Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Kolejna zmarszczka świadcząca o lekkiej frustracji wykwitła między brwiami medyczki; nie była jednak aż tak wyraźna, zważywszy na chwilowo całkiem pomyślny przebieg zbiorów. Po chwili szczęście się do niej uśmiechnęło - albo raczej cierpliwość opłaciła - bo znalazła wreszcie coś, co było przydatne. Zawołała do siebie Wiatr, która aktualnie jeszcze nic nie znalazła, i wskazała na medykament.
- Nagietek. Szypułki na rany, wrzody, infekcje - wyjaśniła pokrótce.
Skończywszy mówić zabrała się za bardzo delikatne i ostrożne, aczkolwiek zdecydowane zbieranie medykamentu, które polegało na dekapitacji kwiatu wraz z szypułkami, uważając, by tego ostatniego elementu nie uszkodzić.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Sama nic nie znalazła, ale zawołanie medyczki oznaczało, że ona jednak coś znalazła. Nie był to niestety Mak, ale tak czy siak, był to przydatny medykament. Tym razem wojowniczka jedynie obserwowała, jak księżyc zbiera nagietek. Gdy skończyła, Wiatr wstała i jeśli nie otrzymała żadnych innych poleceń, Kiwnela głową i zaczęła szukać kolejnych przydatnych ziół czy innych rzeczy. Bo pewnie roślin była jeszcze masa którą może odkryć!
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Medyczka zapewne już była wprawiona w zbieraniu takich roślinek, nic więc dziwnego, że poszło jej to bardzo dobrze. Ostrożnie zerwała kwiat, praktycznie w ogóle nie uszkadzając owych medykamentów. Oczywiście jak zawsze znalazło się kilka takich, które nie nadawały się do zabrania do lecznicy, ale ponad 11 szypułek nagietku było w perfekcyjnym stanie.
Tym razem Wydma zapewne mogła coś wyczuć, tylko nie pachniało to w ogóle jak medykament czy roślina. O nie, to było coś innego. Zwierzyna? No zwierzęciem było, ale niestety umiało się bronić. Gdyby kocica poszła kilka kroków do przodu za tym zapachem to zorientowałaby się, że jakiś lisi ogon przed nią na otwartej polanie skacze sobie...kruk. Szukał tu czegoś? Jak widać tak, ale na pewno nie Wojowniczki. Nie przejął się zbyt jej towarzystwem, no co najwyżej odszedł kilka kroków by być dalej od niej, lecz czarne stworzenie nadal było w zasięgu wzroku rudej kocicy.
Wydma: MedLvl: 0 | lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 40/70| W: 47/55 [Prz: 0/3] [MedPrz: 0/2]
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna v2
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawym policzku; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na zadzie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawej stronie szyi; opuchlizna Kruk: S: 9 | Zr: 8 | Sz: 4 | HP: 40 | W: 35
♢xx ♦xx ♢ butthiswasmydeathbed Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e whenIclosedmyeyestonight
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Kruk nie był tym, czego z Księżyc szukały. Dodatkowo nie czuła się kompletnie na siłach by teraz z nim walczyć, więc najprościej w świecie zignorowała czarnopióre stworzenie, bo skoro on nie atakował, to po co ona to miała robić - szła dalej, tylko przez ułamek sekundy patrząc w stronę ptaka. A potem zaczęła się przebijać przez zapach zwierzaka, poszukując również w powietrzu zapachów medykamentów. Szukała ich też wzrokiem. Nie powinno to być tak trudne - w końcu było ich dwie! Poczekała tylko, aż Księżyc ją dogoni, a potem szła dalej.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Zadowolona ze zbiorów znalazła liść, z którego można było zrobić prowizoryczny koszyczek, by w nim nieść medykament. Po tym ruszyła dalej, rzucając krótkie spojrzenie w kierunku Wiatr i znajdującego się w pobliżu kruka. Skoro wojowniczka go zignorowała, piaskowa kotka postanowiła zrobić to samo. Szła przed siebie, uważnie się rozglądając, węsząc i nasłuchując. Wciąż potrzebowała znaleźć więcej medykamentów.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
I ruszyła dalej w poszukiwaniu kolejnych ziółek, cóż na nieszczęście medyczki póki co nie mogła nic wyczuć czy też zobaczyć. Oprócz trzepotu skrzydeł odlatującego kruka nic ciekawego w okolicy się nie działo. Zapewne trzeba po prostu jeszcze pochodzić i poszukać, może niektóre medykamenty jakoś się ukryły? Bardzo prawdopodobne.
Wydma odeszła od kruka, a ten tak naprawdę w ogóle tym się nie przejął. Tylko po paru uderzeniach serca odleciał gdzieś indziej, widocznie nie znalazł tego co szukał. Ale do rzeczy; kocica kroczyła i kroczyła, a w okolicy póki co pustka. Czyżby ziółka ukryły się przed wzrokiem Wojowniczki? Możliwe. Choć nie tylko jej, bo jej siostra miała podobną sytuację. Cóż, trzeba szukać.
Wydma: MedLvl: 0 | lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 40/70| W: 47/55 [Prz: 0/3] [MedPrz: 0/2]
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna v2
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawym policzku; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na zadzie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawej stronie szyi; opuchlizna
♢xx ♦xx ♢ butthiswasmydeathbed Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e whenIclosedmyeyestonight
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Westchnęła cicho, idąc dalej, bo jaki inny miała wybór? Zbieranie ziół wymagało cierpliwości, której medyczce nie brakowało. Co jakiś czas zerkała w kierunku siostry, by upewnić się, że u niej wszystko w porządku. Najwyraźniej również nie mogła chwilowo nic znaleźć, ale to nic. Księżyc kontynuowała rozglądanie się, węszenie i nasłuchiwanie. Była ostrożna w końcu nie chciała ściągnąć na siebie i wojowniczkę zagrożenia. Głównie jednak skupiała się na skanowaniu wzrokiem otoczenia w poszukowaniu ziół.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Tym razem niczego nie znalazła ani Wydma ani Księżyc - musiały więc iść dalej. Po prostu musiałt być cierpliwe. Prędzej czy później coś znajdą! Z pewnością zaraz coś znajdą, muszą tylko chwilę pójść dalej.
Co do kruka - to cóż, nawet nie zwróciła uwagi, że zaraz później poleciał gdzieś dalej. I mało to ją obchodziło - bo teraz była w stanie łatwiej skupić się na zbieraniu ziół. Było to miłe zajęcie i chyba dla samej miłej atmosfery mogła częściej pomagać Księżyc.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Znów chwilę zajęło nim Księżyc w ogóle coś znalazła, ale udało się. Pierwsze co mogła poczuć to charakterystyczny, aromatyczny zapach, który już dziś spotkała. Gdyby rozejrzała się po terenie, czy też podążyła za tą wonią, to zobaczyłaby niedaleko jakiejś wyższej trawy zioło o łodydze nagiej i silnie rozgałęziona. Kwiaty tej roślinki były zebrane w koszyczek i posiadałby białe, wąskie płatki.
Podobnie jak Księżyc i Wydma coś znalazła. Może nie po zapachu, ale na pewno nie dało się przeoczyć tej roślinki. Po paru uderzeniach serca, jak już było wspomniane, Wojowniczka mogła dostrzec jakiś medykament. Był blisko jakiś traw, a oddalony może o parę kroków od kocicy. Była to roślina o dużych, płaskich liściach oraz żółtych kwiatach. Cóż to było.
Wydma: MedLvl: 0 | lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 40/70| W: 47/55 [Prz: 0/3] [MedPrz: 0/2]
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna v2
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawym policzku; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na zadzie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawej stronie szyi; opuchlizna
♢xx ♦xx ♢ butthiswasmydeathbed Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e whenIclosedmyeyestonight
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Rumianek nie był złym łupem, dlatego Księżyc bez wahania zabrała się za ostrożne oddzielanie liści od łodygi, by zebrać ich jak najwięcej. Potrzebowała każdego medykamentu, którego nie posiadała w takiej ilości jak ogórecznik. Gdy skończyła, niezaleznie od wyniku, wzięła ze sobą liście i podeszła do Wydmowego Wiatru, która również tym razem miała szczęście i coś znalazła. Piaskowa medyczka przyjrzała się roślinie, dość szybko ją identyfikując.
- Szczaw. Powoduje wymioty, łagodzi swędzenie skóry. Wygładza sierść - oznajmiła, przenosząc spojrzenie na siostrę. - Spróbuj oberwać liście. Ostrożnie. Tyle ile możesz - dodała.
Skoro Wiatr wiedziała już mniej więcej jak wygląda zrywanie ziół i sobie z tym radziła, można było pójść o krok dalej i nakazać jej oberwanie rośliny z liści, które były wartościowe w leczeniu. Nigdy nie miała okazji używać szczawiu, ale warto było mieć go trochę więcej pod łapą.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Przez chwilę obbadała zioło, dopóki nie przyszła Księżyc i nie powiedziała jej, że to Szczaw. Okej. Ciekawe tylko do czego roślina, która powoduje wymioty? Cóż, z pewnością była przydatna, skoro siostra pokrótce objaśniła jak zebrać Szczaw. Po chwili zaczęła delikatnie i ostrożnie zbierać liście z rośliny. Im więcej tym lepiej - tylko dobrze by było, by były w dobrym stanie. Wydma serio się starała, by i tym razem nie zawieść siostry i zebrać dużo potrzebnych liści. Gdy skończyła, wzięła je ze sobą i szła dalej w poszukiwaniu kolejnych ziół.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
I brawa dla tej pani. Dzięki wprawionym łapką medyczce udało się zebrać bardzo dużo liści tej roślinki. Oczywiście jak zawsze kilka było uszkodzonych, ale tego raczej nie da się nigdy uniknąć. Tak czy siak Księżyc udało się zebrać ponad 12 liści rumianku, które nadawały się do użytku. Teraz na pewno rumianku nie zabraknie.
Wydmie poszło ze zbieraniem trochę gorzej od swojej siostry, ale co się dziwić - nie była jeszcze tak w tym wprawiona jak rzeczna medyczka. Dość spora część z medykamentów została uszkodzona albo po prostu nie nadawała się do użytku. I tak Wojowniczce udało się zebrać 5 liści szczawiu co nie było najgorszym wynikiem, ale zawsze mogło być lepiej.
+ 30 MedExp Wydma: MedLvl: 0 | lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 40/70| W: 47/55 [Prz: 0/3] [MedPrz: 0/2]
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna v2
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawym policzku; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na zadzie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawej stronie szyi; opuchlizna
♢xx ♦xx ♢ butthiswasmydeathbed Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e whenIclosedmyeyestonight
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Obserwowała uważnie działania Wydmowego Wiatru. Wojowniczka wciąż potrzebowała wprawy, ale miały na to dużo czasu. Księżyc zastanawiała się, czy nie wybrać się kiedyś zarówno z siostrą, jak i Ćmim Zmierzchem. W trójkę na pewno udałoby im się zebrać więcej ziół. Jednak ta myśl pozostała w zakładce "na przyszłość". Gdy tylko Wiatr skończyła obrywanie liści szczawiu, medyczka ruszyła dalej, rozglądając się za kolejnymi medykamentami. Do tego węszyła i nasłuchiwała, nie chcąc zostać przez nic zaskoczona.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Udało jej się zerwać bardzo mało, bo tylko 5 liści szczawiu, ale lepsze to niż nic. Gdy skończyła zbierasz dobre liście wzięła je i ruszyła dalej, idąc obok Księżyc. Chwilę ocierala się futrem o futro siostry, po czym odbiła jeden lub dwa liście ogony i zaczęła szukać medykamentów wzrokiem.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Medyczce tym razem bardziej poszczęściło się niż Wydmie. Dlaczego? A no dlaczego, że minęło zaledwie parę uderzeń serca, a ta już napotkała kolejną roślinę. Co prawda nadal nie mak, ale lepszy rydz niż nic. Przechodząc jednak do rzeczy - owe zioło było oddalone tylko lisią długość ogona od miejsca w którym stała Księżyc. Roślinka rosła sobie przy krzaczku, prawie wtapiając się w tło, lecz kocica zapewne miała dobry wzrok, więc bez problemu mogła wypatrzeć te charakterystyczne zielone kwiaty oraz liście wyraźnie ząbkowane. Pokryta była wydzielniczymi włoskami parzącymi i była również nierozgałęziona.
Wydma ruszyła dalej, lecz na jej nieszczęście nic nie mogła wyczuć czy zobaczyć, zupełnie w przeciwieństwie do jej siostry. Nie ma co też się zrażać ,i tak jak na pierwszy raz Wojowniczce udało się zebrać bardzo dużo. Cóż, po prostu trzeba szukać dalej. Nawet jeśli okolica wydawała się pusta, to zawsze coś się znajdzie, bo kto wie, może roślinki po prostu wtopiły się w tło.
Wydma: MedLvl: 0 | lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 40/70| W: 47/55 [Prz: 0/3] [MedPrz: 0/2]
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna v2
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawym policzku; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na zadzie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawej stronie szyi; opuchlizna
♢xx ♦xx ♢ butthiswasmydeathbed Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e whenIclosedmyeyestonight