Logo Artemidy
Czarny Ogon - wschód
Największe przeciwieństwo naburmuszenia? Oto ona, w całej swojej okazałości. Owszem czasem żartowała sobie z innych, ale były to raczej niewinne docinki, które nie miały na celu nikogo urazić. Jak z rodzeństwem kiedyś... Tęskniła za nimi. Sikora nie mogła sobie nawet wyobrazić bycia chorą. Co by miała robić? SIEDZIEĆ całe dnie w lecznicy? Gwiezdni brońcie, przecież umarłaby ze znudzenia!
-To nic złego, woda nie jest fajna dla każdego. Hej w końcu jesteśmy Klanem Wichru, a nie Klanem Rzeki! Raczej chodzimy więcej niż pływamy - zaśmiała się na myśl o tym, jakby to było budzić się, wyjść z legowiska i CHLUP! Od razu do wody, płyń, płyń kociaku. Kotka nie miała upodobań do ciepła i zimna. Póki mogła przebierać łapami, a strugi deszczu, śniegu, czy tam gradu nie uderzały jej w twarz to było dobrze, bo mogła biegać i tyle jej wystarczyło.
-W zasadzie to po prostu wyszłam z obozu, bo ja za długo nie mogę usiedzieć na miejscu. Łapy mnie wtedy świeżbią i ogólnie mną trzęsie jak gałązką na wietrze. Nadmiar energii ojciec mówi. Ale nie ważne co robie jakoś nie mogę go spalić. Próbowałam ćwiczyć skradanie i poza tym skokiem, to było całkiem fajnie. No ale teraz jak jestem taka mokra to do niczego się raczej nie podkradnę. Pewnie śmierdzę zmokłym futrem tak, że czuć mnie przy górnej granicy!- powąchała swoją łapę i faktycznie zapach nie był... A może własnie w pewien sposób był powalający? Zmarszczyła pyszczek i wystawiła język w żartobliwym geście obrzydzenia. Uśmiech jednak szybko powrócił na jej mordkę.
-A ty? Mówisz, że wybrałeś się na przechadzkę? Chciałeś przekroczyć Czarny Ogon? - Sikora jakby czytała mu w myślach, chociaż może raczej mówiła co ona by zrobiła gdyby wybrała sie na spacer w takie miejsce. - Zawsze się zastanawiałam jak tam jest. Bo tam przecież nikt nie mieszka, prawda? Znaczy się nie że nikt, nikt ale chodziło mi o Klan. Bo są tylko cztery, a one leżą w zupełnie innym.miejscu... Tak pamiętam. Więc może tam mieszkać samotnik albo lis... Albo niedźwiedź! Wyobrażasz sobie spotkać prawdziwego NIEDŹWIEDZIA? Raaawrr! - Bursztynowooka zaczęła udawać potężnego miodolubnego drapieżnika, chociaż sama żadnego niedźwiedzia nigdy nie widziała. Tylko słyszała o takich dużych stworzeniach, chociaż w jej głowie były z pewnością znacznie mniejsze niż w rzeczywistości.
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Węgielek zapewne jakby urodził się w klanie Rzeki to myślałby inaczej. Na razie nie szybko przekona się do wody. Jak będzie cieplej to tak.. Dobrze, że jest w klanie Wichru. Bieganie po łąkach i pagórkach jest świetne. Nie wiedział, czym charakteryzują się za bardzo pozostałe klany. Nie ma pod tym względem porównania.
- To tak jak ja. W obozie zaczynałem się nudzić - odpowiedział. No bo co można tam robić? Czasem zagląda do kociarni, czasem pogada z kimś albo trenuje. Kiedy jednak nie może robić żadnej z tych rzeczy wychodzi na zewnątrz i zwiedza tereny klanu Wichru, które zna coraz lepiej. Przynajmniej się nigdy tu nie zgubi, a z orientacją u niego tak średnio.
- Chciałbym tam iść, ale boje się, że albo się zgubię albo mnie coś napadnie. Mimo tego jednak te tereny bardzo kuszą, by je zwiedzić. - odpowiedział Sikorce. Dobrze, że nie tylko jego ciągnie do takich wypraw.
- Wolałbym wtedy nikogo nie spotkać! - powiedział do kotki, uśmiechając się lekko. Nie wiedział, jak wyglądają niedźwiedzie oprócz tego, że są w ciemnym kolorze. Zresztą zdążył spotkać oko w oko jedynie łasicę, którą musiał pokonać i zabić. Teraz sobie uświadomił, jak mało jeszcze wie o świecie. W końcu trzeba to jednak nadrobić!
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No, ktoś kto ją rozumiał. Oczywiście w obozie też było sporo do roboty, mistrz terminatorowi zawsze coś znajdzie ale... To wszystko robiło się z czasem nudne, kiedy w kółko macieju popadasz w tę samą rutynę. Przynieś mech na legowiska, pomóż w czymś starszyźnie, yada, yada, yada.
-No nie? Niby jest tyle do pracy ale po pewnym czasie... Chce się zrobić coś nowego, coś... coś ekscytującego. Jakieś wielkie, znaczące odkrycie! - Sikora sama do kociarni nie zaglądała od bardzo długiego czasu. To nie tak, że kocięta działały jej na nerwy czy coś, tylko po prostu zwyczajnie za nią nie nadążał. Jeszcze by im te małe uszka odpadły od nadmiaru słuchania sikorczego bełkotu i co wtedy? Ich matki pewnie odgryzłyby jej ogon!
-Cóż... Każdy się boi. Bardziej lub mniej. Ja też się boję, a jednak bardzo chcę zwiedzić WSZYSTKO! Każdy malutki zakątek każdego terenu. No i mój tata kiedyś powiedział "Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu.". Mój ojciec jest bardzo mądry - Zerknęła jeszcze raz na tereny po drugiej stronie strumyka. Fakt, mogło tam być niebezpiecznie ale... potencjalna masa rzeczy, które można było tam znaleźć mocno przeważała ten tlący się w Sikorce strach.
-Ja bym chciała spotkać jakiegoś samotnika. Mógłby opowiedzieć jak to się żyje bez klanu. To musi być mega ciekawe! Jak tacy samotnicy sobie radzą? Czy nie jest im smutno, że muszą spędzać tak czas sami ze sobą? Bez rodziny... Bez przyjaciół... - Przy tym zamyśliła się lekko. Czy samotnicy są samotnikami z wyboru? Czy może ktoś ich zmusił? Naprawdę lepiej im poza klanem?
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka jak widać miała podobne cele jak on. Wyruszyć gdzieś, odkryć nowe tereny.. Ale czy on nie jest za młody i zbyt niedoświadczony? Tego właśnie się obawia. Przez swoją jeszcze niewielką wiedzę może gdzieś zginąć..
- Czekam właśnie na coś takiego! - odparł kotce z małą ekscytacją. Tylko można mieć swoją nadzieję, jednak nie ma gwarancji, że coś takiego w ogóle będzie mieć miejsce. No, ale Węgielek musi zacząć być optymistą.
- Zgadzam się.. - odparł trochę ze smutkiem w głosie, bo przypomniał sobie o swoim ojcu, Drżącym Głosie. Wojownik klanu Wichru niedawno zaginął i niewiele wskazywało na to, żeby wrócił. Przepadł i nie wiadomo co się z nim stało. Tak jak jego siostra, Brzask. Dziwne rzeczy się dzieją..
- O ile byłby to przyjazny samotnik to tak. Ale można też trafić na takiego, co od razu się na ciebie rzuci - odpowiedział Sikorce. Rzeczywiście, rozmowa z samotnikiem mogłaby być interesująca ale tylko w tym pierwszym przypadku, który podał Węgielek. Samotnicy zapewne muszą dobrze polować i walczyć, by sobie poradzić. Podobno są też przypadku, kiedy kot z klanu został samotnikiem. Co kieruje takie koty?
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Młodość, właśnie młodość była najlepszym czasem na wyprawy i odkrycia. Kiedy nie marudzi się jeszcze na niedomagający wzrok, słuch, węch, czy skrzypiące stawy i bolące kości. A doświadczenie? Ha, przecież tak się je zdobywa! W praktyce! Sikora, świadoma oczywiście śmierci, gdyż małym kocięciem już nie była, nie obawiała się jej aż tak bardzo. Dlaczego? Może to przez jej wiarę w Gwiezdnych? Ufała całym serduszkiem, że kiedy w końcu opuści ten świat trafi do Gwiezdnego Klanu, gdzie dalej będzie toczyła klanowe życie, tym razem nieco inne. Więc chociaż nie śpieszno jej było do rychłego końca, to śmierć nie przerażała jej, skoro według jej wizji, po śmierci nic strasznego się nie działo.
-Tylko chyba poczekam aż zostanę wojownikiem. Bo jak taki terminator zniknie to mistrz musi się bardzo martwić prawda? Albo jeszcze gorzej Malinowa Gwiazda byłaby zła, że coś mi się stało, bo mistrz mnie nie dopilnował, a ja nie chcę sprawiać Lawendowemu Kwiatu żadnych problemów. Jest świetnym nauczycielem, więc chociaż brakuje mi Stokrotkowego Płatka, to nie jest wcale źle. - Jeśli kocurowi brakowało ekscytacji, to Sikora wyrabiała normę za ich dwóch, radując się i podniecając praktycznie wszystkim. Czy to nowa zdobycz? Czy to nowy kwiatek? Czy to już tutaj było? A jak nie to skąd się wzięło? Każda, nawet drobna rzecz potrafiła sprawić Sikorce uciechę, kotka zaś chciała się dzielić tą radością z innymi. Szylkretka może podświadomie poczuła, że palnęła jakąś gafę, kiedy w głosie Węgielka rozbrzmiała smutna nuta. O nie, nie ma smucenia się kiedy ona jest w pobliżu! Sikorczy oddział poprawiania humoru już jest w drodze!
-Naprawdę sądzisz, że jakieś koty mogłyby tak się bez sensu rzucać? Mhm... W sumie masz rację... Chociaż jak dla mnie to głupie. Nie lepiej najpierw zapytać? Przecież ktoś może nie mieć złych zamiarów. Albo wyobraź sobie minę jakiegoś samotnika, który skacze na dobrze wyszkolonego wojownika, a ten mu BAM! i tak łapą przywali, że aż huczy! A mógłby tego uniknąć, gdyby się nie rzucał. Widzisz? Rzucanie się na innych jest głupie. - Zakończyła z miną znawcy i wielkiego mędrca, która wyglądała na tej rezolutnej kotce po prostu zabawnie. Być może taki był jej zamiar? A może tylko przypadek kto wie? - Wiesz zawsze możemy iść razem. Co dwie głowy to nie jedna, będzie bezpieczniej. No i fajniej! Bo tak samemu, no niby ciekawie, ale jak się nie ma komu pochwalić to co? Do Gwiezdnych ma się krzyczeć? EJ GWIEZDNY KLANIE! OBCZAJ TEN SUPER KRZAK KTÓRY WŁAŚNIE ZNALAZŁAM! CZY NIE JEST WSPANIAŁY? - Sikora zaczęła krzyczeć do nieba, po którym swobodnie płynęły sobie chmurki. Jeśli Gwiezdni ją usłyszeli, to albo nie mieli ochoty reagować albo po prostu nie podobał im się przypadkowy krzaczek na który kotka wskazała. Trudno, chociaż może przez to biedna roślinka odnieś rany na pewności siebie.
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Teraz musiał przyznać, że Sikorcza Łapa gada z sensem. Gdyby gdzieś po prostu zniknął, Zawilcowa Skórka zapewne nie byłaby zadowolona. Chyba by się za bardzo nie martwiła, tylko nie chciałaby, żeby zaniedbywał trening. Jako wojownik Węgielek byłby jakby mniej ograniczony. Mógłby gdzieś wyjść i wrócić po drodze polując. Wtedy powiedziałby, że po prostu wybrał się na polowanie. Mimo takich myśli Węgielek źle czułby się z myślą, że musiałby kogoś okłamać, dlatego wolałby wyjść niezauważonym i tak samo wejść. Nie byłoby żadnych problemów, a on mógłby w spokoju pozwiedzać. Nie zajęłoby mu to długo, prawda?
- Ja chyba również, chociaż już teraz mnie ciągnie - odpowiedział. Teraz przypomniał sobie, że chyba na ceremonii parę kotów miało zmienionego mistrza. Nie wiedział, co stało się ze Stokrotkowym Płatkiem. Może jest chora? - pomyślał.
Z samotnikami to nic nie wiadomo. Rzuci się na ciebie czy nie, trzeba uważać. Jeśli Węgielek byłby już doświadczonym wojownikiem, to nie miałby takich obaw. Teraz jednak, kiedy jeszcze nie walczy tak dobrze nie czułby się pewien walcząc z silnym samotnikiem. Mogłoby to się źle skończyć dla niego.
- Ja osobiście na nikogo nie rzuciłbym się bez celu. Lepiej załatwić sprawę rozmową, ale chyba nie każdy tak też uważa - odpowiedział Sikorce. Taka sytuacja mogłaby się zdarzyć na terenach klanów. Nie rzuciłby się na kota, który przekroczył granicę, tylko zapytałby najpierw dlaczego to zrobił. Z drugiej strony na niego ktoś mógłby się rzucić, więc Węgielek przechodząc obok granic stara się zawsze uważać.
- Czemu nie..? Razem zawsze raźniej - odpowiedział. Nigdy nie wychodził z kimś. Czasem zdarza mu się stronić od kotów. Jednak taka wyprawa może być naprawdę ciekawa. I tak jak kotka mówi, miałby z kim pogadać. Jakby poszedł samemu, to musiałby siedzieć cicho jakby chciał, żeby nikt się nie dowiedział.
- Gwiezdni chyba się teraz z nas śmieją - powiedział w stronę kotki żartobliwie. Jakby był Gwiezdnym i usłyszałby takie wrzaski, to pokręciłby głową. Swoją drogą koty z Gwiezdnego Klanu muszą mieć z klanów czasem niezły ubaw. Zdarzają się przecież sytuacje absurdalne, śmieszne i po prostu dziwne.
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sikora nie potrafiła sobie wyobrazić, żeby mistrz się o swojego terminatora nie martwił. Przecież spędzali ze sobą tyle czasu, przeżywali mnóstwo tych lepszych i tych gorszych chwil. To prawie jak bliska rodzina, oczywiście że mistrz by się martwił! A gdyby się nie martwił to zwyczajnie nie byłby dobrym mistrzem i ten tytuł zwyczajnie się takiemu wojownikowi nie należał. Od Sikory też by dostał pogadankę na temat tego jak ważne były więzi w klanie, bo przecież zjednoczony i związany więzami przyjaźni klan to silny klan. A Klan Wichru musiał być najsilniejszy, innej opcji nie było. Szylkretka nigdy, przenigdy by nikogo nie okłamała. Była szczera, czasem nawet za bardzo chlapnęła coś swoim długim jęzorem i potem niemalże wylewała potoki słów o tym jak bardzo jej przykro, i że przecież wcale nie miała tego na myśli po prostu źle dobrała słowa, tak wyszło ot, niechcący!
-A kogo by nie ciągnęło! Przecież zwiedzanie jest takie ekscytujące! Chyba tylko jakiegoś największego lenia na świecie, co to tyła z legowiska nie chce ruszyć i tylko łazi do stosu zwierzyny i z powrotem o! Mój brat, Kwitnąca Łapa był strasznym leniem jak był młodszy. teraz to nie wiem bo dawno go nie widziałam, więc może się odleniwił - Ano po prawdzie Sikora swojego ostatniego pozostałego brata nie spotkała przez.... długi, długi czas. Jak tak można?! Przecież to jej brat, a ona tak go zaniedbała! Na myślowym marginesie bursztynowooka zrobiła sobie zapisek, żeby pamiętać o tym, ze ma Kwiatowej Łapy potem poszukać, chociażby miało jej to zająć cały dzień i jeszcze dłużej!
-No właśnie! Przecież rozmawiając można się dowiedzieć tylu rzeczy! Oczywiście jeśli ktoś chce rozmawiać. Spotkałam taką terminatorkę z Klanu Cienia jeśli pamiętam dobrze, no i ona się nie rzucała ale też gadać, za dużo nie gadała, bardziej ja gadałam, a ona nie mogła zrozumieć czemu tak dużo gadam. No to jej mówię, że lubię, ale rzadko to robię, bo zazwyczaj inne koty się irytują od tego mojego ciągłego nawijania. Więc jak mam z kim pogadać to gadam i gadam i... no właśnie gadam! - Kotka roześmiała się na końcu, bo sama jej przydługa mowa chyba była wystarczającym dowodem na gadatliwość długołapej wichrzaczki. Razem raźniej, cóż za prosta i oczywista mądrość. Samotność przecież musi być nudna i smutna. Gdyby samotnictwo było kocim przeznaczeniem to nie byłoby klanów, a jednak klany istniały od Gwiezdni tylko wiedzą kiedy i nic nie zapowiadało, aby w najbliższym czasie to istnienie miało zostać zakończone.
-Ci z dobrym poczuciem humoru na pewno! Chociaż może jacyś dawni medycy pomyśleli, że faktycznie odkryłam coś niezwykłego... Ups... PRZEPRASZAM! FAŁSZYWY ALARM! - To ostatnie Sikora znowu głośno rzuciła w niebo, co by się medycy dawnych księżyców na nią nie pogniewali. Bo przecież w Gwiezdnym Klanie mogli być też ci ponuracy, bez grosza poczucia humoru, co by się strasznie pogniewali. Ale z drugiej strony Gwiezdni byli bardzo mądrzy i musieli wiedzieć, że kotka sobie tylko żartowała. Ot przywilej młodości, radość i beztroska. Sikorcza Łapa przecież nigdy by Gwiezdnego Klanu celowo nie uraziła, szanowała dawnych klanowiczów i wielokrotnie wpatrywała się w niebo, w migoczące w oddali Gwiazdy z otwartym w podziwie pyszczku.
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Węgielka ciągnie do przygód i to bardzo.. Nigdy nie rozumiał takich kotów, które są leniwe i tylko jedzą, śpią i unikają treningu. Węgielek chyba nie miał takiego rodzeństwa, które nic nie robi. Przynajmniej z tego co wie i pamięta.. Wszystko mogło się przecież zmienić przez ten czas. Jak ktoś się mógł odleniwić, to mógł też się zrobić leniwy.
- Ja nie wiem jak można takim być.. siedzieć i nic nie robić - odpowiedział. Dobrze, że on taki się nie urodził i raczej nigdy nie dopuści do tego, by taki był.
Klan Cienia.. Węgielek słyszał głównie to, że lepiej uważać przy granicy z nimi. Podobno często atakują i rzucają się bez powodu na innych. Dowiedział się też, że właśnie nie są za bardzo rozmowni i przyjaźnie nastawieni. Nie chciałby spotkać kogoś z tego klanu jak na razie. Zdecydowanie preferowałby spotkanie jakiegoś terminatora z klanu Rzeki, który jest chyba bardziej pokojowo nastawiony.
- Klan Cienia chyba po prostu taki jest. - powiedział, po czym zaraz dodał: Mi nie przeszkadza jak tak gadasz - Często spotykał koty, które były przeciwieństwem Sikory. Z takimi dziwnie się rozmawia szczególnie, kiedy Węgielek sam nie mówi zbyt wiele. Przynajmniej to jest dla niego coś nowego, bo jednak pierwszy raz spotyka taką gadułę!
Cicho zaśmiał się słysząc kolejne słowa kotki o Gwiezdnym Klanie. Ciekawe, czy naprawdę ich w tym momencie obserwują.. W końcu mogą być zajęci czymś innym. Z drugiej strony w jego głowie pojawiła się myśl, że zaraz ktoś z klanu usłyszy Sikorę i tu podejdzie. Chciałby wtedy zobaczyć minę tego kogoś!
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rodzeństwo mogło się zmienić bardzo szybko, tak szybko że nie ważne jak się na nich skupisz to i tak tę zmianę przegapisz. Albo zwyczajnie, ot przez przypadek, poświęci się im za mało czasu i wtedy oddalicie się od siebie, nie wiadomo kiedy.
-Ja też nie! Absolutnie nie! To musi być najnudniejsza rzecz na ziemi tak siedzieć i robić nic. O tylko od czasu do czasu przekręcać się z jednego boku na drugi. Chociaż jak tak przytyją to zawsze można ich użyć w roli toczącego się głazu, żeby na przykład kogoś staranować. - Kotka zachichotała ze swojego dowcipu wyobrażając sobie kota, wielkiego jak borsuk, o wielkim tłustym brzuchu i króciutkich jak kocię łapkach. Jakby taki kogoś przygniótł to nie było by co zbierać! Na szczęście ona była szczuplutka jak patyk, z silnymi mięśniami i dobrą kondycją. No a także oczywiście wielką chęcią nieustannego ruchu, zwiedzania, ćwiczeń. Ruch to był żywioł Sikory, jej ciekawość nie znała granic, a posiadana przez nią energia końca. Klan Cienia taki jest? Przecież to nie może być prawda. To że jest się w jakimś klanie nie definiuje z góry kota prawda? W Wichrze są też pewnie koty które, o zgrozo, za bieganiem nie przepadają, a przecież według słowa plotki to jest wichrzakowa specjalność.
-Może... Może po prostu miała zły dzień. Albo coś denerwującego się jej przytrafiło. Nie wierzę, żeby cały Klan Cienia był w całości taki gburowaty. Na pewno jest tam chociaż jeden miły kot, mogę postawić o to swoją prawą tylną łapę! - Terminatorka znów zaczęła gadać, jednak kiedy Węgielek stwierdził, iż Sikorcza gadanina wcale mu nie przeszkadza, szylkretka uśmiechnęła się promiennie i z czułością trąciła go w bark.
-Uważaj co mówisz bo jeszcze zagadam cię na śmierć. Uuuuuu. Ale dzięki... To bardzo miłe, że ci nie przeszkadzam. Lubię gadać. A ty bardzo fajnie słuchasz. No i rozmawiasz też całkiem miło. Bo miło nam się rozmawia, prawda? Ja coś powiem, ty coś powiesz. Śmiejemy się, dzielimy marzeniami, planami. Całkiem dobre odczucia przynosi ta rozmówka.
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Terminatorka miała rację. Cały klan nie jest przecież taki sam. Choćby taki Wicher, nie ma tu dwóch takich samych kotów! Ciekawe, jaki za to jest klan Rzeki. Może mają inne nastawienie? Przydałoby się kogoś z tego klanu spotkać. Tylko jak?
- Zgadzam się, choć jeśli jest tylko jeden miły kot to raczej mała szansa na spotkanie go - odpowiedział. Zaraz po tym usłyszał kolejną gadaninę Sikory. Słuchał uważnie, jednak ciężko było czasem nadążyć! Swoją drogą, to jego siostra, Irys też często tak dużo gada. Tyle, że jej czasem w ogóle nie da się zrozumieć, jeśli nie zwolni, a Sikorę Węgielek zrozumiał.
- Noo, ciesze się, że akurat ciebie tu spotkałem a nie jakiegoś Wichrowego kota, który byłby niemiły - odparł na to w jej stronę. Polubił Sikorę i czuł, że mógłby się z nią dogadać. Taka pozytywna, rozgadana kotka. Jeśli by spotkał jakiegoś gburowatego kota to byłoby zupełnie inaczej. Gorzej.
- Może pójdziemy wzdłuż Czarnego Ogona, potem do granicy z Cieniem i po wyjściu z lasu do obozu? - zaproponował patrol koło terenów. Raczej był pewien, że kotka się zgodzi, więc tylko powolnym krokiem ruszył do przodu, by zaraz odwrócić się i spojrzeć na kotkę uśmiechając się. Sam planował wybrać się taką nieco krótką trasą. A skoro jest okazja, to zawsze lepiej iść z kimś szczególnie, że pasowało mu towarzystwo Sikory..

//zt, chyba że jakoś zatrzymasz, dziękuję bardzo za sesję! :D
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka jeszcze nigdy nikogo z Klanu Rzeki nie spotkała, a bardzo, bardzo by chciała. Oni przecież pływali! Jak niezwykłe to musi być! Czy od zawsze umieją pływać? Pewnie nie, ale czy to wtedy matki uczą kocięta, czy może tego się uczy podczas terminatorskiego? Tyle pytań na które tylko rzeczniaki, albo ktoś kto jakiegoś rzeczniaka znała, mógł dać odpowiedź.
-Najwazniejsze, że taka szansa w ogóle jest. Nie ważne jak mała, dopóki istnieje to trzeba mocno wierzyć i za którymś razem w końcu się uda. - Właśnie zawsze trzeba być pozytywnej myśli, jak nie tym razem to uda się następnym, a jak nie następnym to jeszcze następnym i jeszcze następnym. Wystarczyło tylko się nie poddawać. Sikora znów uśmiechnęła się w odpowiedzi. Jej też było miło, Węgiel był spoko kocurem, mądrze gadał no i się nie lenił. Wszystko czego można chcieć od dobrego towarzysza.
-Jasne! Taki mini patrol, brzmi super! Wiesz niedaleko granicy z Klanem Cienia, tam w lesie jest taka sadzawka... - Kotka ruszyła żywym krokiem za czarnym terminatorem z radosnymi iskierkami w oczach opisując mu co wiedziała i co odkryła ciekawego w pobliżu cienistej granicy. Jednakże jak dalej brzmiała ich rozmowa tylko ptaki mogą wiedzieć.

//z.t Też dzięki ^^
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od kiedy wyszłam z ceremonii, nie obejrzałam się za siebie. Wlokłam się przed siebie, nie czując nawet siły, by podnosić wystarczająco wysoko łapy. Ogon zwisał mi smętnie, a nadpalone futro ocierało się o okoliczną trawę i krzewy, podczas, gdy ja nie zwracałam na to uwagi. Nie chciałam już tak dłużej. Nie miałam siły.
Nie wiedziałam nawet, dokąd się kieruję - szłam tam, gdzie tylko mnie łapy poniosły, choć nie robiły tego w zbyt szybkim tempie. Nie pomyślałam nawet o tym, jak głupio się zachowuję, nie pomyślałam o tym, że znowu wychodzę z obozu całkiem sama. Skoro i tak wszyscy uważali, że nie mówię im prawdy, skoro słowo gwałciciela było silniejsze, niż moje, nawet wtedy, gdy moje słowa potwierdzało kilku świadków, to... jakie właściwie znaczenie miało to, czy coś mnie pożre? Wiele kotów z całą pewnością poczuje się wtedy nieco lepiej...
Westchnęłam, spuszczając głowę nieco niżej i przekraczając linię drzew, nieszczególnie zwracając uwagę również i na to, że opuściłam otwartą przestrzeń. Nie zwróciłam nawet uwagi na szum wody docierający do mnie z odległości kilku lisich długości. W pewnym momencie po prostu ległam na ziemi pod kępą kilku paproci, licząc na to, że chociaż przez chwilę nie będą mnie otaczać inne koty. Cóż mi było z ich towarzystwa, skoro w rzeczywistości i tak byłam sama?

// Imbir
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zapach Gąski, który niósł wiatr z początku, był słabszy niż z początku zakładał. Oznaczało to bowiem, że kotka musiała wyjść zdecydowanie wcześniej od niego, a przecież nie miała wychodzić bez niego na Wichrowe tereny. Musiał ją jak najszybciej odnaleźć, bo jeszcze nie daj Gwiezdny Klanie, ta starwa dla wron ją zaatakuje i co? Okazałoby się, że nie dotrzymał danego jej słowa, a tego chciał uniknąć. Tak więc wielka radość ogarnęła go w środku, gdy zastał córkę Jodłowej Igły, samą, przy kępkach paproci. Cisza, jedynie szum płynącej wody rozbrzmiewał w uszach dwójki. Nie patrzyła w jego kierunku. Może trochę ryzykował, może nie, ale podszedł do złotej kocicy, powoli, spokojnie starając się jak najbardziej, swoim chodem nie zagłuszyć aurę spokoju, która to otaczała właśnie TO miejsce. Miał tylko nadzieję, ze tym nie przestraszy koteczki.
- Hej..czemu wszyłaś sama. Maltwiłem się o ciebie. - mruknął cichutko i przysiadł koło niej, patrząc na nią zmartwionym wzrokiem. Mogła mu chociaż powiedzieć, że wychodzi, czy coś. Ogon legł przy jednym z jego boków, a uszy miał cofnięte. Nadal przejmowała się Malinową Gwiazdą i jej decyzją?

//przepraszam gniot ;__;

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To wszystko nie miało sensu. Nikt z kotów, które były dla mnie ważne, z kotów, o których myślałam, że ja jestem ważna dla nich, nie chciał nawet poświęcić chwili i usiąść obok mnie na ceremonii. Moja siostra odzyskała ponownie Miętowy Pąk, którą mogła w dalszym ciągu pomiatać, miała swojego ukochanego partnera... ja zaś nie miałam nikogo. Rodzice woleli siedzieć z kimś innym, moje rodzeństwo, a zwłaszcza Wronia Łapa, któremu tak ufałam i na którego tak liczyłam postanowił usiąść gdzie indziej, Jasna Łapa znalazł sobie nową towarzyszkę, obok której przesiadywał... nawet Imbirowy Pył postanowił mnie zignorować.
Nie wiedziałam nawet, jak długo leżałam, martwo wpatrzona w przestrzeń, zanim usłyszałam cudzy głos. Nie chciałam już mieć towarzystwa, nie w tej chwili. Po cóż miałabym w nim przebywać? Chciałam być sama. Ten jeden raz od jakiegoś, dość długiego z resztą czasu, chciałam zostać sama. I odpocząć.
- Zostaw mnie - wymamrotałam. Może i miał dobre intencje, ale.... nie mogłam już. Nie chciałam.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cofnął uszy, słysząc słowa kotki. Jak to miał ją ot tak zostawić? I tak, pierwsza myśl, jaka przyszła mu do głowy, było to zostawienie córki Jodłowej Igły samej ze sobą. Już szykował się, żeby odpowiedzieć wraz z towarzysząca smętną miną na pysku, gdy w ostatniej chwili powstrzymał się, zamykając chwilowo imbirowe oczęta i marszcząc nieznacznie nos. Pierwszy raz słyszał, aby Gąska odmówiła jego towarzystwa. Czyżby zrobił coś, czego powinien żałować? Oh...gdyby wiedział, że chodziło jej o tę ceremonię i o to, że do niej nie podszedł...pewnie zrobiłby inaczej i teraz byłoby wszystko w porządku...ale zlocistofutra kotka również nie znała powodu, dla którego tak postąpił. Tupnął lekko łapą o ziemię, tak aby terminatorka leżąca po jednej z dwóch stron się wzdrygnęła. A zrobiła to na pewno, skoro tupanie ze strony Imbira było tak rzadkie, jak zejście Gwiezdnego na ziemie i obrona gwałciciela. Poruszył nerwowo końcówką ogona i poważniejąc, wreszcie rzekł.
- Nie, nie zostawię cię, dopóki mi nie wyjaśnisz, dlaczego chcesz abym sobie poszedł... Zrobiłem coś złego?.. Jesteś na mnie zła? - mruknął stanowczo. Co jak co, ale najpierw chciał poznać powody, dla którego koteczka chce go wypłoszyć. Jeśli nie będzie chciała mówić, cóż nie będzie nalegać, chociaż...kto wie? Odkąd usłyszał "Zostaw mnie", coraz bardziej przekonywał się, ze musiał zrobić coś, co nie spodobało się jego towarzyszce...tylko co było tym czymś? Miał nadzieję, że mimo wszystko mu odpowie.

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości