Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Ostatnio rozmowę z Korzenną Wonią przerwał jeden z klanowiczów, wzywających mnie do jednego z pacjentów. Uznałam, że dobrze byłoby zachować tę znajomość na odpowiedniej, przyjaznej stopie - i dlatego parę wschodów słońca wcześniej, podczas zbierania ziół, poprosiłam pobliski patrol o przekazanie wojownikowi, iż będę na niego czekała na granicy wieczorem za trzy wschody słońca.
I te trzy wschody słońca minęły. Miałam szczęście, gdyż jeszcze chwilę wcześniej przeszła przez nasze terytoria burza, która przyniosła odrobinę ulgi w duchocie. Usiadłam spokojnie na granicy, czekając na przyjście znajomego wojownika. O ile w ogóle przyjdzie - tego wiedzieć nie mogłam.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Dzień był dosyć spokojny, nic ciekawego się nie działo, a jego umówione spotkanie znajomej z Cienia powoli zbliżało się coraz bardziej, co przypominał sobie z lekką radością. Nie żeby sądził, że ta znajomość jakoś bardzo ich zbliżyła, nie nazwałby kotki przyjaciółką, ale na pewno mógł przyznać, że była dobrym kompanem do rozmowy. Prawdopodobnie mieli sporo różnych opinii oraz spojrzeń na świat, ale tym bardziej wydawało, że miał po co dbać o tę znajomość - inna wizja życia mogła znieść na ziemię kiedy była taka potrzeba.
– Cześć, kto by się spodziewał, że Cię tutaj zobaczę? – Zażartował od razu jak już był w pobliżu kotki i uśmiechnął się delikatnie do niej. – Jak samopoczucie?
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Czaszka gdzieś zniknął. W klanie jedynie ostały mu się dwie siostry i to dwie medyczki z którymi... Rzadko kiedy miał jakiś kontakt. Plus Igła, ale złapał jakieś potężne choróbsko i go dawno nie widział. Ugh. Rzeczy trzymających go w klanie było coraz mniej, ale też miał wrażenie, że samotnikowanie nie było dla niego. Więc był uwięziony w tym cyrku... Ale istniała jeszcze inna opcja, dlatego postanowił zaczepić jakiś patrol i dowiedzieć się tego i owego.
- Witam, masz może chwilkę, by pogadać? Dryfujący Liść jestem - zagaił miło, gdy tylko napotkał starszą czarno-białą kotkę, która najwidoczniej też wyszła na samotny spacer. Albo cokolwiek co ją sprowadziło tutaj.
//Jodła!!
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Od czasu tego durnego incydentu z cienistym wojownikiem, kiedy Jodłowa Gałązka dostawała patrol przy granicy z Klanem Cienia to wtedy zawsze skupiała się bardziej niż przy innych granicach. Nie chciała powtórki z tego co się działo, ale jednocześnie była gotowa sprać każdego idiotę, który postanowił przekroczyć granicę chociażby wąsem. Więc od razu zauważyła tego podlotka, który się tutaj przypałętał i uniosła brew podejrzliwie, kiedy ten ją zawołał.
-Zależy o czym -powiedziała, przystając niedaleko, żeby się nie drzeć na pół terenów.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Oho, jakaś twarda zawodniczka mu się trafiła! Może i gdyby był jakimś pierwszym podlotkiem, świeżo mianowanym terminatorem by się wycofał ze swojej próby uzyskania informacji, w końcu wzrost nieznajomej do tego nie zachęcał, pewnie, gdyby chciała mogłaby mu podciąć gardło jednym ciosem, ale on też był twardym zawodnikiem.
- O klanie. Dokładnie mówiąc, jak się Ci żyje w Klanie Wichru...? Bo mam parę problemów z moim i chciałem się dowiedzieć, czy w pozostałych klanach panuje podobny klimat - podzielił się, większością prawdy. To, że jest potencjalnym kandydatem na zostanie imigrantem, wolał zostawić na razie dla siebie.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-Żyje się dobrze -powiedziała krótko. Nie wiedziała jakie cienisty wojownik ma motywy, więc nie zamierzała się rozgadywać dopóki ten nie wyjawi jej powodu swojej ciekawości. Może byłaby jakoś mniej podejrzliwa, MOŻE, gdyby nie tamten incydent wcześniejszy, który zdarzył się kilka księżyców temu, ale skoro się zdarzył, gardę trzeba było podnieść w górę i trzymać wysoko. Nie można było pozwolić Klanowi Cienia, żeby zaczął się panoszyć jak mu się żywnie zapragnie, bo pomyśli sobie, że ma słabych sąsiadów- W Klanie Wichru nie mamy problemów -dodała, skoro tamten się już pożalił, że ma jakieś u siebie, to ona mogła jeszcze jako tako dołożyć, że Wicher jest silny i niech sobie oni tam nie myślą byle co o nich- Czemu cię to niby interesuje? Jak się żyje w innych Klanach i jaki panuje tam klimat, po co ci ta wiedza?
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Eh, dotychczas spotykał koty jakieś bardziej chętne do rozmowy. Gdyby pociągnął Piołuna za język ten pewnie by mu zdradził więcej rzecznych ciekawostek. Nie, żeby kremowy był głupi tylko... Sprawiał wrażenie, jakby nie do końca zależało mu na swoim klanie.
- To dobrze. Po prostu chcę wiedzieć, czy to, co się dzieje u mnie jest normą, czy też może przesadzam. Bo u nas są problemy. I to wiele! Głównie z przywódcą, ale inne koty w tym nie pomagają. Więc opowiesz mi trochę więcej, hm? - przyznał, wyjawiając praaawie całą prawdę, omijając jedynie wątek planowanej przeprowadzki z Cienia do gdziekolwiek mu podpasuje.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Problemy z przywódcą? Jodłowa Gałązka uniosła brew, kiedy usłyszała te słowa od cienistego kocura. Teraz było pytanie w sumie czy to on dramatyzował, bo mu się zwyczajnie decyzje ich Gwiazdy nie podobały, czy może faktycznie było coś nie tak. W sumie to Jodła nie miała zbyt wielkiego pojęcia o Psiej Gwieździe i jak on tam decydował wewnętrznie o swoich sprawach, w życiu go nie spotkała, więc mogła jedynie zgadywać, która odpowiedź jest prawdziwa po tym jaki ten młodzik przed nią miał charakter. Czy był wyluzowanym kombinatorem, czy może wręcz odwrotnie.
-Nie wiem co tam się wyprawia w Klanie Cienia, ale Klan Wichru nie ma problemów z przywódcą, ani z żadnym innym członkiem trójki klanowej -odparła, nie wspominając w sumie o wątach niektórych wichrowiczów do Donośnego Krzyku, na zewnątrz koty nie musiały o tym wiedzieć, phi- Co dla ciebie w ogóle oznaczają problemy z przywódcą, hm? Czy jesteś jednym z tych kotów co zaraz mówią, że przywódca jest okropny, bo podjął decyzję, która im się personalnie nie spodobała?
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Teraz pytanie, jak wiele zdradzić mógł Liść? Nie obawiał się kary od samej gwiazdki, ale nie chciał być postrzeganym za kota, który rozpowiada sekrety swojego klanu na prawo i lewo. Wtedy zdecydowanie ciężej byłoby mu osiągnąć swój cel.
- Oh nie nie, nie jest to tylko moje zdanie. Sporo kotów również nie jest zadowolona z obecnego przywódcy… Ale nie wiem, czy stanowią większość. Bo są też u nas tacy co ślepo podążają za jego słowami, jakby sam Gwiezdny Klan go zesłał czy coś… Co mi się wydaje dziwne. Mógłbym ci opowiedzieć więcej, ale jeśli ty również zdradzisz coś więcej, niż tylko że u was jest idealnie. Coś musi być na rzeczy - zarzucił wesoło, bo nie będzie paplał o swoim klanie, gdy jedyną odpowiedź, jaką dostał to to, że w wichrze jest fajnie i kropka.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-No Gwiezdny Klan by mu żyć i darów raczej bez powodu nie zesłał, co? -co to było w ogóle “jakby sam Gwiezdny Klan go zesłał”? Przywódca dosłownie dostaje dziewięć żyć od Gwiezdnych, żeby mógł przewodzić Klanem długo i mądrze. To jest dosłownie jak zesłanie przez Gwiezdny Klan- I raczej nie powiedziałabym, że jest większość takich jak ty, skoro jeszcze nikt specjalnie w innych Klanach nie słyszał o jakiejś, nie wiem, cienistej rebelii czy jak wy się tam kłócicie ze sobą -powiedziała- I nie wiem co mam ci powiedzieć, przecież nie będę tworzyć bajek. Roziskrzona Gwiazda jest dobrą przywódczynią, Donośny Krzyk jest… okej, nie ma jakiś większych dram między władzą a innymi kotami. Jedyne co się tak naprawdę dzieje to to, że obecny medyk jest stary i może niedługo zwolni miejsce następcy. Nie każdy Klan ma tyle wewnętrznych problemów jak widocznie ma Klan Cienia.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
- Nie wiem! Może po otrzymaniu żyć coś się zmieniło, może Gwiezdni dawali każdemu życia co zawędrował do sadzawki. Słyszałaś kiedyś historię, by ktoś wrócił ze swojej wyprawy i nie otrzymał żyć? Plus otrzymanie żyć nie oznacza, że kot jest nieomylny i idealny - rozwinął swą myśl. Bo otrzymać życia niby mógł każdy, mało kto wiedział, jak to dokładnie wygląda. Może Pies blefował i nie otrzymał żyć? Albo sama sadzawka była jakimś wymysłem. No ale nie wkraczajmy na terytorium teorii spiskowych!
- Może istnieje rebelia, ale nikt z zewnątrz o niej nie słyszał, bo czemu miałby? Byłoby to otwarte złamanie kodeksu, słowo by przeniknęło do przywódcy i koty by musiały ponieść konsekwencje - dorzucił jeszcze na temat. - Czyli nic nieprzyjemnego. W sumie głupio by było gdybyś faktycznie zdradziła mi, jak dokładnie wygląda wasza wewnętrzna sytuacja… Ale tak czy siak, dziękuję za odpowiedź. Czyli faktycznie, może jednak coś jest na rzeczy w Cieniu. - Wyłapał zawahanie przy tym jak kotka wspomniała o zastępczyni, ale skoro przywódczyni była serio pozytywnie postrzegana to nie ma czym się martwić, nie?
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Musiała naprawdę bardzo się powstrzymać, żeby nie wywrócić oczami na słowa swojego rozmówcy. Ona serio nie wiedziała co się dzieje, że nagle co drugi kot zaczął wątpić czy w ogóle nie wierzył w Gwiezdny Klan. A może mówili tak dlatego tylko po to, żeby próbować być oryginalnymi -no, w tym momencie to chyba bardziej oryginalni by byli jakby mówili, że wierzą- i tak naprawdę tam w środku nich było zupełnie inaczej? Któż to wie? Jednak trzeba było przyznać, że ten rozprzestrzeniający się w Czterech Klanach trend robił się coraz bardziej irytujący. Postanowiła więc po prostu tego zwyczajnie nie komentować.
-Jakby istniała to na pewno do tej pory to już jakaś plota chociażby by poszła w świat -odparła. Nie dało się kryć rzeczy wiecznie, nie ważne jakby się tego chciało. A to jakiś bezmyślny terminator coś palnie na patrolu, a to głuchym telefonem gdzieś pójdzie coś na zewnątrz, albo może jakiś sfrustrowany wojownik się bez pomyślunku wygada. Zawsze się coś wyda, zwłaszcza coś tego typu- Nawet anonimowa plota, chociażby, po której ciężko by było dojść kto jest winny jej rozniesieniu. Czy może Psia Gwiazda wierzy w kary zbiorowe dla ogółu, huh?
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
Syn Psiej Gwiazdy nie lubił patroli.
Lub, bo było to przecież nie do końca poprawne - kocur kochał wszystkie obowiązki, które czyniły go wojownikiem Klanu Cienia i oddawał się choćby najbardziej żmudnej pracy z całym oddaniem - uznawał je za męczące i irytujące. Nie przeszkadzało to jednak, by brał je na siebie w dużej ilości. Odkąd wyszedł z lecznicy czuł, że był ze wszystkim do tyłu i błyskawicznie musiał stanąć na wszystkie cztery łapy.
Nie lubił ich dlatego, że oddalał się od obozu. Nigdy nie było wiadome, kiedy kto przepuści atak ani kiedy ojciec będzie potrzebować jego pomocy. Poza tym, musiał widzieć inne pyski z innych Klanów. Czasami, jeśli Klan był mało liczny i co chwila te same koty przejawiały się na patrolach, było odrobinę śmieszniej, bo wtedy mógł poczuć się lepszy.
//Pszczółka!
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
A raczej samotne spacery, bo prawdę mówiąc to, co uskuteczniała, ciężko było nazwać patrolem. Nie skupiała się zbytnio na doglądaniu granic i obserwowaniu, czy ktoś - lub coś - nie przekracza granicy. Lubiła po prostu snuć się wzdłuż granic z głową w chmurach, pogrążona we własnych myślach. Na granicy z Klanem Cienia liczyła, że być może uda jej się zobaczyć pomiędzy gęstwinami znajome, ciemne futerko i piękne oczy.
Cóż, oczy zobaczyła. Podobne w barwie do tych które miał Zimno, jednak kocur był to zupełnie nie ten sam - o jasnej sierści, krótkiej, z zupełnie innym wzorem. Nie, to na pewno nie był Zimna Krew, nie był do niego nawet podobny, jednak należał do tego samego Klanu... tak też Pszczółka zaraz wyszła zza krzaka który akurat mijała, pokazując się obcemu kocurowi w całej okazałości, z przyjaznym uśmiechem.
- Dzień dobry - zaczęła, zwracając na siebie uwagę jasnego kota. - Jestem Pszczela Łapa, Pszczoła. Czy znasz może Zimną Krew?
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
Nie ufał Wichrzakom.
Powszechnie uważał Klan Wichru za wyjątkowo mierny i słaby kraj. Podczas kiedy Grom słynął ze swojej legendarnej siły, aktualnie po prostu cierpieli na brak członków. Nie dziwiło go to, biorąc pod uwagę, pod jak niestabilną władzą żyli - tylko silne, żelazne łapy były w stanie zapewnić prawidłowy rozwój swojemu Klanowi. Rzeka od zawsze była cichą wodą, która potrafiła rwać brzegi; była ich realnym zagrożeniem. A Wicher? Zbierali kwiatki i gonili zające. Nic wyjątkowego.
Liliowy zmrużył ślipia, przyglądając się kotce. Była chyba terminatorką albo wczesną wojowniczką.
- Dzień dobry - zaczął z dystansu. Wymusił na sobie krótki uśmiech i był zadowolony, że taki przybrał. Zimna Krew. Syn Zbutwiałego Pnia, który mimo tego nie przyjął rangi Wiernego Cienia. - Jestem Martwa Dusza. Zimna Krew to wojownik naszego Klanu. Oczywiście, że go znam. Mam coś mu przekazać?