Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Gdy tak teraz o tym pomyślał, to chyba ostatni raz gdy mieli okazję porozmawiać, to on sam był jeszcze Gołębią Łapą. A teraz? Był wojownikiem, który zdążył wytrenować już jednego terminatora... Którym była siostra Zmierzchającej Nadziei. Szkoda, że Dębowy Bór nie jest takim przyjemnym kotem, jak Zmierzch albo Księżyc. Może wtedy ten trening byłby bardziej znośny. Ba! Może i nawet faktycznie przyjemny.
Gdy wojowniczka zrobiła mu miejsce, nie musiała czekać zbyt długo, by Zawilec je zajął. Owinął łapy ogonem, przez chwilę wbijając wzrok w widok przed nimi, by potem wrócić nim na twarz kotki - Cóż, ciekawego to raczej nic... Ale niedawno polowałem, teraz sobie odpoczywam... A potem wieczorem idę na patrol. A ty? Masz może jakieś ciekawe plany na dziś? Może coś ciekawego się u ciebie ostatnio działo, hm? - na jego pysku zagościł uśmiech i przekrzywił delikatnie głowę.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Od czasu mianowania, w życiu Patyka nie działo się nic specjalnego (poza stresami dnia codziennego, ale to już było normą, a nie czymś specjalnym). Mało czasu spędzał z Zadrą, z Bukiem jeszcze mniej. Właściwie, miał wrażenie że większość terminatorów jakich znał, jakoby z Klanu wyparowała, czy miała mniej wolnego, niż kiedykolwiek przedtem.
A on się nudził. Nudził na tyle, że pozwolił sobie - bardzo nieśmiało i niepewnie - wyprosić o włączenie go w jeden z popołudniowych patroli, aby tylko móc się czymś zająć. I z tego powodu, znalazł się też tutaj. Nieco oddalony od towarzystwa Klanowiczów, spacerował wzdłuż granicy, z zaciekawieniem raz na jakiś czasu spoglądając w dal, w stronę Wichru.
[świt!! na granicy jak co.............]
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Świt miała być z patrolem, to prawda, ale albo zostawili ją samą, nie mogąc znieść jej gadulstwa, albo po prostu sama się zgubiła. Obydwie opcje były bardziej niż prawdopodobne, ale nie wrzuciły do rdzawego łebka ani jednej negatywnej myśli. Znajdzie ich, a nawet jeśli nie, to po prostu wróci do obozu. Gdy już była na granicy z Rzeką, postanowiła przeprowadzić patrol na własną łapę, a potem złożyć raport, i wszystko będzie cacy.
- CZEŚĆ CI! - zeskoczyła nagle z niskiej gałęzi drzewa, by zrównać się krokiem z czarnym nieznajomym. - Jestem Świtająca Łapa, miło mi! - uśmiechnęła się szeroko, przeskakując kamyk na swojej drodze zdecydowanie niepotrzebnie wysokim skokiem. - Co robisz na granicy z Wichrem? Patrolujesz, jak ja? Bo ja to jestem bardzo, ale to bardzo oddaną terminatorką, że normalnie sama robię całe patrole! Ty też?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Na Gwiezdnych. Nagły dźwięk sprawił, że Patyk cały się najeżył, a grzbiet wygiął do góry co najmniej, jakby wyskoczyło na niego stado psów, a nie inny kot. I w szoku pozostał kolejnych parę sekund, uważnie wzrokiem śledząc ruchy Wichrzaka, dopiero po chwili się uspokajając, gdy ta zaczęła się przedstawiać. Rany... - M-mi też jest miło! Nazywam się Patykowa Łapa, ale możemy zostać tylko przy Patyku... - dla komfortu rozmowy. Pełne imiona, niby dumne i w ogóle, ale nijak ułatwiały rozmowy. Co więcej, w głowie Patyka tworzyły pewien dystans. - Mój... ekhm, patrol Klanu Rzeki jest kawałek stąd. I... to jeden z moich pierwszych patrolów, ale też jestem raczej oddany... Ale nie chodzę na nie sam. Mój brat mówił, że to strasznie niebezpieczne. No, i mój mistrz mógłby być zły...
A on, zwyczajnie, się bał. I śmierci, i kłopotów, i złości Skały. Za dużo minusów, by mieć tylko jeden plus.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Nie wiedziała, czy nagle zjeżony grzbiet bardziej ją rozbawił czy zastanawiał. Bo czego on się bał? JEJ? Zaintrygowana przyjrzała mu się uważnie, dalej jednak utrzymując ten sam pogodny wyraz mordki. Nie chciała straszyć potencjalnego przyjaciela, co to to nie.
- Dobrze, Patyku, mi możesz mówić Świt w takim razie - zgodziła się, bo choć faktycznie dumna ze swojego imienia, w końcu naczekała się na niego dłużej niż inne kocięta, dalej nie miała problemu z posługiwaniem się z podstawową jego wersją. Lubiła je, szczególnie, że Żabka uznała to jako połączenie ze słońcem, co było jeszcze lepsze. - Oh, nie martw się, ja żartowałam! To znaczy, tak teraz jestem sama, bo mój patrol jest, hmmm... - rozejrzała się dookoła uważnie, zaglądając nawet pod zgniłego liścia i swoje łapy. - Hm, tak, mój patrol się zgubił. Albo ja się zgubiłam. Aaaaalbo mnie zostawili. Ale to nic, znajdę ich potem. Albo oni mnie. Przy okazji im powiem, że jest taki rzeczny, czarny Patyk i że jest super gościem i nie trzeba się go obawiać - tak, zdecydowanie uważała go już za przyjaciela. - Bo nie trzeba, prawda? Nooo chyba że zamierzasz zaraz kogoś atakować z Wichru. Chociaż nie wiem, czy bym mogła się z tobą bić, jesteśmy przyjaciółmi. Kiedyś rozmawiałam ze swoim starszym bratem i on powiedział, że w razie co to trzeba walczyć z przyjaciółmi jak będą atakować nasz klan. A ja wiesz co powiedziałam? Że nie-e, Korzeń, nie będę z nim walczyć! I potem wyszło na to, że przyjaciel w mojej głowie po prostu umarł i wtedy obwiniałam Korzenia, ale teraz myślę, że to była też trochę moja wina, bo mogłam stanąć bardziej w jego obronie. Ale spoko, jest teraz z Gwiezdnymi na pewno!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Świt. Machnął głową. Dobrze, że i jej bardziej pasowało takie podejście do sprawy... chociaż naturalnie, nie narzekałby, gdyby ona wolała być nazywana pełnym imieniem. Wiadomo - każdy odczuwał komfort w inny sposób. Uniósł uszy do góry, odruchowo razem z nią rozglądając się za patrolem, który... się zgubił. Nawet miał proponować, że pomoże ich szukać, ale nie - Świt chyba nie była tym specjalnie przejęta. Huh... - Och, Świt... nawet się nie znamy - odpowiedział szybko, czując jak swego rodzaju niepewność go ogarnia. Być może z niego żartowała w tej chwili? Że się kolegują i jest super? Przecież nie wiedziała o nim nic, mogła mówić to czysto ironicznie... - Um.
Przerwa. Mówiła straszne dużo. Niczego złego w tym nie było, ale zdecydowanie było to więcej, niż jak mógł na raz przyswoić. Moment się na nią patrzył, potem odsunął lekko uszy w tył - zwyczajnie ze skrępowania i wstydu, że był nieco wolniejszy od niej. - Ja nie umiem jeszcze kodeksu... Ale chyba też nie chciałbym walczyć z przyjacielem... ani właściwie z nikim. Nie lubię się bić - ani właściwie, nie lubił niczego, co potencjalnie mogło kogoś skrzywdzić czy zasmucić. Bo przecież to okropne... - O... i ten, nie musisz się mnie bać. Co najwyżej mogę sobie pójść...
Co nie było żadną karą... Chyba, że dla niego. Bo potem nocami by myślał, czy swoim zachowaniem nie przesadził i nie uraził choćby takiej Świt...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- No tak...To się poznajmy! Mam na imię Świt, jestem terminatorką Klanu Wichru, niedawno się dowiedziałam, że mogę być kotką, moją mamą jest Roziskrzona Noc, a tatą Łabędzia Gwiazda, mam starsze rodzeństwo Wyderkę i Korzenia, a także rodzeństwo w moim wieku, czyli Traszkę, Ryś, Echo, Mcha, Ciemność, Bączka i Kumaka. Hmmm, co by tu jeszcze. A, lubię śpiewać, słyszę różne dźwięki, lubię szukać przygód i skarbów, próbujemy z Gniewoszem ogarnąć jak rozmawiać z Gwiezdnymi i uważam, że w otoczeniu można znaleźć przejścia do innych światów, które są jak nasze ale wyglądają inaczej - opowiedziała mu, miała nadzieję, wszystko. Nie panowała jednak nad tempem, w jakim to mówiła, dlatego też mogła część informacji powiedzieć tylko do połowy ciszej z ekscytacji. - A ty? Opowiedz coś o sobie! Jakie lubisz kolory? Albo...Które kwiaty najładniej brzmią? - Świt nie umiała wybrać, bo ostatecznie wszystko zlewało jej się w jeden dźwięk.
- Oh, ja też nie umiem. Dopiero co zaczęłam trening z moją siostrą. Ale nie martw się, nie sądzę, żebyś musiał się bić. Jeśli chcesz to możemy się pobić tak delikatnie, wiesz, dla zabawy! Albo nie musimy wcale, ja cię nie zmuszam!! - równie dobrze mogli posiedzieć i pogadać o bzdetach, uwielbiała to. - Nie idź, Patyku!! Miło mi się z tobą rozmawia!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
- Twój tata to Łabędzia Gwiazda? - to pytanie numer jeden. Owszem - chyba każdy kot w Rzece wiedział, że Przywódca miał młode z kimś spoza Klanu, ale... żeby TO było jego dziecko? Niepodobne! - Oczywiście... um, przepraszam, ale nie spodziewałem się poznać jego dzieci kiedykolwiek...
Potem, naturalnie - kazała mu mówić o sobie. Prosiła, nie kazała. W końcu gdyby powiedział nic, chyba nie byłoby w tym nic złego. - Ja to Patyk... I jestem synem Opiekuna i Wojowniczki. Mam trochę rodzeństwa, Srokę, Marzenie i Światło. Był też Struga, ale... no, zniknął... i... um... lubię chyba kolor niebieski. Jest ładny. Taki spokojny i przyjemny dla oka. A... kwiaty mogą brzmieć? - uśmiechnął się, w czysto stresowy sposób. Nadal, zbyt dużo na raz. Mówił mniej, znacznie mniej - bo zwyczajnie nie nadążał i z każdym słowem czuł, jakby serce chciało mu wyskoczyć gardłem. - Dla zabawy... Um, kiedyś biłem się tak z siostrą. Poszło mi dość... dobrze. Ale jak biłem się ze Skalistym Zboczem, to praktycznie tylko nazbierałem kilka siniaków.
Na kolejne... uśmiechnął się. Ciut szerzej.
W głowie zaś znów, poczuł jak obejmuje go dyskomfort. Strach! Ale raczej nie wypada o tym mówić, bo... serio ją obrazi. I będzie problem. - Um... skąd wiesz, że jesteś kotką? O... o ile ja mogę się spytać...? To jest, wiesz, jeśli nie chcesz to nie musisz mi o tym mówić, ani nic, po prostu... chciałbym zrozumieć...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- O, tak tak! Jeszcze go nie spotkałam. W sumie teraz bym mogła, mogę wyjść przecież na granicę! Jak teraz, tutaj. Jakoś wcześniej o tym nie myślałam, byłam zajęta szukaniem duchów z Niezapominajką i ozdabianiem obozu. A wy? Ozdabiacie coś u siebie kwiatami? Teraz to już ich za bardzo nie ma, ale tak ogólnie! - musiała przyznać, że interakcja z Azaliową Łapą zawsze przynosiła jej mnóstwo radochy. Nie dość, że oboje nadawali na tych samych falach, to dodatkowo Świt uważała orientala za pewnego rodzaju autorytet. - Nie ma problemu! Nie masz mnie za co przepraszać, coś ty!!
Słuchała uważnie wszystkiego, co mówił jej nowy przyjaciel i westchnęła smutno na wspomnienie o Strudze. - Jeju, musi być ci ciężko. Przykro mi. Części mojego rodzeństwa też chyba nie ma...To znaczy, takie mam wrażenie. Dawno nie widziałam ani Bączka ani Kumaka, Ryś też ostatnio coś mało widywałam. Jesteśmy w tym razem - mówiła spokojnie i posłała czarnemu ciepły, przyjacielski uśmiech, chcąc dodać mu trochę otuchy. - Niebieski bardzo do ciebie pasuje! Szczególnie do twoich oczu! A kwiaty mogą brzmieć, oczywiście. Dużo śpiewają. Lubię z nimi robić duety. Tylko trzeba się mooocno wsłuchać. Mówiłam o tym już wielu osobom i nikt ich z jakiegoś powodu nie słyszy - westchnęła, by rozejrzeć się czy aby żadnej roślinki nie było w pobliżu, by mogła zademonstrować ich umiejętności. Niestety, widziała samą trawę.
- Może Skaliste Zbocze walczył trochę za mocno? Powinieneś mu powiedzieć myślę, jeśli siniaki ci przeszkadzają - bo czemu biedny Rzeczniak powinien zbierać lanie, kiedy mógłby się uczyć walki w delikatniejszy sposób!
- Oh, to bardzo proste! Rozmawiałam niedawno z Nietoperzym Niebem i ona ma siostrę Deszczową Pogodę, która urodziła się w ciele kocura. Wiesz, jak ja i ty. Tylko, że ona czuła tak, hmm, wewnętrznie, że jest kotką. To znaczy, nie rozmawiałam jeszcze z Deszczyk, ale ja się tak czuję. Po prostu, jak mówię o sobie jako kotka to jest mi milej. I w ogóle czuję, że tak, to jestem prawdziwa ja! I ogólnie może moje ja urodziło się w złym ciele, ale, hmmm, moje ciało nie definiuje mojego ja. Więc...gdyby na przykład moja siostra, Traszka, powiedziała, że czuje się kocurem, to by nim była! Bo by jej ja to wiedziało, ciało się po prostu nie dostosowało! Albo Gwiezdni się pomylili, każdemu się może zdarzyć.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
- Mam... znajomego, który bardzo lubi kwiaty i na nich się świetnie zna. Nie wiem co prawda, czy coś nimi ozdabia, ale... być może jakieś malutkie skrawki obozu. Lubisz... um, duchy? Mówiłaś, że już z kimś starałaś się znaleźć kontakt z Gwiezdnymi - co było dla niego dziwne. Sam najpewniej by stchórzył i nawet nie udawałby, że byłoby inaczej. Duchy były straszne. Nie chciał, nie miał zamiaru przecież ryzykować tym, że nagle zrobi coś źle, i zamiast Gwiezdnego wezwie coś złego...
Na kolejne lekko machnął głową. Nie chciał współczucia. Chciał myśleć, że Struga ma się doskonale dobrze, żyje w dostatku i jest otoczony miłością z każdej strony. Współczuć można by było, gdyby brat Patyka nie żył. I na Gwiezdnych, niech jest to dalekie od prawdy. - ...Mogą szumieć, ale nie słyszałem nigdy nic więcej... przepraszam. Mogę kiedyś spróbować się w nie wsłuchać, jak tylko będzie ich więcej. Teraz, w ich obecnym stanie, to chyba śpiewają tylko o tym jak to trudno im żyć, bo ciągle zimno i wietrznie. No, i drzewa zaczynają umierać - to jest, schnąć. I o dziwo, Patyk chyba to lubił - całą tę atmosferę. Deszcze, liście, szumy wiatru, mgła... wszystko! - Och... nie, nie chcę mu mówić. Pewnie by się zaczął zamartwiać i obwiniać, a przecież od tego nie umrę...
A nawet gdyby - to z własnej głupoty, a nie przez Wojownika. Tym bardziej, po co zawracać mu głowę?
Później... milczał. Nie brzmiało to skomplikowanie, ani źle, ani dziwnie, ani nic. Zwyczajnie, chyba pierwszy raz w całym swoim krótkim życiu się z tym spotkał i... i tyle. Machnął głową. - Cieszę się, że możecie czuć się dobrze we własnych ciałach - zamruczał, siadając teraz na ziemi. Ogonem owinął swoje łapki, wzrok skupił zaś na niej. - ...Mam nadzieję, że nikt nie jest do was z tego powodu niemiły?
Bo to, naturalnie, pierwsza myśl. Przykra i brutalna, przez jaką Patyk, osobiście, nie umiałby mówić o sobie inaczej niż tak, jak mówią o nim inni. Bo bałby się tego, że jeden, jedyny kot, gdzieś z drugiego końca lasu uzna go za dziwaka. I na Gwiezdnych, chyba byłby to koniec świata dla czarnego. Bo jak jeden tak powie, to może być też i sto takich innych...!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- W sumie to nigdy ducha nie widziałam. To znaczy, myślałam że widziałam, bo coś mi mignęło raz jak wracałam do legowiska a jak potem wróciłam to nie było ani śladu. Próbowałyśmy z moją kuzynką to coś znaleźć ale nam nie wyszło. A kontakt z Gwiezdnymi to próbowaliśmy z Gniewoszem. To znaczy, próbowaliśmy krzyczeć w niebo najpierw, ale nic nie mówili, to uznaliśmy, że w sumie jak coś się poruszy albo podrapie gdzieś a nigdzie nie ma źródła tych dźwięków to to może są Gwiezdni, którzy próbują się skontaktować. A jak już znajdziemy jakiś znak, to wymyślimy sposób jak z nimi rozmawiać! - pochwaliła się, ponieważ plan był nie dość, że ambitny, to oczywiście wykonalny. Do tego lubiła Gniewosza, a takie akcje robione z kotami, które się lubiło, były znacznie przyjemniejsze i ciekawsze. Chociaż tak właściwie to trudno byłoby znaleźć kota, którego Świt by nie lubiła albo nie uważała za przyjaciela.
- O to chodzi. W szumach znajdują się słowa. Co prawda ja ich nie rozumiem, ale nie muszę rozumieć, może mają po prostu swój własny sposób na rozmowy! - rozejrzała się, gdy słuchała dalej Patyka. Miał rację, choć ta racja była dość depresyjna. - Myślę, że źle do tego podchodzisz, wiesz? Pomyśl o tym jak o...hmmm...Po prostu kończą życie, jak koty, lisy, kaczki, motyle. Wszystko umiera. To część życia. Na miejsce starych kwiatów wyrastają nowe, prawda? A drzewa, hmmm, może one po prostu śpią przez zimny okres? A potem znowu odżywają przecież! - miało to sens, patrząc na to, że nie każde drzewo przez zimę padało na ziemię i już się nie podnosiło. - Rozumiem! To znaczy, ja myślę, że powinieneś mu powiedzieć, bo jeśli ci kiedyś przypadkiem zrobi krzywdę to wam obogu będzie przykro. Ale jeśli ci to nie przeszkadza aż tak, to zostaje mi życzyć powodzenia w dalszych walkach - uśmiechnęła się ciepło. Kimże by była by mówić komuś, co ma robić! Szczególnie, że Patyk był taki miły, nie mogłaby mu kazać zrobić czegokolwiek, czego by nie chciał. Może po prostu udało jej się go naprowadzić na jakiś kierunek!
- Oh, nie, do tej pory nikt nie był niemiły. A nawet jakby był, to raczej by mnie to nie obchodziło. To znaczy, po prostu tego nie rozumiem, wiesz? Czemu ktoś jest niemiły dla kogoś, bo dobrze się ze sobą czuje. Ja to myślę, że takie koty to mają problemy ze sobą i wyładowują to na innych. Strasznie przykra sprawa, strasznie przykra.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Ach... tak, jak najbardziej. Nic nie zrozumiał. Pomachał głową mimo wszystko, z nadzieją że podane mu informacje nie będą krytyczne pewnego dnia i nie będzie z nich wypytywany. - Gwiezdni czasem pojawiają się w snach - powiedział wnet, dając jej podsumowanie tego przeraźliwie długiego wywodu. Czy było to prawdą - nie wiedział. To słyszał jedynie od matki, która przy okazji mówienia o Klanowej Władzy zaznaczyła o błogosławieniu Gwiezdnych czy coś....
Później, sekundę milczał, znów będąc bombardowanym informacjami o wszystkim. W szumach były słowa, a on depresyjnie na coś patrzył. Och ironio - a na co patrzył inaczej?! - I... uhm, co do tych śpiewów, szumów - jak ty na to reagujesz? To jest, ty też im... odszumiewasz? - czy faktycznie, śpiewała razem z nimi? Jak tak, to byłoby to nieco... niecodzienne. Ale zdecydowanie nie byłoby jakieś super, bardzo złe. On nie miałby nic przeciwko takim śpiewom. W końcu, jeśli to ją cieszyło...!
Odwzajemnił uśmiech. Powodzenie w walkach może u się przydać. W końcu - co innego frajerzyna mógł zrobić, skoro ledwo odpierał najsłabsze ataki? Tylko liczyć na to, że kiedyś się nauczy bić lepiej. - Trochę tak... chociaż ja nie lubię, jak ktoś jest do mnie nie miły... wtedy mam wrażenie, że to problem ze mną, a nie z innymi...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Oczy rozszerzyły jej się mocno i zabłysły w chwili ekscytacji, gdy tylko przemieliła słowa Patyka w głowie. Właściwie to czuła, że za słabo zaakcentowała emocje w związku z nowymi informacjami, toteż zatupała pośpiesznie tylną nogą, jakby nie mogła usiedzieć na miejscu. Niesamowite!!
- NAPRAWDĘ? W każdych snach? Czy to jakieś konkretne muszą być? Jeju, to brzmi fantastycznie, będę musiała powiedzieć Gniewoszowi!! - pisnęła radośnie. Kto wie, może jeśli Gwiezdni pozwolą, to jeszcze tego samego dnia da radę z nimi pogadać we śnie? Miała tyle pytań, z czego większości zapomniała.
- Haha, nie! Choć to te brzmi miło. Ja śpiewam po naszemu one po swojemu i razem robimy taki chórek fajny. Nie każdy to słyszy, ale to nic, mi wystarczy, że ja słyszę. Zaśpiewać ci coś? EKHM...PPAAAATTYYYYK JESTEŚ TAKI FAAAAJNYYYY I Z RZEEEEKIII - zaszczebiotała melodyjnie. Miała nieograniczony potencjał jeśli chodzi o wyobraźnię, nie narzekała na brak pomysłów, a jednak treści swoich piosenek zwykle trzymała przy ziemi, odnosząc się do rzeczy i osób, które widzi.
- Oh, jak ktoś jest dla ciebie niemiły to to nigdy nie jest problem z tobą! No, chyba że wcześniej ty byłeś niemiły albo zrobiłeś komuś przykrość. Ale nie sądzę, wydajesz się być milutki i kochany. Dlatego to nigdy nie jest problem z tobą. Był ktoś kiedyś dla ciebie niemiły? Mogę z tym kimś pogadać i przestanie!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
- Och... nie, nie w każdych. Z tego co rozumiem, po prostu czasem taki Gwiezdny może zejść i się przyśnić, czy coś... - poprawił się czym prędzej, główką machając na boki. Żeby tylko nie myślała sobie, że faktycznie w każdym śnie mógłby pojawić się jakiś Gwiezdny, a potem jak się okaże, że jest inaczej, to wyjdzie na to, że Patyk ją oszukiwał. Ugh!! - O... - i tyle zdążył zrobić, nim odpowiedział na jej pytanie. Zaśpiewała, a on w pierwszej chwili tylko położył po sobie uszy i nieznacznie zmrużył oczy, dopiero po chwili słysząc w tym jakąś melodię i rytm. Huh...! - Gdybyś... gdybyś miała jakiś konkretny tekst tego, co chcesz śpiewać, to wydaje mi się, że byłabyś znana we wszystkich Klanach z tego. Masz... masz bardzo ładny głos.
Powiedział po chwili, unosząc jeden z kącików ust ku górze. Nie kłamał, skąd. Miała ładny głos. Po prostu Patyk nie był przyzwyczajony do śpiewów... bo ona chyba była pierwszym kotem, który przy nim w ogóle śpiewał. - Um... mieliśmy w Klanie takiego kota, z którym chciałem się poznać jak byłem mały. Powiedziałem mu cześć i spytałem się co robi, a on powiedział, że mnie nie kocha mama dlatego szukam przyjaciół... A inny kot mówił, że jak ktoś umrze, to zawsze można go zastąpić... - i to nie było niemiłe do niego, to drugie, ale zwyczajnie... przykre. Ale skoro nie mówił konkretnych imion, to chyba bez stresu, co nie?
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Pokiwała łebkiem na znak, że dotarła do niej informacja. Czy o niej zapomni albo ją przekręci to już inna kwestia, ale zdecydowanie rozumiała, więc Patyk nie miał się czym martwić. Sam fakt, że taki Gwiezdny może przyjść brzmiało jak fantastyczna opcja i piękna niespodzianka.
- Konkretny tekst, tak? Hmmm...Jest to opcja, mogę popracować nad tekstem! Jak jeszcze kiedyś na siebie wpadniemy to coś przygotuję!! - ponownie, o ile nie zapomni. Bycie znanym we wszystkich Klanach, bo śpiewa i to konkretne rzeczy brzmiało jak marzenie, szczególnie, że dzięki temu mogłaby mieć jeszcze większą gromadę przyjaciół.
- Bzdura. Mama na pewno cię kocha, każda mama kocha!! To znaczy, może nie każda, ale gdyby nie kochała to byś o tym wiedział. Więc się nie przejmuj!! Głupoty gadał. A z tym zastąpienie jest niedorzeczne. Skąd wzieliby takiego drugiego Patyka, hm?? Albo taką mnie?? Twojego brata nikt nie zastąpi, mojego też nie! Niektórzy gadają przykre rzeczy dla samego gadania i żeby innym było przykro, wiesz? Może mają z tego jakąś satysfakcję. Dlatego nie przejmuj się tym, głupota straszna, nikt nikogo nie jest w stanie zastąpić! Nawet bliźniak!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.