Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Spojrzał na Głębinowego Minoga, marszcząc delikatnie brwi. Och, czemu znowu on jest postawiony w takiej ciężkiej sytuacji?! Wcale nie był gotowy do podejmowania takich decyzji, ZWŁASZCZA jeśli chodzi o pozwolenie wtargnięcia do obozu samotnika z pieszczochem. Ale oboje byli ranni i potrzebowali pomocy, a na tym Cisowa Gałązka się już znał doskonale. Wiedział, że pieszczoch pozostawiony sam sobie najzwyczajniej w świecie zdechnie, a skoro samotnik za nim nie przepadał, to na pewno pozostawi go samiutkiego. Jednocześnie samotniczy kocur także nie nadawał się do tego, by teraz zostawać samemu. Rana musiała się zagoić, by ten był zdolny choćby do polowania. - Mmm... to nie moja rrrola, Głębinowy Minogu, żeby pozwalać na takie rrrzeczy - westchnął. - Ale oboje z twoich kumpli potrrrzebują pomocy, a od tego już akurrrat jestem. Możemy iść, położę was obu w Krrrólikarrrni. A potem przejdziemy się do Łabędzia, spoko Minóg? Też się za wami wstawię jak będzie trrrzeba - zaproponował, bo Cis nie zostawia nikogo, kto jest w potrzebie. Zaoferował też pomoc w niesieniu pieszczocha, więc jeżeli faktycznie była potrzebna, także targał do obozu.
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Marszczy brwi, bo trochę nie rozumie. Czy nie rolą medyka jest opieka nad chorymi i rannymi? Więc czy nie w jego kompetencjach leży umieszczanie w lecznicy kotów, które poza jej granicami niechybnie umrą?? Nie wspomina jednak na głos o swoich wątpliwościach, bo rozwiązanie zaoferowane przez Cisową Gałązkę mu odpowiada. Przyjmuje pomoc w ułożeniu pieszczocha na kolorowym grzbiecie, ale z tego miejsca już radzi sobie sam, uznawszy że buremu tickedowi przyda się bardziej jakaś podpora niż jemu.
z.t??
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Patrole były nudne.
Nie dostarczały mi tyle przyjemności ile walka - a w niej byłam jeszcze lepsza po treningach z Kałużową Doliną. Chodzenie po granicach po prostu mi się dłużyło - i o ile jeszcze trafił się czasem fajny skład i mogłam z kimś pogadać, tak dzisiaj trafiłam fatalnie. Patrol prowadziła Rozbita Tafla, do tego szedł z nami mój ojciec, Biały Jeleń. Oboje zazwyczaj szli po prostu w ciszy albo wymieniali ze mną parę zdań. Ojciec raczej preferował rozmowy w czasie wolnym, a nie podczas wykonywania obowiązków.
Za to szła z nami jeszcze Poczerniała Łapa, a ja nie wiedziałam, o czym miałabym z nią gadać. Kiedyś tam próbowałam zgadać, ale szybko się zwinęłam, bo uznałam, że jednak nie mam ochoty na pogaduszki z tą konkretną terminatorką. Chyba miałam też wtedy trening czy coś... Nie wiem, nie pamiętam.
Miałam jednak dość tej ciszy. Ja byłam zmęczona po całym dniu - było gorąco i miałam trening, a teraz jeszcze patrol wieczorny. Nie wytrzymałabym, gdybyśmy mieli tak iść CAŁY czas. Dlatego zdecydowałam się zagadać.
- Fajnie, że trafił nam się wieczorny patrol, nie? Przynajmniej słońce tak nie grzeje.
Czarny point z białym prawym uchem, gwiazdką na czole, prawą przednią łapą, paluszkiem na lewej tylnej oraz końcówką ogona. Ma duże, złote oczy.
Patrzy na świat z wielkimi oczami szukając zrozumienia.
Polna Łapa, Rosiczka| Pochmurny Sen et co.
Czas leciał nieubłaganie, świat zmieniał się a wraz ze światem zmieniała się Pieczarka. Kiedy ostatnim razem miała do czynienia z Wodną Łapą ledwo była w stanie wydukać własne imię, świeżo po mianowaniu na terminatora. Obecnie? Nie należała do najbardziej gadatliwych kotów i prawdopodobnie nigdy się to nie zmieni, ale w spokojnych sytuacjach praktycznie przestała się jąkać. Wciąż zdarzało jej się to w momentach gdy się stresowała, ale nie było to częste. Miała też dużo czasu by przemyśleć czego chce od życia, co chce robić i jak się czuje. I czuła... Czuła, że chciałaby spróbować czegoś innego. Innego niż bycie wojownikiem. Innego niż bycie kotką? Nie czuła się przywiązana ani do konceptu bycia wojownikiem ani do bycia kotką. Nikomu jeszcze o tym nie powiedziała... Powiedziało? Hm. Ale myślała o tym często.
- Tak - odpowiedziała krótko Wodzie i rzuciła jej uśmiech. Po chwili dotarło jednak do niej, że kotka pewnie chciała przeprowadzić jakąś rozmowę. - Lubisz patrolować?
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
No i to by było tyle z rozmowy. Najwyraźniej Pieczarka nadal nie należała do gadatliwych, ale przynajmniej się nie zająkała ani nic. Chyba dwa razy słyszałam, jak coś do kogoś mówiła - ale nie miałam pewności, czy to była ona czy ktoś podobny - chociaż podczas naszej rozmowy też coś niewyraźnie dukała. W każdym razie nie do końca pamiętałam, ale strasznie denerwowało mnie, gdy inne koty nie potrafiły normalnie rozmawiać tylko cały czas ledwo potrafiły powiedzieć słowo.
Myliłam się jednak. Najwyraźniej terminatorka zdecydowała się podtrzymać jakkolwiek rozmowę. Całe szczęście. Zaraz zaczęłabym zagadywać Rozbitą Taflę - ale ona była dziwna i nie chciałam z nią gadać.
- Szczerze to nie. Nudzi mnie to. Wolę robić cokolwiek innego, tylko nie patrolować. Nawet zbieranie ziół z Cisową Gałązką byłoby ciekawsze. A ty? Właściwie to co lubisz robić? Tak wiesz, nie tylko obowiązki, ale też w wolnym czasie?
Czarny point z białym prawym uchem, gwiazdką na czole, prawą przednią łapą, paluszkiem na lewej tylnej oraz końcówką ogona. Ma duże, złote oczy.
Patrzy na świat z wielkimi oczami szukając zrozumienia.
Polna Łapa, Rosiczka| Pochmurny Sen et co.
To była taka drobna radość, ale Pieczarka wciąż się cieszyła, gdy była w stanie mieć normalną rozmowę z kimś. Szczególnie, gdy to nie ona musiała podtrzymywać tę rozmowę.
- Nigdy nie byłam na zbieraniu ziół... - powiedziała cicho, bardziej do siebie. Wydawało jej się, że spodobałoby jej się to. Że spodobałoby się jej bycie w lecznicy. Pomaganie innym wydawało jej się... Takie bardziej odpowiednie niż bycie wojownikiem. Nie potrafiła sobie wyobrazić siebie w roli wielkiego wojownika, ani właściwie małego wojownika. Ale może coś innego byłoby odpowiednie...
Gdy usłyszała pytanie o własne zainteresowania poczuła jak jej policzki robią się gorące. Niby nie było to nic takiego, ale nie było to też coś co koty często by robiły. Właściwie to nigdy nie słyszała, by ktoś inny to robił.
- Zbieram zęby... - mimo wszystko powiedziała szczerze. Nic nie mogła poradzić na to, że akurat to ją ciekawiło i to od dziecka.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
- W sensie wiesz, ja też nie, ale uważam, że byłoby to ciekawsze. Przynajmniej bym czegoś szukała, a tak to chodzimy po granicach i odnawiamy oznaczenia zapachowe. Nuda - nie wiedziałam, czy Pieczarka powiedziała to bardziej do siebie czy może bardziej do mnie ale mimo to uznałam, że coś odpowiem, aby nie popadło to w nicość. Wolałam już mówić cokolwiek, niż znowu iść w ciszy. Spostrzegłam również spojrzenie ojca, który wyraźnie nie był zachwycony faktem, iż tak beztrosko wyrażam się o obowiązkowych. Ale ten obowiązek był najnudniejszy. Chociaż wymienianie mchu z legowisk też nie należało do najwspanialszych, to chyba jednak wolałam wykonywać te zadanie, niż wlec się za patrolem wzdłuż granic.
- Zbierasz… zęby? - nie wiedziałam, czy mnie to obrzydza, odrzuca czy fascynuje ale musiała przyznać, że tego się nie spodziewałam. I chyba chciałam wiedzieć więcej. Nie słyszałam jeszcze o czymś takim. - A to jakieś konkretne zęby? Kocie, borsucze, łasicze czy kolekcjonujesz wszystkie? Wiesz, wolałabym abyś mi nie wyrwała zęba, gdy będę spała - zażartowałam, uśmiechając się lekko do koleżanki. - Jak znajdujesz takie zęby do kolekcji?
Czarny point z białym prawym uchem, gwiazdką na czole, prawą przednią łapą, paluszkiem na lewej tylnej oraz końcówką ogona. Ma duże, złote oczy.
Patrzy na świat z wielkimi oczami szukając zrozumienia.
Polna Łapa, Rosiczka| Pochmurny Sen et co.
Pieczarka była zdziwiona, że Woda nie była tak naprawdę na zbieraniu ziół. W głowie Pieczarki starsza kotka wydawała się być doświadczona i pewna swego, więc musiała też mieć dużo doświadczenia. Ale najwyraźniej Pieczarka się myliła.
Pieczarka odpowiedziała uśmiechem na żart chociaż poczuła się przez niego dość niezręcznie. Ale skoro już się sama w to wpakowała to musiała jakoś z tego wybrnąć.
- Nie wyrywam - zapewniła. - Bardziej... Znajduje. Mam trochę kocięcych zębów, jak moje rodzeństwo gubiło. I mam zęby zwierzyny. Czasem koło stosu zwierzyny leżą... Albo na takim patrolu znajduje jeśli mam szczęście. Wiesz... Różnie...
Zakłopotana odwróciła wzrok. Może trzeba było się nie odzywać i udawać niemą.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Zbieranie zębów było dziwne. Jednocześnie jednak... czułam jeszcze dziwniejszą fascynację tym, co robiła Pieczarka. Myślałam, że Pieczarka jest nudna i jakaś nienormalna - przecież niedawno ledwo co potrafiła się przedstawić! Nie spodziewałam się, że podczas zwykłego patrolu zmienię o niej zdanie. Przynajmniej trochę. Nadal uważałam, że jest dziwna, ale tak pozytywnie.
- To brzmi serio... wow. I tak widzisz różnicę między zębami należącymi do kotów a... no nie wiem, lisa? Masz ząb lisa? - zapytałam, delikatnie przekrzywiając delikatnie głowę w bok. Jednocześnie rozejrzałam się dookoła, aby zorientować się, gdzie jesteśmy. - Pokażesz mi kiedyś swoją kolekcję?
Księżyce: 54 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Płochy Świetlik, Krokusowy Pląs Ojciec: nie robimy tego tutaj
Kocur wielkości nieco powyżej przeciętnej. Dobrze zbudowany, atletyczny, o eleganckich ruchach. Ma długie, płowe, tygrysio pręgowane futro. Zawsze zadbane, bez kołtunów i wplątanych patyczków czy innych brudów, choć często lekko potargane. Ma zwyczajnej długości pysk i okrągłe, dobre oczy, posiadające jasno-niebieski kolor, odziedziczony wprost po matce, Krokusowym Pląsie. Jego futro ma białe znaczenia widoczne tylko na stopach tylnych łap.
Sympatyczny, energiczny, pełen zapału, śmieszek, odważny, empatyczny ale: wybuchowy, mściwy, łatwo wpada w gniew, bardzo uparty. Więcej w KP.
Cisza spowijała Zrośnięte Drzewa, przerywana jedynie spokojnym oddechem śpiących terminatorów. Paź otworzył oczy, zbudzony bliżej nieokreślonym niepokojem. Śniło mu się coś dziwnego, coś niedobrego. Jednak bardzo szybko po obudzeniu się, koszmar rozpłynął się, pozostawiając po sobie tylko cień wspomnień. Wpatrywał się w ciemność, a jego uszy drgnęły na odgłos szumu wiatru poza obozem. Nie powinien... ale myśl o złamaniu zakazu sprawiała, że serce zabiło mu dwa razy szybciej. Ostrożnie przesunął łapę, potem drugą, starając się nie nadepnąć na nikogo. Przytrzymując oddech, przemykał między pogrążonymi we śnie, aż wreszcie jego łapy dotknęły chłodnej ziemi poza legowiskiem.
Stanął w cieniu gęstych krzewów przy wylocie obozu. Ostatni raz obejrzał się za siebie – obóz wydawał się być całkowicie pogrążony we śnie. Z napięciem w barkach zrobił pierwszy krok na zewnątrz. W sercu tliło się podniecenie, w głowie – tysiąc wątpliwości. Zrobił jeszcze kilkanaście kroków i wciągnął chłodne powietrze. Był sam.
No to co dalej?
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Kasztan na polowanie zdroworozsądkowo miał się dziś wybrać z kimś - z Białobrodym, dokładniej mówiąc. Niefortunnie się jednak złożyło, że kolega z legowiska został w tym samym czasie przydzielony do patrolu granicznego; wojownik postanowił więc, w ramach integracji z klanowiczami, zaczepić kogoś nieznajomego bardziej niż z imienia w obozie. Całkowitym przypadkiem padło akurat na Wiewiórczą Łapę. – Krzycz, gdybyś potrzebowała pomocy – mruknął w kierunku kotki. – Ja też będę krzyczeć.
Dodał jeszcze naprędce, żeby kotka nie uznała tego za jakieś podważanie jej własnych umiejętności... córka Łabędziej Gwiazdy była starsza od niego, poza tym żyła jako samotniczka, wojownik nie miał więc żadnych podstaw by twierdzić, żeby jakkolwiek odbiegali umiejętnościami, i z całą pewnością nie chciał, żeby kotka tak to odebrała. Czy analizował to zdecydowanie zbyt bardzo? Pewnie tak.
Życzył Rdzy udanych łowów, a następnie ruszył w swoją stronę. Lawirował między drzewami, rozglądając się za - najchętniej - zwierzyną. Napotykać drapieżnika raczej nie miał ochoty...ale się zobaczy, co mu Gwiezdni napatoczą pod łapy.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Gdy usłyszała propozycje Kasztana, zgodziła się, nawet z przyjemnością. Miło było poznać kogoś młodszego, coś tam coś tam zacieśnić więzi w Klanie. Wybrała się więc z kocurem na Łęgi, idąc spokojnym krokiem. Na jego słowa skinęła jedynie głową.
Ojej, kiedy to ona ostatnio polowała z kimś? Całe życie to polowała sama, co najwyżej z Wawrzyn. Życzyła również Kasztanowi udanego polowania, po czym odeszła trochę na bok, aby zacząć szukać zwierzyny.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
***
Nocny Szkwał nie mógł wziąć udziału w Połowie Rozkwitu ze względu na jego organizację i zasiadanie w jury, dlatego wybrał sobie inny dzień, żeby pójść na ryby. Przy okazji chciał się wyciszyć i choć przez chwilę nie myśleć o... tym wszystkim. O śmierci Topik, o sytuacji z klanem Cienia, o Skale, o tym wszystkim. Dlatego ruszył w kierunku Grzmiącej Rzeki, mianowicie do jej brzegu w okolicach zachodniej części Łęg. Zakończył patrol w okolicach Bobrowej Tamy i uznał, że chwila spaceru też mu nie zaszkodzi, a i do obozu będzie miał bliżej.
Będąc na miejscu usiadł tak, by nie rzucać cienia na wodę i w ciszy, wkładając łapę do wody, czekał aż coś zacznie brać. Czysty relaks.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Zastępca usiadł na brzegu rzeki, czekając na pierwszą zdobycz. Był kotem wprawionym w rybołówstwie toteż pochwycenie imponującej ilości ryb - lub wyjątkowo imponujących osobników, bo to jakość się liczy a nie ilość - nie powinno być dla niego wyzwaniem, prawda?
Zamiast ryb, jednak, kocur ujrzał jak w jego stronę płynie przedmiot... chyba dwunogów? Nic szczególnie wartego uwagi. Mokry kawałek czegoś, co przypominało nieco liść, jednak miało dziwny, szary kolor. Naznaczone było dziwnymi kształtami, znakami, symbolami Nocnemu Szkwałowi nieznanymi i niemalże rozpadało się w wodzie. Nic wartego jego uwagi. Śmieć, który zaraz zatonął.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Łowienie miało to do siebie, ze było po prostu nudne momentami. Na to więc przygotowany był Nocny Szkwał. Nadpływającemu smieciowi przyjrzał się pobieznie, ale ten zaraz zatonął i tyle go było. Zastępca wrócił więc do pierwotnej pozycji i czekał na rybę.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku