Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
No proszę - miałam wrażenie, że dzisiaj miałam wyjątkowe szczęście i bardzo mi to odpowiadało. Ponownie ujrzałam roślinę o złocistożółtych kwiatach i liściach, które przed chwilą zbierałam. Skoro Gwiezdni sami postanowili dać mi drugą szansę na zebranie tego medykamentu to zamierzałam z tej szansy skorzystać.
Podeszłam do rośliny, oglądając ją uważnie i rozglądając się za liśćmi, które byłyby odpowiednie do użytku. Miałam nadzieję, że ponownie zbiorę ich trochę więcej.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Terminatorka medyka wyrwała parę listków, ale tylko jeden nadawał się do użytku, reszta była chrupka i zeschnięta. Słaba ta szansa na zebranie więcej, co?
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Poczułam się upokorzona, zabuzowała we mnie złość. Szło mi przecież tak dobrze... NAPRAWDĘ DOBRZE. Lost jednak ponownie postanowił mnie poniżyć i pozwolić na zebranie jedynie jednego... jednego liścia. Czułam się, jak te parę księżyców temu, gdy udało mi się zebrać tylko liść ogórecznika. Wzięłam głębszy wdech, aby się uspokoić. Denerwowało mnie to ale naprawdę musiałam się uspokoić.
To tylko jedna roślina, poprzednio zebrałam pięć liści, razem z tym miałam sześć. Nie było powodu do złości, szło mi dobrze, dużo już zebrałam. Wzięłam więc ten jeden listek i ponownie ruszyłam na poszukiwania.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Tym razem żadnych roślin nie było. Był tylko wiatr, śnieg, trel skowronka… Właśnie, trel skowronka. Ptak siedział sobie na gałęzi drzewa, śpiewając i wystawiając się jak na tacy terminatorce, gdyby zechciała zapolować.
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Nie znalazłam żadnej rośliny jednak... ptaka. Skowronka, co śpiewał sobie na jednej z gałęzi. Nie potrafiłam nadal polować - ojciec dalej mnie tego nie nauczył, zapewne sądząc, że mi się to na razie nie przyda. Wzięłam wdech, decydując się na to, aby jednak spróbować.
Ugięłam łapy, starając się jak najciszej dotrzeć do drzewa, a następnie wspiąć się na drzewo od tyłu - nie chciałam, aby ptak mnie zauważył. Gdy byłam już na wysokości jego gałęzi, dosyć sprawnie wskoczyłam na nią, starając się dosięgnąć zwierzęcia swoimi pazurami i zabić, bądź zrzucić na ziemię.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Niestety, kotka nie wiedziała, że przy podchodzeniu ptaków należy się chować albo chociaż zastygać w bezruchu, więc skowronek ciągle śledził ją spojrzeniem. Nic nie dało podejście do drzewa od tyłu, bo ptak już znał jej zamiary. Trel ucichł, a skrzydlate zwierzę odleciało hen daleko. To by było na tyle.
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Warknęłam podenerwowana, gdy usłyszałam, jak ptak wzbija się w powietrze, a jego śpiew cichnie. Nie udała mi się ta próba, nie udało mi się upolować skowronka. Otrząsnęłam się, mrużąc kolorowe ślepia. Skoro nie to nie - polowanie nie było moim głównym celem. Miałam szukać ziół, których potrzebowaliśmy w składziku.
Ruszyłam więc na dalsze poszukiwania, rozglądając się uważnie, aby niczego nie przegapić.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Przestało być ciekawie. Trel ucichł, za to do uszu kotki dobiegło głośne krakanie. Głośne i niepokojące, zwłaszcza gdy nagle zaczęła lecieć do niej chmara czarnych ptaków. Czy terminatorka miała flashbacki? Co prawda to nie szczury, a gawrony, ale równie niebezpieczne w grupie.
Atak gawrona 1: krytyczny (150%) » [(16-14)]*1,5 = 3 Atak gawrona 2: nieudany (0%) Atak gawrona 3: nieudany (0%) Atak gawrona 4: krytyczny (150%) » [(19-11)]*1,5 = 12 Atak gawrona 5: nieudany (0%) Atak gawrona 6: słaby (50%) » [(22-17)]*0,5 = 2 Atak gawrona 7: udany (100%) » (19-11) = 8
Jeden gawron spróbował zadrapać kotkę szponami po karku, ale wyrwał jej stamtąd jedynie kępkę włosów. Kolejne dwa usiadły jej na grzbiecie i równocześnie próbowały ją dziobać, ale coś im nie wyszło. Następny gawron, który jako jedyny w grupie był biały, dotknięty prawdopodobnie albinizmem, skupił się na pysku kocicy i to dość konkretnie. Przejechał szponami wzdłuż jej prawego oka, przecinając jej powiekę i zostawiając długie zadrapanie. Jeden gawron póki co się nie pchał; a jeszcze dwa następne skupiły się na łapach kotki, w razie gdyby ta nie miała jeszcze mało po starciu ze szczurami. Jeden wyrwał jej włoski z lewej pięty, a drugi zadrapał jej nadgarstek.
Zawieja: S: 9 | Zr: 4(7) | Sz: 2(5) | Zm: 8 | HP: 65-3-12-2-8=40/65 | W: 44/45
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z karku
» rana 1. stopnia: rozcięcie wzdłuż prawego oka; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z lewej pięty
» rana 1. stopnia: lekkie zadrapanie na nadgarstku prawej łapy; krwawi (-1hp/tura)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Gdyby Orion dostawał bażanta za każdym razem, gdy wpadał na tę konkretną Cienistą terminatorkę atakowaną przez gang małych drapieżników to by miał dwa bażanty. Niby nie za dużo, ale troszkę dziwne, że wydarzyło się to już drugi raz.
Tak jak poprzednim razem, raczej niewiele robił sobie z granic oddzielających Cieniste podwórko od reszty świata i ruszył w stronę wesołego cyrku, chcąc złapać w zęby jedno ze skrzydeł białego gawrona urzędującego koło pyska terminatorki. I na oślep zdzielić pazurami jakiegokolwiek innego.
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśń nie wychodziła zbyt dużo z obozu ostatnimi czasami, skupiając się na przebywaniu ze swoimi kociętami, jednak czasami... Czasami drzewa szumiały i domagały się różnych rzeczy. Tego dnia domagały się rozmowy, więc Pieśń powierzyła kocięta opiece matkom, a sama wyszła i zaczęła chodzić po terenach, kłócąc się z szumem drzew, próbując rozumieć, próbując...
Aż w końcu coś dotarło do jej uszu a zapach dotarł do jej nosa. Zamrugała zdziwiona i przestała mówić do drzew. Gdy dotarło do niej co się dzieje rzuciła się biegiem i szybko dotarła do miejsca, gdzie jak się okazało dwa koty walczyły ze stadem gawronów. Rzuciła się z rozbiegu by skoczyć nad młodą terminatorką medyka i zrzucić z jej grzbietu gawrony, przy okazji chcąc jednego złapać w pysk, a drugiego walnąć na ślepo łapą lub czymkolwiek, byle terminatorka nie musiała się przejmować że coś jej siedzi na plecach.
Częściowo zarejestrowała, że kot który towarzyszył Zawiei pachniał obco, ale na razie były inne priorytety.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Na litość Gwiezdnych! Czy naprawdę nie mogło się obejść bez przynajmniej jednego szukania ziół, gdzie nie musiałabym potem leczyć siebie samej? Nie po to ich szukałam aby potem musieć wykorzystywać inne!
Syknęłam, gdy białe ptaszysko zadrapało mnie na pysku, a jeszcze inny zadrapał moją łapę. Ledwo czułam, że ponownie miałam powyrywane futro. Wyciągnęłam pazury, gotowa do walki, gdy... O Gwiezdni... To był znowu on.
Znowu wychudły wichrzak o bardzo ładnym, jednokolorowym ogonie. Na litość czy on zawsze musiał się wcinać? Skąd on się brał? Śledził mnie? Miał na moim punkcie obsesję?
- A ty skąd się tu... - mruknęłam jedynie, bo zaraz potem pojawiła się Śpiewająca Knieja. Cudownie. Ze wszystkich kotów akurat musiała mnie znaleźć zastępczyni... Już widziałam, jak będę musiała próbować tłumaczyć, co tu robił tej bohater od siedmiu boleści. Na razie jednak sama postanowiłam skupić się na walce.
Rzuciłam się w stronę jednego z gawronów, który zajmował się moimi łapami. Zamierzałam wbić mu kły w szyję. Jednocześnie zamachnęłam się jedną z łap, aby trafić drugiego z ptaków, który również znajdował się przy moich nogach. Nie celowałam nigdzie konkretnie - chciałam, aby się po prostu odczepił.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Zawiei (na gawrona 6): krytyczny (150%) » [(24-21)]*1,5 = 5 Atak Zawiei (na gawrona 7): udany (100%) » (15-12) = 3 Atak Oriona (na gawrona 4): słaby (50%) » [(32-22)]*0,5 = 5 Atak Oriona (na gawrona 5): udany (100%) » (26-9) = 17 Atak Pieśni (na gawrona 2): słaby (50%) » [(36-17)]*0,5 = 9 Atak Pieśni (na gawrona 3): udany (100%) » (25-11) = 14
Atak gawrona 1 (na Pieśń): słaby (50%) » [(21-15)]*0,5 = 3 Atak gawrona 2 (na Pieśń): krytyczny (50%) » [(16-14)]*1,5 = 3 Atak gawrona 3 (na Pieśń): udany (100%) » (23-16) = 7
Atak gawrona 4 (na Oriona): słaby (50%) » [(27-25)]*0,5 = 1 Atak gawrona 5 (na Oriona): udany (100%) = 1
Atak gawrona 6 (na Zawieję): udany (100%) » (17-16) = 1 Atak gawrona 7 (na Zawieję): udany (100%) » (16-15) = 1
Na szczęście – w samą porę nadeszła pomoc. Pierwszy ruch wykonał Wichrzak: ale zamiast złapać w zęby białe skrzydło, jedynie wyrwał jedno śnieżne piórko. Lepsze to niż nic, albowiem ptaszysko odfrunęło od okolic pyska terminatorki, teraz skupiając się na atakującym go kocurze. Albinos podleciał do orientala i zadrapał go na łuku brwiowym. Przy okazji kocur machnął też łapą i trafił w innego gawrona tak mocno, że ptak upadł i zwichnął skrzydło. Ostatkiem sił podskoczył do kocura i dziobnął go w prawą, przednią łapę. W międzyczasie przyszła medyczka skupiła się na stópkarzach. Nie zrobiła im zbyt wiele: jednego leciutko ugryzła, a drugiemu wyrwała czarne piórko, które zostało jej pod pazurem. Rozwścieczone ptaki nadal się nie odczepiły i wciąż dziobały ją w nóżki. Z trzema ostatnimi gawronami walczyła również zastępczyni. Sukcesywnie przeskoczyła swoją klanowiczkę, łapiąc jednocześnie siedzące dotychczas na jej grzbiecie ptaki. Jednego walnęła łapą, przez co wylądował kawałek dalej na ziemi i lekko obił sobie brzuszek, a drugiego złapała w zęby i zostawiła krwawiące ugryzienie na szyi. Gawrony nie próżnowały; szybko rzuciły się do kontrataku. Ten, którego odrzuciła, zadrapał jej czubek głowy. Ten, którego ugryzła, zostawił krwawiące zadrapanie na jej pysku. A na domiar złego to na niej skupił się ostatni z gawronów, na którego nie rzucił się żaden z kotów. Na szczęście nie zrobił kotce nic poważnego; jedynie wyrwał parę kłaczków z ogona.
Zawieja: S: 9 | Zr: 6(7) | Sz: 4(5) | Zm: 8 | HP: 40-1-1-1=37/65 | W: 44/45
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z karku
» rana 1. stopnia: rozcięcie wzdłuż prawego oka; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z lewej pięty
» rana 1. stopnia: lekkie zadrapanie na nadgarstku prawej łapy; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, lewej łapie
Orion: S: 13 | Zr: 21 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 80-1-1=78/80 | W: 70-4=66/70
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na łuku brwiowym
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
Pieśń: S: 15 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70-3-3-7=57/70 | W: 50-3=47/50
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: lekkie zadrapanie na czubku głowy
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z ogona
» rana 1. stopnia: długie, ukośne ślady po szponach ciągnące się od czoła do prawego policzka; krwawi [-1hp/tura)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
No proszę. Tym razem pomoc z głębin Cienistych terenów nie czekała aż terminatorka zemdleje, by zwinąć ją do lecznicy. Szkoda że nie zjawiła się tak z parę uderzeń serca wcześniej, nim oriental się wprosił na ich tereny. Wypluł białe piórko i rzucił ostrzegawcze spojrzenie ptaszysku, które zadrapało mu brew. Skoczył za albinosem, ponownie próbując chwycić go kłami za skrzydło i ściągnąc na ziemię. Gdy tylko wylądował, spróbował też kopnąć strącone wcześniej ptaszysko (czy też innego zbłąkanego koleżkę, tak długo jak trafi w jakieś piórka, będzie zadowolony).
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Durne ptaszyska dalej czepiały się moich nóg. Syknęłam wściekle, gdy ponownie zostałam dziobnięta przez czarne ptaki. Już nie wiedziałam, co było gorsze - szczury czy gawrony. Oba małe i silne tylko w grupie. Oczywiście, gdy są same to nawet nie zaatakują, ale gdy już są razem to robią się odważniejsze.
Zamachnęłam się łapą w stronę karku jednego z gawronów. Drugą kończyną starałam się natomiast uderzyć na oślep w drugiego z ptaków, który dalej nie dawał mi spokoju.
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśń zirytowana tymi atakami ptaszysk patrzyła na nie gniewnie. Kątem oka upewniła się, że wszyscy sobie radzą i rzuciła się do ataku. Skoczyła z zębami na ptaka, którego już zdążyła ugryźć w szyję, z nadzieją, że da radę go szybko dobić. Jednocześnie machnęła łapą w okolicy, z nadzieją, że trafi na któregoś z pozostałych atakujących ją ptaków. Chciała jak najszybciej pozbyć się problemu.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」