Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Rokitnik znalazł sobie sam droge, bez pomocy tego burego kmiotka. Duży może i on był, ale do bystrych raczej nie należał.
Czego Rokitnik mogło się spodziewać po klanowym kocie? Tylko zawodu. Klan Gromu odpadł, Klan Wichru również, Klan Cienia poniekąd, a Klan Rzeki....No właśnie.
Rokitnik powąchał powietrze, a skrył się między korzeniami dębu wyrwanego z ziemi.
Chwila odpoczynku i może obserwować dalej, co w trawie piszczy, bez przekraczania znaczników.
Może wyglądał jak nieumyta kupka kolorowego futra, ale w tą pogode nic, tylko łapy sobie odmrozić. Ugh.
Patrol. Jak się spodziewał - taki z polowaniem. Co za tym szło, szybko został sam i jedynie nasłuchiwał jak jego towarzysze się oddalają i zaczynają węszyć. On też powinien, ale... nie mógł. Bał się, nadal, może ciut mniej niż jak niegdyś, ale... to chyba tylko go przygnębiało. Im mniej się bał, tym mniej myślał o tym, że w ogóle żyje. A może już nie żył, dlatego się nie bał!
Głupoty, Patyk, nie myśl. Usiadł, spoglądając gdzieś za horyzont. A może by tak zmotywować Poetę do ucieczki... i oboje może wtedy będą czuli się lepiej? Nie, nie mógł. To Medyk, a on... ech, a on znów by tylko zawiódł. Ale myśl była słodka - i nią chciał żyć póki co.
[rdza!]
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Chciała dołączyć do Klanu Rzeki, wiedziała, że to będzie dla niej dobre. A i tak trochę się... obawiała.
Nie była pewna, czy będzie dobra! Czy będzie pasować.
Napotkała kolejnego kota, czarnego kocura. Super.
- Hej, hej, dzień dobry! - zamruczała wesoło, zbliżając się do granicy. Uśmiechnęła się do nowopoznanego, tak aby dobrze zacząć nową znajomość. Odetchnęła trochę głębiej, po czym zaczęła mówić dalej. - Jestem Rdza. A ty??
Och i... miał, coś, kogoś, kto wyrwał go z myśli. Wpierw uszy powędrowały mu do góry, przyglądając się nieznajomej, jak to go wita. Potem zrobił pół kroku w tył. To obcy kot, nawet jak wygląda przyjaźnie, lepiej nie ryzykować i nie sprawdzać, czy to nie pułapka... Och, czyli może jednak trochę bał się o swoje życie? - Oszroniony Patyk... nie możesz iść dalej, bardzo przepraszam - miauknął, uszy odsuwając na boki. Żałośnie, z równie skołowaną miną, bo nie chciał być niemiły. Może nie wiedziała, że powinna trzymać dystans... to jest, trzymała go, ale lepiej by pamiętała że jest taka konieczność. - To tereny Klanu Rzeki... um... Jak chcesz tu iść, to ja musiałbym pójść po kogoś z władzy, żeby z tobą porozmawiał... Chyba, że ty tylko tak... w przechadzce.
Bo tak też mogło być, oczywiście. Niemniej, ostatnio już trafił na kota na terenach Klanu, co nawet nie wiedział że je przekroczył. Lepiej być ostrożnym!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
- O ja wiem, ja wiem, byłam kotem z Klanu - zamruczała w odpowiedzi. Usiadła krok od granicy, owijając swój ogon wokół rudych łap. Uśmiechnęła się do kocura ponownie był bardzo... taki. Cichy.
- Widzisz, przyszłam się dowiedzieć kilka rzeczy o Klanie Rzeki. Między innymi... jak jest. Jak się żyje? Jakim przywódcą jest Łabędzia Gwiazda? - kilka słów od niej, kilka ważnych informacji dla rdzawej kotki. Zmrużyła oczy, zamyślając się na moment. Chciała być w Klanie Rzeki, chciała... chciała do ojca. Ale najpierw musiała wiedzieć, czy jej się, no, opłaca. Może będzie lepiej, jak wróci nad Wielką Wodę?
Och... a to ciekawe. W ten dobry sposób. To jest, niby Kłopot też był z Klanu, a wyszło jak wyszło. Lepiej nadal być czujnym... Mniej lub bardziej, bo kotka usiadła. Może powinien więc się rozluźnić? Spróbuje, odrobinę. Albo i nie, bo jak to zrobi i wtedy stanie się coś złego?! Przełknął ślinę. Również usiadł, niepewnie.
Zadane pytania były dziwne. Normalne - wiadomo - ale nikt nie myśli na co dzień o takich rzeczach. Każdy po prostu żyje. - Sądzę, że jest w porządku... Wiesz, czasem się dzieją przykre rzeczy, ale to chyba wszędzie. Nie znam miejsca, gdzie życie jest zawsze w porządku - przyznał gorzko, biorąc cichy oddech. - Łabędzia Gwiazda jest w porządku. Nie spędzam z nim czasu osobiście, ale nie słyszałem nigdy, by ktoś się na niego skarżył.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Słuchała uważnie kocura, to co mówił, z zainteresowaniem. Zamyśliła się na moment, marszcząc brwi. Uśmiechnęła się do wojownika.
- Okej, super. Dziękuję! Jest to dla mnie super ważne - odparła, jej ogon delikatnie zafalował na trawie. Miło jej się zrobiło, gdy usłyszała… no dobre słowa o swoim ojcu!
- Mogę ci coś powiedzieć?
Nie powiedział dużo. Szczerze? Gdyby to on pytał, dostałby taką odpowiedź, pewnie uznałby że ktoś zwyczajnie nie chce się z nim czymś dzielić, bo sobie nie zasłużył. Nawet jeśli on szczerze nie mógł powiedzieć więcej, względem siebie zakładał nieco czarniejszy scenariusz, gdzie zwyczajnie nie miał nawet w połowie tyle wartości, by ktoś mógł mu sprzedać jakieś informacje. Cieszył się więc, że jego odpowiedź była super. - Um. Tak - czemu po prostu nie mówiła? - Nie musisz się pytać... Wiesz, możesz mi mówić po prostu co chcesz.
On i tak nic z tymi infromacjami by nie zrobił. Bo co miałby? Sam jak palec był.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Kiedy dostała pozwolenie skinęła łbem. Oh, oczywiście, że musiała się spytać! W końcu taka wiedza była tylko w kilku łapach!
- Jestem córką Łabędziej Gwiazdy - zaczęła, uśmiechając się szeroko. Otrzepała futerko. - I chciałabym dołączyć do Klanu Rzeki, za jakiś czas. Dlatego się pytałam jak jest! Nie chcę wchodzić w, wiesz, jakieś wojny albo coś. No co to to nie - zaśmiała się wesoło i głośno, jak na Rdzę przystało.
Przez moment rozglądnęła się dookoła, zastanawiając się, czy ktoś jest obok.
- I w razie czego... będziesz mi mógł pomóc wdrożyć się w życie klanu? - to było pytanie szczere, i prawdziwe.
Córka Łabędziej Gwiazdy...? Pewne zwątpienie zaistniało w jego głowie. Um, może nie powinno. Odsunął uszy do tyłu, w myślach karcąc się za negowanie jej pochodzenia. Nie zna Gwiazdy na tyle długo, by wiedzieć co robił. Sami byli wręcz w podobnym wieku - jak zakładał - możliwe, że urodziła się przed nim, zniknęła z Klanu... cokolwiek by się nie stało, nie miał prawa myśleć, że jest inaczej niż jak mówi. - Och, nie, nie! Wojen nie ma - pomachał szybko głową na boki. Dzięki Gwiezdnym, żadna nawet nie wisiała nad nimi. - Jeśli to twój tata, to na pewno przyjąłby cię od razu...
Dodał z nieśmiałym uśmiechem. Nie wiedział, nie chciał niczego obiecywać. Ale czemu miałoby być jakkolwiek inaczej? Przecież nie miałby powodów, by jej odmówić.
Zaś na kolejne pytanie otworzył szerzej oczy. On? Pomóc? ON? - J-ja... ja mógłbym, tak - nie potrafił odmawiać. Nawet nie wiedział jak się wprowadza kogoś do Klanu. - Ale jeśli kiedyś już żyłaś w Klanie, to mogę ci obiecać, że pewnie jest i tak bardzo, bardzo podobnie...
Chyba, że chodziło o ogół, o brak samotności. Wtedy faktycznie... mógłby pomóc. - Uhh... przy mnie nie ma często tłumów. Wiesz, jakoś, nie umiem zbyt gadać z innymi - jedną łapą przejechał po tej drugiej. To ważna informacja, żeby nie myślała że Patyk to jakiś cool-ziomek, co zaraz ją wprowadzi w paczkę przyjaciół!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Rdza pokiwała potwierdzająco na jego słowa. Bowiem już to zrobił, podczas jednej z ich rozmów. Prawie.
Wysłuchała tego, co mówił Oszroniony Patyk, z delikatnym uśmiechem na pysku. Nie po to, aby się z niego śmiać, ale był bardzo... uroczy. Wpatrywała się w jego pyszczek, kiedy mówił, a Rdza siedziała zamyślona.
- Oh, o to mi chodziło! W sensie... W Klanie jest tak, że prędzej czy później każdy ma kogoś swojego, nie? Kogoś, z kim siedzi i się przyjaźni, i spędza czas. I nie czuje się samotny dzięki temu - zaczęła bablać, rdzawymi oczami wystrzeliwując gdzieś w górę. Odetchnęła. - I to po prostu pytanie, czy jak się pojawię w Klanie to możesz zostać takim kimś dla mnie! Jeśli chcesz, oczywiście. Jeśli nie, to ja sobie poradzę! Pewnie.
Kot o krótkim torsie, średniego wzrostu, o grubych tylnych kończynach, małych łapach, krótkim ogonie oraz krótszym pysiu(widocznym na rzut oka, lecz nie na tyle, by mieć poważniejsze problemy). Krótkie, potargane futro. Szerokie barki.
Czekoladowy dymny z bielą na 50-100% ciała, pieprzyk na lewym poliku.
Oczy: Złoto-zielone
Dodatki: Granatowa/czerwona/jasno-niebieska chustka, obroża z kolcami(niegroźnymi, bo plastikowymi).
Nie szuka zguby, czasami pomoże miską własnej karmy, a czasami zaprosi do ogrodu na imprezkę - tylko wtedy Brzuzia woli siedzieć cicho, z takiego powodu, że głośna muzyka i wiele zapachów niekorzystnie wpływa na ich emocje i samopoczucie. Często trzyma się blisko swych dwunogów i matki, tuląc się, bo o dziwo bycie tak przygniecionym jest dość uspokajające dla ciała. Gorzej, że Brzózka nie lubi kotów i ludzi, ale to mniejsza. Cyniczny. Nie lubi popisywania się, czy też większości tego, co się dzieje - stara się jednak trzymać głowę wysoko, czasami aż zbyt.
Jak kolejna jesień, tak i Brzoza ze swymi dwunogami wyruszyła na podróż do lasu, by porobić jesienne zdjęcia.
No, ludzie przyjechali sobie porobić, bo Brzózka oddaliła się w znajome rejony, gdzie pachniało rybą i wodą.
Cofnij, czy woda ma zapach? Jeśli nie, to w sumie jaki to zapach...? Świeżości?
Brzoza westchnął, gdy jego łapka, odziana w koci bucik koloru zielonego w plamki ustała w kałuży. Ugh...Matka będzie drzeć jape.
Nie zgubił grubasek o krótkim ogonie drogi - wiedział, gdzie jest droga, skąd przyszedł.
Zerknął zza drzewa, nie przekraczając znaków zapachowych, czy może w okolicy nie kręci się znajoma babcia.
Długo beżowego, plamistego kota tu nie było, lecz gdy tak Brzoza pomyślał to nie...Babcia nie mogła jeszcze wąchać kwiatków od spodu, nie?
Krótki kikucik zadrgał, oh, oby tylko nic starszej się nie stało od ich ostatniego spotkania. Psychika Brzozy dziwnie by się wtedy czuła.
/Bzycząca Mucha
Idrathertakemywhiskeyneat ♢My coffeeblackand mybedatthree♢ - - - Youretoosweetfor me Youre toosweetfor me
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Jej dzieci zostały terminatorami. W końcu nie musiała siedzieć w Chruśniaku przez CAŁY DZIEŃ (choć i tak nie musiała, po prostu czuła że musi żeby nie zrzucać na nikogo obowiązku opieki nad swoimi latoroślami), mogła wyjść z obozu, zająć się sobą. I, szczerze mówiąc, chciała uciec. Od dzieci, od obozu, od klanu, od tego wszystkiego. Czuła się zmęczona całym tym macierzyństwem, byciem porażką. Z czwórki kociąt jedynie dwójka została mianowana, ona, choć starała się nie spuszczać ich z oka, nie miała pojęcia co z Kwiatuszek i Oczko. Ponadto, Konwalia zniknęła, a nikt nowy nie trafił pod jej opiekę, kiedy Woda dostała aż dwóch terminatorów. To było niesprawiedliwe i niebiesko-biała nie miała pojęcia dlaczego została pominięta. Tak, zachowała się nieodpowiedzialnie, ale wydawało jej się, że poniosła już adekwatną do wybryku karę. Najwidoczniej się myliła.
Pierwszą wycieczką od niemalże ośmiu księżyców był patrol. Samotny, długi. Tylko ona i jej myśli. Dość szybko przekonała się, że nie był to najlepszy pomysł, bo gdy tylko zaczęła myśleć o swoim życiu, do złotych ślepi napłynęły łzy. A i na samym patrolu była nieszczególnie skupiona, bo przeszła obok nieznajomego pieszczocha obojętnie. Albo go ignorując, albo po prostu nie przejmując się jego obecnością. Zupełnie, jakby było jej już wszystko jedno.
Kot o krótkim torsie, średniego wzrostu, o grubych tylnych kończynach, małych łapach, krótkim ogonie oraz krótszym pysiu(widocznym na rzut oka, lecz nie na tyle, by mieć poważniejsze problemy). Krótkie, potargane futro. Szerokie barki.
Czekoladowy dymny z bielą na 50-100% ciała, pieprzyk na lewym poliku.
Oczy: Złoto-zielone
Dodatki: Granatowa/czerwona/jasno-niebieska chustka, obroża z kolcami(niegroźnymi, bo plastikowymi).
Nie szuka zguby, czasami pomoże miską własnej karmy, a czasami zaprosi do ogrodu na imprezkę - tylko wtedy Brzuzia woli siedzieć cicho, z takiego powodu, że głośna muzyka i wiele zapachów niekorzystnie wpływa na ich emocje i samopoczucie. Często trzyma się blisko swych dwunogów i matki, tuląc się, bo o dziwo bycie tak przygniecionym jest dość uspokajające dla ciała. Gorzej, że Brzózka nie lubi kotów i ludzi, ale to mniejsza. Cyniczny. Nie lubi popisywania się, czy też większości tego, co się dzieje - stara się jednak trzymać głowę wysoko, czasami aż zbyt.
Brzoza był zajęty wąchaniem dziwnej nory w drzewie.
Czyjeś kroki, zmiana w powietrzu spowodowała, że jasno-futry brunet napuszył się, na jedno bicie serducha.
Futro równie szybko opadło, gdy zauważył...Kotkę. Dziecko, możnaby rzec.
Brzoza też była dzieckiem, miała tylko pełne 4 wiosny, hatfu, czy jak to tam się mówiło za czasów babci pieszczocha.
Wyjął łeb zza nory i trzepnął uchem, poprawiając obrożę i chustke.
-Uh, dobry? Jak leci doktorku?-
Uniósł brewkę i oczy wróciły do nory. Pachniało szlamem, jakby martwym ciałem. Fuj.
Idrathertakemywhiskeyneat ♢My coffeeblackand mybedatthree♢ - - - Youretoosweetfor me Youre toosweetfor me
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Zamyślona Mucha była widokiem rzadkim. W ogóle myśląca Mucha były ewenementem, ale tak dzisiaj wyszło. Zatrzymała się dopiero parę kroków dalej, zdając sobie sprawę z tego, że ktoś do niej mówił. Od razu tego nie wyłapała, pochłonięta czymś innym, albo świadomie to zignorowała. Ciężko stwierdzić.
Podeszła do nieznajomego, od razu dławiąc się jego zapachem. Jakiś to był smród, dobrzy Gwiezdni. Trochę przypominał ten Piotrkowy, ale z dodatkiem czegoś gorszego. Trochę jej to przypominało woń ulatującą z Królikarni, ale zdecydowanie bardziej nieprzyjemną.
- Doktorku? Jesteś z osiedla, prawda? - zapytała od razu, poznając to może nie tyle po nieznanym słowie, co po zapachu właśnie. Musiała sobie jeszcze kilka razy kaszlnąć.