Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Udało jej się jedynie w połowie - uszkodziła ptakowi skrzydło, przez co...Na pewno nie było mu zbyt przyjemnie. Zawsze stawiała na szybkie dobicie zwierzyny, aby nie cierpiała, a teraz? Teraz zdecydowanie nie mogła pozwolić, aby wróbel jej umknął bo by chyba nie mogłaś sobie spojrzeć w oczy w kałuży. Była to pewnie dla wielu kotów pierdoła, jednak nie dla Głogówny. Dlatego też wykorzystując fakt, że wróbel nie był do końca sprawny i nie mógł zbyt wysoko się wzbić, postanowiła ponownie skoczyć bez wahania w jego kierunku aby przygnieść go do ziemi i tym razem sprawnie ukręcić mu kark i ukrócić możliwe cierpienia.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Wróbelek próbował uciekać. Wiał, ile tylko sił było w jego małych, nie do końca sprawnych skrzydełkach, ale nie zdołał uniknąć nieuniknionego. Śliwkowa Pestka dopadła go, przygniotła do ziemi i ukróciła cierpienia najszybciej, jak tylko była w stanie.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Odetchnęła z ulgą kiedy wróbelek tym razem szybko padł od jej ciosów. Kiedy była pewna, że na pewno się nie rusza, odmówiła podziękowanie do Gwiezdnego Klanu i oblizała białe wargi z lekkim uśmiechem. Zerknęła w niebo i...Cóż, upolowała dzisiaj naprawdę masę zwierzyny! Dopiero teraz tak naprawdę zaczęła się zastanawiać ile zajmie jej zaniesienie jej na stos. Podczas rozmyślań na ten temat podjęła również decyzję o zakończeniu polowania. Pochwyciła wróbelka i cofnęła się po ostatnią zwierzynę jaką upolowała przed wróblem i ruszyła do obozu. Robiła tak aż nie wyzbierała wszystkich piszczek jakie udało jej się dzisiaj upolować, kiedy skończyła - została już do końca dnia w obozie. Poszła jeszcze szybko dojrzeć czy z Kornikiem wszystko w porządku i zaszyła się w swoim legowisku.
//zt. Dziękuje za MG'owanie :
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Zapadający nad lasem zmrok był coraz głębszy, nie tylko przez wzgląd na sennie snującą się przez nieboskłon gwieździstą noc, ale również czyhające u horyzontu czarne chmury, które raz po raz rozjaśniały się w purpuroworóżowych błyskach, jeszcze nieniosących za sobą żadnych grzmiących dźwięków, choć to mogło być tylko i wyłącznie kwestią czasu, jak i to, że dorwie swoją mistrzynię marnotrawną na samotności. Ćma była jednym z tych nielicznych, niemalże nieistniejących kotów, którym Biała Burza ufała i których zdanie ją jakkolwiek obchodziło, jednakowoż wyparowała, kiedy najbardziej jej potrzebowała. Zaraz po treningu spakowała walizki i zmyła się do pierwszej lepszej mysiej dziury - bo poza nią nikt inny się tam nie wciśnie - pozostawiając Zimno samej sobie, która lada moment później zaczęła tracić stabilny grunt pod rozjeżdżającymi się łapami i dopiero jakiś czas temu na nowo dźwignęła się na kolana po siarczystym upadku, wciąż poobijana, posiniaczona i z ujmą na dumie. Trwało to zdecydowanie za długo. Za wolno. Zbyt często ulegała temu, czemu nie powinna i potrzebowała zbyt silnych bodźców, aby otrzeźwieć. Psuła się.
⠀ - Ćmi Zmierzchu? - odezwała się, gdy idąc wśród traw o mały włos nie rozdeptała tej żółtookiej pchły, zbyt pochłonięta kolejnym natłokiem myśli. - Prawie Cię tu nie widać - dodała jeszcze, choć sama nie wiedziała czy to przez jej wzrost, czy też czarne futro, które wtapiało się w mroki nocy... a może jedno i drugie.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Powieki Białej Burzy sennie opadły na zielone ślepia, a mięśnie ciała poluzowały, pozwalając jej na swobodne opadnięcie w tył, co by na wygodnej trawie przysiąść, dając tym samym łapom chwilę wytchnienia od długiego spaceru, w którego połowie dopiero była. Nie potrafiła udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie Ćmy... nie. Wróć. Odpowiedzieć mogła, lecz odnalezienie rozwiązania jej problemów nie było znowu takie łatwe.
⠀ - ... raczej na rozczarowaną - mruknęła powoli, smakując każde słowo, a przy tym badawczo przyglądając się zastępczyni. - Tudzież rozczarowującą - dodała, jako że i jedno i drugie miało w sobie cień prawdy. Swego czasu była skupiona na jasno określonym celu. Dążyła do niego. Do tego, aby odhaczyć kolejne krateczki na długiej Liście Sukcesu, co by spełnić swoje najskrytsze potrzeby i pragnienia, a tymczasem gdzieś się zatrzymała, a listę zgubiła na zagraconym stole. Może już ją przypadkiem wyrzuciła? A może zabazgrała czymś mało ważnym?
⠀ - Zaczęłam myśleć o sobie. - Nie o klanie, jak jeszcze kilka księżyców temu. - A zaraz potem zrobiłam się nieostrożna i pozwoliłam, aby emocje weszły mi na głowę i... tak teraz sobie na niej grają, a ja podług melodii tańczę. - Ćmi Zmierzch nie miała takich problemów, jako że niczego nie potrafiła czuć. Było jej łatwiej. Było jej lepiej. Zimno natomiast liczyła na to, że jej mistrzyni będzie miała jakieś rozwiązanie, pomysł, podpowiedź, cokolwiek, czym będzie mogła się kierować i naprawić. Nie miała zamiaru owijać w bawełnę, tak jak i nie miała zamiaru kłamać, tudzież trzymać tego dla siebie. Jeśli ma być z kimkolwiek w stu procentach szczera to tylko z nią.
⠀ - Chociaż i tak już jest lepiej, niż było... mam przynajmniej świadomość tej pleśni. Teraz muszę ją skutecznie usunąć, tylko nie wiem jeszcze jak. - Okres dojrzewania nie był dla Białej Burzy zbyt... łaskawy. Właściwie to wolałaby nigdy nie dojrzewać i nie dorastać, jeśli tak to wyglądało. Na całe szczęście najgorsze miała za sobą. Teraz musiała jedynie posprzątać pokój po grubej imprezie i nigdy więcej nie dopuścić, aby pojawił się w nim jakikolwiek śmieć.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Uniosła wyżej swoje uszy, nie rozumiejąc dlaczego niby bycie zobojętniałą na otoczenie miało być złe. Apatia brzmiała niczym coś... wygodnego. Lekkiego. Prostego. Była czymś, co dawało pewien spokój ducha i trzymało w ryzach nerwy. Nic Cię nie ruszało, wszystko przelatywało koło ogona i traciło sens równie szybko, co zyskiwało. Przeszłość nie miała znaczenia, nie miały znaczenia błędy, nie istniała przyszłość. Zimno swego czasu żyła tu i teraz i było to czymś niesamowitym, dopóki jej móżdżek nie zaczął dorastać, rozciągając oś czasu na czas przeszły, zaprzeszły, przyszły i taki, który nawet w ogóle nie istniał, choć mógłby. Wszystko to było męczące, choć niekiedy sama sobie robiła na wskroś, później tego żałując.
⠀ - Tyle, że bycie zimną suką, zwłaszcza skupioną na sobie, jest dużo prostsze, niż myślenie o innych i dbanie o nich, przy jednoczesnym zderzaniu się z własnymi bolączkami. Jeszcze nim zostałam terminatorką miałam uczucia wszystkich dookoła głęboko w nosie, a i sama jasno określiłam swój cel i parłam do niego niemalże po trupach. Teraz się to rozmyło... i uważam, że wąskie horyzonty były przytulniejsze, nawet jeśli ograniczające - przyznała całkowicie szczerze, choć jednocześnie niechętnie. Bycie zapatrzonym w siebie egoistą po prostu było łatwe. I tyle. Mogłaby wykorzystywać innych dla własnych uciech i robić to, na co tylko miała ochotę, zupełnie nie przejmując się potencjalnymi konsekwencjami oraz przyszłością, a jednak w pewnym momencie po prostu postanowiła tego nie robić. Zaczęła podchodzić do życia ostrożniej, a do klanu rozsądniej, jednocześnie mając więcej szacunku oraz wyrozumiałości nawet do tych, którzy byli na pierwszy rzut oka słabi oraz beznadziejni. Zaczynała się chyba pomału starzeć.
⠀ - Owszem - stwierdziła - okazałam słabość i bezsilność, rozklejając się niczym dwuksiężycowe kocię. Świadek był co prawda tylko jeden, lecz wolałabym, aby nie było żadnego. I nie mogę tego naprawić, ani cofnąć, chyba że roztrzaskam mu łeb o kamień, pozbywając się w ten sposób problemu. To, jednakże, nie wchodzi w grę. - Z przyczyn oczywistych.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀ - Ciężkie, owszem. Ostre, niepoprawne, karykaturalne oraz kontrowersyjne - przyznała, jako że była tego w pełni świadoma i żadne potencjalne umoralnianie ze strony Ćmiego Zmierzchu nie miało w tym momencie najmniejszego sensu. Zimno nie była pierwszym lepszym urwanym z gałęzi czereśniakiem, który łaził od kota do kota i plótł to, co ślina na język przyniosła. Zawsze się pilnowała. Zawsze zachowywała nienaganne maniery, elokwencję oraz ostrożnie dobierała słowa, byleby tylko nie powiedzieć za dużo i byleby tylko nie opsnęła jej się żadna informacja, którą powinna zachować dla siebie. To, jaka była teraz i jak reprezentowała się przed Ćmą było tylko i wyłącznie oznaką tego, że jej ufała i nie miała zamiaru zakładać żadnych masek, a jednocześnie nie przedstawiało to niczego, co reprezentowała sobą na scenie klanowej. Tam miała błyszczeć. Przed Rzeczniakami miała lśnić przykładem, być wzorem, idealną wojowniczką, która nie myśli o sobie, ale o wszystkich dookoła, jednocześnie świetnie godząc swoje życie prywatne z zawodowym.
⠀ - Dlatego nie używam ich publicznie, jeśli się o to martwisz. - A jeśli miałaby zaprzestać również przy Ćmie to odebrałaby to jako sygnał, że nie powinnam jej ufać i ta rozmowa nie powinna się odbywać. - Pilnuję swojej reputacji i dbam o nią tak, jak niektórym nie przeszłoby nawet przez myśl, dlatego nie podoba mi się ta skaza, którą pozostawiłam w czyichś wspomnieniach - wyjaśniła, w razie gdyby... nie było to jeszcze do końca oczywiste. Po chwili jednakże westchnęła i poruszyła zwiewnie układającą się kryzą o śnieżnobiałej barwie, która zakołysawszy się na boki zaprosiła między pasma włosków rześkie powietrze, nieco ostudzając jej szalejące myśli, pomału zatrzymujące się już w miejscu.
⠀⠀⠀Na następne słowa Ćmy... po prostu się uśmiechnęła. Powoli, ale jednocześnie drapieżnie i z dużą dozą rozbawienia, co zostało zwieńczone dźwięcznym chichotem, rozdzierającym ciszę nocy.
⠀ - Ktoś musiałby mieć niezły tupet, aby chociażby próbować się ze mną mierzyć - odparła dziarsko, odnosząc się tylko i wyłącznie do fizyczności, jako że psychicznie była taka sama, jak wszyscy inni i skrzywdzenie jej nie było takie trudne, jak mogłoby się wydawać, choć nigdy nie kończyło się smutkiem i łzami. Zawsze natomiast niepoprawną ilością gniewu, jadu oraz potrzeby wyładowania emocji na czymś, co jeszcze żyło.
⠀ - Ale... tu chyba chodzi o coś zupełnie innego. Nie jestem po prostu pewna, na ile mogę sobie pozwolić... aby w dalszym ciągu było to akceptowalne i nie szargało opinii, na jaką zdążyłam sobie zapracować... - zaczęła, acz jeszcze nie kończyła, pomału ubierając myśli w odpowiednie słowa.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Z początku odpowiedziała Ćmie jedynie milczeniem i utrzymaniem kontaktu wzrokowego. Z zielonych ślepiów nie dało się wyczytać niczego poza powagą oraz obojętnością, mimo że w żołądku Burzy aż się zakotłowało. Słowa Zastępczyni nie pokrywały się z jej czynami i właśnie to do niej dotarło. Martwiła się o nią? Zależało jej? To gdzie była, kiedy najbardziej jej potrzebowała? Gdzie była, kiedy po zakończonym treningu rozpoczął się długi, trudny i burzliwy okres pełen nagłych zmian? Nie. Zimno nie będzie ani oczami, ani już tym bardziej uszami Ćmy i nie będzie nimi tylko i wyłącznie z jej winy, przez wzgląd na jej ignorancję i przez wzgląd na jej brak zainteresowania.
⠀ - Tak, widzę rozwiązanie. Bardzo proste, a przy tym zdrowe dla mojej głowy... i chyba się na nie zdecyduję. - Nigdy nie sądziła, że dojdzie do czegoś takiego i nigdy nie sądziła, że zmuszona będzie do podjęcia takiej decyzji, aczkolwiek... nagle poczuła się lekko. Poczuła, jak zrzuciła ze swoich barków nie niosący żadnej przyjemności oraz korzyści ciężar, który mogła kopnąć z pieśnią na pysku w kąt, co by zająć się nie tylko czymś, ale przede wszystkim kimś, kto coś dla niej znaczył i kto przynajmniej doceniał wszystkie jej starania, a czego Ćma nigdy nie robiła.
⠀⠀⠀Kolejne pytanie było tylko gwoździem do trumny. Zielone ślepia nabrały głębi i nieco się ożywiły, a pierzasty ogon zakołysał na boki.
⠀ - ... mam - odparła - i chyba już wiem, jak powinny wyglądać moje priorytety. Dziękuję. - Po tych słowach dziękczynnie skinęła swoim łebkiem, po czym postanowiła powrócić do obozu. Najwyższa pora ściągnąć te ciasne kajdany z łap i wyjść z klatki, nawet jeśli wielu może się to nie spodobać.
Mistrz: Bursztynowy Wschód i Wiewiórczy Skok
Płeć: kotka
Matka: Ślimacza Muszla (NPC)
Ojciec: Ostowy Kolec (NPC)
Trwałe urazy: blizna na końcu ogona
I tak oto kotka wyrosła jak powinna. Długie, piękne nogi zgrabnie poruszają się po podłożu i nie plączą się tak, jak dawniej. Teraz elegancko chodzi już tylko z przyzwyczajenia. Ciało jest szczupłe i przestała zupełnie przypominać chmurę. Jedyne, co ją z nimi teraz łączy, to imię i, może kolor sierści. Co się tyczy tego futra, to gruba warstwa coś bardzo zmalała, i teraz nie jest tak odporna na chłody, jak kiedyś. Dodatkowo na jej ogonie widnieje blizna, która została jako pamiątka po nieudacznym sparingu z Kornikiem. Oprócz tego, nic się nie zmieniło.
Już nie jest taka rozbrykana i chętna do zabawy, jak kiedyś. Wciąż jednak zdarza się odwalić lub powiedzieć coś głupiego, czy przyzna się, to zawsze pozostaje tajemnicą. Bliscy są dla niej ważniejsi, niż cokolwiek, choć i kłuci się z nimi czasami. Będzie próbować znaleźć wyjście z sytuacji i smucić, gdy nie będzie żadnego wyjścia. Nawet takie zdeterminowane kocice jak ona miewają upadki, od których odechciewa się czegokolwiek robić. Teraz już bardzo wyrosła i jest bardziej nastawiona na naukę i inne ważniejsze sprawy od zabawy. Jest już zupełnie inna i odrobi te wszystkie stracone księżyce jak trzeba.
Kolejny dzień, kolejne polowanie, bowiem dzisiaj Obłok zachciało się coś upolować. Tym razem za miejsce sobie wybrała Zielony Pagórek i to bez żadnego towarzystwa.
Śnieżnobiała nowo mianowana wojowniczka uniosła łeb, po czym podążyła spokojnym chodem w stronę, z której dochodził wiatr, ciągle węsząc i nasłuchując, a czasem rozglądając się za zwierzyną w otaczającym jej lesie, nie zwracając zbytniej uwagi na zapachy pozaklanowych kotów, skupiając się jedynie na poszukiwaniach.
WHYDON'TYOUBEYOURSELF? If you wait for an answer
From somewhere up above
Youmay never hear thelaughter
You'vebeen dreaming of
Rzeczna wojowniczka wybrała się na polowanie. Dzień był bardzo ciepły, słońce świeciło wysoko w górze i nie odpuszczało, mimo tego, że zbliżała się Pora Opadających Liści. Obłoczny Puch chodziła po Zielonym Pagórku, szukając tropów zwierzyny. Miała jednak już za sobą na pewno jakieś polowania, wiedziała więc, że nie wszystko przychodzi od razu. Nie powinna się więc zbytnio zdziwić, że do jej nosa tym razem nie doleciał żaden zapach zwierzyny czekającej na upolowanie.
Mistrz: Bursztynowy Wschód i Wiewiórczy Skok
Płeć: kotka
Matka: Ślimacza Muszla (NPC)
Ojciec: Ostowy Kolec (NPC)
Trwałe urazy: blizna na końcu ogona
I tak oto kotka wyrosła jak powinna. Długie, piękne nogi zgrabnie poruszają się po podłożu i nie plączą się tak, jak dawniej. Teraz elegancko chodzi już tylko z przyzwyczajenia. Ciało jest szczupłe i przestała zupełnie przypominać chmurę. Jedyne, co ją z nimi teraz łączy, to imię i, może kolor sierści. Co się tyczy tego futra, to gruba warstwa coś bardzo zmalała, i teraz nie jest tak odporna na chłody, jak kiedyś. Dodatkowo na jej ogonie widnieje blizna, która została jako pamiątka po nieudacznym sparingu z Kornikiem. Oprócz tego, nic się nie zmieniło.
Już nie jest taka rozbrykana i chętna do zabawy, jak kiedyś. Wciąż jednak zdarza się odwalić lub powiedzieć coś głupiego, czy przyzna się, to zawsze pozostaje tajemnicą. Bliscy są dla niej ważniejsi, niż cokolwiek, choć i kłuci się z nimi czasami. Będzie próbować znaleźć wyjście z sytuacji i smucić, gdy nie będzie żadnego wyjścia. Nawet takie zdeterminowane kocice jak ona miewają upadki, od których odechciewa się czegokolwiek robić. Teraz już bardzo wyrosła i jest bardziej nastawiona na naukę i inne ważniejsze sprawy od zabawy. Jest już zupełnie inna i odrobi te wszystkie stracone księżyce jak trzeba.
No cóż, w sumie to mogła się spodziewać pustki, tym właśnie wkraczając w jedną z tych najnudniejszych faz polowania - wyszukiwanie zwierzyny. Jednak od polowania wspólnego ze Sroką trochę się nauczyła cierpliwości, tak więc poddawać się wcale nie zamierzała. Obłok szła dalej, nie zbaczając z kursu i dalej wytężając wszystkie swoje zmysły, mając nadzieję, że może przynajmniej znajdzie trop lub cokolwiek wydzielającego na tle trawy.
WHYDON'TYOUBEYOURSELF? If you wait for an answer
From somewhere up above
Youmay never hear thelaughter
You'vebeen dreaming of
Obłok uzbroiła się w cierpliwość i szukała zwierzyny dalej, wędrując nadal i poszukując czegoś do upolowania. W pewnym momencie do jej nosa doleciał świeży, soczysty zapach szczura... Ale czy szczur był sam? Zapach stawał się intensywniejszy i kocica w pewnym momencie mogła rozróżnić zapach nie jednego, ale aż siedmiu stworzeń. Szczury żerowały nieopodal i wyraźnie jeszcze nie dostrzegły białej kocicy, Obłoczny Puch miała więc dużą szansę wycofać się przed tym starciem.
Mistrz: Bursztynowy Wschód i Wiewiórczy Skok
Płeć: kotka
Matka: Ślimacza Muszla (NPC)
Ojciec: Ostowy Kolec (NPC)
Trwałe urazy: blizna na końcu ogona
I tak oto kotka wyrosła jak powinna. Długie, piękne nogi zgrabnie poruszają się po podłożu i nie plączą się tak, jak dawniej. Teraz elegancko chodzi już tylko z przyzwyczajenia. Ciało jest szczupłe i przestała zupełnie przypominać chmurę. Jedyne, co ją z nimi teraz łączy, to imię i, może kolor sierści. Co się tyczy tego futra, to gruba warstwa coś bardzo zmalała, i teraz nie jest tak odporna na chłody, jak kiedyś. Dodatkowo na jej ogonie widnieje blizna, która została jako pamiątka po nieudacznym sparingu z Kornikiem. Oprócz tego, nic się nie zmieniło.
Już nie jest taka rozbrykana i chętna do zabawy, jak kiedyś. Wciąż jednak zdarza się odwalić lub powiedzieć coś głupiego, czy przyzna się, to zawsze pozostaje tajemnicą. Bliscy są dla niej ważniejsi, niż cokolwiek, choć i kłuci się z nimi czasami. Będzie próbować znaleźć wyjście z sytuacji i smucić, gdy nie będzie żadnego wyjścia. Nawet takie zdeterminowane kocice jak ona miewają upadki, od których odechciewa się czegokolwiek robić. Teraz już bardzo wyrosła i jest bardziej nastawiona na naukę i inne ważniejsze sprawy od zabawy. Jest już zupełnie inna i odrobi te wszystkie stracone księżyce jak trzeba.
Spodziewała się zwierzyny czy pustki a tutaj... Szczury. Meh, okropność! Samica gwałtownie stanęła, jak wryta, a końciki wąsów lekko drgnęły na widok tych paskudnych stworzeń. Może by jednego i złapała, ale aż siedem? Jak one w ogóle się tu wyżywają? W każdym razie dzięki gwiezdnym, że ją nie zauważyły, bo by jeszcze ją pogryzły i nałapałaby się tych śladów ich zębów i zakażeń.
Obłok ostrożnie i powoli cofnęła się o kilkadziesiąt kroków, po czym zmieniła kierunek, skręcając w prawo, kontynuując poszukiwania zwierzyny.
WHYDON'TYOUBEYOURSELF? If you wait for an answer
From somewhere up above
Youmay never hear thelaughter
You'vebeen dreaming of
Szczury wyraźnie były zajęte czymś innym. Popiskiwały i kręciły się jeden przy drugim, wojowniczka jednak ostrożnie zaczęła się wycofywać. Zdecydowanie miała szczęście; żaden z gryzoni jej nie dostrzegł, a kocica mogła spokojnie ruszyć dalej na poszukiwania. Zbliżała się do Czterech Dębów, kręcąc się po Zielonym Pagórku, i w pewnym momencie jej nos wyłapał zapach wiewiórki. Ruda koleżanka kręciła się jakieś dwie długości drzewa przed kocicą, a jej ogon był wyraźnie widoczny na tle trawy.
Mistrz: Bursztynowy Wschód i Wiewiórczy Skok
Płeć: kotka
Matka: Ślimacza Muszla (NPC)
Ojciec: Ostowy Kolec (NPC)
Trwałe urazy: blizna na końcu ogona
I tak oto kotka wyrosła jak powinna. Długie, piękne nogi zgrabnie poruszają się po podłożu i nie plączą się tak, jak dawniej. Teraz elegancko chodzi już tylko z przyzwyczajenia. Ciało jest szczupłe i przestała zupełnie przypominać chmurę. Jedyne, co ją z nimi teraz łączy, to imię i, może kolor sierści. Co się tyczy tego futra, to gruba warstwa coś bardzo zmalała, i teraz nie jest tak odporna na chłody, jak kiedyś. Dodatkowo na jej ogonie widnieje blizna, która została jako pamiątka po nieudacznym sparingu z Kornikiem. Oprócz tego, nic się nie zmieniło.
Już nie jest taka rozbrykana i chętna do zabawy, jak kiedyś. Wciąż jednak zdarza się odwalić lub powiedzieć coś głupiego, czy przyzna się, to zawsze pozostaje tajemnicą. Bliscy są dla niej ważniejsi, niż cokolwiek, choć i kłuci się z nimi czasami. Będzie próbować znaleźć wyjście z sytuacji i smucić, gdy nie będzie żadnego wyjścia. Nawet takie zdeterminowane kocice jak ona miewają upadki, od których odechciewa się czegokolwiek robić. Teraz już bardzo wyrosła i jest bardziej nastawiona na naukę i inne ważniejsze sprawy od zabawy. Jest już zupełnie inna i odrobi te wszystkie stracone księżyce jak trzeba.
//koniec z polo jak coś xd
Obłok ponownie wyszła z obozu, tym razem nie na polowanie, a na drobną walkę treningową. Dawno nie walczyła, a musiała przecież jakoś utrzymywać formę jako wojowniczka. W obozie spytała pierwszego lepszego i ten się zgodził. Nie poznała go co prawda bliżej, ale nie szkodzi, po sparingu sobie pogadają do woli.
Miejscem do nawalania po mordach miał być Zielony Pagórek, pokryty nieco śniegiem. Przyszła sobie bez pośpiechu i przysiadła sobie, cierpliwie czekając na młodą kotkę. A na razie postanowiła umyć się przed nową potyczką.
//Kacza Łapa)
WHYDON'TYOUBEYOURSELF? If you wait for an answer
From somewhere up above
Youmay never hear thelaughter
You'vebeen dreaming of