Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
W pierwszym odruchu łapy Zboża poniosły je w kierunku potencjalnej zdobyczy właściwie bez myślenia i zanim ogarnęło że przecież nie po to tu przyszło. Ale ptak był czarny i mniejszy niż to o czym było mowa, więc no, ogarnęło się i zamiast oddalać się od grupy naprostowało krok i szukało dalej śladów pelikanów, bo przecież gdzieś tutaj muszą jakieś być, nie?
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Od dawna wiadomo było, że z Kruka nie będzie nikogo budzącego postrach czy szacunek samą aparycją.Wzrost co najwyżej przeciętny, łapy wciąż jakby lekko za długie w porównaniu z resztą ciała i tylko trochę grubsze od pierwszego lepszego patyka. Dodajmy do tego ogólnie szczupłą sylwetkę i oto jest przedstawiciel nowego pokolenia Wichrowców. Nabrał mięśni, ale są one prawie niezauważalne pod lekko odstającą, krótką białą sierścią. Dzięki ciągłym spacerom i patrolom krok ma o wiele bardziej pewny niż wcześniej, ale nigdy nie będzie poruszać się z gracją czy wdziękiem. Winowajca - skrócony ogon - magicznie nie odrósł, pozostał jedynie kikutem, nad którego nasadą widnieje brązowa plamka. Oczy, niezmiennie zielone, stały się lekko przygaszone, mało co potrafi przywołać dawne rozbawienie czy ciekawość. Trójkątny pyszczek zwieńczony różowym nosem stał się jakby bardziej poważny w wyrazie. Na karku ma bliznę po oderwaniu stosunkowo małego płata skóry przez lisa.
Zmienił się. Zamknął towarzyszący mu zawsze strach gdzieś w głębi umysłu. Wciąż się boi, owszem, lecz teraz skrywa to za maską determinacji. Na pozór nie wie już, czym są silniejsze emocje, a postronnym może czasem wydać się niewzruszony jak głaz, lecz to tylko sposób radzenia sobie Kruczego z otaczającym go, nieprzyjaznym światem. W rzeczywistości jest bardzo emocjonalny, wystarczy poznać go nieco bliżej, aby się o tym przekonać. Prawie wrodzona nieufność, pielęgnowana starannie przez księżyce, odbija się wyraźnie na jego relacjach z otoczeniem, co skutkuje bardzo wąskim gronem bliskich. Do tego jest uparty, chociaż on raczej użyłby sformułowania pokroju "stały w poglądach". Ma swoje własne zdanie, przekonania oraz wyobrażenia o idealnej dla wszystkich sytuacji i nie zmieni ich pierwsza lepsza sugestia nowego porządku. Może dziesiąta skłoni go do namysłu, jeśli zostanie odpowiednio przedstawiona. Znajomość sytuacji, w której się znajduje, także jest dla kocura bardzo ważna. Z tego powodu trzyma się swojskich terenów, nie opuszczając ziem Wichru. Stara się nie pakować w nierozsądne starcia, słowne czy fizyczne, choć bardziej skłania się ku tym pierwszym. Jest gotów poświęcić się dla klanu w każdy możliwy sposób, wciąż mając wrażenie, że jego dotychczasowe starania są niewystarczające. Chciałby sprawić, że obaj jego mistrzowie będą z niego dumni, nawet jeśli jeden z nich nie widzi, jak Kruczy dorasta do roli wojownika klanu Wichru.
Żołądź, Płotka, Padalec, Kawka (GK) | Jeleń (nkt)
Komary nie zainteresowały Kornikowego Konara i w sumie prawidłowo - łapanie ich było bardziej kocięcą zabawą niż zajęciem odpowiednim na patrol w poszukiwaniu groźnych ptaków. Rozglądał się dalej, aż jego wzrok padł na wysoką roślinę o drobnych kwiatach ułożonych w kolisty baldachim i mocno spiczastych liściach. Może gdyby mieli ze sobą medyka, ten ucieszyłby się z takiego znaleziska, ale Kornikowi daleko było do statusu kota wyszkolonego w zakresie rozpoznawania zieleniny.
Natomiast Szafirkowy Pyłek mógł chyba zacząć żałować pominięcia wróbla, który zdążył już odlecieć, zaalarmowany obecnością kotów. Długofutry wojownik nie dostrzegał w pobliżu nic wartego uwagi, nawet najdrobniejszej zwierzyny czy jakiegoś ładnego kamyka. Nikt by się nie zdziwił, gdyby wpłynęło to deprymująco na jego morale.
Gawron, którego zauważyło Zbożowy Kłos również odleciał, skrzecząc raz i drugi, w kierunku Topiołków, ale szczęście w pewnym sensie nie przestawało Zbożu dopisywać. Z miejsca, w którym stało, mogło dostrzec coś leżącego na ziemi, coś podłużnego, całkiem czarnego i usiłującego się ruszyć. Gdyby spróbowało podejść, z pewnością znalazłoby coś zupełnie łatwego do złapania.
Nagle woda zachlupotała, zwracając uwagę Kornika oraz Szafirka. Z miejsc, w których stali, mogli dostrzec dużego, jasnego ptaka o bardzo długim, żółtawym dziobie. Stworzenie wyszło właśnie z wody na brzeg, kaczkowatym chodem wymijając murszejące pnie drzew. Dokąd szło? Nie wiadomo, wiadome natomiast było, że jeszcze nie zwróciło uwagi na rzecznych wojowników.
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Niektórzy wojownicy towarzyszyli czasem medykowi w jego wyprawach, więc umieli rozpoznawać chociaż podstawowe zioła - Kornik do niech nie należał. Czasem przyjmował rolę bodyguarda, ale nigdy bezpośredniego pomocnika, więc chociaż kwiat przyciągnął jego uwagę, tylko przyjrzał mu się uderzenia serca jak zwykle robił z ładnymi rzeczami i przeniósł spojrzenie dalej.
I bardzo dobrze, po zaalarmowaniu pluskiem jego wzrok padł na poszukiwane ptaszysko. Było naprawdę duże, z jeszcze większym dziobem, więc Kornik momentalnie zrozumiał dlaczego jego obecność na terenach Klanu jest problemem. Miał doświadczenie z łabędziami, które już bywały niebezpieczne albo wręcz zabójcze dla kotów, więc widok pelikana sprawił, że nawet przez jego optymizm przebiła się myśl, że nie będzie to taki prosty spacerek. Spróbował pochwycić spojrzenie Szafirka i skinął mu głową kierunek. Sam przypadł do ziemi i w pozycji łowieckiej zaczął się skradać w przeciwną stronę niż drugi wojownik. Przynajmniej miał nadzieję, że Szafirek zrozumiał przekaz i zaatakują pelikana z dwóch stron... W każdym razie, sam spróbował podejść trochę po skosie, od tyłu, ale w kierunku jednego skrzydła. Skradał się tak jakby podchodził zwierzynę, głównie skupiając się na tym, by pelikan go nie dostrzegł, a kiedy znalazł się na odległość skoku, rzucił się w kierunku najbliższego skrzydła. Chciał wbić w nie zęby i pazury, a najlepiej uwiesić się całym ciężarem i złamać - ptaki potrafiły nieźle nim walnąć, ale równie łatwo było skruszyć w nim lekkie kości.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Brak ładnego kamyka był wielką stratą, chociaż od kiedy Szafirek zakosił otoczaka z Szepczącej Sadzawki, poprzeczka ładności dla napotykanych kamieni poszybowała w kosmos. Dzisiaj bury point był jednak myślami przy piórkach. Poruszył ciemnym uszkiem słysząc chlupot wody i zwrócił łeb w tamtym kierunku, uginając odruchowo łapy. Przez moment przyglądał się wychodzącej na brzeg pokrace o nieproporcjonalnie długim dziobie. Ptaszysko śmiesznie chodziło i gdyby nie makabryczne opowieści o ich poczynaniach, Szafi byłby skłonny uwierzyć, że wcale nie były takie niebezpieczne.
Od obserwacji oderwał go Kornikowy Konar. Młody wojownik zmarszczył czoło, próbując zrozumieć przekaz, aż ostatecznie po trzech długich uderzeniach serca, kabelki w mózgu się zetknęły i doświadczył Myśli™. Poprawił swoją pozycję łowiecką i ruszył we wskazanym kierunku. Skradał się po łuku, starając się skrywać za kępami przesuszonej trawy, jak przy podchodzeniu do normalnych ptaszków. Znalazłszy się w pobliżu pelikana, rzucił się w stronę jego drugiego skrzydła, chcąc się uwiesić na nim pazurami i zatopić w nim kły.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże patrzyło na czarne wygibasy z pewną fascynacją. Skoro nie widziało tego po co przyszli może powinno spróbować zapolować na to co widziało? I już kontemplowało te myśl, gdy nagle się zorientowało, że dwójka jej towarzyszy gdzieś zniknęła, a ono samo było samo, i tylko gdzieś bliżej wody coś łaziło.
Dlatego wolało polować samo - jak coś widziało to coś widziało, a nie że nagle jej wszyscy znikali z oczu i szukaj czterolistnej koniczyny w morzu koniczyn.
Z niezadowoloną miną ruszyło ostrożnie w kierunku dźwięków znad wody, z nadzieją że jak będzie tak szło w pozycji łowieckiej to nic jej nie złapie a ona sama znajdzie resztę towarzystwa.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Od dawna wiadomo było, że z Kruka nie będzie nikogo budzącego postrach czy szacunek samą aparycją.Wzrost co najwyżej przeciętny, łapy wciąż jakby lekko za długie w porównaniu z resztą ciała i tylko trochę grubsze od pierwszego lepszego patyka. Dodajmy do tego ogólnie szczupłą sylwetkę i oto jest przedstawiciel nowego pokolenia Wichrowców. Nabrał mięśni, ale są one prawie niezauważalne pod lekko odstającą, krótką białą sierścią. Dzięki ciągłym spacerom i patrolom krok ma o wiele bardziej pewny niż wcześniej, ale nigdy nie będzie poruszać się z gracją czy wdziękiem. Winowajca - skrócony ogon - magicznie nie odrósł, pozostał jedynie kikutem, nad którego nasadą widnieje brązowa plamka. Oczy, niezmiennie zielone, stały się lekko przygaszone, mało co potrafi przywołać dawne rozbawienie czy ciekawość. Trójkątny pyszczek zwieńczony różowym nosem stał się jakby bardziej poważny w wyrazie. Na karku ma bliznę po oderwaniu stosunkowo małego płata skóry przez lisa.
Zmienił się. Zamknął towarzyszący mu zawsze strach gdzieś w głębi umysłu. Wciąż się boi, owszem, lecz teraz skrywa to za maską determinacji. Na pozór nie wie już, czym są silniejsze emocje, a postronnym może czasem wydać się niewzruszony jak głaz, lecz to tylko sposób radzenia sobie Kruczego z otaczającym go, nieprzyjaznym światem. W rzeczywistości jest bardzo emocjonalny, wystarczy poznać go nieco bliżej, aby się o tym przekonać. Prawie wrodzona nieufność, pielęgnowana starannie przez księżyce, odbija się wyraźnie na jego relacjach z otoczeniem, co skutkuje bardzo wąskim gronem bliskich. Do tego jest uparty, chociaż on raczej użyłby sformułowania pokroju "stały w poglądach". Ma swoje własne zdanie, przekonania oraz wyobrażenia o idealnej dla wszystkich sytuacji i nie zmieni ich pierwsza lepsza sugestia nowego porządku. Może dziesiąta skłoni go do namysłu, jeśli zostanie odpowiednio przedstawiona. Znajomość sytuacji, w której się znajduje, także jest dla kocura bardzo ważna. Z tego powodu trzyma się swojskich terenów, nie opuszczając ziem Wichru. Stara się nie pakować w nierozsądne starcia, słowne czy fizyczne, choć bardziej skłania się ku tym pierwszym. Jest gotów poświęcić się dla klanu w każdy możliwy sposób, wciąż mając wrażenie, że jego dotychczasowe starania są niewystarczające. Chciałby sprawić, że obaj jego mistrzowie będą z niego dumni, nawet jeśli jeden z nich nie widzi, jak Kruczy dorasta do roli wojownika klanu Wichru.
Żołądź, Płotka, Padalec, Kawka (GK) | Jeleń (nkt)
Atak Kornika: krytyczny! (150%) - 24HP Atak Szafirka: krytyczny! (150%) - 15HP
Atak pelikana: nieudany (0%) Atak pelikana na ślepo: nieudany (0%)
Gdyby był tu z nimi Skrzące Słowo, pewnie zacząłby piać pieśni wychwalające Gwiezdny Klan aż do starych terenów Klanów i jeszcze dalej, bowiem zarówno Kornik, jak i Szafirek skoordynowali się wręcz perfekcyjnie i skołowali ptaszysko na tyle, aby ich ataki zakończyły się sukcesem. Każdy z kocurów dopadł do skrzydła, którymi pelikan właściwie już się zamierzał na obydwa koty, a uderzenie serca później obaj uwiesili się na nich prawie całym ciężarem ciała. Kornikowy Konar zawisł na górnej krawędzi prawego skrzydła, wbijając mocno zęby w znajdujące się tam mięśnie; jego język szybko wyczuł znajomy smak krwi. Natomiast Szafirkowy Pyłek złapał głęboko za krótkie pióra w okolicy zewnętrznej strony ptasiego nadgarstka, naruszając przy tym też kawałek skóry.
Ptak wydał z siebie osobliwy skrzek, właściwie tuż nad uszyma dwójki Rzeczniaków, którzy pewnie mieli wrażenie, że słychać go było w całym lesie. Spróbował poruszyć skrzydłami; te, którego uczepił się Kornikowy Konar jakby nie chciało go słuchać, wprawiając pelikana w jeszcze większą panikę niż do tej pory. Szafirkowy Pyłek natomiast został odtrącony od swojego skrzydła - złapał sprawnie równowagę, ale w pysku zostało mu sporo puchu, wciąż przyczepionego do kawałka skóry. Dziób ptaszyska kłapnął raz i drugi, gdy stwór w szoku próbował trafić któregokolwiek z kotów - na próżno.
Całe to zamieszanie oraz świetnie wyprowadzone przez dwójkę kocurów ataki sprawiły, że pelikan w ogóle nie zdawał sobie sprawy z obecności Zbożowego Kłosa, otwierając tym samym niezwykle kuszącą opcję ataku z zaskoczenia.
PELIKAN: S: 19 | Zr: 12 (14) | Sz: 10 (12) | Zm: 7 | HP 140-24-15=101 | W: 60-1-1=58
rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na kości promieniowej, naderwane mięśnie - krwawi (w kolejnej turze -3HP, potem po -2HP co turę do końca walki)
rana 2. stopnia: wyrwany kawałek skóry w okolicy nadgarstka - krwawi (w kolejnej turze -3HP, potem po -2HP co turę do końca walki)
- walka 1:2 - spadek Zr i Sz
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Kornik nie czerpał jakieś wyjątkowej przyjemności z mordobicia, ale nie mógł się nie uśmiechnąć pod nosem, jak wspaniale poszło mu skoordynowanie ataku z Szafirkiem. Ptaszysko do ostatniej chwili niczego się nie spodziewało, aż oboje ucapili go z dwóch stron za skrzydła. Do pyszczka czarnego wojownik napłynęła krew, skrzek ofiary pewnie zaalarmował cały las - i oby przyciągnął też Zboże, bo szkoda, by je ominęła cała zabawa.
Napełniony nową dawką optymizmu po udanym rozpoczęciu walki i kompletnie porażce kontrataku pelikana, kocur mocniej zacisnął zęby na skrzydle i dołożył do tego pazur przednich łap, by nie wisieć tak tylko na własnej szczęce. Poza tym spróbował zaprzeć się tylnymi łapami o ziemię, by móc szarpnąć i uszkodzić je jeszcze mocniej, by ptak z całą pewnością nie mógł już nigdy więcej nim poruszyć.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Pierwszy atak wyszedł im całkiem solidnie. Od skradania się, po fakt, że zdezorientowanemu ptaszysku nie udało się uszkodzić żadnego z nich. Szafirek został odepchnięty, jednak udało mu się nie wywalić – cud nad Grzmiącą Rzeką. Kilkoma machnięciami puchatej kity odzyskał równowagę i stanął pewniej na łapach. Wypluł piórka, które mu zapychały pysk, chociaż pojedyncze sztuki wcale nie chciały odkleić się od języka.
Trochę niefajnie.
Zamiast jednak odsunąć się na bok i zająć pozbywaniem każdego jednego obcego elementu z pyska, wrócił do atakowania skrzydła. Skoczył, chcąc się wgryźć w to samo miejsce co ostatnio – głównie dlatego, że tam już odpadał problem walki z miękkim puchem i mógł chwycić za właściwą część ptaszyska.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Powiedzieć, że Zboże było zaskoczone tym, że ptak już był atakowany to trochę mało, bo było nie tylko zaskoczone ale też trochę niezadowolone, że jak to tak, rozrywka zaczęła się bez niej. Jednak zamiast się nad tym zastanawiać ruszyło szybko przed siebie z prostym celem - skoro tamci atakowali skrzydła, to Zboże miało nadzieję zaatakować oczy. Liczyło się z tym, że może być na to trochę małe, ale miało nadzieję, że dosięgnie oczu ptaszyska i przejedzie po nich pazurami, by pozbawić je wzroku na chociażby chwilę. Szczególnie, że skoro ptak był już zajęty dwójką przeciwników, to chyba nie będzie się spodziewać, że trzeci dołączy, nie?
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Od dawna wiadomo było, że z Kruka nie będzie nikogo budzącego postrach czy szacunek samą aparycją.Wzrost co najwyżej przeciętny, łapy wciąż jakby lekko za długie w porównaniu z resztą ciała i tylko trochę grubsze od pierwszego lepszego patyka. Dodajmy do tego ogólnie szczupłą sylwetkę i oto jest przedstawiciel nowego pokolenia Wichrowców. Nabrał mięśni, ale są one prawie niezauważalne pod lekko odstającą, krótką białą sierścią. Dzięki ciągłym spacerom i patrolom krok ma o wiele bardziej pewny niż wcześniej, ale nigdy nie będzie poruszać się z gracją czy wdziękiem. Winowajca - skrócony ogon - magicznie nie odrósł, pozostał jedynie kikutem, nad którego nasadą widnieje brązowa plamka. Oczy, niezmiennie zielone, stały się lekko przygaszone, mało co potrafi przywołać dawne rozbawienie czy ciekawość. Trójkątny pyszczek zwieńczony różowym nosem stał się jakby bardziej poważny w wyrazie. Na karku ma bliznę po oderwaniu stosunkowo małego płata skóry przez lisa.
Zmienił się. Zamknął towarzyszący mu zawsze strach gdzieś w głębi umysłu. Wciąż się boi, owszem, lecz teraz skrywa to za maską determinacji. Na pozór nie wie już, czym są silniejsze emocje, a postronnym może czasem wydać się niewzruszony jak głaz, lecz to tylko sposób radzenia sobie Kruczego z otaczającym go, nieprzyjaznym światem. W rzeczywistości jest bardzo emocjonalny, wystarczy poznać go nieco bliżej, aby się o tym przekonać. Prawie wrodzona nieufność, pielęgnowana starannie przez księżyce, odbija się wyraźnie na jego relacjach z otoczeniem, co skutkuje bardzo wąskim gronem bliskich. Do tego jest uparty, chociaż on raczej użyłby sformułowania pokroju "stały w poglądach". Ma swoje własne zdanie, przekonania oraz wyobrażenia o idealnej dla wszystkich sytuacji i nie zmieni ich pierwsza lepsza sugestia nowego porządku. Może dziesiąta skłoni go do namysłu, jeśli zostanie odpowiednio przedstawiona. Znajomość sytuacji, w której się znajduje, także jest dla kocura bardzo ważna. Z tego powodu trzyma się swojskich terenów, nie opuszczając ziem Wichru. Stara się nie pakować w nierozsądne starcia, słowne czy fizyczne, choć bardziej skłania się ku tym pierwszym. Jest gotów poświęcić się dla klanu w każdy możliwy sposób, wciąż mając wrażenie, że jego dotychczasowe starania są niewystarczające. Chciałby sprawić, że obaj jego mistrzowie będą z niego dumni, nawet jeśli jeden z nich nie widzi, jak Kruczy dorasta do roli wojownika klanu Wichru.
Żołądź, Płotka, Padalec, Kawka (GK) | Jeleń (nkt)
Atak Kornika: słaby (50%) - 5HP Atak Szafirka: krytyczny! (150%) - 11HP Atak Zboża: krytyczny! (150%) - 8HP
Atak pelikana na Kornika: udany (100%) - 9 Atak pelikana na Szafirka: udany (100%) - 4
Choć początek walki wyglądał dobrze, nawet bardzo dobrze, to wszyscy wiemy, że szczęście jest przekorne i w jednej chwili może sprzyjać, a w następnej zupełnie się odwrócić. Pelikan zdawał się powoli odnajdywać w sytuacji, mimo niewątpliwie nieciekawego położenia - zaskrzeczał raz jeszcze i znów spróbował poruszyć oboma skrzydłami, trochę tak, jakby zamierzał wzbić się w powietrze. Ruch ten pokrzyżował plany Kornikowego Konara, bo wojownik, zamiast wbić się głębiej w uszkodzone już skrzydło, zahaczył tylko pazurami o pióra nieco poniżej zadanej wcześniej rany. Nie dało mu to wystarczającego oparcia; zamach ptaka odrzucił go w tył, złapane przez niego pióra poleciały w ślad za nim. Choć kocur upadł niezbyt daleko, to uderzył dość boleśnie o ziemię i z pewnością będzie przez kilka najbliższych wschodów słońca czuł nieznaczny ból przy poruszaniu się.
Ptaszysko w tym czasie próbowało uporać się z pozostałą dwójką kotów, które wciąż je atakowały. Zęby Szafirkowego Pyłku nie trafiły dokładnie w to samo miejsce, ale wciąż wyrządziły szkodę - krew pelikana na języku pointa zasygnalizowała, że udało mu się ponownie przegryźć przez skórę przeciwnika, zaledwie grubość wąsa od poprzedniej rany. Ptak odwrócił głowę w stronę kota, skrzeknął i kłapnął dziobem przed pyskiem Szafirka, zanim ten w ogóle zdążył zareagować - przed prawdziwymi szkodami uratował go chyba tylko dziwaczny kąt, pod którym ptak próbował przeprowadzić atak. Szafirek poczuł tylko pieczenie nad prawym okiem. Ptaszysko szarpnęło łbem i wyrwało wojownikowi wąsy. Zbożowy Kłos akurat wtedy doskoczyło do przeciwnika i... nie do końca jej się udało przeprowadzić atak zgodnie z planem. Zamiast w oczy, trafiło w szyję pelikana, wbijając w nią wszystkie pazury łapy. W śladach, jakie po sobie zostawiło, zaczęła nabrzmiewać czerwona krew, a pelikan tylko zagulgotał z oburzenia, zdezorientowany. Nie przewidział, że przyjdzie mu się mierzyć z jeszcze jednym kotem.
PELIKAN: S: 19 | Zr: 11 (14) | Sz: 9 (12) | Zm: 7 | HP 101-5-11-8-3-3=71/140 | W: 58-3=55/60
rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na kości promieniowej, naderwane mięśnie - krwawi (-3HP, potem -2HP co turę do końca walki)
rana 2. stopnia: wyrwany kawałek skóry w okolicy nadgarstka - krwawi (-3HP, potem -2HP co turę do końca walki)
rana 0. stopnia: wyrwane kilka piór pokrywy drugiego rzędu
rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie obok wyrwanego kawałka skóry w okolicy nadgarstka - krwawi (od kolejnej tury -1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: krótkie zadrapanie z całej łapy na boku szyi - krwawi (od kolejnej tury -1HP do końca walki)
- walka 1:3 - spadek Zr i Sz
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Walka zaczynała nabierać tempa. Niestety Kornik wraz z Szafirkiem utracili swoją przewagę zaskoczenia, a ptaszysko jakby w końcu zorientowało się przez kogo jest atakowane i z której strony. Czarny wojownik nie zobaczył jak poszło młodszego koledze, natomiast tego świat nagle wywrócił się do góry nogami, gdy pelikan strząchnął go ze swojego skrzydła i posłał na plecki. Uch, to nieco zabolało - Kornik będzie mógł narzekać na ból kręgosłupa, jak przystało na starego kota. Jednak to rzecz na przyszłość, bo póki co mieli jeszcze przeciwnika do ubicia.
Kocur pozbierał się na swoje cztery łapy jak tylko powrócił mu oddech i szybko rozejrzał się po sytuacji - okupowane były szyja oraz jedno ze skrzydeł. Dlatego Kornik nabrał trochę prędkości, wybił się z kończyn i spróbował skoczyć pelikanowi na grzbiet. Miał nadzieję, że dodatkowy ciężar trochę obniży mobilność ptaka, a poza tym chciał zadać trochę ran, wbijając się pazurami w plecy, a zębami u nasady szyi.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Nie udało się wycelować w to samo miejsce co ostatnio – niefajnie. Krew się polała i tak – fajnie. Zacisnął więc szczęki, chcąc pogłębić ranę, ale nim do tego doszło, ptaszysko zwróciło na niego swoją uwagę. Odwróciło długi dziób i nim bury point zdołał jakoś zareagować, stracił kilka wąsów. A mógł stracić oko. Trochę po czasie oderwał się od przeciwnika i wylądował na ziemi. Powoli zaczynało do niego docierać, że gdyby ptaszysko trafiło odrobinę niżej to Kwitnące Wzgórze straciłby swój tytuł jedynego jednookiego kota w Klanie Rzeki. Nieprzyjemna myśl.
Szafirek postanowił zostawić skrzydło w spokoju na ten moment i obrał sobie nowy cel – jedną z nóg pelikana. Ruszył pod brzuch ptaszyska, chcąc pochwycić kończynę w pysk i pociągnąć, by zachwiać równowagą przeciwnika. Chciał go powalić i najlepiej nie przygnieść siebie w tym procesie.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Ah, jakie piękne byłoby to życie gdyby każdy atak był atakiem z zaskoczenia, ale niestety tak sie nie dało. Pelikan już zauważył Zboże, a Zboże w sumie to nie zamierzało ptakowi odpuścić. Już wiedziało że do oczu to raczej nie dopadnie, ale szyja pozostawała dobrym cele, więc rzuciło się na ptaka z nadzieją na pogłębienie już zadanych ran.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Od dawna wiadomo było, że z Kruka nie będzie nikogo budzącego postrach czy szacunek samą aparycją.Wzrost co najwyżej przeciętny, łapy wciąż jakby lekko za długie w porównaniu z resztą ciała i tylko trochę grubsze od pierwszego lepszego patyka. Dodajmy do tego ogólnie szczupłą sylwetkę i oto jest przedstawiciel nowego pokolenia Wichrowców. Nabrał mięśni, ale są one prawie niezauważalne pod lekko odstającą, krótką białą sierścią. Dzięki ciągłym spacerom i patrolom krok ma o wiele bardziej pewny niż wcześniej, ale nigdy nie będzie poruszać się z gracją czy wdziękiem. Winowajca - skrócony ogon - magicznie nie odrósł, pozostał jedynie kikutem, nad którego nasadą widnieje brązowa plamka. Oczy, niezmiennie zielone, stały się lekko przygaszone, mało co potrafi przywołać dawne rozbawienie czy ciekawość. Trójkątny pyszczek zwieńczony różowym nosem stał się jakby bardziej poważny w wyrazie. Na karku ma bliznę po oderwaniu stosunkowo małego płata skóry przez lisa.
Zmienił się. Zamknął towarzyszący mu zawsze strach gdzieś w głębi umysłu. Wciąż się boi, owszem, lecz teraz skrywa to za maską determinacji. Na pozór nie wie już, czym są silniejsze emocje, a postronnym może czasem wydać się niewzruszony jak głaz, lecz to tylko sposób radzenia sobie Kruczego z otaczającym go, nieprzyjaznym światem. W rzeczywistości jest bardzo emocjonalny, wystarczy poznać go nieco bliżej, aby się o tym przekonać. Prawie wrodzona nieufność, pielęgnowana starannie przez księżyce, odbija się wyraźnie na jego relacjach z otoczeniem, co skutkuje bardzo wąskim gronem bliskich. Do tego jest uparty, chociaż on raczej użyłby sformułowania pokroju "stały w poglądach". Ma swoje własne zdanie, przekonania oraz wyobrażenia o idealnej dla wszystkich sytuacji i nie zmieni ich pierwsza lepsza sugestia nowego porządku. Może dziesiąta skłoni go do namysłu, jeśli zostanie odpowiednio przedstawiona. Znajomość sytuacji, w której się znajduje, także jest dla kocura bardzo ważna. Z tego powodu trzyma się swojskich terenów, nie opuszczając ziem Wichru. Stara się nie pakować w nierozsądne starcia, słowne czy fizyczne, choć bardziej skłania się ku tym pierwszym. Jest gotów poświęcić się dla klanu w każdy możliwy sposób, wciąż mając wrażenie, że jego dotychczasowe starania są niewystarczające. Chciałby sprawić, że obaj jego mistrzowie będą z niego dumni, nawet jeśli jeden z nich nie widzi, jak Kruczy dorasta do roli wojownika klanu Wichru.
Żołądź, Płotka, Padalec, Kawka (GK) | Jeleń (nkt)
Atak Kornika: udany (100%) - 25HP Atak Szafirka: krytyczny! (150%) - 5HP Atak Zboża: krytyczny! (150%) - 9HP
Atak pelikana na Zboże: krytyczny! (150%) - 18HP Atak pelikana na Kornika: nieudany (0%)
Mogli nie zdawać sobie z tego sprawy, ale naprawdę szło im całkiem nieźle. Ataki właściwie trafiały tam, gdzie miały, a do tego żadne z nich jeszcze specjalnie nie ucierpiało - Kornik po prostu zyskał powód, aby narzekać, jak na jego wiek przystało. Jakby chcąc odpłacić ptakowi pięknym za nadobne, Kornikowy Konar skoczył na grzbiet przeciwnika. Manewr ten udał się zaskakująco dobrze; pelikan wyraźnie nie spodziewał się ataku z tamtej strony, zbyt zajęty dwójką pozostałych wojowników. Zęby Kornika ponownie wbiły się w ciało ptaka, kocur znów poczuł krew, a uderzenie serca później pysk wojownika był pełen piór oraz skóry, za to w dół pleców ptaka zaczynała sączyć się czerwień.
Pelikan uniósł głowę, wyjątkowo zaskoczony nagłym atakiem od tyłu, nie wiedząc, jak sobie z tym poradzić, co dało szansę na udany manewr w wykonaniu Szafirkowego Pyłku. Point bez problemu złapał za lewą nogę ptaka, powodując, że ten stracił równowagę i poleciał na prawy bok, niezdolny nawet podeprzeć się uszkodzonym wcześniej przez Kornika skrzydłem. Zyskał też odbity wzorek z zębów Szafirka na nodze, jednak to nie było największe z jego zmartwień.
Niestety taki obrót spraw nieco pokrzyżował plany Zbożowego Kłosa, bo choć jej pazury trafiły na pelikanią szyję, to przez upadek ptaka w przeciwnym kierunku nie zahaczyły o nią tak głęboko. Przeciwnik otrzymał długą szramę, już nabiegającą krwią, ale też udało mu się tak wykręcić, że trafił z całej siły spiczastym czubkiem dzioba prosto w Zbożową głowę. Ból, który poczuło Zboże, z pewnością był mocno dezorientujący.
PELIKAN: S: 19 | Zr: 11 (14) | Sz: 9 (12) | Zm: 7 | HP 71-25-5-9-2-2-1-1=26/140 | W: 55-3=52/60
rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na kości promieniowej, naderwane mięśnie - krwawi (-2HP co turę do końca walki)
rana 2. stopnia: wyrwany kawałek skóry w okolicy nadgarstka - krwawi (-2HP co turę do końca walki)
rana 0. stopnia: wyrwane kilka piór pokrywy drugiego rzędu
rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie obok wyrwanego kawałka skóry w okolicy nadgarstka - krwawi (-1HP co turę do końca walki)
rana 1. stopnia: krótkie zadrapanie z całej łapy na boku szyi - krwawi (-1HP co turę do końca walki)
rana 2. stopnia: zerwany płat skóry z karku - krwawi (w kolejnej turze -3HP, potem -2HP co turę do końca walki)
rana 0. stopnia: powierzchowne ugryzienie na prawej nodze
rana 1. stopnia: długie zadrapanie na szyi - krwawi (od kolejnej tury -1HP co turę do końca walki)
- walka 1:3 - spadek Zr i Sz
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Tym razem atak Kornika nie tylko się powiódł, co na dokładkę nie spotkał się z kontraatakiem ze strony ptaszyska. Z tego co wojownik widział ze swojego nowego miejsca na grzbiecie pelikana, oberwało się Zbożu. Miał nadzieję, że nie było to nic poważnego, a przynajmniej nic, czego ich rzeczny zespół medyczny nie był w stanie załatać. Natomiast zyskał jeszcze większą determinację, by szybko zakończyć walkę. Czuł, że przeciwnik słabnie, więc upatrywał w tym szansę, a skoro wcześniejszy manewr się udał i wciąż był na pierzastych plecach, ponownie wbił zęby w kark, tym razem z prawdziwie zabójczą intencją.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky