Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– A Korzeń jest cały i zdrowy, bez stresu, młoda. – odpowiedział terminatorce. Chyba, bo oprócz tego, że wydukała imię szarego to raczej za wiele z jej wypowiedzi wyciągnąć nie szło. Spodziewał się jednak, że martwiła się jego stanem, bo jako jedyny nie przybiegł po zakończonej akcji. Bo ktoś go wmanewrował w sprzątanie (okropny, jak tak można). Zaraz jednak Korzeń się zmaterializował obok, bo najwyraźniej musiał się pożegnać z młodą, albo upewnić, że rzeczywiście jeszcze żyła, albo... nakrzyczeć na Pajęczą Łapę? O?
Cynamonowe uszy wystrzeliły do przodu, chętne do wyłapania każdego słowa z dyskusji, która nijak go nie dotyczyła. I już na tym etapie zaczynał zbierać sobie argumenty na wypadek, gdyby się miał jednak wprosić w tę kłótnię. Oczywiście nie zamierzał tym samym popierać żadnej ze stron, więc wspomniane argumenty raz miały za zadanie stanąć po stronie Pajęczego, a raz po stronie Korzenia. Bo jak tak spojrzeć na Źdźbło – była starsza niż Orion w momencie opuszczenia rodzinnych stron. On sobie doskonale radził sam w tamtych czasach i dożył w pojedynkę aż do tego momentu bez jakichkolwiek poważnych obrażeń. W klanach aż tak chuchali i dmuchali na dzieciarnię, że nawet w tym wieku była nieporadnym i łatwym celem dla drapieżników? Tragiczne. Ale jeśli takie były realia klanowe to faktycznie to było szalenie nieodpowiedzialne ze strony białego terminatora spuszczać młodą z oka choćby na moment.
Ogólnie jednak, wszelki entuzjazm z orientala prędko się ulotnił, gdy powiązał, że nie został przypadkowym świadkiem ciekawej dyskusji, a raczej rozczarowanej matki wjeżdżającej na sumienie syneczka. Fujka. Oczywiście nadal słuchał, bo w gruncie rzeczy to było interesujące, że biały powinien być już mianowany jakiś czas temu, ale okazał się porażką, ale już zrezygnował z uczestniczenia w rozmowie. Zresztą syneczek-rozczarowanie zareagował jak na dzieciaka przystało, wybuchnął płaczem (chociaż sam płacz nastąpił z opóźnieniem, jak się moment później okazało), tupnął łapką, zabrał zabawki (czy w tym wypadku rannego kotka) i odszedł obrażony.
Po tej dramatycznej reakcji i wyruszeniu połowy towarzystwa, Orion spojrzał krótko na Korzenia i wzruszył barkami. No cóż.
– No i wyszło jak zwykle, co? Chcesz dobrze, wychodzi jeszcze gorzej. Teraz nie masz co za nim gonić, bo w ogóle wyjdzie tragedia z tej rozmowy. – a ptaszysko czekało na zakopanie, prawda? Na zakopanie przez Korzenia. – Lecę pilnować by się nie zgubili w drodze do lecznicy. – dorzucił jeszcze nim ruszył truchtem za pociągającym nosem Pająkiem. Po pierwsze trochę fuj, po drugie trochę niezręcznie, więc Orion skupił się na zaczepianiu terminatorki, oferując jej takie zabawne tematy jak opowieść o Cienistej terminatorce, która prawie zjadły szczury (sto procent prawdy, był tego świadkiem).
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Księżyce: 99 Mistrz: Korzenna Woń Płeć: Kotka Matka: Żbikopręga Ojciec: Klekoczący Bocian Trwałe urazy: pionowe blizny od ran po ptasich szponach; po obu bokach [trzy po lewej, jeden po prawej, od żeber do kręgosłupa]
Źdźbło jest dorosłą już kotką o przeciętnym wzroście i krótkiej sierści, stosunkowo puszystej, ale ostatnimi czasy trochę zmatowiałej, pomimo uporczywego wylizywania każdego brudnego miejsca. Większość jej ciała pokrywa biel, z wyjątkiem rudego obszaru wokół nosa, okolicy pomiędzy uszami i obszaru z tyłu przedniej, prawej łapie. Bury kolor także pojawia się pomiędzy uszami i na łapie, mieszając się z rudym. Dodatkowo kotka ma całkowicie bury ogon.
Na pyszczku wyróżnia się para intensywnie niebieskich oczu o trochę bardziej zmęczonym wyrazie, niż można było się kiedyś spodziewać po kotce. Być może sytuację tłumaczą pionowe blizny na obu bokach ciała - trzy na lewym, jedna na prawym, ciągnące się od żeber do kręgosłupa.
Wiele księżyców uwięzienia u Dwunogów sprawiło, że rozwój charakteru Źdźbła uległ spowolnieniu, jeśli nie zupełnemu zatrzymaniu. Na wierzch wypłynęły wszystkie traumy i strachy, przez co kotce towarzyszy ciągły strach, a przede wszystkim niepewność swojej pozycji i przyszłości. Nie wierzy w rozsądność swoich decyzji, czuje, że może opierać się tylko na poprzednio popełnionych błędach. Ironicznie, nadal tak samo wielką - zbyt wielką - wiarę pokłada w innych, których uważa za mądrzejszych od siebie, bardziej nadających się do udzielania komukolwiek rad.
W środku pozostała jednak taka sama, jak była. Nadal bezwzględnie wierzy w zasady, tym bardziej świadoma tego, jak skończyła, gdy posłuchała kogoś, kto je łamał. Jest jeszcze bardziej spięta, niż dawniej, świadoma ciężaru wychowania kociąt na jej barkach. Chce dobrze dla nich i, wewnątrz siebie, dla każdego (lub prawie każdego), kogo napotka. Po prostu uparcie trzyma się jedynych wartości, które jej kiedyś przedstawiono, wierząc, że przyniosą jej w końcu coś dobrego.
W związku z tą przeszłością jest też dość niezręczna towarzysko, trochę nudna, może męcząca. Z zasady nieco nieśmiała, poza tymi szczególnymi osobnikami, w których pokłada ogrom winy za to, jak wygląda teraz jej życie. Wobec nich potrafi wykrzesać zdecydowanie więcej ostrego języka i nieufności.
Powiedzenie, że Biedronkowa Łapa przyzwyczajała się właśnie do bólu na tyle, by lepiej go wytrzymywać, byłoby sporą przesadą. Jej odczucia były bardziej powoli rosnącą pewnością, że to pulsowanie, pieczenie, ta przeszywająca słabość zostaną z nią już na zawsze, cofając jej rozwój o postęp w treningu do poziomu, na którym była, kiedy się rodziła, jeśli nie gorzej. Majaczył też strach o własne życie za każdym razem, gdy dostrzegała na sobie lub na kimś krew własną albo wyglądającą na własną, a gdzieś w tle - rosnąca potrzeba, żeby ktoś jej powiedział, że będzie dobrze.
Skinęła głową w odpowiedzi na zaproszenie Pajęczyny i uspokajającą odpowiedź Oriona, a potem, łapa po łapie, mały krok po kroku spinając całe swoje siły, by przejść do tyłu i jakoś wspiąć się na grzbiet kocura, ale zanim zdołała tego dokonać, nadszedł Korzenna Woń, o którego przed chwilą pytała. Drgnęła, słysząc, jak z pyszczka wojownika wydobywa się monolog w pełni skierowany do terminatora, a choć do mistrzostwa w odczytywaniu atmosfery było jej tak blisko, jak do gołębia, czuła się w tamtej chwili wystarczająco uwrażliwiona, by przejąć się wypowiadanymi słowami.
- To... Był. Mój. - zaczęła, gdy Korzenna Woń skończył zwracać się do Pajęczej Łapy, czując, że skoro całe ich polowanie było błędem, to wynikało przecież z jej pomysłu. Może Gwiezdni ukarali ją nie za brak podziękowania, a za wymyślenie tego planu? - Pomysł. - dodała po głębszym oddechu, cała spięta z wysiłku.
Odrobina ulgi nadeszła, kiedy ktoś starszy powiedział wprost, że z tego wyjdzie. Wciąż była młoda, faktycznie ledwo wyciągnięta z kociarni, więc wewnątrz chciała pytać, w jaki sposób miałaby wrócić do poprzedniej formy, skoro tak bardzo ją boli, ale w zasadzie ani nie miała na to siły, ani nie myślała, by poważnie sprzeciwiać się wojownikowi. Skoro jej tak powiedział, musiał mieć rację. Zdołała uśmiechnąć się lekko na poczochranie po głowie, ale wzrok dalej miała dość zbolały.
Myślała, że nadszedł koniec części, która wierciła jej dziurę w brzuchu nie gorszą, niż zadane rany, ale niestety Pajęcza Łapa kontynuował sprzeczkę. Używał wielu niezrozumiałych sformułowań, ale ton i ogólna treść były wystarczająco jasne, by kotka zaczęła kręcić niemo głową, chcąc zaprzeczyć temu wszystkiemu. Przecież nie był zagrożeniem, tylko mentorem! Dopiero po chwili zdołała wreszcie wdrapać się na biały grzbiet kocura i w miarę sensownie się go trzymać.
- Czemu... - zaczęła, jednak nie miała pojęcia, jak w zasadzie chce kontynuować pytanie. - To... Przeze. Mnie? - rzuciła z bólem, by przez chwilę brać głębokie oddechy, aby nieco zniwelować pieczenie, rozchodzące się chyba na całe ciało. Przypomniała sobie jeszcze o jednej sprawie. - Ja... Złapałam. Gołębie. - dodała raport, niepewna, czy oczekuje w ogóle odpowiedzi.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Mówił spokojnie, chociaż z lekką dozą lodowatości, bo nie rozmawiał z kociakiem i nie zamierzał traktować go jak gorszego sobie. Mówił to nie raz. I uważał, że skoro są równi sobie, mimo braku Wojowniczego imienia u Pajęczyny to zasługiwał na traktowanie jak dorosłego, a mimo to i tak mu w połowie pobłażał. Takich słów i akcji się jednak nie spodziewał, a jego złość rosła w nim z każdym słowem, by nagle opaść widząc smutek i łzy(??) białego kocura. Mówił takie rzeczy, że nawet nie wiedział skąd je młodszy mógł usłyszeć, a mimo to został przez chwilę w miejscu potrzebując zamrugać oczami. Chwila jednak wystarczyła, by zagotowało się w nim, że co? Że on nie może już powiedzieć co myśli? Pajęczyny nie interesują jego słowa? Tylko on ma możliwość krzyczenia i mówienia mu jaki jest okropny? Nie. Nie tylko on.
Orion i jego słowa podjudziły tylko tlący się ogień w ciele Korzennej Woni, poczuł tylko jak napina wszystkie mięśnie i ignoruje cynamonowego z gardłowym sykiem, jakby właśnie ogień spotkał się z lodem. Przeginka. W każdym możliwym miejscu. Chyba się zapomniał. Złapał głupiego dzieciaka za ogon i pociągnął ostro będąc zaślepiony swoimi własnymi emocjami. Jego kolej.
– O co Ty mnie posądzasz co? – zaczął warkotem i podszedł od przodu do niebieskookiego. – O co Ci chodzi? O co? Nie mogę zwrócić uwagi na to co wyprawiasz? Nigdzie nie powiedziałem, że jesteś zagrożeniem, nigdzie nie powiedziałem, że chciałeś by to tak wyszło. Powiedziałem, że było to nieodpowiedzialne. Bo było. I martwię się o Ciebie, bo robisz rzeczy, które Ci szkodzą, nie widzisz tego? Weźmiesz w końcu odpowiedzialność za swoje czyny? Na osty i ciernie, schrzaniłeś. Tak ciężko to zrozumieć? Też nie raz schrzaniłem, wiesz? – wypowiedział z wściekłością i ogniem tlącym się w oczach. Miał wrażenie, że od całych tych emocji śnieg mu się topi pod łapami. – Też mam prawo być wkurzonym i zdenerwowanym, nie jesteś jedynym kotem tutaj, który może tracić nerwy i krzyczeć. Zrozum w końcu, że Twoje czyny mają konsekwencje. – wypowiedział chłodno nie przerywając kontaktu wzrokowego nawet na chwilę. Co to miała być za scenka?! Miał ochotę krzyczeć. On ma zawsze wszystko naprawiać? Patrzeć z uśmiechem jak się wszystko wali? Czemu zawsze on miał być tym delikatnym i wyrozumiałym. Czasami też go coś gryzło. – Nie jesteś złym kotem. Nie wierzę w to... ale powoli do tego dążysz – wyszeptał, gdy odwrócił się do odejścia. – Nie przekraczaj granicy, której nie chcesz przekraczać – ostatnie słowa. Ostatnie spojrzenie na pysk kocura. Odszedł dokończyć swoją robotę, jaką zostało mu zakopanie puchacza. Bo go w to wmanewrowano, ale i tak nie miał wyboru. Najbardziej jednak bolało go podczas sypania śniegiem na ptaka to, że wiedział jedną rzecz. Nienawidził złych kotów. I nie zamierzał tolerować żadnego z nich.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Pajęcza Łapa widział to zupełnie inaczej. Czuł się zaatakowany, osaczony, a wcześniejsze silne emocje, które nie zdążyły jeszcze opaść, dodatkowo wprawiły go w podburzenie. Może podświadomie czuł, że to jednak jego wina? W każdym razie słowa Korzennej Woni przybiły go i zmusiły do spojrzenia na ten fakt wprost. Wiedział, że popełnił błąd. Wiedział, że zrobił to niejeden raz. Ale nie spodziewał się, że ze wszystkich kotów Korzeń mu to wytknie i to tak chłodnym tonem. Terminator nie czuł w jego głosie jakiegokolwiek zrozumienia. Nie czuł, że jest w tej chwili mile widziany, a dla niego to równało się z odrzuceniem. Został odrzucony przez jednego z ostatnich kotów, które - jak dotąd sądził - nadal są po jego stronie i w niego wierzą. Teraz poczuł się, jakby wszyscy byli przeciwko niemu. Wszyscy oprócz Źdźbła, która była poważnie ranna i potrzebowała pomocy medyka. Dlatego gdy tylko kotka wdrapała się na jego grzbiet, on ruszył w stronę obozu, chcąc zostawić pozostałą dwójkę w tyle.
- To nie przez ciebie. - rzucił ostro w odpowiedzi, a potem przypomniał sobie do kogo mówi i jego ton stał się znacznie delikatniejszy. - Złapałaś? To dobrze. Oni... się tym zajmą. Nie myśl teraz o tym, zrobiłaś wszystko tak, jak powinnaś. - zapewnił ją, nieświadomy tego, że nie zakopała upolowanych gołębi. I tego, że stało się tak z jego winy.
Wtedy poczuł, jak ktoś ciągnie go za ogon. Nadal mocno pobudzony i wściekły, automatycznie obrócił się bokiem do Korzenia i zasyczał głośno. Miał ochotę przerwać jego wypowiedź, ale udało mu się zatrzymać słowa w sobie chociaż na chwilę. Patrzył jedynie na swojego idola, oczami błyszczącymi od łez i krzywiąc nieładnie pysk.
- Jakoś nie widzę, żeby z tobą Lawendowa Gwiazda urządzała sobie rozmówki. Żeby ci czegoś odmawiała pomimo ciężkiej pracy. Nie widzę, żeby ktokolwiek patrzył na ciebie tak, jakbyś był kompletną porażką, albo kimś zagrażającym innym kotom. Schrzaniłeś? Łatwo ci mówić. Zawsze byłeś idealny! Zaczynam myśleć, że nawet przodkowie mają do mnie uraz i to dlatego nic nie jest w porządku. - odpowiedział drżącym, niskim głosem, trzepiąc nerwowo ogonem. - Nigdy nie powiedziałem, że nie masz prawa się denerwować... Wściekłość czyni nas silniejszymi. A ty zawsze byłeś w moich oczach najsilniejszy. Teraz wiem już, że byłem w błędzie, i znów... znów polegałem na kimś, kto nie chce mnie wysłuchać. - zmarszczył nos i kilka łez spłynęło po jasnym futrze, gdy Korzeń wypowiedział swoje ostatnie słowa. Zdrada. Odrzucenie. Wściekłość skierowana w jego stronę. Znów. Wszystko powtórzyło się po raz kolejny. Dlaczego? Dlaczego był dobry tylko w popełnianiu błędów?
Patrzył chwilę za Korzeniem. Wiedział jednak, że Biedronkowa Łapa potrzebuje pomocy. Potrzebuje jego, więc musiał wziąć się w garść i zanieść ją do medyka. Zacisnął szczękę i jeszcze przez chwilę nie ruszał się z miejsca.
Gdy Korzeń oddalił się jeszcze trochę, Pająk krzyknął. Głośny, pełen wściekłości i frustracji wrzask poniósł się poprzez zaśnieżone trawy i zapewne przyprawił Biedroneczkę o ból uszu. Na całe szczęście i ona będzie mogła się wkrótce uwolnić od złego Pajęczyny. Kocur ruszył dalej w kierunku obozu, włócząc nogami po ziemi.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Wiele się zmieniło, odkąd wróciła, ale pewne rzeczy pozostawały takie, jak poprzednio – Świszczące Trawy obfitowały w gryzonie, a polowanie pozostawało świetnym sposobem na oderwanie myśli od tego, co nieprzyjemne.
To właśnie był jej główny zamysł, gdy teraz wybrała się na samotne polowanie. Nie myśleć o problemach, po prostu zapolować.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Mimo suszy las chyba nie był taki ubogi w zwierzynę jak mogłoby się wydawać. Nim Deszczowa Pogoda przeszła kilka kroków w trawie nico przed sobą mogła usłyszeć piski zwierzyny. Jeśli nieco się wysili i wygnie szyję to zobaczy rzęsiorka zajętego skubaniem jakiegoś ziarna?
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Dobry początek. Przyjmując pozycję łowiecką, Deszcz ruszyła na rzęsorka, gotowa pozbawić go życia. Starała się stąpać lekko, przenieść ciężar ciała na tylne łapy i iść pod wiatr.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Czy zabicie rzęsiorka mogło być jakimkolwiek wyzwaniem dla Deszczowej Pogody? Najwyraźniej nie, bowiem kotka podeszła do gryzonia i pozbawiła go tchu nim ten zorientował się, że coś było nie tak.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Zakopała rzęsorka pod cienką warstwą ziemi i ruszyła dalej, w duchu dziękując Gwiezdnym za obdarzenie jej błogosławieństwem zwierzyny.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Rzęsiorek nie był niczym co napełniło by brzuchy wichrowych wojowników, matek, starszyzny i medyka więc przydało by się coś więcej. Deszczowa Pogoda chyba miała naprawdę duże szczęście bo kawałeczek dalej na powierzchni przesiadywał kret! Tylko szybko bo ślepy zaczął wkopywać się powoli w ziemię!
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Kret nie kret, polować trzeba. Przyjęła pozycję łowiecką, przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i ruszyła na zwierzę, gotowa zabić je, gdy tylko się zbliży.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Tyle, że kret... zauważył że coś jest nie tak w chwili gdy Deszczowa Pogoda już na niego ruszyła. Gryzoń szybko zakopał się w ziemi, jednak wojowniczka jeśli tylko dostatecznie się pośpieszy to będzie miała szansę go złapać... o ile nie straszne jej pobrudzenie łap ziemią.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Niestraszne. Niestraszne jej były jaszczury, wielkie ptaki, Rybouskrzypot, a co dopiero ten kret. Rzuciła się za nim w pogoń.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Świszczące trawy nie prezentowały się szczególnie spektakularnie. Nie było mowy o schowaniu się w wysokich roślinach, albo pooglądaniu kwiatów, a co najwyżej można było zaobserwować pomiędzy młodymi kępami trawy, jakiś jeden, lub dwa pojedynczy przebiśnieg. Kura mógłby wyobrazić sobie tuzin przyjemniejszych miejsc, na pierwszy wspólny spacer z Niezapominajką, ale koniec końców, podziwianie krajobrazów nie było powodem, dla którego dwójka terminatorów tu przyszła, prawda? Było to po prostu najbliższe miejsce, gdzie w okolicy nie było nikogo, może oprócz zająca na horyzoncie, który zamarł przyglądając się dwójce kotów, gotów do ucieczki. - Wszystko w porządku? - Kura zagadnął, odrywając spojrzenie od zajęczaka i kierując je na drobną sylwetkę kotki i kępki jej tańczącego na wietrze futerka.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Szli szli i szli... A Niezapominajka coraz bardziej się obawiała. Chociaż to nic nowego, zawsze tereny ją przerażały i wątpiła, że ma to się zmienić. Może nawet i obawiała się samego Kury...? Spojrzała na niego kątem oka podczas podróży. Był wielki, bez najmniejszego problemu mógłby ją skrzywdzić albo zrobić coś innego... Niby znali się trochę, ale nie na tyle dobrze by kotka mu była w stanie w pełni zaufać. Chciałaby, ale charakter kocura był... Niezrozumiały. Dziwny i zmienny. Przy niej zazwyczaj zachowywał się łagodnie, ale potrafił wybuchnąć i tego się obawiała. Nie wiedziała, kiedy położyła znów uszy, a w jej głowie zaczynała panować lekka panika. Za późno by się wycofać, huh? Może gdyby nie tajemnicza prośba i historia, o której nikt nie wie dawno by już poleciała do obozu.
Odwróciła prędko głowę w stronę zająca. Pierwsza myśl, drapieżnik. Odruchowo zbliżyła się do Kury, niechcący nawet za bardzo, bo uderzyła bokiem o jedną z długich tylnych łap kocura. Oj... Gdy jednak w intruzie rozpoznała jedynie zająca cicho odetchnęła z ulgą i odsunęła się o kroczek od burego. O kroczek, bo mimo swoich obaw, zdecydowanie wolała go niż spotkanie pysk w pysk z drapieżnikiem.
- A? Em... Tak, po prostu tereny mnie trochę przerażają... Czy tak daleko od obozu starczy? - zapytała z lekką nadzieją w głosie, spoglądając za siebie. Była to tak tajna historia, że musieli się przejść aż tutaj?