Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Odnosiła wrażenie, że im mocniej napiera na Liścia, tym bardziej ten się kurczy, a im bardziej się kurczy, tym jej chęć do wgniecenia go w ziemię wzrastała. Był ofiarą, a swoim zachowaniem dodatkowo upewniał Czereśnię w tym, że nie potrafi się bronić i jedyne, co robi, to ucieka, a każdy drapieżnik goni to co się przed nim porusza, zwłaszcza jeśli został do tego sprowokowany. - Lepiej siebie wyprowadź poza granice, bo najwidoczniej tam jest Twoje miejsce - szturchnęła go mocno łapą w pierś, mrużąc złośliwie oczy - Wśród samotników - być może była to faktyczna groźba, a być może jedynie ostrzeżenie. Równie dobrze mogła teraz pójść prosto do Świetlika, z szerokim uśmiechem na kanciastej mordzie, by wyśpiewać mu wszystko, co widziała, dobierając słowa tak, by syn Śliwkowej Gałązki był jeszcze niżej, niż obecnie.
Obserwowała każdy ruch czekoladowego kocura, patrząc pogardliwie na "paczuszkę" i ruchy, które przypominały liście na wietrze. Parsknęła głośno, po czym odprowadziła go spojrzeniem. Pech chciał, że ona również kierowała się na północ, dlatego też poczekała jeszcze chwilę, czyszcząc futerko i upewniając się, że Pieszczoch nie wróci. Po odpowiednim czasie skierowała się w stronę Trawiastej Doliny, by tam zapolować, a następnie wrócić do domu przez Ptasie Krzewy, robiąc tym samym obchód po wszystkich granicach - czyli coś więcej, niż to dygoczące ecie-pecie.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Wschodząca Łapa dał swojemu bratu najlepszą poradę, o jakiej Deszczowa Łapa mógł tylko marzyć, by otrzymać. Żeby zaimponować Jastrzębiowemu Szponowi, a przynajmniej pokazać, że mu zależy, wystarczyło przynieść do jej miejsca Dzielenia Języków albo legowisko podarunek. Rudo-biały przypomniał, że na samym początku kotka zdradziła im wiele o polowaniach na węże. Przyniesienie jej jednego, według brata, stanowiłoby wyraźny znak, że ten, który go podarował zna kotkę. Może nawet wiedziałaby, że to ja - pomyślał, choć zaraz przewrócił oczami. I tak wyczuje. Wschodząca Łapa od zawsze miał wiele doskonałych, choć nie zawsze bezpiecznych pomysłów. Niebieski jeszcze nigdy nie wyszedł źle na słuchaniu ich, toteż i tym razem zdecydował, że skorzysta z porady.
Z samego rana, gdy leniwe słońce dopiero wynurzało się zza krawędzi ziemi terminator Jastrzębiego Szponu wyszedł z obozu kierując się do miejsca, gdzie uważał, że znalezienia węża albo żmiji będzie możliwe. Kretowisko wydawało się wystarczająco dobre, zważywszy na to, że krety nie interesowały zbyt mocno niebieskiego i nie znał nawet ich zapachu. Co prawda zapachu pełzających na brzuchu stworzeń także nie znał, ale nie miał z tym większego problemu. Jeśli nie spróbuje zrealizować porady brata, wtedy nigdy się nie dowie, czy był to dobry pomysł.
Stawiając miękko łapy kierował się ku małym górom wybudowanych z ziemi, starając się zlokalizować to, co go interesowało.
Księżyce: 128 Mistrz: To takie coś jest? Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
W legowisku terminatorów rzadko bywała, a spać chodziła tam tylko czasami. Nie podobał jej się ten cały tłok kotów, który w tym miejscu się znajduję, A jednak. Tej nocy postanowiła, że w nim zaśnie i...Nie był to taki głupi pomysł. Przynajmniej było tam jej rodzeństwo, a przynajmniej jego reszta.
Minęło trochę czasu, a słońce świtało na niebie swym słabym, jak na porę opadających liści przystało, blaskiem. A kasztanowa kotka od już niemalże wschodzu słońca była na nogach. Przechodziła akurat po terenie klanu gdy jej pomarańczowym oczom nie uciekł widok jednego z terminatorów przykucniętego do ziemi. Warto byłoby się przywitać, co nie? Podbiegła swymi patykowatymi łapami w stronę kota, który chyba...Próbował coś wytropić? Nie było pewna więc miauknęła w jego stronę. -Hejoooo, co tam porabiasz? - Zgięła łapy i przykucnęła obok niego. -Masz zamiar polować? - Odwróciła łeb w stronę na którą kocur się patrzył. -HMmmm?
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Jakoś dawnoś nie byłyśmy na polowaniu, czyż nie, Wydemko? Pora to zmienić.
Znaczy, Wydmowy Wiatr dziennie chodzi na polowania - tylko, że dziś uznała, że będzie to jakiś specjalniejszy dzień. Szła między Rzecznymi Łęgami, aż dotarła do dzisiejszego miejsca polowań. Wcześniej po drodze szła bez postawy łowieckiej, aby zaoszczędzić czas, gdyż jak tak szła czuła, że wiatr nie sprzyja. Dopiero na skraju Mszaru odwróciła się pod wiatr, ugięła łapy, ciężar przeniosła na tylne łapy, głowę i ogon miała na linii z grzbietem, brzuch miała nisko, jednak nie aż tak, aby futro szurało po ziemi i finalnie, skradając się tak, przerzucała czasem wzrok na łapy. Wypatrywała, wąchała i słuchała.]
Aż napotkała. Zanim cokolwiek zauważyła do zjedzenia przed nią wyrosły sylwetki dwóch kotów. Zatrzymała się i wstała z tej niewygodniej do rozmów pozycji.
- Dzień dobry, macie zamiar tu tak stać? Bo chciałabym polować dalej. - miauknęła, jednak nie surowo - ot tak, aby wiedzieć. Kto wie, może już jej wypłoszyli wszystko i zaraz będą błagać o wybaczenie?
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Głos, którego Deszczowa Łapa jeszcze nigdy nie słyszał, powitał go wraz z przybyciem Rzecznego zapachu, Niebieski kocur skierował łeb w stronę, skąd przybyło powitanie. Jego ślepiom ukazała się smukła, brązowa kotka, o dość dużych uszach. Deszcz aż przekrzywił łeb, przyglądając się tak dziwnemu, a zarazem w pewien sposób fascynującej budowie kotki. Mignęła mu kilka razy w obozie, nie miał jednak okazji zamienić więcej niż dwa słowa. Teraz mógł to zmienić.
- Cześć - miauknął, jakże oryginalnie. Gdy kotka zadała mu pytanie przytaknął ruchem łba. - Chciałem wypróbować nowo nabyte umiejętności - w końcu zaledwie wczoraj odbył trening z Jastrzębim Szponem na temat polowania, a już dziś chciał upolować węża, a przynajmniej padalca. Takiego oszukańczego węża. - Możesz do mnie dołączyć. Jestem Deszczowa Łap~ - nie zdążył dokończyć, gdy puchata mistrzyni Mglistej Łapy znalazła się blisko nich.
Niebieski kocur podniósł wzrok, wciąż jeszcze nie będąc na tyle wysokim, by patrzyć na wszystkich z góry.
- Dołączymy do Ciebie - oświadczył, mając nadzieję, że kotka ich nie przegoni, po czym postarał się sobie przypomnieć nabyte techniki.
Kocur ugiął łapy, przenosząc ciężar na swój tył, a dokładniej tylne łapy. Przednie muszą bezszelestnie znaleźć grunt, bym mógł stanąć, pouczył sam siebie. Brzuch trzymał nisko nad ziemią, jednak nie na tyle, by nim szurać. Zresztą - jego stawy by tego nie wytrzymały. Potem ułożył ogon - także przy ziemi. Było to nie lada wyzwaniem, w końcu niebieski sznurek był dość długi. Udało się mu jednak jakoś to zsynchronizować.Szło mu coraz lepiej. Na sam koniec pochylił niżej łeb i zaczął węszyć. Ustawił się pod wiatr, aby ewentualna zwierzyna go nie wyczuła i ruszył. Starał się kryć między co większymi kretowiskami, jednocześnie wypatrując ofairy. Padalec albo jakiś wąż. To był jego wymarzony cel. Nie pogardzi jednak czymś bardziej pospolitym do jedzenia. Może to się Jastrzębiowi ostatecznie także spodoba i Wschód zaakceptuje takie rozwiązanie.
Księżyce: 128 Mistrz: To takie coś jest? Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Ciało kasztanki nadal było przykucnięte do ziemi, brzuch nie dotykał gruntu, a łapy...z wysuniętymi pazurami rypały o ziemie. Na jej pysku pojawił się grymas nie zadowolenia. Ugh, czy ten kocur musiał być taki poważny? Serio, przestań, to nie fajne, a jeśli ona taka jest na treningach? Taka ... "O d poWiEDzIaLnA"? Nie. Nie ona. Nie tym razem skarbie. Potrząsła swym brązowym łbem, by pozbyć się tych myśli. On się przywitał, to ona też. Tylko tyle zrozumiała z tej gadki. -Lwia Łapa się nazywam i umięjętności też nabyłam. - Odpowiedziała mu, lekko pewnym siebie tonem, ponieważ rymowanka jej się udała. Nagle kocur zaczął kolejne słowa... Do innego kota. Moment! Ktoś inny się dołącza do ich wyprawy? Może? Lwia wzrokiem swych bursztynowych ślepi ujrzała rudego, a raczej rudą...Kotkę. Ruda się chyba do nich dołączy? Nie wiedziała. A nawet jeśli nie to i tak jest ich dwójka i znajdą coś wartego uwagi. Jej pozycja nic, a nic się nie zmieniła. Brzuch ocierający się o ziemie? Problem? Nie ma, bo też o to zadbała, jej brzuch nie dotykał gruntu na którym się znajdowała. Z karkiem, głową, barkami, plecami oraz ogonem ustawionymi na podobnym poziomie zastrzygła uszami. Zastrzygła uszami ponieważ kocur... Robił wszystko dość szybko. Huh. Lwia, która miała już ugięte łapy, przełożyła ciężar na zgiętą tylną pare patyczanych łap, lecz podążała za kocurem bez większego problemu. Cicho, krok po kroczku kierowała się w stronę gdzie zmierzał kocur, a jej oczy wypatrywały potencjalnych przeszkód. Widać było, że inaczej są nauczani, bo ona jednak...Stawia na zaskoczenie i ciszę.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
- Dobry pomysł. Rozdzielimy się i wołamy, jak napotkamy coś dziwnego. Nie próbujcie walczyć z drapieżnikami, póki nie zrobimy tego wszyscy. Dezorientujemy wtedy wroga. - oznajmiła, po czym skinieniem głowy zaproponowała linię startu. - Powodzenia! - zawołała jeszcze. Po tym ponownie ugięła się w pozycję łowiecką. Upewniła się, że idzie pod wiatr, ale chwila... pytasz się, na co składa się pozycja łowiecka? A no ugięte łapy, ciężar przeniesiony na tylne łapki, ogon i głowa na linii z grzbietem, brzuch blisko ziemi, jednak nie szurający o nią oraz czujne uszy, oczy i nos. Bo wróg czy zwierzyna może nadejść z każdej strony i każdym sposobem!
//zawołam już mg ^^
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Pora Opadających Liści dawała się we znaki. Temperatura z każdym dniem była coraz niższa, co odczuwały nie tylko koty, ale i zwierzyna, na którą polowały. Deszczowa Łapa próbował zlokalizować cokolwiek, co można złapać, ale na próżno. Póki co, wszystko było pochowane i grzało się w ciepłych norkach. Może zaraz coś się w tej sprawie zmieni? Cóż, to możliwe.
Tymczasem Lwia Łapa, która również szukała zwierzyny, natknęła się na... coś. Coś, co zwierzyną zdecydowanie nie było, ale przykuło jej uwagę. To coś było miało jasnobrązową barwę w środku, z zielonymi elementami, zaś obramówka była ciemniejsza. Część była zapakowana w coś szeleszczącego, przezroczystego, na czym było widać kropelki deszczu, a część znajdowała się na ziemi, cała przemoczona. Gdzieniegdzie widać było wyskubane dziury, co najpewniej było sprawką kaczek.
Wydmowy Wiatr natomiast zobaczyła coś równie dziwnego, co córka Okoniowego Ogona. Również szeleściło, jednakże nie było przezroczyste, było z jednej strony brązowe, a z drugiej białe. Na tej białej stronie widać było pozostałości po jakimś dziwnym, brązowym czymś. Pachniało ładnie, słodko, być może nadawało się do jedzenia.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Brak odnalezienia zwierzyny od razu zupełnie nie zniechęcał terminatora. Miał umyślony cel i był nim upolowanie węża, ewentualnie coś bardziej jadalnego dla Jastrzębiego Szponu. Pamiętając o tym, by być cierpliwym rozglądał się, nasłuchiwał i węszył. Czy rozpozna zapach, gdy już wreszcie będzie unosił się w powietrzu? Nie wiedział.
Utrzymywanie łowieckiej postawy wymagało od niego nie lada wyzwania. Wciąż jeszcze mięśnie nie były zbyt dobrze przygotowane do utrzymywania kota w takiej pozie. Nie wleczenie brzucha po ziemi to jedno. Krótkie włosy ratowały go przed szuraniem. Jednak utrzymywanie ugiętych łap, z ciężarem przeniesionym na tylne łapy i przednimi kończynami do badania gruntu stanowiły prawdziwe wyzwanie. Długi, niebieski ogon wisiał nad ziemią. Deszczowa Łapa najbardziej martwił się właśnie o zaczepienie witką, czy to o korzeń, czy o liść, czy jeszcze coś innego.
Wiatr wiał mu prosto w mordkę niosąc przeróżne zapachy. Kot otworzył pysk i kontynuował węszenie. Skradał się dalej przed siebie, co i raz przystając przy kopcach. Będzie cierpliwy, to w końcu coś znajdzie.
Księżyce: 128 Mistrz: To takie coś jest? Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Odeszła w stronę inną niż ruda wojowniczka i dziwnie-szarawy terminator, którzy sami postanowili tak jak wcześniej było to planowane, rozejść się w różne drogi.
Szła, a raczej powoli skradała się do przodu, krok po kroczku, a przy okazji przypominając sobie rzeczy z treningu który prowadził jej Czarny Bez. Kasztanka swój długi ogon nastawiła na takim samym poziomie co barki i głowa, a swoje całe ciało trzymała w ciszy nas ziemią, tak, by nie dotykało ono brzuchem zimnej ziemi, która znajdowała się pod brązową kotką.
Nie musiała długo wypatrywać, a jej pomarańczowym ślepiom ukazał się dość...Nietypowy widok. Kotka zauważyła, że było to coś jasno-brązowego, a w niektórych miejscach miało dziury pod sobą i się nie ruszało. Lwia Łapa ze zdumienia otworzyła szerzej oczy i zastrzygła uszami, co...Co w takiej sytuacji z takim czymś dziwnym na polu widzenia, zrobiłby wojownik albo terminator? Nie. Co ona by zrobiła? Nie wie! -O-o-ojeju...- Szepnęła po cichu. Najchętniej wydarła by się na połowę lasu, lecz co jeśli to pułapka i tego właśnie chcą? Wolała nie ryzykować...Ale...Warto byłby to sprawdzić. W końcu żyje się tylko raz, o ile się nie jest liderem...A ona nie zamierza się bać! Ona nie mogła! Ale z drugiej strony...Nie warto się narażać, a i tak nikt się nie dowie! Ignorując dziwne znalezisko ruszyła w swoją stronę, szukając czegoś innego.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Przyjrzała się uważnie. Rzecz pozostawiona przez dwunoga była bardzo ciekawa. I ulatniał się z niej równie ciekawy zapach. Ciekawa zdobycz, ciekawe kogo nakarmi tym zwierzakiem. Może tak nikogo? Cóż, to coś w środku miało ładny zapach, jednak wojowniczka się nie skusiła. Mogło się to okazać jakąś pułapką, bądź trucizną. Czego Wydmowy Wiatr serio nie chciała. Trzepnęła ogonem z pogardą. Nie chcąc tego mocno dotykać, aby się nie skaleczyć, ostrożnie wykopała dołek i wturlała tam rzecz dwunogów. Przysypała Ziemią i no, pozostawiła. Bo trzeba polować a nie się bawić.
Tak więc ponownie stanęła w pozycji łowieckiej, ustawiła się pod wiatr i ruszyła dalej, szukając ciekawego zapachu, nasłuchując i wypatrując, co jakiś czas tej patrząc pod łapy, by na nic nie nastąpić.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Dobrze, że Deszczowa Łapa nie zniechęcił się chwilowym brakiem zwierzyny i lepiej, żeby jeszcze przez trochę tak zostało, albowiem nadal nie był on w stanie zlokalizować niczego. Wszystko się pochowało, czy jak?
Lwia Łapa miała zdecydowanie więcej szczęścia od niebieskiego kolegi. Najpierw poczuła jakiś dziwny zapach, a zaraz potem dostrzegła wijącego się nieopodal padalca. Pełzał sobie między szeleszczącymi liśćmi, kompletnie nie wiedząc o czyhającym nań drapieżniku.
Tak jak czekoladowa kotka, tak i Wydmowy Wiatr nie zamierzała zaprzątać sobie głowy śmieciami, która na ich terenach pozostawili dwunodzy. Ruszyła więc na dalsze poszukiwania i opłaciło się! Dostrzegła dzięcioła, który, jak to dzięcioły mają w zwyczaju, pukał w drzewo, a towarzyszył temu charakterystyczny dźwięk. Czy kotka zdecyduje się podjąć ryzyka i jakoś złapać ptaszynę, czy może pójdzie szukać dalej, z nadzieją, że niebawem znajdzie coś na ziemi?
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Jestem chyba zbyt wybredny, pomyślał Deszczowa Łapa, wciąż szukając węża, padalca czy innego zaskrońca. Albo cokolwiek innego. Gdyby wiedział, że Lwiej Łapie od razu się poszczęściło, już planowałby upolowanie czegoś na wymianę z nią. Nie znał jednak kotki na tyle, by wiedzieć, czy zechce się zamienić. No cóż. Co i raz zmieniał obraną drogę, pilnując wciąż, by wiatr wiał w jego stronę, przynosząc mu coraz nowsze zapachy. Nie podda się, to na pewno. Jeśli ma już zaimponować Jastrzębiemu Szponowi i sprawić prezent, to na pewno to zrobi. W końcu tak sobie umyślił.
Pozycja łowiecka jest. Wiatr w pyszczek jest. Chęci są. Czas teraz na zwierzynę. Łapa za łapą, omijając wysokie kretowiska Deszczowa Łapa przemierzał fragment terenów Klanów Rzeki w poszukiwaniu pożywienia. Kto by pomyślał, że Pora Nagich Drzew jest tak nieprzychylna? Na pewno nie kociak, który urodził się jeszcze przed rozpoczęściem Pory Nagich Liści. Jeszcze nie zaczął się martwić tym, że może wyjść na najgorszego łowczego z całej ekipy polującej. Miał swój cel i on był najważniejszy. W innym jednak przypadku już byłby na siebie zły, uświadamiajac sobie, że wiele pracy przed nim, by zostać wielkim wojownikiem Klanu Rzeki. Poprawi się, spokojnie. Oby Gwiezdny Klan tylko na to pozwolił. Już z treningu nauczył się, że niepodziękowanie im kończy się w sposób niezbyt przyjemny.
Niczego jednak nie potrafił wyczuć. Może to nie było najlepsze miejsce na polowanie? Machnął ogonem do Lwiej Łapy i ruszył w stronę obozu. Odpocznie i wieczorem ponownie wyjdzie na łowy. Spróbuje sił. /zt
Księżyce: 128 Mistrz: To takie coś jest? Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Zostawiając dziwną brązowo-zieloną i przy okazji śmierdzącą rzecz daleko za sobą ruszyła dalej, lecz nie zajęło jej długo, by jej szarawy nos wyczuł niezbyt przyjemny zapach, a do jej dużych uszu dotarł dziwny dźwięk szeleszczących liści. Rozejrzała się uważnie, a jej pomarańczowym ślepkom ukazał się widok...Węża? Na pewno nie była to żmija, było to coś o wiele mniejszego, a do tego jej nie zauważyło, chociaż była tak niedaleko! Co za okazja, a Lwia nie ma zamiaru takiej szansy przegapić. Wzrokiem dostrzegła jeszcze coś...Deszczową Łapę, który znakiem ogona przekazał jej, że wraca do obozu...Więc ona tylko parsknęła, chciała tego węża, lecz jak już wracają to po co się fatygować? Po chwili sama zrobiła podobnie jak znajomy jej kocur. Spięła mięśnie, wstała i szybkim susem dogoniła szarego przyjaciela, by u jego boku wrócić do obozu.