Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Zawiei (na gawrona 6): krytyczny (150%) » [(22-18)]*1,5 = 6 Atak Zawiei (na gawrona 7): słaby (50%) » [(19-10)]*0,5 = 4 Atak Oriona (na gawrona 4): krytyczny (150%) » [(26-16)]*1,5 = 15 Atak Oriona (na gawrona 5): udany (100%) » (25-9) = 16 Atak Pieśni (na gawrona 3): krytyczny (150%) » [(33-18)]*1,5 = 23 Atak Pieśni (na gawrona 2): nieudany (0%)
Atak gawrona 1 (na Pieśń): udany (100%) » (25-18)] = 7 Atak gawrona 2 (na Pieśń): słaby (50%) » [(17-16)]*1,5 = 1
Atak gawrona 6 (na Zawieję): udany (100%) » (18-15) = 3 Atak gawrona 7 (na Zawieję): krytyczny (150%) » [(19-17)]*1,5 = 3
Dobrze, więc od początku. Orion skoczył i złapał albinosa, ściągając go ze sobą i łamiąc mu kość promieniową skrzydła. Nie zabił go, ale ptak stracił przytomność. Przy okazji kopnął koleżkę z zwichniętym skrzydłem, co skutkowało jego szybkim zgonem. Co do Rwącej Łapy – średnio jej szło. Ptaki nadal skakały jej na swoich nóżkach wokół jej łap, dziobiąc ją tam. Jeśli przyszła medyczka nie będzie miała traumy, po tym jak najpierw uwzięły się na jej łapy szczury, a teraz gawrony, to jest czego gratulować. Udało jej się delikatnie zadrapać jednego ptaszora na karku, a drugiego równie lekko obić. W każdym razie, swoje stadko na głowie miała również Śpiewająca Knieja. Skoczyła na najbardziej rannego gawrona, zwiększając ranę i łatwo zabijając. Zamachnęła się też na oślep łapą, ale niestety nie trafiła żadnego z pozostałych gangusów, które latały wokół niej. Natomiast im udało się wyrządzić szkody; jeden wyrwał jej troszkę włosków z piersi, a drugi zadrapał jej plecki.
Zawieja: S: 9 | Zr: 6(7) | Sz: 4(5) | Zm: 8 | HP: 37-3-3-1-1=29/65 | W: 44/45
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z karku
» rana 1. stopnia: rozcięcie wzdłuż prawego oka; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z lewej pięty
» rana 1. stopnia: lekkie zadrapanie na nadgarstku prawej łapy; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, lewej łapie
» od następnej tury obniżone staty
» rana 0. stopnia: kolejne dziobnięcie na przedniej, lewej łapie
» rana 0. stopnia: kolejne dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
Orion: S: 13 | Zr: 21 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 78/80 | W: 66-4=62/70
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na łuku brwiowym
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
Pieśń: S: 15 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 57-7-1-1=48/70 | W: 47-4=43/50
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: lekkie zadrapanie na czubku głowy
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z ogona
» rana 1. stopnia: długie, ukośne ślady po szponach ciągnące się od czoła do prawego policzka; krwawi [-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaki z piersi
» rana 1. stopnia: zadrapanie idące wzdłuż grzbietu [-1hp/tura)
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśń wypluła martwego gawrona z pyska i od razu zamachnęła się łapą na tego, który zadrapał jej plecy. Miała nadzieje że zahaczy pazurami o jego skrzydło i ściągnie go na ziemię, jednocześnie trochę go przy tym turbując. Byłoby idealnie gdyby od razu go zabiła, ale raczej nie liczyła na to, że pójdzie jej aż tak dobrze. Tylną łapą za to próbowała na ślepo wycelować w tego jednego gawrona któremu nikt jeszcze nie zrobił żadnej krzywdy, z nadzieją, że chociaż trochę go to oszołomi.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Ptaszysko dalej oddychało, gdy ściągnął je na ziemię, ale się nie ruszało, więc sprawa jasna – można było je dobić później. Szczególnie, że w tym momencie nie atakowało go już żadne ptaszysko, a Cienista terminatorka radziła sobie z dwoma gawronami niewiele lepiej niż ostatnim razem podczas starcia z większą liczbą szczurów. Skoczył w ich stronę i wziął zamach pazurami na ptaszysko, które na oko wyglądało na sprawniejsze.
– Sio na bok nim się skończy jak ze szczurami. – syknął do kotki i jeśli grzecznie posłuchała to próbował jeszcze na oślep kopnąć drugie ptaszysko, by przypadkiem za nią nie poleciało.
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Co te zwierzęta miały z moimi nogami. Już drugi raz atakowało mnie stado drapieżników o już drugi raz skończę ze zranionymi nogami. Jak tak miało wyglądać każde moje zbieranie ziół, to wolałam już siedzieć w lecznicy i po prostu leczyć. Może Wzburzona Łapa albo... ugh... Huragan, byliby w stanie zebrać coś bez zadrapania. Na litość nawet w czymś tak banalnym byłam gorsza od mojej durnej siostry.
- Oh, nie wypominaj mi tego - mruknęłam, wywracając oczami. Jeszcze czego, żeby mi znowu rozkazywał. Co on sobie myślał! Przychodził z tym swoim ładnym, brązowym ogonem i myślał, że może mi od tak rozkazywać?
Zamachnęłam się sprawnie łapą w stronę jednego z kruków stópkarzy, aby uderzyć go moimi pazurami w kark. W międzyczasie zamachnęłam się drugą łapą, aby walnąć drugiego ptaszora i jednocześnie uważając, aby mój... wybawiciel przypadkiem nie oberwał.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Zawiei (na gawrona 6): udany = 4 Atak Zawiei (na gawrona 7): udany = 1 Atak Oriona (na gawrona 7): krytyczny = 23 Atak Pieśni (na gawrona 1): udany = 10 Atak Pieśni (na gawrona 2): słaby = 7
Atak gawrona 1 (na Pieśń): krytyczny = 1 Atak gawrona 2 (na Pieśń): nieudany
Atak gawrona 6 (na Oriona): udany = 1
Zastępczyni udało się przeorać pazurami brzuch latającego nad nią ptaka, który za to wyrwał jej wąsa; ale nic więcej. Przy okazji kopnęła też drugiego drapieżcę, ale bardzo lekko. Natomiast księżniczka i jej rycerz w lśniącej zbroi zajęli się pozostałą dwójką. Rwąca delikatnie zadrapała tego, który miał już troszkę śladów na karczku. Pacnęła też w głowę drugiego gangstera, a Orion dokończył dzieło, wyrywając skórę ptaka. Ataku na ślepo jednak nie wyprowadził, bo kotka wcale grzecznie nie posłuchała, więc ptaszysko to wykorzystało i wyrwało parę kłaków z ucha kocura.
Zawieja: S: 6(9) | Zr: 5(7) | Sz: 3(5) | Zm: 8 | HP: 27-1-1=25/65 | W: 44/45
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z karku
» rana 1. stopnia: rozcięcie wzdłuż prawego oka; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z lewej pięty
» rana 1. stopnia: lekkie zadrapanie na nadgarstku prawej łapy; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, lewej łapie
» od następnej tury obniżone staty
» rana 0. stopnia: kolejne dziobnięcie na przedniej, lewej łapie
» rana 0. stopnia: kolejne dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
Orion: S: 13 | Zr: 21 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 78-1=77/80 | W: 62-3=59/70
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na łuku brwiowym
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z ucha
Pieśń: S: 15 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 48-1-1-1=45/70 | W: 43-3=40/50
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: lekkie zadrapanie na czubku głowy
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z ogona
» rana 1. stopnia: długie, ukośne ślady po szponach ciągnące się od czoła do prawego policzka; krwawi [-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaki z piersi
» rana 1. stopnia: zadrapanie idące wzdłuż grzbietu [-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśń strzepnęła uchem słysząc jak dwójka kotów wymienia się słowami. Uśmiechnęła się lekko i rzuciła w przestrzeń:
- Czyli rozumiem, że to nie pierwsze wasze takie spotkanie?
Nie zamierzała jednak przestawać walczyć póki pozostałe gawrony nie padną. Skoczyła znowu na tego gawrona co nad nią latał z zębami, zamierzając zacisnąć je na jego szyi i go dobić. Jednocześnie łapą próbowała pacnąć tego drugiego, żeby przypadkiem nie zapomniał, że też ma paść martwy.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Tylko stwierdzam fakty. – wzruszył barkami po wypuszczeniu z pyska kawałka opierzonej skóry. Jak chciała kozaczyć to proszę bardzo, to nie on będzie musiał ją taszczyć po omdleniu, a koleżanka, która dalej użerała się ze swoimi ptaszyskami. Wtedy ostatni z żywych gawronów w tym kółeczku pociągnął go za ucho, więc oriental zmarszczył ceglasty nosek. Ptasi móżdżek, mógł uciekać, jego stado wykruszało w zawrotnym tempie, a on co? A on został, więc Orion zamachnął się na niego pazurami, chcąc dopilnować by został tu z nimi już na zawsze w takim razie.
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Machnęłam ogonem, gdy udało nam się dobić jednego z ptaków. Wcale nie szło nam tak koszmarnie i nie widziałam powodu, dla którego miałabym się zmyć w pola bitwy. Zdecydowałam się puścić uwagę nieznajomego mimo uszu, podobnie jak pytanie zastępczyni.
Nie wiedziałam już, co było lepsze - tłumaczyć się z tego wszystkiego czy zostać dobitą przez ptaszyska. Może już sama powinnam szykować sobie ziarenka maku?
Skoro wojownik postanowił się zająć ostatnim gawronem, ja dobiegłam do zastępczyni, atakując tego z ptaków, którego ona próbowała załatwić na ślepo. Zamierzałam walnąć go pazurami w kark.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Oriona (na gawrona 6): słaby = 7 Atak Pieśni (na gawrona 1): krytyczny = 23 Atak Pieśni (na gawrona 2): udany = 10
Kotka bez problemu doskoczyła do gawrona i rozorała mu gardło. Drugiego uderzyła w głowę, również pozostawiając po sobie krwawiącą ranę. Gdy Zawieja dobiegła, nie było już czego atakować. Azalii również nie poszło najgorzej, bo w końcu jakoś konkretnie zadrapał tego biednego ptaszka, którego ciągle głaskano po karku. Nie umarł, ale stracił przytomność, więc w sumie wychodzi na to samo, biorąc pod uwagę, że były tu przy nim trzy drapieżniki.
Zawieja: S: 6(9) | Zr: 5(7) | Sz: 3(5) | Zm: 8 | HP: 25-1-1=23/65 | W: 44/45
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z karku
» rana 1. stopnia: rozcięcie wzdłuż prawego oka; krwawi (-1hp/tura) - brak infekcji
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z lewej pięty
» rana 1. stopnia: lekkie zadrapanie na nadgarstku prawej łapy; krwawi (-1hp/tura) - brak infekcji
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, lewej łapie
» od następnej tury obniżone staty
» rana 0. stopnia: kolejne dziobnięcie na przedniej, lewej łapie
» rana 0. stopnia: kolejne dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
Orion: S: 13 | Zr: 21 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 78-1=77/80 | W: 59-3=56/70
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na łuku brwiowym
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na przedniej, prawej łapie
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z ucha
Pieśń: S: 15 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 45-1-1=43/70 | W: 40-2=38/50
» obniżone zr i sz ze względu na atakujące stado
» rana 0. stopnia: lekkie zadrapanie na czubku głowy
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z ogona
» rana 1. stopnia: długie, ukośne ślady po szponach ciągnące się od czoła do prawego policzka; krwawi [-1hp/tura) - infekcja » zmiana stopnia » rana 2. stopnia: długie, ukośne ślady po szponach ciągnące się od czoła do prawego policzka
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaki z piersi
» rana 1. stopnia: zadrapanie idące wzdłuż grzbietu [-1hp/tura) - brak infekcji
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśń odetchnęła z ulgą gdy ostatni z gawronów padł na ziemię. Rozejrzała się po okolicy i oceniła straty. Siedem ptaszysk oznaczało, że stos zwierzyny całkiem przyjemnie się powiększy, więc na to nie było co narzekać. Coś tam ją szczypało co prawda, szczególnie ta rana na pysku, ale grunt, że terminatorka medyka była cała.
Pieśń zaczęła zbierać gawrony na jeden stos, jednocześnie dobijając te dwa gawrony, które jeszcze nie były martwe. Patrzyła przy tym na obcego kocura, mrużąc oczy.
- Bardzo dziękujemy za pomoc - zaczęła ostrożnie - ale na przyszłość nie radzę przekraczać ponownie granic. Jak chcesz zabrać któregoś z ptaków na stos zwierzyny dla Klanu Wichru proszę bardzo, ale lepiej już idź, zanim zdecydujemy się wyciągnąć konsekwencje za przekraczanie granic.
Wskazała kocurowi brodę na martwe ptaki i czekała aż ten podejmie decyzje.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orion jakoś bardzo do dobijania omdlałego ptactwa się nie śpieszył, ani do pomagania dwóm kotkom przy dwóch ledwo żywych gawronach. Poświęcił ten czas na doprowadzenie swojej szaty do porządku i staranne ukrycie przerzedzonych przez ptactwo miejsc. Wreszcie oderwał się od pielęgnacji, gdy nieznajoma się do niego zwróciła. Nie odpowiedział jej od razu, najpierw ruszył po albinosa, skoro oferowała i gdy już nietypowa zdobycz leżała koło jego łap, spojrzał krótko na terminatorkę (jeszcze stała, to ci nowość), a następnie skupił się na szylkretce.
– Klan Wichru na pewno się ucieszy, dzięki. – zaczął, probując naśladować przy tym wypowiedź kotki. – Ale na przyszłość radziłbym lepiej pilnować terminatorów. To drugi raz jak ratuję tę samą kotkę. Tylko że poprzednio pomoc z waszej strony zjawiła się dopiero, gdy zemdlała. Więc jak zdecydujesz się wyciągać teraz konsekwencje za przekraczanie granic to weź pod uwagę, że ostatnio to by te szczury ją zjadły, gdyby nie ja. – posłał jej milutki uśmiech nim odwrócił łeb w stronę terminatorki. – Mam nadzieję, że już się więcej nie spotkamy w takich okolicznościach.
Chociaż to by był szczyt komedii, musiał przyznać. I może nawet wart paru wyrwanych kłaczków. Z pewnością wzbudzał więcej emocji niż ratowanie Wichrzaków przed puchaczem, ale to wciąż nie było to. I jeśli nikt nie miał nic ciekawego do powiedzenia, albo nie próbował zatrzymać go siłą to oriental chwycił swojego gawrona i ruszył w stronę Czarnego Ogona, by jego brzegiem wrócić powoli do swojej celi.
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Upokorzył mnie. Upokorzył przy zastępczyni mojego własnego klanu. Nie tłumaczyłam się nikomu z tego, co się stało - wiedział Wzburzona Łapa, bo to on mnie przyniósł do lecznicy... Ale ja sama nikomu innemu nie powiedziałam. Wolałam zapomnieć o tym żałosnym wyczynie - aby ponownie wypomniał mi go ten nieznajomy. Za kogo on się uważał? Pojawił się znikąd, udawał, że mnie ratuje - a oczywistym było, że nie potrzebowałam przecież pomocy - a teraz jeszcze ośmieszył przed Śpiewającą Knieją.
- Mhm. Ja też mam taką nadzieję - mruknęłam, po czym podeszłam bliżej kocura, oglądając uważnie jego rany - Powinny się zagoić do ośmiu wschodów słońca, ale gdybyś chciał abym coś z tym zrobiła, to przyjdź na granicę i poprosić patrol o kontakt z Rwącą Łapą. - dodałam, przygryzając wargi i zjeżdżając nieznajomego wzrokiem. Potem już go puściłam. Niech idzie do Wichru. I niech mnie więcej nie upokarza.
Obejrzałam się na zastępczynię, dosyć sprawnie zauważając, że również została ranna. Podeszłam bliżej niej i w oczy od razu rzuciło mi się zakażenie na ranie na jej policzku.
- Niech Astrowy Płatek i Zamarznięty Nos wezmą gawrony na stos, powinni się gdzieś tutaj kręcić. W jedną z Twoich ran wdała się infekcja więc nie ma co zwlekać z leczeniem - mruknęłam w stronę kocicy. Następnie sama zabrałam zioła, które udało mi się zebrać i - jeśli nikt nie miał nic do dodania - ruszyłam w stronę obozu, a tam prosto do lecznicy.
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśń patrzyła z pewnym niedowierzaniem na kocura z Klanu Wichru. Co za paskudny tupet, nie dość, że przekroczył granice to jeszcze tak się zwracał do zastępczyni. Mimo to Pieśń nie powiedziała do niego więcej ani słowa, bo co by to dało? Jeśli miałaby wyciągać z tego konsekwencje musiałaby zwrócić się do kogoś wyżej, a nie wiedziała tak naprawdę jak wygląda sprawa z Lawendową Gwiazdą...
Kocur sobie poszedł a Pieśń zwołała Astrowy Płatek i Zmarznięty Nos i zrugała ich za to, że nie pilnowali młodej medyczki dostatecznie. Nie podobała jej się ta sytuacja wcale i miała nadzieje, że znajdzie się jakiś sposób, by temu zaradzić.
Zabrała razem z wojownikami zabite gawrony i ruszyła prosto do obozu, by udać się do lecznicy.
//zt
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Rudy tygrysio pręgowany kocurek z bielą idącą od noska (między oczami) rozciągając się na pyszczek i policzki, ciągnąc się przez pierś i brzuszek. Pyszczek rudzielca jest dość owalny i drobny. Jego uszy są za to większe i trójkątne. Biel występuje także na łapkach tworząc skarpetki. Na przednich łapach sięga trochę powyżej palców. Na tylnych natomiast sięga kostek. Jego oczy są bursztynowe i owalne, aczkolwiek lekko skośne.Futerko Rudzika jest długie, a kocurek zbudowany jest dość lekko. Ma długie łapki i jest szczupły, przy czym elegancki. Posiada długi, puchaty ogon, który swoim wyglądem przypomina ten u wiewiórki. Rudzik ma dość drobną posturę, wydaje się delikatny i niepozorny. Co mu odpowiada, bo nie jest kotem, który szuka konfliktów. Jego wąsy są długie, czasem wydają się lekko zawinięte w dół przy końcu. Jeżeli chodzi o futerko kocurka, to jest ono miękkie i puchate. Kocurek bardzo starannie dba o higienę i stara się prezentować względnie dobrze.
Sposób w jaki Rudzik patrzył na świat diametralnie się zmienił. Nie przejmuje się teraz kompletnie naukami ojca, czy też kogokolwiek. Pamięta co nieco interakcje z nimi, ale jego punkt widzenia zmienił się. Nie ma ambicji jeżeli chodzi o zostanie jakimś super dobrym wojownikiem, jeżeli kiedykolwiek mu się to uda. Swoją prezentacja też się nie przejmuje. Jednakże jego przeżycia sprawiły, że ma problemy z zaufaniem. W końcu w pewnym momencie zaufał swoim porywaczom, których wtedy uważał za wybawców, a ci znudzili się nim i wyrzucili go w lesie. Fakt, wrócił do domu, ale nie może powstrzymać się od zastanawiania się, czy to on przypadkiem nie był problemem. Rudzik stara się unikać konfrontacji, niekiedy pozwalając po sobie deptać innym. Boi się odrzucenia i ma coś w postaci lęku separacyjnego jeżeli zwiąże się z kimś emocjonalnie. Boi się podejmować ryzyko, gdyż nie chce popełniać błędów. Rudzik mimo wszystko stara się być dość pogodnym kotem. Lubi żartować i stara się być dumny z tego co robi. Nie zawsze się mu to jednak udaje. Każdą porażkę bierze do siebie. Dąży do szczęścia, a nie do wielkich osiągnięć. Jest troskliwy i opiekuńczy. Bywa temperamentny i najczęściej kieruje się emocjami.
Rudzik omal nie wpadł do strumyka, kiedy wchodząc na tereny Klanu Cienia potknął się o wystający kamyk. Skończyło się to ,na szczęście dla kocurka, tylko stresem bo zdążył zatrzymać się w porę. Wystraszył się jednak, więc usiadł i polizał się kilka razy po piersi z zakłopotaniem. Wiedział, że znajduje się na terytorium rodzinnego klanu, ponieważ kojarzył unoszący się przy granicy zapach ze swoim dzieciństwem. Kocurek poruszył ogonem, rozglądając się z zainteresowaniem. Co powinien teraz zrobić? Poszukać kogoś, czy poczekać aż oni sami go znajdą? Spojrzał na siebie krytycznym spojrzeniem. Wyglądał co najmniej źle. Jeżeli jest szansa na to, że spotka się z rodziną nie może przecież wyglądać w ten sposób. Jego ojciec by mu nie darował. Rudzielec zaczął układać swoje futerko, starając się wyglądać w miarę przyzwoicie. W końcu wypadałoby nie dać pierwszego od czasu jego zniknięcia wrażenia, że wylazło się z kanalizacji. Oczywiście gdyby rudzielec wiedział, czym owa kanalizacja jest, pomyślałby w ten sposób.
//piez
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Orli Szpon nie darowałby mu jak psu z gardła wyjętego wyglądu, Psie Serce zaś - opuszczenia Klanu. Rudzielec mógł więc liczyć na dwa nieprzychylne spojrzenia, jeśliby mu przyszedł do głowy szalony pomysł o powrocie w rodzime strony. Zjawienie się więc na cienistych terenach było sytuacją podbramkową. Masz ci los! Biedny Rudzik. Cóż on na siebie ściągnął.
Podobnie (nie)fortunnym zrządzeniem losu było to, iż bury wojownik wybrał się właśnie na patrol, uważny przegląd granic. Jak na kota o przenikliwym umyśle i wzroku godnym sokoła, nie umknął jego uwadze intruz, kręcący się na terytorium. Obcy, niemile widziany. Niepożądany, a w tych rejonach - już w szczególności. Reakcja była natychmiastowa. Zdecydowanie ruszył w stronę nieznanego kocura i ostrym, poważnym głosem przemówił:
- Znajdujesz się na terytorium Klanu Cienia. Radziłbym jak najszybciej je opuścić. Dobrowolnie. Chyba że potrzebujesz w tym pomocy... lepiej dla ciebie, by tak nie było. Samotniczy nędzarze nie są tu mile widziani.
Nic nie było mu równie bliskie, co Klan. Broniłby go zawsze, nawet za wysoką cenę własnego życia. Był wierny. I na (nie)szczęście drugiego wymagał tego od innych. Choć pręgus wydawał mu się dziwnie znajomy, wyparł prędko tę myśl. I może stało się to na korzyść młodziaka. Ich spotkanie po czasie mogłoby... zakończyć się na wiele, mniej lub bardziej miłych sposobów. Psie Serce nie należał do nadmiernie wyrozumiałych i dobrotliwych kotów, sprawy zaś komplikowały się, gdy w grę wchodził Kodeks Wojownika. Najwyższa wartość w życiu syna przywódcy. Nie tolerował odstępstw od jego reguł, wprost nim gardził.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA