Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Krogulec tym razem udała się na samotny patrol, by móc na spokojnie sobie przewietrzyć głowę. Nie potrwał on długo w pojedynkę, bo już przy Szumiącym Lesie dostrzegła terminatorkę Chrząszczowego Brzucha, która wpatrywała się w dwa ptaki na gałęzi. Zastępczyni przybrała lekko drapieżny uśmiech na pysk, gdy podchodziła bezceremonialnie do córki Modliszkowego Zagajnika, lekko patrząc na nią z góry. Przybłęda uczy półkrwi mieszańca. Z tego nie mogło wyjść nic dobrego. Głupio zamyśliła się, wystawiając na atak drapieżników, czego córa Traszkowego Grzbietu nie zamierzała wykorzystywać. Przynajmniej na chwilę obecną, jakby miała powtórną okazję, pewno by urządziła sobie małe... Polowanie.
- Cześć. Chcesz się nauczyć wspinać na drzewa, żeby móc złapać siedzące na nich ptaki lub wiewiórki? - zagadała, podchodząc do układającej się w paprociach kocicy, mrużąc przy tym oczy wpatrzone w pysk szylkretki. Starała się odłożyć jak na razie swoje uprzedzenia na bok, bo w końcu kotka była terminatorką Klanu Cienia. O takich musiała zadbać. Szczególnie że jej mistrz nie był jakoś zaangażowany w życie klanu.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Usłyszany przy niej głos jakiegoś kota, który właśnie trafił do jej uszu nie napoił jej radością. Leniwie uniosła łeb i wyjrzała znad kępy paproci, zauważając przy tym jedną z ostatnich osobistości jakie chciałaby zobaczyć. Choć kto wie? Może poznanie Zastępczyni tego niby-klanu, miejsca, od którego samotna tułaczka jest lepsza, a kolejne koty wystawiłyby po kolei każdego jednego członka klanu, będzie nie najgorszym pomysłem? Chociaż zadziwiło ją to z lekka, gdyż nie pomyślałaby, że tak potencjalnie wysoko postawiona osobistość odezwie się swoim kosztownym głosem do takiego bękarta jak młoda Modliszka, która swoją drogą nie przypominała jej w ani jednym calu. - Witaj. - Zaczęła w końcu, nie spiesząc się zbytnio z resztą odpowiedzi. Najpierw przeleciała wzrokiem po całej Krogulec, a dopiero potem kontynuowała, wlepiając się w jej ślepia. - Przecież wspinanie każdy ma w genach. To idiotyczne, że niektórzy tego nie potrafią. - Jej głos był iście bez wyrazu i jedynie oczy dawały znać, że kotka nie odczuwa jakiś większych emocji przy starszej kocicy.
//Jakby ci coś nie pasowało w treści to zedytowałam, bo mi się przypomniało, że przecież Cis ma inny stosunek do wspinania niż wcześniej napisałam XD
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Zastępczyni wolała unikać kontaktu ze wszystkimi nieczysto krwistymi członkami klanu, nie chcąc, by jej niechęć do nich wyszła na jaw. To, co zostało zakorzenione od samego dzieciństwa, trudno było wyplenić już podczas dorosłego życia. Ponadto, szylkretowa kocica raczej nie chciała się zmieniać. Było jej na łapę, że może bez zbędnych konsekwencji wycierać pyski byłych samotników lub kotów spłodzonych ze związku z samotnikiem o glebę. Przykładami tu byli Szyszkowa Łapa, który ostatnio nie zjawia się na treningach oraz Brzozowa Łapa, która nie potrafi ogarnąć prostych zasad polowania. Żałosne.
- Niby ta, ale niektórzy wchodzą i potem nie mogą zejść. To jest dopiero idiotyczne - powiedziała, lekko prychając pod nosem. Cisowa Łapa nie wydawała się skora do rozmowy, to jednak Krogulec nie zrażało. Koty są różne, szczególnie w cieniu, który był dość specyficznym klanem. Nie to, żeby znała wiele osobników spoza niego.
- Jak idzie trening z Chrząszczowym Brzuchem? - zadała pytanie, wychodząc z założenia, że terminatorzy danego mistrza są najlepszym źródłem wiedzy. Sam fakt, że srebrzysty wojownik sobie raczej nie radził z doprowadzeniem treningu Lisiej Łapy, stawiał go w niekorzystnym świetle. Pytanie, co powie córka Modliszkowego Zagajnika.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
- Cóż... Ze mną nie ma tego problemu, Krogulczy Szponie. - Mruknęła bez wyrazu, dając jej znać, że ta potrafi się wspinać i nie musi się bać, że zad Cisowej zawiśnie na pniu, a potem nie poczyni żadnego kroku, bo nie da rady zejść z drzewa. Wchodziła już na drzewa, znacznie wyższe niż mogliby przypuszczać - miała nawet imię od drzewa. To wszystko się łączyło.
Na wspomnienie jej wuja Cisowej na pysk przyszło zirytowanie. Czy każdy, naprawdę każdy (nawet jeśli była to Zastępczyni) musiał rozpoczynać temat o tej łajzie i niedouczonej wroniej karmie? Szylkretka wyszła z zarośli i dość ciężko stąpając, przysiadła po chwili przed szylkretką o innych barwach. - Prześwietnie. Dlatego jestem tutaj, a nie na treningu. - Burknęła do niej i choć kiedyś byłby to jej podstawowy, a może nawet naprawdę lekki tekst, to teraz poczuła lekkie sumienie i chciała coś dopowiedzieć. Co za problemy ją spotkały. Lepiej żyło jej się bez odpalonego sumienia, co łatwo szło zauważyć. - Nie przykłada się. Przychodzi rzadko, ma gdzieś moje problemy, nie stara się jakoś bardzo. Oczywiście mówi co ma - Kodeks, granice i takie inne dyrdymały, ale jednak stoję dość w miejscu. Polować nauczyła mnie Jasna Kropla, bo zanim on zdołałby w ogóle przejść do tego tematu to kolejne dwa mioty byłyby już Wojownikami. - Krótko opisała trening z wujem i choć był to ostry obraz, to nie odbiegał aż tak bardzo.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Na odpowiedź Cisowej Łapy zdecydowała się jedynie wzruszyć ramionami. Skoro nie ma problemu, to nie ma problemu. Niektóre koty korzystają od samego początku z darów obozu w środku lasu i już od dzieciństwa uczą się wspinaczki, być może kocica należała do tej grupy kotów. Na wzmiankę o polowaniu, poruszyła wibrysami w rozbawieniu, wypuszczając głośniej powietrze przez nos. Idealne podsumowanie Chrząszczowego Brzucha. Widocznie nie był on zbyt dobrym wojownikiem i trzeba było mu przydzielać jednostki o słabszym charakterze i mniejszej widoczności w klanie, aby zarówno on, jak i ta druga osoba, mogła się rozwijać. Dogadaliby się w sumie z Wydrą, bo ona też nie jest zbyt często widoczna w klanie, nawet po powrocie. Gdyby można było wymieniać swoich terminatorów...
- Mhm, zrobię coś z tym. A jak ci się współpracowało z Jasną Kroplą? - zadała pytanie, przekrzywiając przy tym łeb. Zastanawiała się, czy jedna z młodszych wojowniczek by się sprawdziła przy treningu córki Modliszkowego Zagajnika, bo skoro nauczyła ją polowania, to mogłoby oznaczać, że nauczy ją również innych potrzebnych umiejętności. I zrobiła to dwa razy szybciej, niż srebrzysty kocur by pewno przerobił znaczenie Gwiezdnych w życiu kota.
- Chcesz przerobić coś jeszcze poza swoim treningiem? Walkę może? - zapytała po raz kolejny, zaciekawiona, czy szylkretka w ogóle przejawia jakieś ambicje, by rozwijać się poza treningami. W czasach, gdy Wężowa Gwiazda rządził i Krogulec była młodą wojowniczką, ciężko było o dobrych mistrzów, którzy by szybko poprowadzili danego osobnika do rangi, jak był ambitny i pracowity. Teraz też się tacy zdarzali.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Mhm, zrobię coś z tym. Oh, było to coś, czego Cisowa pragnęła usłyszeć. Potrzebowała tego. Czy właśnie podkopała swojego Mistrza? Oj tak. Czy było jej z tym źle? Jeszcze aż tak depresyjny okres czasu nie pokręcił jej w głowie, żeby się użalała nad tępakami. Ot, kot, który się nie nadaje i tyle. Czy to członek rodziny czy nie - wszystko jedno. Natomiast na pytanie o Jasną Kroplę od razu złagodniała. - Kropla to moja jedyna przyjaciółka. Tylko przy niej mogę się otworzyć i liczyć na pomoc. - No, jest jeszcze Płonący Las, ale on nie pomaga a jedynie słucha. I też się żali. To co innego. - Nie zostawiła mnie gdy... dość mocno... byłam na skraju. - Mruknęła, przyznając się do tego Zastępczyni klanu. Gdyby to był ktoś inny to może by to zachowała, ale jeśli to mogło coś zmienić w życiu Cisowej Łapy to jak najbardziej mogła się tym podzielić. - Tylko ona wywołuje lekki uśmiech na moim pysku, tylko przy niej czuję się dobrze i spokojnie. Jest mi jedynym bliskim kotem, Krogulczy Szponie. Więc jak pewnie wywnioskujesz, odpowiedź to - bardzo dobrze. - Odmruknęła, cały ten czas patrząc w oczy starszej kocicy, nie ukazując przy tym żadnej emocji na pysku. Choć w środku na słowa o Kropelce było jej dość miło, to na zewnątrz nie wylewała zbyt wiele emocji. Starała się do tego powrócić. W końcu co z niej będzie, jeśli nagle cały klan będzie widzieć ją z uczuciami wypisanymi na pysku? Jedni to wykorzystają, drudzy skomentują. Ohydny klan, odrażające miejsce.
Oferta zastępczyni spodobała się Cisowej Łapie. W końcu będzie mogła legalniej wychodzić poza obóz klanu, nie martwiąc się o to, że nagle ktoś stanie jej nad głową i nakaże powrót. Na przykład Topniejący Lód, który już kiedyś uznał się za wielkiego pana. Walka przy wspinaczce była dużo ciekawszą propozycją, a wizja uczenia się jej przy boku Krogulec zamiast Chrząszcza była kusząca. - Walka - jasne. Przyda się dowiedzieć się w końcu co nieco na ten temat. - Odpowiedziała, kierując swoje uszy bardziej w stronę kocicy i nasłuchiwała jak ta przejdzie do opisu.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
- Chciałabyś, by została twoim mistrzem? - zadała pytanie wprost, gdy dowiedziała się wszystkiego, co potrzebowała. Chrząszcz widocznie nie nadawał się do niektórych kotów, a z Cis to się zdecydowanie nie dogadał, dlatego prawdopodobnie nie będzie problemów ze zmianą. W końcu, kto nie chciałby mieć potężnego klanu z wieloma silnymi wojownikami, którzy trenują młode pokolenie na kolejnych wspaniałych, oddanych klanu członków. Jasna Kropla raczej nie miała zbyt dużo podopiecznych, Krogulec zastanawiała się, czy nie przygarnąć Cis pod swoje skrzydła, jednak doszła do wniosków, że znacznie lepiej będzie, jak to młodsza wojowniczka się zajmie swoją przyjaciółką. Jedynie miała nadzieję, że ich zażyłość nie przeszkodzi im w treningu.
- Walka polega na instynkcie i wyćwiczonych przez praktykę ruchach. Musisz myśleć szybko i równie szybko reagować. Czułymi punktami, w jakie należy celowac, są oczy, szyja i brzuch, podczas walki można też wykorzystać teren czy oślepić przeciwnika, rzucając w jego oczy piach czy cokolwiek - powiedziała, po czym zapadła prawdopodobnie między nimi chwila ciszy. Terminatorka nie miała zbyt dużo czasu do namysłu, bo już po chwili ciężka łapa zastępczyni klanu Cienia leciała w kierunku pyska drobniejszej szylkretki. Córka Traszkowego Grzbietu pazury miała schowane, ale nie oznaczało to, że nie będzie boleć cios wymierzony w lewy policzek kotki. Walka nie zawsze była sprawiedliwa, często było tak, że trafia się na silniejszego przeciwnika. Rzadko kiedy terminator, który przez księżyce nic nie robił na treningu i jedynie chodził, ewentualnie biegał, był silniejszy od tego, co mogło się czaić w lesie, dlatego też była to naturalna sytuacja. I być może zmobilizuje Cisową Łapę do pracy nad sobą.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Tego pytania właśnie potrzebowała. Bo czy ktoś, kto nie potrafi uczyć ani się do tego nie przykłada, a do tego jego obecność to ból i zgrzytanie zębów, jest odpowiednim kandydatem na czyjegokolwiek Mistrza? Liczyła na początku na jakąś więź ze swoim mentorem, ale jak widać z tego. Jedyne co ich łączyło to więzy rodzinne, ale tak jak w przypadku innych kotów - Cis tak naprawdę nie łączyło to z innymi kotami. Nadal była oddaloną od innych drobną kotką, która w żaden sposób nie starała się usilnie stać od nich z daleka, a już po prostu miała tak w naturze. Choć i tak nadal wraz z obietnicą złożoną Kropelce, próbowała rozmawiać z innymi, poznawać ich oraz dawać szansę na jakąś relację. - Jeżeli to możliwe to tak. Jak najszybciej. - Skinęła jej głową, wyraźnie po pomarańczowych oczach zadowolona.
Siedząc spokojnie przed nową, chwilową nauczycielką słuchała jej słów. Wymieniła w sumie dość logiczne zasady, których Cisowa domyślała się i bez jej krótkiego opisu. Ten jednak był dość ważny, by mogła żyć w okresie terminatorskim w pewności, że nie wymyśliła czegoś bezsensownego i niepotrzebnego. Jakże jednak młoda Modliszka rozwarła szeroko oczy, kiedy zauważyła lecącą w jej stronę łapę większej kocicy. Co za brak sprawiedliwości. Idealny przykład, Krogulczyco.
I rozpoczęło się. Jak widać Zastępczyni woli czystą praktykę nad oklepaną teorię. Jednak czy walka tak małej i naprawdę drobnej kotki przeciwko większemu ciału ma szansę na jakiekolwiek powodzenie? Marne szanse. Mimo wszystko od rozpoczęcia ruchu łapy, Cisowa zdążyła wykonać swój własny krok, czyli oczywiście po prostu odskok w prawo od miejsca, do którego leciała kończyna przeciwniczki. Idąc tym tropem, Cisowa Łapa postarała się uniknąć ataku Krogulczego Szponu.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Przytaknęła głową, odpowiadając jedynie, że porozmawia o tym z Płomykówkową Gwiazdą w trybie pilnym. No i dodatkowo miała sporo nowych informacje na temat Chrząszczowego Brzucha, który widocznie nie wywiązywał się ze swoich obowiązków. To były bardzo interesujące wiadomości, które na pewno zainteresują przywódczynię i Krogulec była w sumie ciekawa, co z nimi zrobi. Zasady walki były proste i logiczne, bo większość z nich była kierowana instynktem, ale zastępczyni musiała przez to przebrnąć. Żeby nie było, że nie uczy teorii czy coś.
- Dobry refleks - powiedziała, gdy szylkretowa kotka umknęła spod jej łapy, która jedynie przecięła powietrze. Życie nigdy nie było sprawiedliwe, o czym terminatorka zdołała się już raczej przekonać, sądząc po tym, jak oceniała swojego mistrza. Jako że zastępczyni zmniejszyła odległość od swojej przeciwniczki, zdecydowała się jeszcze bardziej się przybliżyć, by uderzyć barkiem w jej klatkę piersiową, niejako ją taranując. Zastanawiała się, co Cisowa Lapa zrobi w sytuacji, gdzie atakuje ją dużo potężniejszy przeciwnik, który stara się zdeptać ją swoimi wielkimi łapami. Czy i tym razem wykaże się szybką reakcją, czy po prostu jej niewyćwiczone ciało ulegnie naporom szylkretowej kocicy.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Zdążyła się też przekonać o tym, że nie było sprawiedliwe po tym, że urodziła się bez ojca, który poza tym w przeszłości był jakąś ścierą bez przynależności do Klanu, za co teraz jest odtrącana. Bardzo sprawiedliwe to życie.
To, że Krogulczyca przybliżyła się do koteczki - nie umknęło również jej. Dlatego właśnie ona natomiast chciała tą odległość ograniczyć, najpierw cofając się dwa kroki by zaraz z tych dwóch kroków w tył odskoczyć w bok. Nie mogła być w takim zasięgu wielkich łap i ogólnie ciała Zastępczyni.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Atak Krogulczego Szponu: słaby (50%)
Unik Cisowej Łapy: udany (100%)
Ostateczny atak Krogulczego Szponu: 50%-100%=-50% -> nieudany
Szylkretowa kocica próbowała staranować młodszą kotkę swoim ciałem, jednak ta prędko uskoczyła w bok, skutecznie oddając się od atletycznego ciała zastępczyni. Na razie udawało jej się unikać większości ataków szylkretowej kocicy, jednak czy taki stan potrwa długo?
Córka Traszkowego Grzbietu nie poczuła swoim barkiem uderzenia, dlatego też po chwilowej próbie taranowania, przeniosła ciężar ciała w kierunku lotu i zatrzymała się, trzymając się na ugiętych łapach i głowie położonej nisko przy klatce piersiowej. Jednak to nie był koniec tej rudny, oj nie. Zdecydowała się ponownie zmniejszyć odległość między nimi, odsłaniając zęby i próbując nimi wgryźć się w gardło potomka Modliszkowego Zagajnika. Nie chciała jej zabić, oj nie, chciała jedynie bardziej postraszyć, by szylkretowa kocica mocniej się starała. Tak, jak w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Koteczka nie mogła ciągle uciekać - trafny fakt. Dlatego też po tym jak już udało jej się, kto wie czy szczęściem czy jakimiś umiejętnościami, odskoczyć od Krogulczycy, chciała tym razem wcale nie uciekać a również zaatakować jakoś większą i starszą kocicę. Chciała wybić się tak, by Krogulec nie zdołała złapać jej za gardło, a Cis spadłaby wtedy na jej głowę, tylnymi łapami raniąc jej pysk.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Mistrz: Mknąca Zawierucha i Oszroniony Szczyt (lmao) Płeć: kotka Matka: Łasicze Futerko Ojciec: Jastrzębi Krzyk Partner: Lwica
Ani trochę nie przypomina leśnego kota; wyróżnia się na tle pręgowanych burków. Po pierwsze i najważniejsze: jest idealną kopią Lwicy. Bliźniaczki są do siebie podobne do tego stopnia, że nawet własna matka nie jest w stanie ich odróżnić. Tygrysicę okrywa krótkie kremowe futerko przybierające czarną barwę na ogonie, łapach, mordce oraz uszach, które dodatkowo upstrzone są jaśniejszymi plamkami, lecz to nie koniec. Jej umaszczenie obejmuje także biel znajdującą się na przedniej prawej łapie (na zewnętrznym palcu), na tylnej lewej, gdzie białe są wszystkie palce prócz wewnętrznego oraz niewielką łatkę na piersi. Grzbiet oraz zad są ciemniejsze od reszty ciała. Podobnie jak siostra Tygrysica jest mała i drobna, natomiast jej oczy mają przejrzystą błękitną barwę.
Tygrysica od zawsze jest rozsądniejsza od Lwicy. W ich parze to zdecydowanie ona jest rozumem, głosem rozsądku i mózgiem całej operacji. Koteczka myśli taktycznie, lubi planować i wymyślać plan A, B, C, a w razie niewypału powyższych także D, E i F. Podobnie jak siostra jest rozrabiaką szukającą wrażeń, lecz z odpowiednią szczyptą inteligencji oraz racjonalnego spojrzenia na świat. Tygrysica jest łatwa do sprowokowania, gdyż nie ma za grama cierpliwości. Szybko się obraża, z trudnością wybacza. Jest typem zołzy i złośnicy, aczkolwiek okazuje to w oryginalny sposób: spuszcza Lwicę za smyczy, pozwalając jej na wykonywanie swoich niewybrednych żarcików, a nawet jej w tym pomagając.
Nie miała bladego pojęcia gdzie idzie. Na początku postanowiła zamienić się z siostrą treningami, ot dla hecy, ale Oszroniony Szczyt nie był doskonałym mentorem. Mknącego nie znała, to był teren Lwicy, z którą zamieniła się miejscem na pierwszy dzień. Kolejnego dnia znów zamienią się mentorami i później same zdecydują z kim chcą trenować. Jeśli nikt ich nie zdemaskuje zabawa będzie przednia.
Tygrysica w ogóle nie znała terytorium klanu cienia, Lwica też nie była lepsza, dlatego postanowia wyciągnąć za uszko brata. Był miękką kluską i nie powinien się stawiać, a może jej coś pokaże.
- Jak ci idzie z naszą siostrą? Pewnie jest spoko, co? Z rodziną zawsze weselej. A my dwie trafiłyśmy na poważnych sztywniaków, ech - syknęła z niezadowoleniem machając na boki chudym ogonem. Szła z nisko opuszczonym łbem i obserwowała otoczenie. Po raz pierwszy opuściła obóz i szczerze to nie wiedziała czego się spodziewać. Zostawianie Lwicy samej na tym padole to głupi pomysł, siostra sobie nie poradzi. Cała jej moc w posiadaniu idealnej kopii zniknie! W razie czego zasłoni się bratem i ucieknie, jak na jędze przystało.
Wyrósł na ponadprzeciętnie dużego i przystojnego kocura o postawnej sylwetce, szerokich barkach oraz czaszce, a jego z reguły dostojny wyraz pyska bardzo pasuje do charakteru, nawet jeśli od czasu do czasu pojawi się na nim grymas. Jego długie futro o szarobiałej bazie jest ubrudzone na pysku, łapach oraz ogonie nieco wyblakłym odcieniem błękitu, który na podbródku, czole (pod postacią kreski, ciągnącej się między oczami) oraz palcach wszystkich stóp zakryty jest śnieżną bielą, pojawiającą się również na gardle, piersi, a także brzuchu kocura, lecz w tych rejonach jest niemalże niewidoczna. Stąpa pewnie, w powolnym i nieśpiesznym rytmie, łypiąc na wszystko i wszystkich w spokojny oraz stonowany sposób spojrzeniem swoich turkusowoniebieskich oczu w kształcie migdałów.
Niewyróżniający się na tle przeciętności kocur, którego podstawowymi cechami, podpierającymi cały charakter, są obowiązkowość, sumienność oraz wyrozumiałość. Nigdy nie był, nie jest i nie będzie kotem zapatrzonym w nieistniejącą doskonałość Klanu Cienia, jako że ma pełną świadomość trawiących jego dom wad oraz swego rodzaju schorzeń, które tworzą wewnętrzne podziały i osłabiają trzymające ich ze sobą więzi. Niezależnie od wszystkiego jest lojalny i, przede wszystkim, sprawiedliwy. Zawsze stanie murem za bezpodstawnie uciśnionym i pierwszy wystąpi przed szereg, co by przyjąć na siebie uderzenie ociekającego jadem kamienia, rzuconego tylko po to, aby zasiać zamęt i ferment. Ma niepoprawne wręcz pokłady cierpliwości i w jego olbrzymim, mężnym sercu nie brakuje ciepła, wsparcia oraz podpory dla nikogo, nawet tych, którzy w opinii publicznej są doszczętnie skończeni. Wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi nie jest godzącym się na wszystko mięczakiem, a wojownikiem surowym oraz wymagającym, który po przebaczeniu będzie oczekiwał poprawy i, jeśli ta nie nastąpi, drugiej szansy nie podaruje. Znajdowanie się w centrum uwagi nie jest dla niego żadnym problemem, choć nigdy o to nie zabiega, tak jak i nie doprasza się o czyjąś sympatię. Ośnieżony Szlak zna swoją wartość - za każdą zniewagę gotów jest odpłacić się tym samym, choć nieprzyjemne doświadczenia woli raczej kolekcjonować, co by wyłożyć je na światło dzienne w dogodnej sytuacji.
Biała Burza [KRz]
⠀⠀⠀Syn Łasiczego Futerka nigdy nie przechadzał się po terenach Klanu Cienia samotnie. Uznawał to za wyjątkowo nudny sposób spędzania czasu, jako że ani to bezpieczne nie było, ani szczególnie wartościowe. Nie widział niczego interesującego w milczeniu, oglądaniu wszystkich krzewów po kolei i topieniu się we własnych myślach, toteż gdy tylko jedna z bliźniaczek zasugerowała wspólny wypad niemalże natychmiastowo na to przystał, nie zastanawiając się za długo. Komu jak komu, ale rodzinie przecież nie mógłby odmówić.
⠀ - Z Płomykówką... całkiem nieźle. Nie galopujemy do przodu, ale wszystko płynie swoim tempem i jest całkiem miło - odpowiedział, kiedy to po uderzeniu serca jego jasne brwi powędrowały pytająco do góry, gdy zerknął w bok na znacznie mniejszą siostrę, która mimo niepozornych rozmiarów wcale nie ustępowała mu siłą. - Sztywniaków? Co masz na myśli? - zapytał, nie do końca rozumiejąc przesłanie siostry. Oszroniony Szczyt i Mknąca Zawierucha wydawali się mu kotami na poziomie, spokojnymi, oddanymi klanowi i poświęconymi kodeksowi, ot wzorcowi wojownicy, z których każdy powinien czerpać przykład, a posiadanie kijka w tyłku nie było przecież wcale takim wielkim przewinieniem, no, niektórzy po prostu nie mieli zbyt wielu powodów do radości i uśmiechu. Synowie Olchowego Szeptu, fakt, nie wyglądali zbyt przyjemnie i nie zachęcali do bliższej znajomości, ale to mogło być tylko takie wrażenie.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Polowanie. Najważniejszy dla niej obowiązek. W końcu Klan musi być najedzony by był zdrowy i silny. Słońce już wzeszło. Było już coraz cieplej z dnia na dzień. Niebieska wojowniczka wyruszyła dzisiaj na łowy razem z dwiema innymi kocicami. Doszły do Szumiącego Lasu i tutaj zaczynało się ich polowanie. - Powodzenia Bobrzy Kle i Wzbierająca Falo.- kiwnęła im łbem z szacunkiem po czym ruszyła w swoją stronę.
Czuła na pysku bijąc w jej stronę wiatr. Ugięła lekko łapy, po czym głowę i ogon ułożyła na lini grzbietu. Kroki stawiała lekko i szła najbardziej cicho jak mogła. Zwracała uwagę na to, żeby na nic nie stanąć. Rozglądała się za zwierzyną, słuchała uważnie i węszyła za jakimś zapachem zdobyczy.