Logo Artemidy
Wydeptane Ścieżki
– Ty wiesz co znaczy respektować w ogóle?? – czekoladowe uszka lekko drgają w tył. Ciężko wyczuć dookoła kotek atmosferę prawdziwej kłótni, mimo że ton Traszuni z reguły do najprzyjemniejszych nie należy. Ale w sumie nie wyklucza, że bura faktycznie może nie znać tego słowa. Ryś, Świt i Echo mają jedną szarą komórkę na spółkę. Z reguły przypada ona tej ostatniej. Szkoda tylko, że jest na tyle leniwa, że i tak z niej nie korzysta. – Oczywiście, że nie. To co innego. – burczy pod nosem, by zaraz dodać pół tonu głośniej. – Ciebie ciężko pomylić z kociakiem już.
To fakt. Obie są wyrośnięte. Ciężko w kotce przed nią rozpoznać tą samą Ryś, z którą się wychowywała. Jednocześnie pod wieloma względami jest taka sama. Niestety pod tymi, które akurat dobrze by było zmienić. Z początku – jasne, można chwalić myśl o ojcu, ale zaraz potem wychodzi na wierzch, że jest w tym tyle samo pomyślunku co w każdym innym planie siostry.
– Gratuluję udanej wycieczki. – zbywa temat prędko, chociaż pytania o Wielką Wodę cisną jej się na język. Są jednak kwestie ważniejsze. – Ale jesteś śmieszna. Jeśli myślisz, że możesz sobie ot tak dołączyć do Klanu Rzeki tylko po to by spędzić trochę czasu z ojcem. I że potem może wrócisz do Wichru, może nie. Że to tylko zależy od twojego kaprysu wtedy. Każdy przywódca, który przyjmuje takie koty jest mysim móżdżkiem, wiadomo że im nie zależy na Klanie. Ale jasne, Iskra pewnie zrobi dla ciebie wyjątek, w końcu jesteś jej córką. – krzywi się. Nie do końca rozumie dlaczego w ogóle to mówi. Znaczy... to obiektywna prawda. Ale przecież wcale nie chce zniechęcać siostry ani do dołączenia do ojca, ani tym bardziej do powrotu do nich. Przecież lepiej mieć Ryś w tym samym legowisku niż nad Wielką Wodą. Ale nie wydaje jej się by jej słowa jakkolwiek to odzwierciedlały. – Dołączając do Klanu Rzeki stajesz się jego częścią. Nie będziesz tylko gościem, który odwiedza tatę. Będziesz jednym z Rzeczniaków, powinnaś być wierna Klanowi, gotowa oddać za niego życie. Inaczej to nie ma sensu. Ojciec nie potrzebuje w swoim Klanie takiego kota. To tylko dokładanie mu problemów.

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No jasne, że tak. Szanować je, nie wchodzić na tereny za granicami Klanu, łatwo - odparła, podnosząc wyżej jedną z brwi. Traszunia naprawdę dawała jej mniej intelektu niż faktycznie Rdza miała! W sensie, nie była też może najmądrzejszą kocicą, ale miała mózg okej!!
I nagle Traszka zaczęła gadać, tak, jakby nigdy miała nie skończyć. Rdza usiadła, myśląc, że trochę to potrwa. Nie miała chyba znajomych w Klanie, więc musiała teraz jej się wygadać, aby nadrobić zaległości w socjalizacji z innymi. Kiedy skończyła wywróciła jedynie ślepiami.
- Nie będę wracać do Wichru - powiedziała od razu, spokojnym jak na nią tonem głosu. Zaczęła grzebać łapą w ziemi, myśląc.
- Spędzenie czasu z tatą nie chodzi mi, że nie wiem. Księżyc i sobie pójdę. Tylko do jego śmierci. Wiesz jaki on jest stary?? I chcę po prostu przy nim być wtedy. Żeby miał chociaż kogoś przy sobie. A później po prostu... pewnie jakoś zaginę, nie wiem. Nie myślałam o tym jeszcze. Nie wiem, czy zbuduje coś w Klanie Rzeki, więc nie planowałam bardzo do przodu - wytłumaczyła. Miała jeden plan, i tyle. Według Rdzy planowanie aż tak do przodu było bez sensu. W Klanie Rzeki mogło się dużo stać, mogło się dużo zmienić. Mogła tam znaleźć znajomych, być może kogoś, kogo pokocha, kto wie. Nikt nie wiedział, tak naprawdę. Dlatego też nie planowała do przodu.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spogląda z powątpiewaniem na siostrę, wyraziście wygięte brwi jedynie podkreślają jak bardzo nie wierzy, że bura rozumie sens recytowanych właśnie słów. Ale spokojnie, kolejna wypowiedź siostry ma jeszcze mniej sensu.
– Dosłownie dopiero co powiedziałaś? Że chcesz dołączyć do Klanu by spędzić czas z ojcem, a potem nie wiesz. Może wrócisz do Klanu, może nad Wielką Słoną Wodę. To jak nie o Wichrze to o jakim Klanie mówiłaś, hm? Nie o Rzece, skoro byś w niej była. O Cieniu? Gromie? Może ty masz plan wybrać się do każdego Klanu? – wypuszcza ze świstem powietrze. No co za mysi móżdżek. I jeszcze zachowuje się jakby to Traszka była nieracjonalna!! I wmawiała jej rzeczy, których nie powiedziała!! Zgadza się jednak z tym, że dobrze by ktoś był przy ojcu. Obawia się jednak, że siostra się znudzi tym planem nim ojciec faktycznie umrze i złamie mu serce. Łabędzia Gwiazda nie jest znowu aż tak stary jak Ryś opowiada, ma jeszcze przed sobą całe księżyce. Może nie pełne obiegi pór, ale z pewnością więcej niż skupienie burej jest w stanie wytrwać bez wysiłku.
Nie, to nie może się skończyć dobrze. Nie gdy Ryś planuje, że sobie zaginie. A o uczciwym poinformowaniu Nocnego Szkwału, że odchodzi, bo ojciec umarł to już nie łaska pomyśleć? Lepiej martwić resztę Klanu, że zniknęła bez słowa i coś jej się stało? Co na to jej mistrz? Co na to inne koty, które zdążą ją potraktować jak jednego z nich?
Ten mysi móżdżek wcale nie czai istoty wspólnoty.
– To egoistyczne z twojej strony. – orzeka ostatecznie na całe wyjaśnienia siostry. Szkoda sobie strzępić języka, bo do tej głowy i tak nic nie dociera. Kręci łbem na boki i dodaje. – Przyrzeknij, że nie zaginiesz jakoś sobie dopóki ojciec żyje. Dowiem się, że go zostawiłaś to pójdę za tobą nad Słoną Wodę i urwę ci ogon.

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Położyła po sobie uszy, na słowa Traszki.
- Przekręcasz moje słowa - odparła prosto, patrząc się prosto na nią. Pokręciła łbem, niezadowolona. Po co w ogóle zaczęła z nią rozmawiać, wiedziała, jak to się skończy.
Czyli właśnie tak. Niechęcią do siostry.
- To ty jesteś egoistyczna. A ta obietnica nie należy do ciebie - odparła, wstała i wyszła, kończąc rozmowę. Nie zamierzała się poniżać bardziej, niż już to zrobiła.

zt
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Świt przynajmniej nie zrzuca winy na innych, gdy zapomni co przed chwilą powiedziała. Ten mysi móżdżek z kolei nie przyzna się do błędu, tylko próbuje zrobić z Traszki idiotkę. Tupnięcie łapką i obrażone odejście, na równi z ostatnimi słowami, utwierdzają czekoladową w przekonaniu, że ten kaprys siostry tylko przyniesie ojcu niepotrzebnych zmartwień. Chciałaby nie mieć w tym wypadku racji, ale... widzi przecież jak wygląda rzeczywistość.
Trochę szkoda, że bura dalej jest durnym bachorem, Traszka nawet nie zdążyła ucieszyć się na jej widok i faktycznie dowiedzieć co u niej. Ale cóż, nie będzie za nią biec. A jeśli żadne inne świecidełko nie odwróci uwagi Ryś to pewnie niedługo się spotkają podczas patrolu wzdłuż Rzecznej granicy.

z.t

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ok, więc jednak rzecz w tym, że miał rację. Co za emocje. Młoda śledziła go dzielnie przez zarośla i Orion miał szczerą nadzieję, że ją te krzaki trochę przeczeszą z brudu. Ogólnie zawzięty egzemplarz, trzeba przyznać, skoro w takim układzie dotarli aż pod Wichrowe granice. I niestety, dalsza kontynuacja podchodów mogłaby się odbić na orientalu, bo raczej ciężko by się było tłumaczyć, że ani nie czuł się obserwowany, ani nie słyszał, że coś za nim drepcze do samego obozu. Chociaż istniała też szansa, że władza się nie zorientuje, że mają jedną głowę więcej. Może udałoby się wmówić, że żyła tu od kilku księżyców i trochę wstyd tak nie pamiętać pysków i imion własnych podwładnych. Ale problem w tym, że opiaszczony kleszcz nie był wzbudzającym zaufanie wspólnikiem w zbrodni.
Orion westchnął ciężko i obrócił się w stronę, z której przyszedł.
– Dobra, fajnie było, ale spylaj już. Czujesz ten podejrzanie kwiatkowo-trawiasty zapach? To granica. Przekroczysz ją to zaraz ktoś wyleci na ciebie nasyczeć. – wyjaśnił. Może jednak miał fundusze na jedną czy dwie uprzejme rady.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odważne założenie szefie złoty, że gałązki dały radę wyczesać futerko młodego kleszcza, bo właśnie wynurzyła się z zarośli jeszcze bardziej opiaszczona, niż zanim w nie weszła. Być może jest to związane z tym, że jednak po drodze kilka razy pokonały ją wystające korzenie i zaliczyła bliskie spotkanie z glebą. Któż to wie. Trzebaby ją spytać.
(Odpowiedziałaby wtedy, że to barwy maskujące.)
- Jaki zapach? - Miała zamiar usiąść i odpocząć jak tylko wyjdzie z krzaków, ale najwyraźniej nie było jej to dane. Nie zdążyła nawet klepnąć zadkiem na ziemię zanim zorientowała się, że typ na nią patrzy. Pewnie, pachniało tu jakimiś kwiatami, ale szczerze mówiąc, gdzie nie pachniało? Nawet zimą w lesie każda z tych na wpół martwych roślin miała swój własny zapach. Czemu nagle miałaby się przejmować granicą królestwa kwiatów czy czego tam. Poruszyła ze złością końcówką ogona kilka razy. Nie dają odpocząć, nie dają przejść.
Podeszła trzy kroki bliżej i wbiła wzrok w jego rudy ogon.
- Jeśli te kwiaty mają zamiar na mnie wylecieć, to proszę bardzo. Mogę się z nimi bić. - Tupnij nóżką jeszcze, to na pewno pomoże. Dobitniej przekaże twój punkt widzenia. Teraz ta gąsienica już wie że Nie. żadnych kwiatów się nie boi.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie odpowiedział na jej pytanie, uznawszy, że podejdzie bliżej, wysmarka z nosa grudki ziemi to zaraz zorientuje się o co takiego mogło chodzić. A mogli być na granicy z Cieniem, mogło być czuć zgnilizną. Albo bliżej Rzeki i ich rybiego odorku. Wtedy to dopiero by głupio brzmiała ze swoim pytaniem.
Zakołysał lekko ogonem. Czego się ten kleszcz tak gapi? I czy faktycznie się gapi, czy odpływa do krainy myśli ze spojrzeniem utkwionym w losowym miejscu.
– Gratulacje. – skwitował krótko. Byłby w stanie wymienić przynajmniej kilka kwiatków, które by przezwyciężyły szylkretkę. Ale nie rozpraszajmy się. – Tylko za tą granicą mieszkają niestety koty, nie kwiatki. I pilnują swoich terenów bardziej niż pies na łańcuchu. No i, przede wszystkim, ich żaden łańcuch przed gonitwą nie powstrzymuje. Więc nie chcesz im się narażać.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To, czy faktycznie były tam jakieś koty czy nie, pozostawmy jako rzecz drugorzędną, teraz istotniejsze to
- To dlatego tam też włazisz jak do siebie? - spytała, odrywając wzrok od falującego ogona i patrząc mu prosto w oczy. Prawie wyzywająco, gdyby nie oczywista różnica wzrostu i postury.
Pewnie, pachniało tu też innymi kotami, ale, znowu, gdzie nie? Przy miskach wystawianych przez ludzi też pachniało kotami i to wcale nie świadczyło o tym, że zaraz mają się zjawić i ją przegonić. O ile w ogóle jeszcze tu były. Mogły się dawno najeść i zwinąć, a ta gąsienica tylko próbuje się jej pozbyć. Pomachała gniewnie końcówką ogona jeszcze raz. Niedoczekanie. Pewnie próbuje to źródełko karmy zachować dla siebie.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nikogo zaskoczyć nie powinno, że bladorudej mordki trzymał się Klasyczny Orionowy Uśmiech. Nawet w tak krótkiej znajomości jak z szylkretką, wyćwiczona ekspresja miała okazję nie raz zawitać na pysku. Tym razem jednak, nowość, proszę państwa. Do znajomego grymasu dołączył błysk rozbawienia w błękitnych oczach, gdy młoda zadała pytanie.
– Dokładnie tak. – zgodził się z piaszczystym stworkiem. Odwrócił się nawet uczciwie w jego stronę, zamiast obserwować kątem oka. Bo miał tajemnicę do sprzedania. Pochylił lekko łeb. – Bo widzisz, udało mi się ich przekonać, że jestem jednym z nich. A ty? Zaraz zwęszą, że jesteś obcym elementem i po tobie. – przechylił łeb z krótkim ble i swoją najlepszą imitacją kota z poderżniętym gardłem. Nawet język wywalił.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O tak, straszenie jej nieistniejącymi kotami. Klasyk.
- Skoro tak bardzo im zależy na prywatności, to wybitnie słabo pilnują tej swojej granicy, skoro przekroczyć ją może taki element jak ja. Albo ty. - Dodała kąśliwie i też pokazała mu język. Czy on pachniał kwiatami? Być może pachniał, ale nawet gdyby to poczuła, nie dałaby mu tej satysfakcji zgodzenia się z jego teorią zdarzeń, że jakoby tu mieszkał. Nie bardzo chciało jej się wierzyć, że jednocześnie tak bardzo bał się zwykłego piasku i mieszkał w tym lesie. Do którego dochodzi się dróżką pełną kolczastych krzaków. Pewnie mieszka gdzieś razem z ludźmi, a przytargał ją tutaj tylko po to, żeby się zmęczyła próbując ugryźć go w ogon. Brawo, Nie., dałaś się tak łatwo wrobić. Teraz będzie równie długo wracać na swoje pole, a potem jeszcze dłużej dreptać do najbliższej wspólnej miski. Co za wspaniale zmarnowany dzień.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– To całkiem spory teren, więc i kawałek granic jest do obiegnięcia. Ty też zjawiłaś się dopiero, gdy byłem na środku twojego pola, czyż nie? Tutaj na reakcję z reguły czeka się krócej, ale wciąż, nikt nie wyskoczy spod ziemi za to, że patrzysz w stronę terenów. – z reguły, bo dawno temu Orion miewał sytuacje, gdzie przysiągłby, że samo obserwowanie łączek było największą zbrodnią znaną kociej nacji. I że leśne dzikusy wyczuwały takie sytuacje szóstym zmysłem i rzucały wszystko co robiły, byle patrzeć podejrzliwie na obcego.
Ale nie myślcie sobie, że zupełnie umknęła jego uwadze złośliwość małego smroda. Po prostu element edukacyjny był ważniejszy, bo szkoda by było, gdyby została zjedzona za brak znajomości klanowych zwyczajów. A właśnie, trzeba jej było wmawiać, że żyją tu kanibale. Tyle stracić...
– Ale jak nie wierzysz to proszę bardzo. – wzruszył niedbale barkami. – Idź pozwiedzaj, z przekroczeniem granicy problemu nie będzie, ale przekonamy się na ilu łapkach będziesz zmuszona wracać do siebie. Szczerze wątpię by z kompletem.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ja jestem jedna, a ich tu jest ile, z dziesięć? Dwadzieścia? - Parsknęła. No dalej, przekonajmy się, ile wymyślonych kotów tutaj mieszka. Znając jego, zaraz odpowie jej, że bliżej pięćdziesięciu, z czego połowa to doświadczeni łowcy gustujący w tropieniu takich młodych kotków jak ona. Mhm, jasne.
Oczywiście, że zamierzała pozwiedzać. Wyminęła go szerokim łukiem, zostawiając minimum metr zapasu, i ostentacyjnie zaczęła przyglądać się rosnącej tutaj, trochę zeschłej, trawie. Po prawdzie bardziej zezowała w jego stronę, czekając na jakąkolwiek reakcję (i ciąg dalszy wycieczki) ale tego nie zamierzała dawać po sobie poznać. Aktualnie interesowało ją, czy on faktycznie będzie dalej brnąć w bajkę o kotach mordercach urywaczach łapek, czy może w końcu odpuści i zaprowadzi ją do tej miski.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy znał odpowiedź na to pytanie? Otóż nie bardzo, jego znajomość Wichrowej bandy zwykle kończyła się na rdzawym ogonie Jaśniejącego. Żeby wskazać więcej kotów musiałby się skupić. A tego tutaj nie robimy. Nie w rozmowie z dzieciakiem, nie bez powodu.
– Nie no, ale śmielej. W tym tempie to do wieczora nie dotrzesz, już ślimaki są szybsze. – ponaglił ją, samemu rozsiadając się wygodnie. Owinął kończyny ogonem, jedną z przednich łapek uniósł by wyczyścić paluszki. Tak kozaczyła, a teraz to co, kępka trawy przy granicy odkryciem sezonu? Nigdy nie widziała nic podobnego? Litości.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Prychnęła, ale w stronę kępki trawy, nie zaszczycając go nawet spojrzeniem. Nie otwarcie w każdym razie. Najwyraźnej więc postanowił poczekać aż się znudzi i sobie pójdzie. Nie ma problemu szefie.
Obwąchała kępkę trawy jeszcze raz, bardziej dla marnowania czasu niż intelektualnej stymulacji, i położyła się na niej, jak taki najbardziej rozwalony chlebek na świecie. Taki opiaszczony i leżący na boku. Obserwujący gąsienicę kątem oka. Gąsienica zaczęła czyścić paluszki. Chlebek uznał więc, że to dobry moment, żeby wytarzać się w piasku w najbardziej psi sposób w jaki da radę to zrobić. Po chwili była już świeżo opanierowana i trochę odpoczęły jej łapki, więc mogłaby ruszać dalej. Spojrzała na niego wyczekująco.
- Nie idziesz dalej?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości