Logo Artemidy
Bobrowa Tama
l to szczęście :')

Nie? Cóż za zaskoczenie. Karp aż za dobrze przypomniał synowi Ognik, jak słodko smakuje zwycięstwo i może stąd te nowe pokłady uporu. Siedział więc sztywno, jakby miał zatwardzenie, mrużąc z lekka oczy przed atakującymi promieniami słońca. Niezajęte niczym prócz irytacją myśli pobiegły w kierunku Pająk. Miał nadzieję, że gdziekolwiek jest, bawi się lepiej od niego.
<table><tr><td>[Obrazek: BSznWcn.png]</td> <td>
___________________ _ __ _ ____

Co mogę zrobić to żyć do utraty tchu!
Zawrócić zdążę wiem
Zaskoczę światłem zmierzch
Gdzieś na końcu świata odnajdę się
Chyba chciałbym już tam być

¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯ ¯¯ ¯¯¯¯ ¯¯
</td></tr></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
[color=#96ce8c][size=50]
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I jest, druga, a w zasadzie trzecia szansa od opatrzności. Nie można jej zmarnować!
Kałuża wnet wymazał wszystkie niepochlebne myśli o rybkach (jednak kochamy wędkarstwo), by w oka mgnieniu przeistoczyć się w żywą machinę do zabijania. Nawet radość rudzielca, która oczywiście się pojawiła, była teraz jakby przygaszona - tak mocno się zafiksował na punkcie pomyślnego połowu. Pod wodą zaobserwował wycofującego się, to znów podpływającego... chyba okonia. Z bijącym szybko sercem wyczekał moment, w którym pasiasty koleżka już prawie dryfował przy ogonie, wyliczając, że nawet gdyby uderzył z maksymalną prędkością, jego atak mógłby być lekko spóźniony względem ruchliwej ofiary. Dlatego Kałuża przyszykował się to pół sekundki wcześniej, więc kiedy rybka zaczęła podskubywać ogon, jego rozczapierzone palce były już zwarte i gotowe, by wyrzucić ją na brzeg. W razie powodzenia w tempie doskoczyłby do rozdygotanej błyskotki, a następnie wbił w nią głęboko pazury. W wiadomych celach.
<table><tr><td>[Obrazek: BSznWcn.png]</td> <td>
___________________ _ __ _ ____

Co mogę zrobić to żyć do utraty tchu!
Zawrócić zdążę wiem
Zaskoczę światłem zmierzch
Gdzieś na końcu świata odnajdę się
Chyba chciałbym już tam być

¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯ ¯¯ ¯¯¯¯ ¯¯
</td></tr></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skubaj, skubaj rybeńko i w ogóle nie spodziewaj się, że już czai się na ciebie pewna łapa uzbrojona w pazury. Kocur wyczekał odpowiedniego momentu, by uderzyć! I wyrzucić rybę na brzeg... bardzo ruchliwą swoją drogą. Rybka gdy tylko została wynurzona z wody wiła się i utrudniała Kałuży kolejny ruch. Ryba okazała się być bardzo skoczna, co też utrudniło Kałuży dobicie okonia. Wojownik skoczył, a rybka cudem wymknęła się spod łap wojownika i rzucając się na ziemi, zbliżała się coraz bardziej do wody. Kałuża spiesz się, bo zaraz ci czmychnie!

Kałuża: lvl: 2 | S: 10 | Zr: 8 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 32-1=31/35
• przerzuty 0/1
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O ty mała, podstępna, niedobra...
Pazury osunęły się po śliskich łuskach, nie wyrządzając okoniowi po drodze żadnej krzywdy. Podgotowany w środku kocur pokracznie ruszył w pogoń długimi susami, bądź co bądź ze znaczną przewagą nad nieprzyzwyczajoną do skakania po piachu rybą. Postarał się ją dopaść i nakryć z jak największą siłą zagiętymi szponami, aby tym razem NA PEWNO przebić wnętrzności i zakończyć jej dzielny, nadpobudliwy żywot. Właściwie gdyby okoń nie był okoniem, to z takimi pokładami energii mogliby się nawet zakumplować, a tak... Ktoś musiał wisieć na końcu łańcucha pokarmowego, żeby wyżej mógł być ktoś. Oby ich taniec życia i śmierci teraz się już zakończył, bo trzeba wracać do obozu!
<table><tr><td>[Obrazek: BSznWcn.png]</td> <td>
___________________ _ __ _ ____

Co mogę zrobić to żyć do utraty tchu!
Zawrócić zdążę wiem
Zaskoczę światłem zmierzch
Gdzieś na końcu świata odnajdę się
Chyba chciałbym już tam być

¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯ ¯¯ ¯¯¯¯ ¯¯
</td></tr></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kałuża pozbierał się prędko, by skoczyć w kierunku ryby i pozbawić ją w końcu życia! Jednak trafił się taki osobnik, co nie zamierzał leżeć bezczynnie i rzucał się tak bardzo, że zanim kocur zdołał przygnieść rybę łapami, ta wpadła do wody, by odpłynąć czym prędzej, pokazując jak bardzo kostki były pechowe.

Kałuża: lvl: 2 | S: 10 | Zr: 8 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 31-1=30/35
• przerzuty 0/1
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
...!?!?
Kałuża nie wytrzymał i wrzasnął głośno z niemocy, teraz to już pewnikiem przepłaszając z okolicy wszystko, co miało płetwy lub skrzydła i mogło stanowić potencjalny kąsek. JAK TO SIĘ MOGŁO STAĆ? Już przecież miał w garści tego przeklętego przez Gwiezdnych okonia, a on i tak zdołał zwiać, śliski jakby już jakiś Dwunóg zawekował go w oleju. Tego już było kocurowi za wiele. Zrobił ostry w tył zwrot od brzegu, aby w poczuciu klęski skierować się do obozu i zaszyć na swoim mchu. Był już w połowie drogi, nabuzowany jak gradowa chmura, gdy przypomniał sobie, bądź co bądź z refleksem nie do pozazdroszczenia, że w wędkarskim ferworze porzucił gdzieś tam przy rzece lina... Nosz jasna ciasna.
Rudzielec pędem wrócił się po jedyną upolowaną rybkę, która na całe szczęście czekała na roztrzepańca dokładnie tam, gdzie ją zostawił. Odetchnął z ulgą, chwycił lina w paszczę i tyle go widzieli. Oj, długo to on na rybki nie wróci.

/ z/t >D dzięki wielkie!
<table><tr><td>[Obrazek: BSznWcn.png]</td> <td>
___________________ _ __ _ ____

Co mogę zrobić to żyć do utraty tchu!
Zawrócić zdążę wiem
Zaskoczę światłem zmierzch
Gdzieś na końcu świata odnajdę się
Chyba chciałbym już tam być

¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯ ¯¯ ¯¯¯¯ ¯¯
</td></tr></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
⠀⠀⠀Ostatnio zachowała się trochę brzydko i była odrobinę niemiła dla Wietrznego Wąsa, mimo że tego nie planowała, a mijające wschody i zachody słońca spędzała tak, jak zawsze, nie pokazując po sobie żadnej zmiany. Tłumaczenie haniebnego czynu szło jej śpiewająco i kiedy tylko czuła, że na jej sumieniu coś ciąży, potrafiła wyłożyć tysiąc argumentów, dzięki którym natychmiastowo czuła się lepiej i puszczała sprawę w niepamięć. W końcu... nie oni pierwsi kogoś zabili. Na przestrzeni tych wieludziesięciu, a nawet wieluset księżyców koty z klanów nie raz i nie dwa mordowały siebie nawzajem z często błahych powodów. Poza tym Wietrzny Wąs był sam sobie winien, postanawiając odstawiać cosplay lisa, kiedy poczytalność Białej Burzy była naruszona przez tragedię rodzinną oraz przyćmiewającą zdrowe myślenie wściekłość. Poza tym troszkę żałowała i miała z tyłu głowy świadomość popełnionego występku, dzięki czemu wiedziała, że nie jest zimnokrwistym mordercą, ale ma serce i potrafi odróżnić dobre od złego. Tak, tak, tak. Im częściej to powtarzała, tym bardziej w to wierzyła, a im bardziej w to wierzyła, tym pewniej stawała na czterech łapach przy stanowisku, iże Wietrzny Wąs zaginął, a ona nie maczała w tym paluchów.
⠀⠀⠀Potrzebowała jednakże przestrzeni. Musiała ciągle zajmować czymś swoje myśli oraz jeszcze mocniej gryźć się w język, jako że bardzo często miała ochotę powiedzieć coś, co mogło być odebrane za co najmniej kontrowersyjne. Można by również rzec, iże na dnie jej żołądka pojawiła się nawet kropelka samochwalstwa i poczucia wyższości. Mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że dokonała czegoś, obok czego nie stał nikt inny z Klanu Rzeki, a przynajmniej nie miała pojęcia o istnieniu takich jednostek. Powód do dumy? Owszem, jakiś na pewno.
⠀⠀⠀Wypieranie się prawdy i zastępowanie jej odwrotnym myśleniem było po prostu wygodne i łatwe do przyswojenia. Było zdrowsze dla jej głowy i dlatego to robiła, choć wiązały się z tym konflikty, które mogła napotkać na swojej drodze, lecz nie są to problemy teraźniejszej jej.
⠀ - Słyszysz? - zapytała Śliwkowej Pestki, kiedy do jej ucha dotarło delikatne bzyczenie. Coraz częściej chadzała z wojowniczką na rekreacyjne spacerki, toteż nikogo nie powinno to dziwić. Towarzystwo niegdysiejszej nauczycielki było przyjemne i pozwalało Zimnu albo oderwać od rzeczywistości, albo przybić do niej jeszcze bardziej, dostrzegając rzeczy, które z reguły się ignorowało.

//Śliweczka uwu
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czarno-biała kotka od zawsze lubiła spacery, a że Sokole Skrzydło miał teraz nieco mniej czasu przez trening swojej terminatorki...Cóż, niczym dziwnym stał się widok Śliwki w towarzystwie Białej Burzy, której niegdyś udzielała nauk. Towarzystwo srebrno-białej kocicy było przyjemne i Głogówna czuła się w nim komfortowo, dlatego też korzystała z faktu, że ów kotka darzy ją sympatią i jak tylko nadarzała się okazja na spacer - nie odmawiała. Tak też było i tym razem, kiedy młodsza wojowniczka zapytała się o spacer, czarno-biała Owocówka nie miała ochoty odmawiać. Co prawda o wiele bardziej chciałaby się przejść gdzieś z Sokołem, bo..byli przecież partnerami, i powinni spędzać ze sobą czas! Jednak w głowie od razu pojawiały jej się słowa Kosowej Pieśni, która dała córce znak, że i niebieski potrzebuje czasu dla siebie. W końcu ona i Głogowy Cień nie byli non stop przy sobie. Chociaż jak już o kocurze mowa, Śliwka widywała go jeszcze rzadziej niż zazwyczaj co o dziwo sprowadziło na nią cieniutkie widmo niepokoju. Ojciec czasem znikał z obozu i nie sposób było go w nim złapać, jednak zawsze wracał. Teraz? Ni widu i słychu. Jeżeli ona już to zauważyła, to Kos tym bardziej. Będzie musiała podejść do mamy i...podpytać ją o parę rzeczy. Tych przyjemnych, i tych nico mniej.
xx— Oczywiście, że tak. — szepnęła na pytanie kocicy, poruszając z rozbawieniem wibrysami. Może i czas mijał a księżyce zbierały się na jej karku, jednak daleko jej było do staruszki i utraty słuchu. Również usłyszała ciche bzyczenie, rozglądając się za owadem, który mógł je wyprodukować. Pszczoła? Osa? Bak? A może trzmiel? Nie tylko tego typu owady bzyczały, więc Śliwka mogła przyjemnie się zaskoczyć. Od kociaka lubiła obserwować wszelakie robaki i owady. Poza...pewnymi. Nie przepadała za biedronkami - nie przypadły jej do gustu jeszcze za czasów kociaka, jak kiedyś była ich istna PLAGA i jedna postanowiła zaskoczyć biedną Owocówkę i usiąść jej na nosie podczas snu. Nic więc dziwnego, że trzecia córka Kos niezbyt dobrze wspominała te owady. Czarno-biała rozejrzała się i jej ucho drgnęło wyłapując kolejne, tylko głośniejsze bzyczenie. — Brzmi trochę jak jakaś pszczoła. Sądzisz, że jest niedaleko jakieś gniazdo?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
⠀⠀⠀Sokole Skrzydło był niczym widmo w rzecznym obozie, a nawet lepiej - legenda. Wszyscy mieli z tyłu głowy świadomość, że ktoś taki istnieje i gdzieś tam jest, tudzież istniał i był, lecz na oczy widzieli go tylko nieliczni. Gdyby się tak zastanowić to był w ten sposób niesamowicie podobny do Głogowego Cienia, kolejnego tła, który ostatnimi czasy wpadł jak śliwka w kompot i nagle zaginął, pozostawiając dziesiąty plan wielkiej sceny całkowicie pusty. Czy ktoś się tym planem przejmował? Nie. Czy ktoś na niego patrzył? Nie. Czy coś stracili? Chyba nie, po prostu ciut mniej myszy ubywało ze stosu. Przykre, lecz prawdziwe. Tego typu zniknięcia zauważali jedynie najbliżsi, ale klan sam w sobie już nie bardzo.
⠀ - Możliwe - odpowiedziała wojowniczce - do gniazda, jednakże, wolałabym się nie zbliżać... chociaż słyszałam od matki, że miód przydaje się do czegoś medykom. Może warto by wspomnieć Księżycowemu Pyłowi o tym - zaproponowała, już sobie wyobrażając jak boleśnie nieprzyjemne musiało być zbieranie plastrów, zwłaszcza dla kota o krótkim futerku. Zresztą, dla niej byłoby tak samo niemiłe. Bądź co bądź pysk miała w pełni odsłonięty, a strach pomyśleć o tym jak by wyglądał, gdyby została potraktowana salwą wściekłych żądeł. Nos dwa razy większy, wary wywalone, powieka opuchnięta, a czoło i policzki całe w guzach. Chyba... chyba wolała jednak nie pchać się ku owadom i chyba jednak wolałaby zostać zaatakowaną przez biedronki.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śliwka o zbliżaniu się do gniazda miała inne zdanie. Czasem obserwowała pszczoły i bąki na różnych polanach, raz też nawet podeszła do gniazda - jednak to, że żadna pszczoła jej nie zaatakowała nie wynikał z wrodzonej zdolności przyjaźnienia się z tego typu owadami u córki Kosowej Pieśni a z tego, że było chłodno i owady nie były zbyt aktywne. Teraz, kiedy zrobiło się cieplej na pewno o wiele gorliwiej broniłyby swojego domu i miejsca, gdzie się on znajduje. A to do głowy kotki przyszło dopiero, jak Biała Burza podzieliła się z nią swoimi częściowymi obawami, które słychać było w jej glosie kiedy odradzała zbliżania się do skupiska żądlących producentów miodu. I chociaż obserwowanie pszczół było w oczach Owocówki naprawdę ciekawym zajęciem, tak faktycznie danie się użądlić...Już nie. Dlatego przytaknęła młodszej wojowniczce i uśmiechnęła się delikatnie, uchem odprowadzając bzyczenie, które zaczęło się nieco oddalać i cichnąć, chociaż pszczoła dalej latała gdzieś w pobliżu.
xx— Jak miałam b-biały kaszel, Księżycowy Pył podała mi miód na bolące gardło. A..tak p-przynajmniej sądzę, bo po nim przestało mnie boleć. — wzruszyła delikatnie barkami i uśmiechnęła się pogodnie, po chwili kiwając łebkiem co do propozycji powiadomienia o tym "znalezisku" medyczki. Na pewno świeży miód będzie przydatny w składziku. Mimo tego, że nici były z obserwowania całego gniazda pszczół, czarno-biała i tak z zainteresowaniem lustrowała spojrzeniem oliwkowych ślepi okolicę, wypatrując innych, ciekawych owadów. o chwili zerknęła na Białą Burze z o dziwo...Zadziornym uśmiechem, chociaż dalej była w nim ta sama łagodność, która praktycznie zawsze na zmianę z zawstydzeniem i lękiem malowała się na krągłej mordce Owocówki.
— Obserwowałaś kiedyś owady?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
⠀⠀⠀Ona również otrzymywała nie raz i nie dwa miód podczas choroby, aczkolwiek nie wspomina go za dobrze. Był słodki, zdecydowanie za słodki, a nawet słodki do tego stopnia, że wywoływał w niej mdłości, przy czym wcale nie pomagał na ból gardła, ale jeszcze bardziej je podrażniał i miała wrażenie, iże żywcem je wypalał oraz zdzierał do krwistych tkanek. Tak czy owak... skoro się przydawał to nie zamierzała z tym dyskutować.
⠀ - ... - Zerknęła ukradkiem na nie za wysoką Śliwkę, przez kilka uderzeń serca przetrawiając to dość nietypowe pytanie. Z początku chciała stanąć okoniem i rzucić suche nie, dodając do tego jeszcze i nie chcę, co by zachować elegancką twarz wyniosłej twardzielki, choć z drugiej strony nie miała ochoty na zabawę w kotka i myszkę, a przy tym komu jak komu, ale Śliwce mogła powiedzieć. Przymknęła zatem zielone ślepiska i powoli pokiwała głową.
⠀ - Głównie ważki - mruknęła - ale to też bardziej przy okazji. - Raczej nie była tym typem, który zaraz o poranku opuszczał obóz, co by podążyć wzdłuż zaplanowanego grafiku przyglądania się małej naturze. Owszem, robiła to, ale nieświadomie i podczas wykonywania innych czynności, które pozwalały jej odetchnąć i skierować myślenie na zgoła mniej męczące i wymagające tory.
⠀ - Dlaczego pytasz?
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ukradkiem skierowane na nią spojrzenie sprawiło, że Śliwka uniosła lekko brew i przekrzywiła krągły łebek. Oj, zapytała o coś dziwnego? Cóż, dla niej obserwowanie owadów było jak najbardziej normalne. Jako kocię to robiła, jako terminatorka i jako wojowniczka też. Raz przez przypadek kiedy była w pogoni za pasikonikiem...Na samo wspomnienie poczuła jak gorąc osiada na jej uszach i mimowolnie się uśmiechnęła, a jej spojrzenie stało się nieco...Zbyt maślane. Została przywołana na ziemię jednak z odpowiedzią Białej, w której było słowo "ważka"... Głupiutkie serce czarno-białej dopiero po chwili przyswoiło, że to nie o ego Ważkę chodziło! Minęło tyle czasu, a ona nadal pamiętała bure futerko przyjaciela i jego słodki zapach, który dzielił ze Szkarłatką, która już...Cóż, odeszła zabierając ze sobą ostatnią rzecz jaka przypominała Śliwce o Ważkowej Łapie - właśnie zapach.
xx— Ważki są całkiem interesujące. Bardzo śmiesznie latają i mają ciekawy wygląd. — odparła z uśmiechem koteczka, a kiedy padło pytanie, uśmiechnęła się nieco szerzej i westchnęła kręcąc łebkiem. A więc to "przy okazji" Białej Burzy oznaczało tyle co "nie robię tego z przyjemnością". Czarno-biała nadal nie wyzbyła się z mordki tego lekko zadziornego uśmiechu i nim się odezwała, końcówka jej ogonka drgnęła w rozbawieniu. — Bo to naprawdę odprężające, wiesz? A ty ostatnio c-chodzić strasznie spięta. — miauknęła z błyskiem niepokoju w oliwkowych ślepiach, po czym podniosła się i gładko zeskoczyła z Bobrowej Tamy, odwracając się do wyższej od niej wojowniczki, zachęcająco falując ogonem.
xx— Wiesz...jeżeli chcesz, możesz ze mną mrówki, motylki...Mi to pomaga jak się stresuje, a no...Motylki są ładne i teraz jest ich więcej! — odparła entuzjastycznie, po czym cicho odchrząknęła i rozejrzała się jakby szukając jakiegoś okazu do pokazania, po czym...Przednimi łapami oparła się o tamę i wyciągnęła szyję w stronę możliwie nadal siedzącej na niej kocicy, przejeżdżając po jej pyszczku troskliwym spojrzeniem. — Zapewniam, że owady są niegroźne! Naprawdę. — uśmiechnęła się delikatnie, jakby zachęcając Białą do przystania na jej propozycję. W końcu zawsze mogła ją obronić przed jakimś wściekłym motylem czy żądną krwi mrówką czerwoną...
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
⠀⠀⠀Gdyby wiedziała, że jakaś tam Ważka wzbudza w Śliwkowej Pestce aż tyle emocji... huh, najpewniej nie omieszkałaby się podroczyć, choć w zaistniałej sytuacji chyba nie miała nawet na to ochoty, zwłaszcza po następnych słowach wojowniczki. Końcówka jej pierzastego ogona zadrżała i poczuła nieprzyjemnie chłodny dreszcz, przebiegający wzdłuż jej ciała, począwszy od czubka różowego noska, a skończywszy na zwieńczeniu kity.
⠀ - Śliwko - odezwała się, wyjątkowo nie stosując jej pełnego imienia - nie jestem spięta - powiedziała powoli i wyraźnie, tak, aby do niej dotarło. Co, że niby czymś się przejmowała? Jakąś wielką tajemnicą, która niejednemu spędziłaby sen z powiek? Że niby miała w sobie stos rozmaitych wątpliwości, z którymi nie potrafiła się uporać? Cóż, a przynajmniej nie w tej czasoprzestrzeni, bowiem w innej pewne zagwozdki zostały prędko rozwiane.
⠀ - A jeśli uważasz, że jestem, może powinnaś odstawić kocimiętkę na jakiś czas - uniosła wyżej kąciki pyszczka w promiennym uśmiechu, nim zachichotała wesoło, rozluźniając w ten sposób nagle zgęstniałą atmosferę. Ruszyła za córką Kosowej Pieśni bez żadnego słowa, dobrze wiedząc, że owady są niegroźne. Przecież nie była kociakiem, a Śliwka zdawała się właśnie w taki sposób ją traktować i jak tak dalej pójdzie to jedna z nich stoczy się równią pochyłą prosto w ciernie, zwłaszcza że ostatnimi czasy Zimno miała problem z kontrolowaniem swoich emocji i jasnym określeniem się co do nich. Niekiedy irytowało ją to, że nie ma władzy nad samą sobą, lecz pracowała już nad tym. Ciężko i od wielu wschodów oraz zachodów słońca. Dziś najwidoczniej po raz kolejny została poddana próbie, którą na całe szczęście przeszła śpiewająco.
⠀ - Tak. Zapewniam, że gryzę mocniej, niż jakieś mrówki. - Wyszczerzyła kiełki. - To co proponujesz, tak na dobry początek?
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
khE już pisze

Przełknęła nieco ciężej ślinę słysząc dobitne zapewnienie, że Biała Burza czuje się dobrze i nie jest spięta tak jak to Śliwka przyuważyła. Westchnęła cichutko i pokiwała krągłym łebkiem z lekkim uśmiechem, zerkając na pyszczek koteczki, po chwili jednak się odzywając, chociaż...Nie planowała tego. Zebrała jednak w sobie więcej odwagi a jej ogon drgnął zdradzając jej nieznaczny niepokój.
xx— K-każdy ma prawo do bycia s-spiętym, Biała Burzo. To...nic złego! Wiesz, g-gdybyś chciała o czymś pogadać to wiesz gdzie mnie znaleźć, a-ale skoro wszystko jest w porządku to się ciesze — wymruczała na koniec posyłając towarzyszce weselszy grymas i przerzuciła swoje skupienie z możliwie dręczonej czymś Białej na owady. Zdecydowanie lżejszy i lepszy dla niej temat niż zagłębianie się w problemy młodej wojowniczki. Zresztą dostała DOSADNE zapewnienie, że wszystko jest dobrze. Nie ma powodów do zamartwiania się na siłę. Dała swojej dawnej uczennicy znać, że gdyby jednak problem był - ona służy wsparciem i pomocą. Tyle co mogła zrobić, teraz wróćmy do owadów i robaczków. Na komentarz o kocimiętce zaśmiała się pod nosem i lekko wywróciła oliwkowymi ślepiami zawstydzona. — W-wybacz, czasem wyolbrzymiam niektóre...rzeczy — wytłumaczyła, sunąc powoli dalej, rozglądając się za pierwszym owadem do obserwacji, Słysząc słowa Białej odnośnie jej zapewnień co do owadów, skierowała w jej stronę ucho, aby po chwili obrócić cały łebek. Skinęła nim i zamyśliła się. Właśnie...od czego by tu zacząc?
xx— Co powiesz na mrówki? — miauknęła unosząc lekko brew. — Albo żuki? Mają śliczne p-pancerzyki. Ładnie mienią się w słońcu
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości