Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Znał lawendę, przynajmniej z wyglądu. Czuł jej zapach również w lecznicy. Wpierw wziął się za próbę zebrania liści, a następnie kwiatów. Nie wiedział co może się przydać... a zawsze lepiej mieć za dużo niż coś ominąć. Później pójdzie z tym czego nie zna na granicę i zapyta o to Gwiezdny Nurt, bądź któregoś z rzecznych medyków... Wichru wolał unikać.
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Przystąpił więc do zbierania kwiatków, nim jednak to, poczuł, jak targający, wyjątkowo mroźny wiatr owinął jego futro, doprowadzając do tego, że przez chwilę nie mógł się ruszyć przez szok termiczny, chwilowy, które doznał przez tak przeraźliwą temperaturę podmuchu. Niestety, wiatr dotknął także kwiaty lawendy, które i tak wymęczone obecną porą usychały, umierały. Kocur zdołał jednak odratować resztki listków, a to już coś!
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Ponownie ogromna radość a wraz z nią uśmiech zagościły na pyszczku Wzburzonej Łapy, to że kwiatów nie udało mu się zebrać nic nie szkodziło! Ważne, że miał listki, nawet dwa były czymś super hiper fajnym. Lodowaty wiatr mu w niczym nie przeszkadzał. Ponownie, schował nowy dobytek i ruszył szukać dalej!
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Skoro tak wielka radość narastała w kocurze, gdy odnajdywał chociażby szczątkowe ilości ziół, to zadowolony na pewno będzie i z tego, że blisko jednego z kamieni odnalazł coś kolejnego! Długie, delikatne łodygi z równie delikatnymi, śnieżnobiałymi kwiatami, które z łatwością można pominąć z tym śniegiem dookoła. Ustawione widlasto aż prosiły się o zebranie, ale czy Wzburzona Łapa je rozpozna?
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Czy rozpoznał? W sumie ciężko mówić o jakimkolwiek szczegółowym i bezproblemowym rozpoznaniu gdy znał tylko kilka ziół, ale! Podszedł do rośliny bliżej i dokładnie przyjrzał się jej listkom, dotknął łapką i stwierdził, że chyba widział podobne w dość sporej ilości w lecznicy. Nieco ostrożniej przystąpił do zbierania, nie wiedział czy to lekarstwo czy trucizna. Tym razem również najpierw liści a chwilę potem bialutkich kwiatków.
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Zebrał więc odnalezione ziele. Co prawda marne, szczątkowe ilości, ale lepsze to niż nic, jak to mówią. Zachował całe dwa listki, ale na pewno obie terminatorki medyczne w cieniu będą mu niesamowicie wdzięczne. Zawsze były o dwa listki więcej, co nie?
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Znowu dwa listki i znowu ogromny uśmiech na biało niebieskim pyszczku. Zamachał podekscytowany ogonkiem po czym... Stwierdził, że czas odpocząć. Dlatego też wpierw wrócił się po wszystkie zostawione wcześniej medykamenty a następnie ruszył w stronę obozu Klanu Cienia.
//Zt
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Przeszła wiele, aby w końcu tu wrócić. Przeżyła wiele, by w ogóle MÓC tu wrócić i moment, w którym poczuła znajomy zapach cienia, napawał ją pozytywną energią i nadzieją. Tutaj będzie bezpieczna i nikt nie będzie chciał jej zabić - a przynajmniej taką miała nadzieję - a przy okazji zobaczy się z rodzina, rodzeństwem, rodzicami. Pomoże ojcu wznieść klan na wyżyny i staną się potęgą w tym lesie. Nawet nie zdawała sobie sprawy, jak za nimi wszystkimi tęskniła. Jak bardzo chciała ich zobaczyć, przeprosić za swoje zachowanie.
Czekała na patrol, gotowa powiedzieć o wszystkim i poprosić o audiencję u Polnej Gwiazdy albo wujka Puchacza. Niestety na razie żaden się nie zbliżał, więc siedziała jak ta sierota z lekkim uśmiechem na pysku. Dom.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
XXXXCzasem miał ochotę na samotny spacer, z daleka od obozu, tylko on i dźwięki lasu, które niosły się na wietrze. Nie był już w tej swojej szczytowej kondycji, ale codzienny ruch pomagał mu zachowywać formę i nie stoczyć się zupełnie, poza tym miał swoje obowiązki i polował codziennie, aby zaopatrzyć i tak marny stos zwierzyny w świeże piszczki. Śpiewająca Knieja niedługo miała urodzić, potrzebowała więc większej ilości jedzenia, niż normalnie. XXXXObcy, a jednocześnie tak znajomy zapach doleciał do jego nozdrzy, sprawiając, że zatrzymał się, a potem podniósł wzrok, nagle ruszając się zamaszyście z miejsca, aby po kilku chwilach dostrzec kolorową sylwetkę siedzącą na białym tle śniegu. Zmrużył ślepia i… czy to była prawda? Czy on nie śnił? Może to jego umysł zaczął płatać mu figle i podsuwać pod oczy jakieś obrazy, w tym przypadku jego zaginioną córkę? XXXX– Trela? – rzucił w jej kierunku, głośniej, z desperacją, niż by chciał, wyczekując reakcji, jakiegokolwiek potwierdzenia jej tożsamości, bo przez chwilę nie wierzył swoim oczom. Ale to była ona, rozpoznał ją, jakby nie mógł? Wszędzie poznałby swoje dzieci. – Trela… kochanie, co się z tobą działo? Gdzie zniknęłaś? – mruknął spokojniej, wciąż zmartwiony, podchodząc bliżej, trochę nie kontrolując swoich łap, które instynktownie prowadziły go na spotkanie z kotką. To nie było złudzenie, żadna fatamorgana, żaden wymysł jego podświadomości, ona naprawdę wróciła i stała - a raczej siedziała - tuż przed nim.
Słysząc głos ojca, mimowolnie postawiła uszy na baczność i spojrzała w tamtym kierunku. Był zdecydowanie bardziej... strudzony, przynajmniej z wyglądu, niż go zapamiętała, ale to BYŁ Polna Gwiazda, jej jedyny, najukochańszy tata. Trela. Tak dawno nie słyszała tego miana, że zdążyła już zapomnieć że kiedykolwiek ktoś ją tak wołał. Wstała na równe łapy, bo nauczono ją by zawsze wstawać gdy ktoś ważniejszy do ciebie podchodzi i, ignorując wszystko czego się kiedykolwiek nauczyła, przytuliła się do burego kocura najmocniej jak tylko potrafiła. Jej futro było zmierzwione, poplątane, pełne brudu i suchych gałęzi, więc możliwe że część z tego przeszła na tatę i czekała go kąpiel po powrocie do obozu. Że też ją poznał w takiej, hm, dość nienaturalnej dla starej Treli formie.
Wzięła oddech.
- Chciałam zrobić wam na złość i uciekłam. Życie samemu nie było takie łatwe, ale zgubiłam się i nie mogłam wrócić. Wzięli mnie do jakiegoś gangu na osiedlu, wiem jak to zabrzmi, ale nauczyłam się tam życia. Walki, polowania, szacunku. Byłam trochę prawą łapą lidera, tak mi się wydaje. Ale niedawno umarł, zaczęły się zamieszki, zrobiło się bardzo niebezpiecznie. Śniły mi się pola, gwiazdy, kwiaty z kolcami, cień. Pomyślałam o was, tęskniłam. Powinnam wrócić wcześniej, żeby chociaż powiedzieć wam co się ze mną dzieje, żebyście się nie bali. Byłam dla was okropna, dla ciebie i mamy. Bardzo, bardzo przepraszam. - mruknęła, powstrzymując się od płaczu, nauczona, że dostaje się za to po pysku. Jeszcze raz przytuliła się ojca, nie oczekując żadnej odpowiedzi. Najbardziej na świecie pragnęła go jedynie przeprosić za swoje zachowanie i powiedzieć że wszystko jest w porządku.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
XXXXWtulił się w jej futerko, mrucząc cicho, uspokajająco. Kolejny członek jego rodziny wrócił do Klanu, czym sobie zasłużył na takie szczęście? Nawet nie przejął się całym tym brudem, jakim była pokryta jego córka, to nie miało teraz najmniejszego znaczenia. Martwiły go raczej blizny, jakie posiadała. Musiała naprawdę wiele przeżyć w tym całym gangu, cud, że była w stanie znaleźć dom po tak długim czasie rozłąki. XXXX– Najważniejsze, że wróciłaś, kochanie – odpowiedział jej. Nie był zły, prawdę mówiąc, nie przysparzała im problemów, a nawet jeśli, były one niczym w porównaniu do tych obecnych. Wyprostował się. – Chodźmy do obozu, Ptasia Łapo, tak wiele się zmieniło odkąd zniknęłaś, wiesz? Masz młodsze rodzeństwo, całkiem... liczne, i będziesz niedługo ciocią – zaczął jej opowiadać, chcąc jak najszybciej dotrzeć z nią do obozu, aby mogła się ze wszystkimi spotkać, poznać młodszych braci i siostry. Trajkotał nad jej uchem non stop, jakby dostał zastrzyk nowej energii. Oczywiście nie zapomniał po drodze wspomnieć o trochę… mniej radosnych rzeczach, jak choćby o zaginięciu Ostrego Kwiatu.
- Moglibyśmy zacząć od treningu, tato? Umiem walczyć i polować. Musisz mi tylko opowiedzieć o kodeksie, przypomnieć rangi i oprowadzić po granicach. Chcę zostać wojowniczką na następnej ceremonii. Wystarczy mi kilka dni. - powiedziała szybko. Nie chciała siedzieć z imieniem Łapy dłużej niż było to konieczna. Była dorosła i w pełni gotowa na zostanie wojowniczką, gdy tylko przypomni sobie klanowe rzeczy, a nie powinno zająć jej to dużo czasu. Notorycznie słyszała coś o kodeksie za dzieciaka, rangi znała na pamięć, a granice... wystarczy mieć nos, żeby potrafić ich nie przekroczyć.
Ruszyła za ojcem, wysłuchując dokładnie tego co mówił. Mama zniknęła, KTOŚ był w ciąży i miał z niej zrobić ciotkę, staruszkowie zdążyli jeszcze napsocić więcej potomstwa. Zaczynała się obawiać, że poczuje się obco we własnym domu, ale... cóż mogła zrobić. Pozostało się tylko zaaklimatyzować i ładnie przywitać ze wszystkimi po powrocie. Z tymi których znała, i z tymi których nie znała.
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXPomimo upalnej i skwarnej pogody, obowiązki musiały zostać wypełnione, podobnie, co żołądki, dlatego Niedźwiedzi Ryk, wybierając się na polowanie, nastawiony był na długie łowy i nie zamierzał dać się pokonać słońcu. Okolice Syczącego Dołu wydawały mu się być dobrym wyborem, dlatego to właśnie tutaj skierował swoje kroki, a kiedy dotarł na miejsce, ugiął łapy i rozpoczął węszyć oraz nasłuchiwać.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Niestety, obowiązki to obowiązki i nawet w taką pogodę, a tym bardziej w taką pogodę trzeba było je wypełnić. Całe szczęście Gwiezdni dość szybko uśmiechnęli się do kocura, bo wystarczył krótki spacerek i w zasięgu jego wzroku pojawiły się czerwono-czarno-białe piórka. Toż to dzięciołek! Tylko, hm, coś tu nie grało. Maluch, zamiast sobie dzięciolić na drzewie, leżał bezwładnie na ziemi. Delikatnie oddychał, ale najwidoczniej przez upał stracił wszystkie siły i pozostało mu czekać na nieuniknioną śmierć.
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXOjej. Nie pozostało mu chyba nic innego, jak po prostu ukrócić cierpienia ptaszka. Nie było sensu skradania się czy jakichkolwiek podchodów, widać było, że dzięcioł ledwo żyje, a zostawienie go tu byłoby bestialskie. Postanowił zacisnąć żeby na gardle ptaka, a kiedy ten już padł, wziął się za zakopanie go, aby móc potem ruszyć dalej, starając się znaleźć coś, co da mu się wykazać swoimi umiejętnościami. Zabicie praktycznie martwej zwierzyny nie było żadnym osiągnięciem.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE