Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
Szło im... Opornie.
Nie mówił, że sytuacja była najgorsza - póki nie był atakowany, sytuacja była naprawdę dobra. Miał gdzieś, co się dzieje z resztą, Borsuk był oszalały, ale atakowany z czterech stron, tracił na precyzji i sile ruchów. Nie mógł przecież zaatakować każdego na raz, a zabicie jednego na raz było głupie, bo trójka wykończyłaby go w pozostałym czasie. No cóż. To problem borsuka, nie jego.
Glina czuł się wykończony wcześniejszym polowaniem, więc wiedział, że tym razem musi rozważnie podchodzić do swoich działań. Jego oślepienie wciąż powinno działać, ale podejrzewał, że powoli się wyczerpuje - musi je poprawić po tym ruchu. Kocur w ułamek sekundy przemyślał, co chciał zrobić i zaatakował w tylną łapę. Nie powinien być w centrum ataku borsuka, czyli szanse, że oberwie, były niskie. Za to robił coś innego niż bok. Może to w tym był problem.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Sapnęła, oblizując szybko pysk z krwi, po czym zamachując się łapą. Wysunęła pazury, celując w oczy czarno-białego zwierzęcia, usiłując pozbawić go wzroku choćby w jednym oku, aby dać im wszystkim jeszcze większą przewagę. Było ich dużo, ale to nie oznaczało, że nie przydałoby im się jeszcze dodatkowe ułatwienie walki, jakie mogło nieść częściowe oślepienie drapieżnika. Choć preferowałaby, gdyby udało jej się zadrapać oboje oczu, ale nie wszystko zawsze szło po jej myśli, więc nawet z jednego będzie zadowolona.
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
Traciły siły.
Wciąż jednak musiał walczyć dalej. Zaatakował drugą z tylnich łap zwierzęcia, wgryzając się w nią.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Nie pozwala sobie na krzyk bólu. Ponawia atak na pysk przeciwnika, młóci w powietrzu pazurami, jednocześnie starając się – w miarę możliwości – obserwować Zimną Krew, który oberwał najpotężniej z całej gromadki. — Ty lepiej uczekaj! — rzuca w jego stronę bez tchu. Oślepiony, nie przyda się tu na wiele.
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciółcoprzebaczylici, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Um. Kozia Skarpa dostała nagle jakiejś pary w łapach, bo zamachnęła się tak mocno, a jej pazury wryły się tak głęboko, że borsuk stracił oko. Dosłownie. Wydłubała mu oko. I to by było na tyle, bo z utraty krwi i szoku drapieżnik zaraz padł. Można się rozejść.
Martwa Dusza: S: 9 | Zr: 9 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 45-2=43/70 | W: 25/40
» wykorzystane przerzuty: 1/1
» rana 2. stopnia: urwana ponad połowa prawego ucha; krwawi (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
» celność obniżona o 1 ze względu na spadek wytrzymałości
Zimna Krew: S: 12 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 8 | HP: 36-3=33/75 | W: 35/55
» wykorzystane przerzuty: 2/3
» rana 0. stopnia: wyrwane futro na piersi
» rana 0. stopnia: wyrwane futro na prawej łapie
» rana 2. stopnia: pionowe, głębokie ślady po pazurach idące spod ucha, przez prawe oko, nad nos; uszkodzona gałka oczna; krwawi (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki); celność obniżona o 2
» celność obniżona o 1 ze względu na spadek wytrzymałości
Pyląca Jabłoń: S: 7 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 48-5=43/65 | W: 54/55
» rana 2. stopnia: zerwany kawałek skóry z nadgarstka prawej łapy; krwawi (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
Borsuk Maciek: S: 18(25) | Zr: 5(12) | Sz: 2(7) | Zm: 6(8) | HP: 42-44=0/90 | W: 45/60
» tury spadek statystyk
» zręczność i szybkość obniżone o 4 ze względu na walkę 4:1
» celność obniżona o 2 na 3 tury ze względu na oślepienie --> oślepienie na kolejne 2 tury (3 tury)
» rana 1. stopnia: zadrapanie na szyi; krwawi (-2HP co turę do końca walki)
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z boku
» rana 0. stopnia: ślad po pazurach na szyi
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z boku
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na gardle; krwawi (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki)
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z pyska
» rana 0. stopnia: lekkie zadrapanie na pysku bez krwi
» rana 3. stopnia: wydłubane oko; krwawi
» śmierć
+10Exp dla Złocistego Nektaru (za utratę ogona) +25Exp dla Pylącej Jabłoni +45Exp dla Martwej Duszy +45Exp dla Zimnej Krwi +50Exp dla Koziej Skarpy
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
Resztkami sił udał się do obozu.
Wyszli z tego zwycięsko i to dla Zimnej Krwi liczyło się najbardziej. Wszyscy byli cali.
// zt
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Koza cofnęła się, z szeroko otwartymi oczyma wpatrując się w zwierzę i okrwawione oko, które znajdowało się przy borsuczej głowie. Przełknęła z trudem ślinę, odwracając natychmiastowo wzrok od widoku wykrwawiającego się zwierzęcia. Obrzydliwe. Odchrząknęła gorzko, spoglądając na pozostałych.
- Czy wszyscy... W miarę cali? - Spytała, po czym podeszła do zwierzęcia, chwytając je za kark. - Pójdę zakopać borsuka. - Dodała, a jeśli ktokolwiek chciał jej pomóc, to skinęła jedynie łbem. Ale najwygodniej dla niej by było, aby wszyscy z aktywnie krwawiącymi ranami wrócili do obozu.
tw: objawy depresji
Jak zwykle. Cholera, jak zwykle. Jak zwykle nie przydaje się na nic, jak zwykle jest do niczego, jak zwykle jest tu tylko na doczepkę, i...
— Martwa Dusza i Żimna Krew muszą iszcz natychmiast do lecznicy — ordynuje spiżowy (ha, ha) głos Pylącej Jabłoni, i najwierniejszy z Cieni rusza sztywnym krokiem do obozu, by upewnić się, że wojownicy faktycznie docierają na miejsce, a gdzieś w głębi jego duszy znowu budzi się kłębek nerwów, motyl, który nigdy nie zapyli żadnego kwiatu, porażka, którą - mimo tego wszystkiego, mimo zmiany imienia, mimo zaprzedania duszy Psiej Gwieździe, nie przestał być i chyba nigdy, nigdy nie przestanie. Jest tylko tchórzem, żywym tchórzem, nieudacznikiem, zaplątanym w to wszystko giermkiem apokalipsy, który z ledwością trzyma miecz swojego pana.
I jedyne, co mu pozostaje, to uginać się pod ciężarem, bo już za późno na zmianę drogi.
zt
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciółcoprzebaczylici, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
Glina, no cóż, nie czuł się najlepiej.
Choć szykował się do ataku, natychmiast wręcz przyjrzał się błyskawicznemu atakowi Koziej Skarpy. Wojowniczka mimo tego, że nie była Wiernym Cieniem i dość głośno krytykowała potęgę Psa, miała w sobie coś, co czyniło ją naprawdę dobrą wojowniczką. Błyskawicznie poskładała psa, nie martwiąc się o to, jak potoczą się jego dalsze losy.
Reszta wojowników, choć było ich wiele, nawet nie miała szansy zaatakować.
Glina obolały strzepnął swoim uchem i ze zgrozą stwierdził, że faktycznie czegoś mu brakuje. Westchnął bardzo głośno i słysząc, że Koza już zajmie się zwłokami, udał się razem z resztą wojowników do obozu.
Trzeba się było zaleczyć.
//zt.
Senna Mara kolejny raz wybrała się na polowanie, lecz nie sama. Postanowiła zaprosić Mętną Wodę, mimo tego, że wolała sama polować. Nikt wtedy jej nie przeszkadzał, nie narzekał, nic. Ale... Lubiła towarzystwo biało rudego kocura, chyba aż za bardzo, że aż postanowiła go spytać i wyszli razem.
- Gotowy? - spytała z błyskiem w oczach. - Będę blisko, jak coś to krzycz. - powiedziała. Nie, żeby tak rosły wojownik potrzebował pomocy, ale przezorny zawsze przygotowany...
sporych rozmiarów kociak, dwie cynamonowo dymne plamki na pyszczku oraz cynamonowo dymny ogon, reszta ciała biała, długowłosy, matowe, ślepe oczy
Kociak potrzebujący uwagi. Z powodu swojej wady Zawieja zdecydowanie nie była skłonna do niepotrzebnego zawracania sobie głowy popsutym dzieckiem. Maluszek właśnie z tego powodu zaczął symulować choroby albo wymyślając niestworzone historie na swój temat - tylko i wyłącznie po to, aby rodzice i rodzeństwo zwrócili na niego uwagę. Bardzo często potrafiłby podejść do kogokolwiek i zacząć opowiadać o tym, jak to pokonał lisa, albo, że widział... znaczy słyszał! że wielkie orły latają nad obozem i porywają kociaki, jednemu nawet urwał szpona!
Niezdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, potrzebujący ciągłej aprobaty... kogokolwiek. Jeśli będzie chciał coś zrobić, to najpierw będzie potrzebował z kimś o tym porozmawiać. A gdy już będzie zmuszony do samodzielnego myślenia to czuje wyrzuty sumienia. Szybko zmieniający zdanie, aby tylko dopasować się do towarzystwa - nawet jeśli to nie było zgodne z nim samym.
Zdecydowanie nie potrafi panować nad własnymi emocjami - wybuchy złości, krzyki.... Dąb ma problem z wyrażaniem emocji, nie potrafi rozmawiać o nich w normalny sposób, a jeśli ktoś próbuje z nim porozmawiać to musi być gotowy na złość i obrażone fuknięcia.
Nie spodziewałem się, że Sen zaprosi mnie na polowanie. Lubiłem spędzać z nią czas, nawet bardzo lubiłem, więc nic dziwnego, że się na to zgodziłem. Zastanawiałem się, czy Zimno miał rację i ona faktycznie mi się podobała...
- Oczywiście - odpowiedziałem na pytanie, po czym pozwoliłem sobie na dotknięcie kotki końcówką ogona w okolicach jej boku. - I wzajemnie. Udanych łowów. - miauknąłem. Zaraz potem ruszyłem na polowanie, starając się oddalić nieco od zapachu Sen, ale aby nadal pozostawała w zasięgu mego słuchu.
Zacząłem wytężać słuch i węch, chcąc znaleźć jakąś zwierzynę do złapania.
Uśmiechnęła się na dotyk Mętnej Wody. Był dla niej taki inny od reszty klanu. Wręcz niezwykły, że wciąż nie wiedziała, jak z łatwością znalazła z nim wspólny język.
- Również - mówiąc to, ruszyła w krzaki. Czas na polowanie.
Kocica wyruszyła w przeciwną stronę od swojego partnera do polowania, ale jak na złość żadne żywe żyjątko nie znalazło się od razu w zasięgu jej wzroku. Ba! Nawet po dłuższej chwili poszukiwania żaden dźwięk nawet nie dochodził do jej uszu. Nic nie było w okolicy? No nie do końca, jeśli spojrzałaby odrobinę do góry na grab obok niej zauważyłaby, że na jednej z niższych gałęzi wisi - coś dziwnego. Niezbyt szerokie, ale jak najbardziej długie coś w kolorze jaskrawego różu właśnie powiewało na wietrze. Sen nie musiała zwracać na to uwagi, ale jeśli to zrobiła to już po chwili mogła zobaczyć jak rzecz zrywa się wraz z powiewem wiatru i upada kawałek za nią. Oczywiście dźwięk upadania różowej bawełny mógł również zwrócić jej uwagę. Rzecz sama w sobie byłaby również miękka w dotyku, a zapachem przesiąknęła już leśnym.
Tereny podmokłe, a zwierzyna jakaś taka bardzo nadrzewna. Dwoje białych uszu kocura mogło wyłapać ciekawy dźwięk, jakby drapania, czasami z dodatkiem kopania w mulistej ziemi. Dochodziło to gdzieś z lewej strony jego ciała, a jeśli zaciekawił się dźwiękiem mógł w pewnym momencie usłyszeć charakterystyczne popiskiwanie wydawane przez wiewiórki. Rdzawy osobnik właśnie zakopywał orzechy niedaleko Dębu.
Ruszyła uszami na dziwną rzecz. Przekręciła łeb w jedną, potem w drugą i... Powąchała. Niby pachniało lasem, ale... Co to niby jest? Nah, nic nie warte jej uwagi. Ruszyła dalej w poszukiwaniu piszczek.
sporych rozmiarów kociak, dwie cynamonowo dymne plamki na pyszczku oraz cynamonowo dymny ogon, reszta ciała biała, długowłosy, matowe, ślepe oczy
Kociak potrzebujący uwagi. Z powodu swojej wady Zawieja zdecydowanie nie była skłonna do niepotrzebnego zawracania sobie głowy popsutym dzieckiem. Maluszek właśnie z tego powodu zaczął symulować choroby albo wymyślając niestworzone historie na swój temat - tylko i wyłącznie po to, aby rodzice i rodzeństwo zwrócili na niego uwagę. Bardzo często potrafiłby podejść do kogokolwiek i zacząć opowiadać o tym, jak to pokonał lisa, albo, że widział... znaczy słyszał! że wielkie orły latają nad obozem i porywają kociaki, jednemu nawet urwał szpona!
Niezdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, potrzebujący ciągłej aprobaty... kogokolwiek. Jeśli będzie chciał coś zrobić, to najpierw będzie potrzebował z kimś o tym porozmawiać. A gdy już będzie zmuszony do samodzielnego myślenia to czuje wyrzuty sumienia. Szybko zmieniający zdanie, aby tylko dopasować się do towarzystwa - nawet jeśli to nie było zgodne z nim samym.
Zdecydowanie nie potrafi panować nad własnymi emocjami - wybuchy złości, krzyki.... Dąb ma problem z wyrażaniem emocji, nie potrafi rozmawiać o nich w normalny sposób, a jeśli ktoś próbuje z nim porozmawiać to musi być gotowy na złość i obrażone fuknięcia.
Usłyszałem coś z lewej strony. Zawęszyłem, wyczuwając charakterystyczny zapach wiewiórki - popiskiwanie również świadczyło o tym, iż to właśnie ona. Poprawiłem swoją pozycję łowiecką, po czym zacząłem zakradać się do zwierzęcia. Przeniosłem ciężar ciała na tylne łapy, ostrożnie stawiałem każdy krok, aby na nic przypadkiem nie nadepnąć. Kiedy zbliżyłem się wystarczająco blisko zapachu zwierzęcia, rzuciłem się w jego kierunku, chcąc szybko pozbawić wiewiórkę życia.