Logo Artemidy
Zroszone Torfowisko
Następnym co pojawiło się przed obliczem Psiej Gwiazdy, był tchórz. Wyglądał na zajętego zakopywaniem swojego wcześniej złapanego obiadu.

Pies: S: 33 | Zr: 27 | Sz: 14 | Zm: 13 | HP: 116/120 | W: 39/90
Spadek W do 2/3, zmniejszenie celności o 1
» 0 stopień: obity nos

Simba (tchórz): S: 7 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 35 | W: 40
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Psia Gwiazda zaczął się skradać w kierunku zwierza. Zaatakował, chwytając go mocno za gardło.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pies > atk udany > 30 * 1 = 30

Pies ostrożnie zbliżył się do tchórza i chwycił go za gardło, rozszarpując je. Tchórz nie miał jak zareagować, od razu padł na ziemię, oddychając ciężko. Stracił przytomność.

Pies: S: 33 | Zr: 27 | Sz: 14 | Zm: 13 | HP: 116/120 | W: 39-3=36/90
Spadek W do 2/3, zmniejszenie celności o 1
» 0 stopień: obity nos

Simba (tchórz): S: 7 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 35-30=5/35 UTRATA PRZYTOMNOŚCI | W: 40
Spadek HP do 1/4, zmniejszenie statystyk o połowę w następnej turze
» 3 stopień: rozszarpane gardło; krwawi, -8HP w pierwszej turze, -5HP do końca walki
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Psia Gwiazda chwycił tchórza w zęby, usiłując skończyć przy tym jego żywot. Poszło względnie łatwo.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pies > atk kryt > 35 * 1,5 = 53

Buras pochwycił tchórza w swoje szczęki, kończąc jego żywot. Brawa dla Psiej Gwiazdy! Niestety... Zaczynał czuć się gorzej. Trucizna w ciele tchórza? Nie to nie to. Czas nieubłaganie dawał o sobie znać. Słońce powoli zaczęło zachodzić. Niedługo minie kres jego dni.

+25exp

Pies: S: 33 | Zr: 27 | Sz: 14 | Zm: 13 | HP: 116/120 | W: 36-4=32/90
Spadek W do 2/3, zmniejszenie celności o 1
» 0 stopień: obity nos

Simba (tchórz): S: 3 (7) | Zr: 4 (8) | Sz: 3 (6) | Zm: 2 (5) | HP: 5-53-8=0/35
ŚMIERĆ | W: 40
Spadek HP do 1/4, zmniejszenie statystyk o połowę
» 3 stopień: rozszarpane gardło; krwawi, -8HP w pierwszej turze, -5HP do końca walki
» 3 stopień: rozerwana skóra na barku; krwawi, -5HP w pierwszej turze, -3HP do końca walki
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I wtem jakby dotarł do niego znak, by udać się z powrotem do obozu. Tak też postąpił.


// zt :(

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szukał Storczyk. Po tym co się stało na ceremonii... potrzebował porozmawiać z nią. Omówić... wszystko.
Storczyk czuła się coraz lepiej, więc wyrwał ją z obozu i przeszli się razem. Niedaleko obozu, ale żeby byli... sami. Szedł w ciszy i dopiero kiedy był pewien, że nikogo wokół nie było...
- Co sądzisz... teraz? O Polanie.
Musiał wiedzieć. Chciał być przy niej i... nie wiedział co robić.
And the world is ending
And we keep pretending
That none of this will matter in an hour
None of this will matter in an hour

LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Storczyk cmoknęła językiem na pytanie partnera. No… Co sądziła? Może najpierw zacznijmy od tego, jak wyglądał teraz Klan Cienia. Od kiedy Polana przejęła władzę, a można to było liczyć we wschodach słońca, nawet nie księżycach, Cień nadal stał na swoim miejscu. Nic nie wybuchło, doprawdy godne pogratulowania, patrząc na to, że gdy tylko pozbyli się jakiejkolwiek władzy nastąpiło masowe, hm… wymieranie. Nasuwało to kotce tylko jeden wniosek, mianowicie: koty stąd były niezdolne do funkcjonowania na własną łapę i prawdopodobnie żaden z nich nie przeżyłby ani jednego dnia bez prowadzenia za łapkę. Ponura i gorzka wizja, przytakująca dyktatorskim zapędom Psiej Gwiazdy, jednak sądziła, ze miała do niej prawo, jako pośrednio poszkodowana przez śmierć wyklętego Wielkiej Stopy.
Co sądziła o Spopielonej Polanie u szczytu hierarchii? Bardzo nie podobało jej się, że to właśnie ona wyszła z tego wszystkiego zwycięsko, bez nawet najmniejszego pacnięcia w lapy. No i jeszcze śmierć Ośmiookiego, który tak naprawdę jako jedyny poza czarna kocicą wiedział co zaszło na Srebrnej Skórce - jakże wygodne, prawda? Cmoknęła językiem jeszcze raz, tym razem marszcząc pyszczek w niezadowoleniu.
- Nie podoba mi się to. Nie ufam twojej siostrze, bez urazy, ale Kudłaty ma racje. Uważam, że to całe przekazanie władzy przez waszego dziada, jeśli prawdziwe, było zupełnie nieobiektywne. Najpierw dał ją Psu, a teraz Polanie? Nie wierze, że kot, który cale życie uczył się metod Psiej Gwiazdy poradzi sobie jako normalny przywódca. Gdyby to był inny kot, drobne przewinięcia tego pokroju byłyby dla mnie tylko tym - przewinieniami. U Polany zawsze będę miała wrażenie, że to spuścizna po nim, że cały czas muszę być na baczności, żeby nie wychwycić tego momentu, w którym się stoczy. Tyrania rzadko kiedy zaczyna w pełni sil, jeśli wiesz o co mi chodzi. Najpierw raczkuje, dopiero potem idzie - powiedziała, nie odpuszczając zmarszczonego czoła.
[Obrazek: 7h2FvMI.gif]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmrużył delikatnie oczy, patrząc się na kotkę. Jego partnerka była bardzo mądra. Był szczęśliwcem.
- Też jej nie ufam - powiedział, wzdychając. Schował nos w jej futrze, myśląc. - Chciałbym wierzyć, że się zmieniła. Chcę wierzyć, że Gwiezdni dobrze wybrali i jak tylko Polana zrobi coś nie tak to ją strzelą piorunem... Rozumiem, dlaczego to Gwiezdni wybrali, tak naprawdę. Klan długi czas bez przywódcy to Klan stracony. I nie zgadzam się, że nagrodzili Polanę, bo... bo bycie przywódcą to nie nagroda, tak jak Kudłaty powiedział. Ale jej nie ufam - mówił powoli, kładąc po sobie uszy.
Śmierć Ośmiookiego go... nie obchodziła, tak naprawdę. Nigdy nie czuł nic wielkiego do kocura, czy pozytywnego, czy negatywnego. Był. Nic nie robił większość czasu.
- Co robimy?
And the world is ending
And we keep pretending
That none of this will matter in an hour
None of this will matter in an hour

LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tak samo, gdy strzelili Psa dopiero pod koniec jego rządów. - Ciężko było uwierzyć Storczykowej Rabatce w prędką reakcję przodków. Być może informacje przychodziły do nich z opóźnieniem przez to, jak wysoko byli, jednak wojowniczka nie czuła się zbytnio objęta ich opieką. Nawet na nią nie liczyła. Chciałaby powiedzieć, że być może rozpoczęła się epoka, w której to żywi wezmą sprawy w swoje łapy, jednak do tej pory nie zobaczyła na to żadnych dowodów. Wszystko rozwiązywało się samo. - Wiesz, nie mówię, że ją wynagrodzili. Masz rację, władza w tym Klanie to żadna przyjemność, ale nie sądzę, żeby to była kara. Jeśli jest, to Gwiezdni tak po drodze pokaraliby również nas złym liderem. Rządów nie oddaje się za karę - wymiauczała powoli, tłumacząc swoją perspektywę. Przygryzła delikatnie policzek, wzdychając w futerko Rojstowego Rozlewiska. Nie mogła go winić za delikatniejsze podejście względem Polany, w końcu byli rodziną. Storczyk miała wiele ostrych opinii na wiele tematów, jednak od kocur od zawsze ją balansował.
- Ja… myślę, że to jeszcze nie czas na odejście. Jeszcze nie teraz. Nie chcę zostawiać mamy i Szrona - zaczęła po długiej przerwie. Pytanie partnera było tak ciężkie… Przed zmianą władzy odpowiedziałaby szybko i wprost, rozważała na ten temat juz wiele razy, debatując samą siebie o zaletach i wadach tego rozwiązania. Teraz nieco się zmieniło, nie miała czasu na nowe, wspaniałe rozwiązanie. - Ostatecznie mamy Kozę jako zastępcę. Może nie być aż tak źle. Ale jeśli coś się stanie, coś poważnego. Jeśli któreś z nas poczuje się zagrożone… - Nie dokończyła, odrywając się od wojownika, żeby spojrzeć mu w oczy.
[Obrazek: 7h2FvMI.gif]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tym razem było w miejscu trochę innym niż zazwyczaj. A może raczej po prostu w takich miejscach rzadziej natrafiało na inne koty, bo przecież wychodziło w ostatnim czasie z obozu całkiem sporo. Nie było przecież już jednym z kociąt, którym zabraniała tego Spopielona Gwiazda podczas ostatniej ceremonii. Nie było zresztą kimś, kto by uważał, że jakiekolwiek klanowe zasady go dotyczą. Żyło gdzieś obok tamtych wszystkich wydarzeń, chodząc wokół jak jeden z duchów, które podobno miały zamieszkiwać tutejsze mokradła.
W tym momencie jednak żadnych zjaw nie było widać, jeśli nie liczyć samych Groszek, rzeczywiście przemierzających torfowisko. Ostrożnie, krok za krokiem, starając się nie wpaść przypadkiem łapą w te miękkie nawet podczas mrozów części, które mogłyby wciągnąć ich do środka. A może należało postąpić inaczej, zacząć igrać z tym niebezpieczeństwem i zaryzykować? Może gdyby wpadło tu pod powierzchnię, obudziłoby się znów w krainie calkiem innej, może lepszej od klanu Cienia?
xxxxxxxxxdroga, którą idę, jest jak pierwszy własny wiersz


uczę się dopiero widzieć świat jaki jest,
uczę się dopiero świata jaki jest,
droga, którą idę, biegnie śladem ludzkich spraw



xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxszukam swego czasu, jasnych słów, prostych prawd
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
17
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z obozu wychodził często; niemal zachłannie, niczym świeżo upieczony terminator ciesząc się swoją nowo zdobytą wolnością. Z chęcią dołączał się do wszelkich patroli, czy też podejmował się zwykłych wycieczek - najczęściej w towarzystwie, chcianym czy niechciany, - niby mimochodem, niby z czystej nudy, niby z troski o bezpieczeństwo klanowych terenów. I tak stopniowo na nowo komponował mapę swojego "domu"; zszywał rozprute wspomnienia znajomo-nieznajomym krajobrazem.
Tym razem jednak w swojej bezcelowej włóczędze… Był zupełnie sam. Bez rozmów, bez cudzego kroku, wyznaczającego tempo; niby to stukot ponaglającego zegarka. Czuł się już wystarczająco pewnie, aby to zrobić… Albo na tyle przekonany, że jego pewność była na tyle dobrze odgrywaną rolą, że zdołała wejść mu już pod skórę.
Łapy przywiodły go na Zroszone Torfowisko. Warstwa śniegu grubo przykrywała niestabilny grunt, niemal łapiąc go w swoje kłamstwo; prędko jednak je odkrył, zachwiewając się w półkroku, gdy o mały włos się w niej nie zapadł.
Teraz szedł ostrożniej, staranniej, zważając na oddychającą, niepewną mieszaninę mrozu i gleby, chrzęszczącą i chlupoczącą mu pod stopami. Zwolnił jednak nagle, gdy błękitne oczy utkwiły w współklanowiczu, przemierzającym zimowe mokradła z tą samą ostrożnością, co on. Nie tracąc czasu, podszedł bliżej. I tak nie miał nic lepszego do roboty, więc postanowił zagadać do nieznajomych. Miał być samotny spacer, a skończyło się… No cóż, jak zawsze.
— Prawie cię nie zauważyłem! — zaczął beztrosko. Szeroki, przyjazny uśmiech rozciągnął mu pysk, gdy przez krótką chwilę zawiesił głos, zbierając myśli.
— Mogę się przyłączyć? Razem zawsze raźniej… Zwłaszcza tutaj — dodał, płynnym kiwnięciem głowy wskazując na niestabilny grunt pod nimi — Jakby któreś z nas się - odpukać - zapadło, to przynajmniej drugie może mu posłużyć pomocą i wytargać je za ogon, co nie? Lepsze to niż czekanie na cud - czy tam patrol, szczędząc sobie tych nieścisłości - w zupełnej samotności!
Zmierzył kota przed sobą wzrokiem, badając ich dokładniej. Pokręcone, zmierzwione, małe, chude… Czy na pewno należało do Klanu Cienia? Mniejsza, darował sobie tego gdybania, bo nie było mu do niczego potrzebne.
x
x
x
off the pillow and into the air
i'm ready cause it's my day
situation: xit's ,all .possible
everything .is going my way
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I znów nie było całkiem samo. Kojarzyło tego kota głównie dzięki temu, że zostawał wojownikiem na ostatniej ceremonii, więc widziało ze swojej dość ukrytej pozycji, jak wychodzi na środek. I imię, nawet dzięki temu pamiętało jak się nazywa - ze swojego dość schowanego punktu do obserwowania tamtego wydarzenia dobrze słyszało jak wszyscy wokół wołają Jaskółczy Świergot. Chociaż pewnie gdyby minęło więcej czasu, jego miano wypadło by z Groszkowej pamięci - tak się zwykle działo, jeśli nie przywiązywało do czegoś zbyt dużej wagi.
- Myślisz, że ktoś tak kiedyś wpadł i wyszedł w całkiem innym miejscu? - Spytało, jakby ignorując wszystko, co kocur powiedział wcześniej. Ich pyszczek pozostawał pozbawiony jakichś wyraźnych emocji, a wzrok dość szybko przeniósł się z Jaskółki niżej, na to wszystko, co znajdowało się pod ich łapami. Ile tajemnic mogło się tam skrywać? Czy którekolwiek z nich w ogóle dało się jeszcze odkryć, samemu nie kończąc w tej otchłani? Tak, chodzenie w dwójkę, jak się nad tym zastanowić, rzeczywiście brzmiało bezpieczniej - ale nie była to dla Groszka myśl, którą trzeba było wyrażać na głos. Już byli tu razem, więc to było chyba wystarczające potwierdzenie, że tak miało pozostać.
xxxxxxxxxdroga, którą idę, jest jak pierwszy własny wiersz


uczę się dopiero widzieć świat jaki jest,
uczę się dopiero świata jaki jest,
droga, którą idę, biegnie śladem ludzkich spraw



xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxszukam swego czasu, jasnych słów, prostych prawd
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
17
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chodzenie po tych terenach, kiedyś tak dobrze znanych, wciąż w jakiś sposób wydawało się być nierealne. Czy naprawdę byłem tu z powrotem? A może stałem się jedynie kolejnym duchem przemierzającym te mokradła w poszukiwaniu wiecznego spoczynku?
Jakaś część mnie czuła, że z każdą chwilą staje się to coraz bardziej prawdą. Jednak inna, przeważająca raczej strefa umysłu zdawała sobie sprawę z tego, że wciąż byłem wojownikiem, który musiał spełniać obowiązki dla klanu (chociaż czy mogłem być pewny, że i każdy z duchów tak nie myślał?), dlatego postarałem się zapolować. Zacząłem zwracać uwagę na to, czy w pobliżu nie było żadnego żywego stworzenia, które mogłoby dołączyć na stos zwierzyny.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Polowanie na bagnach... A czemu by nie! Mogłoby się zdawać, że ciężko będzie znaleźć jakąkolwiek zwierzynę wśród tych mokradeł, ale nie. Szepczące Topielisko miał szczęście, bowiem dopiero co tutaj przyszedł, a już w oczy rzuciła mu się wrona. Ptak wylądował na grząskim gruncie i od razu zabrał się za grzebanie w ziemi. Prawdopodobnie sprowadził go tutaj głód, bo w końcu jeśli szukać robaków to właśnie tutaj! No to co, próbujemy?

Szepczące Topielisko: S: 9 | Zr: 18 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 55
religion is a breeding grond
when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪

teeth as sharp as cathedral spires
• slowly
• sinking

• in

[Obrazek: XvBhnlJ.png]
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości