Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxIdealnie. Psinka zamierzała dołączyć do jej niecnego planu, a co za tym idzie - mogły przysporzyć dwóm Wojownikom lekkiego zawału. I tak jak Zakurzoną się nie przejmowała, tak Zajączek był już dość stary, ale skoro dawał radę na patrolach to i dałby radę z jakimś stresem… prawda? Na pewno! Poza tym widok kotki odbijającej się od ziemi jak króliczki na łącę rozbawił ją wystarczająco, by zapomnieć o dla niej dość mało istotnym zdrowiu kocura, którego nie znała za dobrze. Powstrzymała się od śmiania na głos, ale poszła zaraz za nią, a raczej wskoczyła zaraz za nią w trawy, omijając cudem błoto. xxxxWidząc jak mordka Psinki otwiera się, o mało co nie dostał zawału. Mają zniknąć niezauważenie, halo! Szybko przytknął ogon do rdzawej buźki i wyjrzał zza traw w stronę odchodzących Wojowników z uśmieszkiem. A więc na szczęście nie słyszeli. Powracając do poziomu traw w końcu zwrócił się pyszczkiem w stronę kotki i wskazał głową na to, by spróbować się skradać - sam nie wiedziała jak mu to mogło wyjść, bo tak jak próbował, tak miała wrażenie, że jego kroki nadal były ciężkie - i powoli bez szuranie brzuchem po ziemi zaczął iść w głąb łączki. Chciała dać więcej czasu na odejście dwóm staruchom, a potem będzie mogła się w końcu odezwać.
Skrzywiła się, czując nagle białą sierść na mordce, próbując odepchnąć jego ogon łapami, a przynajmniej wydostać się spomiędzy kłaków, by móc złapać oddech. Zakasłała krótko i dmuchnęła w zwisające na nosie kosmyki, nie przejmując się tym, że wojownicy mogli to usłyszeć. Może by uwolnili ją z tej niedoli, na którą skazała ją Kryształ.
Pozbywszy się białego ogona, spojrzała gniewnie na towarzyszkę, choć ta już zdążyła podać jej kolejną wskazówkę i zaczęła się skradać, na co Pies wykręciła jedynie oczami, choć nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Było to ciekawsze niż łażenie na patrolu. Schyliła się więc, zgięła kończyny i przyległa do ziemi, idąc powoli za białą kupą sierści koleżanki.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxUcieszyło go, że Psinka się nawet nie burzyła bardzo, a wręcz robiła to co on chciał i widział nawet tę niemą nić porozumienia, co było miłą odskocznią. Nie była zbyt sztywna (kochał Skałę), ani nie była zbyt nijaka, bo kojarzył interakcję z nią za kociaka. W sumie to była taka do idealna do zabawy… a uwierające go myśli, że powinien być dobrym przykładem i lepiej wypadać przed Gwiezdnymi odrzucał. Czuł, że to była ta pora się zbuntować. Rodzice Gwiezdni nie rozmawiali z nim, a teraz miał być przykładnym obywatelem? Starała się! Robiła wiele rzeczy jak powinna i starała się prezentować dobrze, ale życie jakby sprawiało, że niezbyt jej to wychodziło. Na treningu była jednak grzeczna, a to chyba było najważniejsze? Poza tym czym był jeden patrol? Minęło parę uderzeń serca, a ona w końcu wyrzuciła głowę ponad łączkowe roślinki i zobaczyła, że dwójka Wojowników znikła z pola widzenia. Idealnie. xxxx— W końcu! Jak bardzo można wlec? — powiedziała w końcu swoim standardowym tonem, wywracając oczami, które spoczęły na Psince. — Nie lubię chodzić patrole kiedy oni. Nudni. Nijacy. Wiesz jak jes — rzuciła rozbawiona. — Ciekawe kiedy zauważą?
Skradanie wcale nie było lepsze niż chodzenie. Właściwie to miała wrażenie, że jest gorsze! Bolały ją kolana, skrzypiało jej w łokciach, choć ze względu na wiek powinny być w idealnym, nienaruszonym stanie. A może to była wina tego, że tak rzadko ich używała do czegoś innego niż zwinięcia się w kulkę lub podparcia, gdy ktoś przerywał jej drzemkę? Starała się jednak nie denerwować na wymuszony objazd, bo w końcu złość piękności szkodzi.
- Nie zauważą - zauważyła smętnie. - Nikt na nas nie zwraca uwagi, dostrzegłaś to? Byłam raz na patrolu i przyszła ta...Marchewkowe Pole. Jej tam nawet nie powinno być! I patrzyła na mnie czasami - poruszyła nosem, siadając gdzieś na czystej trawie. Chociaż o tej porze chyba wszystko było już brudne i zdychające. - Ale tak wiesz. Jakby mi współczuła. A wiesz co? To ja jej współczuję. Bo ma brzydkie futro i krzywe nogi - pokręciła głową. Kłamała. Marchewkowe Pole była wyjątkowo urodziwa.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxNie słyszał skrzypiących kolan, ani nie widział niezadowolonej miny, bo szedł pierwszy, także na szczęście ominęło go to. Wypowiedź Psinki natomiast go nie ominęła i musiał przyznać, że trochę jej nie rozumiał, bo Kryształ nie posiadał żadnych większych chęci bycia w centrum uwagi. Lubił zaczepiać, socjalizować się, czasami rozrabiać, ale żeby tak musieć być w centrum uwagi? Nie bardzo. xxxx— To Matka, cnie? Kojarzę… trochę. Mrówczy Szlak jes fajna! Ona pokazała, przedstawiła obóz. Miła taka, ona daje dużo uwagi — odpowiedziała niezbyt przejęta sytuacją, wzruszając ramionami. — Obojętne, czy ktoś na mnie patrzy, wiesz? Ja lubię rozmawiać, a oni nie. Wolę nawet nie zaczynać. Twoja mama już raz oberwała od Zakurzonej Ścieżki, kojarzysz? Trochę dziwna… ale to samo moja babcia, dziadek. Co Ci dorośli? Zawsze tacy dziwni? — Wyśmiała obie sytuację, które w sumie były nawet zabawne, ale jednak jak na Wojowników to się jak Wojownicy nie zachowywali, ciężko tutaj było o inne stwierdzenie. Gwiezdny Klan powinien być z niego dumnym, bo w przeciwieństwie do niektórych Kryształ zachowywał klasę i pokazywał co oznaczało bycie dzieckiem Gwiezdnych (i wichrzakiem). Jej jedyną wadą było to, że kochała ploteczki, ale sama tego nie widziała. Czarny Koń była idealnym kotem do wyciągania informacji, o czym dowiedziała się szybko, a szczęście było też takie, że nie miała problemu, by powtarzać jej rzeczy na patrolach. Co uszy Kryształ nie mogły wychwycić to buźka Konia była w stanie mu przekazać.
Mrówczy Szlak? Jasne, że znała, ale nigdy chyba nie myślała o niej w żaden konkretny sposób. Jako kocię większość czasu mimo wszystko spędzała ze Śmierdzącym Śledziem, i wylegiwały się na ciepłych skałkach i oglądały chmury codziennie. Nie miała czasu na rozmowy z innymi Matkami. Ale, skoro dawała uwagę, to będzie musiała spróbować.
- Kojarzę - poruszyła nosem. To było dziwne, nie lubiła jak ktoś krzyczał na Śledzia. To w końcu jej mama i zawsze była najmilszym kotem na świecie. - Ale ja myślę, że wszyscy są dziwni. Korzenna Woń też jest taki...jakiś. Nie wiem, gburowaty, smutny. A o co tu być smutnym, co nie? Znaczy, teraz to wszędzie jest brzydko, ale. Nie rozumiem - westchnęła, wzdrygnięta na myśl że będzie trzeba iść na trening. - Raz spotkałam taką wstrętną babę z Klanu Cienia co mówiła że mnie zje. I ona sobie żartowała ale co to za durny żart w ogóle!
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxKryształ zaśmiała się na słowa Psinki, która ewidentnie podzielała jej myślenie. W końcu ktoś normalny i na poziomie! Znaczy, może nie do końca, bo miała dziwne przeczucie, że rdzawo futerkowa była tak trochę inaczej nastawiona na te ploteczki, ale hej! Przynajmniej był ktoś w jej wieku, kto naprawdę chciał pogadać i widział problem w zachowaniu dorosłych. Czemu wszyscy byli tacy dziwni? xxxx— Chyba masz racje, wiesz? Każdy dorosły dziwny… Chociaż nie. Mrówczy Szlak jes fajna. Przynajmniej tyle ile poznałam, ale raczej się nie zmieni… Kojarzę tego Korzennego Wonia. Śmieszny płaski pyszczek, jak mój dziadek, ale nie rodzina… Zając zawsze mierzy go wzrokiem — stwierdził z lekkim rozbawieniem, chociaż nie miał pojęcia czemu tak właśnie się działo… może Psinka miała szansę podpytać? Byłoby fajnie! Co takiego ukrywali? — Cień… oni ogólnie chyba dziwni? Słyszałam, że tam teraz wszyscy poginęli, kogoś szukają, więc nie bądź taka pewna. Może serio chciała zjeść? Nie ufaj… wiesz jak nazywała? Może warto zgłosić? — Nie chciał być tutaj spiskowcem, ale tam się coś dziwnego zadziało, czasami Koń gadała o tym z Gęsią jaki byli wszyscy w trójkę na patrolu, a on oczywiście musiał wiedzieć. Wojowniczka zdawała jej całe relacje i to tak miło, fajnie! Lubił szylkretkę, dziwił się skąd taka niechęć w niektórych do niej.
Kiwała wolno głową, zgadzając się z Kryształ. Rzeczywiście Korzeń miał śmieszny płaski pysk. I rzeczywiście każdy dorosły był dziwny. No, oprócz Mrówczego Szlaku, która zdawała się być jak koleżanka bardziej, niż dorosły kot. I Pies nie bała się przy niej się lenić, bo nie wierzyła, że Matka to komuś zgłosi. A przynajmniej miała taką nadzieję, bo wtedy straciłaby resztkę wiary w dorosłość.
- Nie lubię Zająca - prychnęła. - Jest dziwny, jakiś taki - wzruszyła barkami, nie potrafiąc znaleźć słowa, które lepiej by określiło kocura. Zawsze jednak wydawał jej się być dość nadęty! - Wiesz, kto ma ładne futerko? Pożarek. Znaczy, Nieuchwytna Łapa. I Kwieciste Grzbiety. I, ech, Marchewkowe Pole. Ale jej to nie lubię wcale - skrzywiła się. Miała jej za złe, że w ogóle nie mogła być częścią ich rozmowy na patrolu! I chętnie będzie to kotce wypominać, że ją zgubiła! Nawet nie powinna być na patrolu.
- Motyla noga, nie przedstawiła się! - powiedziała, zachłyśnięta powietrzem. - A może rzeczywiście powinnam to zgłosić? Co, jeśli rzeczywiście mnie zje? Och, Kryształku, ja nie wiem czy powinnyśmy tu być - miauknęła, chowając głowę w trawie. - Jesteśmy takie odsłonięte, takie bezbronne! A jeśli mnie znajdzie?
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxx— Bardzo nawet! Taki… Nie da się pogadać, zawsze marudzi — przyznała z teatralnym wypuszczeniem powietrza, ale uśmieszek krył się na jej buźce. Ploteczki oczywiście ją cieszyły, nie lubiła być wykluczona z takich fajnych rozmów tylko dlatego, że nie słyszała za dobrze! No i problem był też taki, że nikt oprócz Czarnego Konia nie lubił ploteczek, nie pojmował tego. Nie rozumiał! — Syn Czarnego Konia? — Zdziwił się… akurat o niej myślał! — Ale eee kojarze? Chyba! Kwiecisty Grzbiet…y chyba biały po prostu? Nie? Marchewkowy Pole ładny, kojarzę Splątane Korzenie! Czemu nie lubisz? — zapytał oczywiście ciekawy, bo o wiele rzeczy można było oskarżyć Kryształ, jeszcze więcej przymiotników go opisywało, ale jeden był idealny wręcz: ciekawskość. Tak. xxxxPrzerażenie Psinki wydawało się urocze, szczególnie że nic jej teraz nie groziło, ale zgłoszenie tego brzmiało dla niej odpowiednio. Nie będzie im nikt grozić! Białe brewki złączyły się gniewnie ze sobą, współczuła Psince! Musiała spotkać taką okropna kotkę! I czemu nikt ich nie ostrzegał? xxxx— Nie znajdzie! Wiesz jak wyglądał? Zgłosimy! Znajdziemy kogoś i zgłosimy! Dobra? Tylko dorośli dziwni… komu zgłosimy? — zapytała w sumie nie bardzo wiedząc. Mrówczemu Szlaku? A może… kto się jeszcze nadawał? Może… nie… a może jego mamie? Ale mama chyba ostatnio nie czuje najlepiej… Słabo. Może same muszą wymyślić plan działania?
- Wiesz co? Jeśli ja też będę taka marudna jako stoksiężycowy kot to mnie walnij w nos! Tylko...wiesz, nie jakoś bardzo mocno - poprosiła, chowając na chwilę nos w łapie. Oj, uderzenie by bolało, a ona nie była pewna, czy jest na to gotowa. Nawet jeśli do stu księżyców miała jeszcze szmat czasu.
- Chyba tak - kiwnęła głową. - Kwieciste Grzbiety! - poprawiła, trochę dumna, że wyłapywała sposób, w jaki się do nich zwracać. - I jasne, że są biali ale tacy, tacy ładni! Wyglądają, jakby je śnieżek przykrył - rozmarzyła się, chcąc móc dotknąć miękkie, w jej wyobrażeniu, futerko wojowników. - A Marchewkowe Pole raz się przywaliła do patrolu, na którym byłam i w ogóle to nie zachęcała mnie do wspólnej rozmowy, bo rozmawiali o czymś, czego nie rozumiem! A potem mnie zgubiła i trafiłam właśnie na tę dziwną kotkę w Cieniu! - poskarżyła się na rudą Matkę, z przykrością wspominając tamtą sytuację.
- Ciemna taka. I miała mordkę jak ty albo Zając. Wiesz, długą taką - wyjaśniła. - Myślę, że powinniśmy zgłosić od razu Roziskrzonej Gwieździe! Bo to przecież ważne, nie? Takie, na skalę Klanową.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxWalnąć w noc? Dało się zrobić! Tylko… kiedy minęłyby te księżyce? Ile ona teraz miała? W sumie nie miał pojęcia. Nie pytał nigdy, nie myślał i nie bardzo analizował, po prostu był młody! xxxx— Kiedy miną… księżyce? Poza tym wątpię, że będziesz! Trzeba być naprawdę… takim jak oni! — Wytłumaczył perfekcyjnie, lepiej się oczywiście nie dało. Kryształ miał to do siebie, że czasami był bardzo błyskotliwy, a innymi momentami, cóż… coś nie do końca się łączyło i wszelaka energia znajdowała się w zdaniach, a nie w myśleniu jak te zdania powinny brzmieć. xxxx— O! — Tak naprawdę niewiele jej to mówiło, znaczy rozumiała, że… inaczej bardziej ogólnie się nazywał? Jak mogła to nazwać? Może on jej powie? Może tak mu lepiej brzmiało? Musiała z nim porozmawiać! — Ni-nie patrzyłam tak… może? — odpowiedziała niepewnie. Kryształ nie miała w sumie nic wspólnego z zauroczeniami i tym kto jej się podobał, bo nie zwracała na koty uwagi w ten sposób. Wszyscy dzielili się na tych miłych i niemiłych, poza tym bardziej skupiała się na tym by zostać Wojownikiem, czy przykładnym Terminatorem… no i czasami - często - przy tym wszystkim lubiła psocić i się bawić. — O! Ja myślałam, że ona miła… — Zdziwił się porządnie, może nie siedział długo w kociarni, ale na pewno zdążył zauważyć, że Marchewkowe Pole się troszczyła o innych… ale czemu Psinka miałaby kłamać? — Ojej, zgubić, jeszcze potem ta dziwna kotka! Sama wróciłaś? — zapytała z ciekawości. xxxx— Nie lubię Przywódczyni. Zgłośmy do kogoś fajnego. Oni na pewno zrobią coś! Może Mrówczy Szlak?? I Dziki Czart też fajna! Ona lubi pomagać! — rzucił wesoło, przypominając sobie jak kotka zaproponowała wypędzenie dżdżownicy z legowiska, która go nękała. Bardzo hojne i miłe z jej strony!
- Ble, nie wiem, nie umiem liczyć. Jestem na to za ładna - wzdrygnęła się, choć nie do końca wiedziała, co miała na myśli Kryształ. Jak będzie miała sto księżyców, to będzie miała, co tu było więcej do myślenia? Nie była pewna. Dobrze, że Psinka mogła mieć wymówkę na każdy temat. Na szczęście przyjaciółka nie wierzyła, że Pies kiedykolwiek mogłaby być okropnym dorosłym, jak ci wszyscy w Klanie. I poza nim.
- Taką tylko udaje pewnie. Ale wiesz co, mnóstwo dorosłych udaje takich milutkich. Nawet ci ładni! A potem rozmawiacie i widzisz, że są okropni i wstrętni - poskarżyła się, choć nie miała na myśli żadnych konkretów. Ot, lubiła sobie czasami wymyślić problem i bardzo się na niego wkurzyć, tak dla zabawy. Jako hobby. - Nie dałabym rady sama! Nie wiedziałam, w którą stronę. Na szczęście przyszedł Korzenna Woń i coś tam mówił do mnie, już nawet nie pamiętam co. Ale wiesz, że on i wygląda i brzmi tak samo? Dosłownie jak kolor szary. Jakbyś rozmawiała z szarością, to byś słyszała Korzenia. No totalnie - pokręciła głową. Lubiła Korzenia, ale często był zbyt...dorosły. I wymagał.
- A co Mrówczy Szlak może z tym zrobić? Albo Dziki Czart? One nic nie mogą przecież - skrzywiła się na propozycje, choć nie mówiła do końca nie. Sama trochę bała się iść do Iskry i prosić, żeby coś z tym zrobiła. Jeszcze by ją pytała o rzeczy różne.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxZaśmiała się lekko na odpowiedź Psinki, a wielki uśmiech zagościł na jej pyszczku, oczka przyozdobiły się zaś w wesołe ogniki. Miała wrażenie, że spotkała kogoś z kim się akurat dogada na wiele rzeczy, bo warto czasem z kimś mądrym porozmawiać! xxxxPrzytaknęła na długą informację względem Marchewkowego Pola, bo sama tak w sumie nie miała żadnej opinii. Nie znała kotki jakoś bardzo, ale nie przejmowała się tym też, bo nie bardzo ogarniała co znaczy, że “nawet jak są ładni”, po czym się to oceniało? Jak? I czemu Marchewkowe Pole była ładna, a Zakurzona Ścieżka nie? Psinka nie lubi obu, ale wymieniała tylko Matkę… za dużo analizowania. Kryształ po prostu będzie mieć na uwadze to co mówiła Psinka i po sprawie. — A ja??? Jaki kolor brzmie? — zapytała wesoło. Korzenna Woń jako kolor szary brzmiał zabawnie, najwyraźniej Gwiezdni czasami umieli dobrać do siebie rzeczy… Dlaczego w takim razie jej nie dobrali słuchu? Albo chociaż nie zeszli i nie powiedzieli, że jest ich dzieckiem? Zazdrość. Czemu inni mogli mieć obecnych rodziców, a ona nie? Dziecko Gwiazd bez kontaktu z gwiazdami, jedynie nocne niebo odwiedzało ją co noc, a mimo to oprócz tego nie miała z nim nic wspólnego. xxxx— Roziskrzona Gwiazda jest niefajna… napluła na mnie, dzień mojej ceremonii. Wolę Mrówczy Szlak, Dziki Czart — powiedział marudnie i skrzywił się. — Możemy też nie mówić i pójść domagać się… przeprosin! Wygnania tej kotki! O! — wymyśliła na poczekaniu.
Przyglądała się chwile kotce ze szczególnym skupieniem, przypominając sobie jak brzmi, o czym mówi, jak wygląda. Chwilę analizowała swoje myślowe notatki, pomyślała też o porównaniu Korzenia, by móc lepiej sobie przypomnieć kryteria, a następnie po prostu się uśmiechnęła szeroko. - Brzmisz jak ciepłe promienie słońca podczas rześkiego poranka Pory Młodych Liści.
Z Psinki była taka artystka, jak ze Śledzia wojowniczka, choć musiała przyznać, że ładne porównania zawsze były przyjemne do wizualizacji. Nie umiała doceniać piękna, bo wszędzie znajdowała rzeczy, które mogłyby ją obrzydzić albo przestraszyć, na łąkach myślała tylko o pająkach i pszczołach, a nad wodą o przerażających stworzeniach rzecznych, które z pewnością by mogły ją chapnąć. Ale czasami, jak miała dobry humor, potrafiła znajdować piękno w niepozornych momentach.
- Naprawdę? To okropne - zaklikała językiem z dezaprobatą w stronę Gwiazdy. Jak on tak mógł? Niszczyć tak piękne futerko, i to w momencie jej ceremonii! - Wiesz, ja myślę że to najrozsądniejsze - pokiwała głową. - Rozsądne i prawidłowe. Domagam się zadośćuczynienia.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxKryształ bardzo uważnie analizowała co Psinka jej powiedziała i nie bardzo wiedziała, czy dokładnie rozumiała tą ładną analogię, bo niezależnie jak bardzo starała się połączyć fakty to coś jej nie pasowało. Jak wyglądała Pora Młodych Liści? To byłoby jej pierwsze pytanie, bo tak jak oczywiście pytała rodziców i dziadków, tak nie potrafiła sobie tego do końca wyobrazić, rześki poranek… lubiła to określenie na pewno i fakt jak miło to wszystko brzmiało. Uśmiech pojawił się na jej pyszczku po chwili. xxxx— Brzmisz jak ciepły deszcz na futrze, tak… mżawka! Babcia mówiła, że to mżawka! Brzmi jak ciepła mżawka, która przyjemnie moczy futerko. Lasek, mech oraz mżawka — powiedział wesoło zaraz po chwili. — Mech pod łapkami, ciepła mżawka! — Kryształ lubił Porę Opadających Liści, lubił Psinkę, była zabawna i dawała mu poczucie, że jest zrozumiany, chociaż oboje często mijali się w tym co chcieli. Sądził, że ta znajomość doprowadzi ich daleko, a w szczególności, że kotka była równie energiczna i chyba wytrzymywała jego energiczność? Ale wyczuwał w niej pewien komfort i po prostu chciał przebywać wokół niej, tak jak chciał przebywać wśród mokrego mchu i ciepłego deszczyku. Chociaż pewnie jakby Kryształ zastanowił trochę dłużej to stwierdziłby, że kocha wszystko… xxxx— Prawda??? — odparła oburzona. — Idziemy ter- — Nie zdążyła dokończyć, bo obok nich nagle pojawiła się Zakurzona Ścieżka wykrzykując jakieś głupie słowa, które nie dotarły do Kryształ. Zrozumiała już wcześnie, że jeśli zamknie oczy i skupi na ziemi pod łapkami to praktycznie żadne słowa do niej nie docierają, ale nikt o tym nie musi wiedzieć… Kiedy otworzyła niebieskawe oczka spowrotem to Zajęczy Maruda też patrzył na nie z dezaprobatą… boohoo. Ruszyła w stronę granicy, a do Psinki puściła oczko i uśmiechnęła się pod noskiem, by potem udawać smutek… a przynajmniej na tyle ile umiała.