Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Podeszła do pokrzywy i odłożyła na bok prowizoryczny pakunek z zebranymi dotąd ziołami, po czym zwróciła głowę ku siostrze, która najwyraźniej jeszcze nic nie znalazła.
- Wiatr - zawołała ją do siebie, po czym spojrzała na roślinę. - Pokrzywa. Liście parzą... od spodu mocniej. Trzeba uważać. W owocostanach... są nasiona. Na zatrucie. Liście na wzdęcia. Maść wspomaga gojenie - wytłumaczyła kotce.
Wciąż pamiętała jakie nieprzyjemne było poparzenie od pokrzyw, dlatego postanowiła być ostrożna, dobrze wyglądające liście starając się chwytać zębami, by następnie pazurem oddzielić je od łodygi. Podobnie robiła z owocostanami zawierającymi nasiona. Działała powoli i ostrożnie, ale jej ruchy były pewne, w końcu już nie pierwszy raz zbierała tego typu rośliny.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
I tym razem wojowniczka nie odnalazła niczego przydatnego - w przeciwieństwie do Księżyc, której głos po chwili usłyszała. Podeszła do niej parę uderzeń serca później, wysłuchała siostrę, po czym chwilę popatrzyła, jak kremowa zbiera przydatne części rośliny, będącej parzącą pokrzywą.
Gdy już napatrzyła się na zbieranie pokrzywy przez medyczkę, kontynuowała swoje poszukiwania. Rozglądała się, również wąchała, ale tym mało by odnalazła, w końcu nie znała zbytnio zapachów ziół, skupiała się więc na zmyśle wzroku.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Zbieranie pokrzywy nie należało do najprostszych - trzeba było bardzo pilnie uważać na to by nie dotknąć liści roślinki, gdyż wtedy przez pewien czas zapewne dokuczałoby swędzenie i pieczenie. Na szczęście Księżyc bardzo ostrożnie zrywała medykamenty; nie dość że nie poparzyła się to również udało jej się zebrać ponad 14 liści oraz 14 ziaren pokrzywy co było genialnym wynikiem! Fakt tam z dwa listki ucierpiały, ale i tak wynik był bardzo dobry.
Wydma trochę zwlekała z pójściem i szukaniem medykamentów, gdyż wolała patrzeć na to co robi Księżyc, przez co jak wyruszyła to długą chwilę nic nie mogła znaleźć. Tak jakby było zupełnie pusto na tej łące. Lecz czy aby na pewno? W oddali coś mogło kotce mignąć przed oczami, tak jakby jakaś roślinka. I nic też mylnego - przy jakiś niedalekich trawach rósł sobie pewien medykament. Posiadał pojedyncze łodygi, zakończone kwiatem o zróżnicowanym kolorze – od białego do purpurowego. Księżyc zapewne bez problemu odgadnie co to jest, ba nawet tego szukała, ale czy wojowniczka widziała kiedyś tą roślinę?
Wydma: MedLvl: 0 | lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 40/70| W: 47/55 [Prz: 0/3] [MedPrz: 0/2]
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna v2
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawym policzku; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na zadzie; opuchlizna
■ Rana 1. stopnia ▷ Użądlenie na prawej stronie szyi; opuchlizna
♢xx ♦xx ♢ butthiswasmydeathbed Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e whenIclosedmyeyestonight
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Może widziała kiedyś ta roślinę, jednak może akurat polowala i nie zwracała uwagi na otoczenie tylko na uciekajacą wiewiórkę. Tak więc, gdy odnalazła roślinę, zrobiła jedyna słuszna rzecz.
- Księżyc! Mam coś... Zerkniesz? - powiedziała z nadzieją, że sióstra skończyła już zbierać to co tam znalazły. Odwróciła się w stronę z której ostatnio widziała siostrę i czekała na jej przybycie, co jakiś czas zerkajac na roślinę i próbując odgadnąć do czego służy lub w jaki sposób i co z niej się zbiera.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Ułożyła zebrane medykamenty wraz z resztą zebranych ziół tak ostrożnie jak podczas zrywania ich, nie chcąc zarobić żadnych swędzących bąbli na pysku. Odetchnęła, ale nim zdążyła ruszyć, do jej uszu dotarł głos Wydmowego Wiatru. Wzięła swoje dotychczasowe zbiory i ruszyła ku kotce, przyspieszając, gdy rozpoznała mak. Tego właśnie potrzebowała najbardziej. Zioło na biały kaszel mogła zastąpić mocniejszym, na zielony, gdy nie było innego wyjścia, ale z olbrzymim bólem nie było tak łatwo. Odłożyła prowizoryczny pakunek z liści na bok.
- Mak. Na ból. Nie wolno spijać soku z łodygi - wyjaśniła pokrótce, po czym zawahała się na moment. - Ja go zbiorę. Jest bardzo potrzebny - oznajmiła, nachylając się nad roślinami.
Nie zamierzała się bawić w wybieranie nasion, zamiast tego ostrożnie zerwać wszystkie dostępne makówki zawierające nasiona, uważając przy tym, by nie napić się mlecznego soku, który wypływał z łodygi.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Księżyc nie bawiła się w zbieranie nasion maku, przynajmniej nie teraz. Zebrała więc ostrożnie makówki, starając się ich nie uszkodzić, ani nie napisać się soku, dzięki czemu na pewno parę nasionek zasili jej składzik.
Wydmowy Wiatr
lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 40/70| W: 47/55
⚬ przerzuty: 0/3
⚬ przerzuty medyczne: 0/2
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna v2
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na prawym policzku; opuchlizna
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na zadzie; opuchlizna
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na prawej stronie szyi; opuchlizna
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Widząc technikę, jaką siostra zbierała mak, również dużo uczyła. Gdyby zebrały już dostatecznie dużo maku, to zapewne sama będzie w stanie zebrać ten pożyteczny medykament. Jednakże teraz był on bardzo potrzebny Księżyc, więc wolała jej pokazać, co znalazła i jeśli kremowa jej pozwoli zebrać, to pewnie to zrobi. A jak nie, to nie. Przecież Księżyc też musi coś dołożyć swojego do składzika!
Ruda wstała, kiedy Księżyc już kończyła zbierać nasiona. Było jeszcze dużo czasu i mnóstwo różnych innych ziół do zbierania, więc zielonooka wolała już zacząć wyszukiwać kolejnych medykamentów. Rozglądała się i spokojnie stąpała po ziemi. Wszystko tylko nie nadepnąć na coś ważnego!
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Schowała makówkę do prowizorycznego pakunku, mając nadzieję, że w środku znajdowała się rozsądna ilość nasion. W zasadzie już powoli mogły się zbierać, dlatego medyczka skierowała się ku obozowi, ale wciąż rozglądała się za medykamentami, mając nadzieję, że coś jeszcze znaleźć. Jednak już teraz była całkiem zadowolona ze zbiorów, dlatego nie byłaby szczególnie zła, gdyby na jej drodze stanął jakiś ogórecznik. Pilnowała się mimo wszystko, żeby potencjalne zagrożenie jej nie zaskoczyło.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Dzień był jeszcze młody, zatem Wydmowy Wiatr nie spieszyło się do obozu. Szła i rozglądała się na boki, próbując znaleźć coś, co przyda się siostrze i choć początkowo nie natknęła się na nic niezwykłego, tak po parunastu uderzeniach serca dojrzała roślinę o dość charakterystycznym zapachu. Miała długą, na oko połmetrową łodygę, która pokryta była miękkimi włosami.
Wydmowy Wiatr
lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 40/70| W: 47/55
⚬ przerzuty: 0/3
⚬ przerzuty medyczne: 0/2
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna v2
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na prawym policzku; opuchlizna
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na zadzie; opuchlizna
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na prawej stronie szyi; opuchlizna
Księżyc natomiast... cóż tu dużo mówić, niemalże od razu natknęła się na to, czego szukała. Zobaczyła te duże, zwisające na szczycie łodygi kwiaty, a do jej nozdrzy dotarł ten przyjemny, charakterystyczny zapach ogórków. Gwiezdni wysłuchali modłów, czy to po prostu szczęście? Nie wiadomo.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Nie byłaby zła, gdyby na jej drodze pojawił się ogórecznik, ale nie oznaczało to, że chciała go widzieć. Medykament był zwyczajnie bezużyteczny, biorąc pod uwagę to jak wolno schodził. Posiadał też nieprzyjemne skutki uboczne. Nie potrzebowała zaśmiecać nim składziku. Westchnęła przez zaciśnięte zęby, wymijając roślinę, by kontynuować poszukiwania. Przynajmniej zebrała już zadowalającą ilość ziół oraz mak, więc aż tak bardzo się nie martwiła.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Wydmowy Wiatr po jakimś czasie napotkała jakąś ciekawie wyglądającą roślinę. Odwróciła się, szukając wzrokiem Księżyc, w tym samym momencie zawołała ją.
- Księżyc, mam coś! - mruknęła, siadając i czekając, aż siostra dojdzie do niej. A czekając, obserwowała roślinę. Czy jest przydatna, czy nie, to już się przekona za chwilę. W końcu Wydma była tu bardziej jako body guard i by szybciej móc znaleźć jakieś zioła. Bez niej nie zdobyłyby maku!
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Nim zdążyła się dobrze rozejrzeć, do jej uszu dotarł głos Wydmowego Wiatru, która coś znalazła. Piaskowa medyczka natychmiast skierowała ku niej swe kroki, aż jej oczom ukazał się nagietek. Niezbyt często używany, ale przydatny, więc warto było mieć go więcej w składziku. Początkowo chciała sama zebrać roślinę, ale po dwóch uderzeniach serca uznała, że może to zadanie powierzyć siostrze. Mimo wszystko to nie był mak, którego rozpaczliwie potrzebowała.
- Nagietek. Łodyga łatwo się łamie. Zerwij... trochę pod kwiatem. Część lecznicza to szypułka - poinformowała rudą wojowniczkę, odstępując o krok, by dać jej trochę miejsca do działania.
Uznała, że na tym mogły na dziś poprzestać, w końcu zbiory były całkiem obfite i powinny starczyć na jakiś czas. Jednak innym razem będzie musiała znów wybrać się w okolice Grzmiącej Ścieżki, by poszukać zioła na biały kaszel. Ostatnim razem nie miała tyle szczęścia, ale to oznaczało, że musiała próbować do upadłego.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
I zaraz po tym Księżyc przybyła z instrukcjami. Wysłuchała wszystkiego. Nagietek, aż przypomniał się brat. Nagietek zaginął tak... tak dawno temu... Oh, nawet nie chciała myśleć o Skrzypku.
Zebrała nagietek według polecenia kremowej siostry medyczki. Zaczęła zbierać szypułki, zrywając go i łapiąc pod kwiatem. Zbierała dokładnie, nie spieszyła się i najważniejsze — najdelikatniej jak mogła. Po to tu była! Przynajmniej nie musiała myśleć o niczym innym.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Wydmowy Wiatr nie miała ani trochę wprawy przy zbieraniu medykamentów, toteż nie było nic dziwnego w tym, że sporo szypułek najzwyczajniej w świecie uszkodziła, przez co nie były one zdatne do użytku. Nie było jednak tak źle - udało jej się zebrać aż trzy szypułki w nienaruszonym stanie, a to już coś.
+ 3 kwiaty nagietka
+ 18 medexp
Wydmowy Wiatr
lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 40/70| W: 47/55
⚬ przerzuty: 0/3
⚬ przerzuty medyczne: 0/2
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na lewej przedniej łapie; opuchlizna v2
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na prawym policzku; opuchlizna
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na zadzie; opuchlizna
• Rana 1. stopnia: Użądlenie na prawej stronie szyi; opuchlizna
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Wiatr brakowało wprawy, ale to nic, bo i tak prędzej czy później musiała się nauczyć, jeśli piaskowa medyczka miała korzystać z jej pomocy - a kto był lepszym nauczycielem niż praktyka? Księżyc kiwnęła sztywno głową, czekając aż wojowniczka pozbiera szypułki.
- Wracamy. Na miejscu cię opatrzę - oznajmiła krótko, po czym pozbierała swoje własne zbiory i skierowała się ku obozowi.
Zamierzała pilnować Wiatr, by na pewno poszła z nią do Królikarni, w końcu z ranami nie było żartów. Nie chciała, by użądlenia przerodziły się w coś gorszego, a nawet jeśli opuchlizna prędzej czy później sama by zeszła, zawsze zajęcie się nią przynosiło szybszą ulgę.
zt.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.