy Błysk, Kamień, Wiaterek [KG]
I to było to, co bardziej go interesowało! Żabę mógł chociaż ktoś zjeść. W moment ugiął się na łapach, głowę i ogon wyrównał z grzbietem, brzuch wciągnął, żeby nie szurać nim po ziemi i ustawił się pod wiatr. Zbliżając się, przerzucił ciężar na tylne łapy i asekuracyjnie nawet spłycił oddech, aby przypadkiem nie wydać niepotrzebnego dźwięku. Do tego pilnował, aby nie nadepnąć na żaden patyk czy nie szeleścić trawą. Będąc blisko, wystrzelił w kierunku żaby, licząc na to że ją złapie i szybko ukręci jej kark, odbierając jej tym samym życie.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXLiliowy był niemal pewien, że popielica wyląduje jeszcze dzisiaj na stosie zwierzyny. Polowanie wszak nie sprawiało mu problemów, tylko czasem ciężko było coś znaleźć, o czym zdążył już uprzedzić swojego towarzysza. Na sam początek i jedno i drugie wyszło bez zarzutu. Oby tak dalej. Zadowolony z sukcesu, zakopał gryzonia w płytkim dołku, i na szybko zmył z siebie krople krwi. Czasem mu się zdarzyło zapomnieć, ale odkąd Iskra mu wspomniała, że mógł się zdradzać zapachem, starał się tego pilnować. Jedną popielicą jednak Klanu Wichru nie wykarmi, więc ruszył dalej przed siebie, tak aby wiało mu prosto w mordkę.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Żaba nie była w ogóle uważna, w dalszym ciągu przypatrując się czemuś przed sobą, nie zwracając uwagi na otoczenie. Orla Łapa miał idealne warunki, żeby ją upolować, więc nic dziwnego, że bez problemu zbliżył się do niej i szybko uśmiercił.
Korzystając ze swojego szczęścia, Pszeniczny Kłos ruszył dalej. Po chwili jednak się okazało, że to nie miało być zwyczajne polowanie. No, o ile wojownik zwróci uwagę na słaby smród krwi, prowadzący w kierunku Samotnych Jodeł. Póki co nie było żadnych innych wskazówek, więc ciężko było stwierdzić, o co dokładnie mogło chodzić. Kocur mógł albo zignorować zapach albo ruszyć jego tropem.
Bury, krótkowłosy, cętkowany bengal. Jego ślepia z wiekiem przybrały oliwkowo-zieloną barwę. Ogólnie, nie bardzo wyróżnia się od byle kota w swoim wieku. Choć nie można nazwać go najwyższym z kotów w lesie, jest wysoki jak na swój wiek.
Zirytowany kłak futra
Wężowy Błysk, Kamień, Wiaterek [KG]
Drobny uśmiech pojawił się na jego pysku, gdy bez problemu złapał zwierzę. Zakopał je szybko, zaraz ruszając w dalszą podróż, podczas której miał nadzieję znaleźć kolejne zwierzęta do zabicia. Przy odrobinie szczęścia, ponownie trafi na coś niezbyt dużego, co nie będzie dla niego większym problemem!
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXNatykając się na ślad krwi, Pszenica poczuł nutkę niepokoju. Pierwsze, co przyszło mu do głowy, to to, że być może patrol natknął się na jakiegoś drapieżnika, a to, co czuł, było po prostu pozostałościami po walce. Wojownik najpierw zatrzymał się i uniósł wysoko ogon, licząc, że Orla Łapa pomimo dzielącej ich odległości dostrzeże jego niemy gest i domyśli się, w czym rzecz. Nie chciał jednak czekać, aż terminator do niego dołączy (o ile), bo co jeśli ktoś tam właśnie potrzebował pomocy? Nie było czasu do zmarnowania, a zignorowanie takiego niepokojącego śladu nie wchodziło w grę. Liliowy ostrożnie skierował się w kierunku Samotnych Jodeł, w miarę możliwości starając się iść pod wiatr i nie narobić hałasu. Po drodze rozglądał się za jakimiś śladami, w postaci rozrzuconej ziemi lub strzępów sierści. Starał się ustalić, czy krew była świeża i do kogo mogła należeć.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Tej odrobiny szczęścia Orlej Łapie zabrakło, bo zamiast natrafić na kolejną zwierzynę, którą mógłby łatwo schwytać i powiększyć swój zapasik, znowu jedyne co zobaczył to… kępkę kwiatów. Te były nieco inne – również białe, ale o wąskich płatkach i zebrane w koszyczek. Wydzielały bardzo przyjemny, aromatyczny zapach.
Wojownik zdecydował się ruszyć za tropem. Z każdym kolejnym krokiem zapach przybierał na sile; Pszenica mógł wyczuć, że należał on do psowatego. W pewnym momencie mógł spostrzec nawet na trawie pojedyncze plamki krwi i kępkę siwego futra.